Czego szukasz

PyLadies – jak można spełnić marzenie o programowaniu?

Poznaj historię Moniki Jankowiak i Dominiki Jastrzębskiej – polskich PyLadies, działających w Poznaniu, nastawionych na wspieranie kobiet programujących w Pythonie, od którego same zaczynały. Dlaczego Phyton? Bo jest łatwy i polecany do nauki programowania na początek. „Po pierwsze należy zacząć. Nie marzyć, ale zadziałać. Nie zazdrościć koledze, bratu. Nie przejmować się, że środowisko jest jeszcze mało sfeminizowane. Bo kto ma je sfeminizować? Jakieś obce babki? Dlaczego nie ja?” – mówią Monika i Dominika.

  • Agnieszka Kaczanowska - 19/06/2017
Monika Jankowiak i Dominika Jastrzębska pozują do zdjęcia trzymając pluszowe pytony

Dziewczyny, czemu akurat Phyton? I co to jest – tak dla laików?

Monika: w głębi serca zawsze marzyłam o programowaniu. Gdy byłam nastolatką, słowo „komputer” wywoływało we mnie pozytywną gęsią skórkę i walczyłam jak lew o 5 minut dostępu do klawiatury ZX Spectrum (kto dziś zgadnie co to?) na kółku informatycznym.

Nie było wtedy powszechnego dostępu do komputerów i moja ścieżka zawodowa potoczyła się w nieco innym kierunku. Choć w sumie to… szaleję w excelu, a to już jest rodzaj „programowania”.

Półtora roku temu bliska osoba podsunęła mi pomysł nauki programowania. Gdy zapytałam jaki język powinnam wybrać, padła oczywista – teraz to wiem – odpowiedź: Python. Gdy spytałam dlaczego, usłyszałam: bo jest łatwy w nauce. Dziś już wiem, że to była bardzo cenna porada. Python jest łatwy. To powoduje, że nasza głowa w lekki sposób przyswaja kategorie, które są potrzebne do nauki kolejnych języków.

Python jest językiem programowania, w którym napisanie pętli, warunku, utworzenie zmiennej jest dziecinnie proste i pozwala szybko realizować cele.

Osobiście nauka Pythona dała mi odwagę do skorzystania z drugiego języka, w którym – dość irracjonalnie – bałam się pisać, choć poznałam go wcześniej niż Pythona.

Dominika: na urlopie macierzyńskim szukałam dla siebie dodatkowego zajęcia, czegoś w czym mogłabym się rozwijać, przy okazji opieki nad dzieckiem. Dwa miesiące po narodzinach synka zobaczyłam wydarzenie na FB– pierwszy PyTrening w trzeciej edycji PyLadies Poznań i postanowiłam, że pojadę, wezmę udział, zobaczę, jak to jest i… tak jeżdżę do dziś. Oczywiście uczę się. Tak więc Python zupełnie przez przypadek, ale lepiej trafić nie mogłam. Ten język jest bardzo polecany do nauki programowania na początek ze względu na elastyczność. A programowanie jest jednym z dwóch obszarów, które mnie interesują w IT.

A pomysł na PyLadies? Skąd się wziął? Czym się zajmujecie? Jesteście częścią większej społeczności prawda? Gdzie działają PyLadies?

Monika: do poznańskiego PyLadies jako uczestniczka dołączyłam w listopadzie 2015 roku. Utworzyły je kilka lat temu dwie przyjaciółki i entuzjastki programowania – Ania, informatyczka i Kaja, bioinformatyczka. Działały w poznańskim środowisku IT i zaraziły swym marzeniem grupkę programistów. Tak powstała grupa mentorów-wolontariuszy i zaczęły się pierwsze warsztaty.

PyLadies działają na całym świecie, nawet w tak egzotycznych miejscach jak Madagaskar, Japonia, Brazylia czy Maroko. Ta światowa społeczność jest nastawiona na wspieranie kobiet programujących w Pythonie. Kobiety dla kobiet organizują eventy, warsztaty, konferencje, wydarzenia edukacyjne. A gdy jakiś rodzynek zapyta czy panowie też mogą dołączyć, to uśmiechamy się i mówimy – oczywiście, nie będziesz jedyny!

Truizmem będzie proste zachęcenie do odwiedzenia strony www.pyladies.com. Tam się dzieje! Nie mamy w tej chwili kontaktu z PyLadieskami w innych krajach, pewnie najbardziej to z braku czasu. W Polsce najprężniej działamy właśnie w Poznaniu.

W czerwcu sfinalizowałyśmy trzecią już edycję naszych cotygodniowych bezpłatnych PyTreningów w gościnnych murach Politechniki Poznańskiej. Współpracuje z nami wiernie sprawdzona grupa świetnych mentorów-pasjonatów, którym sprawia radość dzielenie się wiedzą i doświadczeniem, Każdy z nich na co dzień intensywnie używa w pracy Pythona. Warsztaty są fajne, panuje miła atmosfera, w październiku ruszamy znów od początku, od nauki Pythona od podstaw, w fajnym tempie, za darmo, bez zapisów, za to z pasją. Jedyne wymaganie to własny sprawny laptop.

Jeśli już mowa o finansach, póki co magią jest, że obywamy się bez pieniędzy. Naszym najważniejszym sponsorem są mentorzy dający nam swój czas i wiedzę oraz uczelnia, która udostępnia świetne sale, z rzutnikiem, wifi i elektrycznością dla laptopów.

Dominika: jako uczestniczka warsztatów dołączyłam do PyLadies Poznań w październiku 2016 r., a w „szeregi administracyjne” w styczniu 2017 r., kiedy to groziła nam utrata sali i byłam tak bardzo przerażona tą wizją, że zaangażowałam się całym sercem w poszukiwania innego ewentualnego miejsca warsztatów. Wówczas można było również zobaczyć potęgę społeczności PyLadies. Kto tylko mógł, działał w poszukiwaniu nowej, bezpłatnej sali, niebo i ziemia zostały poruszone, a jak się czegoś bardzo pragnie… marzenia się spełniają 🙂 Sala została i zajęcia odbywają się nadal.

Użyłam nazwy „szeregi administracyjne”, gdyż działamy jak firma. Dopóki byłam jedynie uczestniczką zajęć nie było widać pracy, jaką trzeba włożyć w organizację warsztatów. Jak w każdej organizacji potrzebne są osoby z tzw. back office, do zarządzania, planowania, organizowania, prowadzenia fan page. Natomiast naszą skarbnicą są mentorzy, służą wiedzą i doświadczeniem. W związku z tym, iż byłam bardzo wdzięczna za możliwość nauki, pokazanie nowych możliwości, poznałam świetnych ludzi, chciałam i ja dołożyć malutką cegiełkę i choć w części oddać to, co dało mi PyLadies Poznań.

Działacie w Poznaniu, gdzieś jeszcze w Polsce? Macie marzenia o ekspansji?

Monika: poza Poznaniem dziewczyny organizują warsztaty we Wrocławiu. Mają one trochę inną formę, są to spotkania weekendowe, całodniowe, co jakiś czas. Również bezpłatne, przy wsparciu sponsorów. Warto śledzić ich fanpage na facebooku.

Co do ekspansji – tak, oczywiście, marzymy o tym! Lokalnie chcielibyśmy (celowo nie mówię „chciałybyśmy” bo nasi mentorzy płci męskiej też potrafią nieźle marzyć i… działać) w październiku, obok PyTreningów, zorganizować edukacyjny event weekendowy. Rozmawiamy też między sobą o warsztacie Django Girls – nauce pisania stronki webowej w Pythonie od podstaw.

Ciągle najpoważniejszą barierą jest póki co nasz brak czasu. Mamy liczne, codzienne obowiązki, pracę zawodową. Nie ukrywam, że pierwsze, co nam się marzy to jedna – dwie osoby, które z pasją, doświadczeniem i zaangażowaniem mogłyby dołożyć cegiełkę swego wolnego czasu, by te marzenia mogły dojść do skutku. Chętne dziewczyny zapraszamy. Rodzynkiem nie pogardzimy.

Jeśli chodzi o ekspansję geograficzną, mamy świadomość atrakcyjności naszej idei i bylibyśmy dumni, gdyby jakaś dzielna dziewczyna w Polsce dołączyła do Poznania i Wrocławia. Naprawdę niewiele trzeba, by zacząć działać pod naszą „marką”. Jeśli ktoś miałby ochotę, wystarczy się do nas odezwać, na przykład za pośrednictwem naszego fanpage’a na facebooku. Chętnie podzielimy się pomysłami, metodami, energią.

Dominika: skrytym marzeniem byłoby, gdyby w każdym mieście w Polsce odbywały się za jakiś czas regularne, cotygodniowe PyTreningi, na przykład pod patronatem uczelni. Wówczas wszystkie Ladies miałyby możliwość spróbować, pouczyć się Pythona, a sama wiem, że wspólna nauka w doborowym towarzystwie, przy wsparciu doświadczonych mentorów w przyjaznej atmosferze przynosi najlepsze efekty. No i ta motywacja… to jest to, co dodaje energii do dalszego działania, uczenia się po nocach i w każdej wolnej chwili.

Kto przychodzi na Wasze spotkania? Czy wpadają czasem mamy, które chcą odmienić swoje życie zawodowe?

Monika: na nasze spotkania w sposób naturalny przychodzą dziewczyny i kobiety – po prostu Pyladies. Mamy też dość duże grono panów. Przedział wieku to z reguły 20-35 lat, ale sama jestem przykładem, że 35 lat to nie jest żadna, absolutnie żadna granica! Wiele dziewcząt przychodzi do nas, by się przekwalifikować. Dla takich osób jesteśmy jednym z ogniw w ich codziennej edukacji programistycznej. Z sali często słyszę głosy, że najpierw kładą spać dzieci, a potem wieczorem, czy wręcz nocą, programują, bo je to kręci i jest to coś co chcą szybko zacząć robić zawodowo. Mamy absolwentki i absolwentów, które spełniają swe marzenie, dostają pracę w IT i zaczynają karierę programisty.

Jest też grono osób, do którego należę, które programuje dla czystej przyjemności lub by zdobyć narzędzie pozwalające rozwiązywać prostsze problemy w codziennej pracy. Bo w Pythonie niekoniecznie trzeba od razu pisać aplikację. Czasem zwykły kawałek kodu oszczędza nam w biurze godziny żmudnej pracy. Te zaoszczędzone godziny oczywiście poświęcamy natychmiast na kodowanie dla przyjemności!

Mile widziane są też osoby, które mają już doświadczenie w programowaniu, ale potrzebują wsparcia i porady, by rozwiązać jakiś specyficzny problem. Mentorzy, za to ich naprawdę podziwiam, znajdują również czas poza godzinami warsztatów, by wspierać zdalnie. Nie dają raczej gotowych rozwiązań, bo nie na tym polega rola mentora. Ale na solidną porcję inspiracji można zawsze liczyć.

Dominika: tak naprawdę każdy może przyjść na nasze spotkania, nie mamy ograniczeń, zapraszamy Panie, ale Panowie też mile widziani. Mamy również wpadają – Beata jest właśnie taką mamą, która odmieniła swoje życie, mianowicie w zeszłym roku zaczęła się uczyć w obszarze IT, a niedawno dostała pracę! Najprawdziwsza, inspirująca historia, od marzeń, poprzez realizację celu do sukcesu. Z Pythona i jego bibliotek również mogą korzystać osoby zajmujące się analizą dużych zbiorów danych, niekoniecznie tylko programiści, bądź osoby szukające nowej drogi zawodowej.

A Wy czym się zajmujecie na co dzień?

Monika: na co dzień pracuję w finansach. Ponadto jestem mocno zarażona grami komputerowymi, uwielbiam książki, filmy, teatr, nietypowe kierunki podróżowania, trudne rozmowy. Za dużo czasu spędzam na facebooku i twitterze.

Dominika: na co dzień jestem przede wszystkim mamą oraz house project manager 🙂 , a zawodowo jestem księgową na urlopie macierzyńskim. Oprócz programowania w wolnych chwilach zajmuję się szyciem i projektowaniem.

Dominiko, a Ty jak rozpoczęłaś swoją przygodę z IT? Jak to się zaczęło?

Dominika: jak wcześniej wspomniałam, zupełnie przez przypadek zobaczyłam na FB wydarzenie PyLadies, w którym zdecydowałam się wziąć udział. Od zawsze zazdrościłam mężowi, który od lat pracuje w IT, jednak w innym obszarze. W jakiej innej pracy można siedzieć w lato w bamboszkach pieskach i jest to uznawane za całkowicie normalne? Strzelać do kolegi siedzącego na przeciwko z nerf guna i ten nie weźmie Cię za wariata? 🙂 A tak naprawdę programowanie, to jest powrót do moich pierwotnych zainteresowań i jeden z dwóch obszarów, w którym mogłabym się odnależć w IT (drugi to QA).

Mój drugorodny na szczęście okazał się mniej wymagającym dzieckiem niż pierworodna, w związku z czym uznałam, iż mogę ten czas wykorzystać dla siebie i zacząć wychodzić z domu na PyTreningi, a potem naładowana dobrą energią siedzieć po nocach i pisać kod.

Ostatnio zastanawiałam się, do czego mogę porównać to uczucie, które pozwala mi od czasu do czasu spędzić cały dzień i pół nocy z Pythonem, przez które podczas wykonywania codziennych zadań i obowiązków nie mogę przestać myśleć, kiedy znów będę mogła usiąść do kodu – to flow, to jakby stan „wiecznego zakochania”.

Pod swoje skrzydła przygarnęła mnie Monika, opowiedziała o PyLadies, o genezie, o tym co trzeba robić i w czym można pomóc. I tak zostałam.

A Ty Moniko?

Monika: tak na dobre zaczęłam wchodzić w środowisko na weekendowych warsztatach PyCode Carrots jesienią 2015. Były to zajęcia z Pythona dla początkujących dziewczyn zorganizowane na UAM przez dużą prężną społeczność kobiecą Geek Girls Carrots. Poznałam tam wiele osób, z którymi współpracuję teraz w PyLadies i usłyszałam o cotygodniowych PyTreningach, do których dołączyłam natychmiast po PyCode.

Moja przygoda z IT to programowanie, ale także koordynowanie PyLadies Poznań, którą to rolę przejęłam po naszych „matkach-założycielkach”, Ani i Kai, których nie ma już niestety w tej chwili w Poznaniu, ale często i chętnie korzystam z ich wsparcia, rady i pomocy. Jesteśmy ze sobą w stałym kontakcie.

Mam przy sobie Dominikę, która robi regularnie, na co dzień dobrą robotę i razem jest nam fajnie i raźno. Cieszę się, że Dominika jest dziewczyną i mamą. To prawdziwa PyLady! Podziwiam ją za zaangażowanie, potęgę marzeń i siłę woli. Chcę jej dawać swoją energię, by mogła pokazać światu, że kobieta w IT to jest to!

Jak zachęcicie do programowania kobiety, które nie miały jeszcze z programowaniem nic wspólnego?

Monika: myślę, że każda z nas zna swoje predyspozycje i wie dokładnie kiedy dostaje pozytywnej „gęsiej skórki”. Jeśli dzieje się to na widok komputera, jeśli frapuje nas pytanie, jak to działa, jeśli zastanawiamy się, dlaczego coś działa tak wolno, a przecież może działać szybciej i to my chcemy to sprawić, należy zacząć programować.

Człowiek jest leniwy, chce leżeć na łące. Robotę ma robić komputer. Poza tym: mało co daje taką satysfakcję jak naciśnięcie klawisza „enter” po wielu godzinach pasjonującego kodowania i obserwowanie rezultatu swojej pracy na ekranie – choćby to nawet była czarno-biała konsola. Gdy słyszysz u sąsiada głośne „Yes!” o czwartej nad ranem – wiedz, że jest to programista.

W sieci bardzo łatwo znaleźć można propozycje kursów programowania, tutoriale i portale edukacyjne, często bezpłatne. Można tam się sprawdzić, zobaczyć czy to nam pasuje. Trzeba przyjść na któreś z naszych pyladiesowych spotkań, najlepiej na samym początku sezonu.

Po pierwsze jednak należy zacząć. Nie marzyć, ale zadziałać. Nie zazdrościć koledze, bratu, sąsiadowi, lecz zacząć własną ścieżkę. Nie przejmować się, że środowisko jest jeszcze mało sfeminizowane. Bo kto ma je sfeminizować? Jakieś obce babki? Dlaczego nie ja?

Warto zacząć od PyLadies, bo jednym z naszych priorytetów jest kreowanie takiej atmosfery, która nie rozróżnia płci.

Dominika:  jeśli choć raz przeszło komuś przez myśl, a może spróbować programować, jeśli ktoś lubi zagadki logiczne, analizowanie, rozwiązywanie problemów, ma predyspozycje techniczne, zapraszamy, zawsze warto spróbować. Wyjść z domu, zamiast siedzieć na kanapie, wpaść na PyTrening, to zawsze być o krok dalej.

Kiedy jakieś kolejne spotkanie?

Monika: trzecia edycja naszych PyTreningów dobiegła już końca. Należy nam się lato i chwilowo spotkań nie będzie. Ale nowy sezon zaczniemy już w połowie października i będziemy go aktywnie ogłaszać na fanpage’u PyLadies Poznań na facebooku. Obserwujcie nas!

 

A na koniec, macie jakieś motto – przesłanie, którym chcecie się podzielić?

Monika: moje motto na dziś jest bardzo konkretne, „ukradzione” Pythonowemu guru doktorowi Chuckowi Severance z University of Michigan:

„Powtarzaj kurs podstawowy (każdy w innym miejscu: w necie, na warsztatach…) tyle razy, aż kolejny zrobisz z łatwością. To najlepsza inwestycja. W programowaniu najważniejsze są solidne fundamenty”.

Sama przez podstawy Pythona przeszłam trzy razy. Za każdym razem z ogromną przyjemnością. Pierwszy raz był z PyLadies.

Dominika: Nie jedno, wszystkie ukradzione od pancytat.pl, między innymi takie dzięki któremu, jeszcze robię, to co robię 🙂 i powtarzam sobie, że ma to sens:

„Człowiek z nowymi pomysłami jest wariatem, dopóki nie odniesie sukcesu” – Mark Twain,

„Kiedy czegoś gorąco pragniesz, cały wszechświat sprzyja potajemnie Twojemu pragnieniu” – Paohlo Coelho,

„Logika zaprowadzi Cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi Cię wszędzie” – Albert Einstein,

„Nigdy nie rezygnuj z tego, o czym nie możesz przestać myśleć nawet na jeden dzień” – Vinston Churchill.

Dziękuję Wam za rozmowę!

Zdjęcie Dominiki i Moniki: Piotr Dyba;

Zdjęcia sal: materiały PyLadies Poland.

Rozmawiała: Agnieszka Kaczanowska

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zmiana zawodu po 30-tce? Nie daj sobie wmówić, że jest za późno

Jakiś czas temu na facebookowej grupie #MamoPracujwIT opublikowałam historię Oli, która mając 29 lat usłyszała, że jest za stara na naukę i zmianę pracy (będąc absolwentką AWF chciała zostać testerką oprogramowania). Hmm... czy świat oszalał? Wyobrażam sobie, że "w tym wieku" można być za starą na nabór do baletu w Teatrze Narodowym..., ale do zmiany życia zawodowego?
  • Joanna Gotfryd - 16/01/2018
kobieta siedzi za biurkiem, przed laptopem i wznosi ręce w geście wielkiej radości

Pomyślisz pewnie, co za pytanie!! A jednak …

Ola została testerką, odnosi pierwsze sukcesy i cieszy się, że nie posłuchała tego, kto wmawiał jej zaawansowany wiek.

Co pomyślisz czytając te słowa? Czy też zastanawiasz się, że może po 29 roku życia (albo nie daj Boże może już skończyłaś 30 lat?) jest już za późno? To jeśli masz 35+, to pora na trumnę zbierać???

Słyszałaś, że jesteś za stara? I co? I pstro!

Marta zaczęła swoją karierę po 40-tce – z dziurą w CV, z której wystawały dwie dziecięce głowy – przeczytaj jej inspirującą historię – Nigdy nie jest za późno na nowy zawód.

A historie mam, które zanurzyły się w branży IT? Chociaż nie mają brody, 25-lat i nie są facetami? Z wykształcenia chemiczki, farmaceutki i mikrobiolożki, matki dzieciom?

Kiedy Ania poszła do urzędu pracy po dofinansowanie na kurs testerski, usłyszała – a po co to pani? To jest dla facetów. Nie chce pani robić kursu bukieciarstwa? Na szczęście nie dała sobie wmówić, że nie powinna marzyć o testowaniu.

Tola, mama 4 dzieci zrobiła intensywny kurs programowania i dostała pracę w jednej z krakowskich korporacji. Przeczytaj historię Toli.

Gosia ma 40-tkę na karku. Mama dwójki dzieci, kocha cyfry i księgowość. Zmieniła dział księgowości w firmy „krzak” na ten sam dział, ale w fajnej firmie IT. Nadal zajmuje się kontami, przychodami i bilansami, ale robi to dla firmy marzeń.

Kasia, prowadziła e-sklep z ceramiką. Chciała programować. Po naszej serii webinarów o testowaniu zrobiła kurs testerski i pracuje zdalnie dla firmy z Warszawy. Kasia jest mamą dwójki dzieci. Zobacz jej historię. 

Agata, z wykształcenia mikrobiolog, też przekwalifikowała się na testerkę oprogramowania. Opowiedziała nam jak krok po kroku, przez rok realizowała swój plan. Przeczytaj historię Agaty.

Last, but not least – Gosia, która ma trójkę dzieci, 40 lat i uczy się programowania. Bo macierzyństwo dało jej potencjał i motywację. Poznaj historię Gosi.  

Gotowa na zmianę zawodu?

Czy wiesz już, że zmiana zawodu w każdym wieku jest możliwa? Słyszałaś już kiedyś, że jesteś za stara? Zmiana zawodu po 30-tce? Czy ty zwariowałaś??? – to puste gadanie.

Działaj! Świat sprzyja odważnym! A później opowiedz nam Twoją historię!

Zdjęcie: 123rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pracuję zdalnie jako testerka, bo branża IT sprzyja odważnym!

Kasia Kowalczyk mieszka w Bolesławcu, jest mamą 2 dzieci i od kilku miesięcy pracuje zdalnie dla firmy z Warszawy jako testerka. Dlaczego porzuciła prowadzenie e-sklepu z ceramiką i zajęła się testowaniem? Jak szybko znalazła pracę i jak radzi sobie w branży, będąc świeżakiem i pracując zdalnie? Ty też odważ się na zmiany!
  • Joanna Gotfryd - 10/01/2018
Katarzyna z dwójką małych dzieci

Kasiu, od niedawna pracujesz zdalnie jako testerka. Ale zaczynając od początku, opowiedz jak to się stało, że wcześniej prowadziłaś sklep internetowy z ceramiką i zdecydowałaś się na taką rewolucję zawodową. E-sklep wydaje się fajną opcją dla mamy.

Muszę zacząć od tego, że cztery lata temu, gdy zaszłam w ciążę, podjęliśmy z mężem decyzję o wyprowadzce z Wrocławia i powrocie do naszego rodzinnego miasta Bolesławca. Gdy na świecie pojawiła się nasza córka, zdałam sobie sprawę z tego, że czeka mnie powrót, a raczej konieczność poszukania sobie nowej pracy.
Mój teść jest producentem ceramiki, Bolesławiec jest miastem ceramiki, więc wybór był prosty – otwieram sklep internetowy z wyrobami ceramicznymi. Szybko okazało się, że prowadzenie takiego sklepu to ciężki kawałek chleba i niekoniecznie podoba mi się tego typu praca. Z opresji na szczęście wybawiła mnie druga ciąża 😉

 Jak zrodził się pomysł na branżę IT?

Przez cały okres ciąży intensywnie myślałam czym mogłabym się zajmować, gdy macierzyński się skończy. Już wiedziałam, że nie wrócę do prowadzenia sklepu. Zupełnie przypadkiem natrafiłam na projekt #Mamo pracuj w IT i doznałam olśnienia: będę programistką! Zrobiłam kilka darmowych kursów m.in. z HTMLa i CSSa, i jednocześnie czytałam różne artykuły na temat pracy w IT.

Dowiedziałam się, że praca w IT nie ogranicza się tylko do bycia programistą, można być na przykład testerem. Im więcej czytałam na temat pracy w tym zawodzie, tym bardziej upewniałam się, że chcę iść właśnie w tym kierunku.

Dlaczego uznałaś, że testowanie będzie fajniejsze od kodowania?

Kodowanie mi się podobało, ale praca testera wydała się bardziej dla mnie odpowiednia. Analizowanie, szukanie, konieczność bycia dokładnym i dociekliwym bardzo mi odpowiadało.

Zanim podjęłam ostateczną decyzję o pójściu na kurs z testowania przeczytałam chyba wszystkie artykuły dostępne w internecie na temat pracy testera i zapisałam się do grup tematycznych na Facebooku. Długo nad tym myślałam. Jednocześnie intuicja podpowiadała mi, że muszę spróbować, więc po prostu zapisałam się na kurs.

Opowiedz krok po kroku jak wyglądało Twoje zanurzenie w świat testowania i jakie trudności napotykałaś po drodze?

Najpierw wzięłam udział w cyklu webinarów organizowanych przez Was i przez Testuj.pl. Następnie zapisałam się na kurs z Testuj.pl. Zdobyłam certyfikat ISTQB FL i odbyłam trzymiesięczne praktyki zdalne. Największą trudnością w tym wszystkim było pogodzenie nauki i wyjazdów na szkolenie z opieką nad dziećmi. Moje dzieci były wtedy jeszcze malutkie, syna nadal karmiłam piersią. Jednak mój mąż wraz z rodzicami i teściami stanęli na wysokości zadania i doskonale poradzili sobie z opieką.

Podobało mi się to, co powiedziałaś – że pod koniec macierzyńskiego dwa ostatnie wynagrodzenia postanowiłaś przeznaczyć na naukę, zainwestować w wiedzę – mogłaś przecież marudzić 2 miesiące później, że… nie mam pieniędzy, takie drogie te kursy….?

Wiedziałam, że aby jakkolwiek zaistnieć w branży muszę zdobyć jakieś kwalifikacje. Miałam dwa wyjścia: albo uczyć się samodzielnie, nie wiadomo jak długo, albo zainwestować w kurs. Wybrałam drugie wyjście, jak się okazuje bardzo trafnie.

Super! Po skończonej nauce dostałaś praktyki w firmie, w której pracuje Twój mąż – brawo dla fajnego męża!

Tak, mój mąż bardzo mnie wspierał w całym tym przedsięwzięciu i mi kibicował. Pomógł mi rozpocząć praktyki w swojej firmie i tam przez dwa miesiące mogłam uczyć się jak naprawdę wygląda praca testera. Firma, w której pracuje mój mąż tworzy oprogramowanie rejestrujące czas pracy dla firm, więc to była dla mnie bardzo dobra lekcja.

Mówiłaś mi, że miałaś poczucie, że wszystko Ci sprzyja, wszystko dobrze się układa – zaraz po praktykach od razu zaczęłaś pracować – i to zdalnie! Opowiedz co dokładnie robisz?

Po zakończeniu praktyk w firmie męża zaczęłam szukać pracy. Napisałam CV, założyłam konto na LinkedIn i na Goldenline. Dodatkowo postanowiłam ogłosić się na grupach Facebook’owych. Znalazłam pracę w mniej więcej dwa tygodnie. Ilość ofert pracy, które spłynęły była naprawdę zaskakująco duża. Wybrałam ofertę pracy w stu procentach zdalnej. Współpracuję na zasadzie B2B z project managerem z Warszawy. On zdobywa klientów, a ja zajmuję się testowaniem CRM’ów dla angielskich firm. Piszę test case’y do user stories, a coraz częściej już całe testy, testuję, zgłaszam bugi.

No właśnie, masz własną działalność – czy to Twoim zdaniem daje więcej możliwości, również na przyszłość? Czy jest się czego bać z zakładaniem firmy?

B2B jest bardzo popularną formą zatrudnienia w branży IT i bynajmniej nie trzeba się jej bać. Daje wiele możliwości, na przykład uzyskania różnego rodzaju dotacji na rozpoczęcie działalności.

Jak pracujesz i jak wygląda Twój typowy dzień pracy?

Dzień rozpoczynamy odwiezieniem dzieci do przedszkola. Syn, który ma teraz półtora roku chodzi do grupy żłobkowej. Następnie oboje z mężem (on także pracuje w domu, zdalnie) zasiadamy do pracy.

Praca zdalna jawi się jako praca idealna – ale czy początkującej testerce nie brakuje kontaktu z zespołem, wsparcia doświadczonych osób?

Mam szczęście, że trafiłam na bardzo cierpliwego i wyrozumiałego pracodawcę. Jest bardzo doświadczonym Project Managerem. Mamy ze sobą cały czas kontakt poprzez komunikatory. W razie jakichkolwiek wątpliwości lub problemów zawsze mogę się do niego zwrócić o pomoc.

Może gdybym pracowała w biurze, biurko w biurko z deweloperami, niektóre rzeczy przychodziłyby mi łatwiej, ale dzięki temu, że zaczynam w dość nietypowych dla świeżaków warunkach, po każdym pokonanym problemie czuję, że mogę przenosić góry 🙂 Praca zdalna jest dla mnie idealnym rozwiązaniem.

Na koniec jakieś słowo zachęty dla mam, które wciąż stoją przed decyzją o zmianie?

Może to, co napiszę będą banały, ale naprawdę nie ma na co czekać.

Świat należy do odważnych, a branża IT bardzo tym odważnym sprzyja.

Dziękuję za rozmowę.

Jeśli Ty też planujesz rozpocząć przygodę w branży IT – to kursy testowania, o których mówi Kasia zrobisz do końca roku z 5% zniżką na hasło Mamo Pracuj.

Obejrzyj webinary, od których zaczynała Kasia.

A może interesują Cię kursy programowania dla mam z 5% zniżką i gwarancją pracy? Sprawdź ofertę Coders Trust

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Jedna odpowiedź do “Pracuję zdalnie jako testerka, bo branża IT sprzyja odważnym!”

  1. Olek napisał(a):

    Wielkie gratulacje. To fantastyczne iż coraz więcej mam decyduje się na karierę w IT godząc jednocześnie obowiązki macierzyństwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail