Czego szukasz

Sheryl Sandberg. Kobieta na szczycie…

Sheryl Sandberg osiągnęła wyżyny na polu kariery zawodowej. Poczuła się tam jednak samotnie, gdyż mało koleżanek dotrzymało jej kroku. Postanowiła zacząć działać, by zmienić tak wielką dysproporcję pomiędzy liczbą kobiet i mężczyzn na wysokich stanowiskach kierowniczych.

  • Magdalena Zawodny-Barabanow - 15/12/2013

Najlepszym ambasadorem jakiejś idei jest człowiek, który  swoim życiem potwierdza wartości, w które wierzy.

Życiorys Sandberg, która namawia kobiety do proaktywnej postawy życiowej, szczególnie na polu zawodowym, jest najlepszą wizytówką i potwierdzeniem głoszonych przez nią idei.

Obecna dyrektor zarządzająca Facebooka zarabia rocznie (wg danych z 2011 r.) ponad 30 milionów dolarów. Jest właścicielką akcji firmy wartych ok. miliarda dolarów. Forbes umieścił ją na 6 miejscu w rankingu najbardziej wpływowych kobiet świata.

Sandberg jest absolwentką dwóch kierunków na wydziale ekonomii  na Harvardzie, którą ukończyła z wyróżnieniem dla najlepszego absolwenta. Tam też z wyróżnieniem zdobyła tytuł MBA. Oprócz fachowej wiedzy wyróżniała się talentem menadżerskim. Jej kariera potoczyła się szybko: praca w renomowanej firmie McKinsey, następnie Departament Skarbu Stanów Zjednoczonych. Wydawałoby się, że znalazła tzw. ciepłą posadkę, dobrze opłacaną, cenioną. Ale Sandberg to kobieta lubiąca wyzwania. Rzuciła pracę w sektorze publicznym na rzecz pracy w biznesie w słynnej Dolinie Krzemowej.

To jest wg jej jeden z podstawowych elementów, którego brakuje kobietom, by wspinać się po szczeblach kariery. Wiele kobiet boi się podejmować ryzykowne decyzje, zwłaszcza jeżeli to miałoby wpłynąć na rodzinę i życie osobiste.

Decyzja, jak się okazało później, była strzałem w dziesiątkę. Trafiła do firmy Google, która wtedy była dopiero rozwijającą się firmą. Losy tej firmy zna każdy. Wraz z jej rozwojem, rozwijała się kariera Sheryl Sandberg, która na koniec objęła stanowisko kierownicze w dziale sprzedaży i reklamy internetowej.

Kolejne stanowiska kierownicze także sprawowała w rozpoznawalnych na całym świecie firmach (np. Starbucks, Disney).

Czas na zmiany…

Niesamowita dominacja mężczyzn na kierowniczych stanowiskach spowodowała, że Sandberg zaczęła coraz aktywniej angażować się w różnorodne wydarzenia na rzecz motywowania kobiet do bardziej liderskich postaw. Ukoronowaniem jej działań stało się wydanie książki „Włącz się do gry. Kobiety, praca i chęć przywództwa” oraz założenie fundacji Lean in.

Autorka dzieli się w niej swoimi przemyśleniami i doświadczeniami nt. miejsca i roli kobiet w biznesie. Książka od momentu publikacji wzbudza duże zainteresowanie, szybko stając się  bestsellerem na liście New York Timesa. Już ponad milion książek zostało sprzedanych.

Jak pogodzić życie zawodowe z macierzyństwem, jak kobiety same mogą wspierać swój rozwój zawodowy? Dlaczego tak mało kobiet sprawuje kierownicze stanowiska w biznesie, tak mało kobiet jest przywódcami politycznymi? To tylko niektóre z problemów, z którymi Sandberg próbuje się mierzyć.

Sandberg wygłasza nieraz kontrowersyjne poglądy. Mówi: negocjujcie swoje zarobki, w taki sam sposób jak robią to mężczyźni, odważnie i ceniąc swoją wartość. Redukujcie bariery, które same tworzycie we własnej głowie.

Twierdzi ona mianowicie, że kobiety hamują same swój rozwój, ponieważ brakuje im pewności siebie, jaką posiadają mężczyźni: „Zaniżamy nasze oczekiwania odnośnie do tego, co możemy osiągnąć”. Rewolucja feministyczna wg niej utknęła trochę w miejscu. Dlatego szuka nowych sposobów i metod aktywizacji kobiet. Narzędziem do tego ma być m.in działalność fundacji Lean In.

Fundacja Lean In

Idea jest prosta: kobiety tworzą różnorodne koła wsparcia i wymiany informacji. Dzielą się w ten sposób doświadczeniami, wspierają, doradzają szczególnie w zakresie rozwoju zawodowego. Ruch zyskuje coraz więcej zwolenników, a w jego ideę włączyło się sporo wpływowych kobiet, wspominając choćby Oprah Winfrey czy Melindę Gates.  Założono juz ok. 7 tysięcy tego typu grup.

Zobacz film o działalności fundacji!


Podstawowe wartości fundacji to: Społeczność, Krąg i Edukacja

1. Społeczność:

Lean in zrzesza ekspertów, fachowców z różnych dziedzin i krajów, tworząc sieć wspólnej wymiany i wsparcia rozwoju zawodowego. W skład organizacji wchodzą również mężczyźni.

2. Edukacja:

Na stronie internetowej fundacji (www.leanin.org) istnieje spora biblioteka online z wykładami nt. przywództwa i komunikacji. Przy współpracy z Uniwersytetem Standford oraz znanymi ekspertami z różnych dziedzin stworzono szereg wykładów, które mają przekazać kobietom praktyczną wiedzę i wskazówki, jak wdrożyć je w życie.

3. Kręgi:

Fundacja wspiera powstawanie małych  kręgów kobiet, miejsc spotkań, wsparcia i wymiany doświadczeń, szczególnie zawodowych. Lean in daje wskazówki, metodologie i pomaga w stworzeniu tego typu kręgów. Głównym ich celem  jest inspirowanie, uczenie i łączenie. Spotkania odbywają się raz w miesiącu. Grupy liczą od 8 do 12 kobiet, najlepiej na podobnym etapie życiowym. Obowiązuje zasada otwartej, uczciwej i poufnej komunikacji.

Sandberg jest wiarygodna w namawianiu do łączenia kariery na wysokich (najwyższych) stanowiskach z rolą matki. Sama jest mamą dwójki dzieci, które wychowuje z drugim mężem. Oczywiście wiele osób doszukuje się „wpadek” supermamy. Wiele osób sceptycznie podchodzi do możliwości w miarę harmonijnego godzenia jednego z drugim. Ale jak sama zapewnia, nie bez problemów, jest to możliwe. Wymaga jednak zaakceptowania faktu bycia: „wystarczająco dobrą matką i żoną”. Bez nadmiernej perfekcji. Namawia do zwiększenia roli partnera w obowiązkach rodzicielskich. Według niej, mężczyźni muszą przejąć od kobiet większą cześć obowiązków związanych z prowadzeniem domu i wychowaniem dzieci. Nam kobietom-matkom-żonom zaś przypomina, że powinnyśmy mniej kontrolować partnerów i nie oceniać jakości wykonania powierzonych zadań…

Łatwe?

Sandberg, bez wątpienia może być postacią inspirującą rdla wielu kobiet na całym świecie. Warto skorzystać z jej wiedzy i doświadczenia!

Artykuł powstał w opraciu o takie źródła jak:

zdjęcia: Strona fundacji Lean In oraz au.lifestyle.yahoo.comwww.businessinsider.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Magdalena Zawodny-Barabanow
Absolwentka UEK Krakowie, podyplomowych studiów „Social enterprise”- Uniwersytet w Hull (Wielka Brytania) oraz „Zarządzania projektami społecznymi w firmie (CSR)” i „Dziennikarstwa” WSE im. Tischnera w Krakowie. Współorganizator Światowego Forum Społecznego w Indiach.
Podyskutuj

Czy mogę pracować na macierzyńskim i jak wydłużyć rodzicielski?

Czy na urlopie macierzyńskim i rodzicielskim można pracować i pobierać zasiłek? W jakim wymiarze? Jak wydłużyć urlop rodzicielski i więcej czasu spędzić z dzieckiem? Łącząc pracę z urlopem. Jeśli chcesz wiedzieć czy można pracować na macierzyńskim, zobacz aktualne przepisy.
  • Aneta Szczycińska - 09/12/2019

Czy mogę pracować podczas urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego?

Tak, jak dotychczas, można. W nawiązaniu do artykułu Czy mogę pracować na urlopie macierzyńskim i rodzicielskim? „Przepisy nie ograniczają podejmowania w trakcie urlopu rodzicielskiego pracy na innej podstawie niż umowa o pracę (np. na umowę o dzieło lub umowę zlecenie). O fakcie tym należy poinformować dotychczasowego pracodawcę.”

Podobnie w przypadku zasiłku macierzyńskiego: „Zatrudnienie na podstawie umowy cywilnoprawnej w trakcie przebywania na urlopie rodzicielskim nie pozbawi pracownika prawa do zasiłku macierzyńskiego, który przysługuje zgodnie z treścią podania złożonego u pracodawcy przed rozpoczęciem urlopu.”

W obu przypadkach ważne, aby w/w praca zajmowała maksymalnie 1/2 etatu i była zawarta na umowę cywilnoprawną (umowa zlecenie, umowa o dzieło).

Jak wydłużyć urlop rodzicielski?

Do końca 2015 roku łączenie urlopu rodzicielskiego (lub dodatkowego macierzyńskiego) z pracą nie wydłużało tych urlopów (proporcjonalnie do przepracowanego czasu).

Od 2016 roku nastąpiły korzystne dla rodziców zmiany w przepisach. W przypadku łączenia przez pracownika urlopu rodzicielskiego z wykonywaniem pracy u pracodawcy udzielającego tego urlopu w wymiarze nie wyższym niż połowa pełnego wymiaru czasu pracy,

wymiar urlopu rodzicielskiego ulega wydłużeniu proporcjonalnie do wymiaru czasu pracy wykonywanej przez pracownika w trakcie korzystania z urlopu lub jego części.

W przypadku łączenia urlopu z pracą całkowity wymiar urlopu rodzicielskiego nie może przekroczyć:

  • 64 tygodni – w przypadku urodzenia jednego dziecka przy jednym porodzie lub przyjęcia jednego dziecka na wychowanie;
  • 68 tygodni – w przypadku urodzenia przy jednym porodzie dwojga lub więcej dzieci lub równoczesnego przyjęcia na wychowanie więcej niż jednego dziecka.

O ile wydłuży się urlop rodzicielski?

Okres, o który urlop rodzicielski ulega wydłużeniu, stanowi iloczyn liczby tygodni, przez jaką pracownik łączy korzystanie z urlopu rodzicielskiego z wykonywaniem pracy u pracodawcy udzielającego tego urlopu i wymiaru czasu pracy wykonywanej przez pracownika w trakcie korzystania z urlopu rodzicielskiego, czyli:

Ilość tygodni kiedy pracujemy i korzystamy z urlopu x wymiar czasu pracy w trakcie urlopu = o tyle dłuższy urlop rodzicielski.

Przykład 1:

Pracownik łączy 8 tygodni urlopu rodzicielskiego z pracą w wymiarze pół etatu i w okresie, o który nastąpi proporcjonalne wydłużenie urlopu nie zamierza pracować.

Obliczenia: 8 tygodni urlopu rodzicielskiego x  ½ etatu (wymiar czasu pracy, w którym pracownik zamierza wykonywać pracę) = 4 tygodnie (wymiar urlopu rodzicielskiego, o który nastąpi proporcjonalne wydłużenie urlopu rodzicielskiego). W takim przypadku pracownikowi wydłuży się wymiar urlopu rodzicielskiego (niełączonego z wykonywaniem pracy) o 4 tygodnie.

Przykład 2:

Pracownica, zatrudniona na 1/2 etatu, wystąpiła z wnioskiem o udzielenie jej urlopu macierzyńskiego i urlopu rodzicielskiego w pełnym wymiarze (32 tygodnie). Przez cały okres urlopu rodzicielskiego pracuje na 1/4 etatu u pracodawcy udzielającego tego urlopu. Pracownica w trakcie wydłużonego urlopu nie będzie pracowała.

Udzielony pracownicy urlop rodzicielski ulega wydłużeniu o 8 tygodni (32 tygodnie x 1/4). Przez 32 tygodnie pracownicy przysługuje zasiłek macierzyński pomniejszony o połowę (1/4 : 1/2 = 1/2), natomiast przez okres 8 tygodni, o które ulega wydłużeniu urlop rodzicielski, pracownicy przysługuje zasiłek w pełnej miesięcznej kwocie (gdyż podczas wydłużonego urlopu rodzicielskiego nie wykonuje ona pracy). De facto, w całym okresie dostanie pieniądze w takiej samej wysokości. Przez 32 tygodnie 1/2 zasiłku i 1/2 pensji, a przez dodatkowe 8 tygodni cały przysługujący jej zasiłek.

Źródła:

www.rodzicielski.gov.pl

kadry.infor.pl/

www.zus.pl/

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Aneta Szczycińska
Radca prawny, członek Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, mama trzech uroczych córeczek, prowadzi jednoosobową kancelarię prawną. Miłośniczka filmów Woody’ego Allena, Audrey Hepburn, teatru, kulinarnych eksperymentów, podróży, przez długie lata aktywna harcerka.
Podyskutuj

Nowe zawody – krótkie historie o naszych rozmowach z dziećmi o pracy

Rynek pracy nieustannie się zmienia. Pojawiają się nowe profesje, znikają stare zawody. Przeglądając portale pracy, co rusz napotykamy nazwy stanowisk, które nic nam nie mówią. Wielu z nas pracuje w zawodach, o których nie słyszeliśmy podczas edukacyjnej wędrówki, ponieważ zwyczajnie nie istniały. Bywa, że trudno nam wytłumaczyć naszym znajomym czy rodzicom, czym się zawodowo zajmujemy. A jeśli dodamy do tego obcojęzyczne nazwy stanowisk, sprawa robi się jeszcze bardziej skomplikowana...
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 09/12/2019
Pracownicy Franklin Templeton

No właśnie.

Jak rozmawiać z dziećmi, żeby rozumiały, na czym polega nasza praca i po co ją wykonujemy – tak, by było to coś więcej niż „pracuję przed komputerem” czy „jestem na spotkaniach”? W jaki sposób możemy pomóc dzieciakom w zrozumieniu naszej profesji?

Zapytałyśmy pracowników firmy Franklin Templeton o to, jak rozmawiają z dziećmi o swojej pracy. Oto cztery historie.

Agnieszka – Health & Safety Specialist. Prywatnie mama dwóch chłopców.

Jemy sobotni obiad. Rozmawiamy z naszą dwójką chłopaków o poważnych sprawach: jak wyobrażają sobie przyszłość. Pięcioletni Krzysiek snuje opowieści o tym, jak jego koleżanka z przedszkola zamieszka w naszym domu, urodzi dzieci, a on zostanie szefem policji. Sześcioletni Adam skupia się na opowieściach o pościgach policyjnych, w których będzie brał udział.

— Bardzo pożyteczny zawód sobie wybraliście — mówię. — Pamiętam, jak kiedyś mówiliście, że chcielibyście pracować tak jak wasz tata albo tak jak ja.
Na co Krzyś odpowiada:
— Jak czasem pójdę do mamy pracy (do Franciszka – tak kojarzą nazwę) i posłucham, to już mam dosyć. Oni tam tylko o „pieniędzach” rozmawiają. Oni potem muszą długo język szorować i podniebienie też. Od tych dziwnych słów. Wszystko przez te bankomaty.

Innym razem starszy syn spytał:
— Mama Mateusza (kolegi z przedszkola) produkuje ketchup, a co u ciebie w pracy produkujesz?
Jak pięcio- i sześciolatkowi wytłumaczyć, co znaczy pracować na stanowisku „Health and Safety Specialist” w firmie, w której większość pracowników jest finansistami? Świetną okazją do przybliżenia określenia „muszę iść do pracy” były rodzinne warsztaty zorganizowane w naszym biurze, w których dzieci pracowników mogły dowiedzieć się, jak zachowywać się w niebezpiecznej sytuacji i jak udzielać pierwszej pomocy oraz zobaczyć, gdzie mama lub tata pracuje.

Chłopcy mogli wówczas nie tylko zobaczyć biuro, ale również pomagali mi w przygotowywaniu całego wydarzenia. Przynosili fantomy, bandaże oraz defibrylator AED. Widzieli jak powstaje prezentacja o zasadach bezpieczeństwa na drodze do przedszkola, zasadach bezpieczeństwa podczas pożaru itp. Te warsztaty zdecydowanie pomogły mi pokazać synom, czym zajmuję się, kiedy mówię „idę do pracy”. Mogli zrozumieć, co kryje się pod pojęciami „prezentacja”, „szkolenie”, „ewakuacja” i „defibrylator” (trudne słowo ☺).

Myślę, że wycieczka po biurze, podczas której koleżanka opowiadała o naszej pracy, przyniosła skojarzenie bankomatów z branżą, w której pracuję. A starszemu wytłumaczyłam, że w pewnym sensie u mnie w pracy produkuje się pieniądze – gdy ktoś posiada oszczędności (pewien kapitał), to można sprawić, aby pieniądze dawały nam kolejne pieniądze.

Kuba – Manager PMO (Project Management Office). Tata dziesięcioletnich Zosi i Marysi.

Z czasów swojego dzieciństwa pamiętam, że zawody rodziców nie były czymś skomplikowanym. Moi rodzice byli wówczas nauczycielką i marynarzem, a wśród kolegów i koleżanek były dzieci strażaków, żołnierzy czy lekarzy. Dziś wydaje się to dużo trudniejsze.

Moja historia wytłumaczenia córkom, czym się zajmuję była dość przypadkowa i stało się to jeszcze kiedy byłem Project Managerem. Razem z dziewczynkami często oglądaliśmy ich ulubioną wówczas kreskówkę, „My Little Pony”. Pewnego dnia, kiedy miały jeszcze jakieś pięć czy sześć lat, oglądaliśmy odcinek „Pożegnanie zimy” (sezon 1, odcinek 11).

W tym odcinku kucyki przygotowują swoją wioskę do przyjścia wiosny, budzą zwierzątka, przeganiają chmury czy usuwają lód z jeziora. Niestety w wyniku różnych zdarzeń mają opóźnienie i mogą nie być gotowe na czas. Wtedy z pomocą przychodzi główna bohaterka, Twilight Sparkle, która jest świetna w koordynacji. Rozdziela zadania pomiędzy kucykami i kontrolując na swojej liście ich wykonanie, pomaga zdążyć ze wszystkim przed przyjściem wiosny.

Wtedy mnie olśniło:
— Dziewczyny, ja właśnie zajmuję się w pracy tym, co tu robi Twilight. Pomagam innym w zrobieniu ich zadań, które mają wspólnie jakiś większy cel. To właśnie robi Project Manager.
Jakiś czas później awansowałem i zostałem Kierownikiem PMO, Biura Zarządzania Projektami. Nawiązując do wcześniejszej historii, wytłumaczyłem córkom, że teraz jestem szefem takich Twilight Sparkle. Dziewczynki od razu zrozumiały i były ze mnie bardzo dumne, ponieważ ich tata właśnie został Księżniczką Celestią.

Monika – Talent Acquisition Lead. Mama siedmioletniej Hani.

Na co dzień zajmuję się rekrutacją pracowników i wszystkim, co się z nią wiąże – od dotarcia do odpowiednich kandydatów, przez rozmowy rekrutacyjne, wsparcie liderów z różnych krajów w procesie rekrutacyjnym, po przygotowanie oferty dla kandydata. Ta część jest dosyć prosta do wytłumaczenia i rozmawiając o mojej pracy mówię prosto: szukam kandydatów, którzy chcieliby u nas pracować, spotykam się z nimi, sprawdzam czy pasujemy do siebie, jestem częścią zespołu, ktoś nami zarządza itp.

Po jej zabawie z koleżankami mogę wnioskować, że tę część o zarządzaniu zespołem córka rozumie bardzo dobrze, a po pytaniach, jakie zadaje mi po pracy, mam poczucie, że mniej więcej wie, co to rekrutacja i po co się ją robi. Na pewno w zrozumieniu, czym się zajmuję w pracy pomogła wizyta córki w biurze czy na stoisku „u mamy” na targach pracy. Łatwiej jest wytłumaczyć, co robimy na co dzień, kiedy dziecko zna otoczenie i ma szansę uczestniczyć w jakiejś sytuacji zawodowej chociaż przez chwilę.

Drugim obszarem, za który jestem odpowiedzialna jest koordynacja projektów Employer Brandingowych. I tutaj robi się już trochę trudniej…
W ubiegłym roku przygotowywaliśmy po raz pierwszy kampanię outdorową promującą nas jako pracodawcę. Duży billboard na Śródce (kto z Poznania, ten wie). Więc zbliżając się do punktu, opowiadam, że mamy taką kampanię, że promujemy firmę, żeby kandydaci chcieli u nas pracować. Widzę lekką ekscytację. Wjeżdżamy na rondo i mina rzednie.

— Nie podoba Ci się? — pytam.
— …Ughh. Nie… Bo ja myślałam, że ty tam będziesz tak stała i machała ręką: chodźcie, chodźcie do nas!
Cudownie prosta parafraza tego, co robię na co dzień ☺.

Łukasz – GPAS Supervisor. Tata siedmioletniego Gustawa i pięcioletniej Heleny.

Zanim dołączyłem do Franklina, przez wiele lat pracowałem jako radca prawny. Dzieci już w wieku przedszkolnym mają ogólne pojęcie na temat tego, czym jest prawo i z dużym zainteresowaniem słuchają, gdy oznajmi im się, że mają jakieś prawa. Dużo mniej interesuje je, gdy chwilę później dostają komunikat, że mają też i obowiązki, ale to już inna historia.

W każdym razie mają jakieś wyobrażenie – sądy i sędziowie pojawiają się w bajkach. Wiedzą też, czym jest umowa, więzienie itp., więc w rozmowie jest do czego nawiązać. Znacznie trudniej jest wytłumaczyć, czym zajmuję się taraz, pracując w globalnej firmie, w której stanowiska są wąsko wyspecjalizowane i zazwyczaj pokrywają wycinek czegoś bardzo charakterystycznego dla sektora finansowego.

— Tato, jak to jest, że się siedzi przed komputerem i z tego są pieniądze? — zapytał kiedyś mój syn.
Otworzył tym sposobem puszkę Pandory z napisem „komputer jako narzędzie pracy”. Temat rozległy, bo przecież nie tylko ja „siedzę przed komputerem”, ale też mama, architekt, który projektuje domy i nawet pani nauczycielka, która zaznacza obecność w dzienniku elektronicznym.

Problem z tymi dyskusjami jest taki, że jedno pytanie rodzi kolejne i bardzo łatwo jest dziecko zarzucić informacjami. Dlatego staram się (nie zawsze skutecznie) formułować wypowiedzi krótkie, zwięzłe i zawierające pojęcia dla dziecka zrozumiałe.

Łatwiej to napisać, niż zastosować w praktyce, dlatego gdy kończą mi się porównania do zabawek, zwierzątek i innych rzeczy, które są dziecku znane, zaczynam do niego mówić jak do dorosłego. Tak, jakbym mówił do kolegi czy koleżanki. I ta metoda bywa zaskakująco skuteczna, bo zazwyczaj sami nie doceniamy własnych dzieci.
Moja mama kiedyś tłumaczyła mojemu synowi, że pracuję u „pana Franklina”. Myślę, że w jego głowie wyglądało to mniej więcej tak:

Sprawdź najnowsze oferty Franklin Templeton i dołącz do zespołu! >>>

Śledź profil firmy na LinkedIn

www.franklintempletoncareers.com

Zdjęcia: własność Franklin Templeton a okładka „Franklin się rządzi” pochodzi ze strony Wydawnictwa Debit

Artykuł opublikowany w styczniu 2019 r. edytowany i zaktualizowany w grudniu 2019 r.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail