Czego szukasz

Pomysł na biznes dla mamy? Sprawdź pomysł Anity, mamy 3 dzieci

Ma 3 synów i od 4 lat prowadzi sprawdzony biznes w Tychach. Droga do własnej firmy była długa, ale dzisiaj Anita Kubiak opowiada o swoich największych błędach i lekcjach, jakie z nich wyciągnęła. Jeśli Ty też marzysz o własnej firmie – już dzisiaj zadzwoń i dowiedz się jak zarabiać na zajęciach kreatywnych dla dzieci w ramach sieci Akademii Bystrzak.

  • Joanna Gotfryd - 08/10/2017
Dzieci na zajęciach kreatywnych w Akademii Bystrzak

Szukasz pomysłu na własny biznes? Załóż Akademię Bystrzak w swoim mieście i zarabiaj na zajęciach dodatkowych dla dzieci.

Przekonaj się, czy to biznes dla Ciebie!

Zadzwoń już teraz: 888-735-594. Na Twój telefon czeka Agnieszka Gorzyńska, właścicielka sieci.

 ***

Anito, jesteś mamą 3 chłopców i od 4 lat prowadzisz swój własny biznes w Tychach. Jaka była Twoja droga do bycia przedsiębiorczą mamą?

Już w 2011 roku szukałam zajęć rozwojowych dla moich dwóch starszych synów i żadna oferta nie była dla mnie na tyle atrakcyjna, bym się na nią zdecydowała. Owszem, był język angielski, były zajęcia sportowe, ja jednak szukałam czegoś więcej.

W internecie znalazłam sieć placówek Akademii Bystrzak. Kursy rozwoju intelektu są dokładnie tym, czego szukałam dla moich dzieci. A skoro nie było ich w moim mieście, to musiałam to zmienić 🙂

Ale, właśnie wtedy też urodziłam najmłodszego syna. Po urodzeniu każdego z chłopców zakładałam i było to dla mnie priorytetem, że trzy pierwsze lata ich życia jestem tylko dla nich. Nie chciałam wówczas dzielić obowiązków mamy i jednocześnie próbować sił w biznesie.

Z perspektywy czasu uważam, że była to dobra decyzja. Przez te trzy lata cały czas gdzieś tam z tyłu głowy miałam Bystrzaka. Wiedziałam, że wrócę do pomysłu otworzenia takiej placówki w Tychach i cieszę się, że nikt mnie nie ubiegł!

I w ciągu tych 3 lat w domu z najmłodszym synem nie kusiło Cię, by poszukać innego pomysłu na biznes? Skąd wiedziałaś, że to właśnie ma być Akademia Bystrzak?

Nie pracowałam zawodowo od 2004 roku, gdy urodził się mój najstarszy syn. W ciągu dziesięciu lat w domu znajdowałam sobie różne drobne zajęcia, pasje. Dorywczo zajmowałam się grafiką komputerową, wykonując zlecenia dla zaprzyjaźnionej pracowni reklamowej. Był okres, kiedy tworzyłam biżuterię – trochę sprzedając, ale głównie obdarowując nią przyjaciół i znajomych.

Na różnych etapach rozważałam, czy nie zająć się czymś na poważnie. Od samego początku edukacja była sferą, w której chciałam działać. Może już nie jako nauczyciel w szkole, bo po tak długiej przerwie trudno byłoby mi się odnaleźć w szkolnej rzeczywistości, ale właśnie wychodząc z ofertą dodatkowych zajęć rozwijających.

No właśnie, przed urodzeniem dzieci pracowałaś jako nauczycielka. Czy to pomogło w prowadzeniu placówki Bystrzaka?

Praca nauczycielska pozwoliła mi bez trudu zaznajomić się z ofertą placówek i poznać specyfikę kursów. Merytorycznie byłam przygotowana na przedstawienie rodzicom nowoczesnych strategii edukacyjnych z jakimi spotykamy się na naszych kursach. Była też druga strona medalu. Praca nauczyciela języka polskiego a prowadzenie własnej działalności to były dwa bieguny.

Już zanim otworzyłam firmę doszłam do wniosku, że łatwiej byłoby mi napisać powieść niż biznesplan. Ale powoli, krok po kroku przełamywałam własne słabości i ograniczenia.

A skąd wiedziałaś jak założyć własną firmę? Od czego zacząć biznes?

Nie wiedziałam 🙂 Z pomocą przyszedł Powiatowy Urząd Pracy i program unijny, który prócz finansowego wsparcia zapewniał również gruntowne szkolenie w zakresie zakładania i prowadzenia działalności. Warto zwrócić się do tego typu instytucji jak właśnie PUP czy OIPH, można skorzystać z oferty szkoleń i doradztwa, pozwoli to uniknąć błędów.

Początkowo chciałaś biznes prowadzić sama, ale szybko okazało się to niemożliwe. Teraz zatrudniasz nauczycieli, animatorów… Czy właśnie dzięki temu Twój biznes tak ładnie się rozwinął?

To długa historia 🙂 Od samego początku zakładałam, że będę prowadziła zajęcia w mojej placówce. To było coś, w czym czułam się pewnie i bezpiecznie. Brakowało mi kontaktu z dziećmi i młodzieżą a poznawszy program kursów, niemal zachłysnęłam się ich wszechstronnością, kreatywnością i zupełnie innym podejściem do nauki, niż to, z którym miałam do czynienia w szkole.

Niestety pokonał mnie nadmiar obowiązków. Robiłam wszystko w firmie sama. Zajmowałam się rekrutacją, obsługą sekretariatu, marketingiem, reklamą, w pewnym stopniu grafiką, zaopatrzeniem i całą długą listą innych obowiązków. Z żalem musiałam zrezygnować z samodzielnego prowadzenia zajęć. Stwierdziłam, że straciliby na tym kursanci.

Zatrudniłam fantastycznych trenerów, którzy prowadzą zajęcia dużo lepiej, niż sama bym to zrobiła. Od początku powtarzam, że zawodowo mam szczęście do ludzi. Współpracuję z nauczycielami, którzy podchodzą do pracy z pasją i kreatywnością. Udało mi się zebrać w Bystrzaku niezawodną ekipę ludzi, bez których nie zdziałałabym wiele. I bardzo jestem im wdzięczna za to wszystko co robią i jak robią.

A jak wygląda Twój typowy dzień pracy?

Od rana, gdy tylko odwiozę dzieci do szkoły, właściwie jestem w pracy. Niekoniecznie w placówce, gdyż zajęcia mamy popołudniami, jednak albo pracuję w domu przy komputerze, albo załatwiam firmowe sprawy na mieście.

Mam też dzieci, dom, który trzeba ogarnąć, jednak nawet sprzątając czy robiąc zakupy myślę o firmie. Przyznaję, że takie życie na tzw. „stendbaju” jest na dłuższą metę męczące. Próbuję to zmienić, a przynajmniej znaleźć złoty środek. A nie jest to proste, gdyż praca daje mi niesamowitą satysfakcję 🙂

Jest coś, czego przez te lata prowadzenia firmy jeszcze się nie nauczyłam, choć pracuję nad tym. Delegowanie. Jestem typem, który lubi wszystko robić sam. O ile w prowadzenie zajęć przez moich trenerów nie wtrącam się, gdyż mam do nich pełne zaufanie, to całą resztą z wyjątkiem księgowości zajmuję się sama.

Do tego stopnia, że mając dwa tygodnie wolnego, kupiłam puszki z farbami i wymalowałam ściany wszystkich sal. Sama, mimo że wcześniej wałka nigdy nie trzymałam w ręce. Wariactwo 🙂

Rzeczywiście wariactwo 🙂 A co okazało się najtrudniejsze w prowadzeniu biznesu?

Najtrudniejsze chyba jest robienie wszystkiego samemu. Z jednej strony daje poczucie niezależności, z drugiej – każdy potrzebuje czasem pomocy, wsparcia, chociażby psychicznego. Też tak miałam. Był moment, kiedy myślałam, że nie dam rady, że za dużo na siebie wzięłam. Zaczęłam zawalać na kilku płaszczyznach jednocześnie. Na szczęście świadomość, że nie mogę zawieść wielu osób postawiła mnie do pionu.

Dotarło do mnie, że muszę nauczyć się dzielić obowiązkami i więcej myśleć o sobie.

Osiągnięcie balansu między pracą a życiem osobistym pozwala na świeższe spojrzenie na strefę zawodową. Na początku nie jest to proste, ale z czasem człowiek wypracowuje sobie schematy działań ułatwiające funkcjonowanie na wszystkich płaszczyznach.

Które zajęcia cieszą się największą popularnością dzieci i rodziców?

Nasza oferta jest bardzo bogata. Prowadzimy kursy rozwoju intelektu dla dzieci już od 3 roku życia, sobotnie zajęcia dla dwulatków, warsztaty kulinarne oraz robotykę Lego. Wkrótce ruszy zupełna nowość, czyli matematyka.

Zgłaszają się do nas placówki szkolne, którym proponujemy warsztaty w ramach wycieczek szkolnych. W okresie wakacyjnym i ferii zimowych prowadzimy warsztaty obejmujące całodniową opiekę nad dziećmi.

A tym, co niemal od początku powiększa rzesze naszych fanów, to twórcze imprezy urodzinowe, na które w tej chwili zbieramy zapisy aż z dwumiesięcznym wyprzedzeniem oraz imprezy okazjonalne typu Halloween czy Andrzejki. Duuużo się wówczas u nas dzieje 🙂

Zajęcia z matematyki i robotyki Lego – na czym polegają?

W obecnych czasach dzieci uwielbiają spędzać czas przy komputerze a my sprawiamy, że ten czas wykorzystują kreatywnie. Robotyka wprowadza między innymi do fizyki, mechaniki, inżynierii. W trakcie zabawy dzieci obserwują jak działają przekładnie, czujniki i silniki, co spowalnia, a co przyspiesza ruch robota. Na zajęcia przychodzą dziewczynki i chłopcy – i wszyscy równie dobrze się bawią.

Dużą nowością w tym roku jest u nas matematyka i nie możemy się doczekać, kiedy ruszymy z pierwszymi zajęciami. Sądząc po zainteresowaniu rodziców, grupy szybko nam się zapełnią.

Matematyka to przedmiot, którego wielu się boi. My będziemy odczarowywać ów mit przedmiotu sprawiającego trudności. Nasze zajęcia to nauka analitycznego myślenia, wzrost koncentracji, naturalne poznawanie zagadnień matematycznych, poznawanie przez działanie, a wszystko w formie zabawy.

Zapytam jeszcze jakie masz plany na przyszłość?

Nie lubię dalekosiężnych planów. Lubię działać spontanicznie. Ale jest jeden plan, który mam nadzieję wprowadzić w życie – wprowadzić do swojej bystrzakowej oferty kolonie wakacyjne. Mam już pomysł na fantastyczny program w świetnym miejscu. Nie mogę się doczekać, kiedy stanę przed kolejnym wyzwaniem 🙂

A prywatnie, jako mama trzech absolutnie fantastycznych synów, chcę więcej czasu znajdować na wspólne spędzanie z nimi czasu. Owszem, czasem śmieję się, że Bystrzak w Tychach to moje czwarte dziecko 🙂 Jednak to moi trzej panowie są dla mnie najważniejsi na świecie.

Jesteś biznesmamą, która odniosła sukces. Jaką radę dałabyś mamom, które chcą założyć własny biznes, ale jeszcze się wahają?

Jesteście wielozadaniowe. Nie będę wymieniać tu wszystkich ról, jakie w domu pełni mama, każda z nas je zna. I niejednokrotnie owe role pełni jednocześnie, logistycznie ogarniając wiele płaszczyzn życia domowego.

Wszystkim mamom, które boją się, czy podołają, radziłabym spisać swoje domowe obowiązki. I nagle może się okazać, że jest tego dużo więcej niż na liście obowiązków związanych z prowadzeniem firmy 🙂

Chcieć to móc, naprawdę. Nie będzie lekko, łatwo i przyjemnie, zwłaszcza na początku. Ale warto wziąć życie w swoje ręce, oddać się pasji, podążać za marzeniami. To zaprocentuje.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Jeśli Ty też myślisz o własnym biznesie, chciałabyś pracować elastycznie, tworzyć i oferować bogatą ofertę dochodowych zajęć dla dzieci w swoim mieście – skontaktuj się już teraz.

Przekonaj się już dziś, czy to biznes dla Ciebie!

Na Twoje pytanie odpowie Agnieszka Gorzyńska, właścicielka marki. 

Tel. 888-735-594

Mail: [email protected]

www.bystrzak.org

 

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Po każdej burzy wychodzi słońce – historia Doroty, która tworzy wianki

Warto spełniać swoje marzenia, mieć własne aspiracje, podjąć się tej fantastycznej przygody, nie poddawać się presji świata, który pędzi w szalonym tempie nie wiadomo dokąd. Warto ustalić własny harmonogram, który pogodzi życie zawodowe z życiem rodzinnym i cieszyć się tym. Bo szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko - mówi Dorota, mama dwójki dzieci, właścicielka marki Simple Stories by Dorothy, która z pasją tworzy piękne, unikalne wianki.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 05/07/2018

Kiedy pojawił się pomysł na Twój własny biznes i dlaczego właśnie taki? Jak wyglądały początki?

Od zawsze kochałam rękodzieło… Gdzieś we mnie tkwił ten zalążek żeby tworzyć, ale nigdy nie patrzyłam na to pod kątem prowadzenia biznesu – raczej takie domowe malowanie obrazów, tworzenie rozmaitych ozdób, dekorowanie domu. W końcu pojawił się impuls, aby przekuć to w pracę. Uświadomiłam sobie, że realizowanie własnych pasji i zarabianie na tym może być fantastyczną przygodą w stronę samorealizacji. Może być czymś, co przyniesie mi nie tylko olbrzymią radość, bo tworzenie naprawdę mi ją sprawia, ale również pozwoli zapłacić rachunki 🙂

Jak wygląda proces projektowania, wymyślania nowych produktów?

Projektowanie to zawsze impuls. To jest coś, co przychodzi do głowy w trakcie spaceru, czasami się przyśni, czasami po prostu patrząc na naturę pragnę odwzorować jakieś piękne motywy, które nas otaczają na co dzień. Są dni, kiedy mam wenę i tworzę kilka nowych wzorów dziennie, są dni, że nad jednym wiankiem siedzę 10 godzin… bo cały czas coś nie pasuje i nie jestem zadowolona z efektu. Nie ma na to zasady, bo to nie jest produkcja.

Postanowiłam wypracować własny styl, iść własną drogą, więc to też sprawia, że nie idę na kompromisy… wszystko ma być od początku do końca perfekcyjne i w moim stylu. Dużym wsparciem w procesie twórczym jest dla mnie również Sonia z Sonie Marie Studio, bo jest dla mnie ogromną inspiracją i zawsze służy dobrą radą.

Jak wygląda Twoje planowanie pracy?

Gdy urodził się mój pierwszy synek, wszystko było proste. Jadł i spał na zmianę. Jak przychodziły momenty, że nie spał lub nie jadł, to po prostu sobie siedział, oglądał otaczający go świat i rozkosznie się przy tym cieszył. Wtedy w każdej wolnej chwili siadałam i tworzyłam. Wszystko było proste, nie rozumiałam jeszcze trudów macierzyństwa. Owszem – zdarzały się momenty, kiedy chorował, ząbkował i cała masa innych rzeczy, jakie przytrafiają się dzieciom, ale nie stanowiło to większego problemu. To był czas, gdy właśnie zaczynałam tworzyć wianki, więc zamówień nie było szczególnie dużo, byłam w stanie to wszystko pogodzić…

Problemy zaczęły się, gdy urodziła się moja córeczka. Absolutnie ciężki przypadek – płakała i w dzień i w nocy… Nie miałam minuty, gdy mogłam spokojnie usiąść, nie wyrabiałam się z niczym. Lekarze tłumaczyli to początkowo kolkami. Uspokajali, że przejdzie, gdy skończy 6 miesięcy. Nie przeszło. Później była wersja, że może ząbkuje, więc muszę poczekać aż skończy około roczek, wtedy powinno przejść… Nie przeszło 🙂

Później przechodziliśmy masę różnych badań na nietolerancje pokarmowe, testowanie różnych pokarmów, kolejne badania – i tak w kółko. Nie wyrabiałam się ani z życiem prywatnym, ani z zawodowym. Zamówienia spływały, córeczka non stop płakała, a ja siadałam i płakałam razem z nią. Od ciągłego noszenia jej na rękach dorobiłam się zapalenia mięśni dłoni i nadgarstka.

Wtedy zrozumiałam, że czasami trzeba przełożyć pewne sprawy i skupić się na tym, na czym najbardziej mi zależy, czyli na mojej rodzinie. Na szczęście wszystko minęło w dniu 2 urodzin mojej córeczki – jak ręką odjął – stała się wesołym i pogodnym dzieckiem. Znowu mogłam wrócić do tworzenia! Znowu mogłam zająć się rozwojem Simple Stories by Dorothy!

Jak godzisz pracę i życie rodzinne, wychowanie dzieci? Czy jest to w ogóle możliwe?

Początkowo w ciągu dnia zajmowałam się dziećmi, w nocy tworzyłam w domu wianki. Rozwiązanie skuteczne, ale tylko na krótką metę. Nie da się niestety przez tygodnie nie spać nocami i funkcjonować. Ograniczyłam wtedy pracę do minimum, decydując się, że jednak wolę skupić się na dzieciach.

Teraz, gdy jestem mamą 5 – cio letniego synka, który jest fantastycznie samodzielny oraz 3 – letniej córeczki, która stała się bardzo wesołym i pogodnym dzieckiem, przeniosłam pracownię z domowego zacisza do pracowni poza domem. To pozwala mi nabrać dystansu, oddzielić pracę od domu. A przede wszystkim pozwala mi oddzielić bycie mamą od spraw zawodowych.

Co w prowadzeniu własnego biznesu jako mama najbardziej Ci przeszkadza, a co wyjątkowo cenisz?

Z pewnością przeszkadza nieprzewidywalność… można mówić o super organizacji czasu, planowaniu wszystkiego z uwzględnieniem posiadania dzieci i innych pięknych frazesach. Ale w zderzeniu z rzeczywistością okazuje się, że to nijak nie działa. Nie przewidzimy, kiedy dzieci mają trzydniówkę albo jelitówkę. To jest niestety ten moment, kiedy najbardziej zorganizowana mama rozkłada ręce i po prostu zostaje w domu starając się być wsparciem dla własnych dzieci.

A co cenię? Ten moment, kiedy własne dzieci doceniają to, co robisz zawodowo. Ostatnio od mojego synka usłyszałam, że jestem najwspanialszym „wiankostworem”, jakiego zna. Córeczka z kolei jak tylko „dorwie” moje wianki, zakłada je na głowę i tańczy jak rusałka na polanie wśród polnych kwiatów. Ma przy tym tak rozanielone oczy, że wiem – ta radość wynika z faktu, że podobają jej się moje wianki. Jest szczęśliwa, gdy może je założyć.

Jaka historia czy anegdota w czasie prowadzenia własnej firmy najbardziej Ci zapadła w pamięć?

Gdy pracowałam jeszcze w domu, nocami rozkładałam wszystkie kwiaty i narzędzia do robienia wianków, bo to był jedyny moment, kiedy mogłam tworzyć. Jednak zawsze pilnowałam, żeby wszystko skrzętnie pochować na najwyższe półki zaraz po skończeniu pracy, żeby dzieci nie miały do tego dostępu. Nie tylko po to, aby nie niszczyły kwiatów i wianków, ale też ze względu na narzędzia – pistolet na klej na gorąco, nożyczki i inne ostre narzędzia.

Pewnego dnia dostałam pilne zlecenie na wianek ślubny… czasami się śmieję, że jestem pogotowiem wiankowym, ale tak faktycznie jest! W środę w nocy zamówiony, na sobotę potrzebny. Pilnie! Usiadłam więc do tego zamówienia absolutnie zmęczona, po ciężkim dniu. Skończyłam chyba o 3 w nocy… Nawet nie wiem kiedy po skończonej pracy zasnęłam na kanapie w salonie, nie sprzątając całego warsztatu.

Gdy rano otworzyłam oczy ogarnęło mnie przerażenie, widziałam, że moje dzieci biegają już pełne werwy. Przerażenie wzmocniło się, gdy zobaczyłam na sobie pukle czarnych włosów! Mam bardzo długie, czarne włosy, byłam przekonana, że ekstremalny tryb życia i nie spanie po nocach dało o sobie znać! Zaczęłam tracić włosy!! Ale po chwili zobaczyłam, że to mój starszy synek biega po domu z nożyczkami, uradowany, że w końcu ma do nich dostęp. Straciłam kilka pasemek, wianek też pocięty… Cieszę się, że tylko tyle strat było 🙂 Chociaż przyznam, że fryzjer się zdziwił jak mnie zobaczył…

Gdybyś miała wskazać kroki milowe Twojego biznesu, jakie by to były momenty?

Mogłabym powiedzieć, że krokiem milowym było skończenie 2 roku życia przez moją córeczkę, a co za tym idzie – przespane noce i więcej czasu na pracę. Ale to nieprawda. Milowym krokiem było zrozumienie, że są rzeczy ważne i ważniejsze, że po każdej burzy wyjdzie słońce. Że warto w życiu mieć obrany cel, mieć marzenie do którego się dąży, ale nie poddawać się presji – robić to, co uważa się za słuszne i to, co podpowiada nam serce.

Jaką radę dałabyś  mamom, które planują założenie własnej firmy?

Że warto! Warto spełniać swoje marzenia, mieć własne aspiracje, podjąć się tej fantastycznej przygody… ale tylko wtedy, gdy jesteśmy w stanie zrozumieć, że należy iść własną drogą, zgodnie z własnym sumieniem i we własnym rytmie. Nie poddawać się presji świata, który pędzi w szalonym tempie nie wiadomo dokąd. Warto ustalić własny harmonogram, który pogodzi życie zawodowe z życiem rodzinnym i cieszyć się tym. Bo szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko…

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Zdjęcia: archiwum Doroty

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Masz firmę? Zobacz, od kiedy obowiązuje split payment i czy dotyczy Ciebie

Jeżeli jesteś przedsiębiorcą, przygotuj się na kilka zmian w przepisach podatkowych. Ministerstwo Finansów zapowiedziało wprowadzenie mechanizmu split payment, którego celem jest ograniczenie wyłudzeń podatku VAT. Sprawdź, na czym polega ten system i czy będzie obowiązywał w Twojej firmie.
  • Jagoda Jasińska - 20/06/2018
kobieta pracuje przy biurku - laptop

Od dawna słyszy się zapowiedzi związane z uszczelnieniem systemu podatkowego. Wyłudzenia podatku VAT, unikanie regulowania zobowiązań podatkowych – między innymi to skłoniło Ministerstwo Finansów do wprowadzenia tzw. płatności podzielonej (z ang. split payment).

Split payment – co to jest?

Split payment to mechanizm płatności podzielonej, który obowiązuje w wielu krajach europejskich, np. Włoszech, Czechach. Jego istotą jest automatyczne rozdzielenie jednej płatności za nabywane towary lub usługi na dwa rachunki. Oznacza to, że płatności za zobowiązania z jednej faktury będą trafiały na dwa oddzielne konta bankowe:

  • kwota netto – na standardowy rachunek dostawcy
  • wartość podatku VAT – na specjalny rachunek dostawcy.

Warto przy tym podkreślić, że banki będą zobowiązane do założenia specjalnego rachunku, który ma być neutralny finansowo. A to wszystko bez konieczności zawierania dodatkowych umów.

Split payment – kogo będzie dotyczyć?

Zgodnie z założeniami Ministerstwa Finansów, mechanizm płatności podzielonej ma mieć charakter dobrowolny. Oznacza to, że nie wszyscy muszą korzystać z takiego systemu. Taka możliwość będzie dostępna prawdopodobnie od 1 kwietnia 2018 roku.

  • Wyłącznie dla relacji B2B

Split payment jest systemem skierowanym wyłącznie do firm, które swoją działalność opierają na relacjach B2B (firma – firma).
Jeżeli więc jesteś przedsiębiorcą i wystawiasz faktury klientom indywidualnym, należność nadal będzie wpływała na jeden rachunek bankowy – jak do tej pory. Jeśli natomiast korzystasz z oferty innych firm i otrzymujesz od nich faktury, możesz należność wpłacać w ramach płatności podzielonej.

  • Wyłącznie dla płatników VAT

Split payment, jako że jest mechanizmem związanym z podatkiem VAT, dotyczy wyłącznie płatników tego podatku. Jeśli więc prowadzisz firmę, ale nie jesteś płatnikiem VAT-u, wówczas nie możesz skorzystać z mechanizmu płatności podzielonej.

Warto przy tym podkreślić, że tylko od nabywcy towarów i usług będzie zależeć, czy skorzysta z tego mechanizmu: którą fakturę zapłaci w ten sposób i wobec którego dostawcy go zastosuje.

Split payment – to się może opłacać

Płatność podzielona to mechanizm, do którego przekonać mogą korzyści dla samych podatników. Nowe przepisy uwzględniają bowiem kilka konkretnych zachęt, które mają zmotywować do stosowania systemu split payment.

Główna korzyść to możliwość zmniejszenia kwoty zobowiązania podatkowego – jeżeli opłata z tytułu podatku VAT zostanie dokonana w całości ze specjalnego rachunku bankowego. Ponadto podatnik będzie mógł ubiegać się o zwrot nadpłaconego podatku VAT w trybie przyspieszonym (w ciągu 25 dni).
Jeżeli jesteś przedsiębiorcą i utrzymujesz biznesowe relacje B2B, rozważ taką możliwość. Na pewno nie stracisz, a możesz zyskać.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jagoda Jasińska
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail