Czego szukasz

Podział obowiązków i planowanie… na wesoło!

Podział obowiązków domowych to dla Was przyjemność czy wręcz odwrotnie? Basia Krakowska, z którą dzisiaj rozmawiamy, długo testowała różne rozwiązania, aż znalazła swoje idealne, sprawdzone i zaakceptowane przez domowników. Tak powstały Zadaniaki TuDu, które rodzicom ułatwiają życie, a dzieciom dają mnóstwo radości! Od dzisiaj podział obowiązków to po prostu jeszcze jedna wspólna zabawa!

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 25/01/2016
Wesoła rodzinka dzieli się obowiązkami z pomocą Zadaniaków

Basia Krakowska, autorka Zadaniaków TuDu, sama pisze o sobie, że jest matką, żoną, córką, siostrą, przyjaciółką, sąsiadką, szefową, pracownicą, sekretarką, sprzątaczką, praczką, kucharką, mediatorem, sportsmenką, pielęgniarką, etatową księżniczką lub/i rumakiem, fryzjerką etc. I kiedy czytam te słowa, czuję wielką bliskość i zrozumienie, przecież ja też tak mam… czyżby bycie „perpetuum mobile” było wkalkulowane w macierzyństwo?

Basiu, zgadzasz się? No i jak poradzić sobie z tymi wszystkimi rolami i nie zwariować?

W każdej z tych ról czuję się dobrze. Jedynym ogranicznikiem jest czas. Bo kiedy trzeba zrobić 20 rzeczy na raz, działa się pod wpływem stresu, a wtedy rzeczy przestają cieszyć. Moim „wytrychem” jest planowanie. Ale planowanie wcale nie musi oznaczać upychania wszystkiego do kalendarza. Już wiem, że aby dobrze zarządzać czasem musimy być świadomym potrzeb swoich i swoich bliskich, no i umiejętnie wyznaczać priorytety. Jest przecież tyle dziedzin życia, o które chcemy zadbać: rodzina, praca, zdrowie, rozrywka itd. Moim osobistym kluczem do szczęścia i efektywności w działaniu jest właśnie równowaga między tymi dziedzinami…

Proszę opowiedz nam, jak to się stało, że stworzyłaś Zadaniaki TuDu?

zadaniaki_lodowska_640

I ja i moja rodzina bardzo potrzebowaliśmy Zadaniaków (śmiech). Chciałam nauczyć moje dzieci systematyczności i porządku, ale szybko przekonałam się, że nie da się tego zrobić nakazami, karami, ani nawet nagrodami. Wiedziałam, że aby je czegoś nauczyć, muszę najpierw popracować nad moim podejściem do obowiązków i stać się dla nich przykładem. I faktycznie wspólny grafik z zadaniami okazał się strzałem w dziesiątkę. Wzajemne motywowanie się, wspólne planowanie i rozmowy o naszych priorytetach bardzo nas do siebie zbliżyły i były świetną zabawą. Efekty zobaczyliśmy wszyscy! Wtedy postanowiłam ulepszyć naszą wersję, żeby jeszcze milej się z niej korzystało, a im bardziej się klarowała, tym częściej myślałam o tym, żeby podzielić się Zadaniakami ze światem.

Jak długo pracowałaś nad prototypem? Masz dwie córeczki, pewnie z tym czasem nie jest za łatwo…

Szkic produktu powstał na potrzeby naszego domu, ale kiedy podjęłam decyzję o założeniu firmy i rozpoczęciu produkcji doszło mnóstwo nowych kwestii, których nie brałam wcześniej pod uwagę. Żeby wypuścić produkt na rynek musiałam być go absolutnie pewna. Musiał być w 100% bezpieczny, wykonany z najlepszej jakości surowców. Dużo czasu poświęciłam na znalezienie dostawców, którzy spełnialiby wszystkie wymagania. Wszystko ciągnęło się dość długo, tym bardziej, że nad projektem pracowałam najczęściej w trybie wieczorowo-nocnym.

Testowałaś zapewne Zadaniaki na rodzinie. Kto jeszcze uczestniczył w testach?

Tak, pierwsze prototypy testowałam na mojej rodzinie i znajomych. To oni dali mi dużo wskazówek, jak sprawić, żeby Zadaniaki jeszcze lepiej odpowiadały ich potrzebom. Później do testów dołączyli pedagodzy i psycholog dziecięcy. Dzięki temu powstała ostateczna wersja produktu.

mock_up_rodzinka_640

Kto Cię wspierał na starcie? Zbudowałaś sobie jakieś ścisłe grono współpracowników czy jednak działasz sama?

Wspierali mnie wszyscy: mąż, rodzice, dzieci i moja wspaniała siostra Ania, która zawsze służyła mi dobrą radą… a jak trzeba było, to przysłowiowym kopniakiem (śmiech). Bardzo dużo zawdzięczam też Magdzie Urban z Coco Projekt, która zadbała o wizualną stronę Zadaniaków.

Czy przygotowałaś sobie biznes plan? Miałaś założenia, przemyślany system dystrybucji czy raczej zdałaś się na intuicję?

Oczywiście, że miałam biznes plan. Ba, nawet kilka! (śmiech). Wiele moich założeń się sprawdziło, ale dużo mnie też zaskoczyło. Tak naprawdę, to dopiero rozmowy z klientami i empiryczne poznanie rynku pozwoliły mi precyzyjnie określić kierunek, w którym chcę się dalej rozwijać.

Czy dzisiaj zrobiłabyś coś inaczej?

Jest sporo takich rzeczy. Ktoś powiedział, że „jeśli człowiek po roku pracy nad czymś nadal zrobiłby wszystko tak samo, to znaczy, że niewiele się przez ten rok nauczył”. Tego się trzymam 😉

Czym się różnią poszczególne wersje Zadaniaków – np. wersja Montessori od reszty i skąd pomysł na różne wersje?

zadaniaki_standard_tabliza_640

Główną różnicą wersji Mini, Standard i MAX jest wielkość zestawów. Chciałam, żeby każdy mógł kupić taki zestaw, którego potrzebuje, bez przepłacania za zbędne elementy. Pedagogika Marii Montessori koncentruje się na rozwoju motywacji wewnętrznej i uniezależnianiu od nagród, dlatego w zestawie tym nie znajdziemy elementów motywacyjnych.

Jakie masz plany na przyszłość? Twoim flagowym produktem są Zadaniaki, ale pewnie masz głowę pełną pomysłów? Zdradzisz nam trochę?

Zdecydowanie produktem wiodącym są Zadaniaki TuDu, ale w dziale „akcesoria” znajdują się także produkty uzupełniające. Nowością jest suchościeralna tablica magnetyczna, która może posłużyć jako baza do umieszczenia Zadaniaków TuDu. Takie domowe centrum zarządzania. W ofercie są też m.in. pisaki  czy podklejki dla tych, którzy chcą przymocować planer na ścianie lub na szafkach. Stopniowo będę poszerzać asortyment.

W tej chwili trwają już prace nad stworzeniem nowej linii produktów, które także łączą zabawę z organizacją, tym razem jednak z przeznaczone będą dla starszych użytkowników. Mogę tylko zdradzić, że takiego produktu jeszcze nie było! No i zapraszam do zaglądania do mojego sklepu >

Wspaniale! Już nie możemy się doczekać! Dziękuję za rozmowę i  życzę Ci Basiu mnóstwa frajdy z rozwijania swoich pomysłów!

Dziękuję!

basia_krakowska_zadaniaki_400

Rozmawiała: Agnieszka Czmyr-Kaczanowska

Zdjęcia: własność www.zadaniakitudu.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Poznaj miasta przyjazne rodzinom z dziećmi

W ostatnich kilkudziesięciu latach obserwuje się migrację ludzi do lokalnych metropolii. To właśnie tam możemy liczyć na najlepsze zarobki czy wysoki poziom edukacji publicznej. Co jeszcze miejscowości w Polsce oferują rodzinom? Które z nich zapewniają najlepsze warunki do rozwoju? Sprawdź wyniki rankingu i dowiedz się jakie miasta przyjazne rodzinom z dziećmi uzyskały najwięcej punktów i dlaczego!
  • Agnieszka Kumorek - 17/07/2019
Rodzina z dzieckiem

Portal ikalkulator.pl stworzył ostatnio Ranking Miast Przyjaznych Rodzinom 2019. Do jakich wniosków doszedł? Które z polskich miast zapewniają najlepsze warunki dla rodzin z dziećmi?

Miasta przyjazne rodzinom z dziećmi – wyniki

1. Warszawa – 83 pkt.
2. Poznań – 80,5 pkt.
3. Gdańsk – 72,5 pkt.
4. Łódź – 72 pkt.
5. Białystok – 70,5 pkt.
6. Wrocław – 69 pkt.
7. Bydgoszcz – 67,5 pkt.
8. Kraków – 66,5 pkt.
9. Lublin – 62,5 pkt.
10. Szczecin – 56 pkt.

Krótko podsumowując: zwycięzcą całej klasyfikacji została Warszawa (chociaż Poznań uzyskał zaledwie 2,5 pkt. mniej). Natomiast najsłabiej wśród miast wypadł Szczecin.

Za co przyznawane były punkty?

Rodziców z całej Polski zapytano o najważniejszy według nich czynnik (materialny) w przypadku przeprowadzki do innego miasta. Trzeba było wskazać jeden.

Najczęściej padały odpowiedzi: dostęp do publicznej edukacji, wysokość zarobków w danym mieście oraz ceny mieszkań w regionie.

Pod uwagę brane były także: poziom bezpieczeństwa, komunikacja miejsca, ceny korepetycji i inne czynniki.

Jak zatem wypadały miasta w poszczególnych kryteriach?

Wyniki, które przedstawiłam wyżej zmieniają się nieco, gdy porównujemy duże miasta w Polsce pod względem poszczególnych czynników, mających wpływ na zamieszkujące w nich rodziny z dziećmi. Przyjrzyjmy się więc bliżej jak wypadły w każdym z nich.

Dostęp do edukacji

Wczesna edukacja jest bardzo ważna dla przygotowania dziecka do życia w społeczeństwie. W tym rankingu wzięta została pod uwagę liczba mieszkańców, którzy przypadają na państwowe żłobki, przedszkola i szkoły podstawowe. Według tego kryterium przyznawane były punkty.

Najlepsza sytuacja według tego czynnika panuje w Poznaniu. Na drugim miejscu znalazła się Warszawa.

Zarobki

W jakich miastach można liczyć na najwyższe średnie zarobki? W tym zestawieniu na pierwszym miejscu znalazła się nasza stolica, gdzie ludzie mogą liczyć na około 700 zł większe pensje niż w pozostałych częściach kraju.

Następne w kolejności są Gdańsk i Wrocław. Najsłabiej wypadły natomiast Bydgoszcz i Białystok.

Poziom bezpieczeństwa

W tym punkcie klasyfikacja została oparta na wybranych danych z raportu „Bezpieczne i otwarte miasta”, przygotowanego przez polski oddział Fundacji Roberta Schumana. Pod uwagę wzięte zostały: liczba wykrytych i rozwiązanych przestępstw, indywidualnie odczuwane bezpieczeństwo, sytuacja na drogach i otwartość na innych.

Pierwsze trzy miejsca w tym zestawieniu zajęły Bydgoszcz, Kraków i Warszawa. Natomiast najmniej bezpiecznie czują się mieszkańcy Łodzi.

Mieszkania

Najniższe (a przez to też najkorzystniejsze dla rodzin) ceny wynajmu i kupna mieszkania znajdziemy w Łodzi, Bydgoszczy i Białymstoku. Mniej korzystna sytuacja jest oczywiście w większych miastach wojewódzkich.

Warszawa wypadła najsłabiej – średnia cena za metr kwadratowy wynosi w stolicy ponad 10 tysięcy złotych.

Komunikacja miejsca, ceny korepetycji i inne czynniki

W rankingu zostały wzięte pod uwagę także czynniki ściśle powiązane z posiadaniem dzieci. I tak na przykład za korepetycje i zajęcia dodatkowe najwięcej zapłacą rodzice w Warszawie, a najmniej na Podlasiu i Kujawach.

Za to na darmową komunikację miejską dla najmłodszych mogą liczyć mieszkańcy Wrocławia, Lublina, Warszawy i Poznania.

Pod uwagę w przyznawaniu punktów w tej części zestawienia wzięte zostały także m.in. stopa bezrobocia (tutaj wygrywa Poznań) oraz wysokość czesnego w prywatnych placówkach: przedszkolach, żłobkach i podstawówkach (najtańszy okazał się Białystok).

Do jakich wniosków doszli twórcy rankingu?

Żadne z miast nie odbiega znacząco od średniej liczby punktów uzyskanych w zestawieniu. Można przez to założyć, że poziom życia pod względem udogodnień dla rodzin z dziećmi jest raczej podobny w każdym z nich.

Prawie trzy czwarte pytanych rodziców jest zadowolonych z dotychczasowego miejsca zamieszkania. Może to oznaczać, że poziom życia we wszystkich polskich metropoliach jest co najmniej dobry.

W linku poniżej zobaczysz pełny raport. Znalazło się w nim szczegółowe omówienie poszczególnych miast.

Źródło: www.ikalkulator.pl/blog/ranking-miast-przyjaznych-rodzinom-2019/

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.

Mama kupuje swój pierwszy używany samochód – obowiązki i wyzwania

Jakiś czas temu stanęłam przed wyzwaniem zakupu samochodu. Dlaczego wyzwaniem? Choć należę do kobiet, które poradzą sobie z wbiciem przysłowiowego gwoździa w ścianę, to jednak samodzielny zakup pierwszych w życiu czterech kółek wymagał ode mnie dużego zaangażowania. Spisałam swoje wnioski i przemyślenia. Może przydadzą się i Tobie, gdy staniesz przed taką decyzją, a może dodasz coś od siebie?! Chętnie skorzystam, bo wiem, że nie był to ostatni mój zakup auta.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 17/07/2019
mama z córką oglądają samochód

Tak się składa, że w mojej czteroosobowej rodzinie to ja jestem jedynym kierowcą. Owszem mogłam liczyć na wsparcie męża, ale bardziej w zaakceptowaniu mojej decyzji, niż doradztwie. Dlatego pytałam, czytałam, rozglądałam się po ulicach i skreślałam w myślach te pojazdy, które najczęściej spotykałam na pasie awaryjnym.

Za kilka lat, gdy dorośnie nasz starszy syn pewnie sytuacja się zmieni, ale dzisiaj to na mnie spada obowiązek dbania o wszelkie sprawy związane z samochodem. Dotyczą one przeglądów, napraw, tankowania, opłat związanych z ubezpieczeniem, sezonową zmianą opon, czyli ogólnie wszystkiego co dotyczy amortyzacji samochodu.

Śmiem twierdzić, że samochód to niemalże członek rodziny. Nie chcę wychodzić na dziwaczkę, ale każdą długą i wyczerpującą podróż kwituję lekkim klepnięciem kierownicy i głośnym podziękowaniem, że dotarliśmy cali i szczęśliwi do celu podróży. Niby to maszyna, nic nie czuje, ale w końcu pod maską jest ileś tam tych słynnych koni mechanicznych 😉

Jaki kupić samochód?

Oczywiście, jak to kobieta, najchętniej kierowałabym się tylko wyglądem i kolorem etc., ale już jako żona i mama dwóch chłopców czułam dużą odpowiedzialność. Dlatego też podpytywałam tu i ówdzie. Jedni mówili – tylko niemieckie auto, inni, że to musi być japończyk, ktoś trzeci zachwalał auta francuskie. A dla mnie najważniejsze było bezpieczeństwo i niezawodność oraz żeby się nie “rozkraczył” na trasie, żebym nie musiała z nim latać częściej do mechanika, niż z dziećmi zimą i jesienią do lekarza.

Chciałam też żeby był szybki. Dlaczego? Bo nie lubię trąbiących za mną niecierpliwych kierowców, że poruszam się jak żółw i jednak zdecydowanie częściej jeżdżę po mieście, gdzie czasem trzeba szybko zmienić pas, czy wstrzelić się w lukę, bo inaczej nikt Cię nie wpuści. Z tą uprzejmością na drodze niestety nadal u nas krucho.

Najważniejszym kryterium jest wiek auta

Zawsze byłam ciekawa samochodów, nie tak, żeby zaraz zaglądać pod maskę, ale przysłuchiwałam się rozmowom, znałam nazwy i modele marek samochodów. Nie byłam wielką znawczynią, ale ignorantką też nie. Kiedyś ktoś mi powiedział, że warto kupować auta dwu, trzyletnie, bo są jeszcze na gwarancji, ale cena jest bardzo korzystna. Często mają też niewielki przebieg, a to już bardzo dobrze rokuje. I właśnie na to zwracałam uwagę.

Inną ważną kwestią było dla mnie spalanie. Wiedziałam, że będę dużo poruszać się po mieście, na krótkich odcinkach, ale jednak dość często, więc musiał to być samochód z elastycznym silnikiem i małym spalaniem w trybie miejskim. Na takich trasach silnik na ropę zimą szybko by się nie zagrzał, postawiłam więc na benzynę. Doradzano mi również przerobienie auta na gaz, ale na to rozwiązanie się nie zdecydowałam, bo wiedziałam, że auto może trochę stracić na szybkości, a przecież na niej też mi zależało.

Do czego mi ten samochód?

Zanim kupisz samochód zastanów się do czego ma Ci służyć. Dla mnie sprawa była prosta. Wiedziałam, że nie nabiję dużego przebiegu, więc nie potrzebowałam diesla. Wiedziałam też, że auto nie musi być ogromne, bo na wakacyjne wyjazdy mogę zaopatrzyć się w bagażnik dachowy i box, co też zaraz po zakupie samochodu uczyniłam. Dwa, góra trzy razy w roku nasz samochód staje się autem wakacyjnym i tylko wtedy potrzebujemy większej przestrzeni do pakowania. Pozostałe trasy pokonujemy z wykorzystaniem fabrycznej ładowności naszego samochodu.

Kierując się wyborem auta stawiałam na bezpieczeństwo, niezawodność, funkcjonalność, zwrotność, szybkość i wygodę prowadzenia. Kupiłam samochód o sportowej sylwetce, który sprawdza mi się jako samochód rodzinny. Może jak chłopcy podrosną, to zaczną narzekać na brak miejsca na tylnej kanapie, ale póki co, to dylemat odległy w czasie.

Pojemność silnika vs pojemność portfela

Okazuje się, że pojemność silnika ma nie tylko znaczenie dla spalania i zużycia paliwa w naszym samochodzie. Wybierając silnik benzynowy, w sumie z niewielkim silnikiem 1.8 wykazałam się sporą intuicją. Dość szybko przekonałam się, że pojemność silnika może mieć odzwierciedlenie w opłatach za ubezpieczenie samochodu. Tak, to kolejny krok zaraz po zakupie. Musisz ubezpieczyć samochód i trzeba to zrobić jak najszybciej.

Wnioski. O czym muszę pamiętać po zakupie auta?

Mój samochód miał już swojego pierwszego właściciela, więc pierwszą rzeczą, którą musiałam zrobić było przerejestrowanie auta. Mamy na to 30 dni. U mnie z tymi formalnościami poszło względnie szybko. Panie w urzędzie widząc, że to moje “pierwsze podejście” chętnie tłumaczyły wszelkie procedury.

Drugim wyzwaniem po zakupie samochodu okazał się wybór ubezpieczyciela. Wiedziałam, że ubezpieczenie OC przechodzi na nowego właściciela. Ja jednak chciałam zmienić towarzystwo ubezpieczeniowe, ponieważ polisa poprzedniego właściciela była dla mnie za droga.

Wybrałam jeden z produktów LINK 4. Oprócz ubezpieczenia OC, zdecydowałam się na ubezpieczenie Smart Casco. To sprytne rozwiązanie dla osób, które nie potrzebują pełnego AC. Ubezpieczasz auto tylko od ryzyk, których obawiasz się najbardziej. Wiesz, że jesteś dobrym kierowcą, jeździsz bezszkodowo, ale obawiasz się kradzieży swojego auta lub gradu, który zniszczy lakier, więc wybierasz ubezpieczenie Smart Casco wariant Żywioły i Kradzież. Wygodne, prawda?

5 najważniejszych elementów przy zakupie używanego auta

Tak naprawdę wszystko można podsumować w pięciu punktach. Kupując używany samochód trzymaj się zasady, żeby nie przywiązywać się szczególnie do swojego pierwszego wyboru. Możesz przeoczyć wtedy naprawdę fajne auto, o którym wcześniej nie pomyślałaś. Przy zakupie samochodu pamiętaj, że najważniejsze są:

  • wiek,
  • przeszłość,
  • przebieg.

Po zakupie samochodu zadbaj o:

  • przerejestrowanie auta,
  • ubezpieczenie.

Szerokiej drogi!

Materiał promocyjny. Partnerem artykułu jest firma LINK4 oferująca polisę dla rodziców LINK4 Mama.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail