Czego szukasz

Plan: zmieniać swoje życie i zarabiać

Magda, Aneta i Marysia pracują w miłej branży (kosmetycznej), zarabiają niezłe pieniądze, i jak same mówią – „zmieniają swoje życie”. Nie jest łatwo, nie mówią że to pestka, ale widzą swoje postępy każdego dnia. Co robią? Sprawdź!

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 21/09/2015

Siedzimy sobie w gustownie urządzonym Beauty Style Club na krakowskim Kazimierzu. W naszej rozmowie uczestniczą głównie mamy: jest Magda, Aneta, Marysia, które mówią, że odmieniły swoje życie. Ale choć brzmi to dość górnolotnie, to słuchając ich opowieści odnoszę wrażenie, że rzeczywiście odnalazły się w tym biznesie. To nie jest tak, że zarobki od razu spełniają ich oczekiwania, o nie, potrzeba pracy i wytrwałości. Nie ma nic za darmo – to wiemy doskonale!

Dziewczyny znalazły jednak coś, czego potrzebowały… Dlatego, dość dociekliwie wypytuję je o rożne aspekty zaangażowania w ten system. Może zainteresuje on także inne mamy? Poznajcie nową firmę, której ofertę prezentujemy pod hasłem:

MLM – biznes dla mamy, który rośnie razem z dzieckiem

To opowiedzcie dziewczyny, jakie produkty oferuje firma? W jakiej branży działacie?

To branża kosmetyczna, ale dość szczególna, gdyż oferujemy produkt, który służy biologicznej aktywacji skóry, czyli naturalnego nieinwazyjnego odmładzania. I jest to urządzenie, które nie zajmuje osobnego pokoju (jaki znamy dobrze z gabinetów kosmetycznych) ale  zmieści się już naszej kosmetyczce.

Technologia BYAS (BIONIC YOUTH ACTIVATING SYSTEM) wprowadziła rewolucję zarówno w medycynie jak i w kosmetologii. Urządzenie, które oferujemy pod nazwą BYAS FACE LIFTER zawiera w sobie profesjonalne zabiegi, które zmniejszają zmarszczki, przywracają naturalny zarys twarzy, ujędrniają oraz likwidują tkankę tłuszczową na twarzy.

technologia640

Dzięki systemowi BYAS możemy poradzić sobie z takimi problemami jak: 

  • Przetłuszczająca się skóra
  • Trądzik młodzieńczy i różowaty
  • Blizny po trądzikach
  • Rany
  • Zmarszczki w tym także mimiczne
  • Atopowe zapalenie skóry
  • Pękające naczynka
  • Blizny
  • Worki pod oczami
  • Starzenie się skóry

Przedłużamy młodość! I to co ważne, to to, że nie musimy chodzić do kosmetyczki, tylko samodzielnie wykonujemy niezbędne zabiegi,tak często jak potrzebujemy, całkowicie bezpiecznie i bezinwazyjnie.

Czy to jest bezpieczne i naturalne? Niektóre nazwy, których używacie brzmią tajemniczo: jonofereza, elektryczna stymulacja mięśni, frekwencja radiowa…

To produkt w pełni naturalny i oparty na najnowszej technologii (opatentowanej przez naszą firmę) tzw. multisynchronicznej aktywacji skóry. Idąc do kosmetyczki oddajemy się w jej ręce nie do końca znając nazwy wszystkich urządzeń jakimi się posługuje, at teraz każda z nas może mieć praktycznie cały gabinet kosmetyczny w swojej kosmetyczce. Więcej o tym, czym są te „magiczne” słowa można przeczytać na stronie >>>

Jak dowodzą ostatnie badania, kremy nie wnikają tak głęboko w skórę jak powszechnie sądziliśmy… Skóra stanowi naturalną barierę i nie możemy za pomocą kremu nawilżyć skóry „od środka”. Natomiast nasze urządzenie pomaga osiągnąć efekt odmłodzenia, wygładzenia zmarszczek, pobudzając skórę do pracy.

[Tutaj musimy przerwać, bo dziewczyny o produkcie mogą długo opowiadać… i Was (Drogie Czytelniczki) zanudzimy. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, umówicie się na spotkanie z jedną partnerek firmy (wszelkie kontakty na końcu tekstu).]

A do kogo firma kieruje swoją ofertę? Kto jest Waszym klientem?

To zarówno kobiety jak i mężczyźni. Wszyscy, którzy chcą zachować młody, zdrowy wygląd. Ale oczywiście, częściej produkt kupują kobiety. My wiemy jak ważne jest dbanie o swoją urodę i zdrowie, wiemy jak ważne jest dobre samopoczucie.

Nasze urządzenie może być także z powodzeniem stosowane przez osoby całkiem młode, a zmagające się z trądzikiem.

Dużo mówimy o produkcie, a ja chciałam Was dopytać o cały system zarabiania. Jaka jest ścieżka kariery w firmie?

Przede wszystkim jest ustalana całkowicie indywidualnie i elastycznie. Można kupować wyłącznie dla siebie i na swoje potrzeby, a można także zdecydować się na pracę w firmie i zarabianie, budowanie swojej struktury i bycie Liderem. Zawsze podpisuje się stosowną umowę.

Pracujemy według systemu, który opracowała firma. Każda z nas sama ustala sobie sposób pracy i godziny. Ważne jest aby wiedzieć, że większość spotkań osobistych, a na tym głównie polega praca, organizuje się zazwyczaj między 18:00 do 21:00. Gdyż w tych godzinach organizujemy tzw. BHP (czyli business home party), w trakcie których robimy zabiegi, pijemy szampana (!). Pracujemy w domach klientek, ale także naszych klubach.

Praca nasza polega głównie na spotkaniach w gronie innych kobiet i na wykonywaniu zabiegów. To bardzo przyjemna praca. 


A teraz tak praktycznie, jak może wyglądać współpraca z firmą?

To ja opowiem o sobie mówi Magda: ja pracuję dwa dni w tygodniu, umawiam spotkania, rozmawiam z klientkami, biegam na spotkania (głównie popołudniami i wieczorami, wtedy też mąż zajmuje się dziećmi). Ostatnio, wraz z rosnącym zaangażowaniem zaczynam podróżować po Polsce, spotykam się szalenie ciekawymi ludźmi i to sprawia mi wielką frajdę! Resztę czasu spędzam z synkami. Ale też w ciągu tygodnia sporo myślę o pracy. To mobilizujące.

Wiele się też uczę. Zarówno dzięki spotkaniom, jak i warsztatom, szkoleniom czy rozmową z naszą trenerką i mentorką Jolą Wasilewską. Ja się zmieniam, otwieram na ludzi. Byłam już zmęczona pracą w social media (a tym m.in. zajmowałam się wcześniej), potrzebowałam kontaktu z innymi ludźmi.

A jakie wsparcie otrzymują nowe osoby?

Nowa osoba która zaczyna współpracę, jest zawsze prowadzona przez osobę, która ją do biznesu wprowadziła. Ma pełne wsparcie. Do daje ogromne poczucie bezpieczeństwa. Bo, i warto to podkreślić, taki biznes prowadzi się samemu. Ale możliwość konsultacji czy indywidualnej rozmowy z trenerką sprawia, że w trudniejszych chwilach nie jesteśmy same!  Do tego firma zaprasza na szkolenia z dobrymi i znanymi trenerami.

Nowa osoba zawsze najpierw się przygląda i uczy – ok. tygodnia. Później, w drugim tygodniu, sama zaczyna prowadzić spotkania z klientami, na razie indywidualnie z asystentką. Jeśli to spotkanie z większą liczbą osób, to prowadzone jest wspólnie.  Od trzeciego tygodnia można już działać samemu z możliwością korzystania z konsultacji. Od czwartego tygodnia można działać już samemu. Po okresie tego miesiąca następuje spotkanie podsumowujące.

Szkolenia z Liderem odbywają się dwa razy w miesiącu. Dotyczą planowania działań, i swoich sukcesów, sporo o wartościach jakimi kieruje się firma, a także sprzedaży. Ważne jest to, że kierujemy się takimi wartościami jak: uczciwość, rzetelności, profesjonalizm, rozwój i zyski.

Jak wynika z Waszego doświadczenia: jakie osoby odnajdują się w tej branży?

Przede wszystkim osoby, które chcą się uczyć. Wierzymy, że nauczyć się można wszystkiego, a już szczególnie w tak bliskim kobiecie świecie, jakim są kosmetyki i troska o urodę. Na pewno szczególnie cenimy sobie osoby posiadające takie cechy jak ciekawość, otwartość na kontakty z innymi i zaangażowanie.

W jakiej formie można współpracować? Potrzebna jest działalność gospodarcza?

Jeśli zarabiasz pieniądze w naszym systemie – otrzymujesz noty prowizyjne na koniec miesiąca –firma rozlicza się z każdym indywidualnie. Jeśli Twoje dochody są niskie, a Ty nie stawiasz na pracę tylko po prostu korzystasz z produktu i czasem polecasz, to pieniądze otrzymujesz na konto. Podstawą jest podpisana umowa o współpracy z firmą. A ty rozliczasz dodatkowy przychód w rocznym PIT.

Ale jeśli się zaangażujesz i masz coraz większe zarobki, po prostu zakładasz firmę. To naturalny, dalszy krok.

A jak w takim razie zrezygnować ze współpracy?

To dość proste, po prostu umowa wygasa, i nie przedłużasz licencji. Ale to ważne pytanie i chcemy je jeszcze rozwinąć.

Kiedy ktoś odchodzi? Kiedy nie działa aktywnie, nie podejmuje walki i nie widzi efektów swojej pracy. Wtedy pojawia się myśl o rezygnacji. Ale firma na pewno nie stawia żadnych warunków rezygnacji.

Na jakie zarobki można liczyć? Od ilu godzin tygodniowo można zacząć?

Spokojnie możemy powiedzieć, że aktywna partnerka zarobi od 500 do 3000 euro miesięcznie. Tak, gdyż honorarium wypłacane w euro. Prowizja za sprzedaż jednego urządzenia to 200 euro.

Jeśli jeszcze budujemy swoją strukturę, to zarabiamy nie tylko ze sprzedaży, a kwoty zarobków mogą się zwiększyć  do ok. 1000 do 3000 euro. Tyle może zarobić lider lokalny. Ale oczywiście to są już kwoty, przy których wymagana jest działalność gospodarcza.

Kluczowe pytanie: od czego zacząć? No i ile trzeba zainwestować pieniędzy na start? 

Można rozpocząć pracę od modelu za 1670 zł. Można także zainwestować w model za 2500 zł albo 5500 zł. I ważne, że nie musisz wykładać tej kwoty na od razu. Możesz skorzystać z wygodnego systemu ratalnego, dzięki czemu wpłacając np. 90 zł miesięcznie możesz od razu otrzymać niezbędny sprzęt do pracy i zacząć zarabiać.

Do tego, każdy partner dokupuje kosmetyki niezbędne do pracy takie jak:

  • Serum Kwas hilauronowy
  • Serum Detox

To miesięcznie koszt ok. 300 zł. Jeśli kosmetyki kupuje się tylko do użytku własnego, ceny są nieco wyższe. Po roku, trzeba wykupić licencję na kolejny rok, ale tylko jeśli postanowimy, że to będzie nasza praca. Licencji oczywiście nie kupują osoby, które tylko korzystają z urządzenia. Koszt licencji to 480 zł.

A gdybym zapytała, co Wam daje Wasza praca?

Dla mnie ta praca to ciągły rozwój osobisty; kontakt z ludźmi, poczucie sprawczości, że mogę sama rozwijać swój biznes. Niesamowite uczucie. Bardzo lubię to co robię, to dla mnie przyjemna praca. A, paradoksalnie pieniądze trochę pojawiają się same.. 😉

Ja wiem, że to skutek moich działań, ale kiedy otworzyłam się na tę formę pracy to pojawiają się nowe możliwości i to dzieje się tak naturalnie. Wiem także, że pomagam osobom, które mają problemy ze skórą. Często, to wstydliwe problemy. To cieszy. Polecam coś co jest skuteczne i mam z tego frajdę i pieniądze – opowiada mi Magda.

Ale ona to ładnie powiedziała – dodała Aneta, Marysia – [śmiech!]

To powiedzmy nareszcie gdzie mogą się zgłosić mamy, które chciałyby dowiedzieć się więcej?

Zapraszamy do kontaktu z naszymi Przedstawicielkami z całej Polski:

  • Kraków Magdalena Warot – 604 455 101
  • Wrocław Monika Muller – 501 662 902
  • Gliwice Dagmara Skowron – 609 170 690
  • Gdańsk – Trójmiasto Bożena Kwiatkowska – 509 561 610
  • Gdańsk -Trójmiasto Urszula Sochaj – 882 965 886
  • Jelenia Góra Elżbieta Bereda – 530 912 939
  • Opole Halina Ból – 602 214 004
  • Warszawa Magdalena Sadowska – 730 030 277
  • Warszawa Joanna Kulesza – 601 335 257
  • Warszawa Elżbieta Krasowicz-Płaczek – 508 079 172

Dziewczyny chętnie odpowiedzą na każde pytanie!

Zachęcamy także do polubienia profilu na FB – www.facebook.com/bezinwazyjneodmladzanie

Zdjęcia: własność BYAS

Rozmowę prowadziła: Agnieszka Czmyr-Kaczanowska, redakcja Mamo Pracuj

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Szczera do bólu, prawdziwa, piękna i zatroskana – Dagmara Hicks, mama trojaczków, żona i blogerka calareszta.pl

"Chcę dla swoich dzieci fajnego świata" - mówi Dagmara Hicks, mama trojaczków, żona i blogerka. A ja się pod tym podpisuję! Zapraszam Was do rozmowy z niezwykle ciekawą, odważną i mądrą kobietą, która nie boi się marzyć i spełniać swoje marzenia, przyznawać do błędów i słabości, która jest do bólu autentyczna, i można ją albo pokochać albo... Przekonaj się sama!
  • Agnieszka Kaczanowska - 10/04/2019
Dagmara Hicks blogerka całareszta.pl z rodziną

Szczera do bólu, prawdziwa, piękna i zatroskana – Dagmara Hicks, mama trojaczków, żona i blogerka calareszta.pl – kim jest? O czym marzy a czego się boi? I skąd czerpie siłę?

Dagmaro, Ty nie ściemniasz, prawda? Kawę na ławę. Piszesz o trudnych momentach macierzyństwa, czasem o takich emocjach, które wiele z nas ukrywa… Skąd czerpiesz siłę i odwagę?

Boję się bardzo wielu rzeczy, ale niestety na te, których boję się najbardziej, mam niewielki wpływ. Jeśli zaś chodzi o słowo, którym się na co dzień posługuję – wierzę w wolność wypowiedzi. Nie boję się powiedzieć tego, co większość myśli. Czego miałabym się bać? Już dawno przestałam się przejmować jednostkowymi krytycznymi opiniami.

Mam nadzieję, że społeczność, którą zbudowałam, to osoby podobne do mnie – mogę poznać każdy światopogląd, przyjaźnię się z osobami o skrajnie różnych poglądach, innych niż moje własne, potrafię to rozdzielić. Nudno by było, gdybyśmy wszyscy myśleli identycznie. Poznawanie innych opinii czy sądów często skłania do myślenia i mam nadzieję, że tak jest w przypadku mojego bloga, który wychodzi poza ramy parentingu, zahacza o publicystykę, bywa dziennikiem.

Ludzie, którzy czytają mnie regularnie, znają moje poglądy na temat Kościoła, homoseksualizmu, aborcji, małżeństw jednopłciowych, polityki. Wydaje mi się to naturalne, że poruszam takie tematy. Pisanie o kocykach i smoczkach mnie nie interesuje. Wraz z urodzeniem dzieci nie pozbawiłam się umysłu, wręcz odwrotnie – chcę dla swoich dzieci fajnego świata. Te mamy, do których piszę, tworzą ten świat w głowach swoich dzieci, w domu, w swoim środowisku.

Zmiany trzeba zacząć od tych najmniejszych. Jeśli moje słowo skłoni kogoś do przemyśleń – cudownie.

A kim jest Dagmara Hicks? Pytam trochę przewrotnie, bo ja mogę napisać, że mamą trojaczków, żoną i mieszkasz w Australii ale jak sama o sobie napiszesz to będzie bardziej ciekawe! 😉

Jestem kobietą, obywatelką świata, dumną mamą, Polką, biegaczką, miłośniczką kina i jedzenia. Jak to powiedziała Madeleine Albright – jestem optymistką, ale zatroskaną. Noszę w sobie sprzeczności. Potrafię w jednym zdaniu wypowiedzieć dwie wykluczające się tezy i uznać je za słuszne. Bywa to męczące, podobnie jak mój charakter, który każe mi się nie zatrzymywać, przeć do przodu, jak to typowy Strzelec.

Zawsze byłaś taka odważna i bezpośrednia?

Bezpośrednia chyba tak.

Bardzo rzadko zapala mi się czerwona lampka, nie aplikuję filtra, nie bywam dyplomatką, nie znoszę fałszu, udawania, podstępów. Niektórzy to we mnie kochają, inni nienawidzą.

Nie mogę nadal uwierzyć w to, że ludzie w 2019 roku wolą piękne kłamstwo od prawdy.

Sama ponad wszystko cenię sobie szczerość. Wolę konfrontację i oczyszczenie atmosfery niż kiszenie się w żalach i frustracjach. Uwielbiam jasne sytuacje. Wydaje mi się, że gdybyśmy nauczyli się szczerości, świat stałby się dużo prostszy.

Nie uważam się za osobę odważną. Boję się rekinów, pająków, węży. To dlatego mieszkam w Australii. Hahahaha. A tak na serio – nie boję się żyć po swojemu, ale z tego, co widzę, przychodzi to chyba z wiekiem i doświadczeniem, więc pewnie nie jest to nic szczególnie w moim przypadku wyjątkowego.

Ja wiem, że moje dzieci dodały mi odwagi, takiej pewności, waleczności i gotowości do…. wszystkiego. A skąd Australia?

Mój mąż jest Australijczykiem. Mieszkał 10 lat w Polsce, teraz czas na mnie, żeby się tu trochę „pomęczyć”. Chcieliśmy, aby dzieci nauczyły się angielskiego i pomieszkały w swoim drugim domu, w Polsce akurat sytuacja polityczna nieciekawa, w moim ukochanym Krakowie smog, więc mieszkamy chwilowo blisko Oceanu, w kraju wiecznego słońca.

Ja uwielbiam Twojego bloga, i czasem wystarczą mi Twoje leady 😉 aby wiedzieć „kurcze, ale ma rację kobieta!” – gratuluję! Teraz blog to Twoja praca, prawda? Lubisz? Zamieniłabyś na inną?

Bardzo lubię, bo kocham pisać, ale chętnie „wyszłabym z domu” i coraz częściej szukam takiej opcji. A jednocześnie za każdym razem, kiedy o tym myślę, lista plusów, które ma w sobie ten rodzaj pracy jest oszałamiająca i ciężko z tego zrezygnować. Niemniej jednak chciałabym czasami wyjść z domu, do biura, do znajomych z pracy.

Niestety aktualnie wymagałoby to ogromnych poświęceń całej naszej rodziny, więc robię to, co lubię i co nam pasuje najbardziej. Nie mogę myśleć już tylko o sobie. Gdybym wróciła na etat, pisanie musiałabym odłożyć, a mam wrażenie, że nie postawiłam jeszcze ostatniej kropki.

A jak to jest z hejtem, dostajesz czasem? Jak sobie z nim radzisz?

Bardzo rzadko, właściwie wcale. Kasuję komentarz (często całego nawet nie czytam), blokuję użytkownika i tyle się tym przejmuję. Osoby, które uprawiają hejt, marzą o słownej potyczce, nie daję im tej satysfakcji. Zablokowałam też osoby, które szukały dziury w całym, ciągle się czepiały, ironizowały na granicy bezczelności.

Szkoda mi na takich ludzi czasu i energii. Niech sobie idą gdzie indziej psuć klimat. Hejt mnie nie dotyka, bo do absolutnie wszystkiego można się przyczepić. Trzeba być twardym i wiedzieć swoje, a nie przejmować się innymi. Przecież nawet w rodzinie musimy wykazać się asertywnością.

Pracowałaś w korporacji, prawda? Przed erą dzieci, czy po? No i opowiedz proszę jaka była Twoja droga do bloga – ale rym… o matko! Kiedy z bloga dla siebie stworzyłaś swoje miejsce pracy? Po jakim czasie? A może od razu plan był – bloguję bo chcę mieć z tego swoje pieniądze?

Pracowałam w korpo i przed i po dzieciach. Na dłuższą metę nie dałam rady pogodzić pracy na pełny etat z byciem mamą. Oboje z mężem byliśmy na kierowniczych stanowiskach w wielkich firmach, które wymagają od pracownika elastyczności, czytaj: ciągłych nadgodzin i dyspozycyjności 24/7. Byłam jedyną osobą na 100 osób w naszym biurze, która miała dzieci, mimo najszczerszych chęci, nikt nie rozumiał moich problemów.

Niektórzy ludzie są pracoholikami i nie wiedzą co to równowaga pomiędzy pracą a życiem. Ja wiem. Niestety uważam, że to prawda, że od kobiet oczekuje się, aby pracowały tak, jakby nie miały dzieci, a wychowywały dzieci tak, jakby nie pracowały. Kobiety nadal są dyskryminowane.

W przedszkolu oczekuje się, że mama będzie siedziała w pierwszym rzędzie na przedstawieniu, które organizuje się o godzinie 13 we wtorek. Jednocześnie w tym samym czasie ma w pracy prowadzić konferencję z pracownikami w 4 różnych krajach. To były moje realia.

Nawalałam na obu frontach, a z mężem mijałam się w drzwiach. Poza tym dzieci mi chorowały, nie mogliśmy znaleźć niani dla trojaczków w podkrakowskiej wsi z kiepskim dostępem do publicznego transportu, czułam się zmęczona wiecznym rozkrokiem – nigdzie nie byłam na 100%.

Bloga pisałam już wcześniej, bardziej jako pamiętnik, na pamiątkę i dla znajomych, żeby wiedzieli, co u nas słychać, ale jak zaczęłam myśleć o rezygnacji z pracy, rozwinęłam go. Właściwie nie miałam wtedy pojęcia co z tego wyjdzie, nie miałam planów na uczynienie go pracą. Stało się to jakby samo z siebie, naturalnie i w miarę szybko. Nadal nie mam biznes planu, bo ten blog to dla mnie wielka, życiowa pasja, nie maszynka do robienia pieniędzy.

Nie brakuje Ci czasem zespołu, osób „z pracy”? A może masz kogoś z kima stale współpracujesz?

Bardzo mi tego brakuje! Szczególnie od czasu, kiedy przeprowadziłam się na drugi koniec świata i nie bywam na spotkaniach z fanami, konferencjach, branżowych eventach itp. No ale przecież nie można mieć wszystkiego. Nie mam na przykład głupiego szefa, czy to nie plus? 😊

No ba! I To jaki! 😉 Zawsze chciałam o to zapytać: jak wygląda dzień znanej blogerki? 😉 Ile czasu zajmuje Ci praca nad blogiem? Masz jakieś „złote rady” dla innych mam, początkujących blogerek?

Praca nad blogiem nigdy się nie kończy. Zawsze szukam pomysłów, zapisuję różne inspiracje. Bywa, że pracuję 10h dziennie kilka dni pod rząd, bywa, że nie pracuję w ogóle przez 3 dni, choć takiego czasu już nie pamiętam. Blog nigdy nie śpi, nie robię sobie urlopów, bo to właśnie na wakacjach materiał jakby sam się robi, bez wysiłku.

Konkurencja jest ogromna, a fani chimeryczni. Trzeba publikować, pisać, codziennie o sobie przypominać i co krok szukać sposobów na przybicie się w masie blogów. Blog to codzienna praca, a jego powodzenie uzależnione od tylu czynników, że to temat na odrębną rozmowę. Wiele osób sądzi, że tu się komuś coś udaje, ma szczęście, farta, czy zna odpowiednie osoby. No nie.

To praca, czasami żmudna i niewdzięczna, piszesz tekst kilka dni, a on potem nikomu się nie podoba. Zamiast się obrażać, trzeba na następny dzień znowu pisać, może inaczej, może na inny temat?

Kiedy nie jesteś z dziećmi, nie pracujesz nad blogiem, to co robisz? Jak się relaksujesz?

Ćwiczę. Uwielbiam sport, dużo biegam, chodzę codziennie na siłownię. Moją miłością jest kino. Lubię też gotować, choć ostatnio trochę zaniedbałam tą pasję, co zauważyli nawet czytelnicy – upominają się o przepisy. Tęsknię za górami, ale tutaj niestety nie mam tej przyjemności.

Myślisz, że mamy a Australii są bardziej wyluzowane niż w Polsce?

Myślę, że na pewno dorosły już do zawieszenia broni i raczej się wspierają, zamiast oceniać i wszystkim ciągle udowadniać, że w macierzyństwo na pewno umieją lepiej. To jest głęboko zakorzenione tutaj w osobowości, wypijane z mlekiem matki – Australijczycy są po prostu pewni siebie, znają swoją wartość, nie muszą jej więc zdobywać dokopując innym. Matki mają jednak i tutaj swoje bolączki. Macierzyństwo, według mnie, stawia przed kobietami na całym świecie bardzo podobne dylematy.

A jakie masz plany? O czym marzysz?

Chciałabym wejść na Mont Blanc, napisać książkę, przebiec maraton w Nowym Jorku, wybudować dom, kupić psa, zrobić sobie kolejny tatuaż, pojechać na narty do Francji, mieć dom w górach, posłuchać Dawida Podsiadło na żywo, zobaczyć kwitnąca wiśnię i Japonię śladami Murakamiego.

Marzę o tym, aby mój blog niósł nadzieję i głębsze przesłanie. Nie jesteśmy w tym same. Jest nas więcej, wszystkie mamy tak samo, możemy, mimo trudności, żyć tak, jak nam pasuje, nawet wtedy, jeśli wybieramy życie dla innych trudne do zaakceptowania, jest nasze, jedyne, najlepsze jakie będziemy miały. Chcę, żeby moje dzieci były ze mnie dumne, a mąż kochał do końca. Marzę o tym, aby mieć już taką pewność, o którą wszystkim nam chodzi…

Dziękuję za rozmowę! No i spełnienia marzeń!

Zdjęcia: wszystkie zdjęcia własność Dagmary Hicks, autorki bloga calareszta.pl, niektóre pochodzą z Facebook’a, inne z Instagrama.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  

10 mitów pracy z domu, z którymi się zmierzysz

Na temat pracy w domu istnieje mnóstwo wyobrażeń, dla wielu ludzi to tylko dodatkowe zajęcie. Jeśli przedstawi się im, że to główne źródło dochodu, to zakładają swoje dziwne i błędne teorie na ten temat. Choć zapewne każdy, kto rozpoczynał pracę zdalną sam miał wyobrażenia zupełnie odbiegające od rzeczywistości.
  • Agnieszka Wadecka - 10/04/2019
młoda kobieta siedzi pracuje na laptopie w swojej kuchni

10 mitów na temat pracy w domu

1. Praca w domu jest łatwa

Wszystkim się wydaje, że praca w domu to taka prosta, niewymagająca zaangażowania sprawa. Jasne, wszystko zależy od wykonywanego zajęcia, jeśli jest to coś, co lubimy, to jest lżej, ale mimo wszystko, to nadal praca i nie ma większego znaczenia czy wykonujemy ją w biurze czy w domu. Praca w domu wymaga ogromnej samodyscypliny i świetnej organizacji oraz odporności na różne pokusy typu: a tylko wstawię pranie, zajmie mi to sekundę, albo wstawię tę zupę przecież ona sama się będzie gotować. Nie da się tak pracować. To wszystko odciąga nas od naszych zadań i wybija z rytmu, do którego często trudno jest wrócić.

2. Masz mnóstwo czasu na wszystko

Masz czas na sprzątanie, gotowanie, zakupy, no na wszystko, bo przecież… pracujesz w domu. Takich pokus może być wiele, ale pracując w domu należy sobie wyznaczyć czas, w którym tylko pracujemy i mocno się tego trzymać inaczej nie zrobisz nic i będzie nadrabiać po nocach.

3. To takie wspaniałe, że nie masz nad sobą szefa

Cisza, spokój i brak konieczności wyjścia poza próg mieszkania są pewnym luksusem, którego doświadczamy pracując z domu, ale uwierzcie, są minusy. Czasem musimy zapytać przełożonego, jak wykonać konkretne zadanie, a internet nie pozawala na idealną komunikację. Są też takie dni, że zwyczajnie potrzebujemy towarzystwa i oddałybyśmy wiele za dzień w biurze.

4. Nie masz problemu, gdy zachoruje Ci dziecko

Nie musisz brać zwolnienia, bo przecież pracujesz w domu, a i do lekarza możesz iść w każdej chwili, bo nie musisz siedzieć w pracy – powiedział człowiek, który nigdy nie pracował przy chorym maluchu. To wcale nie jest tak, że idziemy do lekarza kiedy chcemy. Jeśli wyjdziemy w czasie, przeznaczonym na pracę, to później to odrabiamy, często późnym wieczorem, albo nocą i często kosztem zadań domowych.

5. Masz lepiej, niż ludzie, którzy muszą dojeżdżać do pracy

Fakt, nie musimy stać w korkach, zbierać się rano w popłochu i w zasadzie nawet nie musimy robić makijażu i wyskakiwać z dresu, co niewątpliwie jest ogromną zaletą. Jednak łączy się to z tym, że tak naprawdę w miejscu pracy jesteśmy całą dobę. Po dniu pracy nie zamykamy drzwi biura, nie wychodzimy do normalnego świata, a przez skype’a czy maila jesteśmy dostępne tak długo, jak długo mamy włączony laptop czy internet w telefonie.

6. Możesz się legalnie obijać

Możesz iść na zakupy, do kosmetyczki, albo spotkać się z koleżanką na kawę, przecież pracujesz w domu, czyli zapewne nie masz określonych godzin pracy. Jasne… My odpoczywamy, a praca sama się zrobi.

7. Masz wygodę, bo możesz pracować przy małym dziecku

Wyobraź sobie, że siedzisz nad ważnym projektem, albo właśnie masz wenę do napisania artykułu, gdy nagle z twórczego zamyślenia wyrywa Cię płacz dziecka. Mały, słodki szkrab, który właśnie potrzebuje jeść, pić albo trzeba mu zmienić pieluchę. Niby jest super, bo pracujesz, masz dziecko przy sobie, nie płacisz za żłobek, ale jest mnóstwo rzeczy, które Cię rozpraszają i odrywają od pracy nieraz w najważniejszym momencie.

8. Nie da się pracować z dzieckiem w domu

Sama wpadłam w pułapkę tego mitu. Wydawało mi się, że nie będę w stanie pracować w domu z dzieckiem. Co więcej, byłam pewna, że nikt nie zatrudnia takich mam. Na szczęście okazało się, że jest zupełnie inaczej. Pomimo, że praca przy dziecku, a zwłaszcza przy chorym dziecku jest trudna i wymaga bardzo dobrej organizacji i samodyscypliny, to jest możliwa. Do tego daje ogromną satysfakcję.

9. Praca w domu trwa krótko

Wszystkim się wydaje, że praca w domu nie trwa długo, kilka godzin, odbębnienie obowiązków na szybko i po wszystkim. Praca lżejsza od snu, można powiedzieć. Sprawy mają się zupełnie inaczej. Jest określony czas na wykonanie zadań, średnio 6-8 godzin dziennie, ale często zaangażowanie w różne projekty czy Webinary wymaga pracy po godzinach albo nawet na urlopie.

10. Praca zdalna nie może być odpowiedzialna i wysoko zarobkowa

Jeszcze można spotkać się ze stereotypem, że praca w domu polega na skręcaniu długopisów, a praca przez internet to tylko wypełnianie ankiet i klikanie w reklamy. Do tego nie da się na tym nic zarobić. To błędne myślenie. Praca zdalna staje się coraz bardziej popularna i obejmuje wiele dziedzin, również tych bardzo poważnych, odpowiedzialnych i wysoko zarobkowych.

Jak widać praca z domu, to praca wykonywana na takich samych zasadach co praca w biurze, z tą tylko różnicą, że nie trzeba wychodzić z mieszkania. Tu również masz deadliny i zadania do wykonania, z których musisz się rozliczyć, o które ktoś się kiedyś upomni. Jeśli to nie szef, który jest nad Tobą, to bank, w którym spłacasz kredyt, bo nawet jeśli jesteś freelancerem, czy blogerką to rachunki musisz płacić, a na to trzeba zarobić pieniądze. Warto obalać mity, które jej dotyczą i pokazywać ludziom, że tak da się zarabiać.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Wadecka
Szczęśliwa żona i mama trójki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail