Czego szukasz

Rekrutacja online. Jak się do niej przygotować?

Teraz, aby wziąć udział w rozmowie rekrutacyjnej, nie musimy wychodzić z domu. Większość spotkań odbywa się lub już wkrótce będzie odbywała się online. Dla wielu z nas to nowość, która budzi niepewność, być może lęk. Podpowiadamy, jak oswoić strach i dobrze przygotować się do tego wyzwania.

  • Natalia Gozdowska - 24/03/2020
młoda kobieta w trakcie rekrutacji online

Rekrutacja online

Przez ostatnie dni każda z nas szuka sobie miejsca w nowej rzeczywistości – z dziećmi na pokładzie, zdalną nauką i partnerem pracującym w drugim pokoju. Jednak hasło “Mamo Pracuj – jeśli chcesz” pozostaje wciąż aktualne!

Projekty rekrutacyjne w firmach wciąż się toczą, pomimo zamkniętych biur. Teraz, aby wziąć udział w rozmowie nie musimy wychodzić z domu. Większość spotkań odbywa się lub już wkrótce będzie odbywała się online.
Dla wielu z nas to nowość, która budzi niepewność, być może lęk. Podpowiadamy, jak oswoić strach i dobrze przygotować się do tego wyzwania.

Narzędzie komunikacji

  • Upewnij się, za pomocą jakiego narzędzia rekruter się z Tobą połączy. Najbardziej popularne to Skype, Zoom, Messenger, Teams. Jeśli jeszcze nie masz tego narzędzia w komputerze, warto je zainstalować wcześniej, żeby uniknąć stresujących sytuacji. Sprawdź, czy działa Ci dobrze Internet, kamera i głos. Jeśli do tej pory nie miałaś kontaktu z taką formą komunikacji – poćwicz. Możesz przetestować rozmowę, dzwoniąc do paru znajomych.
  • Jak już masz profil na Skype czy Messenger – sprawdź swoje zdjęcie, nazwę – powinny wyglądać i brzmieć profesjonalnie.
  • Wyszukaj i dodaj wcześniej swojego rozmówcę do kontaktów.
  • Na wszelki wypadek poproś o numer telefonu aby mieć alternatywę w przypadku problemów technicznych.

Przygotuj się

  • Warto być dobrze przygotowanym – znajdź w Internecie stronę firmy, do której aplikujesz. Poczytaj, czym się zajmuje, jak wygląda jej podejście do pracowników, czy realizuje działania społeczne? Sprawdź profil firmy w mediach społecznościowych.
  • Jeśli dawno nie zaglądałaś na LinkedIn – sprawdź, jak wygląda na nim Twój profil – czy jest przejrzysty, uzupełniony o najnowsze informacje, pasujące do stanowiska, którego szukasz?
  • Przypomnij sobie swoje doświadczenia zawodowe, pomyśl, co mogłoby być w nich najważniejsze dla rekrutera, czym mogłabyś się pochwalić. Jeśli Twoje CV zawiera luki, niespójności – przemyśl, jak odpowiedzieć na pytania na ten temat. Być może od paru lat masz przerwę związaną z macierzyństwem? Zastanów się, jak dobrze o niej opowiedzieć, jeśli rozmówca o to zapyta. Może doświadczyłaś czegoś wyjątkowego, rozwijałaś się w jakimś kierunku? Nauczyłaś czegoś, co może przydać się przyszłemu pracodawcy (np. dobrej organizacji, planowania)?
  • Przeczytaj jeszcze raz ogłoszenie o pracę – każdy z punktów, dotyczących wymaganego doświadczenia to wskazówka, o co będzie pytał rekruter. Jeśli wymagane jest np. zarządzanie projektami – przypomnij sobie, co konkretnie możesz opowiedzieć o swoich kompetencjach w tym obszarze.
  • Rekruter pyta nie tylko o sprawy zawodowe – jeśli w CV wpisujesz swoje hobby, możesz spodziewać się rozmowy również na ten temat. 🙂

Przestrzeń do rozmowy

  • Znajdź spokojne miejsce w domu. Wiem, że w obecnej sytuacji, może być trudno zorganizować sobie taką przestrzeń, ale poproś partnera o wsparcie, porozmawiaj wcześniej z dziećmi, jak ważna jest dla Ciebie ta rozmowa. Zadbaj o to, by mogła być przeprowadzona w czasie, gdy dzieci nie są głodne, zmęczone, senne, a Twój partner ma przerwę w pracy.
  • Spójrz za siebie – miejsce, w którym jesteś powinno mieć neutralne tło.
  • Nawet jeśli rekruter nie widzi Cię w całości na żywo – zadbaj o ubranie adekwatne do stanowiska, o które się ubiegasz.
  • Jeśli to możliwe, postaraj się “wyłączyć” z życia rodzinnego 20 minut wcześniej. Skup się. Zrób parę spokojnych oddechów. Jeśli czujesz, że bardzo się denerwujesz, wykonaj następujące ćwiczenie – przez 5 minut “skanuj” w myślach swoje ciało – pomyśl gdzie jest najbardziej napięte. “Zajrzyj” do swojej głowy, barków, żołądka, pleców. Następnie napinaj te miejsca maksymalnie jak możesz i rozluźniaj. Nie przywiązuj się do myśli, które przychodzą w tym czasie do Twojej głowy, po prostu daj im przepływać. Skup się na swoim ciele.
  • Jeśli pomaga Ci sport – może spróbujesz tego dnia rano pobiegać lub poćwiczyć?

W trakcie spotkania

  • Zaloguj się przynajmniej 10 minut wcześniej, bądź gotowa do rozmowy, gdy przyjdzie czas połączenia.
  • Uśmiechnij się oraz skup na kamerze i na rozmówcy. Staraj się nie patrzeć na siebie w okienku w rogu ekranu ani na wszystko, co dzieje się dookoła, w pokoju, w którym przebywasz. Nie przeglądaj stron internetowych ani notatek. Jeśli czegoś nie wiesz – improwizuj. Najważniejsze jest bycie naturalnym i otwartym.
  • Pamiętaj o komunikacji niewerbalnej, tonie głosu i artykulacji – podczas rozmowy online te aspekty są jeszcze ważniejsze, niż na żywo!
  • Jeśli cokolwiek się dzieje z połączeniem – od razu o tym wspomnij. W razie awarii, skorzystaj z czatu albo z telefonu.
  • Zawsze możesz spytać o to, kiedy możesz spodziewać się informacji zwrotnej oraz jaki czas przewidziany jest na proces rekrutacyjny.

Po rozmowie warto napisać do osoby rekrutującej wiadomość mailową i podziękować za spotkanie. To miły gest, który ma ogromną siłę. 🙂

Zastanów się też, jak przebiegła Wasza rozmowa – co poszło dobrze, a co można poprawić w przyszłości. Potraktuj to jako ciekawe doświadczenie – niezależnie od wyniku.

Trzymam kciuki za Wasze zdalne rekrutacje! 🙂

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Natalia Gozdowska
Zawodowo zajmuje się rozwojem, coachingiem, projektami HR, kulturą organizacyjną i budowaniem marki pracodawcy. Prywatnie mama dwóch wrażliwców, zakochana żona, pasjonatka reportaży, teatru tańca i psychologii. Pisze, fotografuje i wspiera tych, którzy tego potrzebują :)

Wiem, że moja praca ma sens. I to napędza mnie do działania!

„Myślę, że aby spełniać się zawodowo, trzeba lubić to, co się robi. Staram się zbudować relację i wzajemne zaufanie z każdym ze swoich klientów. Cieszę się, kiedy w trudnych chwilach jestem dla nich wsparciem. To pewnego rodzaju misja.” – Jak robić to, co się lubi, zarabiać i jednocześnie wychowywać małe dziecko? Na te pytania odpowiada nam Natalia Batko, doradca ubezpieczeniowy w firmie MetLife. A może chcesz porozmawiać o pracy? Wyślij zgłoszenie >>>
  • Agnieszka Kaczanowska - 18/03/2020
Natalia Batko, doradca ubezpieczeniowy w firmie MetLife

Natalio, bardzo dziękuję że znalazłaś czas na rozmowę ze mną, tym bardziej, że masz obecnie sporo obowiązków. Jestem przekonana, że Twoja historia będzie bardzo ciekawa dla naszych czytelniczek! Pracujesz na stanowisku doradcy ubezpieczeniowego od wielu lat, ale teraz o Twoim dniu decyduje jednak ktoś inny. Ile miesięcy ma Twój maluszek?

Ja również dziękuję, cieszę się, że mogę opowiedzieć o sobie Mamo Pracuj. W branży ubezpieczeniowej pracuję od prawie 10-ciu lat, a mój obecny „szef” to moja córeczka. Ma na imię Julia i ma niespełna rok.

Gratuluję! Taka szefowa to skarb! 😉 A co Cię przyciągnęło do pracy w MetLife na początku Twojej kariery?

Kiedy zaczynałam pracę w ubezpieczeniach miałam 20 lat. Już wtedy wiedziałam, że sprzedaż bezpośrednia, to coś dla mnie. Dobrze czułam się w kontakcie z ludźmi, imponowało mi to, że mogę decydować o wysokości swoich zarobków, dodatkowo sama organizowałam swój czas pracy.

W rozmowie powiedziałaś, że dzięki umowie agencyjnej, cały czas zarabiasz, choć chwilowo rodzina jest najważniejsza. Jak to wygląda? Na czym polega umowa agencyjna?

Umowa agencyjna to jeden z najważniejszych atutów, dzięki  któremu zdecydowałam się na współpracę z MetLife. Umowa jest jasno skonstruowana, przejrzysta, a co najważniejsze, stanowi zabezpieczenie dla doradcy. Pracując w MetLife  przez lata budowałam swoją bazę klientów, dzięki czemu wypracowałam stałą prowizję. Otrzymuję ją zarówno wtedy, kiedy pracuję, jak i będąc na zwolnieniu lekarskim, czy jak obecnie, na urlopie macierzyńskim.

Weź udział w naszym webinarze pt. „Obalamy mity na temat pracy doradcy ubezpieczeniowego!”

W wywiadzie z Anitą Majchrzak, Kierownik Zespołu w MetLife (do przeczytania tutaj) pojawia się temat wsparcia i zrozumienia rodziny. Miałaś takie wsparcie?

Kiedy moja rodzina dowiedziała się, że chcę zostać Doradcą Ubezpieczeniowym, komentarze były różne, od tych pozytywnych do takich pełnych obaw i wątpliwości. Jednak znając mój upór, bliscy doskonale wiedzieli, że mimo wszystko postawię na swoim.

A jak jest teraz? Masz wsparcie najbliższych?

Zarówno na początku mojej kariery, jak i teraz, moja rodzina bardzo mi pomaga. Mam wspaniałego męża i córeczkę – to oni są dla mnie największym wsparciem i motywacją. Mąż jest ze mną, w tych dobrych, jak i gorszych momentach. Mocno we mnie wierzy i trzyma kciuki za rozwój mojej kariery zawodowej.

Co jest Twoim zdaniem kluczowe w pracy doradcy?

Myślę, że aby spełniać się zawodowo, trzeba lubić to, co się robi. Staram się zbudować relację i wzajemne zaufanie z każdym ze swoich klientów. Cieszę się, kiedy w trudnych chwilach jestem (lub mogę być) dla nich wsparciem.

Kilka miesięcy temu, skontaktowała się ze mną moja wieloletnia klientka. Jej drżący głos wskazywał, że coś jest nie tak. Jak się później  okazało, zachorowała na złośliwy nowotwór piersi. Klientka otrzymała z polisy zdrowotnej dodatkowe świadczenie, które pozwoliło jej na skorzystanie z najnowszej terapii aby szybko wrócić do zdrowia. 

W takich sytuacjach wiem, że to co robię, ma sens. To pewnego rodzaju misja.

To takie sytuacje życiowe, których nie przewidzimy… Natalio, opowiedziałaś mi także, że po dwóch latach zorientowałaś się, że w Twoim przypadku najlepiej sprawdza się współpraca z klientami firmowymi. I to dodało Ci wiatru w skrzydła. Rozumiem, że to Ty sama decydujesz z kim lepiej Ci się współpracuje?

Portfel moich klientów jest bardzo zróżnicowany. Są to rodziny z dziećmi, seniorzy, ale też lekarze, prawnicy, a nawet pracownicy platform wiertniczych pracujący na morzu. Jednak znaczną część stanowią klienci biznesowi, właściciele mniejszych i większych firm. Praca z nimi wszystkimi daje mi ogromną satysfakcję i poczucie spełnienia zawodowego.

Co jeszcze daje Ci ta praca, co cenisz najbardziej?

Najwięcej satysfakcji dają mi dobre relacje z moimi klientami, niezależność oraz elastyczne warunki pracy. Dzięki temu, mogę łączyć pracę zawodową z życiem rodzinnym i wychowaniem córeczki Julki.

Dziękuję! I życzę Ci wielu radości i dużo satysfakcji z bycia mamą i dalszego rozwoju kariery!

I już teraz zapraszam na wspólny webinar MetLife i Mamo Pracuj pt. „Obalamy mity na temat pracy doradcy ubezpieczeniowego!”

A jeśli chciałabyś /chciałbyś dowiedzieć się więcej o pracy w firmie MetLife – wypełnij formularz i porozmawiaj o swojej przyszłej pracy!

Zdjęcia: archiwum domowe Natalii Batko.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 

7 zasad pracy zdalnej z dziećmi na pokładzie!

Jesteś w domu z dziećmi, ale praca ma być zrobiona? Prowadzisz własny biznes i on nie może iść na urlop? Nie pracowałaś zdalnie wcześniej, albo na tyle rzadko, że zawsze jakoś to się udało? Przeczytaj kilka moich sposobów przetestowanych na dzieciach w różnym wieku. Może coś z tego pomoże Ci zakończyć dzień z mniejszym zmęczeniem? Sprawdź!
  • Agnieszka Kaczanowska - 16/03/2020
chłopiec bawi się na podłodze, gra planszowa

Poznaj 7 zasad pracy zdalnej z dzieckiem na pokładzie do wykorzystania nie tylko w czasie pandemii koronawirusa!

Pracuję zdalnie 13 lat. I wiem jakie pułapki czekają na „telepracowników”. Wiem z jakimi wyzwaniami możemy się mierzyć każdego dnia i jaką wielką radość daje oszczędność czasu na podróżowanie do pracy. 😉 A skoro teraz praca zdalna stała się jedną z popularniejszych form pracy, może przyda Ci się kilka podpowiedzi?

EDIT: praca z dzieckiem do ok. 2 latek to tor z przeszkodami, da się, jasne, ale w 15 czy 20 minutowych slotach a i to nie zawsze. Tutaj pomaga znajomość dziecka, drugi dorosły albo rodzeństwo… Słowem trzymaj się!

1. Stwórz „kontrakt” lub „umowę”

Wiem, że każde dziecko jest inne, ale spróbuj nawet z dwulatkiem. U mnie, mniej więcej od 3 roku życia spokojnie sprawdzała się „umowa” słowna z dzieckiem na pewien czas. Umowa w formie: „Ja robię coś swojego, a Ty coś swojego”. Oczywiście 2,5 latek zajmie się może z 15 minut, ale to już coś!

Im dziecko starsze tym czas może być dłuższy. Wcześniej ustalamy co kto ma do zrobienia. Np. ja muszę napisać ofertę dla klienta, a Ty w tym czasie co możesz zrobić? Albo ja coś podpowiadam patrząc jednym okiem na długą listę ratunkową!

Przeczytaj także: Jak pracować z dzieckiem w domu?

2. Zrób listę ratunkową

Nie jestem mistrzynią list, o nie. Ale te uwielbiam i od tego zaczynamy każde wakacje, czy inne okresy pracy zdalnej z dziećmi. Tym razem jednak ograniczę się do tego, co możemy zrobić w domu – w końcu #zostańwdomu!

Spisujemy wspólnie z dziećmi i mężem wszystkie pomysły na robienie rzeczy w domu: klocki lego, gry, przypominamy sobie o wszystkich innych zabawkach powtykanych na dnie pudeł i szaf. Kolorowanki, bierki, domino. Słowem na liście może znaleźć się wszystko. Po co? Bo kiedy jest właśnie ta chwila, że dziecko ma się czymś zająć, czasem nie ma przestrzeni na szukanie. Pomysł musi być tu i teraz. Więc jest!

Co oczywiście nie znaczy, że nie lubię nudy! Uwielbiam, moje dzieci mniej – bo jak się nudzą i się ze mną tym dzielą, to zawsze powtarzam „To wspaniale! Masz szansę wymyślić rewelacyjną zabawę lub odkryć coś nowego”. Ale umówmy się, mogę tak powiedzieć mojemu 6 latkowi i rzeczywiście coś wymyśli. Gdy był młodszy i tak ostatecznie wracał do mnie – po 5 minutach… 😉
Taka lista może przydać się także na długie popołudnia, kiedy już wszyscy są zmęczeni i brakuje energii! Ale właśnie po to mamy plan dnia!

3. Ustal plan dnia

Czy Twoje dziecko zaczyna weekend od pytania „Jakie mamy plany na dzisiaj?” Moje tak. Zwłaszcza młodsza dwójka. I o ile w weekend nie pracuję, to możemy sobie razem poplanować, powymyślać atrakcje lub zdać się na spontaniczne szaleństwo. O tyle, kiedy ja mam pracę, terminy gonią, a placówki są zamknięte, plan bardzo pomaga.

Dlatego ustalamy plan dnia, aby wszystkim było łatwiej. Jeśli dziecko jest mniejsze, to ten plan dnia jest bardziej dla Ciebie, ale równie ważny – aby uniknąć frustracji. Ps. tak wiem, plan planem, a życie swoje, ale dobrze od czegoś zacząć.

Przeczytaj także: Dzieci w domu – jak zorganizować im czas i móc pracować zdalnie?

Przykładowy plan dnia? „9:00 – ja siadam do pracy, a Wy macie 1,5 godziny na coś swojego”. Potem spotykamy się na drugie śniadanie, a ja na kawę. Moje dzieci są na tyle duże, że ten czas jest dla nich OK. Dzielą się opieką nad młodszym – serio. Jednak kiedy byli młodsi, plan dopasowany był do ich rytmu dnia. Chwila zabawy klockami wspólnie, potem bawisz się sam a mam pracuje… Potem np. chwilę gramy, albo idziemy na spacer, a potem ja wracam do pracy. Czas na obiad, potem znów jakieś przyjemności i obowiązki na zmianę.

Wszystkim nam jest wtedy lepiej. Dzieciom łatwiej się odnaleźć i wiedzą co się będzie działo. A mnie też – bo pozwalam sobie na to, aby zamknąć komputer i zająć się nimi bez wyrzutów sumienia, że zadania leżą i czekają.

Przeczytaj także: Praca zdalna – gdzie szukać i w jakich zawodach?

4. Podziel zadania i obowiązki

Zależnie od wieku, każdy może sporo zrobić – ja mówię zawsze, że to zadania „dla dobra naszego domu i nas wszystkich”.

Jakość wykonanych zadań to osobny temat, ale uważam, że jak zrobi tak będzie – trudno.

Czas pracy zdalnej rodziców to także czas kiedy dzieci więcej mogą zrobić dla domu. W zależności od wieku. Może starsze rodzeństwo wymyśli zabawy dla młodszego? Oczywiście jeśli to realne (nie oczekuję, że 1,5 latek wymyśli zabawę 2 miesięcznej siostrze ;)).
To oczywiście nie chroni nas przed permanentnym bałaganem. 😉 Ja tylko pilnuję, aby dało się bezpiecznie przejść. 😉

5. Spróbuj pracy w interwałach

To klucz do pracy zdalnej z dziećmi! O co chodzi?

Dzielę dzień i zadania na mniejsze części – zależnie od wieku dzieci. Bo wiem, że jak zabiorę się za duże zadanie i co chwilę ktoś mi będzie przerywał, to z pewnością nie zrobię nic, a będę na siebie i na dzieci zła.

W zależności od zadań, konieczności rozmów i spotkań, dzielę dzień zgodnie z priorytetami zadań na mojej liście. Jeśli przykładowo od 9:00 do 10:00 mam czas na pracę (względnie), to mogę zrobić tylko: odpisanie na najważniejsze maile klientów i do zespołu. Ewentualnie przygotowanie pracy na później. Robię przerwę i jestem z dziećmi. Potem ponownie wracam do pracy… i tak w kółko.

To nie działało z malutkimi dziećmi oczywiście, ale z planem dnia i listą pomysłów, udawało mi się jakieś 2 godziny wykroić (w interwałach)… No może więcej, doliczając spacer z telefonem w ręce usypiając brzdąca. 😉

6. Korzystaj ze wsparcia

To powinien być punkt pierwszy. Bo jeśli mąż, partner jest także w domu i pracuje zdalnie, to cała układanka dotyczy także jego. Jeśli chodzi do pracy – to może uda się, aby zmienił nieco godziny pracy? Tak abyś Ty mogła rano coś zrobić swojego, np. do 10 czy 11? Wtedy każde z Was ma czas na pracę.

Dzielenie się może czynić cuda. Mój mąż dużo pracuje zdalnie i nauczyliśmy się z czasem, że musimy się dzielić. Dzieci nie mogą być wyłącznie na mojej głowie. Czasem to działa lepiej, czasem gorzej. Ale jak jedno podaje obiad, czy robi śniadanie, to wtedy spokojnie ta druga osoba może popracować. Nawet jeśli moja praca jest bardziej elastyczna, to ustalamy zaangażowanie po obu stronach. Na tyle na ile się da.

Jeśli masz jeszcze kogoś kto wspiera Was w opiece nad dziećmi to super! Może siostra czy brat, mogą wpaść na chwilę i zająć dzieci… Choć w związku z koronawirusem może lepiej jednak nie. O babciach nie wspominam.

7. Ustal swoje koło ratunkowe albo nawet dwa

Praca z dziećmi jest wymagająca. Łatwo popaść we frustrację. Dużo się dzieje i nie zawsze zgodnie z planem. Dlatego super ważne jest, aby mieć na podorędziu kilka kół ratunkowych, które pozwolą na powrót do względnej równowagi. Co działa u mnie?

  • Telefon do koleżanki, aby chwilę się pożalić albo porozmawiać z jakimś fajnym dorosłym.
  • Jedna zatyczka do uszu – wiem wiem dość kontrowersyjne, ale jedna zatyczka do uszu nie sprawi, że nie usłyszysz jak coś się będzie działo, a przynajmniej część Twoich myśli zostanie z Tobą, spróbuj!
  • Drobna przyjemność dla mnie. Np. muzyka, kiedy czuję, że to już trochę za dużo, moja playlista na poprawę humoru mnie nie zawodzi. Masz taką?

A co Tobie może pomóc? Masz jakieś podpowiedzi?

Zdjęcie: Magda Trebert

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail