Czego szukasz

Pracoholiczka, która chce zostać mamą – historia Sylwii

Takie historie też się zdarzają, o takich chwilach też chcemy Wam opowiadać. Dzisiaj słowami Sylwii, która napisała do nas list, a w nim, być może, zawarła wszystko to, co dotyczy Ciebie. Może to też Twoja historia. Przeczytaj!

młoda kobieta zamyślona z kubkiem w rękach siedzi przy oknie

Pierwsza praca

Moja historia rozpoczyna się w 2007 roku. W czerwcu, od razu po maturze zaczęłam swoją pierwszą pracę, aby móc mieszkać i studiować w Krakowie. Praca dawała mi radość i satysfakcję, bo mogłam czuć się niezależna finansowo. Dużo potrafiłam poświęcić, aby wykazać się pracy. Już wtedy zaczęłam stawać się pracoholikiem.

W 2011 roku rozpoczęłam swoją pierwszą „poważną pracę”, która trwała do teraz, do grudnia 2019. To w tej pracy mocno się rozwinęłam, systematycznie awansowałam, a gdy w 2014 zostałam managerem poczułam, że mam tutaj zagwarantowany rozwój i stabilność stanowiska.

Marzenia o rodzinie

Mogłam zacząć snuć plany o rodzinie, mając oczywiście gdzie później wrócić. W tym samym roku wyszłam za mąż, a kilka miesięcy po tym, postanowiliśmy z mężem powiększyć naszą 2-osobową rodzinę. Przed tą decyzją (jak zawsze u mnie bez planu ani rusz) odwiedziłam swojego ginekologa i stosowałam zalecone witaminy.

Starania o dziecko

W 2015 jako szczęśliwa mężatka ze stabilną pracą czekałam na upragnioną ciążę. Minął pierwszy rok starań, a lekarze uspokajali, że jeden rok starań o niczym nie świadczy (teraz w to nie wierzę). Odpuściłam, zaufałam lekarzom, nie drążyłam tematu i coraz bardziej zagłębiałam się w pracę.

Ustalamy z mężem: „Jak się uda to się uda, mamy jeszcze czas”.

Miesiące mijały, minął drugi rok starań, a ci sami lekarze wysłali męża na badanie nasienia. Badania były rewelacyjne. Ja przeszłam kolejny szereg badań – wszystko w porządku. W maju 2017 wyjechałam na delegację do Chin, co bardzo pozytywnie wpłynęło na moje zadowolenie z pracy. Rosłam w siłę i doświadczenia.

Czy to niepłodność?

Nadszedł lipiec 2017. Zmieniam głównego lekarza, który skierował mnie na identyczne badania co ten pierwszy, a gdy wszystko wychodzi prawidłowo – proponuje zabieg przepłukania jajowodów. Oczywiście przystałam na jego zalecenie, umówiliśmy się na zabieg w styczniu 2018, ale i jednocześnie postanawiamy z mężem zapisać się do rządowego programu walki z niepłodnością dla par starających się o dziecko. W międzyczasie w pracy pojawia się kryzys finansowy i organizacyjny, a mnie dopadają pierwsze myśli o wypowiedzeniu.

Chcę zostać mamą!

Nadchodzi przełom roku 2017/2018, kiedy to większość z nas robi podsumowania mijającego roku i snuje plany na ten lepszy rok. Wtedy też pojawiło się u mnie najsilniejsze pragnienie macierzyństwa. Nasze starania trwały już ponad 2,5 roku, zaczęłam wątpić czy się uda, modliłam się o cud. Chciałam też wyrwać się z pracy, bo sytuacja nie była najlepsza.

Zdecydowałam, że poczekam z decyzją o zmianach po zabiegu. Zabieg odbył się wg planu, w styczniu, a 26 marca zobaczyłam na teście ciążowym dwie kreski. Jaka była moja reakcja?

Nie wierzyłam

Dotarło to do mnie dopiero po kilkudziesięciu minutach. Stał się cud, o który prosiłam. Szykowałam się na bycie mamą. Gdy zaczynał się każdy następny tydzień ciąży z przejęciem czytałam na jakim etapie jest nasze dziecko. To było takie inspirujące.

Moja ginekolog zaprosiła mnie na wizytę kontrolną w 9 tyg. ciąży. To był pamiętny 24 kwietnia, 2 dni przed naszą rocznicą ślubu. Poszłam sama, ponieważ to miała być zwykła wizyta kontrolna. W tym dniu nastąpił krach.

Przykro mi …

To kiedy w swojej euforii bycia w ciąży słyszysz: „Przykro mi Pani Sylwio, nie słyszę serduszka” zmiata Cię jak lawina. Zostajesz w tym gabinecie sama ze słowami: przykro mi…

Później potoczyło się już szybko. Zabieg łyżeczkowania, 2 tygodnie L4. W pracy nie dowiedzieli się co było przyczyną mojej nieobecności. Udało mi się to zachować w tajemnicy. Wróciłam do pracy kompletnie odmieniona, ponieważ wszystko mi się przewartościowało. Widziałam się wtedy jako kobietę z sukcesami w pracy, która przegrała na polu życia.

Nie zliczę przepłakanych dni. Ileż to razy obwiniałam siebie o tę stratę, ale już po „bezpiecznych” 3 miesiącach zaczęliśmy z mężem ponowne starania. Teraz wydaje mi się, że to było za wcześnie, że nie zaleczyłam tamtej rany, ale będąc w otępieniu, po tak trudnej sytuacji liczyliśmy, że teraz na pewno się uda. Nic bardziej mylnego.

Depresja

W tym czasie popełniłam błąd którego skutki czuję do teraz. Chodziłam z otwartą raną po stracie dziecka i usilnie starałam się o kolejne. Z miesiąca na miesiąc biegłam po test ciążowy. To była kompletna psychoza. Każda pojedyncza kreska na teście z miesiąca na miesiąc powodowała u mnie stan przygnębienia i nie zauważyłam, że wpadłam w straszny mechanizm. Wyniszczał mnie. Szłam w dół, ku depresji.

W pracy sytuacja zaczęła się pogarszać i widziałam, że jedynie tam egzystuje. Nie było tam dla mnie miejsca. Nie rozwijałam się. Gdym nawet chciała zagłębić się w pracę i odrzucić myśli od nieudolnych starań o dziecko – nie mogłam. W pracy było bardzo negatywnie.

Zobacz jak radzić sobie z depresją poporodową?

Żyłam w tej sytuacji przez rok. Grałam twardą sama przed sobą, co jeszcze bardziej zamykało mnie w sobie. Czekałam na dziecko i trwałam w pracy, bo wiedziałam, że gdy tylko będę w ciąży, będą mogła swobodnie skorzystać z macierzyńskiego, a później, o ile sytuacja pozwoli – wrócić. Teraz drwię z tego myślenia. Takie zawieszenie wyrządziło mi wiele krzywdy. Zbrzydła mi praca, nie rozwijałam się, bo czekałam.

Przełom

W lipcu 2019 nastąpił przełom. Moja Pani ginekolog przemówiła do mnie tak dosadnie, że obudziłam się z tego letargu. W mocnych słowach kazała mi zrezygnować ze starań. Zauważyła co się ze mną dzieje. Kazała mi zadbać o moje zdrowie psychiczne i poprosiła: „abym pozwoliła temu dziecku samemu przyjść do nas”. Zrozumiałam po tych słowach, że jeśli nic teraz nie zmienię to popadnę w depresję. Walczyłam ze sobą 2 miesiące.

Poza planem

We wrześniu złożyłam wypowiedzenie, co dla szefa i współpracowników było szokiem. Zawsze widzieli we mnie fundament firmy i mocną psychicznie kobietę. Złożyłam wypowiedzenie nie mając jeszcze nowej pracy. Zdecydowałam, że muszę złapać oddech i dystans. Teraz najważniejsza jestem ja. Muszę zadbać o siebie, o swój spokój wewnętrzny, zadowolenie, radość i szczęście. Cieszę się, że mój mąż mnie rozumie i wspiera.

Nie wiem co teraz będzie. Niech się dzieje coś już poza ustalonym planem, spontanicznie.

Mój list jest do tych kobiet, które czekają na dziecko i przez to się blokują zawodowo. To słowa do tych, które wszystko mają zaplanowane co do miesiąca.

To słowa do tych, co kalkulują korzyści wynikające z pełnopłatnego L4 czy 12-miesięcy macierzyńskiego. Te „wygody” z różnych powodów mogą w ogóle nie zaistnieć. Po co zatem dusić się w miejscu (w pracy), która już od dawna nie jest dla nas?

Dzielę się moją historią, bo nie chcę, żeby któraś z Was przechodziła przez to samo. Szukałam przez wiele miesięcy historii takich jak moja. Nie znalazłam i dlatego napisałam do Mamo Pracuj.

Teraz – gdybym mogła cofnąć czas nigdy nie separowałabym decyzji o rozpoczęciu starań o dziecko od decyzji o rozwijaniu się (mowa o awansie czy o zmianie pracodawcy). One muszą iść razem. Kobieta zawsze poradzi sobie z nadmiarem szczęścia, gorzej jeśli nie ma choć jednego i musi wyresetować swoje życie do poziomu zero.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Słoik komplementów dla córki – list do redakcji

"Warto zadbać o szeroki repertuar komplementów dla córek, tak by nauczyły się je przyjmować oraz doceniały się za różnorodne cechy" - napisała do nas Magda Korczyńska w liście do redakcji. Magda stworzyła "Słoik komplementów dla córki" - na 24 karteczkach na 24 dni grudnia, podrzuca pomysły na miłe słowa, którymi możemy obdarzać nasze córki. Zobacz!

Pewnie nie raz mówiłyście córkom miłe słowa. Czy wiecie dlaczego, komplementując dziewczynki lepiej unikać odnoszenia się do ich wyglądu?

Stale komentując wygląd dziewczynek sprawiamy, że to właśnie ten aspekt uznają one za swój największy atut i wokół niego budują swoją samoocenę a nawet tożsamość. Warto zadbać o szeroki repertuar komplementów dla córek, tak by nauczyły się je przyjmować oraz doceniały się za różnorodne cechy.

Słoik komplementów dla córki

Jestem mamą 2 córek i prowadzę projekt edukacyjny „Jak Wychowywać Dziewczynki”. Stworzyłam fajną aktywność na czas przygotowań do świąt „Słoik komplementów dla córki”. To darmowy PDF do wydrukowania w domu: na 24 karteczkach podpowiadam szereg miłych słów na 24 dni grudnia. Jeśli robicie dla córki kalendarz adwentowy (lub w inny sposób odliczacie dni do Świąt), komplementy możecie dołączyć do niego.

Pobierz PDF, w którym znajdziesz:

  • karteczki z komplementami oraz puste kartki do samodzielnego wypełnienia,
  • etykietę do naklejenia na słoik,
  • 9 inspiracji jak pomagać córce budować akceptację własnego ciała.

Miłego komplementowania!

Zdjęcia: własność Magdy

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Jedno spotkanie, motywacja i decyzja – historia przedsiębiorczej mamy

Ania napisała do nas po spotkaniu organizowanym przez w ramach projektu Mommypreneurs, aby podzielić się kawałkiem swojej zawodowej zmiany. Pokazała, że warto nie tylko szukać możliwości, uczyć się i rozwijać, ale przede wszystkim trzeba podjąć decyzję i działać!
Anna Frątczak

Jedno spotkanie

Długo zbierałam się do napisania (pisanie o sobie, to nie jest moja mocna strona). Po spotkaniu networkingowym dla „Mommypreneurs”, które prowadziłyście 10 listopda 2020 r., dostałam dodatkowego „kopa” do działania. Pomyślałam, że to znak i najwyższy czas, żeby zebrać się do napisania w końcu kilku słów o sobie i opowiedzieć jak Wasze szkolenie mi pomogło.

Jedno spotkanie, motywacja i decyzja

Jestem mamą 2,5 latka, która po dłuuugich 2 latach opieki nad dzieckiem w domu, postanowiła działać. Trochę to trwało, bo „bycie w domu” z dzieckiem jest jak praca na 3 etaty, łącznie ze zmianą nocną. Ze znalezieniem czasu dla „siebie i swój rozwój” było bardzo ciężko. Punktem zwrotnym było dla mnie uczestniczenie w wiosennym szkoleniu dla przedsiębiorczych Mam „Mommypreneurs”. To wtedy zobaczyłam, że przy dobrej organizacji dnia i pomocy najbliższych da się wygospodarować 2 – 3 h dziennie dla siebie.

Przeczytaj także: Mamo, możesz wszystko! Czyli jak w zgodzie ze sobą osiągnąć zawodowy sukces?

W końcu robię coś swojego

Idąc tym tropem, kilka tygodni temu otworzyłam sklep internetowy. Z wiadomych przyczyn wybór padł na sklep z zabawkami (w tym temacie stałam się ekspertem). Zabawki tylko znanych marek, dobrej jakości, znane i lubiane przeze mnie i moje dziecko. Jestem dopiero na początku swojej nowej, „biznesowej” drogi, bo wcześniej pracowałam w korporacji na etacie.

Oczywiście nie jest łatwo i kolorowo, bo większość rzeczy staram się zrobić sama. Często dopadają mnie chwile zwątpienia, ale nie poddaję się. Bardzo dużo pracuję wieczorami, często do późnej nocy. Cały czas się szkolę i uczę, bo sprzedaż internetowa i marketing to dziedzina wcześniej mi nieznana. Traktuję to jako świetną okazję do nauki, ale przede wszystkim jest to moja odskocznia od dnia codziennego. Pomimo dużej ilości pracy i póki co, niezbyt wielkich dochodów, czuję się dobrze bo robię coś „swojego”. 🙂

Przeczytaj także: Dostałam pracę! – list od Agnieszki

Zdjęcie: prywatne archiwum Ani

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Polecane artykuły

oferty
pracy
Sprawdź pełną listę
baza
pracodawców
Pracodawca przyjazny rodzicom
Reklama
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×