Czego szukasz

Odważ się na działanie. Nie bój się porażki – historia Joanny

Joanna Klimek po kilku latach „siedzenia w domu” założyła własną firmę. – Pierwszy krok był najtrudniejszy. Powiedzieć sobie: ok robię to! Najgorszy jest strach przed samym sobą. – Kiedy przepadł jej wniosek o dotację, prawie się załamała. Straciła pieniądze i mnóstwo czasu. Chociaż zamknięcie firmy wtedy jawiło się jako porażka, to Joanna niczego nie żałuje…

  • Joanna Gotfryd - 23/01/2018
Joanna Klimek z dziećmi

Asiu, napisałaś do nas, że dzięki Mamo Pracuj, które czytasz od 6 lat założyłaś własny biznes i jeszcze pomogłaś dwóm koleżankom znaleźć pracę.

Jaka była Twoja historia? Pierwszego syna urodziłaś zaraz po studiach, później drugiego i przez kilka lat byłaś „mamą w domu”. Co dokładnie zachęciło Cię do założenia własnej firmy?

To prawda, Wasz portal, a w zasadzie historie innych mam utwierdziły mnie w przekonaniu, że warto zaryzykować.

Zawsze byłam osobą aktywną i wiedziałam, że czas z dziećmi w domu to tylko przystanek. Aktywna, spełniająca się kobieta jest w stanie zdecydowanie więcej zaofiarować swojej rodzinie. Niezależność i możliwość realizowania siebie i swoich planów to były główne powody, które sprawiły, że zaczęłam myśleć o firmie. Ale był też jeden szczegół nie bez znaczenia: czas upływał, a mi nie biegły żadne lata pracy.

Zaszłam w ciążę jeszcze na studiach, dlatego nie przysługiwał mi żaden urlop macierzyński. Szukałam przestrzeni, w której mogłabym się odnaleźć.

Wiedziałam, że bez doświadczenia i z dość długą „domową” przerwą wręcz niemożliwe będzie znalezienie pracy w zawodzie, a pozostawanie tylko pełnoetatową mamą zaczęło mnie już uwierać. Własny biznes wydawał mi się jedynym rozwiązaniem.

Kiedy uwierzyłaś, że możesz, potrafisz, że się uda? Czego bałaś się na początku?

Pierwszy krok był najtrudniejszy. Powiedzieć sobie: ok robię to! Wyjście ze strefy komfortu nie odpowiadania za siebie. Zebranie w sobie siły i odwagi, nie przejmowania się opiniami innych.

Zwłaszcza tymi, które podkopywały wiarę w siebie. „Jak to bez żadnego doświadczenia zabierasz się za prowadzenie firmy”, „przecież nie znasz się na tym” itp.

Potem już w ogóle się nie zastanawiałam czy się uda. Miałam ogromną wiarę w to, że jeśli nie drzwiami, to oknem 🙂 Coś musiało z tego wyjść. Karmiłam się historiami sukcesu i na podstawie czytanych artykułów przekonałam samą siebie, że czas z dziećmi w domu wiele mnie nauczył.

Zaczęłam fachowo nazywać umiejętności, którymi dysponowałam i budować pozytywny obraz własnej osoby. Czerpałam z doświadczenia silnych kobiet, wśród których dorastałam.

Jednak najbardziej bałam się ryzyka finansowego. Tak, zdecydowanie to mnie dręczyło. Zdawałam sobie sprawę, że inwestuję nie tylko swój czas i energię, ale też pieniądze. Wiedziałam, że jeżeli coś pójdzie nie tak, to pieniądze przepadną bezpowrotnie. Jednak patrząc z perspektywy czasu, gdybym jeszcze raz miała podjąć ryzyko, zrobiłbym to znowu, pomimo tego, że firmę zamknęłam.

Wierzę, że w odpowiednim momencie na naszej drodze pojawiają się odpowiednie osoby. Tak też było ze mną. W trakcie budowania swojej firmy spotkałam wielu niesamowitych ludzi, którzy wspierali mnie i pomagali uporać się z problemami, które się pojawiały.

Jak na pomysł założenia firmy zareagował Twój mąż? Wspierał Cię w tej decyzji, czy bardziej „nie przeszkadzał”?

Mąż od początku mnie wspierał. Wiedział, że potrzebuję iść do przodu. Mam wrażenie, że wierzy we mnie bardziej niż ja sama w siebie wierzę. Oczywiście miał wiele obaw. Jak to facet, bardziej racjonalnie podchodził do całego przedsięwzięcia.

Patrząc wstecz, to myślę, że w momentach największego zwątpienia wycofywał się i starał się, jak to powiedziałaś: nie przeszkadzać 🙂 W chwili gdy wszystko nabrało tempa musieliśmy też przeorganizować nasze życie domowe. Mama i żona już nie była dostępna przez 24h na dobę.

Na początku moi mężczyźni frustrowali się, że nie jest jak dawniej, ale z czasem wszystkim nam to wyszło na dobre. Wbrew pozorom nie tylko ja się usamodzielniałam, ale mąż i synowie także.

Prowadząc firmę wzięłaś udział w naszym doradztwie dla mamowych biznesów. Planowałaś wtedy też rozszerzyć swoją działalność i starałaś się o dotację unijną, ale jej nie dostałaś. Czy to był też moment, kiedy postanowiłaś znaleźć pracę na etacie?

Zdecydowanie nie. Praca sama mnie znalazła. Ale zacznę od początku. W momencie, w którym moja firma ruszyła, pojawiła się możliwość wnioskowania o dotacje unijną i to był tak naprawdę dopiero skok na głęboką wodę.

Wiedziałam, że sama sobie nie poradzę. Finanse też nie pozawalały mi na zatrudnienie fachowego biura, które zajmuje się pisaniem takich projektów. Poza tym musiałam zatrudnić architekta i ponieść wiele kosztów związanych ze staraniem się o pozwolenie na budowę (chciałam otworzyć klub dla dzieci).

Doradztwo mamowe to był strzał w dziesiątkę. Po bardzo sympatycznej konsultacji dostałam namiary na wspaniałą mamę, która weszła w mój projekt całym sercem. Mam teraz okazję jej za to podziękować. Z panią Moniką Dudek odbyłyśmy miliony nocnych rozmów.

W dzień zajmowałam się domem i firmą, a w nocy pisaniem wniosku unijnego. Krok po kroku uczyłam się pisać stronę internetową, pozycjonować ją, nauczyłam się działać w programach graficznych tak, żeby stworzyć własne logo. Wszytko po to, aby zminimalizować koszty 🙂

Rezultaty zaskoczyły wszystkich – ze mną na czele. Miałam wspaniały projekt, otrzymałam pozwolenie na budowę, dogadanych wykonawców, dzięki promocji w internecie, klientów też pojawiało się coraz więcej. Czekałam tylko na zakończenie procesu kwalifikacyjnego.

Mój wniosek przeszedł wszystkie fazy i w ostatniej….. został odrzucony. Do tej pory nie mam pojęcia dlaczego tak się stało. Wtedy to mnie załamało. Ziściło się to, czego bałam się najbardziej – zainwestowane pieniądze przepadły. Nie wiedziałam co dalej… całą strategię rozwoju opierałam na pieniądzach z Unii. Ale życie lubi nas zaskakiwać.

Marketing szeptany przyniósł mi nieoczekiwaną propozycję pracy na pół etatu. I tak trafiłam do szkoły jako pedagog szkolny. Dzięki temu mogłam dalej prowadzić firmę.

Zaczęłaś pracę w szkole i równocześnie prowadziłaś własną firmę – jak długo udało Ci się łączyć te 2 role i dlaczego ostatecznie zrezygnowałaś z firmy?

Prawie dwa lata. Decyzja o zamknięciu firmy była bardzo trudna. To było takie przyznanie się z do porażki. I choć teraz nie patrzę na to w kategoriach przegranej, wtedy mi się to tak jawiło.

Stanęłam na rozdrożu i musiałam podjąć decyzję, czy chcę rozwijać firmę, czy decyduję się na zwiększenie etatu w szkole. Wiedziałam, że jeśli będę się trzymała obu rzeczy, żadnej nie będę wykonywała dobrze.

Biznes był dla mnie jak trzecie dziecko i nie chciałam się z nim rozstawać, ale praca w szkole dawała mi więcej satysfakcji i stabilizację. Bałam się, że jeżeli zostanę tylko z firmą, to mogę nie poradzić sobie finansowo. Zaczęłam kalkulować i bilans wyszedł na plus dla szkoły.

Zawsze chciałam być pedagogiem, moja działalność zresztą też się na tym opierała. W szkole mogłam rozwinąć skrzydła, przestałam myśleć o wszystkich „technicznych” sprawach związanych z prowadzeniem biznesu, a skupiłam się na realizowaniu swojej pasji. Szybko zresztą zaczęłam dostawać pozytywny feedback, który umacniał mnie w tym, że dobrze wybrałam.

Mówiłaś mi, że dzięki prowadzeniu własnej firmy teraz jesteś lepszym pedagogiem, realizujesz śmiałe pomysły w szkole – opowiedz o tym. Jakie kompetencje zdobyłaś dzięki temu, że prowadziłaś własny biznes?

To prawda. Bycie pedagogiem polega na wspieraniu i pomaganiu w przezwyciężaniu trudności. Czerpanie doświadczenia z rożnych źródeł pomaga lepiej zrozumieć innych. Łatwiej wspierać ucznia czy rodzica w kryzysie, gdy samemu doświadczyło się podobnych przeżyć. Prościej wzbudzać wiarę w możliwości dzieci, kiedy świadomie przepracowało się brak motywacji i niską samoocenę.

Poza tym podejmując wyzwanie prowadzenia własnej działalności nauczyłam się działać nieszablonowo. Przenoszę to na grunt szkoły. Staram się zarazić swoich uczniów kreatywnością. Pokazuje dzieciom, że w życiu trzeba odważnie dążyć do marzeń.

Dwa lata temu braliśmy udział w projekcie, który wydawał się nie do zrealizowania. Dzieci nie wierzyły, jakie mają możliwości, a jednak udało się. Byliśmy jedyną szkołą podstawową wśród samych gimnazjów i szkół średnich zaproszoną na konferencję finałową.

Z pośród bodajże 70 szkół znaleźliśmy się w wyróżnionej jedenastce. Mam to szczęście, że trafiłam do szkoły, w której pracują ludzie z pasją, a dyrektor daje przestrzeń na realizację swoich pomysłów.

Prowadzenie własnej firmy na pewno nauczyło mnie, że warto prosić o pomoc, że kiedy nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z problemami, to nie należy się poddawać, ale szukać innych rozwiązań.

Nie wolno też kurczowo trzymać się raz obranej ścieżki, ale trzeba umieć przyznać się do błędu i pożegnać to, co nas blokuje lub co nam nie wyszło. Z bardziej konkretnych kompetencji, to na pewno umiejętność negocjacji, czytanie przepisów, tworzenie umów, zwracanie większej uwagi na szczegóły, które mają kolosalny wpływ na całokształt.

Myślę również, że zarządzanie czasem i planowanie. Prowadząc działalność nauczyłam się również korzystać z nowych technologii i darmowych narzędzi, które oferuje nam sieć.

Bardzo podobało mi się też to co mówiłaś, że dzięki Tobie 2 koleżanki wróciły do pracy. Zasiedziałe w domu mamy, uwikłane w trudne historie – odważyły się na zmiany. Pomogłaś im znaleźć pracę… – to bardzo fajna historia, proszę podziel się nią.

Hmm … zawsze wierzyłam, że dobro wraca. Pomoc innym to zadanie każdego z nas. Kiedy popatrzymy na swoje życie zapewne dostrzeżemy, jak wiele osób na naszej ścieżce pomogło nam w taki czy inny sposób.

Często ludzie myślą, że pomaganie wiąże się z zaangażowaniem czasu i pieniędzy. To nieprawda. Czasem wystarczy dobre słowo i podsunięcie właściwego rozwiązania, pokazanie, że nam zależy. Słowa mają wielką moc trzeba tylko umiejętnie je wykorzystać.

Moje znajome potrzebowały właśnie takiego pokazania, że są ludzie, którym na nich zależy. Obydwie znalazły się na zakręcie życiowym i nie wierzyły, że uda im się go pokonać.

Moja rola wcale nie była taka duża. Ja tylko starałam się pokazać im ich własną historię z innej perspektywy, podsyłałam im propozycje pracy znalezione na Waszym portalu i namawiałam, żeby odważyły się wysłać CV.

Po kilku próbach przełamały swój strach przed tym, że może się udać i zdobyły pracę, która pozwoliła im uwierzyć w siebie. Ten mały sukces sprawił, że inaczej popatrzyły na swoje życie.

Jesteś spełnioną zawodowo mamą, przeszłaś długą drogę do miejsca, w którym obecnie się znajdujesz. Co powiedziałabyś samej sobie sprzed 6 lat? Co powiedziałabyś mamom, które dopiero myślą o powrocie do pracy, założeniu własnej firmy?

Sobie powiedziałabym, że było warto! Najgorszy w naszym życiu jest strach. Strach przed samym sobą.

My kobiety często boimy się nie porażki, ale tego, że może się udać.

Myśląc o powrocie do pracy, o realizacji własnych marzeń i ambicji boimy się, że ucierpi na tym nasza rodzina, nasze dzieci, nasze małżeństwo. Warto jednak zastanowić się co zyskają? Kim chcemy być w oczach naszych dzieci?

Walcząc ze swoimi słabościami, dążąc do realizacji naszych marzeń, uczymy nasze dzieci wytrwałości. Pokazujemy im, że nie jesteśmy biernymi odbiorcami tego, co inni nam zaproponują, ale sami kreujemy naszą rzeczywistość.

Chwilowa tęsknota za mamą, spowodowana jej nieobecnością i w drugą stronę, za dzieckiem, sprawi, że bardziej docenimy chwile spędzone razem.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Zdjęcie: archiwum Joanny Klimek.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Zanim zaczniesz szukać pracy – ustal priorytety

O czym powinna pamiętać mama kiedy zaczyna szukać pracy? Jakie wymagania musi spełniać nowa posada, aby była źródłem zadowolenia i satysfakcji, a nie tylko miejscem do zarabiania pieniędzy? Podczas szukania pracy, jak w każdej dziedzinie życia, liczą się priorytety. Na jakie pytania powinnaś sobie odpowiedzieć na początku? Sprawdź!
  • Joanna Gotfryd - 02/12/2019
młoda kobieta notuje coś; szuka pracy

Zostałaś mamą, urlop macierzyński i rodzicielski szybko minęły, a potem… było różnie. Nie było pracy, do której chciałabyś wrócić, może nie pracowałaś wcześniej zawodowo, a teraz chciałabyś być aktywna. Zanim zaczniesz działać, uświadom sobie, że szukanie zajęcia jest naprawdę czasochłonne. Dlatego działaj z głową i skup się na tych pracodawcach i ofertach, które będą zgodne z Twoimi priorytetami. 

Szukanie pracy – priorytety – od czego zacząć?

Pisanie CV, wysyłanie aplikacji i wreszcie rozmowy. Nie będę tutaj mówić jak napisać właściwie CV. O tym jak przygotować dobre CV znajdziesz u nas wiele artykułów:

Jak napisać dobre CV w 9 krokach?

Posłuchaj naszego podcastu, jak opisać przerwę w CV związaną z opieką nad dzieckiem!

Chcę skłonić do przemyśleń dotyczących poszukiwanego zajęcia, pracodawcy. Co oprócz pensji liczy się dla Ciebie i jakie warunki musi spełniać nowa posada, abyś była usatysfakcjonowana i zadowolona?

Pensja

Wiadomo, pracujemy dla pieniędzy i one są głównym czynnikiem, dla którego chodzimy do pracy. Policz ile musisz zarabiać, żeby się to opłacało Tobie i Twojej rodzinie. O ile wzrosną Wasze comiesięczne koszty jeśli pójdziesz do pracy  – paliwo i koszty utrzymania samochodu albo bilet komunikacji miejskiej, opieka do dziecka, strój do pracy itp. W Waszym budżecie pojawią się nowe pozycje, na które trzeba będzie zarobić. Kto zajmie się dzieckiem i ile to będzie kosztowało – niania, żłobek, a może ktoś z rodziny? Nie zapomnij o starszym dziecku – jeśli będzie musiało przebywać dłużej w przedszkolu – również zapłacisz więcej. Zsumuj te dodatkowe koszty i zastanów się ile byś chciała zarabiać ponad nie.

Koszty opieki nad dzieckiem – dziel na pół

Ważne! Niezależnie od tego jak ustalacie domowy budżet domowy z mężem /partnerem – koszty opieki do dziecka, przynajmniej w wymiarze symbolicznym, emocjonalnym, dzielcie na pół.

Nie daj sobie wmówić, że Ty musisz zarobić na nianię czy żłobek. Jeżeli tworzycie rodzinę z tatą dziecka, to rodzice oboje muszą być odpowiedzialni za tę kwestię. 

Dojazdy do pracy 

Zastanów się również jak daleko będziesz dojeżdżała do nowej pracy. Jeśli mieszkasz w dużym mieście to wyprawa na jego drugi koniec pochłonie godzinę, albo i półtorej w godzinach porannego czy popołudniowego szczytu.

Czym innym jest dojazd 20 km na nocny dyżur, np. do szpitala, albo dojazd na 6 rano do fabryki, ale zupełnie czym innym jest dojazd do biura na 8 lub 9, kiedy masz do przejechania 15 km przez zakorkowane miasto.

Pomyśl, czy chcesz dwie – trzy godziny dziennie spędzać w samochodzie albo komunikacji miejskiej. Jeśli będziesz pracować na pełen etat i dojeżdżać daleko do pracy, nie będzie Cię w domu przez 11-12 godzin. Nawet najfajniejsza praca może zbrzydnąć, jeżeli będzie wymagała takiego poświęcenia. Poza tym, długie dojazdy to dodatkowe koszty – paliwo, godziny do zapłacenia niani. Pomyśl, czy zdążysz zobaczyć swoje dziecko zanim pójdzie spać, albo czy będziesz miała siłę się z nim pobawić, po 12 godzinach  nieobecności w domu. Jako mama uważam, że często lepiej jest pracować za mniej, ale blisko domu.

Szukając pracy dowiedz się – najlepiej jeszcze przed rozmową – czy firma ma opcję home office albo możliwość regularnej pracy zdalnej, chociażby 2 dni w tygodniu. To często argument, który przeważa o wyborze przez rodziców tej, a nie innej oferty pracy.  

Delegacje, gdy masz małe dziecko 

Czym innym są codzienne dojazdy do pracy, a czym innym sporadyczne wyjazdy na przykład do klientów. Pomyśl, czy Ci to odpowiada i czy chcesz od czasu do czasu (dowiedz się co to oznacza w praktyce) wyjechać w delegację. Czy będzie to dla ciebie nagroda i miła odmiana od pracy w biurze i chętnie zmienisz otoczenie, czy wręcz przeciwnie, potraktujesz to jako przykry obowiązek i będziesz takich wyjazdów unikać. Dlatego rozważ, czy warto odpowiadać na ogłoszenie, w którym pracodawca wymaga gotowości do częstych podróży służbowych.

Nie warto kłamać na rozmowie, że delegacje to Twój żywioł, jeśli tak nie jest. Może uda Ci się coś ukryć przed pracodawcą na rozmowie kwalifikacyjnej, ale na pewno sprawa wyjdzie wkrótce na jaw i co wtedy? Jeśli nie będziesz dyspozycyjna, wbrew wcześniejszym żarliwym zapewnieniom, to ani Ty, ani Twój pracodawca, nie będziecie zadowoleni i zapewne Wasza współpraca szybko się skończy.

Praca zgodna z wykształceniem i zainteresowaniami 

Super, jeśli uda Ci się znaleźć pracę związaną z wykształceniem, doświadczeniem czy zainteresowaniami. Szukanie zajęcia, które kompletnie Cię nie kręci to robienie sobie na złość. Miło jest iść do pracy i myśleć sobie – ciekawe, co dzisiaj przyniesie dzień? Praca zgodna z zainteresowaniami sprawia, że chce się nam do niej chodzić, że pracujemy z zaangażowaniem, a przez to udowadniamy, że doskonale się do niej nadajemy.

Godziny pracy – najlepsze dla pracującej mamy 

Ostatnim czynnikiem, o którym warto wspomnieć, są godziny pracy. Czy pracodawca zgodzi się na elastyczny grafik?

A może uda się przekonać szefa, aby część obowiązków wykonywać z domu? Jak wskazują nasze badania „M-Factor, czyli o jakiej pracy marzy mama?” możliwość skorzystania z elastycznych form i godzin pracy jest dla kobiet jednym z najważniejszych czynników ułatwiających podjęcie zatrudnienia. 

Przygotuj listę za i przeciw 

Masz wątpliwości, czy dana oferta jest dobra dla Ciebie, daj sobie czas do namysłu. Zanotuj na kartce papieru wszystkie „za” (np. dobra pensja, elastyczne godziny pracy, możliwości rozwoju) i „przeciw” (np. długie dojazdy, częste delegacje). Zrób rachunek „zysków” i „strat” i zdecyduj. Może warto porozmawiać o tym z bliską osobą – partnerem albo przyjaciółką? Spojrzenie z dystansu, ich obiektywna ocena ułatwi Ci podjęcie dobrej decyzji.

Mam nadzieję, że nie zniechęciłamCię do aktywnego poszukiwania pracy. To, że odrzucisz kilka z pozoru dobrze wyglądających ofert, które przyniosłyby szybkie rozczarowanie, zaprocentuje skupieniem się na znalezieniu superpracy.

Ważne, aby wiedzieć czego się szuka i co jest dla Ciebie priorytetem. Szkoda tracić czasu i energii na rozmowy kwalifikacyjne w firmach, z którymi nie chcesz się wiązać? Mamo pracuj, jeśli chcesz!

Posłuchaj 2 odcinka naszego podcastu – Jak przygotować dziecko na powrót mamy do pracy

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Podcast Mamo Pracuj jeśli chcesz – posłuchaj 3 pierwszych odcinków!

Nagrywamy go dla Ciebie. 3 pierwsze odcinki poruszają takie tematy: jak napisać CV po przerwie związanej z macierzyństwem, jak przygotować dziecko na powrót mamy do pracy oraz jaką rolę pełnią social mediów przy szukaniu pracy. Jeśli jeszcze nie słuchałaś podcastu Mamo Pracuj jeśli chcesz - pobierz go i posłuchaj – na spacerze z dzieckiem, w drodze do pracy, jak lubisz i gdzie lubisz. I koniecznie daj znać, czy chcesz usłyszeć kolejne odcinki!
  • Podcast Mamo Pracuj - 27/11/2019
Dwie młode kobiety słuchają podcastu na słuchawkach

Dlaczego podcast Mamo Pracuj jeśli chcesz?

Chcemy być tam, gdzie Ty jesteś. W internecie – 24/7. W biegu, kiedy nie ma jak czytać, a można słuchać. Czasem łatwiej znaleźć czas na wysłuchanie krótkiej audycji w telefonie, jeśli można to połączyć ze spacerem, bieganiem czy drogą do pracy.

8 lat działania Mamo Pracuj to tysiące artykułów eksperckich, wywiadów i historii. Teraz część naszych działań chcemy przekazać Ci w wersji do słuchania. Mamy nadzieję, że ta nowoczesna forma dostarczenia wiedzy przypadnie Ci do gustu.

Nasz podcast dostępny jest w Twojej ulubionej aplikacji – iTunes, Spotify, Google Podcasty i Player FM – słuchaj tam gdzie lubisz i tak jak lubisz.

I daj znać, czy chcesz, żebyśmy nagrały dla Ciebie kolejne odcinki!

1 odcinek – posłuchaj – Jak opisać w CV przerwę związaną z opieką nad dzieckiem?

Jeśli planujesz powrót do pracy, a ostatni rok, dwa a może pięć spędziłaś opiekując się dziećmi – dowiedz się jak w CV opisać czas, który przeznaczyłaś dla rodziny.

Nagranie ma 23 minuty.

2 odcinek – posłuchaj – Jak przygotować dziecko na powrót mamy do pracy?

Wracasz do pracy i obawiasz się jak Twoje dziecko zniesie nową sytuację? Jak przygotować siebie i rodzinę na te zmiany? Dowiedz się z drugiego odcinka podcastu!

Nagranie ma 13 minut.

3 odcinek – posłuchaj – Co powinnaś wiedzieć o social mediach zanim zaczniesz szukać pracy?

Jak wygląda szukanie pracy przez social media? Pamiętaj, że media społecznościowe mogą być Twoim prawdziwym sprzymierzeńcem w tym procesie. Ale nie muszą. Sprawdź jak je wykorzystać i czego absolutnie nie powinnaś robić, by sobie nie zaszkodzić.

Nagranie trwa 16 minut.

Podcast Mamo Pracuj jeśli chcesz – czy chcesz więcej?

Jeśli podobają Ci się nasze podcasty i chcesz abyśmy nagrywały je w 2020 roku – napisz koniecznie – do mnie – że słuchasz, że chcesz więcej. A może nawet zaproponujesz swój pomysł na nagranie? O czym najbardziej chciałabyś posłuchać? Daj znać! (napisz na adres: [email protected])

P.S. Założyłam się z koleżankami z Zespołu, że dostanę od Was przynajmniej 50 odpowiedzi na tak! Pomożecie mi wygrać zakład?

Dziękuję!

Zdjęcie: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Podcast Mamo Pracuj
Z podcastu Mamo Pracuj jeśli chcesz dowiesz się: jak szukać pracy po przerwie oraz jak przygotować siebie i rodzinę na Twój powrót do pracy. Podpowiemy Ci jak prowadzić firmę oraz jak pracować i nie zwariować.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail