Czego szukasz

Rekrutacja w IT. Jak wygląda i jak się do niej przygotować?

O rekrutacji w branży IT krążą legendy. Wiele z tego to prawda, ale nie oznacza to, że jest się czego bać. Wręcz odwrotnie! O tym czym różni się rekrutacja w IT od rekrutacji do innych branż i jak się do niej przygotować, aby dostać pracę, rozmawiam z Moniką Braun, trenerem, coachem od lat w branży IT. Wywiad bardzo długi, ale zdecydowanie warty przeczytania do samego końca!

  • Agnieszka Kaczanowska - 13/02/2017
Monika Braun, tester oprogramowiania, trener, coach

Czy rekrutacja w branży IT wygląda inaczej niż w innych branżach? Jeśli tak, to na czym polegają różnice?

Sam proces rekrutacyjny nie różni się wiele od rekrutacji w innych branżach. Zatem jeśli masz choć jedną rekrutację za sobą, to to doświadczenie możesz wykorzystać także w IT.

Tak, jak w innych branżach, system poleceń jest bardzo mocny, więc warto poznawać nowych ludzi i szukać nowych znajomości – każda osoba, to szansa na znalezienie ciekawego miejsca pracy, teraz lub w przyszłości.

Jedyna rzecz, która odróżnia trochę IT od reszty branż, to brak wymogu listu motywacyjnego. Praktycznie w większości firm nie jest to wymagane. W zamian, w trakcie przesyłania dokumentów aplikacyjnych istnieje możliwość pokazania, dlaczego to właśnie Ja jestem najlepszą osobą, która powinna dołączyć do zespołu i włączyć się w tworzenie firmy. Tych kilka zdań może okazać się bardzo znaczącymi w trakcie Twojej rekrutacji – bo właśnie ta mini-reklama własnej osoby może zaważyć o zaproszeniu Cię do dalszych etapów rekrutacji.

Jak się przygotować do takiej rekrutacji? Pierwszy krok to?

Pierwszym krokiem jest znalezienie odpowiedzi na pytanie co Cię interesuje, pasjonuje, porywa i ciekawi. Później trzeba znaleźć odpowiednie oferty, by mieć pewność, że to jest właśnie TO co chcesz robić dzień w dzień i właśnie TO będzie dawało Ci satysfakcję z pracy. Nie ma pracowników idealnych i większość firm takich nie szuka, o wiele bardziej cenieni są pasjonaci, kreatywnie podchodzący do swoich obowiązków. Warto zatem dokładnie przeglądać i wybierać oferty, na które odpowiadasz. Mały research jest niezbędny, by wytypować potencjalne firmy, do których zaaplikujesz. Warto poświęcić trochę czasu i poszukać dodatkowych informacji o firmie, produktach czy ludziach, którzy tworzą firmę, zanim wyślesz swoje zgłoszenie.

A drugi?

Jeśli już masz wybrane firmy, to czas na przygotowanie dobrego CV: przemyślanego, rzetelnie zaprojektowanego i atrakcyjnego. Dobra oferta pracy powinna zawierać konkretne wymagania i odpowiedzialności, zaś dobre CV, odpowiadać na konkretną ofertę. Warto przygotować swój własny szablon CV, zamiast kopiować dostępne w internecie. CV to pierwszy krok, by pokazać własną osobę – zatem należy to wykorzystać. CV oczywiście powinno odzwierciedlać Twoje umiejętności, wiedzę i doświadczenie, ale trzeba dostosować całość pod konkretną ofertę i zaakcentować zalety, które wzmocnią Twoją pozycję w trakcie rekrutacji.

Kolejny krok to…?

Jeśli pierwszy sukces masz za sobą i masz już umówiony termin pierwszej rozmowy, to czas na kolejny research. Twoimi sojusznikami są przyjaciele, koledzy i koleżanki, znajomi dalsi i bliscy. Pogadaj, popytaj co wiedzą o tej konkretnej firmie, stanowisku, na które aplikujesz, może znają ludzi z działu rekrutacji, a może nawet z zespołu, z którym potencjalnie będziesz współpracować. Twoja wiedza to Twój oręż, pomoże Ci w trakcie rozmów rekrutacyjnych, pozwoli szybciej nawiązać relacje w trakcie spotkań, a czasem też doda punkty przewagi nad innymi kandydatami.

Najważniejsze jest jednak Twoje nastawienie i pewność, że to właśnie Ty jesteś najlepszą osobą na stanowisko, na które aplikujesz. Przecież nikt tak dobrze Cię nie zna jak Ty sama, zatem nikt tak dobrze Cię nie zareklamuje. Jeśli jesteś pewna swoich silnych stron, znasz swoje słabe punkty, to na pewno znajdziesz odpowiednie argumenty, które przekonają rekruterów, że to właśnie Ciebie szukają.

Wynik rekrutacji w dużej mierze zależy od Ciebie – wykorzystaj to i bądź najlepsza!

W sieci można znaleźć sporo tekstów o rekrutacji do różnych znanych firm IT. Czy rzeczywiście tak bywa, że będziemy odpowiadać na pytania o „liczbę stacji benzynowych w Mozambiku?”

[od redakcji: sporo o pytaniach w branży można znależć w sieci, wiele z nich jest dość zabawna, aby nie rzecz absurdalna…]

Rzeczywiście tak bywa. Zdarzają się pytania, które na pierwszy rzut oka niewiele mają wspólnego ze stanowiskiem, na które aplikujesz. Pamiętam, że gdy na samym początku dostawałam takie pytania, to zastanawiałam się, czy nie powinnam przypadkiem podziękować za rekrutację, bo przecież nie szukam pracy jako hydraulik (case kwadratowych studzienek) czy przedszkolanka (case liczby przedszkoli w Krakowie).

Kiedy jednak sama stanęłam po drugiej stronie rekrutacji, zrozumiałam sens tych pytań. Sama ich nie zadaję w trakcie swoich rekrutacji – nadal pamiętam swoją irytację z przeszłości. Zadaję jednak pytania, które wykorzystują ten sam mechanizm, czyli pokazanie toku myślowego kandydata w trakcie rozwiązywania złożonego problemu. Ważne jest potwierdzenie, że rozmawiam z osobą odważną, która nie boi się wyzwań; z osobą kreatywną, która znajdzie nowe, nieszablonowe rozwiązania; z osobą mądrą, która potrafi korzystać ze swoich wcześniejszych doświadczeń i co najważniejsze, z pasjonatem, który nawet trudny, nudny czy nietrywialny problem, potrafi rozwiązać z pasją i czerpać radość z sukcesu.

A jak się ubrać? Bo rozumiem, że wbrew temu czego uczono nas na studiach, wciśnięcie się w garsonkę może być odebrane mało pozytywnie np. w jakimś startupie? A jak to jest w większych firmach z branży? A może to zupełnie nie ma znaczenia?

Zdecydowanie ma znaczenie! Tylko ważniejsze jest dopasowanie swojego ubioru do danej rekrutacji niż wybranie się na rekrutację w eleganckim kostiumie, szczególnie w 35 stopniowym upale. Należy dopasować swój strój zarówno do firmy, do której aplikujemy, jak i do stanowiska, które chcemy zdobyć.

Jeśli idę na rekrutację do startupu i będę częścią zespołu, to mogę sobie pozwolić na luźniejszy strój. Jeśli jednak moim celem jest stanowisko kierownicze w dużej firmie, to muszę się dopasować i wyciągnąć marynarkę czy żakiet z zakamarków szafy.

Trzeba pamiętać, by wygląd był schludny, spójny kolorystycznie i stylowo, a co ważne, żebyś się w nim dobrze czuła. Twój ubiór, oprócz oczywiście mowy ciała, mimiki i gestów daje kolejną szansę, by pokazać się z najlepszej strony. Większość rekruterów rozpoczynając spotkanie rekrutacyjne wyrabia sobie zdanie na podstawie pierwszego wrażenia. Masz kilka/kilkanaście sekund, by to dobre wrażenie zrobić i przekonać do siebie potencjalnego pracodawcę – warto z tego skorzystać.

A jak przygotować się do pytań o doświadczenia, kiedy dopiero raczkujemy np. w testach?

Jeśli masz już doświadczenie, to zawsze akcentuj je w kontekście stanowiska na jakie aplikujesz. Pokaż pracodawcy, jak Twoje wcześniejsze doświadczenia pomogą w codziennej pracy i zwiększą Twoją efektywność.

Jeśli tego doświadczenia nie masz, to wyeksponuj swoje sukcesy i wiedzę w tym obszarze. Warto brać udział w kursach lub podejść do certyfikatu.

Certyfikat potwierdza zdobytą wiedzę, inicjatywę i poświęcony czas, aby to uzyskać – to też są cenione wartości, którymi warto się pochwalić. Doceniam ludzi z motywacją, szybko nauczą się niezbędnych rzeczy. Ludzie z wiedzą, ale bez pasji uczą się o wiele trudniej.

Czasem ma się także doświadczenie spoza typowego rynku pracy – wolontariat, pomoc koleżeńska, nawet bycie mamą daje przewagę – trzeba tylko znaleźć sposób na zaprezentowanie tego jako zaletę w przyszłej pracy.

„Jeśli masz cierpliwość, żeby siódmy raz podać maluchowi zabawkę wyrzuconą z łóżeczka, czy piętnasty raz odpowiedzieć na pytanie „a co to?”, to na pewno poradzisz sobie z kolejną weryfikacją poprawki buga, czy z zespołem jako Scrum Master kolejny raz dyskutując, czym Scrum jest, a czym nie jest”.

Trzeba tylko popatrzeć na swoje silne strony i pokazać je jako Twoje doświadczenie życiowe, które pomoże w pracy. Każda z nas jest najlepsza w jakimś obszarze, trzeba tylko to pokazać!

A jak rozmawiać o zarobkach? Skąd wiedzieć jaką kwotę podać, kiedy o to zapytają? Są jakieś sprawdzone sposoby odpowiadania na to pytanie?

Pytanie o zarobki większości osób sprawia trudność. Jest to tylko powód, by do takiego pytania się przygotować. Na rynku dostępne są raporty płacowe, które mogą być dobrą wskazówką do określenia oczekiwań finansowych.

Warto też skorzystać kolejny raz z grona znajomych, szczególnie jeśli ktoś pracuje w firmie, do której rekrutujemy. W większości firm takie dane są poufne, ale zawsze można podyskutować o widełkach płacowych, czyli najmniejszej i największej kwocie, która nas interesuje.

Dyskusje o zarobkach zawsze są formą negocjacji i strona lepiej przygotowana, z lepszymi argumentami merytorycznymi, potrafi lepiej uzasadnić swoje oczekiwania. Negocjacje z zasady rozpoczynają się od prezentacji oczekiwań. Większą szansę uzyskasz, gdy zamiast konkretnej kwoty przedstawisz propozycję swoich „widełek płacowych”. Trzeba też ponownie popatrzeć na swoje silne strony i korzyści, które firma otrzyma, gdy już zdobędziesz wymarzoną pracę oraz na swoją aktualną sytuację. I na podstawie tego przygotować najmniejszą, akceptowalną kwotę oraz tą kwotę, która będzie dla Ciebie satysfakcjonująca i doprowadzić do sytuacji Win-Win, czyli ustalić kwotę z tego przedziału.

Trzeba też pamiętać, że inaczej negocjuje się wynagrodzenie, gdy chcesz ”złapać” jakąkolwiek pierwszą pracę, by nabrać doświadczenia. Inaczej, gdy jesteś ekspertem w swojej dziedzinie. Jednak w każdym przypadku, warto korzystać z technik negocjacyjnych i być negocjatorem, a nie stroną negocjowaną.

Czytałam w wywiadzie z Laszlo Bokiem, że „Najważniejsze jest, aby dobrze zaprezentować swoje mocne strony. Osiągnąłem X względem Y, wykonując Z.” Jak to zrobić najlepiej?

Podczas większości rozmów rekrutacyjnych spotkasz się z pytaniem o swoje mocne i słabe strony. To jest dobra okazja, aby zareklamować siebie i przekonać rekrutera, że to Ty jesteś najlepszą osobą na to stanowisko.

Jest tu jednak mały „haczyk”. Dobrzy rekruterzy nie po to zadają to pytanie, żeby dowiedzieć się, że jesteś dobra w wspinaniu się na skałki czy nie udało Ci się zdać egzaminu w pierwszym terminie. Podobnie jak z pytaniami o liczbę przedszkoli, cel tego pytania jest inny. To pytanie jest zadawane, by zobaczyć jak dobrze radzisz sobie z porażkami i jak efektywnie potrafisz wykorzystać swoje sukcesy. Wybierz sukces i porażkę z rozmysłem, pokaż co pozwoliło Ci i jakie wnioski wyciągnęłaś z porażki. Warto pokazać taki sukces czy przegraną, która pozwoli nawiązać do obowiązków na stanowisku, na które aplikujesz. Jeśli pokażesz przyszłemu, pracodawcy że potrafisz efektywnie wykorzystywać swoje doświadczenia, także z różnych obszarów, to zwiększysz swoje szanse na zdobycie wymarzonej pracy.

Jakieś inne rady, podpowiedzi dla kobiet startujących w branży IT?

Ja to jestem gaduła i mogłabym Cię zarzucić poradami ;-). Ale to nie o to chodzi. Każda z nas buduje własne doświadczenia i to one są najważniejsze, bo są nasze. Popatrzmy – co sobą reprezentujemy, co potrafimy, w czym jesteśmy dobre i najważniejsze, co nas pasjonuje. Nie zawsze twarde umiejętności i wiedza są najważniejsze. A nawet jeśli są, to zawsze jest sposób, by je zdobyć, trzeba go tylko znaleźć.

Najważniejsze to być przekonaną, że to właśnie JA jestem najlepszą kandydatką na to stanowisko. Jeśli sama w to wierzę, to przekonanie innych, że tak naprawdę jest, będzie prostsze.

Wystarczy tylko znaleźć w sobie odwagę i sięgnąć do swoich marzeń. Zdobycie pracy, która będzie naszą pasją, da nam satysfakcję i pozwoli codziennie budzić się z wielką energią, to naprawdę sukces. Życzę tego wszystkim kobietkom i trzymam kciuki. Dacie radę!

Moniko, serdecznie dziękuję za rozmowę!

Kim jest Monika Braun? 

To wiele pasji skumulowanych w jednej osobie: zapalony QA, wyznawca agile, propagator rozwijania umiejętności miękkich w IT oraz miłośnik pracy z ludźmi. Trener i coach w obszarze zapewnienia jakości i testowania, który od wielu lat coachuje i szkoli nowych Testerów i Test Managerów, zarówno w trakcie warsztatów i szkoleń jak i wykładając na uczelniach państwowych i prywatnych. Konsultant i trener agile, antypurysta scrumowy oraz pasjonat wzajemnej motywacji. Trenerka umiejętności miękkich dedykowanych IT, która na potrzeby własnych projektów i zespołów projektowych rozwinęła program szkoleń wspierający geeków IT w codziennej współpracy z resztą świata. Zawsze z pasją dzieli się doświadczeniami i wiedzą, wspierając zespoły w odkrywaniu swoich możliwości i szukaniu nowych efektywnych sposobów na wbudowania dobrych praktyk w codzienną pracę.

Zdjęcia: Piotr Mleczko, w trakcie warsztatów „Let’s do to IT

jak_znaleźć_dobrą_pracę_po_przerwie_banner

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 
Podyskutuj

HTML & CSS – języki pierwszego kontaktu dla początkujących

Czy HTML i CSS to dobre języki dla początkujących? Od czego zacząć naukę programowania? I czy znając tylko HTML i CSS już można szukać pracy? - na nasze pytania odpowiada Radek Madecki, mentor kursów Frontend i HTML & CSS. Jeśli chciałabyś spróbować, ale nie wiesz, czy sobie poradzisz, albo czy świat kodów i skryptów jest dla Ciebie - koniecznie przeczytaj naszą rozmowę.
  • Joanna Gotfryd - 01/09/2019
Radosław Madecki

Radosław Madecki jest mentorem kursu Frontend Developer, który przygotowuje do pracy z HTML oraz CSS. Na co dzień pracuje w Clearcode jako Node oraz Frontend Developer. 

Radku, czy HTML i CSS to najłatwiejsze języki programowania? Takie w sam raz dla początkujących? Czy to dobry pomysł, żeby właśnie przez naukę HTML i CSS sprawdzić, czy programowanie mi się spodoba?

Tak na dobrą sprawę, to oba te języki są językami znaczników, a nie programowania (chociaż z tych dwóch, CSS’owi bliżej do bycia takim). Różnica polega na tym, że praca z nimi przypomina bardziej pisanie opowieści dla naszego komputera. Od jej początku do końca – wtedy on wyświetla to w formie strony.

Dopiero w JavaScript, frontendowcy mają okazję zetknąć się z logiką, funkcjami, tymi wszystkimi rzeczami, które sprawiają, że zaczyna się programowanie, a nie tylko kodowanie. Z tego właśnie powodu…

HTML i CSS są jak najbardziej najlepszymi językami “pierwszego kontaktu” i pozwalają w stosunkowo przyjemny sposób wejść w świat IT.

Gdzie można wykorzystać znajomość tych języków – czy znając tylko HTML i CSS można spróbować już szukać pracy? Czy to dopiero wstęp do dalszej nauki? Taki pierwszy krok, takie „przedszkole” programistyczne?

To jest dobre pytanie. Znałem kolegę, który nie był ani lakiernikiem, ani mechanikiem z zawodu. Po prostu nauczył się polerować lampy w samochodach, przez co wyglądały jak nowe. Nie musiał nawet wiedzieć jak działa silnik aby fajnie dorabiać sobie na boku w branży motoryzacyjnej.

Odpowiedź na to pytanie brzmi: tak, można pracować znając tylko te 2 języki, ale oczywiście wraz z rozwijaniem swoich umiejętności, poszerzaniem ich zakresu, będą do nas trafiać lepsze oferty oraz czekają nas większe zarobki.

Kto powinien nauczyć się HTML i CSS? Gdzie one mogą się przydać?

Tak naprawdę frontend (czyli HTML, CSS i Java Script) może trafiać do osób o wielu profilach. Każdy może znaleźć w tym coś dla siebie, ale przede wszystkim będzie to przydatne osobom pracującym w marketingu internetowym, administratorom stron firmowych, grafikom czy influencerom. No i oczywiście osoby chcące być web developerami :).

Jakby nie patrzeć, to cały świat idzie w kierunku informatyzacji, więc jedno jest pewne – taka wiedza nam na pewno nie zaszkodzi, a jest duża szansa na to, że kiedyś okaże się przydatna.

Jesteś mentorem dwóch kursów w Coders Trust – Kurs Frontend oraz właśnie kurs HTML i CSS, który jest fragmentem Frontendu i możnaby powiedzieć jest taką zerówką dla programistów. Czego uczycie się na kursie i jak wygląda nauka?

Kurs Frontend, który prowadzę i koordynuję skupia się na przygotowaniu kursanta do podjęcia pierwszej pracy na stanowisku frontend developera. Bootcamp dzieli się na 3 etapy, każdy z nich zawiera od dwóch do kilku zadań zaliczeniowych. Uczymy HTML & CSS w najnowszych wersjach, pokazujemy techniki RWD, poprawne praktyki w webdevelopmencie. Oczywiście nie mogłoby też zabraknąć JavaScript oraz Reacta. To taki zestaw, który pozwala poczuć się w miarę swobodnie i przy odpowiednim zaangażowaniu – znaleźć pracę nawet już na kursie.

Natomiast kurs HTML & CSS to fragment całego kursu Frontend, ale wyodrębniony jako osobny moduł nauki i pozwalający przekonać się – przy mniejszej inwestycji czasowej i pieniężnej – czy to jest coś, co mi się podoba, czy chcę pracować w przyszłości jako programista.

Nauka jest całkowicie zdalna, a kursanci mają cykliczne lekcje na żywo i możliwość indywidualnych konsultacji z mentorem. Kurs HTML & CSS trwa 4 tygodnie – kursanci uczą się w swoim tempie, przerabiając materiały dostępne 24/7 na platformie kursowej, a lekcje na żywo i konsultacje odbywają się w terminie, który odpowiada wszystkim uczestnikom kursu – najczęściej wieczorem.

Z jakimi wyzwaniami spotykają się kursanci?

Oczywiście każdy kursant startuje z innego poziomu, dlatego każdego spotykają też różne wyzwania. Bywają osoby tak zdeterminowane, że pomimo “bycia z roczników”, które nie wychowywały się z komputerem, smartfonami, mając sporo braków, są w stanie wyjść na prymusów w grupie i dzielić się wiedzą z koleżankami i kolegami z kursu. Niestety jest też czasem w drugą stronę – osoby którym coś idzie łatwo na początku, zaczynają to lekceważyć i szybko lądują na samym końcu.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Jeśli chcesz spróbować najłatwiejszego kursu programowania, żeby przekonać się, czy świat IT jest dla Ciebie – sprawdź program kursu HTML & CSS i zapisz się już teraz!

Kolejna edycja kursu startuje już wkrótce!

Więcej o HTML & CSS przeczytasz tutaj >>

Jeśli chcesz skorzystać z dofinansowania nauki – zadzwoń pod nr 691  950 343 – Agata, Paulina lub Martyna z Coders Trust pomogą Ci we wszystkich formalnościach.

Zdjęcie: prywatne archiwum Radka

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

Czy humanistka może odnaleźć się w branży IT?

"Spójrz za siebie i zobacz ile już osiągnęłaś! Doceniaj samą siebie i po prostu rób kolejne kroki. Z nikim się nie ścigaj". Jeśli chcesz dowiedzieć się: Jak psycholożka może zostać testerką oprogramowania? Czy można uczyć się nowych rzeczy będąc mamą? Gdzie znaleźć wsparcie i jak motywować się do pracy? - przeczytaj niesamowitą historię Agnieszki, która odnalazła swoje miejsce w IT! #MamoPracujwIT!
  • Agnieszka Kaczanowska - 04/08/2019
Agnieszka Wakuła z dwójką dzieci

Agnieszko, Twoja historia jest super! Gratuluje całej drogi i sukcesu. Czy stawiając pierwsze kroki wiedziałaś o tym, że to nie jest łatwa droga?

Każdego wieczoru kiedy siadałam do nauki, czułam, że jest to trudne. Dla humanistki, osoby spoza branży – było to coś zupełnie nowego. Naukę rozpoczęłam podczas urlopu macierzyńskiego z drugim dzieckiem, kiedy miałam czas na przemyślenia. Mój mąż zainspirował mnie do nauki Front-end’u i razem znaleźliśmy bootcamp on-line, gdzie codziennie przez 3 miesiące uczyłam się jak kodować strony internetowe.

Wtedy najtrudniejsze było dla mnie takie uporządkowanie czasu, abym mogła wieczorem w miarę wypoczęta usiąść do robienia projektów czy zadań praktycznych. Nauczyłam się dzięki temu bardzo dobrze organizować swój czas, jak również czas mojej rodziny. Myślałam wtedy, że wygospodarowanie czasu na naukę jest w tym procesie zmiany branży najtrudniejsze, później okazało się, że jest też wiele innych spraw, które nie ułatwiają tej drogi.

A skąd pomysł na branżę IT?

Inspiracją była rozmowa z kolegą, który wszedł do IT. Mój mąż pracował jako grafik, więc pomyślałam o połączeniu sił i robieniu stron internetowych. Później w IT zaczął pracować także mąż. Opowiadał o tym, jakie są udogodnienia dla pracowników. Bardzo mnie to zafascynowało. Po przeczytaniu kolejnych artykułów i informacji na temat testowania, stwierdziłam, że to jest coś dla mnie.

Najpierw trafiłam do Geek Girls Carrots, gdzie pomagałam w organizowaniu cyklicznych spotkań. Następnie poszłam na meetup testerski i poznałam kolegę, z którym rozpoczęłam budowę społeczności testerskiej w Bydgoszczy. Zaczęliśmy organizację comiesięcznych meetup’ów, na które mógł przyjść każdy. Można tam było się dowiedzieć o testowaniu oprogramowania i podszkolić z narzędzi potrzebnych do takiej pracy. Byłam bardzo zmotywowana do przygotowywania tych spotkań i do tego, aby prezentacje były jak najbardziej merytoryczne i przystępne.

Właśnie ten projekt ŁuczniczQA miał decydujący wpływ na to, że moja motywacja nie spadała. Uczyłam się systematycznie i miałam świetną okazję do networkingu, który dodał mi skrzydeł podczas pisania CV i odważenia się, aby pójść na rozmowę kwalifikacyjną.

Jak do nas trafiłaś? Jak dowiedziałaś się o projekcie #MamoPracujwIT?

Wiedzę techniczną czerpałam głównie od prelegentów podczas meetup’ów ŁuczniczQA  oraz z blogów i grup poświęconych tematyce testowania. Byłam zdumiona, jak wiele wartościowej wiedzy można znaleźć w sieci bez wychodzenia z domu. W którymś momencie trafiłam na Facebooku na grupę #MamoPracujwIT. Czytałam z zapartym tchem historie dziewczyn, które przeszły drogę, na którą ja już jedną nogą weszłam.

Za każdym razem gdy miałam gorszy dzień i przychodziły mi do głowy czarne myśli, to czytałam którąś z historii. Polecam każdemu taki sposób na motywowanie siebie do nauki, powtarzania, pisania CV czy przygotowywania się do rozmowy kwalifikacyjnej.

portret kobiety

Ile czasu zajęła Ci droga od pomysłu do znalezienia pracy? Jakie etapy dzieliły te dwa kroki milowe i co działo się pomiędzy?

Pomysłów było kilka. Pierwszy, to praca w roli Front-end Developera, w domu, poza etatem. W wakacje zrobiłam kurs internetowy. Wkrótce znalazłam Geek Girls Carrots, które organizowały kurs z Java Script. Dostałam się na niego, ale podczas kursu poczułam, że to nie to. Rozmawiałam z osobami, które weszły w świat testowania i rok później poszłam na rozmowę kwalifikacyjną.

Było to dla mnie przełomowe wydarzenie, ponieważ prosto po studiach dostałam pracę w szkole, gdzie pracowałam 9 lat. Okazało się, że ta rozmowa to było jedno z najcenniejszych doświadczeń. Zyskałam większą pewność siebie, ponieważ udało mi się przejść aż trzy z czterech etapów rekrutacji. Sama rozmowa była bardzo profesjonalna i merytoryczna, a jej niesamowitym efektem był mail od firmy z feedbackiem co mi poszło dobrze, a czego muszę się jeszcze nauczyć. To był mój drogowskaz na kolejne pół roku, po którym już z zupełnie innym nastawieniem poszłam na kolejną rozmowę kwalifikacyjną, która zakończyła się dla mnie pomyślnie.

Jak się uczyłaś? Czy byłaś na kursie? Jeśli tak, to jak go oceniasz?

Naukę rozpoczęłam od płatnego kursu on-line, a potem korzystałam z darmowych zasobów wiedzy w internecie (blogi, grupy na FB) oraz z wiedzy przekazywanej podczas bezpłatnych meetup’ów. Jeździłam też na darmowe konferencje i eventy związane z tematyką testowania. Jestem zadowolona z każdej z tych metod, jednak gdybym drugi raz miała przejść tę drogę, to zaczęłabym od darmowych kursów, np. na Udemy, aby sprawdzić, czy to mnie interesuje. W płatnym kursie najbardziej cenię fakt, że miałam mentora, który wprowadzał mnie w nowe tematy, tłumaczył i sprawdzał moje projekty, o których mogłam z nim porozmawiać.

Jak uważasz, czy lepiej z kursem czy lepiej samemu? Wiesz, że wiele razy słyszymy od Czytelniczek, że boją się zaryzykować, wydać pieniądze na kurs – bo nie mają gwarancji, że ktoś je potem zatrudni. Ty się nie bałaś? 😉 Jeśli jednak tak, to jak poradziłaś sobie z wątpliwościami?

Na początku nie myślałam o tym czy ktoś mnie zatrudni, ponieważ chciałam otworzyć działalność z mężem. Bardziej chodziło mi o to, aby poznać coś nowego. W mojej pracy zawodowej przeżywałam impas, więc ogromnie cieszyło mnie, że się rozwijam i uczę nowych rzeczy.

Byłam zafascynowana, że jestem w stanie zakodować stronę internetową, napisać wiele wierszy kodu. Zdawałam sobie sprawę, że zmiana branży to projekt raczej długofalowy i zależny od mojej determinacji. Pomyślałam sobie, że skoro studia trwają 3-5 lat, to nauka nowego zawodu pewnie wymaga też dłuższego okresu czasu.

A jak znajdowałaś czas na pracę? Co Cię motywowało?

Zaczynając naukę byłam na urlopie macierzyńskim i wtedy ogromnym wsparciem był dla mnie mój mąż, który mnie motywował i pomagał mi w organizacji dnia oraz opieki nad dziećmi. Po powrocie do pracy miałam już doświadczenie w organizowaniu czasu i starałam się tak planować dzień, aby codziennie siadać do nauki.

Motywowało mnie to, że miałam swoją listę rzeczy i odhaczałam systematycznie kolejne punkty. Motywowały mnie też meetup’y, networking z ludźmi z branży i otrzymywane od nich wsparcie. Poznałam wielu fantastycznych testerów, którzy chętnie dzielili się swoją wiedzą i dawali mi wskazówki dotyczące tego, czego się uczyć i w jakiej kolejności, a nawet, z jakich źródeł wiedzy warto korzystać. Branża IT gromadzi wiele inspirujących i pomocnych osób, o czym się nie raz przekonałam.

Wiem, że zaangażowałaś się w działalność społeczności kobiet w IT w Bydgoszczy, czy to trochę pomogło?

To pomogło mi najbardziej! Dowiedziałam się jakie firmy w Bydgoszczy przyjmują juniorów, jakie firmy polecają specjaliści dla takich świeżaków jak ja 🙂 Mogłam z pierwszej ręki dowiedzieć się, jakie umiejętności są kluczowe, czego warto się nauczyć na początek, aby potem te nowe informacje były bardziej przystępne. Poza tym, taka społeczność to swojego rodzaju grupa wsparcia, która dodaje wiatru w żagle.

Jak szukałaś pracy? I czy od razu ją znalazłaś?

Pracy zaczęłam szukać po roku nauki i moim celem było dostanie się na staż do firmy międzynarodowej. Szukałam ofert pracy w internecie oraz pytałam testerów, jakie firmy byłyby dobre na start. Na meetup’ach dowiedziałam się, że wiele mniejszych firm szuka pracowników, jednak ich oferty nie zawsze są widoczne na popularnych portalach. Właśnie w taki sposób znalazłam firmę, w której obecnie pracuję.

Jak oceniasz rynek pracy dla juniorów? Często się mówi, że czas juniorów już minął i teraz trudno znaleźć pracę.

Branża IT potrzebuje ludzi do pracy, dlatego zamiast myśleć „minął czas juniorów”, warto pomyśleć „co ja mogę zrobić, aby zainteresować pracodawcę?”. Warto szukać różnych rozwiązań, prosić o pomoc albo o feedback po rozmowach kwalifikacyjnych. Byłam na konferencji, podczas której rekruter opowiadał, że ważne jest, aby próbować zrobić trudne zadanie, bo wiele osób rezygnuje już na tym pierwszym etapie rekrutacji. Warto spróbować zrobić chociaż pół zadania albo przesłać pomysł na rozwiązanie go. Wykazać się zaangażowaniem. Jeśli nie uda nam się za pierwszym razem pomyślnie przejść rekrutacji, to idźmy na rozmowę jeszcze raz.

Jakieś podpowiedzi, rady, sugestie? Gdybyś miała jedną myśl, którą chciałabyś się podzielić z dziewczynami, to co byś im powiedziała?

Zrób pierwszy krok i znajdź więcej osób, które też się uczą, aby się wspólnie motywować.

Przemyśl na czym Ci zależy, zrób sobie plan nauki i trzymaj się go. Dziewczynom, które są w połowie drogi powiedziałabym – spójrz za siebie i zobacz ile już osiągnęłaś!

Doceniaj sama siebie i po prostu rób kolejne kroki. Z nikim się nie ścigaj, rób to w swoim tempie, ale systematycznie. Otaczaj się ludźmi, którzy Cię dopingują – może to być społeczność w internecie.

Najlepszą nagrodą za te wszystkie poświęcone na naukę wieczory jest to, że jak już dostałam pracę i zrealizowałam tak trudny projekt życiowy jak zmiana branży – zobaczyłam, że naprawdę mogę wiele zrobić. Poczucie mojej wartości wzrosło i dzięki temu mam siłę na kolejne wyzwania.

Bardzo dziękuję ci za rozmowę i życzę powodzenia w dalszym szukaniu swoich ścieżek!

Spodobał Ci się wywiad z Agnieszką? Chciałabyś poznać inne niesamowite historie mam, które zmieniły swoje życie zawodowe i znalazły swoje miejsce w IT? Przeczytaj:

>>>Jak mama 4 dzieci została programistką? Historia Toli>>>

>>>Farmaceutka w branży IT – czułam, że to była ostatnia szansa na zmiany>>>

>>>W rok zmieniłam swoje życie i zostałam testerką – historia Agaty>>>

>>>Zaciśnij zęby i próbuj – mówi Ula, mama 3 dzieci i support engineer>>>

Zdjęcia: Dawid Stube, prywatne archiwum Agnieszki

Rozmawiała: Agnieszka Kaczanowska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail