Czego szukasz

Pułapki elastyczności, czyli plusy i minusy pracy z domu

Jaki jest bilans zysków i strat elastycznego zatrudnienia? Krótka historia o tym, jak warunki pozornie idealne tj. możliwość pracy z domu w elastycznych (czytaj: nieregulowanych) godzinach mogą skutecznie… utrudnić młodej mamie osiągnięcie tak upragnionej równowagi między życiem zawodowym, a prywatnym.

  • Maria Kwiatkowska - 27/07/2016

Mój powrót do firmy po urodzeniu dziecka zaczęłam planować i przygotowywać z paromiesięcznym wyprzedzeniem. Przed urlopem macierzyńskim pracowałam już od kilku lat w dużej międzynarodowej firmie i doskonale zdawałam sobie sprawę, że ponowne wejście do tej samej rzeki byłoby niezwykle trudne.

Codzienne, intensywne kontakty z oddziałami rozrzuconymi po całym świecie i w różnych strefach czasowych oraz krótkie terminy projektów wymagały bowiem sporej elastyczności i dostępności w często niestandardowych (nad)godzinach. Wygospodarowanie czasu i energii dla dziecka i rodziny samo w sobie graniczyłoby z cudem. Tymczasem mnie, całkiem już zmęczonej byciem pełnoetatową mamą, marzyła się dodatkowo odrobina miejsca i przestrzeni tylko dla mnie! Ale jak to zrobić, kochana Redakcjo?

Eksperyment „elastyczność”

Zmiana zakresu obowiązków, stanowiska lub firmy nie wchodziła wówczas w grę. Mąż, walczący właśnie o swoje zawodowe „być albo nie być”, mimo najlepszych chęci nie mógł mi pomóc. Na wsparcie babci, mieszkającej w odległym od kilkaset kilometrów mieście, również nie mogłam liczyć. Klubik, do którego udało się nam zapisać naszą roczną córeczkę, działał tylko do 16-tej. W tej sytuacji uznałam, ze najlepszym rozwiązaniem byłaby praca z domu i zmniejszenie podstawowego etatu do 30 godzin tygodniowo.

Szefowie odnieśli się do mojego pomysłu z życzliwością, ale też z pewną rezerwą. Najwięcej obaw budziło to, czy – kończąc mój dzień, gdy koledzy zza wielką wodą dopiero włączają komputery – będę w stanie dotrzymywać terminów. Ostatecznie umówiliśmy się, że potraktujemy to jako eksperyment – dostałam szansę, aby udowodnić, że moje doświadczenie pozwoli mi zorganizować pracę swoją i innych w ramach tego nowego modelu, bez szkody dla projektów. W zamian za wolne popołudnia, w razie pilnej konieczności byłabym online wieczorami. Sukces!

Rachunek zysków i strat

Od tamtej chwili minęły właśnie dwa lata. Spoglądając wstecz, mogę stwierdzić, że eksperyment ten powiódł się jedynie częściowo, a ogólny bilans sukcesów i porażek wygląda następująco:

+ Plus: Udało mi się utrzymać przeciętną liczbę godzin pracy w miesiącu w zakładanym limicie, a tym samym faktycznie wygospodarować więcej czasu dla rodziny, domu i dla siebie.
+ Plus: Niemal do perfekcji rozwinęłam strategiczne planowanie pracy własnej i cudzej, z uwzględnieniem planów awaryjnych – aby zminimalizować ewentualne opóźnienia.
– Minus: Mimo tak starannego planowania, nie do uniknięcia okazały się przestoje, spowodowane oczekiwaniem na informacje lub wkład od innych osób. Takie sytuacje owocowały wieczornymi nadgodzinami – częstszymi niż sugerowałaby to faktyczna ilość pracy do wykonania.
– Minus: Praca z domu stwarza pokusę równoległego wykorzystania czasu, w rodzaju: włączę pranie zanim zacznę odpowiadać na maile, a rozwieszę już potem; wyślę dokument do sprawdzenia, a w oczekiwaniu na komentarze wyskoczę do apteki. Nieustanny multitasking to jednak na dłuższą metę iluzja, dająca wrażenie, że byłam w pracy non stop, zajmując się również nieprzerwanie domem – cóż za podwójnie przytłaczające uczucie!
– Minus: Zrezygnowałam z ważniejszych i ciekawszych projektów, które dawałyby większą szanse zabłysnąć, ale wymagałyby więcej czasu i zaangażowania. Miałam jednak od początku świadomość, że oznacza to mniejszą „widoczność’, a tym samym mniejsze szanse na awans – i tak też się stało.

Jeśli nie elastyczność, to co?

Być może powyższy bilans nie wygląda zbyt korzystnie, lecz mimo to uczestnictwo w moim własnym eksperymencie miało dla mnie ogromną wartość dodaną, stało się bowiem bodźcem do szerszej autorefleksji na temat moich faktycznych celów i ambicji, zawodowych i życiowych. Uważam, że istotą work-life balance jest nie tyle kwestia podziału czasu pomiędzy pracę, a sprawy osobiste, lecz czerpanie satysfakcji z obu tych sfer życia. Organizacyjne ułatwienia mogą oczywiście zaoszczędzić nam wielu codziennych trosk, ale nie wystarczą, by praca dawała poczucie sensu, rozwoju i spełnienia.

Moje osobiste, opisane powyżej, doświadczenia zainspirowały mnie do zgłębienia tego tematu i stworzenia krótkiej, anonimowej ankiety (link do ankiety >> ), której celem jest poznanie opinii innych matek na temat rozwoju zawodowego i zmian kariery. Jej wypełnienie powinno zająć zaledwie kilka minut. Zebrane w ten sposób informacje wykorzystam wyłącznie na potrzeby mojego prywatnego badania.

Jeśli chcesz dodatkowo podzielić się swoimi przemyśleniami i uwagami na ten temat, serdecznie zapraszam do kontaktu: [email protected]

Zdjęcie: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Maria Kwiatkowska
Absolwentka Instytutu Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego, od wielu lat związana z branżą badań klinicznych. Matka ekspatka, obecnie mieszka i pracuje w Berlinie. Dla przyjaciół: Kaowiec.
Podyskutuj

Dlaczego Kopciuszek nie awansuje, a Macocha zagarnia premię?

Która z nas nie zna bajki o Kopciuszku? Oj podejrzewam, że niektóre z nas znają ją aż za dobrze. Jako dzieci chłonęłyśmy bajki. Uwielbiałyśmy ten świat, gdzie wiadomo, że dobro zwycięża, a zło zostaje pokonane. Niejedna z nas chciała być księżniczką, przymierzała balowe suknie, marzyła o księciu na białym koniu i życiu długim, szczęśliwym w pięknym zamku za siedmioma górami. Tak było, kiedy byłyśmy małe. Potem wkroczyłyśmy w dorosłe życie i okazało się, że nasze „bajki” wyglądają bardzo różnie i czasami jest im wręcz daleko od bajkowego świata.
  • Magdalena Nowacka - 07/10/2019

Moja bajka…

A jak wygląda obecnie nasza „bajka”? My współczesne kobiety to kobiety wielozadaniowe, pracujące bardzo intensywnie na etatach lub we własnych firmach, próbujące godzić tysiące obowiązków i łapać równowagę między pracą, domem, rodziną, najbliższymi, a swoimi potrzebami.

Pracuję z takimi kobietami i wiem, jak dużo od siebie wymagają i ile dają z siebie. Tyle, że dość często ich wysiłki i zaangażowanie nie są zauważane. Szczególnie dobrze widać to w pracy, gdzie często spotykamy je na średnim szczeblu zarządzania i specjalistycznych stanowiskach, czyli tam, gdzie trzeba się zająć mniej prestiżowymi zadaniami.

Rodzi się wtedy pytanie: dlaczego? I tutaj z pomocą przychodzi nam Kopciuszek. Ta bajka dość mocno tkwi w głowach współczesnych kobiet i bardzo przekłada się na rzeczywistość, w której funkcjonujemy. Jest pełna archetypów.

Główne z nich to:

  • Ciężko pracuj, aż wreszcie spotka Cię upragniona nagroda.
  • Nie wychylaj się – skromność popłaca.
  • Czekaj cierpliwie na księcia lub dobrą wróżkę – to Twoje wybawienie i dzięki temu osiągniesz sukces.
  • Praca uszlachetnia.

I tak karmione tymi wzorcami od dzieciństwa, przenosimy je na nasze dorosłe życie, także to zawodowe, a tu okazuje się, że macocha rządzi, a  my „Kopciuszki” nie awansujemy, nie zbieramy premii, wykonujemy prace nieatrakcyjne i często zmagamy się  z syndromem lepkiej podłogi.*

Nie skarżymy się, co najwyżej potem w domu trochę się złościmy i uprzykrzamy życie bliskim, ale tak naprawdę cierpliwie oddzielamy groch od ciecierzycy dosypywany nam w kolejnych e-mailach i czyścimy z mozołem naczynia w kolejnych „prestiżowych” projektach.

Znacie takie sytuacje? Kobiety, które spotkałam i z którymi pracuję, doświadczają tego na co dzień w pracy. Co możemy zrobić, żeby przestać być tylko Kopciuszkiem? Żebyśmy przestały być jedynie pomocami kuchennymi, a weszły na tzw. salony zawodowe?

Złą królową być…

Odpowiedź jest stosunkowo prosta. A może by tak spróbować być trochę macochą albo złą królową? Postacie te w bajkach są pokazywane jako negatywne, ale każda z nich ma również cechy pozytywne, które przydatne są we współczesnym świecie zawodowym. Kobiety te są: skuteczne, asertywne, widoczne, zdeterminowane, przedsiębiorcze, konsekwentne, mają własne zdanie i je prezentują, znają swoją wartość.

Znacie takie kobiety w swoim otoczeniu? Na pewno tak. Wiem, że „Kopciuszki” czasami zazdroszczą trochę tym macochom i złym królowym, które pojawiają się w ich świecie. Ale może warto czasem się im przyjrzeć i zaczerpnąć trochę od nich tego, co ułatwi nam budowanie większej pewności siebie, stania się bardziej widoczną w pracy, a także da możliwość sięgania po bardziej atrakcyjne zadania i projekty. Mówi się, że te cechy ułatwiają kobiecie sukces w życiu zawodowym. Na potwierdzenie tego przytoczę badanie firmy Deloitte „SheFo” z 2011, które w podsumowaniu mówi tak:

„Kobiety wspinające się po szczeblach kariery powinny postawić na własny rozwój i wciąż wzmacniać poczucie własnej wartości oraz pewności siebie. Dobrze, aby odważniej wyrażały swoje zdanie na tematy strategiczne i budowały swoją przewagę w oparciu o swoje – kobiece – silne strony, np. umiejętności komunikacyjne. Dążąc do stanowiska zarządzającego, warto poszerzać kompetencje – angażować się w projekty w innych działach, uczestniczyć w szkoleniach dla handlowców, zapoznać się z działem produkcji”.

A zatem do dzieła!

Wiem, że droga od Kopciuszka do królowej to nie lada wyzwanie, ale wiem też, że jest ona możliwa. Żadna z kobiet, która odniosła sukces w życiu zawodowym, nie mówiła, że przyszło to łatwo. Wiele z nich mówiło, że pomogły im w tym także różne cenne rady i wskazówki od innych.

I dlatego chce Was dziś zostawić z kilkoma wskazówki, które mogą Wam pomóc w budowaniu pewności siebie i sięganiu po to, czego chcecie:

  • Szukaj każdej okazji do tego, żeby móc zaprezentować siebie i swoje osiągnięcia.
  • Jeżeli masz tylko ochotę zabrać głos, to rób to.
  • Dbaj o swój rozwój i realizację swoich potrzeb, nie czekaj aż spełni je dobra wróżka.
  • Bądź królową – nie siedź w kącie, działaj, próbuj, jeżeli czegoś chcesz, to po to sięgaj. Królowa tak robi!!!
  • Przypatruj się innym kobietom, które osiągnęły sukces w jakiejkolwiek dziedzinie życia. Czerp z nich, spotykaj się z nimi, ale nie kopiuj ich.
  • Zakup notes i codziennie zapisuj sobie w nim, za co jesteś sobie wdzięczna i w czym jesteś dobra.
  • Znajdź kogoś, kto będzie Cię inspirować i zachęcać do działania.

Niektóre z nas pozostają w tym świecie marzeń i baśni przez całe dorosłe życie, nie rozumiejąc metaforycznego przekazu bajek i nie odczytując ukrytego w nich przekazu. Może pewnego dnia przybędzie ten książę, może dobra wróżka ulituje się nad nami i sprawi, że się świat odmieni… ale  może zamiast czekać, zacząć działać. Bo jak mówi Lois P. Frankel :

„Ten kto się upomina, dostaje to o co prosi i nie ma w tym nic niestosownego”.

* Oznacza trwałe przylepienie do stanowiska z najniższego poziomu dochodów i prestiżu, bez możliwości awansu np.: sprzątaczka, pomoc domowa, personel administracyjno-biurowy, pielęgniarka.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Magdalena Nowacka
Trenerka i kobiecy doradca zawodowy. Pracuje z kobietami nad ich rozwojem osobistym i zawodowym. Prowadzi szkolenia i doradztwo indywidualne dla kobiet, które mają własne firmy. Od 2002 zajmuje się zawodowo pracą trenerską. Prowadzi własną firmę doradczo-szkoleniową.
Podyskutuj

Moja kariera w moich rękach? Hm…

Masz poczucie, że przebieg Twojej kariery zależy wyłącznie od Ciebie, czy też wydaje Ci się, że jesteś tam, gdzie zaprowadził Cię los?
  • Hanna Pietrzak-Trzcińska - 03/10/2019
kobieta w ciąży trzyma laptop i coś w nim notuje

Chociaż może bardzo byśmy chciały, by nasza ścieżka zawodowa biegła po trasie, którą same sobie wyznaczamy, to jednak nie da się ukryć, że często przypadek sprawia, że skręcamy w tę czy inną stronę.

W pętach biologii

Specjalnie używam rodzaju żeńskiego, nie tylko dlatego, że tekst dedykowany jest mamom, ale też z przyczyn … biologicznych. Jakbyśmy bowiem nie chciały walczyć o równouprawnienie, to jednak nadal, zwłaszcza nas, z obranej drogi zawodowej może skutecznie zawrócić ciąża (i ta precyzyjnie zaplanowana i ta „nadprogramowa”). Co więcej, także zwycięski plemnik w całkiem innym organizmie może się przyczynić do podjęcia przez nas pracy w tym, a nie innym miejscu. A wiem co mówię pracując aktualnie na zastępstwo szczęśliwej matki.

Szczęśliwy traf

Oczywiście te przypadki nie kręcą się wyłącznie wokół naszych i cudzych ciąż. Drugą pracę dostałam dlatego, że dobrze wstrzeliłam się w czas, gdy pracodawca pilnie potrzebował kogoś na miejsce odchodzącej osoby. Nie dawał nawet ogłoszenia, czasu było mało, a ja zadzwoniłam dowiedzieć się co z moim wcześniej wysłanym CV, akurat w idealnym momencie. (Mam przy tym wrażenie, że gdyby nie ten telefon nikt do owego podania by nie sięgnął). Spędziłam tam wiele miłych i owocnych lat.

Wzburzone morze

Trzeba przyznać, że polski rynek pracy jest jak morze – i to raczej Bałtyk, a nie Adriatyk, i częściej w czasie sztormu. Czy to jednak oznacza, że powinniśmy jedynie dawać nieść się fali, z rzadka ruszając rękami? Kto mimo niskiej temperatury pluska się od czasu do czasu w naszym cudownym morzu wie, że trudno się w nim po prostu unosić (a wiecie dlaczego? – niskie zasolenie! mniejsza wyporność!).

Dlatego nawet jeśli nie zawsze możemy precyzyjnie wytyczyć ścieżkę swojej kariery – nie warto zdawać się tylko na los. Energiczne machanie rękami podczas kąpieli w zimnym morzu przejawia się w ciągłym doszkalaniu, nawet gdy możemy na nie poświęcić tylko pół godziny podczas drzemki dziecka. Podejmowaniu studiów – choćbyśmy miały być najstarsze w grupie (tak, wiem, to dziwne uczucie, znam je z autopsji).

I pamiętaj – nawet gdy wydaje Ci się, że leżysz spokojnie na zacisznej plaży nie warto tracić czujności – kto wie, czy gdzieś tam nie czai się fala, która wytrąci Cię z tej komfortowej sytuacji?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Hanna Pietrzak-Trzcińska
Z wykształcenia jestem pedagogiem kulturalno-oświatowym, póki co wiedzę ze studiów wykorzystuję do wychowywania dwóch synów. Skończyłam też studia podyplomowe Marketing w sieci. Kilka lat pracowałam w księgarni internetowej wydawnictwa, a ponieważ w życiu nigdy nie jest za późno na zmianę, obecnie poszukuję nowych możliwości zawodowych, dlatego postanowiłam zostać Panią do pisania - panidopisania.pl Rozrywkowo prowadzę bloga sarkazmprzykawie.blogspot.com.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail