Czego szukasz

Piękne kobiety po 40-tce. Projekt fotograficzny „Granica”

Czy 40-te urodziny rzeczywiście mają jakąś magiczną moc? Czy po 40-tce cokolwiek się zmienia? A jak czują się kobiety, które przeszły tę symboliczną granicę? Przepiękny, kobiecy i zmysłowy projekt fotografki Izy Faber pt. „Granica” porusza kobiety w różnym wieku. O kulisach projektu, inspiracjach i 40-tych urodzinach rozmawiam z autorką! Zapraszam.

  • Agnieszka Kaczanowska - 11/11/2018
Iza Faber, fotografka

Iza Faber ukończyła kursy na Akademii Fotografii Dziecięcej. Jeśli też chciałabyś robić piękniejsze zdjęcia – zapisując się na kurs w Akademii możesz dostać 10% rabatu! (na hasło mamo pracuj)

Czy 40 to Twoim zdaniem magiczna liczba?

Nieszczególnie, żadna liczba nie jest jakaś wyjątkowa. To my nadajemy jej pewne znaczenie. Myślę, że przekraczanie każdej 10- tki od pewnego momentu w życiu powoduje już lekkie zastanowienie się nad upływającym czasem. Dla mnie to właśnie ta 40-tka była po raz pierwszy związana z tym, że poczułam przejście przez GRANICĘ.

Wiem, że kobiet nie pyta się o wiek, ale skoro jesteśmy w jednym wieku i Twoje bohaterki mówią o swoim wieku, to pozwolę sobie na to pytanie: czy projekt, cały koncept, ma związek także z Twoimi 40-tymi urodzinami? Czy poczułaś coś mocnego w okolicach swoich urodzin?

Tak. Stąd się wziął pomysł na projekt. Myślałam, że będzie to kolejna zaliczona dekada. Po 30-tce miałam wrażenie, że wkraczam w taki najfajniejszy dla kobiety wiek, kiedy jest się młodym, ale już dość świadomym siebie.

Trzydzieści jest jeszcze lekkie, a czterdzieści, kiedy wypowiedziałam na głos, zabrzmiało bardzo ciężko, poczułam ciężar tej liczby. Ma ona mocną symbolikę, to 40 lat Izraelici błądzili po pustyni. Uświadomiłam sobie, że jest w tym pewna granica. Dojście do jakiegoś momentu w życiu, zrobienie pewnego bilansu, gdzie jestem, co już za mną, a co jest jeszcze możliwe.

Myślę, że ona się przesuwa wraz z pokoleniami, dla naszych matek to mogła być magiczna 30-tka.

To ten moment kiedy wiesz, że pewne rzeczy zaczynają już być za Tobą.

Moment kiedy też wiesz, że szkoda czasu na coś, co nie ma wielkiego znaczenia. To czas kiedy większość kobiet żyje bardzo intensywnie, pracuje, wychowuje dzieci, prowadzi dom i ważne jest ustalenie pewnych priorytetów, np. o które relacje chcę dbać i znaleźć na nie czas, a co nie jest tak istotne i można odpuścić, bo szkoda czasu, który jest cenny i wciąż go mało. Myślę, że w zasadzie jak jakaś relacja się pojawia w życiu to zawsze coś wnosi, każdego człowieka trzeba potraktować z uwagą, ale niekoniecznie każdą duperelę.

Taki moment, kiedy zaczyna się mocno zauważać, że życie upływa szybciej niż nam się wydawało i żaden dzień nie wróci. To brzmi banalnie, ale coś w tym jest.

Mocne przeżycie to jedno, ale powiedz mi na czym Ci najbardziej zależało w projekcie? Co chcesz powiedzieć?

Byłam ciekawa, czy tylko ja mam takie odczucia związane z przekroczeniem tego wieku. Niby nic, bez żadnych dramatycznych zmian, ale jednak to się czuje, może nawet bardziej pod skórą niż w jakiś konkretny nazwany sposób. Chciałam posłuchać o doświadczeniach innych kobiet. Sprawdzić, czy moje odczucia są odosobnione czy nie.

Mam nadzieję, że dla innych kobiet będzie to po prostu ciekawe. Taki obraz dzisiejszej 40-latki.

Jestem fotografem i portrety kobiet to jedno z moich ulubionych zajęć. Lubię kobiety, które mają już coś do powiedzenia, na których twarzach są prawdziwe emocje i historie. Jestem ciekawa kim są.

Fotografowanie kobiet jest świetne, a kobiet dojrzałych jest bombowe!

Jest taka opinia, że po 40-tce kobieta robi się niewidzialna. Część moich bohaterek była zaskoczona właśnie tym faktem, jak bardzo „widzialne” mogą być i ile mają w sobie uroku i piękna.

Na czym mi zależy? Chciałabym dawać ludziom takie zdrowe poczucie pewności siebie i tego, że są piękni, że każdy ma coś wspaniałego w sobie, że nie jesteśmy idealni, ale jesteśmy piękni. To pomaga się otworzyć, wyjść do innych i dzielić się sobą.

Aż mam ciarki, bo też gdzieś z tyłu głowy majaczy mi się głos o tej „niewidzialności”, a to zupełna pomyłka. Znam wiele kobiet, które właśnie wtedy rozkwitają! Może dlatego, że już nie muszą, tylko chcą? Czy kobiety same się do Ciebie zgłaszały? Czy Ty zapraszałaś?

Dałam ogłoszenie na swoim profilu. Nie chciałam nikogo namawiać, zależało mi na osobach, które same będą chciały wziąć udział w projekcie, bo będą miały taką potrzebę wypowiedzi. Część to moje dobre znajome, kobiety mi bliskie, i ich kandydatury niejako naturalnie wypływały podczas rozmów. Przed projektem rozmawiałam z kilkoma zasięgając ich opinii, czy taki projekt ma szansę być interesujący, czy mógłby kogoś zaciekawić.

Co było kluczowe, słowem jak stworzyłaś atmosferę zaufania, bliskości, którą widać na zdjęciach?

Nie wiem. 😀 Serio. Musiałabyś zapytać osób, które fotografuję. Od nich najczęściej słyszę, że nie myśleli, że będą się tak dobrze bawić, że przyszli spięci, ale w sumie było fajnie i poczuli się dobrze.

Ja lubię ludzi, którzy do mnie przychodzą. Nie mam klientów, których bym nie lubiła. Podobają mi się kobiety, zachwycam się ich urodą, uśmiechem, gestami… każda w sobie coś ma. Podczas sesji zakochuję się w nich, bo jestem sama pod wielkim wrażeniem jak potrafią rozkwitać.

Może takie poczucie akceptacji wpływa na to, że ktoś zaczyna dobrze się czuć.

Jestem dość bezpośrednia w trakcie sesji, pokazuję, wygłupiam się, robię miny, ale też podchodzę, poprawiam włosy, ubrania…. Jest mi tak czasem łatwiej, niż tłumaczyć i to znosi pewną barierę.

A Ty, sama, też się sfotografowałaś?

Oczywiście, bo jestem najbardziej marudzącą klientką jaką znam… taką, która ma zastrzeżenia do wszystkiego, a do siebie najbardziej. Dlatego rozumiem doskonale moje klientki.

I co będzie dalej? Co teraz?

Obecnie jestem w trakcie publikacji projektu. Codziennie jedno zdjęcie. Liczba jest oczywista, zdjęć będzie 40. Chciałabym mieć możliwość opublikowania może gdzieś tego projektu. Jeszcze nie myślałam o tym w detalach.

Ale już zaczynam myśleć nad kolejnym projektem 😉

Super! Trzymam kciuki i dzięki za rozmowę!

Iza Faber ukończyła kursy na Akademii Fotografii Dziecięcej. Jeśli też chciałabyś robić piękniejsze zdjęcia – zapisując się na kurs w Akademii możesz dostać 10% rabatu! (na hasło mamo pracuj)

Rozmawiała: Agnieszka Kaczanowska

Zdjęcia: Iza Faber

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  

Jak osiągnąć satysfakcję z pracy? Historia Karoliny i jej biznesu z Edukido

No właśnie... jak osiągnąć satysfakcję z pracy? I pracować 6 godzin dziennie? Poznajcie historię Karoliny, która od wielu lat prowadziła własny biznes, ale dopiero kiedy zamieniła butik odzieżowy na placówkę Edukido wszystko ułożyło się jak trzeba. Tysiące klocków LEGO® w domu, scenariusze zajęć, eventy i synowie uwielbiający pracę mamy :) Karolina dzisiaj ma dochodowy biznes oraz spędza więcej czasu z mężem i dziećmi. A wszystko to dzięki Edukido!
  • Agnieszka Kumorek - 12/05/2019
Jak osiągnąć satysfakcję z pracy? Karolina Kulesza, właścicielka Edukido

Marzysz o własnym biznesie? Chciałabyś mieć satysfakcję z pracy?

Poznaj historię Karoliny. Możesz tak jak ona skorzystać ze sprawdzonego pomysłu na biznes i postawić na współpracę z Edukido – kształtować ciekawość świata u dzieci poprzez zabawę klockami LEGO® oraz zarabiać konkretne pieniądze!

Przekonaj się, czy to biznes dla Ciebie!

Skontaktuj się z Piotrem Szczepkowskim, który chętnie odpowie na Twoje pytania: [email protected], tel. +48 506 051 515

Zajrzyj też na stronę internetową:
www.edukido.com.pl

Jak osiągnąć satysfakcję z pracy - Karolina podczas zajęć w Edukido

Karolino, jesteś mamą dwóch chłopców i od wielu lat prowadzisz własny biznes. Czy to jest właśnie Twój sposób na work-life balance i niezależność?

Pracując „u siebie” dużo łatwiej osiąga się niezależność niż work-life balance. Za niezależność, szczególnie na początku, trzeba niestety zapłacić dość wysoką cenę w postaci dużej ilości czasu spędzanego w pracy. I brakiem czasu dla siebie i rodziny.

Dla mnie osobiście ważne było, żeby na starcie precyzyjnie określić cele i czas w jakim chcę je osiągnąć. Mam na myśli te cele, które dadzą mi możliwość spokojnej egzystencji. To ułatwia codzienne działanie i podejmowanie walki w chwilach słabości. A czasem bywa, że nic mi się nie chce. Dopiero osiągnięcie tych celów będzie dla mnie równoznaczne z niezależnością. No i wtedy pomyślę o work-life balance (śmiech).

Życiowa równowaga dla każdego może oznaczać coś innego. Każdy sam powinien znaleźć jej definicję. Dla mnie oznacza to satysfakcję zarówno z pracy, jak i z życia codziennego. Sama sobie wyznaczam czas pracy i cele, ale z tymi celami staram się nie przesadzać. Muszą być ambitne, ale jednak realistyczne.

Życie to także rodzina, miłość i pasje. Rano mam czas, aby zjeść śniadanie z rodziną. Bez pośpiechu i stresu, że nie dojadę na czas do biura. Pracuję wtedy, kiedy dzieci są w szkole. Bardzo ważna jest dla mnie poranna kawa, spokojna rozmowa z synami po powrocie ze szkoły, rodzinne granie w planszówki, wieczorne czytanie i rozmowy z mężem. W sumie to jest właśnie moja równowaga.

Jak osiągnąć satysfakcję z pracy - dziewczynki podczas zajęć Edukido

Butik odzieżowy zamieniłaś na własny oddział Edukido. Co Cię przekonało? Jak wyglądały Twoje początki w biznesie z klockami LEGO?

Butik pochłaniał całą moją energię i czas, którego niestety nie da się od nikogo pożyczyć. Gdy ja spędzałam cały dzień w pracy, to mąż był z dziećmi w domu i to on jeździł z nimi na różne zajęcia. Ja nie miałam na to czasu.

Sama tworzyłam zasady i procedury w moim biznesie. Sama odpowiadałam za zatowarowanie, a następnie o cały marketing i sprzedaż. Tworzyłam ten butik od podstaw, to też było moje dziecko. Jednak temu dziecku poświęcałam najwięcej czasu, a na tym traciła rodzina. Stałam zbyt często obok, zamiast być w środku.

Dlatego powstał pomysł o zmianie biznesu na taki, który będzie dla mnie i dla moich dzieci. Pomyślałam, że teraz to ja będę mogła je wozić na zajęcia – do siebie.

Będę mogła mieć synów i pracę w jednym miejscu. A moi chłopcy najbardziej na świecie uwielbiają Lego. I tak trafiłam do Edukido.

Autorski program wspierający rozwój dzieci poprzez zabawę z klockami Lego wydał mi się wyborem idealnym. Przekonało mnie przede wszystkim duże doświadczenie twórców, prosty model biznesowy i innowacyjny program. Duże znaczenie miał też fakt, że jako franczyzobiorca otrzymałam pełen system franczyzowy, co było dla mnie kluczowe. Mam na myśli szkolenia menadżerskie i produktowe, różne narzędzia elektroniczne wspomagające codzienną pracę i bardzo cenne wsparcie centrali w marketingu, sprzedaży i obsłudze klienta.

Nie bez znaczenia był też fakt, że aby zacząć biznes Edukido nie trzeba mieć lokalu, a to mocno obniża koszt inwestycji początkowej. Gotowe były też zestawy klocków, system CRM, materiały marketingowe, oferty. Nic, tylko zaczynać!

Prowadząc swój butik przez kilka lat nie doszłam do tego, co w Edukido otrzymałam na wejściu.

W tym biznesie największe wyzwanie to pracownicy. Mam na myśli instruktorów. Chociaż sama przeszłam szkolenie instruktorskie, to nie prowadzę zajęć. Najlepiej czuję się w sprawach organizacyjnych. Właśnie problemy ze znalezieniem odpowiednich instruktorów spowodowały, że na początku szło mi gorzej, niż oczekiwałam.

Jak osiągnąć satysfakcję z pracy - zajęcia Edukido

Czy było coś czego się bałaś, rozkręcając nowy biznes?

Szczerze mówiąc, bałam się przede wszystkim konkurencji. W Trójmieście jest ona bardzo duża. W większości szkół i przedszkoli są jakieś zajęcia dodatkowe, również robotyka z klockami Lego. Nie byłam pewna, czy szybko znajdę nowych klientów.

Okazało się to łatwiejsze niż myślałam. Rodzice oraz różnego rodzaju placówki szukają nowości i innowacji dla swoich dzieci lub podopiecznych. Warunkiem jest dostarczanie im tego, co obiecujemy. Jeżeli ustalamy termin zajęć, ich zakres, sposoby komunikacji z rodzicami – to musimy tych ustaleń przestrzegać!

Na przykład przedszkola stają się coraz bardziej wymagającym klientem. Oczekują ciekawych i nieszablonowych zajęć, ale też bardzo precyzyjnej obsługi i komunikacji. W tym pomagają systemy Edukido.

Edukido daje różne możliwości zarabiania. Bazą są zajęcia regularne w przedszkolach, szkołach i moim Centrum Edukido. Ale przygotowujemy także jednorazowe warsztaty z przedmiotów szkolnych, urodziny, półkolonie, różnego rodzaju eventy.

Organizowaliśmy atrakcje dla dzieci podczas pokazów lotniczych Aerobaltic w Gdyni w 2018 roku. Będziemy też obecni na tegorocznej edycji. Współpracowaliśmy z Gdynia Design Days. Dzieje się dużo ciekawych rzeczy. Tego rodzaju praca jest naprawdę bardzo ciekawa i urozmaicona. Na pewno nie siedzę 8 godzin dziennie w biurze czy za ladą (śmiech).

Jak osiągnąć satysfakcję z pracy - zajęcia z klockami LEGO w Edukido

Czy wspierali Cię najbliżsi? Wspominałaś, że Twoi chłopcy mocno zaangażowali się w „działania firmy” i dzięki temu mogliście spędzać dużo czasu razem? 😉

Chłopcy bardzo mi pomogli w pierwszych dniach, kiedy odebrałam zestawy klocków. To był dla mnie ocean klocków, rożnego rodzaju. Wtedy moi synowie wpadli na pomysł, że możemy razem posegregować, opisać i przy okazji przećwiczyć scenariusze zajęć.

Praca łączy się z zabawą i pasją moich dzieci do klocków. Kiedy mają czas chętnie mi pomagają. Zapraszają mnie także na zajęcia do swoich klas, co ma dla mnie dodatkową wartość. A mój starszy syn jest bardzo dumny ze swojej koszulki instruktora. Pomaga podczas festynów młodszym dzieciom. Prawdziwy instruktor!

Nie zapomnę też cytatu kolegi syna po warsztatach: „Ale Ty masz fajną mamę i ma super pracę, bo ma tyle klocków, którymi możesz się bawić… ”. To było wspaniałe.

Mąż oczywiście też jest jak „duże dziecko” i nie odpuszcza okazji do wspólnej zabawy. Chętnie mnie wspiera w kwestiach sprzedażowych, organizacyjnych czy technicznych, gdy np. nie wiem, co to jest mimośród (śmiech).

Jak osiągnąć satysfakcję z pracy - zajęcia w placówce Edukido

Twój starszy syn mówi, że w przyszłości chce być instruktorem Edukido 🙂 A co Ciebie zachwyciło w takiej formie zajęć dla dzieci?

Jest dużo rzeczy, które mnie zachwyciły w tej formie zajęć dla dzieci. Zajęcia Edukido są zajęciami edukacyjnymi. Dotykamy tu różnych obszarów wiedzy i wielu dziedzin życia. Jednego dnia budujemy średniowieczny zamek, po tygodniu omawiamy cykl życia motyla, na kolejnych zajęciach budujemy katamarany, a miesiąc kończymy konstruowaniem karbowarki do papieru…

Dzieci kochają klocki, kochają tę różnorodność tematów Edukido… My chcemy pokazywać dzieciom świat i mechanizmy nim rządzące. Pobudzamy dziecięcą, naturalną ciekawość, która w dzisiejszych czasach jest skutecznie zabijana przez bierne korzystanie z różnego rodzaju monitorów.

Przy tym cały czas sami się uczymy, bo do każdych zajęć trzeba się przygotować. Tak jak powiedziałam, sama nie prowadzę zajęć, ale znam dobrze każdy scenariusz. Na początku każdego tygodnia wraz z instruktorami omawiamy wszystkie tematy nadchodzącego tygodnia.

Czym zajęcia Edukido różnią się od zabawy klockami LEGO w domu?

Wiesz, prawie każde dziecko ma w domu zestaw Lego. Komercyjne zestawy uczą dziecko pracować z instrukcją. To jest ważne. Często jednak po zbudowaniu tego, co jest w instrukcji budowla trafia na półkę i się kurzy. Uwielbiam słyszeć, jak po kilku tygodniach rodzic mówi mi, że jego dziecko pierwszy raz zburzyło modele z półki i samo buduje temat, który przerabiało na zajęciach. To wielka radość dla mnie jako przedsiębiorczyni.

Na zajęciach Edukido nie ma instrukcji. Pobudzamy dziecięcą kreatywność, ale zawsze moderujemy lekcję, by dzieci doszły do założonych przez nas wniosków. To prawdziwa nauka przez zabawę. Każdy temat jest najpierw omawiany – dzieci dowiadują się np. po co ludzie latają na Księżyc. Następnie podczas budowania instruktor przekazuje dzieciom wiedzę na ten temat.

Nie jest najważniejsze, co zostanie zbudowane. Liczy się budowanie, rozmowa, edukacja, zainteresowanie dziecka tematem zajęć. Zaangażowane dzieci lepiej koncentrują się na temacie, dużo więcej zapamiętują i dzięki temu dużo się uczą. A na końcu opowiadają o tym, co zbudowały. Angażują się na 100% i to jest fantastyczne.

Jak osiągnąć satysfakcję z pracy - zajęcia w Edukido z klockami LEGO

Co zmieniło się w Twoim życiu? Jak teraz wygląda Twój zwykły dzień pracy?

Nie spędzam 10-12 godzin w pracy, co było normą w butiku.

Pracuję maksymalnie 6 godzin dziennie. To jest dla mnie priorytet. Czas, który tak szybko ucieka. Dzieci dorastają w okamgnieniu.

To z jednej strony tak niewiele, a jednocześnie tak dużo. Dla mnie to ostatecznie jest najważniejsze.

Zapewne pracując więcej mogłabym osiągnąć jeszcze więcej i więcej zarabiać. Ale myślę, że każdy ma swój poziom i swój… work-life balance. Łatwo jest zapędzić się w kierat. Mnie, to co mam, w pełni satysfakcjonuje. W końcu jest jeszcze mąż, który też zarabia 🙂

A jak wygląda mój zwykły dzień pracy? W tej pracy każdy dzień jest niezwykły i nie mam stałego grafiku. Dużo zależy od tego, w którym momencie rozwoju firmy jesteś. Na początku dużo więcej uwagi poświęcasz sprzedaży, prezentowaniu swojej firmy w przedszkolach i szkołach, ale im dłużej jesteś na rynku, tym więcej masz dzieci i pracowników. Wtedy to z koordynatorami i instruktorami pracujesz najwięcej. Miesiące wzmożonej pracy to wrzesień, październik, luty, marzec, maj i czerwiec. Za to w lipcu odpoczywam prawie cały miesiąc.

Dziś nie żal mi czasu na analizę i optymalizację wskaźników biznesowych. A co więcej, w końcu umiem to robić. 🙂 Już wiem, że łatwo jest pójść na ilość, a w tym biznesie ilość nie jest najważniejsza.

Uwierz, można mieć większe zyski ze 100 miesięcznych abonamentów niż ze 150. Trzeba tylko dobrze poukładać biznes – i tego nauczyło mnie Edukido.

Jak osiągnąć satysfakcję z pracy - chłopcy podczas zajęć Edukido

Pewnie czytają nas mamy, które zastanawiają się nad wystartowaniem z własnym biznesem. Co mogłabyś im powiedzieć na zachętę? Jak osiągnąć satysfakcję z pracy? 😉

Takich mam jak ja jest w Edukido znacznie więcej i namawiam kolejne!

W każdy biznes trzeba na początku zainwestować. Ja mam porównanie z butikiem. Tylko na jego zatowarowanie lekką ręką wydałam 50 tysięcy złotych, a był to czubek góry lodowej. Pomijam już fakt, że nie wiadomo czy ten towar sprzedasz, czy trafi w gusta klientów. Ryzyko jest ogromne. Trzeba znaleźć lokal, zapłacić kilkumiesięczną kaucję, przeprowadzić adaptację, zadbać o marketing, zatrudnić pracowników etc.

W Edukido nie musiałam zaczynać z własnym lokalem. Nie trzeba też od razu zatrudniać pracowników, choć ja to zrobiłam i jestem z tego zadowolona. Licencja za obszar zamieszkały przez 100 tysięcy mieszkańców to koszt 18,5 tysięcy zł brutto. Do tego kupujesz klocki, akcesoria do zajęć i gotowe materiały marketingowe. Dostajesz dostęp do scenariuszy zajęć, systemów wspomagających biznes oraz do kolejnych folderów i plików z wiedzą. Wszystko poprzedzone jest 5-dniowym szkoleniem. I możesz zacząć działać. Cały koszt wystartowania z biznesem Edukido mieści się w 35 tysiącach zł brutto. A mnie udało się jeszcze wynegocjować raty.

W porównaniu z innymi biznesami, przynajmniej tymi, którymi się interesowałam, to naprawdę mała kwota. A ta branża i praca z dziećmi jest naprawdę bardzo wdzięczna. Czuję, że zarabiam pieniądze, ale też realizuję jakiś wyższy cel. Może brzmi to górnolotnie, ale tak naprawdę jest.

Duża satysfakcja z pracy, konkretne pieniądze i mityczny work-life balance, od którego zaczęłyśmy rozmowę. Czego chcieć więcej?

Dziękuję Ci za rozmowę!

Karolina ma pracę, która przynosi jej jednocześnie satysfakcję i pieniądze. A także pozwala spędzać więcej czasu z rodziną 🙂

Jeśli Ty też chciałabyś założyć swoją własną placówkę Edukido, zacząć działać pod sprawdzoną marką, oferować zajęcia edukacyjne z klockami LEGO® dla dzieci w swoim mieście – to skontaktuj się z Piotrem Szczepkowskim, który odpowie na wszystkie Twoje pytania: [email protected], tel. +48 506 051 515

Zobacz pełny opis franczyzy Edukido w naszych pomysłach na biznes! >>

Logo Edukido

Zdjęcia: własność Karolina Kulesza oraz Edukido

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.

Skąd wziąć pieniądze na biznes franczyzowy? 3 podpowiedzi

Skąd wziąć pieniądze na uruchomienie biznesu, jeśli nie masz oszczędności, ani bogaty wujek z Ameryki nie czeka za rogiem? Bo zanim zaczniesz zarabiać, musisz zgromadzić odpowiedni kapitał na start. Mam dla Ciebie 3 sposoby na pozyskanie kapitału na własną firmę. Zobacz jakie!
  • Agnieszka Słowik - 08/05/2019
młoda kobiet prowadzi telefoniczną rozmowę

Skąd wziąć pieniądze na biznes?

Oczywiście najpiękniej byłoby, gdybyśmy mieli odpowiednio wysokie oszczędności. Jeżeli tak jednak nie jest, można pomyśleć o pożyczeniu pieniędzy od rodziny lub poszukaniu wspólnika wśród znajomych. Licencję franczyzową może kupić zarówno osoba fizyczna, jak i spółka.

Dotacja z urzędu pracy

Jeżeli poważnie myślisz o biznesie, polecam poszukanie zewnętrznych źródeł finansowania przedsięwzięcia. Jedną z możliwości jest dotacja na rozpoczęcie działalności gospodarczej, którą można uzyskać w Urzędzie Pracy. Jest to dotacja bezzwrotna. Warunkiem koniecznym jest jednak prowadzenie działalności przez minimum 1 rok.

W przypadku franczyzy trzeba pamiętać o tym, że z dotacji nie mogą być finansowane żadne opłaty, w tym również wstępna opłata w franczyzowa. Nie oznacza to jednak, że nie możemy wynegocjować z franczyzodawcą, aby zamiast wystawić fakturę za opłatę wstępną, obciążył nas kosztami za marketing, reklamę, podstronę internetową czy branding (logo, wizualizacja graficzna, projekt wizytówek).

Niskooprocentowane pożyczki

Inną opcją są niskooprocentowane pożyczki oferowane przez Urzędy Pracy oraz inne instytucje (na przykład projekt Wsparcie na Starcie), w tym banki, które podpisały odpowiednie umowy współpracy. Poza tym, że pożyczki te udzielane są na preferencyjnych warunkach, to często po wskazanym w umowie okresie, ulegają częściowemu umorzeniu.

Przeczytaj też: 12 podpowiedzi jak założyć biznes bez pieniędzy?

Crowdfunding

Bardzo popularny jest crowdfunding czyli finansowanie społecznościowe za pośrednictwem specjalnych portali internetowych.

Przedsięwzięcie jest w takim przypadku finansowane poprzez dużą liczbę drobnych, jednorazowych wpłat dokonywanych przez osoby zainteresowane projektem. W zamian twórca projektu oferuje wspierającym unikalne bonusy (bilety, spotkania, gadżety), oferuje swoje produkty lub usługi, bądź też oddaje udziały w swoim przedsięwzięciu.

Warto dywersyfikować źródła pozyskiwania kapitałów. Im więcej uda nam się zgromadzić funduszy, tym łatwiej będzie nam rozwijać naszą firmę. Tym szybciej uzyskamy też zwrot z inwestycji i zaczniemy zarabiać na własne potrzeby.

Sprawdź jakie pomysły na biznes franczyzowy przygotowaliśmy dla Ciebie.

Lista franczyz w kolejności alfabetycznej:

         

      Edukido

          

            


 Zdjęcie: 123 rf

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Słowik
Ekonomista, pasjonuje ją aktywny rozwój biznesu, szczególnie franczyza, dlatego kilka miesięcy temu założyła portal biznesowy www.RynekFranczyzy.pl i została pierwszym w Polsce brokerem franczyzowym. Asertywna idealistka, która lubi łamać stereotypy i zachęcać do działania innych. Z jej inicjatywy powstał także serwis dla mam www.MamaSprzeda.pl. Szczęśliwa mama 6-letniej Hani.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail