Czego szukasz

PyLadies – jak można spełnić marzenie o programowaniu?

Poznaj historię Moniki Jankowiak i Dominiki Jastrzębskiej – polskich PyLadies, działających w Poznaniu, nastawionych na wspieranie kobiet programujących w Pythonie, od którego same zaczynały. Dlaczego Phyton? Bo jest łatwy i polecany do nauki programowania na początek. „Po pierwsze należy zacząć. Nie marzyć, ale zadziałać. Nie zazdrościć koledze, bratu. Nie przejmować się, że środowisko jest jeszcze mało sfeminizowane. Bo kto ma je sfeminizować? Jakieś obce babki? Dlaczego nie ja?” – mówią Monika i Dominika.

  • Agnieszka Kaczanowska - 19/06/2017
Monika Jankowiak i Dominika Jastrzębska pozują do zdjęcia trzymając pluszowe pytony

Dziewczyny, czemu akurat Phyton? I co to jest – tak dla laików?

Monika: w głębi serca zawsze marzyłam o programowaniu. Gdy byłam nastolatką, słowo „komputer” wywoływało we mnie pozytywną gęsią skórkę i walczyłam jak lew o 5 minut dostępu do klawiatury ZX Spectrum (kto dziś zgadnie co to?) na kółku informatycznym.

Nie było wtedy powszechnego dostępu do komputerów i moja ścieżka zawodowa potoczyła się w nieco innym kierunku. Choć w sumie to… szaleję w excelu, a to już jest rodzaj „programowania”.

Półtora roku temu bliska osoba podsunęła mi pomysł nauki programowania. Gdy zapytałam jaki język powinnam wybrać, padła oczywista – teraz to wiem – odpowiedź: Python. Gdy spytałam dlaczego, usłyszałam: bo jest łatwy w nauce. Dziś już wiem, że to była bardzo cenna porada. Python jest łatwy. To powoduje, że nasza głowa w lekki sposób przyswaja kategorie, które są potrzebne do nauki kolejnych języków.

Python jest językiem programowania, w którym napisanie pętli, warunku, utworzenie zmiennej jest dziecinnie proste i pozwala szybko realizować cele.

Osobiście nauka Pythona dała mi odwagę do skorzystania z drugiego języka, w którym – dość irracjonalnie – bałam się pisać, choć poznałam go wcześniej niż Pythona.

Dominika: na urlopie macierzyńskim szukałam dla siebie dodatkowego zajęcia, czegoś w czym mogłabym się rozwijać, przy okazji opieki nad dzieckiem. Dwa miesiące po narodzinach synka zobaczyłam wydarzenie na FB– pierwszy PyTrening w trzeciej edycji PyLadies Poznań i postanowiłam, że pojadę, wezmę udział, zobaczę, jak to jest i… tak jeżdżę do dziś. Oczywiście uczę się. Tak więc Python zupełnie przez przypadek, ale lepiej trafić nie mogłam. Ten język jest bardzo polecany do nauki programowania na początek ze względu na elastyczność. A programowanie jest jednym z dwóch obszarów, które mnie interesują w IT.

A pomysł na PyLadies? Skąd się wziął? Czym się zajmujecie? Jesteście częścią większej społeczności prawda? Gdzie działają PyLadies?

Monika: do poznańskiego PyLadies jako uczestniczka dołączyłam w listopadzie 2015 roku. Utworzyły je kilka lat temu dwie przyjaciółki i entuzjastki programowania – Ania, informatyczka i Kaja, bioinformatyczka. Działały w poznańskim środowisku IT i zaraziły swym marzeniem grupkę programistów. Tak powstała grupa mentorów-wolontariuszy i zaczęły się pierwsze warsztaty.

PyLadies działają na całym świecie, nawet w tak egzotycznych miejscach jak Madagaskar, Japonia, Brazylia czy Maroko. Ta światowa społeczność jest nastawiona na wspieranie kobiet programujących w Pythonie. Kobiety dla kobiet organizują eventy, warsztaty, konferencje, wydarzenia edukacyjne. A gdy jakiś rodzynek zapyta czy panowie też mogą dołączyć, to uśmiechamy się i mówimy – oczywiście, nie będziesz jedyny!

Truizmem będzie proste zachęcenie do odwiedzenia strony www.pyladies.com. Tam się dzieje! Nie mamy w tej chwili kontaktu z PyLadieskami w innych krajach, pewnie najbardziej to z braku czasu. W Polsce najprężniej działamy właśnie w Poznaniu.

W czerwcu sfinalizowałyśmy trzecią już edycję naszych cotygodniowych bezpłatnych PyTreningów w gościnnych murach Politechniki Poznańskiej. Współpracuje z nami wiernie sprawdzona grupa świetnych mentorów-pasjonatów, którym sprawia radość dzielenie się wiedzą i doświadczeniem, Każdy z nich na co dzień intensywnie używa w pracy Pythona. Warsztaty są fajne, panuje miła atmosfera, w październiku ruszamy znów od początku, od nauki Pythona od podstaw, w fajnym tempie, za darmo, bez zapisów, za to z pasją. Jedyne wymaganie to własny sprawny laptop.

Jeśli już mowa o finansach, póki co magią jest, że obywamy się bez pieniędzy. Naszym najważniejszym sponsorem są mentorzy dający nam swój czas i wiedzę oraz uczelnia, która udostępnia świetne sale, z rzutnikiem, wifi i elektrycznością dla laptopów.

Dominika: jako uczestniczka warsztatów dołączyłam do PyLadies Poznań w październiku 2016 r., a w „szeregi administracyjne” w styczniu 2017 r., kiedy to groziła nam utrata sali i byłam tak bardzo przerażona tą wizją, że zaangażowałam się całym sercem w poszukiwania innego ewentualnego miejsca warsztatów. Wówczas można było również zobaczyć potęgę społeczności PyLadies. Kto tylko mógł, działał w poszukiwaniu nowej, bezpłatnej sali, niebo i ziemia zostały poruszone, a jak się czegoś bardzo pragnie… marzenia się spełniają 🙂 Sala została i zajęcia odbywają się nadal.

Użyłam nazwy „szeregi administracyjne”, gdyż działamy jak firma. Dopóki byłam jedynie uczestniczką zajęć nie było widać pracy, jaką trzeba włożyć w organizację warsztatów. Jak w każdej organizacji potrzebne są osoby z tzw. back office, do zarządzania, planowania, organizowania, prowadzenia fan page. Natomiast naszą skarbnicą są mentorzy, służą wiedzą i doświadczeniem. W związku z tym, iż byłam bardzo wdzięczna za możliwość nauki, pokazanie nowych możliwości, poznałam świetnych ludzi, chciałam i ja dołożyć malutką cegiełkę i choć w części oddać to, co dało mi PyLadies Poznań.

Działacie w Poznaniu, gdzieś jeszcze w Polsce? Macie marzenia o ekspansji?

Monika: poza Poznaniem dziewczyny organizują warsztaty we Wrocławiu. Mają one trochę inną formę, są to spotkania weekendowe, całodniowe, co jakiś czas. Również bezpłatne, przy wsparciu sponsorów. Warto śledzić ich fanpage na facebooku.

Co do ekspansji – tak, oczywiście, marzymy o tym! Lokalnie chcielibyśmy (celowo nie mówię „chciałybyśmy” bo nasi mentorzy płci męskiej też potrafią nieźle marzyć i… działać) w październiku, obok PyTreningów, zorganizować edukacyjny event weekendowy. Rozmawiamy też między sobą o warsztacie Django Girls – nauce pisania stronki webowej w Pythonie od podstaw.

Ciągle najpoważniejszą barierą jest póki co nasz brak czasu. Mamy liczne, codzienne obowiązki, pracę zawodową. Nie ukrywam, że pierwsze, co nam się marzy to jedna – dwie osoby, które z pasją, doświadczeniem i zaangażowaniem mogłyby dołożyć cegiełkę swego wolnego czasu, by te marzenia mogły dojść do skutku. Chętne dziewczyny zapraszamy. Rodzynkiem nie pogardzimy.

Jeśli chodzi o ekspansję geograficzną, mamy świadomość atrakcyjności naszej idei i bylibyśmy dumni, gdyby jakaś dzielna dziewczyna w Polsce dołączyła do Poznania i Wrocławia. Naprawdę niewiele trzeba, by zacząć działać pod naszą „marką”. Jeśli ktoś miałby ochotę, wystarczy się do nas odezwać, na przykład za pośrednictwem naszego fanpage’a na facebooku. Chętnie podzielimy się pomysłami, metodami, energią.

Dominika: skrytym marzeniem byłoby, gdyby w każdym mieście w Polsce odbywały się za jakiś czas regularne, cotygodniowe PyTreningi, na przykład pod patronatem uczelni. Wówczas wszystkie Ladies miałyby możliwość spróbować, pouczyć się Pythona, a sama wiem, że wspólna nauka w doborowym towarzystwie, przy wsparciu doświadczonych mentorów w przyjaznej atmosferze przynosi najlepsze efekty. No i ta motywacja… to jest to, co dodaje energii do dalszego działania, uczenia się po nocach i w każdej wolnej chwili.

Kto przychodzi na Wasze spotkania? Czy wpadają czasem mamy, które chcą odmienić swoje życie zawodowe?

Monika: na nasze spotkania w sposób naturalny przychodzą dziewczyny i kobiety – po prostu Pyladies. Mamy też dość duże grono panów. Przedział wieku to z reguły 20-35 lat, ale sama jestem przykładem, że 35 lat to nie jest żadna, absolutnie żadna granica! Wiele dziewcząt przychodzi do nas, by się przekwalifikować. Dla takich osób jesteśmy jednym z ogniw w ich codziennej edukacji programistycznej. Z sali często słyszę głosy, że najpierw kładą spać dzieci, a potem wieczorem, czy wręcz nocą, programują, bo je to kręci i jest to coś co chcą szybko zacząć robić zawodowo. Mamy absolwentki i absolwentów, które spełniają swe marzenie, dostają pracę w IT i zaczynają karierę programisty.

Jest też grono osób, do którego należę, które programuje dla czystej przyjemności lub by zdobyć narzędzie pozwalające rozwiązywać prostsze problemy w codziennej pracy. Bo w Pythonie niekoniecznie trzeba od razu pisać aplikację. Czasem zwykły kawałek kodu oszczędza nam w biurze godziny żmudnej pracy. Te zaoszczędzone godziny oczywiście poświęcamy natychmiast na kodowanie dla przyjemności!

Mile widziane są też osoby, które mają już doświadczenie w programowaniu, ale potrzebują wsparcia i porady, by rozwiązać jakiś specyficzny problem. Mentorzy, za to ich naprawdę podziwiam, znajdują również czas poza godzinami warsztatów, by wspierać zdalnie. Nie dają raczej gotowych rozwiązań, bo nie na tym polega rola mentora. Ale na solidną porcję inspiracji można zawsze liczyć.

Dominika: tak naprawdę każdy może przyjść na nasze spotkania, nie mamy ograniczeń, zapraszamy Panie, ale Panowie też mile widziani. Mamy również wpadają – Beata jest właśnie taką mamą, która odmieniła swoje życie, mianowicie w zeszłym roku zaczęła się uczyć w obszarze IT, a niedawno dostała pracę! Najprawdziwsza, inspirująca historia, od marzeń, poprzez realizację celu do sukcesu. Z Pythona i jego bibliotek również mogą korzystać osoby zajmujące się analizą dużych zbiorów danych, niekoniecznie tylko programiści, bądź osoby szukające nowej drogi zawodowej.

A Wy czym się zajmujecie na co dzień?

Monika: na co dzień pracuję w finansach. Ponadto jestem mocno zarażona grami komputerowymi, uwielbiam książki, filmy, teatr, nietypowe kierunki podróżowania, trudne rozmowy. Za dużo czasu spędzam na facebooku i twitterze.

Dominika: na co dzień jestem przede wszystkim mamą oraz house project manager 🙂 , a zawodowo jestem księgową na urlopie macierzyńskim. Oprócz programowania w wolnych chwilach zajmuję się szyciem i projektowaniem.

Dominiko, a Ty jak rozpoczęłaś swoją przygodę z IT? Jak to się zaczęło?

Dominika: jak wcześniej wspomniałam, zupełnie przez przypadek zobaczyłam na FB wydarzenie PyLadies, w którym zdecydowałam się wziąć udział. Od zawsze zazdrościłam mężowi, który od lat pracuje w IT, jednak w innym obszarze. W jakiej innej pracy można siedzieć w lato w bamboszkach pieskach i jest to uznawane za całkowicie normalne? Strzelać do kolegi siedzącego na przeciwko z nerf guna i ten nie weźmie Cię za wariata? 🙂 A tak naprawdę programowanie, to jest powrót do moich pierwotnych zainteresowań i jeden z dwóch obszarów, w którym mogłabym się odnależć w IT (drugi to QA).

Mój drugorodny na szczęście okazał się mniej wymagającym dzieckiem niż pierworodna, w związku z czym uznałam, iż mogę ten czas wykorzystać dla siebie i zacząć wychodzić z domu na PyTreningi, a potem naładowana dobrą energią siedzieć po nocach i pisać kod.

Ostatnio zastanawiałam się, do czego mogę porównać to uczucie, które pozwala mi od czasu do czasu spędzić cały dzień i pół nocy z Pythonem, przez które podczas wykonywania codziennych zadań i obowiązków nie mogę przestać myśleć, kiedy znów będę mogła usiąść do kodu – to flow, to jakby stan „wiecznego zakochania”.

Pod swoje skrzydła przygarnęła mnie Monika, opowiedziała o PyLadies, o genezie, o tym co trzeba robić i w czym można pomóc. I tak zostałam.

A Ty Moniko?

Monika: tak na dobre zaczęłam wchodzić w środowisko na weekendowych warsztatach PyCode Carrots jesienią 2015. Były to zajęcia z Pythona dla początkujących dziewczyn zorganizowane na UAM przez dużą prężną społeczność kobiecą Geek Girls Carrots. Poznałam tam wiele osób, z którymi współpracuję teraz w PyLadies i usłyszałam o cotygodniowych PyTreningach, do których dołączyłam natychmiast po PyCode.

Moja przygoda z IT to programowanie, ale także koordynowanie PyLadies Poznań, którą to rolę przejęłam po naszych „matkach-założycielkach”, Ani i Kai, których nie ma już niestety w tej chwili w Poznaniu, ale często i chętnie korzystam z ich wsparcia, rady i pomocy. Jesteśmy ze sobą w stałym kontakcie.

Mam przy sobie Dominikę, która robi regularnie, na co dzień dobrą robotę i razem jest nam fajnie i raźno. Cieszę się, że Dominika jest dziewczyną i mamą. To prawdziwa PyLady! Podziwiam ją za zaangażowanie, potęgę marzeń i siłę woli. Chcę jej dawać swoją energię, by mogła pokazać światu, że kobieta w IT to jest to!

Jak zachęcicie do programowania kobiety, które nie miały jeszcze z programowaniem nic wspólnego?

Monika: myślę, że każda z nas zna swoje predyspozycje i wie dokładnie kiedy dostaje pozytywnej „gęsiej skórki”. Jeśli dzieje się to na widok komputera, jeśli frapuje nas pytanie, jak to działa, jeśli zastanawiamy się, dlaczego coś działa tak wolno, a przecież może działać szybciej i to my chcemy to sprawić, należy zacząć programować.

Człowiek jest leniwy, chce leżeć na łące. Robotę ma robić komputer. Poza tym: mało co daje taką satysfakcję jak naciśnięcie klawisza „enter” po wielu godzinach pasjonującego kodowania i obserwowanie rezultatu swojej pracy na ekranie – choćby to nawet była czarno-biała konsola. Gdy słyszysz u sąsiada głośne „Yes!” o czwartej nad ranem – wiedz, że jest to programista.

W sieci bardzo łatwo znaleźć można propozycje kursów programowania, tutoriale i portale edukacyjne, często bezpłatne. Można tam się sprawdzić, zobaczyć czy to nam pasuje. Trzeba przyjść na któreś z naszych pyladiesowych spotkań, najlepiej na samym początku sezonu.

Po pierwsze jednak należy zacząć. Nie marzyć, ale zadziałać. Nie zazdrościć koledze, bratu, sąsiadowi, lecz zacząć własną ścieżkę. Nie przejmować się, że środowisko jest jeszcze mało sfeminizowane. Bo kto ma je sfeminizować? Jakieś obce babki? Dlaczego nie ja?

Warto zacząć od PyLadies, bo jednym z naszych priorytetów jest kreowanie takiej atmosfery, która nie rozróżnia płci.

Dominika:  jeśli choć raz przeszło komuś przez myśl, a może spróbować programować, jeśli ktoś lubi zagadki logiczne, analizowanie, rozwiązywanie problemów, ma predyspozycje techniczne, zapraszamy, zawsze warto spróbować. Wyjść z domu, zamiast siedzieć na kanapie, wpaść na PyTrening, to zawsze być o krok dalej.

Kiedy jakieś kolejne spotkanie?

Monika: trzecia edycja naszych PyTreningów dobiegła już końca. Należy nam się lato i chwilowo spotkań nie będzie. Ale nowy sezon zaczniemy już w połowie października i będziemy go aktywnie ogłaszać na fanpage’u PyLadies Poznań na facebooku. Obserwujcie nas!

 

A na koniec, macie jakieś motto – przesłanie, którym chcecie się podzielić?

Monika: moje motto na dziś jest bardzo konkretne, „ukradzione” Pythonowemu guru doktorowi Chuckowi Severance z University of Michigan:

„Powtarzaj kurs podstawowy (każdy w innym miejscu: w necie, na warsztatach…) tyle razy, aż kolejny zrobisz z łatwością. To najlepsza inwestycja. W programowaniu najważniejsze są solidne fundamenty”.

Sama przez podstawy Pythona przeszłam trzy razy. Za każdym razem z ogromną przyjemnością. Pierwszy raz był z PyLadies.

Dominika: Nie jedno, wszystkie ukradzione od pancytat.pl, między innymi takie dzięki któremu, jeszcze robię, to co robię 🙂 i powtarzam sobie, że ma to sens:

„Człowiek z nowymi pomysłami jest wariatem, dopóki nie odniesie sukcesu” – Mark Twain,

„Kiedy czegoś gorąco pragniesz, cały wszechświat sprzyja potajemnie Twojemu pragnieniu” – Paohlo Coelho,

„Logika zaprowadzi Cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi Cię wszędzie” – Albert Einstein,

„Nigdy nie rezygnuj z tego, o czym nie możesz przestać myśleć nawet na jeden dzień” – Vinston Churchill.

Dziękuję Wam za rozmowę!

Zdjęcie Dominiki i Moniki: Piotr Dyba;

Zdjęcia sal: materiały PyLadies Poland.

Rozmawiała: Agnieszka Kaczanowska

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 
Podyskutuj

Zadecyduj o swojej ścieżce kariery – poznaj program Akamai Technical Academy!

Myślisz o zmianie w swoim życiu i nie boisz się nowych technologii? Weź udział w programie Akamai Technical Academy 2021, po którym rozpoczniesz pracę w firmie IT. Nie potrzebujesz doświadczenia ani wykształcenia technicznego! Nie musisz też martwić się o kwestie finansowe - w ATA podpisujesz umowę o pracę i otrzymujesz wynagrodzenie. O szczegółach rekrutacji i poprzednich edycji rozmawiamy z Elżbietą Sermet, z Akamai. Poznaj szczegóły i aplikuj!
  • Agnieszka Kaczanowska - 17/12/2020
Akamai Technical Academy - uczestnicy warsztatów z poprzednich edycji

Zadecyduj o swojej ścieżce kariery – poznaj program Akamai Technical Academy! Trwa rekrutacja do kolejnej edycji 2021!

Elu, dla kogo jest program ATA, czyli Akamai Technical Academy?

Akamai Technical Academy jest dla wszystkich, którzy chcieliby rozpocząć pracę w obszarze IT, ale ich doświadczenie lub wykształcenie nie daje takich możliwości. Jest to program, który pomaga w niestandardowy sposób dotrzeć do utalentowanych osób i pomóc im zrobić ten pierwszy krok.

Czy trzeba mieć już doświadczenie w branży IT?

Żeby wziąć udział w ATA nie musisz mieć ani doświadczenia, ani wykształcenia technicznego. Możesz je mieć, ale nie musisz. Wystarczy, że znasz język angielski, masz wyższe wykształcenie, dużo chęci oraz interesują Cię nowoczesne technologie. Programowi przyświeca zasada, że nie każdy może zostać wielkim inżynierem, ale wielki inżynier może objawić się w każdym.

Doświadczenia nie trzeba, ale jakie są zatem Wasze oczekiwania? Kogo szukacie? Osób o jakich umiejętnościach, kompetencjach?

Szukamy osób, lubiących się uczyć, chcących się rozwijać oraz gotowych na zmianę swojej kariery o 180 stopni. Ważna jest dla nas wytrwałość w dążeniu do celu, pozytywne nastawienie i umiejętność pracy w grupie.

Wiem, że to bardzo intensywny program. Opowiedz proszę, ile czasu trwają zajęcia i co dzieje się po ukończeniu programu?

Uczestnicy ATA najpierw biorą udział w intensywnym,, teraz 11- miesięcznym szkoleniu technicznym. W tym czasie nabywają wiedzę techniczną, którą wykorzystają później w pracy w zespołach Akamai. Ponadto, nasi uczestnicy biorą udział w szkoleniach z umiejętności miękkich, spotkaniach z zespołami Akamai oraz imprezach integracyjnych organizowanych przez firmę. Chcemy, aby od samego początku mogli czuć się częścią Akamai i lepiej poznać kulturę firmy.

Po szkoleniu technicznym uczestnicy dołączają do poszczególnych zespołów Akamai i nadal kontynuują naukę, która już wtedy ukierunkowana jest na to, co zespół robi. Po 6 miesiącach zapada decyzja czy zatrzymujemy ich na stałe.

Z tego co wiem, niewiele programów zakłada, że to osoba, która bierze udział w programie otrzymuje wynagrodzenie, częściej w drugą stronę. Z czego wynika Wasze podejście?

Tak, to prawda. ATA zajmuje tyle samo czasu, co praca na pełen etat i nie chcieliśmy, aby osoby chcące wziąć w nim udział musiały zrezygnować z powodu braku środków do życia. Wynagrodzenie nie jest wysokie, ale pozwala bez obaw wziąć dział w programie.

Chcesz aplikować od razu na edycję 2021? Przejdź do formularza aplikacji >>>

A opowiedz proszę o efektach poprzednich edycji programu. Gdzie są teraz jej adepci? Jak rozwinęły się ich historie?

Jesteśmy bardzo dumni z tego, co udało nam się dotychczas osiągnąć. Teraz rekrutujemy do Akamai Technical Academy 9.0 w Krakowie.

Dzięki poprzednim trzem edycjom ATA w Akamai Kraków pracuje 47  absolwentów programu, w 13 różnych zespołach:

  • Web Pre-Sales Engineering
  • NOCC,
  • SOCC,
  • Product Operations,
  • System Operations,
  • Platform Infrastructure Engineering,
  • Networks System Engineering,
  • Akamai Technical Support,
  • Information Security,
  • Software Engineering,
  • Software Quality Assurance Engineering,
  • Technical Writers,
  • Security Technical Project Management.

Akamai Technical Academy

Ile osób może wziąć udział w Akamai Technical Academy?  Ilu kandydatów mieliście ostatnio? Wiem, że było w niej bardzo dużo kobiet, prawda?

Tak, to prawda, co nas bardzo cieszy. W zeszłym roku ponad 60% finalnej grupy ATA stanowiły kobiety. Jeżeli chodzi o liczby, to otrzymaliśmy ponad 600 aplikacji, z czego ponad 100 osób, które przeszły rozmowy telefoniczne i testy, zostały zaproszone na spotkania w biurze Akamai. W tym roku planujemy 1 grupę, która będzie brała udział w szkoleniu technicznym online.

A jak wygląda rekrutacja do programu? Możesz zdradzić trochę szczegółów?

Do  edycji 9.0 zbieramy aplikacje kandydatów do 4.01.2021, którzy później będą mogli napisać test online sprawdzający zdolności analitycznego i logicznego myślenia oraz znajomość języka angielskiego.

Następnie wybrane osoby zostaną zaproszone na rozmowy kwalifikacyjne.

Gdzie można aplikować?

Zapraszam na naszą stronę programu po wszelkie szczegóły >>>

Nie zostało już wiele czasu. A co po przejściu rekrutacji?

Projekt, czyli zajęcia ATA 9.0, startuje w marcu 2021. Zajęcia będą odbywać się online.

Czy jest coś, co chciałabyś jeszcze dodać o ATA?

Chciałabym wszystkich zainteresowanych IT gorąco zachęcić do wzięcia udziału w rekrutacji do ATA i sprawdzenia jak wspaniały jest to program!

Dziękuję Ci za rozmowę i trzymam kciuki za kolejną świetną edycję.

O programie mówią też jego absolwentki – koniecznie przeczytaj!

Dziękujemy!

Więcej o Akamai dowiesz się z poniższego filmu!

https://www.facebook.com/AkamaiKrakow/videos/1875241536024731/

Zdjęcia: własność Akamai – ostatnia edycja Akademii

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 

To Ty decydujesz o swoim rozwoju – zmień branżę z Akamai Technical Academy!

Chcesz zmienić branżę i myślisz o IT? Zależy Ci na rozwoju oraz stabilności? Nie boisz się nowych wyzwań oraz intensywnej pracy? To ten projekt jest dla Ciebie! O programie, który kompleksowo przygotowuje do pracy w branży IT rozmawiamy z Igą Pokorą, Technical Project Manager oraz Dominiką Bajan, Technical Consultant w Akamai Technologies, absolwentkami ATA.
  • Anna Łabno - Kucharska - 10/12/2020
grupa ludzi pracujących w Akamai Technical Academy

Program Akamai Technical Academy realizowany w Krakowie i obu Amerykach zawsze cieszy się dużym zainteresowaniem. W zeszłym roku wybrano 13 uczestników z Małopolski spośród 650 zgłoszeń.

Czy rzeczywiście znalezienie się w grupie szczęśliwców to cud, czy może decydują konkretne predyspozycje? Jak wygląda rekrutacja i z czym należy się liczyć aplikując do programu? O tym wszystkim opowiedzą bohaterki dzisiejszego wywiadu.

Igo, Dominiko bardzo dziękuję za to, że zgodziłyście się porozmawiać o Akamai Technnical Academy (ATA) i nie tylko. Może zaczniemy od tego, że w Waszym przypadku branża IT nie była oczywistym wyborem – przynajmniej na początku. Igo – Ty pracowałaś jako nauczycielka, potem odnalazłaś się w korporacji; Dominiko, a Ty przez wiele lat byłaś księgową, potem graficzką. Kiedy zrozumiałyście, że IT jest dla Was?

Iga: Długo zastanawiałam się co mogłabym robić, skoro już dłużej nie widzę się w szkolnictwie. Edukacja to była (i nadal do pewnego stopnia jest) moja pasja i misja, ale musiałam wziąć pod uwagę inne czynniki. Trudno w dzisiejszych czasach być Siłaczką, na pewnym etapie zrozumiałam, że czas pomyśleć o sobie.

Tak się złożyło, że w gronie moich znajomych pojawiło się kilku programistów. Zachęcona rozmowami z nimi o tym, jak wygląda ich praca, ale również kultura firm, w których pracują, postanowiłam, że spróbuję nauczyć się programowania.

Wiedziałam, że mam to, co w IT niezbędne, czyli bardzo dobry angielski. Dałam sobie szansę, na takiej zasadzie, że próbuję nowej rzeczy i zobaczę, czy mi się to spodoba czy nie. I tak nie miałam wówczas lepszego pomysłu na siebie, a dzięki pracy w korporacji, mogłam po pracy zająć się czymś innym niż sprawdzaniem kartkówek.

Było ciężko, bo czasem byłam zmęczona, ale miałam też masę frajdy i satysfakcji, gdy udawało mi się opanować kolejne partie materiału, albo gdy mój kod po prostu działał.

Dominika: U mnie z jednej strony to była duża potrzeba zmiany – w księgowości znalazłam się poniekąd przypadkiem. A z drugiej, IT to dalszy krok w kierunku tego, co mnie pasjonuje. Po urodzeniu pierwszej córki, żeby zrobić „coś dla siebie” poszłam do szkoły grafiki komputerowej, ponieważ od dłuższego czasu o tym myślałam i założyłam też własną firmę.

Macierzyństwo nauczyło mnie przede wszystkim organizacji, odwagi i wychodzenia ze strefy komfortu.

Kiedy urodziłam drugą córkę, wieczorami w ramach rozrywki zaczęłam uczyć się programowania. Słyszałam opinie, że IT to nie jest miejsce dla kobiet, że nie da się wejść do branży bez odpowiedniego wykształcenia.

Patrząc jednak na kobiety, których droga zawodowa była zaprzeczeniem tych słów, pomyślałam, że nic nie stracę próbując. Zapisałam się na Facebooku do kilku grup dla kobiet i mam w IT i na spotkaniu dotyczącym branży technologicznej usłyszałam bardzo istotne zdanie, że

IT to nie tylko programowanie, potrzebni są ludzie o różnych umiejętnościach.

Tam też dowiedziałam się o istnieniu programu Akamai Technical Academy.

Aplikuj do Akamai Technical Academy!

Czyli uczestnictwo w ATA to z jednej strony konsekwencja pewnej obranej ścieżki, a z drugiej strony można powiedzieć, że przypadek?

Iga: U mnie było tak, że o programie dowiedziałam się z reklamy na Facabooku i wysłałam zgłoszenie. Wiedziałam już, że nie będzie łatwo dostać się do IT. Traktowałam więc Akamai jako szansę wejścia do branży, ale szczerze mówiąc, po wcześniejszych porażkach nie obiecywałam sobie zbyt wiele. Pamiętam, że myślałam wtedy, że jeśli tu mi się nie uda, to chyba już sobie daruję całą sprawę z IT czy programowaniem.

Wiem, że rekrutacja do programu jest kilku stopniowa. Wysłanie zgłoszenia przez Internet to dopiero początek. Opowiecie, jak z Waszej perspektywy wyglądał ten proces?

Iga: Wysłałam CV i ku mojemu zaskoczeniu przeszło ono wstępną rekrutację. Kolejnym etapem były testy z angielskiego i logicznego myślenia. Naprawdę nie sądziłam, że się dostanę, ponieważ poziom testów jest wysoki. Dlatego kiedy okazało się, że mój wynik kwalifikuje mnie do dalszego etapu, to pamiętam, że pomyślałam nawet, że widocznie nie mają zbyt wielu chętnych i biorą wszystkich. Dopiero później dowiedziałam się, że zgłoszeń było kilkaset, a ostatecznie wyłoniono tylko trzynaście osób. Zaczynało zależeć mi coraz bardziej, ale wciąż musiałam przejść etap rozmów kwalifikacyjnych i pokazać, jaka jestem w relacjach z innymi, jak pracuję w grupie.

Gdy i to przeszłam pomyślnie, byłam bardzo podekscytowana, ale też dumna z siebie. Wiedziałam, że nie tylko nauczę się podstaw informatyki, ale także, że firma praktycznie gwarantuje mi miejsce pracy. Nie wiedziałam, jakie to będzie stanowisko, ale ja po prostu byłam otwarta na wszystkie opcje.

Podobało mi się programowanie, ale wówczas brałam już pod uwagę, że możliwości jest o wiele więcej, i że będę chciała robić coś, co najlepiej pasuje do mnie, do moich umiejętności i osobowości.

Dominika: Pamiętam, że musiałam napisać pierwsze w życiu CV. 😉 Do tej pory jakoś zawsze to praca szukała mnie. Rekrutacja składała się z dwóch etapów, testów online i rozmów kwalifikacyjnych. Na etapie testów miałam podobne wątpliwości, związane z tym czy sobie poradzę. Kiedy zakwalifikowałam się do rozmów rekrutacyjnych, coraz bardziej czułam, że jestem na właściwym miejscu. Jestem przekonana, że o tym, iż znalazłam się w tej szczęśliwej trzynastce decydowało też moje zbieranie doświadczeń.

Moja mama, jedna z pierwszych programistek w Krakowie, w czasach, kiedy wielkie komputery wypluwały jeszcze podziurkowaną taśmę, też nie miała wykształcenia w tym kierunku. Zawsze jednak powtarzała, że każda nowa umiejętność może się przydać w przyszłości. A ja bardzo lubiłam uczyć się nowych rzeczy. Od dziecka uczyłam się języków obcych – zaczynałam od angielskiego, skończyłam na chińskim.

Przydało mi się hobbystyczne tworzenie szablonów na blogi, bo dzięki temu zainteresowałam się grafiką, potem programowaniem i w rezultacie tym, jak buduje się strony internetowe i co zrobić, żeby jak najlepiej działały. Czyli dokładnie to, czym dzisiaj się zajmuję. Myślę, że tutaj kluczowe było zainteresowanie nowymi technologiami, chęć rozwoju, gotowość do nauki, otwartość i komunikatywność w języku angielskim.

A samo uczestnictwo w ATA? Jak wyglądało Wasze życie w przeciągu tych kilku miesięcy? Dominiko jesteś mamą dwóch wspaniałych dziewczynek, zatem czy da się pogodzić udział w programie, własny rozwój z życiem rodzinnym?

Dominika: Da się! W mojej sytuacji najtrudniejszy element to odbieranie córek z przedszkola, ponieważ wiązało się to z długim czasem dojazdu. Tu byłam zmuszona poszukać wsparcia. Etap szkolenia technicznego jest bardzo intensywny, jest w nim przewidziany też czas na samodzielną naukę, więc „po godzinach” program nie kolidował z moim życiem rodzinnym. Poza tym, przez cały okres szkolenia wiedziałam, że to, że jestem mamą jest brane pod uwagę i czułam wsparcie w tej kwestii.

Nie czekaj dowiedz się więcej o zapisach i wyślij swoje zgłoszenie!

Igo a co dla Ciebie było wyzwaniem?

Iga: Dla mnie największym wyzwaniem był powrót do trybu nauki i to nawet nie takiej, jak na studiach, że uczymy się głównie w trakcie sesji. Tutaj nauka była non stop – moduły trwają tydzień lub dwa. Trzeba codziennie coś powtarzać, a potem zaliczać testy i robić mini-projekty.

Jeśli chodzi o samą treść, to dla mnie najbardziej wymagający był materiał dotyczący sieci, czyli tzw. networking, ponieważ jest to dość abstrakcyjne. Niemniej jednak, przy wsparciu trenera oraz kolegów i koleżanek z grupy nie miałam trudności nawet z tym.

ATA to zdecydowanie intensywny czas, ale ja wręcz zachęcam innych do udziału. Wszystkich tych, którzy jakkolwiek interesują się branżą i myślą o przekwalifikowaniu zachęcam, żeby chociaż spróbowali. Program dał mi szeroką wiedzę, ale jest przede wszystkim fantastyczną przygodą. Można poznać świetnych ludzi i nawiązać serdeczne relacje. Natomiast co ważne, ATA daje przede wszystkim szansę. Na życiowe zmiany, na rozwój, na lepsze warunki finansowe, czy balans pomiędzy pracą zawodową a życiem prywatnym. Daje szansę na zmianę kariery, dla tych którzy chcą i są wystarczająco odważni, by spróbować.

Dominika: To ja jeszcze coś dodam. Myślę, że do uczestnictwa w ATA potrzeba przede wszystkim odwagi. I tak naprawdę nie ma przyjemniejszego i bezpieczniejszego sposobu, żeby zmienić dotychczasową branżę na IT.

W trakcie nauki otrzymuje się wynagrodzenie, a podczas szkolenia technicznego poznajemy podstawy wiedzy w różnych dziedzinach, m.in. podstaw funkcjonowania Internetu, cybersecurity, konfigurowania sieci komputerowych, programowania. Dzięki temu, można poznać różne dziedziny i sprawdzić, w którym z zespołów najlepiej wykorzystamy swoje umiejętności.

Z Waszej grupy wszystkie osoby zdecydowały się na to, żeby zostać w Akamai Technologies. A Wy dziewczyny zajmujecie się teraz obszarami, które najbardziej odpowiadają Waszym zainteresowaniom, czy tak?

Iga: Tak. Ja ostatecznie trafiłam do działu security i powoli kończę proces wdrażania. ATA dała mi przede wszystkim zrozumienie kultury firmy oraz podstawy wiedzy z branży. Rozumiem to, o czym mówią do mnie koledzy i koleżanki z zespołu, nadal jednak muszę bardzo dużo się uczyć, choć teraz już znacznie konkretniej. Skupiam się na jednej dziedzinie i dodatkowo, uczę się zarządzania projektem. Wykorzystuję nie tylko wiedzę zdobytą podczas ATA, choć ta jest bardzo istotna, ale też moje doświadczenie i umiejętności zdobyte w pracy w szkole. Okazuje się, że na przykład umiejętność prezentowania materiału przy tablicy, czyli robienia tzw. whiteboardów, jest bardzo przydatna, kiedy wyjaśniamy klientom, jak działają nasze produkty.

ATA przygotowuje właśnie też w taki sposób. Nie wprost. Bo dobiera ludzi do stanowisk, ze względu na umiejętności miękkie i cechy osobowości, które są potrzebne przy wykonywaniu danej pracy. Wiedza techniczna jest bardzo ważna, ale Akamai wie, że tę pogłębimy z czasem.

Dominika: Ja, jak już wcześniej wspominałam, zajmuję się analizą stron internetowych dla różnych klientów, na przykład pod kątem poprawności kodu, optymalizacji oraz bezpieczeństwa. W skrócie, sprawdzam strony i daję rekomendacje, co zrobić żeby działały szybciej oraz, aby były odporne na ataki z zewnątrz. W czasie pandemii dodatkowo łączę pracę z opieką nad dziećmi. Wszystko da się zorganizować. Przerwy na podanie obiadu nie są problemem.

Tak! Zdecydowałam i aplikuję do nowej edycji ATA!

Dziewczyny, a tak na koniec naszej rozmowy, powiedzcie proszę z czego jesteście najbardziej dumne i co cenicie w swojej pracy?

Iga: Trudno wskazać mi jedną rzecz, z której jestem najbardziej dumna, bo chyba cały program od rekrutacji, przez ATA, jak i staż sprawiają, że jestem bardzo wdzięczna i dumna z osiąganych po drodze celów.

Niemniej, ostatnio udało mi się zaliczyć najważniejszego, tzw. master whiteboarda, a to dla mnie spore osiągnięcie, ponieważ robienie takich prezentacji, gdy jeszcze jestem w procesie nauki to wychodzenie bardzo daleko poza moją strefę komfortu. A także sam fakt, że spróbowałam, że się odważyłam – to mnie cieszy.

A co najbardziej lubię? Atmosferę w firmie. Wszyscy tu są mile widziani i to naprawdę czuć. Mój zespół jest bardzo pomocny, a jednocześnie wiedza, jaką posiadają moi koledzy i koleżanki jest imponująca.

Dodatkowo, Akamai jest fajnym miejscem dla młodych ludzi, odpowiada na potrzeby i faktycznie dba o swoich pracowników. Nie robimy rzeczy, bo taka jest moda w korporacjach, ale dlatego, że ktoś na górze widzi w tym sens.

Dlatego na przykład ostatnio mieliśmy możliwość skorzystać z jednego, z Wellness Days, czyli płatnego wolnego dnia – to dodatkowy dzień nie wliczający się w roczną pulę urlopów, na odpoczynek, który w czasach intensywnej pracy z domu i z powodu pandemii jest potrzebny nam wszystkim.

Dominika: Cenię to, że przede wszystkim rozwijam się w kierunku, który mnie interesuje. Pracuję w świetnym zespole i jednocześnie w branży, która w obecnych czasach jest jedną z bezpieczniejszych. Mam elastyczne godziny pracy, co w przypadku posiadania dzieci jest nie do przecenienia. Myślę, że mamy są mistrzyniami organizacji i dbając o work-life balance spokojnie można sobie to wszystko – i rozwój, i życie rodzinne – poukładać.

Dziękuję Wam raz jeszcze i gratuluję Wam sukcesów!

Zdjęcia: Akamai

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Anna Łabno - Kucharska
Jestem mamą mądrej indywidualistki. Posiadam doświadczenie w koordynacji projektów, prowadzeniu szkoleń oraz doradztwa. Uwielbiam spędzać czas z rodziną, podróżować, czytać książki i celebrować picie kawy. W "wolnym" czasie wspieram osoby chore onkologicznie.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×