Czego szukasz

Polscy Projektanci Torebek – I edycja Przeglądu Damskich Torebek

Bynajmniej niech Was nie zwiedzie tytuł, nie mamy zamiaru zaglądać do Waszych torebek, choć przyznam, że jest to pomysł na ciekawy artykuł. 🙂 Ale o tym innym razem. Dzisiaj mamy przyjemność zaprosić Was do naszej nowej akcji. Chcemy przedstawić Wam torebki polskich projektantów i przedstawić ich autorów, którzy z pasją tworzą dla Was unikatowe produkty, na które naprawdę warto się skusić.

zespół Mamo Pracuj ogląda torebki

#Przegląd Damskich Torebek

Torebki małe i duże, plecako – worki i nerki, kopertówki i takie, w których zmieścisz naprawdę wszystko. Łączy je jedno – pasja. Dlaczego taka akcja? Bo chcemy Wam przybliżyć biznesy – w większości kobiece, choć zagościł u nas również Pan – które powstały z pasji. I tę pasję widać w każdym szczególe torebek, które miałyśmy przyjemność obejrzeć. Chcemy przybliżyć Wam polskie pracownie, które tworzą bajkowe produkty, po które warto sięgnąć, bo są unikalne, dopracowane w każdym szczególe i widać włożone w nie serce.

Nie porównujemy torebek, bo zwyczajnie się nie da. Każda jest inna, niepowtarzalna, tak jak inni są ludzie, którzy je tworzą. Za każdym z tych biznesów stoi jakaś historia i te historie chcemy Wam właśnie opowiedzieć.

Kolejność pojawiania się się marek jest alfabetyczna. 🙂

Anita się nudzi

Czy Anita się nudzi, możesz bardzo łatwo sprawdzić, wchodząc na jej blog, który nie dotyczy jedynie tworzenia unikatowych torebek i plecaczków, ale również wielu innych pasji.

Anita Rusin na swoim blogu wspomina, że „swoją miłość do igły i nitki zamieniła w pracę, którą uwielbia” i nie da się tego nie zauważyć oglądając torebki, które wyszły z pracowni Anity. Wykonywane w domowej manufakturze torebki, powstają z wodoodpornej cordury. Mają proste i minimalistyczne fasony. Szelki są wykonywane ręcznie z naturalnej skóry, a sprytne techniczne rozwiązanie torebek Anity sprawia, że masz do czynienia z produktem „dwa w jednym”, który szybko może uwolnić zajęte zakupami lub małym dzieckiem ręce. 🙂

W tym roku Anita zastrzegła obydwa wzory swoich toreb, jako znak towarowy wraz z technicznym rozwiązaniem szelek. Wystarczą dwa ruchy, aby torebkę na ramię przerobić na wygodny plecaczek. Metalowe półkola torebki spinasz razem i dopinasz do metalowych kółek w dolnej części torebki. W ten sposób otrzymujesz szelki. 🙂

„Proces powstawania torebek, był trochę dziełem przypadku, do dziś żałuję, że nie wpadłam na to kiedy moje dzieci były malutkie. Moim celem było stworzenie funkcjonalnej torby dla aktywnej osoby, które nie tylko ubiera się na sportowo, ale ceni sobie minimalizm bez udziwnień. Trochę chciałam zmusić klientki, żeby przestały nosić dobytek życia w torebce i na ramieniu, dlatego forma jest taka minimalistyczna, zwłaszcza w wersji bez kieszeni” – mówi Anita.

Torebki Anity zadowolą każdego, bo to takie rozwiązanie dwa w jednym. Można powiedzieć, że jeden wzór jest bardziej elegancki, drugi sportowy, choć tak naprawdę wszystko zależy od naszych potrzeb i interpretacji. Mogą pasować do każdego stroju, a również posłużyć jako torba na laptop, krótką wycieczkę lub do codziennych spacerów z dzieckiem.

Torebki są dostępne w różnych kolorach, co łatwo możesz sprawdzić na stronie Anity

Goshico

Firmę Goshico tworzą dwie siostry – Małgorzata Kotlonek – Horoch i Agnieszka Kotlonek – Wójcik. Ich pierwsze projekty powstały w 2006 r.

Małgorzata jest projektantką marki. Inspiracją dla niej jest to co ją otacza przedmioty codziennego użytku, architektura i sztuka. Nie boi się eksperymentować z kolorami, nowymi rozwiązaniami i materiałami.

Agnieszka z kolei to dbająca o wysokie standardy firmy i odpowiedzialna za produkcję ekonomistka.

Agnieszka i Małgorzata to zgrany i uzupełniający się duet, który na temat damskich torebek wie wszystko i trzymający się dwóch zasad: jakość i odwaga w tworzeniu. 

Do produkcji torebek Goshico autorki wykorzystują bardzo lekkie tworzywa, które są odporne na wodę i brud. Do produkcji wykorzystywane są również materiały techniczne, sztuczne futra i włoskie skór o niespotykanych wybarwieniach i tłoczeniach. Materiały, okucia i inne półprodukty są sprowadzane z całego świata.

Torebki Goshico cechuje również niezwykła dbałość i zaawansowanie jeśli chodzi o konstrukcję i wykonanie torebek. Prace nad nowym wzorem czasem trwają nawet kilka tygodni. Każda torebka jest szyta ręcznie.

„Jestem praktyczna, więc tworzę torebki, które sama mogę nosić. Pamiętam też o równowadze między jakością i ceną. Projektując torebkę za 300 zł myślę o niej jak o produkcie za 1 500 zł – tłumaczy Małgorzata Kotlonek-Horoch. Chcemy zapewnić kobietom luksus wygody. Dlatego żadna z naszych torebek nie waży więcej niż 900 gramów! Co więcej, wiele naszych modeli ma wielofunkcyjny charakter – można je składać, nosić z paskiem lub bez, czy wkładać jedną w drugą – dodaje Agnieszka Kotlonek-Wójcik.

Torebki Goshico wyróżniają kolory i haftowane aplikacje, a oferta marki jest bardzo zróżnicowana stylistycznie. Znajdzie tu dla siebie coś entuzjastka klasyki, jaki i fanka odważnych kolorów i dodatków

Huba

„Huba to idea otwarta, łączy w sobie wszystkie nasze pasje. Nieustannie poszerzamy horyzonty. Jesteśmy ludźmi, którzy przenieśli się do lasu, jednocześnie bardzo dużo podróżujemy, lubimy odkrywać świat, chętnie poznajemy przyrodę i korzystamy z jej skarbów, uczymy się nowych rzeczy. Chcemy pokazać, że można żyć inaczej, że nie trzeba podążać udeptaną systemową ścieżką” – mówi Anita Bednarek, właścicielka i projektantka marki Huba.
 
„Hasło hubowej kampanii brzmi: Omnia mea mecum porto – Wszystko, co mam noszę przy sobie – świetnie oddaje charakter naszej pracy oraz pokazuje nasze podejście do świadomego ubierania się.
Skąd nazwa Huba? – tak mówił do mnie mój partner kiedy się poznaliśmy, bo ja mówiłam na niego drzewo – to jest romantyczna część okoliczności. Tak do siebie przyrośliśmy, jak Huba do drzewa. Nasze saszetki kształtem przypominają Hubę – to mimetyczna część okoliczności” – mówi Anita.
Anita do każdej wysyłki z hubową torebką dołącza swój rysunek z listem odręcznie napisanym oraz gałązkę sosny z szyszką, bo mieszka w lesie i poza tym, że ma Hubę jest również rysownikiem. „Rysuję z życia z marzeń, ze snów, bardzo często są to indywidualne obrazki na zamówienie –
można podejrzeć tutaj: www.facebook.com/hubabear/ 
Huba to marka rodzinna i slow. Anita zajmuje się projektowaniem i zamawianiem materiałów, a logistycznie i organizacyjnie pomaga jej mama.
Torebki Anity są wykonane z różnych tkanin, w różnych kolorach, również ze skóry naturalnej. Torebki (nerki) są wykonane z dbałością o szczegóły i wykończenia i cieszy oko każdy detal.

Jak mówi Anita – Huba to elegancja prosto z lasu

Iguahandmade

Dla Ewy Żołnowskiej wszystko zaczęło się ponad dwa lata temu… od kolczyków 🙂

„Igua ( czyt. IGŁA)  to miłość, zabawa, moda i pasja. Kobiety mają bzika na różne rzeczy. Moim bzikiem były kolczyki. Miałam ich pełno i zawsze chciałam więcej. Buszując kiedyś po internecie trafiłam na biżuterię soutach. Oszalałam! Duże, piękne, kolorowe – takich samych nikt nie będzie mieć! Rewelacja! Stwierdziłam, że kupię sobie jakiś okaz na ważniejszą okazję. Mąciłam tym pomysłem i fascynacją mojemu Lubemu…

„On stwierdził, że mogę zrobić je sama, a że jest to człowiek bardzo kochany, to zabrał mnie na zakupy i kupił mi pierwszą igłę i nitkę 🙂 Jednak biżuteria sutasz jest typowo dla Pań, a chciałam jakoś podziękować za wsparcie Lubemu, więc przecież fajnie by było coś zrobić dla Niego. I tak narodził się pomysł uszycia muszki! Ale przecież nie miałam maszyny… On szybko zorientował się, że ja nie chcę skupiać się tylko na szyciu biżuterii… i tak zaskoczył mnie kupnem maszyny do szycia” – opowiada Ewa Żołnowska.

„Maszynę już miałam, ale przecież nie umiałam jej obsługiwać 😀 W pierwszy wolny weekend pojechaliśmy do mojej mamy, a ta kochana pokazała mi jak działać – „a i b i jedziesz”. Żałowałam, że tak późno doszło do mnie, że mogłam zacząć szyć dużo wcześniej. Lepiej późno niż wcale. Szycie zaczęło mi wychodzić coraz lepiej. Szyłam muszki i torby. A że fajnie się rozkręciłam, dzięki wsparciu przyjaciół, pomyślałam czemu nie rozkręcić biznesu 🙂 – mówi Ewa.

Ewa prowadzi komis odzieżowy z pracownią i dzięki temu połączeniu może pozwolić sobie na wykorzystywanie i przerabianie starych ubrań. Dzięki temu jej projekty są autorskie i unikatowe. Wszystko co szyje, mogłaby sama nosić. Wśród jej produktów nie znajdziesz podziału na kolekcje, bo nigdy nie wie co jej wpadnie do głowy. Jej pomysły są spontaniczne, ale też w zgodzie z tak modną ostatnio ekologią, bo recyklingowi Ewa mówi zdecydowane: Tak.

Co kupisz u Ewy? Wygodne plecako – worki, pojemne torby, użyteczne berki i fikuśne muszki (dla Panów i dla Pań)

Ewa wykorzystuje głównie materiały wodoodporne, a jak ich nie ma, to sama je szyje. „Skóra ekologiczna, washable paper, korek, ścinki materiałów, poliester wodoodporny, folia transparentna i bawełna – to moje ulubione składniki czadowego okazu „- dodaje Ewa.

Mana Mana

Marka Mana Mana ma niecałe 6 lat. Wszystko zaczęło się w Starogardzie Gdańskim od usługi haftu komputerowego. „A obecnie – jak mówi Marcelina Rozmus-Prinz – projektowanie toreb i zarządzanie moim przedsiębiorstwem to moja wielka pasja”, z którą jeszcze kilka lat temu nie miała nic wspólnego.

„Ukończyłam dziennikarstwo i byłam pewna, że będę podążać tą drogą zawodowo, jednak jak los się potoczył zaskoczyło mnie samą. Można kierować swoim życiem, jeśli ma się na siebie pomysł i plan, a ja jednak zawsze wszystko robiłam na tzw. fristajlu i spontanie. Niesamowicie zafascynowała mnie tematyka haftu cyfrowego i rozpoczęłam naukę z tą techniką. To miały być tylko usługi, a ja przy okazji realizowałam się artystycznie i tworzyłam grafiki, które później haftowałam dosłownie na wszystkim. Prawdziwy przełom nastąpił za sprawą mojej mamy, która z zaciekawieniem przyglądała się moim zmaganiom i pewnego dnia uszyła piękną czerwoną torebkę z odrzuconych przez mnie kawałków haftowanego materiału. To był zupełny przypadek, że dzięki temu zdarzeniu, moja działalność nabrała obecnego kształtu” – mówi Marcelina.

Marcelina kwituje niewątpliwe sukcesy swojej firmy jednym zdaniem, które pozwolę sobie tutaj przytoczyć: „Dowcip o babie, która „zrobiła robotę”, bo nie wiedziała, że się nie da, jeszcze raz znalazł potwierdzenie w rzeczywistości”.

Torebki, które biorą udział w naszym przeglądzie są wykonane ze skóry ekologicznej i z plecionej tkaniny, Wykończone z dbałością o każdy najmniejszy szczegół. Wygodne do noszenia na co dzień do pracy, szkoły oraz na zakupach. Ze względu na dużą pojemność, torby można z powodzeniem wykorzystywać w podróży.

Torebki Mana Mana mają jeszcze jedną szczególnie ważną cechę, która wielu kobietom przypadnie do serca. Mana Mana to jedyne, zarówno stacjonarne, jak i wirtualne miejsce, gdzie możesz zostać współautorem swojej torebki.

Masz do dyspozycji konkretną paletę kolorów i surowców, z których chcesz, żeby powstała Twoja unikalna torebka. Brzmi wspaniale, prawda?

Manufaktura mms

Manufaktura mms to niewielka firma położna u podnóża Gór Sudeckich w Świebodzicach. Marta Mazur – Sokołowska przez cały okres swojej edukacji szukała pomysłu na siebie, dostała ofertę pracy, ale na drugim końcu Polski i nie chciała już dłużej prowadzić „życia Nomada”.

Z pomocą przyszła jej wykładowczyni z Akademii i podpowiedziała, żeby robiła to co jej wychodzi najlepiej na zajęciach, czyli torebki. Z zaangażowaniem męża i za namową pani Profesor, Marta zaczęła tworzyć swoją pracownię.

Dziś Marta prowadzi swoją pracownię w starej poniemieckiej kamienicy, której część wykupiła i jedną kondygnację przeznaczyła na swoją firmę. Współpracuje z dwiema krawcowymi i z mężem, który zajmuje się zdjęciami oraz pomocą na wielu innych frontach logistyczno – organizacyjnych.

„Pomysły na torby powstają najczęściej z potrzeby dnia codziennego, potrzeb klientek oraz z obserwacji otaczającej mnie rzeczywistości. Bardzo lubię skupiać się na konstrukcji i dążyć do nietypowych form (jak choćby iks). Czasem też zdarza mi się odgrzać stary projekt, który nieco zmieniam, pozwalam mu ewoluować w dłuższym czasie, by wyciągnąć z niego to najlepsze – tak choćby wróciły klasyczne shoppery, którym ujęliśmy kieszonkę z przodu i zmieniliśmy materiały” – opowiada Marta.

„Dużą wagę przywiązuję do materiałów. Staram się być gospodarczą patriotką, dlatego ważne jest dla mnie używanie polskich komponentów, a jeśli nie ma ich w naszym kraju, to europejskich. Sama przed zakupem czegokolwiek dokładnie czytam metki, etykietki. Zwracam uwagę na to w
jakich warunkach powstawały produkty i kto za nimi stoi” – dodaje Marta.

Jeśli tylko mam możliwość unikam sieciówek, marketów. Zakupy często robię w małych sklepikach, przez internet (handmade, polskie przedsiębiorstwa) oraz na targach, zaś produkty które kupuję, zwykle wymieniam dopiero wtedy, gdy już całkowicie nie nadają się do użytku. Wierzę, że taką „pracą we własnym ogródku” ulepszamy to, co nas otacza” -mówi Marta.

„Nasza firma nie jest wynikiem kalkulacji czy szczegółowo wytyczonej ścieżki kariery, a efektem pasji, która przerodziła się w pracę. Codziennie wkładamy wiele serca i energii aby tworzyć rzeczy, które mogą choć trochę upiększyć świat”

Marta Feliks

Marta od ponad 10 lat pracuje w branży skórzanej. Dzięki wieloletniej współpracy z włoskimi i polskimi producentami obuwia, nabrała chęci do tworzenia unikatowych projektów galanterii i dodatków pod własną marką.

Dla mnie projektowanie to poszukiwanie nowych rozwiązań, dostosowywanie projektów do odbiorcy i ducha czasów. Dlatego też z zainteresowaniem uczestniczę w światowych Targach dotyczących mody, obuwia i galanterii, skór, materiałów i dodatków oraz Targach jubilerskich co pomaga mi odnieść moje wizje twórcze do bieżących trendów” – mówi Marta Feliks.

„Chcę przekazywać piękno i dobrą energię widziane moimi oczami, a zamknięte w moich projektach. Moją dewizą jest tworzyć: AKCESORIA Z KLASĄ! – które uwodzą fakturą, detalem, funkcjonalnością…”

Według Marty przedmioty, którymi się otaczamy pomagają nam wyrażać siebie. Dotyczy to zwłaszcza dodatków, bo to one nadają naszemu stylowi, pożądany przez nas charakter.

Marta tworzy galanterię, która podkreśla indywidualny styl i projektuje dla osób, które cenią sobie ponadczasową elegancję i prostotę.

Swoje torebki tworzy ze splatanych elementów. Jest to jej autorski pomysł, który zrodził się gdy -„poszukiwałam idei na zrobienie torebki nie umiejąc szyć” – wspomina Marta.

Wygląd torebek został zainspirowany znajomym Marcie splotem origami. Szczegóły są opracowywane w oparciu o sugestie klientek oraz spostrzeżenia Marty, a materiałem, z którego tworzy jest tkanina poliestrowa pokryta PU-poliurytanem. Jedna torebka powstaje ok. 3 godzin.

„Chcę dzielić się moim spojrzeniem na design. Projektuję, szukam nowych, niebanalnych rozwiązań, staram się w moich produktach wyrazić siebie i odpowiedzieć na potrzeby klientek. Kreatywnie wykorzystuję materiały, znajdując dla nich nowatorskie zastosowanie. Stawiam na unikatowy styl, doskonałą jakość, ponadczasowe rozwiązania” – mówi Marta.

Zobacz w jakich kolorach i fasonach powstają torebki Marty

Przywara Strzałka Hello!

Monika Przywara – Strzałka kontynuuje dzieło i zawód swojego dziadka. Już jako dziecko pokochała tę pracę  –  „Dorastałam w jego warsztacie – wśród zapachu skór, narzędzi, starej lampki. Jego praca zawsze była dla mnie magiczna. Jednak nigdy nie sądziłam, że kiedyś będę kontynuować jego pasję. Dziś, dwa piętra nad jego warsztatem, w swojej pracowni na poddaszu, tworzę własne projekty toreb i skórzanych akcesoriów” – opowiada Monika Przywara – Strzałka.

Monika jest absolwentką dziennikarstwa i szkoły projektowania ubioru. Swoje doświadczenia zdobywała podczas konkursów modowych oraz w agencji reklamowej.

Zaczynała przygodę z projektowaniem od wymyślania ubrań, jednak nie przynosiło jej to radości. Niespełnionym marzeniem Moniki była umiejętność szycia skóry naturalnej. Niestety dziadek, który szył buty, nie zdążył przekazać Monice tajników swojego zawodu. Zdeterminowana poszukiwała innych źródeł wiedzy. Pomimo dużej wiedzy teoretycznej wciąż czegoś jej brakowało. Na szczęście właśnie wtedy pojawiła się pierwsza od lat szkoła kaletnicza w Polsce. „Skończyłam ją i zdałam egzaminu czeladniczy. Tradycja trwa – dziś pracuję na narzędziach dziadka. A nawet klnę jak szewc” – opowiada Monika.

Praca ze skórą daje Monice dużo możliwości. Jej produkty są tworzone z prawdziwą pasją i z wysokiej jakości skóry. To torebki, które mogą nam służyć długie lata, a dzięki temu, że skóra pracuje i wciąż się zmienia, taka torebka może tworzyć własną historię.

Torebki Moniki zamykają się w prostej formie, niemal minimalistycznej, geometrycznej formie i są wykonane z wysokiej jakości skóry. Charakterystyczną cechą torebek Moniki jest to, że są one nitowane i brakuje w nich przeszyć, co tylko dodaje im uroczej prostoty. To torebki, które mogą służyć lata z jeszcze jednego powodu. Ich prosty, uniwersalny i klasyczny kształt gwarantuje ponadczasowość. Te torebki po prostu nie mogą wyjść z mody.

„Kiedy uderzam młotkiem dziadka, wybijając swoje nazwisko na torbie, wzruszam się. I czuję prawdziwą pasję. Dzięki niej mogę tworzyć nowe rzeczy – bez pośpiechu, z cierpliwością i moim własnym pierwiastkiem. Tworząc swoje projekty lubię sprawiać ludziom radość. Zachwycać ich. Zaskakiwać. Dbać o szczegóły. To właśnie tworzy istotę moich rzeczy” – mówi Monika.

W kolekcji Moniki dominują kolory czarny gołębia szarość. Sprawdź, który kolor Tobie się spodoba

Sili

„Potrzeba matką wynalazków – mówi Anna Łopuchin, projektantka niezniszczalnych torebek Sili – „Prowadzę bardzo intensywne życie zarówno zawodowe, jak i sportowe oraz rodzinne. Pędząc codziennie z biura np. na plażę, a po drodze zahaczając o żłobek potrzebowałam torebki która nadąży za mną. Do tego będzie wyglądać jak nowa po długim i ciężkim dniu. Stąd pomysł na Sili, która z założenia miała być nie tylko ładna, ale nowoczesna i praktyczna. Ważna była też dla mnie możliwość szybkiego dostosowania wyglądu torebki do okazji lub stroju bez wydawania fortuny i zajmowania kolejnych półek w szafie stąd pomysł na zamienne wnętrze oraz rączki. Moja pierwsza testowa torebka ma już 7 lat i nigdy mnie nie zawiodła a nadal wygląda jak nowa.

Torebka Sili składa się z 3 elementów: body Sili to główna część torebki wykonana w 100 % silikonu; inner, czyli wewnętrznej części torebki, zapinanej na zamek i użytecznymi kieszonkami wewnątrz oraz z handles, czyli rączek silikonowych z wytrzymałymi mocowaniami z ABSu.

A jeśli miałabyś ochotę zabrać swoją torebką Sili na wakacje to możesz zamiast silikonowych rączek przypiąć do swojej torebki klasyczny pleciony sznur.

Najważniejszą cechą torebek Body Sili jest wyjątkowa trwałość. Wyprodukowane z silikonu są w 100% odporne na wszelkie czynniki codziennego użytkowania. Torebki Sili są wodoodporne, odporne na promienie UV – nie musisz się obawiać, że zmieni kolor. Jest odporna na ekstremalne temperatury oraz wszelkie deformacje, a dodatkowo plamoodporna – wystarczy, że przetrzesz szmatką, a plamy znikają.

Jeszcze jednym mocnym punktem Body Sili jest możliwość kompletowania kolorów i elementów według własnego uznania

Warda Bags

„Przygodę z torebkami zaczęłam kilka lat temu. Pracowałam w biurze na stanowisku kierowniczym. Sama praca była ciekawa, pozwalająca na rozwój umiejętności i doświadczenia, ale cały czas mi czegoś brakowało. Czegoś tylko mojego, na co będę mieć wpływ od początku do końca. Sama decyzja zapadła w moje urodziny, a dalej poszło. Znalazłam kurs projektowania i szycia” opowiada Karolina Warda właścicielka marki Warda Bags.

„Sam czas kursu wspominam bardzo pozytywnie. Był to bardzo przyjemny okres w moim życiu. Później zaczęły się pojawić się schody. Znalezienie pracowni, dostawców skór, wszystkich elementów składowych torebki. Zamawiałam ogromne ilości próbek, żeby znaleźć te najlepsze. Do tego doszły wszystkie inne elementy prowadzenia własnej marki – logo, strona internetowa, zdjęcia itd. W żadnej kwestii nie chciałam iść na kompromis” – dodaje Karolina.

„Zależało mi, żeby każda torebka była uszyta z najlepszych materiałów z dbałością o każdy detal. Zawsze wychodziłam z założenia, że nie uszyję nic czego sama bym nie założyła. I tak krok po kroku powstawały kolejne modele. Torebki, które można nosić na różne okazje. Szyję z najlepszych skór polskich i włoskich, elementy metalowe są wykonywane na zamówienie lub sprowadzane z zagranicy” – mówi Karolina.

„Chcę żeby moje klientki cieszyły się torebką przez długi czas, a nie wyrzuciły po jednym sezonie, bo łańcuszek się odbarwił, albo skóra popękała. Na jakość kładę największy nacisk. Mają być uszyte idealnie. Sama lubię klasykę, ponadczasowość i tego staram się trzymać. Modele torebek są proste, kolory  uniwersalne. Są oczywiście Panie, które za klasykę uważają czarne lub brązowe torebki, ale dla mnie klasyką jest też czerwona torebka. W prostej formie i soczystym czerwonym kolorze pasuje na eleganckie wyjście, ale też do zwykłych jeansów” – dodaje Karolina Warda.

„Stworzenie własnej marki, własnych produktów było i jest spełnieniem moich marzeń. To co mogę powiedzieć – to nie była to łatwa droga, okupiona ciężką pracą, wyrzeczeniami, łzami, chwilami zwątpienia, ale bez wątpienia ogromnie satysfakcjonująca. Ucząc się na swoich błędach szłam krok po kroku dalej, korzystając oczywiście z rad czy usług osób, które znały się na swoim fachu dużo lepiej niż ja. Bez kaletnika, fotografa czy grafika byłoby mi trudno to wszystko stworzyć od zera. Dzięki temu poznałam wielu wspaniałych ludzi, którzy tak jak ja kochają to co robią i jest to ich pasja” – podsumowuje Karolina.

Kolekcja torebek Karoliny to bogactwo kolorów w klasycznych odsłonach, może znajdziesz coś dla siebie

Zieliński BAGS

Marcin Zieliński to warszawski kaletnik z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem i jedyny męski przedstawiciel w naszym przeglądzie damskich torebek. 🙂

Nie zawsze lubił swój zawód, początkowo traktował go obojętnie. Dzisiaj Marcin nie tylko projektuje, ale również wykonuje większość swoich produktów. Jako pierwszy w Polsce projektant zainspirował się ideą upcyklingu, sięgając po tak nietypowy materiał jakim jest dętka rowerowa. To ukłon w stronę ochrony środowiska. Zieliński BAGS to również nacisk na etyczny biznes, prowadzony z szacunkiem dla konsumentów oraz osób współpracujących w firmie.

„Wiele lat minęło zanim poczułem, że lubię to robić. Rozpocząłem pracę w jednej z renomowanych firm kaletniczych gdzie realizowałem projekty dla topowych polskich projektantów. Miałem przyjemność współpracować z Brzozowskim i Przybylskim. To dało mi ogromne doświadczanie i satysfakcję. Wtedy tak naprawdę poczułem, że lubię projektować torby i że jestem w tym dobry 🙂 – opowiada Marcin Zieliński.

„Zakiełkował pomysł by w przyszłości otworzyć własną działalność. Później w moje ręce trafiła torba wykonana z dętek rowerowych. Zachwyciłem się jakością produktu i ideą upcyklingu. To był moment kiedy pomysł o stworzeniu własnej marki wypełnił się treścią. Markę rozwijam od 4 lat. Na początku pracując w piwnicy 2x2m, w bloku, w którym mieszkam, a teraz zatrudniając pracowników i wynajmując lokal na pracownie i showroom” – dodaje Marcin.

Z pracowni Marcina Zielińskiego wychodzą produkty, które muszą być uszyte z największą starannością i z trwałych materiałów i takie w rzeczywistości są. Zieliński BAGS charakteryzuje się mocnym, rockowym stylem i odważnym designem. Surowość materiałów, prosta i minimalistyczna forma dodaje torebkom mocnego charakteru, ale też pewnej nonszalancji i zadziorności.

W pracowni Zieliński BAGS powstają torby, worki, plecki i nerki. Zajrzyj jeśli lubisz mocne szwy, solidne dodatki i precyzyjne wykonanie

Zdjęcia: archiwum właścicieli poszczególnych marek; zdj.10 i 11 – Ewa Moskalik Pieper; zdjęcie główne – Agnieszka Kaczanowska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Bo z własną firmą jest jak z dzieckiem…

Moja firma przeszła etap obowiązkowych szczepień. Dzięki temu jej odporność jest większa. Oczywiście nie uniknie infekcji, ale ma zapewniony podstawowy płaszcz ochronny.

Świeżo upieczona właścicielka firmy

Można powiedzieć, że jestem świeżo upieczoną właścicielką firmy. Moja działalność gospodarcza ma pół roku. Gaworzy i śmiało wyciąga ręce do ludzi. Zaczyna raczkować. Coraz częściej, ktoś nawiązuje z nią dialog.

Zanim pojawiła się na świecie, przeczytałam kilka wartościowych książek na temat dobrych praktyk biznesowych. Rozmawiałam z ludźmi, którzy zdecydowali się na rezygnację z etatu i podążanie drogą przedsiębiorczości. Korzystałam z profesjonalnego wsparcia Entrepreneur Impet. Po drodze łapałam różne okazje: kursy, spotkania, dyskusje panelowe.

Przeczytaj też: Mamo, tato, porozmawiajmy szczerze o rodzicielstwie

Nieprzespane noce

Zdobyta wiedza i wchłonięte doświadczenia innych, nie ochroniły mnie przed błędami. Pozostałam z refleksją, że w biznesie, podobnie jak w macierzyństwie -wcale nie jest tak różowo. Pojawiły się rzeczy, które właściwie nie powinny mieć miejsca. Nieprzespane noce. Zaniedbywanie siebie, rodziny i przyjaciół. Karuzela obowiązków wokół idei rozwijania firmy.

Jeżeli prowadzisz własną działalność to z pewnością wiesz, o czym mówię.

Po paru miesiącach intensywnej pracy, dzięki migrenie, która odesłała mnie na oddział neurologiczny jednego z wrocławskich szpitali, poszłam po rozum do głowy i zrobiłam krok w tył. Zatrzymałam się i postanowiłam cierpliwie rozwijać swój biznes! Spokojnie i świadomie, żeby nie zwariować od nadmiaru obowiązków oraz zawrotnego tempa, które determinuje rytm dnia.

Przeczytaj też: Niepełny etat – pełna równowaga. Z perspektywy mamy czterech córek

Mówiąc po ludzku- wyhamowałam i zmieniłam styl pracy

Wbrew logice, wycofałam się z paru planów. Zrobiłam rachunek sumienia i odpowiedziałam sobie na pytanie- dlaczego założyłam własną firmę i na czym mi tak naprawdę zależy? Mówiąc zupełnie po ludzku-wyhamowałam i zmieniłam styl pracy.

Od dwóch miesięcy funkcjonuję na innych zasadach. Pomimo tego, że pracuję zdalnie, wyznaczyłam sobie stałe godziny pracy. Przywracam do swojej codzienności systematyczne spotkania z przyjaciółmi. Wychodzę, wyjeżdżam i chociaż nadal mam mało czasu dla siebie, to już nie biegnę, nie pędzę, nie czuję, że gonią mnie terminy!

Przeczytaj jeszcze: House manager w domu pełnym kosmitów

Uważnie obserwuję poziom mojej życiowej energii. Dbam o to, żebym nie była wydrylowana. Kieruję się intuicją i zdrowym rozsądkiem.

Moja firma przeszła etap obowiązkowych szczepień. Dzięki temu jej odporność jest większa. Oczywiście nie uniknie infekcji, ale ma zapewniony podstawowy płaszcz ochronny. O pakiecie obowiązkowych szczepień dla początkujących firm, chętnie opowiem w kolejnym tekście, a teraz namawiam Cię do cierpliwego rozwijania biznesu, tak aby ten miał skrzydła i nigdy nie był kulą u Twojej nogi.

Zdjęcie: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jestem kobietą i mamą. Chcę zmieniać siebie i świat na lepsze ponieważ uważam, że łatwiej się żyje w otoczeniu, które jest przyjemne i ciekawe. Uwielbiam ilustrowane książki dla dzieci i czasem je recenzuję. Współpracuję z kwartalnikiem Ryms. W tzw. czasie wolnym pojawiam się na blogu i tam agituję, na rzecz życia z pasją :-) Jestem copywriterem - piszę i tworzę. Inspiruję firmy do kreatywnego podejścia i komunikowania swojej tożsamości. Zapraszam na betben.pl.
Podyskutuj

Pracuję z dziećmi, prowadzę biznes razem z siostrą – historia Sylwii, z Akademii Bystrzak w Płocku

Sylwia Barcińska po 6 latach pracy w korporacji zdecydowała się na założenie firmy – szukając kreatywnych zajęć dla córki, znalazła także pomysł na biznes dla siebie. W prowadzeniu firmy wspiera ją siostra Karolina, która zarządzała biznesem, gdy Sylwia była na macierzyńskim. Siostry prowadzą oddział Akademii Bystrzak w Płocku i najbardziej doceniają niezależność i elastyczność. A od września poszerzają ofertę o zajęcia z języka angielskiego, także od Bystrzaka. Przeczytaj i sprawdź czy prowadzenie własnej Akademii Bystrzak , spodoba się również Tobie!
Sylwia Barcińska bohaterka wywiadu

Już dzisiaj otwórz Akademię Bystrzak w swoim mieście i prowadź rozwijające zajęcia dla dzieci. Poznaj szczegóły biznesu!

Nowość! Od września 2021 możesz także prowadzić zajęcia z języka angielskiego Akademia Smart Kids oraz zajęcia sportowe – Dzieci w Ruchu – wszystko we współpracy z jedną firmą!

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Akademii Bystrzak, Akademii Smart Kids i Dzieci w Ruchu:
Michał Wójcik
tel.: 508 343 666
e-mail: m.wó[email protected]

Sylwia, jak rozmawiałyśmy przez telefon i zapytałam Cię o początki z Bystrzakiem, to powiedziałaś, że „to historia jak wszystkie inne”. Jesteś zatem kolejnym dowodem na to, że w mamach drzemie ogromny potencjał. Ale przewrotnie zapytam, czy nie bałaś się porzucić pracy w korporacji, by zacząć nieznaną podróż z własną firmą – oddziałem Akademii Bystrzak?

Tak, historia jak wszystkie inne, bo mamy szukając tego, co najlepsze dla swoich dzieci, oprócz znalezienia im kreatywnych zajęć, znajdują również pomysł na siebie. Czy się nie bałam?

Pewnie, że się bałam, po kilku latach ciężko z dnia na dzień zmienić wszystko. Myślałam, że będę ostatnią osobą, która otworzy własną działalność gospodarczą… Ale Bystrzak to mój powrót „do korzeni”, skończyłam pedagogikę, zawsze chciałam pracować z dziećmi i teraz to robię.

Czasem codzienność firmowa (księgowość, podatki, ubezpieczenia itp.) przytłacza, ale na zajęciach uśmiechy dzieci, ich podekscytowanie czy przypadkiem usłyszane zdawanie relacji rodzicom po zajęciach, daje satysfakcję i wywołuje uśmiech na twarzy. Wiem wtedy, że to co robimy to właśnie TO.

Powiedziałaś mi, że szukałaś kreatywnych, rozwijających zajęć dla córki i w Płocku ich nie znalazłaś. Wtedy kuzynka wspomniała Ci o Bystrzaku, po czym powiedziała „weź otwórz w Płocku Bystrzaka”. Co było dalej?

Dalej zaczęło się przeglądanie internetu, oferty innych Bystrzaków, śledzenie ich profili w mediach społecznościowych. Z każdą stroną, opisem, zdjęciem byłam coraz bardziej pewna, że Bystrzak to świetne zajęcia dla dzieciaków. Nie wiedziałam tylko czy współpraca z Centralą będzie w moim zasięgu, jak wyglądają warunki itp. Nie było nad czym się zastanawiać, zadzwoniłam na numer podany na stronie i zostałam mile zaskoczona.

Akademia Bystrzak to elastyczna współpraca, z pełną pomocą merytoryczną i marketingową. Po kilku rozmowach telefonicznych, umówiliśmy się na spotkanie, aby omówić szczegóły. Już wtedy wiedziałam, że w Płocku będzie moja Akademia Bystrzak.

Co Cię najbardziej urzekło w zajęciach Akademii Bystrzak? Ciekawa jestem tej perspektywy mamy, która szukała zajęć dla córki.

W zajęciach Bystrzakowych najbardziej spodobała mi się różnorodność. Podczas każdego spotkania dzieci mają wiele aktywności. Poznają nowe zakątki świata, pobudzają swoją wyobraźnię zamieniając się w piratów, indian czy naukowców. Wykonują kreatywne prace plastyczne, poznają techniki pamięciowe, rysują mapy myśli. Wszystko odbywa się w atmosferze zabawy, dzieci nawet nie wiedzą kiedy przyswajają nową wiedzę.

Uczą się – bawiąc, co ułatwia im zapamiętywanie. Mamy naprawdę dużo elementów geografii, biologii, historii, fizyki i chemii. Na koniec zostawiłam najważniejsze – eksperymenty! Dzieci uwielbiają je robić i obserwować, na każdych zajęciach pytają jakie dziś wykonamy doświadczenie. Niektóre z nich pokazują później rodzinie w domu.

A co jest dla Ciebie największą wartością teraz, jako franczyzobiorcy we współpracy z Bystrzakiem? Za co dałabyś im medal? 🙂

Myślę, że elastyczność. Akademia Bystrzak pozwala nam na swobodną pracę, mamy przygotowane scenariusze zajęć, karty pracy, dodatkowe materiały, książeczki, ale możemy to wszystko dopasować do siebie, do potrzeb naszych dzieci. Jeśli chcemy rozszerzyć naszą działalność, tak jak w naszym przypadku o warsztaty w szkołach czy przedszkolach, ofertę animacyjną czy kreatywne urodziny, Bystrzak nam kibicuje i często, po różnego rodzaju aktywnościach wysyła gratulacje.

Fajnie wiedzieć, że jesteśmy partnerami i razem gramy do wspólnej bramki.

Jeśli mamy jakieś wątpliwości, zawsze możemy zwrócić się o wsparcie – merytoryczne czy marketingowe.

Twoja córka uczestniczy w zajęciach Bystrzaka. Za co Natasza je lubi?

Natasza kończy właśnie drugi rok zajęć w naszym Bystrzaku, jest również naszym testerem we wszystkich pomysłach na warsztaty i animacje. Przy okazji również chodzącą reklamą – wszędzie opowiada o zajęciach, mówi o warsztatach i aktywnościach jakie będziemy prowadzić. 🙂

Kiedy zapytałam ją za co lubi Bystrzaka, powiedziała, że za wszystko – bardzo polubiła się z dziećmi, z którymi poznała się w Akademii, cieszy się, że może poszaleć artystycznie na zajęciach, jest bardzo zainteresowana nowymi miejscami na mapie, które poznaje, w domu z globusem opowiada nam później różne ciekawostki oraz oczywiście eksperymentowaniem.

Poznaj również historię Alicji, która założyła i prowadzi oddział Akademii Bystrzak w Szczecinie.

Jesteś mamą 9 – cio latki i 9 – cio miesięcznego maluszka, a we wrześniu minie dwa lata od momentu założenia przez Ciebie oddziału Bystrzaka. Opowiadałaś mi, że to Twoja siostra Karolina była dużym wsparciem, gdy Ty miałaś przerwę po urodzeniu drugiego dziecka.

Dokładnie, w tym roku szkolnym, we wrześniu pierwsze grupy rozpoczęły zajęcia, a ja trzy dni później byłam już w szpitalu na porodówce. Bardzo dużo pomogła mi moja siostra – Karolina. Tak naprawdę, oprócz prowadzenia zajęć w swoich grupach spadła na nią cała organizacja, logistyka i marketing.

Był to akurat początek kursów, dużo pytań ze strony rodziców, zapisy nowych dzieci. Jestem pewna, że bez niej nie dałabym sobie rady. Stanęła na wysokości zadania, a ja byłam spokojna, że mam zaufaną osobę, na którą mogę liczyć. Pewnie przybyło jej po tym doświadczeniu kilka siwych włosów, a ja poza wielką czekoladą mam jeszcze spory dług do spłacenia. 🙂

Karolina nadal Cię wspiera i jest Twoją „prawą ręką”.

Tak! I oprócz tego, że jest moją „prawą ręką”, od początku prowadzi zajęcia jako Trener. Dzieci ją bardzo lubią, bo to jest taki typ człowieka, który bez zastanowienia szaleje z nimi na podłodze. Ja jestem spokojniejsza, organizuję wszystko, planuję, ona zakłada na głowę pióropusz i tańczy jak Indianie lub piracką przepaskę na oko i krzyczy: Ahoj kamraci! 🙂

Na ostatnich kreatywnych urodzinach robiła sobie razem z dziewczynkami koronę i bawiła się jak księżniczka. 🙂 Taki nastrój i mi się udziela, bawimy się w trakcie zajęć, warsztatów czy animacji równie dobrze jak nasze Bystrzaki.

Zresztą ta niekończąca się wyobraźnia i otwartość to cechy pożądane w tej pracy. Wszystkie Trenerki bez mrugnięcia okiem potrafią zamienić się we wróżki, piratów czy astronautów i wyruszyć rakietą w kosmos. 🙂

Karolina to moja młodsza siostra, każda z nas jest inna i może dlatego dobrze się dogadujemy w Bystrzaku. Widzimy rozwiązania i pomysły na różne sposoby i robiąc „burzę mózgów” wychodzi zawsze coś fajnego.
Swoją drogą mam jeszcze jedną siostrę – Kasię – od czasu do czasu też nam pomaga przy organizacji urodzin, zobaczymy może później też będzie chciała dołączyć do Bystrzakowej załogi. 🙂

To prawie brzmi jak rodzinny biznes. 🙂 A jak dzisiaj wyglądają Twoje dni? Czy prowadzenie własnej działalności spełniło Twoje oczekiwania?

Z dwójką dzieci i własną firmą nie można się nudzić. Każdy dzień jest jednak inny, własna działalność daje też sporą swobodę jeśli chodzi o organizację. Kiedy potrzebuję więcej popracować, z pomocą wkracza Babcia, jeśli mamy na horyzoncie choroby jestem więcej z dziećmi. Prowadzenie działalności jako takiej nigdy nie było moim priorytetem, ale

Akademia Bystrzak to w moim przypadku robienie tego, co lubię i co zawsze chciałam robić oraz satysfakcja z radości dzieci.

A od września planujesz ruszyć z drugą marką Akademii. Opowiedz o Smart Kids.

Tak i tutaj właśnie pojawia się kolejna zaleta Bystrzaka – możliwość rozwoju i poszerzenia swojej oferty. Smart Kids to kurs językowy dla dzieci. Doskonale wiemy, jak ważna jest nauka języków obcych już od najmłodszych lat. Od września dzieci w naszym Bystrzaku będą mogły wybrać się z jeżykiem Simonem w niezwykle ciekawą, językową podróż. Będą uczyć się języka angielskiego w sposób kreatywny, łącząc sprawdzone modele z Bystrzakowych kursów.

Na jakich zasadach odbywa się współpraca z dwiema markami? Czy otwarcie Smart Kids wymaga nowych nakładów finansowych? Czy może w jakiś inny sposób trzeba się przygotować?

Pełne wsparcie otrzymujemy od naszej Centrali. Do prowadzenia kursów otrzymujemy merytoryczne materiały, karty pracy. Trenerzy prowadzący zajęcia Smart Kids również kończą specjalne szkolenie. Wszystko odbywa się w ramach umowy franczyzowej, po szczegóły odsyłam do Centrali – są różne opcje, w zależności od tego na jaki pakiet zajęć, jako franczyzobiorca się zdecydujemy.

A powiedz mi jeszcze, czy pandemia bardzo dała Wam się we znaki? Czy dużo zmian musiałaś wprowadzić? Jak jest teraz?

Oczywiście na początku, kiedy jeszcze mało wiedzieliśmy na temat wirusa łatwo nie było. Zostały zamknięte szkoły i przedszkola, w związku z tym, my również dla bezpieczeństwa przede wszystkim dzieci, zamknęliśmy naszą placówkę. Przeszliśmy na tryb zajęć online, co wymagało sporej wyobraźni i kreatywności – pokazywanie dzieciom eksperymentów, technik pamięciowych czy wykonywanie kreatywnych prac plastycznych przed monitorem było dość trudne. Tu ogromne podziękowania dla rodziców, którzy starali się jak mogli, aby zapewnić dzieciom miejsce do pracy, stałe łącze i materiały potrzebne do zajęć.

Po powrocie do zajęć stacjonarnych wprowadziliśmy szereg procedur, które pozwoliły zapewnić większe bezpieczeństwo. Na przykład zmieniony został grafik, tak aby jak najmniej dzieci było jednocześnie w placówce, dezynfekujemy i wietrzymy sale po każdych zajęciach. Myślę, że każdy z nas przyzwyczaił się do tej nowej codzienności i teraz jest już łatwiej. Dzieciom bardzo brakowało kontaktów z rówieśnikami, wielokrotnie słyszałyśmy od rodziców, że cieszą się, że ich dzieci uczestniczą w zajęciach.

Poznaj jeszcze historię Eweliny – mamy 4 dzieci – Jak pogodzić macierzyństwo z pracą?

To na koniec proszę o kilka słów do mamy, która czyta tę rozmowę, które mogą być takim paliwem do działania w kierunku własnej działalności. Może powiesz co u Ciebie przeważyło szalę?

Ja już tak mam, że jak coś sobie wymyślę to działam… Kiedy usłyszałam słowa : „Na co czekasz? Otwórz Bystrzaka!” od razu zaczęłam przeglądać Internet, dzwonić, pytać. Już planowałam gdzie będzie nasz lokal. Myślę, że jeśli taka mama, która szuka pomysłu na siebie, czuje, że takie zajęcia to jest właśnie to, nie ma co się długo zastanawiać. Trzeba spróbować. Akademia Bystrzak to fajni ludzie, którzy chętnie odpowiedzą na pojawiające się pytania, pomogą ze wszystkim.

Jeśli chce stworzyć kreatywne miejsce, pełne radości i dziecięcego śmiechu, gdzie trenerzy na zajęciach bawią się równie dobrze jak dzieci, to nie pozostaje nic innego jak to zrobić.

Dziękuję za rozmowę.

Już dzisiaj otwórz Akademię Bystrzak w swoim mieście i prowadź rozwijające zajęcia dla dzieci. Poznaj szczegóły biznesu!

Nowość! Od września 2021 możesz także prowadzić zajęcia z języka angielskiego Akademia Smart Kids oraz zajęcia sportowe – Dzieci w Ruchu – wszystko we współpracy z jedną firmą!

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Akademii Bystrzak, Akademii Smart Kids i Dzieci w Ruchu:
Michał Wójcik
tel.: 508 343 666
e-mail: [email protected]

Zdjęcia: prywatne archiwum Sylwii

Wywiad powstał w ramach akcji Franczyza dla Mamy.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie