Czego szukasz

PyLadies – jak można spełnić marzenie o programowaniu?

Poznaj historię Moniki Jankowiak i Dominiki Jastrzębskiej – polskich PyLadies, działających w Poznaniu, nastawionych na wspieranie kobiet programujących w Pythonie, od którego same zaczynały. Dlaczego Phyton? Bo jest łatwy i polecany do nauki programowania na początek. „Po pierwsze należy zacząć. Nie marzyć, ale zadziałać. Nie zazdrościć koledze, bratu. Nie przejmować się, że środowisko jest jeszcze mało sfeminizowane. Bo kto ma je sfeminizować? Jakieś obce babki? Dlaczego nie ja?” – mówią Monika i Dominika.

  • Agnieszka Kaczanowska - 19/06/2017
Monika Jankowiak i Dominika Jastrzębska pozują do zdjęcia trzymając pluszowe pytony

Dziewczyny, czemu akurat Phyton? I co to jest – tak dla laików?

Monika: w głębi serca zawsze marzyłam o programowaniu. Gdy byłam nastolatką, słowo „komputer” wywoływało we mnie pozytywną gęsią skórkę i walczyłam jak lew o 5 minut dostępu do klawiatury ZX Spectrum (kto dziś zgadnie co to?) na kółku informatycznym.

Nie było wtedy powszechnego dostępu do komputerów i moja ścieżka zawodowa potoczyła się w nieco innym kierunku. Choć w sumie to… szaleję w excelu, a to już jest rodzaj „programowania”.

Półtora roku temu bliska osoba podsunęła mi pomysł nauki programowania. Gdy zapytałam jaki język powinnam wybrać, padła oczywista – teraz to wiem – odpowiedź: Python. Gdy spytałam dlaczego, usłyszałam: bo jest łatwy w nauce. Dziś już wiem, że to była bardzo cenna porada. Python jest łatwy. To powoduje, że nasza głowa w lekki sposób przyswaja kategorie, które są potrzebne do nauki kolejnych języków.

Python jest językiem programowania, w którym napisanie pętli, warunku, utworzenie zmiennej jest dziecinnie proste i pozwala szybko realizować cele.

Osobiście nauka Pythona dała mi odwagę do skorzystania z drugiego języka, w którym – dość irracjonalnie – bałam się pisać, choć poznałam go wcześniej niż Pythona.

Dominika: na urlopie macierzyńskim szukałam dla siebie dodatkowego zajęcia, czegoś w czym mogłabym się rozwijać, przy okazji opieki nad dzieckiem. Dwa miesiące po narodzinach synka zobaczyłam wydarzenie na FB– pierwszy PyTrening w trzeciej edycji PyLadies Poznań i postanowiłam, że pojadę, wezmę udział, zobaczę, jak to jest i… tak jeżdżę do dziś. Oczywiście uczę się. Tak więc Python zupełnie przez przypadek, ale lepiej trafić nie mogłam. Ten język jest bardzo polecany do nauki programowania na początek ze względu na elastyczność. A programowanie jest jednym z dwóch obszarów, które mnie interesują w IT.

A pomysł na PyLadies? Skąd się wziął? Czym się zajmujecie? Jesteście częścią większej społeczności prawda? Gdzie działają PyLadies?

Monika: do poznańskiego PyLadies jako uczestniczka dołączyłam w listopadzie 2015 roku. Utworzyły je kilka lat temu dwie przyjaciółki i entuzjastki programowania – Ania, informatyczka i Kaja, bioinformatyczka. Działały w poznańskim środowisku IT i zaraziły swym marzeniem grupkę programistów. Tak powstała grupa mentorów-wolontariuszy i zaczęły się pierwsze warsztaty.

PyLadies działają na całym świecie, nawet w tak egzotycznych miejscach jak Madagaskar, Japonia, Brazylia czy Maroko. Ta światowa społeczność jest nastawiona na wspieranie kobiet programujących w Pythonie. Kobiety dla kobiet organizują eventy, warsztaty, konferencje, wydarzenia edukacyjne. A gdy jakiś rodzynek zapyta czy panowie też mogą dołączyć, to uśmiechamy się i mówimy – oczywiście, nie będziesz jedyny!

Truizmem będzie proste zachęcenie do odwiedzenia strony www.pyladies.com. Tam się dzieje! Nie mamy w tej chwili kontaktu z PyLadieskami w innych krajach, pewnie najbardziej to z braku czasu. W Polsce najprężniej działamy właśnie w Poznaniu.

W czerwcu sfinalizowałyśmy trzecią już edycję naszych cotygodniowych bezpłatnych PyTreningów w gościnnych murach Politechniki Poznańskiej. Współpracuje z nami wiernie sprawdzona grupa świetnych mentorów-pasjonatów, którym sprawia radość dzielenie się wiedzą i doświadczeniem, Każdy z nich na co dzień intensywnie używa w pracy Pythona. Warsztaty są fajne, panuje miła atmosfera, w październiku ruszamy znów od początku, od nauki Pythona od podstaw, w fajnym tempie, za darmo, bez zapisów, za to z pasją. Jedyne wymaganie to własny sprawny laptop.

Jeśli już mowa o finansach, póki co magią jest, że obywamy się bez pieniędzy. Naszym najważniejszym sponsorem są mentorzy dający nam swój czas i wiedzę oraz uczelnia, która udostępnia świetne sale, z rzutnikiem, wifi i elektrycznością dla laptopów.

Dominika: jako uczestniczka warsztatów dołączyłam do PyLadies Poznań w październiku 2016 r., a w „szeregi administracyjne” w styczniu 2017 r., kiedy to groziła nam utrata sali i byłam tak bardzo przerażona tą wizją, że zaangażowałam się całym sercem w poszukiwania innego ewentualnego miejsca warsztatów. Wówczas można było również zobaczyć potęgę społeczności PyLadies. Kto tylko mógł, działał w poszukiwaniu nowej, bezpłatnej sali, niebo i ziemia zostały poruszone, a jak się czegoś bardzo pragnie… marzenia się spełniają 🙂 Sala została i zajęcia odbywają się nadal.

Użyłam nazwy „szeregi administracyjne”, gdyż działamy jak firma. Dopóki byłam jedynie uczestniczką zajęć nie było widać pracy, jaką trzeba włożyć w organizację warsztatów. Jak w każdej organizacji potrzebne są osoby z tzw. back office, do zarządzania, planowania, organizowania, prowadzenia fan page. Natomiast naszą skarbnicą są mentorzy, służą wiedzą i doświadczeniem. W związku z tym, iż byłam bardzo wdzięczna za możliwość nauki, pokazanie nowych możliwości, poznałam świetnych ludzi, chciałam i ja dołożyć malutką cegiełkę i choć w części oddać to, co dało mi PyLadies Poznań.

Działacie w Poznaniu, gdzieś jeszcze w Polsce? Macie marzenia o ekspansji?

Monika: poza Poznaniem dziewczyny organizują warsztaty we Wrocławiu. Mają one trochę inną formę, są to spotkania weekendowe, całodniowe, co jakiś czas. Również bezpłatne, przy wsparciu sponsorów. Warto śledzić ich fanpage na facebooku.

Co do ekspansji – tak, oczywiście, marzymy o tym! Lokalnie chcielibyśmy (celowo nie mówię „chciałybyśmy” bo nasi mentorzy płci męskiej też potrafią nieźle marzyć i… działać) w październiku, obok PyTreningów, zorganizować edukacyjny event weekendowy. Rozmawiamy też między sobą o warsztacie Django Girls – nauce pisania stronki webowej w Pythonie od podstaw.

Ciągle najpoważniejszą barierą jest póki co nasz brak czasu. Mamy liczne, codzienne obowiązki, pracę zawodową. Nie ukrywam, że pierwsze, co nam się marzy to jedna – dwie osoby, które z pasją, doświadczeniem i zaangażowaniem mogłyby dołożyć cegiełkę swego wolnego czasu, by te marzenia mogły dojść do skutku. Chętne dziewczyny zapraszamy. Rodzynkiem nie pogardzimy.

Jeśli chodzi o ekspansję geograficzną, mamy świadomość atrakcyjności naszej idei i bylibyśmy dumni, gdyby jakaś dzielna dziewczyna w Polsce dołączyła do Poznania i Wrocławia. Naprawdę niewiele trzeba, by zacząć działać pod naszą „marką”. Jeśli ktoś miałby ochotę, wystarczy się do nas odezwać, na przykład za pośrednictwem naszego fanpage’a na facebooku. Chętnie podzielimy się pomysłami, metodami, energią.

Dominika: skrytym marzeniem byłoby, gdyby w każdym mieście w Polsce odbywały się za jakiś czas regularne, cotygodniowe PyTreningi, na przykład pod patronatem uczelni. Wówczas wszystkie Ladies miałyby możliwość spróbować, pouczyć się Pythona, a sama wiem, że wspólna nauka w doborowym towarzystwie, przy wsparciu doświadczonych mentorów w przyjaznej atmosferze przynosi najlepsze efekty. No i ta motywacja… to jest to, co dodaje energii do dalszego działania, uczenia się po nocach i w każdej wolnej chwili.

Kto przychodzi na Wasze spotkania? Czy wpadają czasem mamy, które chcą odmienić swoje życie zawodowe?

Monika: na nasze spotkania w sposób naturalny przychodzą dziewczyny i kobiety – po prostu Pyladies. Mamy też dość duże grono panów. Przedział wieku to z reguły 20-35 lat, ale sama jestem przykładem, że 35 lat to nie jest żadna, absolutnie żadna granica! Wiele dziewcząt przychodzi do nas, by się przekwalifikować. Dla takich osób jesteśmy jednym z ogniw w ich codziennej edukacji programistycznej. Z sali często słyszę głosy, że najpierw kładą spać dzieci, a potem wieczorem, czy wręcz nocą, programują, bo je to kręci i jest to coś co chcą szybko zacząć robić zawodowo. Mamy absolwentki i absolwentów, które spełniają swe marzenie, dostają pracę w IT i zaczynają karierę programisty.

Jest też grono osób, do którego należę, które programuje dla czystej przyjemności lub by zdobyć narzędzie pozwalające rozwiązywać prostsze problemy w codziennej pracy. Bo w Pythonie niekoniecznie trzeba od razu pisać aplikację. Czasem zwykły kawałek kodu oszczędza nam w biurze godziny żmudnej pracy. Te zaoszczędzone godziny oczywiście poświęcamy natychmiast na kodowanie dla przyjemności!

Mile widziane są też osoby, które mają już doświadczenie w programowaniu, ale potrzebują wsparcia i porady, by rozwiązać jakiś specyficzny problem. Mentorzy, za to ich naprawdę podziwiam, znajdują również czas poza godzinami warsztatów, by wspierać zdalnie. Nie dają raczej gotowych rozwiązań, bo nie na tym polega rola mentora. Ale na solidną porcję inspiracji można zawsze liczyć.

Dominika: tak naprawdę każdy może przyjść na nasze spotkania, nie mamy ograniczeń, zapraszamy Panie, ale Panowie też mile widziani. Mamy również wpadają – Beata jest właśnie taką mamą, która odmieniła swoje życie, mianowicie w zeszłym roku zaczęła się uczyć w obszarze IT, a niedawno dostała pracę! Najprawdziwsza, inspirująca historia, od marzeń, poprzez realizację celu do sukcesu. Z Pythona i jego bibliotek również mogą korzystać osoby zajmujące się analizą dużych zbiorów danych, niekoniecznie tylko programiści, bądź osoby szukające nowej drogi zawodowej.

A Wy czym się zajmujecie na co dzień?

Monika: na co dzień pracuję w finansach. Ponadto jestem mocno zarażona grami komputerowymi, uwielbiam książki, filmy, teatr, nietypowe kierunki podróżowania, trudne rozmowy. Za dużo czasu spędzam na facebooku i twitterze.

Dominika: na co dzień jestem przede wszystkim mamą oraz house project manager 🙂 , a zawodowo jestem księgową na urlopie macierzyńskim. Oprócz programowania w wolnych chwilach zajmuję się szyciem i projektowaniem.

Dominiko, a Ty jak rozpoczęłaś swoją przygodę z IT? Jak to się zaczęło?

Dominika: jak wcześniej wspomniałam, zupełnie przez przypadek zobaczyłam na FB wydarzenie PyLadies, w którym zdecydowałam się wziąć udział. Od zawsze zazdrościłam mężowi, który od lat pracuje w IT, jednak w innym obszarze. W jakiej innej pracy można siedzieć w lato w bamboszkach pieskach i jest to uznawane za całkowicie normalne? Strzelać do kolegi siedzącego na przeciwko z nerf guna i ten nie weźmie Cię za wariata? 🙂 A tak naprawdę programowanie, to jest powrót do moich pierwotnych zainteresowań i jeden z dwóch obszarów, w którym mogłabym się odnależć w IT (drugi to QA).

Mój drugorodny na szczęście okazał się mniej wymagającym dzieckiem niż pierworodna, w związku z czym uznałam, iż mogę ten czas wykorzystać dla siebie i zacząć wychodzić z domu na PyTreningi, a potem naładowana dobrą energią siedzieć po nocach i pisać kod.

Ostatnio zastanawiałam się, do czego mogę porównać to uczucie, które pozwala mi od czasu do czasu spędzić cały dzień i pół nocy z Pythonem, przez które podczas wykonywania codziennych zadań i obowiązków nie mogę przestać myśleć, kiedy znów będę mogła usiąść do kodu – to flow, to jakby stan „wiecznego zakochania”.

Pod swoje skrzydła przygarnęła mnie Monika, opowiedziała o PyLadies, o genezie, o tym co trzeba robić i w czym można pomóc. I tak zostałam.

A Ty Moniko?

Monika: tak na dobre zaczęłam wchodzić w środowisko na weekendowych warsztatach PyCode Carrots jesienią 2015. Były to zajęcia z Pythona dla początkujących dziewczyn zorganizowane na UAM przez dużą prężną społeczność kobiecą Geek Girls Carrots. Poznałam tam wiele osób, z którymi współpracuję teraz w PyLadies i usłyszałam o cotygodniowych PyTreningach, do których dołączyłam natychmiast po PyCode.

Moja przygoda z IT to programowanie, ale także koordynowanie PyLadies Poznań, którą to rolę przejęłam po naszych „matkach-założycielkach”, Ani i Kai, których nie ma już niestety w tej chwili w Poznaniu, ale często i chętnie korzystam z ich wsparcia, rady i pomocy. Jesteśmy ze sobą w stałym kontakcie.

Mam przy sobie Dominikę, która robi regularnie, na co dzień dobrą robotę i razem jest nam fajnie i raźno. Cieszę się, że Dominika jest dziewczyną i mamą. To prawdziwa PyLady! Podziwiam ją za zaangażowanie, potęgę marzeń i siłę woli. Chcę jej dawać swoją energię, by mogła pokazać światu, że kobieta w IT to jest to!

Jak zachęcicie do programowania kobiety, które nie miały jeszcze z programowaniem nic wspólnego?

Monika: myślę, że każda z nas zna swoje predyspozycje i wie dokładnie kiedy dostaje pozytywnej „gęsiej skórki”. Jeśli dzieje się to na widok komputera, jeśli frapuje nas pytanie, jak to działa, jeśli zastanawiamy się, dlaczego coś działa tak wolno, a przecież może działać szybciej i to my chcemy to sprawić, należy zacząć programować.

Człowiek jest leniwy, chce leżeć na łące. Robotę ma robić komputer. Poza tym: mało co daje taką satysfakcję jak naciśnięcie klawisza „enter” po wielu godzinach pasjonującego kodowania i obserwowanie rezultatu swojej pracy na ekranie – choćby to nawet była czarno-biała konsola. Gdy słyszysz u sąsiada głośne „Yes!” o czwartej nad ranem – wiedz, że jest to programista.

W sieci bardzo łatwo znaleźć można propozycje kursów programowania, tutoriale i portale edukacyjne, często bezpłatne. Można tam się sprawdzić, zobaczyć czy to nam pasuje. Trzeba przyjść na któreś z naszych pyladiesowych spotkań, najlepiej na samym początku sezonu.

Po pierwsze jednak należy zacząć. Nie marzyć, ale zadziałać. Nie zazdrościć koledze, bratu, sąsiadowi, lecz zacząć własną ścieżkę. Nie przejmować się, że środowisko jest jeszcze mało sfeminizowane. Bo kto ma je sfeminizować? Jakieś obce babki? Dlaczego nie ja?

Warto zacząć od PyLadies, bo jednym z naszych priorytetów jest kreowanie takiej atmosfery, która nie rozróżnia płci.

Dominika:  jeśli choć raz przeszło komuś przez myśl, a może spróbować programować, jeśli ktoś lubi zagadki logiczne, analizowanie, rozwiązywanie problemów, ma predyspozycje techniczne, zapraszamy, zawsze warto spróbować. Wyjść z domu, zamiast siedzieć na kanapie, wpaść na PyTrening, to zawsze być o krok dalej.

Kiedy jakieś kolejne spotkanie?

Monika: trzecia edycja naszych PyTreningów dobiegła już końca. Należy nam się lato i chwilowo spotkań nie będzie. Ale nowy sezon zaczniemy już w połowie października i będziemy go aktywnie ogłaszać na fanpage’u PyLadies Poznań na facebooku. Obserwujcie nas!

 

A na koniec, macie jakieś motto – przesłanie, którym chcecie się podzielić?

Monika: moje motto na dziś jest bardzo konkretne, „ukradzione” Pythonowemu guru doktorowi Chuckowi Severance z University of Michigan:

„Powtarzaj kurs podstawowy (każdy w innym miejscu: w necie, na warsztatach…) tyle razy, aż kolejny zrobisz z łatwością. To najlepsza inwestycja. W programowaniu najważniejsze są solidne fundamenty”.

Sama przez podstawy Pythona przeszłam trzy razy. Za każdym razem z ogromną przyjemnością. Pierwszy raz był z PyLadies.

Dominika: Nie jedno, wszystkie ukradzione od pancytat.pl, między innymi takie dzięki któremu, jeszcze robię, to co robię 🙂 i powtarzam sobie, że ma to sens:

„Człowiek z nowymi pomysłami jest wariatem, dopóki nie odniesie sukcesu” – Mark Twain,

„Kiedy czegoś gorąco pragniesz, cały wszechświat sprzyja potajemnie Twojemu pragnieniu” – Paohlo Coelho,

„Logika zaprowadzi Cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi Cię wszędzie” – Albert Einstein,

„Nigdy nie rezygnuj z tego, o czym nie możesz przestać myśleć nawet na jeden dzień” – Vinston Churchill.

Dziękuję Wam za rozmowę!

Zdjęcie Dominiki i Moniki: Piotr Dyba;

Zdjęcia sal: materiały PyLadies Poland.

Rozmawiała: Agnieszka Kaczanowska

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  
Podyskutuj

Video: Być mamą i pracować w branży IT? O tak!

Kamila i Magda to dwie mamy, które postawiły na karierę w branży IT w firmie Accenture Advanced Technology Center Poland. Dla obu, ważna była możliwość pogodzenia życia zawodowego z życiem prywatnym. Szukały elastyczności, zrozumienia i szans na ciągły rozwój. Ich historie i doświadczenia są różne, jednak dzięki swojej motywacji każda osiągnęła swój cel! Jaka była ich droga i co zyskały? Zapraszamy do wywiadu!
  • Agnieszka Kumorek - 26/03/2019
mamy, podczas dnia otwartego w firmie Accenture

Być mamą i pracować w branży IT? Czy to możliwe? O tak!

#MamoPracujwIT to nie tylko hasło, to przede wszystkim wiele historii kobiet, które choć byli tacy co mówili im „że kobiety do IT się nie nadają”, one znalazły swoje miejsce; dzięki motywacji, zaangażowaniu, często upartości i ogromnej determinacji.

Zapraszamy do wywiadu z Kamilą i Magdą, mamami pracującymi w Accenture Advanced Technology Center Poland

„Mamy nadzieję, że nasz przykład będzie inspiracją dla innych młodych mam, aby nie bały się dołączać do branży nowoczesnych technologii, która zapewnia możliwość spełniania się na wielu płaszczyznach, ale to nie tylko to…”

Bohaterki wywiadu:

Kamila pracuje w Accenture od 4 lat. Podczas urlopu macierzyńskiego doszkoliła się, aby w przyszłości móc bez problemu oraz bez wyrzutów sumienie brać udział w przedstawieniach swojego dziecka w przedszkolu i zadbać o swój rozwój osobisty.

Magda swoją karierę w Accenture rozpoczęła kilka miesięcy temu. Jest mamą trójki dzieci i ciężko było jej godzić pracę zawodową z życiem prywatnym. Skończyła Accenture Java Academy i dzisiaj cieszy się z bycia częścią zespołu w firmie, której wsparcie czuje na co dzień.

Accenture Advanced Technology Center Poland w Bazie Pracodawców Przyjaznych Mamie

Accenture Advanced Technology Center Poland aktywnie wspiera swoich pracowników rodziców; oferując m.in. im elastyczny czas pracy i możliwość pracy zdalnej. Ale nie tylko…

Accenture dba też o to, aby w pracy czuć się dobrze, będąc rodzicem 🙂

  • w biurach znajdują się pokoje matki/taty z dzieckiem – wyposażone w zabawki i urządzenia sanitarne,
  • dostępne są biblioteczki pracownicze,
  • organizowane są imprezy dla rodzin pracowników,
  • a szczególnie obchodzony jest Dzień Matki, Dzień Ojca, Dzień Dziecka,

Chcesz dowiedzieć się więcej? Sprawdź profil firmy i najnowsze oferty pracy >>>

Zdjęcie i wideo: Accenture Advanced Technology Center Poland, a zdjęcie pochodzi ze spotkania #MamoPracujwIT w Katowicach w Accenture Advanced Technology Center Poland

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.

Pracuję jako Scrum Master – historia Marysi

Marysia Leszko zamieniła programowanie na pracę jako Scrum Master. Lubi kontakt z ludźmi i świetnie odnajduje się w swojej roli. Jeśli rozważasz przebranżowienie, dowiedz się, czy Ty też mogłabyś pracować jako Scrum Master i od czego zacząć krok po kroku. Ale nigdy nie staraj się zostać Scrumową Mamą! Będzie też okazja do porozmawiania z Marysią na żywo podczas naszych warsztatów w Krakowie. Dowiedz się więcej!
  • Joanna Gotfryd - 24/03/2019
Marysia Leszko, scrum master

4 kwietnia w Krakowie odbędą się warsztaty dla mam – Popołudnie ze Scrumem. 

Warsztaty poprowadzą Justyna Wykowska i Michał Petlic z firmy Procognita. W trakcie warsztatów spotkamy się również z Marysią, która opowie o łączeniu roli mamy i Scrum Mastera.

Szczegóły i zapisy tutaj >>>

Marysiu, pracujesz jako Scrum Master w międzynarodowej firmie w Krakowie. Skończyłaś informatykę i pracowałaś najpierw jako deweloper. Jak to się stało, że zamieniłaś programowanie na zarządzanie zespołem?

Przyznam, że od zawsze lubiłam pracę z ludźmi! Jeszcze w czasie edukacji szkolnej i studiów angażowałam się w wiele projektów i wolontariatów wymagających pracy z ludźmi i zorganizowania. Gdy zaczęłam pracować jako deweloper, bardzo mi tego brakowało. Jednocześnie starałam się wykorzystywać okazje do tego, żeby poprawić organizację naszej pracy, np. proponując i pilnując robienia porannych stand upów zespołu albo prowadząc spotkania.

Myślę, że zostało to dostrzeżone, bo po pewnym czasie zaproponowano mi pójście na kurs Scrum Mastera. Stało się dla mnie punktem zwrotnym – zaczęłam mocno interesować się tematyką agile’ową, czytać książki i artykuły. Po pewnym czasie w firmie pojawiła się dla mnie możliwość pracy w roli SM, na początku na pół etatu. Po pewnym czasie rozkręciłam się na tyle, że zachęcona pozytywnym feedbackiem zdecydowałam się zostać Scrum Masterem na pełen etat. I tak już zostało 🙂

Cały czas dokształcałam się też poprzez czytanie artykułów, książek, ale też chodzeniem na meetupy i wyjazdami na konferencje. No, ale tak naprawdę to codzienna praca i otrzymany feedback pozwoliła mi zdobyć to, co najbardziej pomocne w tej roli, czyli doświadczenie.

A jak wygląda Twój typowy dzień w pracy? Czym się zajmujesz?

To bardzo zależy 🙂 Zależy od zespołu, z którym pracuję, od potrzeb i fazy projektu. Zwykle dzień zaczynamy od porannego stand upu zespołu, w którym też uczestniczę i tak samo jak wszyscy dzielę się tym, nad czym pracuję. Po popołudniu często mamy zdalne spotkania z Product Ownerem, czasem jest to retrospektywa, czasem planning albo po prostu daily scrum (nasi PO są zdalni i pracują w innej strefie czasowej, dlatego zdzwaniamy się pod koniec naszego dnia pracy).

W międzyczasie zajmuję się bardzo różnymi rzeczami – może to być tworzenie roadmapy projektu (w fazie planowania), przygotowanie spotkań, rozmowy z członkami zespołu o tym, jak się im pracuje albo z PO, jeśli potrzebuje z czymś pomocy albo musimy coś przegadać.

Ważną częścią mojej pracy jest upewnianie się, że nic nie blokuje zespołu deweloperów – mogę tutaj pomagać zarówno w rozwiązywaniu konfliktów, z organizacją pracy, zasobów, ale i zrozumieniem zasad scruma. Jeśli wystarcza mi czasu, angażuję się także w różne firmowe przedsięwzięcia albo organizuję warsztaty i szkolenia.

Czy Scrum Masterem może być osoba „nietechniczna”? Czy odnajdzie się w świecie bardzo technicznym, tej terminologii?

Oczywiście, że tak! Pod warunkiem, że jest chętna, żeby ten techniczny świat i jego terminologię poznać i zrozumieć. Wymaga to trochę czasu i otwartości, ale zdecydowanie jest to możliwe. Warto prosić o pomoc i wytłumaczenie tego, czego się nie rozumie, jeśli tylko pojawią się niejasności, ale jestem pewna, że z czasem będzie ich coraz mniej.

Znam kilku Scrum Masterów nie mających technicznego wykształcenia czy doświadczenia i są naprawdę świetni w swojej pracy. Powiem więcej, często takie osoby wnoszą wiele świeżości i innej, bardzo potrzebnej zespołowi czy organizacji, perspektywy.

Jesteś mamą prawie dwuletniej Róży – czy myślisz, że mamy mają naturalne predyspozycje, żeby pracować jako Scrum Master?

Raczej nie mam takiej obserwacji. Myślę, że jak chodzi o naturalne predyspozycje, to są to raczej pewne cechy wynikające z wrodzonej osobowości, a nie z roli mamy. Cechy, które są przydatne, to na pewno zorganizowanie, umiejętność słuchania i zadawania celnych pytań, otwartość, empatia, ale i umiejętność bycia tzw. servant leaderem, czyli kimś, kto raczej wspiera zamiast zarządzać.

Swoją drogą, zostanie tzw. Scrumową Mamą jest jednym z antywzorców. Ktoś kto, zbytnio chroni zespół przed każdą przeciwnością, wyzwaniami i porażkami, oraz osobiście wyręcza członków zespołu, nie będzie dobrym Scrum Masterem.

Od czego powinna zacząć działania osoba, która chciałaby spróbować swoich sił w pracy jako scrum master? Jaki pierwszy krok zrobiłabyś?

Ja zaczęłabym od przeczytania Scrum Guide’a. I najlepiej jeszcze kilku artykułów, które pozwoliłyby mi zrozumieć o co w Scrumie chodzi. Kolejnym krokiem byłoby chodzenie na agile’owe meetupy i kursy na Scrum Mastera, co pozwoliłoby usystematyzować wiedzę.

Potem spróbowałabym zaaplikować na jakiś darmowy staż jako Scrum Master, żeby zdobyć doświadczenie. No i na pewno ciągle bym się próbowała dokształcać (przez czytanie książek, agile’owych blogów, artykułów i chodzenie na meetupy) oraz chciałabym znaleźć sobie scrumowego mentora – kogoś z kim mogłabym przegadać wątpliwości, omówić trudniejsze sytuacje czy zapytać o zdanie.

Jeśli chcesz na końcu dodać mamom odwagi do działania, to właśnie to jest ten moment Co takiego jest fajnego w pracy w IT? Dlaczego warto być w tej branży?

Branża IT to dobre miejsce do pracy – przede wszystkim panuje tu wysoka kultura pracy, ludzie są przyjaźni, a procesy nowatorskie w stosunku do innych branż. Co więcej, IT ma teraz swoje 5 minut, co sprawia, że ma olbrzymie zapotrzebowanie na pracowników. A to oznacza mnóstwo szkoleń (także i darmowych), kursów, meetupów i stażów, które pomagają się przekwalifikować.

Do tego, branża IT jest bardzo szeroka i nie brakuje w niej interesujących ról – od deweloperów, przez Scrum Masterów właśnie po UX researcherki, testerki czy technical writerki. Wybór jest naprawdę szeroki i jestem przekonana, że większość z Was znajdzie coś dla siebie.

No i nie muszę chyba dodawać, że w tej mocno zdominowanej przez mężczyzn branży bardzo brakuje kobiet! Dziewczyny, trzymam za Was kciuki!

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Zdjęcie: archiwum prywatne

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail