Czego szukasz

Plakaty SmartEDU – sprytny sposób na naukę alfabetu

Potrzeba matką wynalazku i właśnie z takiej potrzeby zrodził się w głowie Moniki Stanisławskiej – Lewandowskiej i jej męża pomysł na plakaty SmartEDU. Autorka bloga Wikilistka, miłośniczka piękna, pragnąca żyć świadomie według własnej filozofii „smart life” i inspirująca kobiety do lepszego życia, w wyniku rozmowy ze swoją czteroletnią wówczas córką stworzyła narzędzie, które w praktyczny sposób pomaga dzieciom rozpoznawać literki we wszystkich trzech formach.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 28/03/2018
Monika Stanisławska - Lewandowska

Kiedy pojawił się pomysł na Twój własny biznes i dlaczego właśnie taki? Jak wyglądały początki?

Pewnego dnia przyszła do mnie – wówczas 4-letnia – córka z jakimś moim starym zeszytem i książką i zapytała: “Mamo, a co to jest?” “A to i to?”, wskazując na litery A – drukowaną oraz pisaną małą i wielką. Gdy zgodnie z prawdą odpowiedziałam, a ona zadała jeszcze kilka uzupełniających pytań, zmierzających ku temu, czy każde A oznacza to samo, 4-latka zastrzeliła mnie pytaniem “Mamo, skoro każdy z tych wzorków oznacza to samo, to po co mamy 3 litery A???”.

W tamtym momencie zrozumiałam, gdzie leży pierwszy błąd w większości pomocy naukowych, jakimi ją otaczaliśmy i jakie były dostępne wtedy na rynku. Wspólnie z mężem szybko doszliśmy do wniosku, że podstawą jest oswojenie dzieci z faktem współistnienia liter pisanych i drukowanych i tak narodził się pomysł na plakaty SmartEDU.

Jak wygląda proces projektowania, wymyślania nowych produktów, projektów?

Pierwsze plany głównego plakatu, czyli alfabetu SmartEDU powstawały poprzez obserwację dzieci. Rozmawialiśmy z moją córką i odwiedzającymi ją dziećmi, pytaliśmy o skojarzenia przedmiotów na daną literę oraz pokazywaliśmy niektóre obrazki, żeby sprawdzić dziecięcą interpretację.

Dość szybko wyklarował się podział, w którym dziewczynki chciały sukienek, jednorożców i „W” kojarzyły z warkoczami, a chłopcy opowiadali o robotach, motocyklach i dinozaurach.

Uznaliśmy, że to naturalne dla tego wieku i poszliśmy tym nurtem, aby plakaty dostosować do dzieci, które chętniej uczą się z tego, co odpowiada ich zainteresowaniom. Tą drogą wyeliminowaliśmy też część naszych skojarzeń, które dla dzieci nie były jednoznaczne, np. encyklopedia dla większości dzieci była książką 🙂

Później było już szukanie odpowiednich czcionek, dobór obrazków, złożenie wszystkiego w całość, szukanie drukarni, prototypy, sesja zdjęciowa, kalkulacja kosztów. W międzyczasie stawianie sklepu, podpinanie płatności i cała masa innych rzeczy.

Jak wygląda planowanie i podział pracy?

W tej chwili sklep jest jeszcze takim dodatkowym etatem, poza naszymi głównymi zajęciami. Drukujemy plakaty na zamówienie, więc ja ogarniam to od strony logistycznej, mąż odbiera z drukarni. Pakujemy i wysyłamy na zmianę – w zależności od tego, kto akurat ma luźniejszy dzień.

Do mnie należy cała strona kreatywno-wizualno-logistyczna, a mój mąż dopina szczegóły, dba o detale i pilnuje wszystkiego technicznie.
Rozglądamy się również nad osobami, którym zdalnie będziemy delegować pewne zadania.

Jak godzicie pracę i życie rodzinne, wychowanie dzieci? Czy jest to w ogóle możliwe?

Nie mamy wyjścia 😉 Jesteśmy akurat w takiej sytuacji rodzinnej, gdzie dzieci są z nami 24/7 (starsza córka do południa jest w przedszkolu). Taki układ towarzyszy mi od początku macierzyństwa, więc jakoś naturalnie nauczyłam się z tym żyć.

Nie jest idealnie, bo – nie oszukujmy się – zawsze coś jest kosztem czegoś. Staramy się jednak zachowywać zdrowy balans. Przede wszystkim maksymalnie upraszczam sobie codzienność, o czym zresztą piszę na swoim blogu – www.wikilistka.pl.

Robimy zakupy raz w tygodniu, zazwyczaj gotujemy na zapas, mamy system względnego ogarniania w tygodniu oraz rzeczy, które odhaczamy w weekendy, gdy czasu jest trochę więcej.

Stawiamy też na możliwie największą samodzielność dzieci, staramy się pilnować w miarę stałego harmonogramu dnia, dzięki czemu np. przed 20-tą mamy już “wolne”, co pozwala swobodnie wygospodarować godzinkę na dodatkową pracę i zachować jeszcze chwilę na czas tylko dla nas.

Pomaga też konkretna lista zadań, podział obowiązków i unikanie rozpraszaczy podczas pracy, choć z tym – bywa ciężko, gdy facebook, instagram i pinterest są w pewien sposób moją pracą : )

Co w prowadzeniu własnego biznesu jako mama najbardziej Ci przeszkadza, a co wyjątkowo cenisz?

Myślę, że najtrudniejsze do zaakceptowania są dwie rzeczy. Po pierwsze nieregularne, zwłaszcza na początku dość trudne do oszacowania dochody, a po drugie brak realnego “L4”. Gdy jesteś na swoim, chore dziecko niestety nie sprawia, że lista zadań do zrobienia się kurczy.

Cenię sobie za to pełną niezależność i możliwość spędzania czasu z dziećmi. Nawet, gdy pracuję – jestem obok. Zawsze mogą przyjść się przytulić, pogadać i jestem, gdy trzeba ucałować stłuczone kolano albo podać gorącą herbatę i przykryć kocykiem przy przeziębieniu.

Jaka historia czy anegdota w czasie prowadzenia własnej firmy najbardziej Ci zapadła w pamięć?

W kontekście plakatów i rozwijania tej gałęzi naszego biznesu, chyba właśnie najbardziej początkowe dociekliwe pytania czterolatki, o których opowiedziałam na początku.

Gdybyś miała wskazać kroki milowe Waszego biznesu, jakie by to były momenty?

Przede wszystkim projekt plus prototyp. Gdy pokazałam go światu (społeczności mam, zgromadzonych wokół bloga), dostałam mega pozytywny feedback i wiedziałam już, że dziewczyny czekają na gotowy produkt.

Na początku nawet nie traktowałam tego jak duży projekt biznesowy – ot, stworzyłam plakat, którego potrzebowała moja córka, a że zajęło to sporo czasu, stwierdziłam, że nie chcę udostępniać go za darmo.

Później dostrzegłam jego unikatowość, widzę rosnące zainteresowanie i mamy pomysły na kolejne pokrewne produkty, a SmartEDU wyrasta na osobną, nową markę.

Jaką radę dałabyś mamom, które planują założenie własnej firmy?

Przede wszystkim sprawdźcie pomysł i w miarę możliwości najpierw budujcie społeczność.

“Założenie firmy” to bardzo ogólne pojęcie, bo pomysłów mogą być setki tysięcy, ale myślę, że ważne jest, by to co zaoferujemy dawało faktyczną wartość, by było potrzebne i unikatowe.

Swego czasu jak grzyby po deszczu pojawiały się dziecięce marki odzieżowe oferujące bezkształtne basicowe ubrania z nieobszytej dresówki i spora część z nich padła albo stoi w miejscu. W międzyczasie powstało kilka oryginalnych, z pomysłem, unikatowymi nadrukami, świetną jakością i przemyślanym marketingiem – to właśnie te wybiły się na skalę światową.

Na pewno dobry pomysł, zbadanie rynku i zainteresowania, próby budowania społeczności. Do tego warto ogarnąć kwestię reklamy na facebooku, emailmarketingu … i dobrej księgowej 🙂

Dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik – Pieper

Wywiad powstał we współpracy z platformą DaWanda.

Zdjęcia: archiwum Moniki.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Jak założyć internetowy sklep odzieżowy?

Chcesz założyć sklep internetowy, ale nie masz pojęcia jak się za to zabrać? W tym artykule dowiesz się jak wygląda proces powstawania sklepu z odzieżą.
  • Dominika Kamińska - 21/05/2020

Od czegoś trzeba zacząć

Wszystko zaczyna się od pomysłu w głowie, ale to nie wystarczy. Na początek warto zbadać rynek i sprawdzić czego jest zdecydowanie za dużo, a czego brakuje. Mała konkurencja oznacza większą swobodę między innymi w cenach produktów, ale jak szybko zauważycie nie tylko finansowo jest to pomocne. Należy dokładnie wszystko rozplanować zaczynając od tego jakie ubrania i dla kogo będziemy sprzedawać.

Wielu początkujących przedsiębiorców popełnia duży błąd zakładając sklep internetowy, w którym znajduje się wiele niepasujących do siebie produktów, np. eleganckie krawaty, damskie stroje sportowe i ubranka dla niemowląt. Jest to kolosalny błąd, ważne jest to, aby firma od początku miała swoją grupę docelową oraz marki w zbliżonym stylu, to właśnie takie sklepy zyskują w oczach klientów. A skoro wiemy dla kogo chcemy sprzedać, to wiemy też jak zaprojektować stronę i jaką nazwę sklepu wybrać, tak aby zwrócić uwagę konsumentów.

Rozpoczynamy realizację planu

Jeśli mamy plan, to należy zacząć go realizować, czeka nas wybór pomiędzy gotowymi platformami, a zatrudnieniem dobrego programisty. Pierwsza opcja wymaga od nas co najmniej kilku godzin poświęconych na znalezienie witryny odpowiadającej naszym oczekiwaniom, a następnie skorzystania z gotowych szablonów robiąc estetyczny i łatwy w obsłudze sklep internetowy. Oczywiście nie jest to opcja darmowa, poza tym wymaga naszego własnego czasu oraz dużo kreatywnego wkładu, minusem jest także ograniczona personalizacja strony. Jeśli skorzystamy z drugiej opcji, czyli programisty, koszt będzie zdecydowanie wyższy, ale w zamian dostajemy równie dobrze działającą, unikatową stronę. Nie zapominajcie o dostosowaniu witryny do urządzeń mobilnych, brak tej wersji strony może łatwo odstraszyć potencjalnego klienta.

Ważnym aspektem jest automatyzacja procesów, na które marnują czas pracownicy, niestety niewiele stron to oferuje, a taka usługa od programisty jest nieopłacalna, warto więc stworzyć naszą stronę internetową z użyciem CStore.pl, jest to zaufana i godna uwagi platforma sprzedażowa.

Promocja sklepu

Tak samo jak nazwa ważne jest logo naszej firmy, częstym błędem jest brak zaufania do grafika, zapominamy, że mają oni ogromne doświadczenie i wiedzą co robią. Należy utworzyć też firmowego maila, numer telefonu oraz konta na portalach społecznościowych, to właśnie stąd można zdobyć wielu klientów.

Nie zapomnijcie o pozycjonowaniu strony, jest to dobra inwestycja. Sklepów jest mnóstwo, a my chcemy aby po wpisaniu frazy w wyszukiwarkę być na pierwszej stronie. Najlepszym rozwiązaniem jest powierzenie tego zadania specjalistycznej firmie, można też robić to samemu, aczkolwiek wyniki są znacznie gorsze. Po otwarciu sklepu warto podjąć współpracę z blogerami, taka forma reklamy jest coraz bardziej popularna i przede wszystkim skuteczna.

Zakup asortymentu i magazynowanie bywa trudnym etapem każdego młodego właściciela sklepu internetowego. Jeśli w naszym domu znajdzie się wystarczająco duże pomieszczenia nadające się na magazyn, to warto spróbować na początku tam. Obetnie to chociaż część kosztów związanych z rozpoczęciem biznesu. Jeśli musimy wynająć lokal, to pamiętajcie o odpowiednich warunkach, nikt nie chce dostać przesyłki z odzieżą śmierdzącą wilgocią.

Gdy nasz sklep internetowy zacznie dobrze prosperować koniecznie skontaktujcie się z firmą kurierską, dla sklepów internetowych zawsze mają korzystniejszą ofertę wraz z kurierem, który codziennie zawita do drzwi magazynu po odbiór paczek do wysyłki.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dominika Kamińska

Nie będzie już lepszej okazji, żeby zacząć działać dla siebie – Mamy kupują u Mam

"Koronawirus zamknął nas wszystkich w domach, a więc to jest ten czas, kiedy możemy posłuchać samych siebie, własnych myśli i własnego ciała. Nie będzie już lepszej okazji, żeby zacząć działać dla siebie". O swojej firmie i dość zabawnych jej początkach opowiada Sylwia Wacławek, która zgłosiła się do naszej akcji #MamyKupująUMam.
  • Listy do Redakcji - 21/05/2020
Sylwia Wacławek

Sylwia Wacławek zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Szeroko się uśmiechnęłam widząc Waszą nową akcję Mamy kupują u Mam i wspominając jednocześnie zeszłoroczną – Stań na własnych nogach – moje pościele znalazły się w 50-tce laureatów. Pomyślałam, że i tym razem skorzystam z dobrodziejstw, które proponujecie… albo po prostu opowiem Wam swoją historię (jak dla mnie nawet trochę zabawną)

Trochę wtedy było zamieszania artykułem o mojej firmie. 😉 Najpierw czekał w kolejce na publikacje, później wkradła się błędna informacja, że produkuję naturalne kosmetyki. 🙂

Przeczytaj także: Szyję lniane pościele dla dzieci

Ha… i w momencie kiedy skończyłam czytać całość, naszła mnie pewna myśl. W sumie to dlaczego miałabym nie sprzedawać naturalnych kosmetyków? Przecież jest to bliska memu sercu idea – świetnie wpisująca w otaczanie się naturą i szycie lnianej pościeli – biodegradowalnej i niebielonej chemicznie.

Oto natura

I tak od Oto Len z konkursu, powstał sklep Oto Natura, który w swojej ofercie ma sporo naturalnych kosmetyków, środków czystości, akcesoriów itp.

Jednak, jak to często bywa, każdy kto kocha naturę i środowisko, zakochuje się również w jodze. 🙂 To jakaś dziwna zależność, ale niezwykle często spotykana. 🙂 Oczywiście też się zakochałam!

Tak więc, do mojej naturalnej oferty dołączyły również wałki do jogi i poduszki do medytacji wypełnione ekologiczną łuską gryki.

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Godzina zero

Oficjalnie sklep wystartował niedawno, bo sporo czasu zajęło mi znalezienie odpowiedniego dostawcy materiałów, tworzenie grafik, opisów i wszystkich formalności, które są niezbędne do prowadzenia sklepu internetowego.

Wybiła godzina zero, a ja zamiast z entuzjazmem otwierać sklep, słyszę w wiadomościach, że pandemia koronawirusa sponiewiera cały świat. Przez moment żałowałam swoich naiwnych decyzji i wyobrażeń o własnym biznesie. Byłam na siebie zła, że nie potrafię poskromić swoich marzeń i pcham się tam, gdzie widocznie nie ma dla mnie miejsca.

No nic, jednak należę do osób, które umieją skakać, więc wszystkie „kłody” pod nogami nie są mi straszne – pomyślałam. I oczywiście…

Sposób na kwarantannę

Pierwsze zamówienie jakie znalazło się w koszyku to był wałek do jogi. Drugie – poduszka do medytacji. O zgrozo, jakie było moje zdziwienie. A przecież ta kategoria miała być tylko dodatkiem w moim sklepie.

I w końcu do mnie dotarło. Koronawirus zamknął nas wszystkich w domach, a więc to jest ten czas, kiedy możemy posłuchać samych siebie, własnych myśli i własnego ciała. Nie będzie już lepszej okazji, żeby zacząć działać dla siebie.

Przecież przeważnie po prostu brakuje nam odpowiedniej motywacji, ale tym razem nikt nie szukał wymówek. Ba, wszyscy szukali sposobu na domową kwarantannę.

Naturalnie, maty poszły w ruch w nie jednym domu, a wraz z nimi w sporej części w/w wałki do jogi i poduszki do medytacji.

Przeczytaj także: Tworzymy rękodzieło użytkowe w stempelkach – Mamy kupują u Mam

Mimo moich wielu obaw, działamy

A sklep okazał się strzałem w dziesiątkę. Oprócz tego, że sprawnie działa, mam ogromną satysfakcję z tego, że mogę realnie pomóc wszystkim tym, którzy zostali w domu. Wszystkim tym, których ten czas przytłacza, wszystkim którzy już dawno próbowali zrobić coś dla siebie, ale ciągle to odkładali.

Dzięki temu, że sprawnie realizujemy swoje wysyłki, nasi klienci, którzy dziś chcieli zacząć ćwiczyć jogę, następnego dnia mieli niezbędny sprzęt u siebie.

Co więcej, odezwało się do nas mnóstwo szkół jogi, które z wiadomych przyczyn nie mogą prowadzić fizycznie zajęć w swoich siedzibach – to one wpadły na świetny pomysł i zaczęły zamawiać od nas wałki do jogi dla swoich uczniów. Dzięki temu, oni prowadzą zajęcia online, a my zaopatrzamy wszystkich potrzebujących, tak by mogli praktykować jogę w domu.

Ten czas pomimo, że dla wszystkich ciężki, a pewnie też niezrozumiały, spowodował, że sklep www.otonatura.com.pl funkcjonuje lepiej niż się spodziewałam. Dostajemy masę wiadomości e-mail z podziękowaniem za tak szybką realizacje zamówień. Ogromne szczęście daje mi również to, że moi klienci naprawdę są zadowoleni z ich jakości i wykonania. To ma dla mnie ogromne znaczenie.

Chciałabym, aby wszystkie mamy, które pragną zacząć praktykować jogę mogły zrobić to już teraz. Na hasło: mamopracuj uzyskają 5% rabat w naszym sklepie.

Przeczytaj także: Mamy kupują u Mam – wspieramy Wasze biznesy. Dołącz do akcji!

Zdjęcia: prywatne archiwum Sylwii

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail