Czego szukasz

Odważ się na działanie. Nie bój się porażki – historia Joanny

Joanna Klimek po kilku latach „siedzenia w domu” założyła własną firmę. – Pierwszy krok był najtrudniejszy. Powiedzieć sobie: ok robię to! Najgorszy jest strach przed samym sobą. – Kiedy przepadł jej wniosek o dotację, prawie się załamała. Straciła pieniądze i mnóstwo czasu. Chociaż zamknięcie firmy wtedy jawiło się jako porażka, to Joanna niczego nie żałuje…

  • Joanna Gotfryd - 23/01/2018
Joanna Klimek z dziećmi

Asiu, napisałaś do nas, że dzięki Mamo Pracuj, które czytasz od 6 lat założyłaś własny biznes i jeszcze pomogłaś dwóm koleżankom znaleźć pracę.

Jaka była Twoja historia? Pierwszego syna urodziłaś zaraz po studiach, później drugiego i przez kilka lat byłaś „mamą w domu”. Co dokładnie zachęciło Cię do założenia własnej firmy?

To prawda, Wasz portal, a w zasadzie historie innych mam utwierdziły mnie w przekonaniu, że warto zaryzykować.

Zawsze byłam osobą aktywną i wiedziałam, że czas z dziećmi w domu to tylko przystanek. Aktywna, spełniająca się kobieta jest w stanie zdecydowanie więcej zaofiarować swojej rodzinie. Niezależność i możliwość realizowania siebie i swoich planów to były główne powody, które sprawiły, że zaczęłam myśleć o firmie. Ale był też jeden szczegół nie bez znaczenia: czas upływał, a mi nie biegły żadne lata pracy.

Zaszłam w ciążę jeszcze na studiach, dlatego nie przysługiwał mi żaden urlop macierzyński. Szukałam przestrzeni, w której mogłabym się odnaleźć.

Wiedziałam, że bez doświadczenia i z dość długą „domową” przerwą wręcz niemożliwe będzie znalezienie pracy w zawodzie, a pozostawanie tylko pełnoetatową mamą zaczęło mnie już uwierać. Własny biznes wydawał mi się jedynym rozwiązaniem.

Kiedy uwierzyłaś, że możesz, potrafisz, że się uda? Czego bałaś się na początku?

Pierwszy krok był najtrudniejszy. Powiedzieć sobie: ok robię to! Wyjście ze strefy komfortu nie odpowiadania za siebie. Zebranie w sobie siły i odwagi, nie przejmowania się opiniami innych.

Zwłaszcza tymi, które podkopywały wiarę w siebie. „Jak to bez żadnego doświadczenia zabierasz się za prowadzenie firmy”, „przecież nie znasz się na tym” itp.

Potem już w ogóle się nie zastanawiałam czy się uda. Miałam ogromną wiarę w to, że jeśli nie drzwiami, to oknem 🙂 Coś musiało z tego wyjść. Karmiłam się historiami sukcesu i na podstawie czytanych artykułów przekonałam samą siebie, że czas z dziećmi w domu wiele mnie nauczył.

Zaczęłam fachowo nazywać umiejętności, którymi dysponowałam i budować pozytywny obraz własnej osoby. Czerpałam z doświadczenia silnych kobiet, wśród których dorastałam.

Jednak najbardziej bałam się ryzyka finansowego. Tak, zdecydowanie to mnie dręczyło. Zdawałam sobie sprawę, że inwestuję nie tylko swój czas i energię, ale też pieniądze. Wiedziałam, że jeżeli coś pójdzie nie tak, to pieniądze przepadną bezpowrotnie. Jednak patrząc z perspektywy czasu, gdybym jeszcze raz miała podjąć ryzyko, zrobiłbym to znowu, pomimo tego, że firmę zamknęłam.

Wierzę, że w odpowiednim momencie na naszej drodze pojawiają się odpowiednie osoby. Tak też było ze mną. W trakcie budowania swojej firmy spotkałam wielu niesamowitych ludzi, którzy wspierali mnie i pomagali uporać się z problemami, które się pojawiały.

Jak na pomysł założenia firmy zareagował Twój mąż? Wspierał Cię w tej decyzji, czy bardziej „nie przeszkadzał”?

Mąż od początku mnie wspierał. Wiedział, że potrzebuję iść do przodu. Mam wrażenie, że wierzy we mnie bardziej niż ja sama w siebie wierzę. Oczywiście miał wiele obaw. Jak to facet, bardziej racjonalnie podchodził do całego przedsięwzięcia.

Patrząc wstecz, to myślę, że w momentach największego zwątpienia wycofywał się i starał się, jak to powiedziałaś: nie przeszkadzać 🙂 W chwili gdy wszystko nabrało tempa musieliśmy też przeorganizować nasze życie domowe. Mama i żona już nie była dostępna przez 24h na dobę.

Na początku moi mężczyźni frustrowali się, że nie jest jak dawniej, ale z czasem wszystkim nam to wyszło na dobre. Wbrew pozorom nie tylko ja się usamodzielniałam, ale mąż i synowie także.

Prowadząc firmę wzięłaś udział w naszym doradztwie dla mamowych biznesów. Planowałaś wtedy też rozszerzyć swoją działalność i starałaś się o dotację unijną, ale jej nie dostałaś. Czy to był też moment, kiedy postanowiłaś znaleźć pracę na etacie?

Zdecydowanie nie. Praca sama mnie znalazła. Ale zacznę od początku. W momencie, w którym moja firma ruszyła, pojawiła się możliwość wnioskowania o dotacje unijną i to był tak naprawdę dopiero skok na głęboką wodę.

Wiedziałam, że sama sobie nie poradzę. Finanse też nie pozawalały mi na zatrudnienie fachowego biura, które zajmuje się pisaniem takich projektów. Poza tym musiałam zatrudnić architekta i ponieść wiele kosztów związanych ze staraniem się o pozwolenie na budowę (chciałam otworzyć klub dla dzieci).

Doradztwo mamowe to był strzał w dziesiątkę. Po bardzo sympatycznej konsultacji dostałam namiary na wspaniałą mamę, która weszła w mój projekt całym sercem. Mam teraz okazję jej za to podziękować. Z panią Moniką Dudek odbyłyśmy miliony nocnych rozmów.

W dzień zajmowałam się domem i firmą, a w nocy pisaniem wniosku unijnego. Krok po kroku uczyłam się pisać stronę internetową, pozycjonować ją, nauczyłam się działać w programach graficznych tak, żeby stworzyć własne logo. Wszytko po to, aby zminimalizować koszty 🙂

Rezultaty zaskoczyły wszystkich – ze mną na czele. Miałam wspaniały projekt, otrzymałam pozwolenie na budowę, dogadanych wykonawców, dzięki promocji w internecie, klientów też pojawiało się coraz więcej. Czekałam tylko na zakończenie procesu kwalifikacyjnego.

Mój wniosek przeszedł wszystkie fazy i w ostatniej….. został odrzucony. Do tej pory nie mam pojęcia dlaczego tak się stało. Wtedy to mnie załamało. Ziściło się to, czego bałam się najbardziej – zainwestowane pieniądze przepadły. Nie wiedziałam co dalej… całą strategię rozwoju opierałam na pieniądzach z Unii. Ale życie lubi nas zaskakiwać.

Marketing szeptany przyniósł mi nieoczekiwaną propozycję pracy na pół etatu. I tak trafiłam do szkoły jako pedagog szkolny. Dzięki temu mogłam dalej prowadzić firmę.

Zaczęłaś pracę w szkole i równocześnie prowadziłaś własną firmę – jak długo udało Ci się łączyć te 2 role i dlaczego ostatecznie zrezygnowałaś z firmy?

Prawie dwa lata. Decyzja o zamknięciu firmy była bardzo trudna. To było takie przyznanie się z do porażki. I choć teraz nie patrzę na to w kategoriach przegranej, wtedy mi się to tak jawiło.

Stanęłam na rozdrożu i musiałam podjąć decyzję, czy chcę rozwijać firmę, czy decyduję się na zwiększenie etatu w szkole. Wiedziałam, że jeśli będę się trzymała obu rzeczy, żadnej nie będę wykonywała dobrze.

Biznes był dla mnie jak trzecie dziecko i nie chciałam się z nim rozstawać, ale praca w szkole dawała mi więcej satysfakcji i stabilizację. Bałam się, że jeżeli zostanę tylko z firmą, to mogę nie poradzić sobie finansowo. Zaczęłam kalkulować i bilans wyszedł na plus dla szkoły.

Zawsze chciałam być pedagogiem, moja działalność zresztą też się na tym opierała. W szkole mogłam rozwinąć skrzydła, przestałam myśleć o wszystkich „technicznych” sprawach związanych z prowadzeniem biznesu, a skupiłam się na realizowaniu swojej pasji. Szybko zresztą zaczęłam dostawać pozytywny feedback, który umacniał mnie w tym, że dobrze wybrałam.

Mówiłaś mi, że dzięki prowadzeniu własnej firmy teraz jesteś lepszym pedagogiem, realizujesz śmiałe pomysły w szkole – opowiedz o tym. Jakie kompetencje zdobyłaś dzięki temu, że prowadziłaś własny biznes?

To prawda. Bycie pedagogiem polega na wspieraniu i pomaganiu w przezwyciężaniu trudności. Czerpanie doświadczenia z rożnych źródeł pomaga lepiej zrozumieć innych. Łatwiej wspierać ucznia czy rodzica w kryzysie, gdy samemu doświadczyło się podobnych przeżyć. Prościej wzbudzać wiarę w możliwości dzieci, kiedy świadomie przepracowało się brak motywacji i niską samoocenę.

Poza tym podejmując wyzwanie prowadzenia własnej działalności nauczyłam się działać nieszablonowo. Przenoszę to na grunt szkoły. Staram się zarazić swoich uczniów kreatywnością. Pokazuje dzieciom, że w życiu trzeba odważnie dążyć do marzeń.

Dwa lata temu braliśmy udział w projekcie, który wydawał się nie do zrealizowania. Dzieci nie wierzyły, jakie mają możliwości, a jednak udało się. Byliśmy jedyną szkołą podstawową wśród samych gimnazjów i szkół średnich zaproszoną na konferencję finałową.

Z pośród bodajże 70 szkół znaleźliśmy się w wyróżnionej jedenastce. Mam to szczęście, że trafiłam do szkoły, w której pracują ludzie z pasją, a dyrektor daje przestrzeń na realizację swoich pomysłów.

Prowadzenie własnej firmy na pewno nauczyło mnie, że warto prosić o pomoc, że kiedy nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z problemami, to nie należy się poddawać, ale szukać innych rozwiązań.

Nie wolno też kurczowo trzymać się raz obranej ścieżki, ale trzeba umieć przyznać się do błędu i pożegnać to, co nas blokuje lub co nam nie wyszło. Z bardziej konkretnych kompetencji, to na pewno umiejętność negocjacji, czytanie przepisów, tworzenie umów, zwracanie większej uwagi na szczegóły, które mają kolosalny wpływ na całokształt.

Myślę również, że zarządzanie czasem i planowanie. Prowadząc działalność nauczyłam się również korzystać z nowych technologii i darmowych narzędzi, które oferuje nam sieć.

Bardzo podobało mi się też to co mówiłaś, że dzięki Tobie 2 koleżanki wróciły do pracy. Zasiedziałe w domu mamy, uwikłane w trudne historie – odważyły się na zmiany. Pomogłaś im znaleźć pracę… – to bardzo fajna historia, proszę podziel się nią.

Hmm … zawsze wierzyłam, że dobro wraca. Pomoc innym to zadanie każdego z nas. Kiedy popatrzymy na swoje życie zapewne dostrzeżemy, jak wiele osób na naszej ścieżce pomogło nam w taki czy inny sposób.

Często ludzie myślą, że pomaganie wiąże się z zaangażowaniem czasu i pieniędzy. To nieprawda. Czasem wystarczy dobre słowo i podsunięcie właściwego rozwiązania, pokazanie, że nam zależy. Słowa mają wielką moc trzeba tylko umiejętnie je wykorzystać.

Moje znajome potrzebowały właśnie takiego pokazania, że są ludzie, którym na nich zależy. Obydwie znalazły się na zakręcie życiowym i nie wierzyły, że uda im się go pokonać.

Moja rola wcale nie była taka duża. Ja tylko starałam się pokazać im ich własną historię z innej perspektywy, podsyłałam im propozycje pracy znalezione na Waszym portalu i namawiałam, żeby odważyły się wysłać CV.

Po kilku próbach przełamały swój strach przed tym, że może się udać i zdobyły pracę, która pozwoliła im uwierzyć w siebie. Ten mały sukces sprawił, że inaczej popatrzyły na swoje życie.

Jesteś spełnioną zawodowo mamą, przeszłaś długą drogę do miejsca, w którym obecnie się znajdujesz. Co powiedziałabyś samej sobie sprzed 6 lat? Co powiedziałabyś mamom, które dopiero myślą o powrocie do pracy, założeniu własnej firmy?

Sobie powiedziałabym, że było warto! Najgorszy w naszym życiu jest strach. Strach przed samym sobą.

My kobiety często boimy się nie porażki, ale tego, że może się udać.

Myśląc o powrocie do pracy, o realizacji własnych marzeń i ambicji boimy się, że ucierpi na tym nasza rodzina, nasze dzieci, nasze małżeństwo. Warto jednak zastanowić się co zyskają? Kim chcemy być w oczach naszych dzieci?

Walcząc ze swoimi słabościami, dążąc do realizacji naszych marzeń, uczymy nasze dzieci wytrwałości. Pokazujemy im, że nie jesteśmy biernymi odbiorcami tego, co inni nam zaproponują, ale sami kreujemy naszą rzeczywistość.

Chwilowa tęsknota za mamą, spowodowana jej nieobecnością i w drugą stronę, za dzieckiem, sprawi, że bardziej docenimy chwile spędzone razem.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Zdjęcie: archiwum Joanny Klimek.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

#WomanOnStage – Firma Aptiv zaprasza na 6 edycję Connected.Cars

Firma Aptiv wraca do nas po wakacyjnej przerwie z ciekawym wydarzeniem. Niezależnie od tego czy interesujesz się motoryzacją i nowymi technologiami, czy może po prostu lubisz być na bieżąco z nowinkami, na tym spotkaniu nie może Cię zabraknąć! Sprawdź dlaczego i zapisz się już teraz!
  • Ewa Moskalik - Pieper - 17/09/2019

Firma Aptiv zaprasza na 6 edycję Connected.Cars: #WomanOnStage

Po wakacyjnej przerwie firma Aptiv nadal nie zwalnia tempa i już:

25 września o godzinie 18:00 w Starej Zajezdni w Krakowie odbędzie się 6 edycja Connected.Cars: #WomenOnStage.

Ta edycja jest wyjątkowa i szczególnie ważna, ponieważ w całości przygotowały ją kobiety – inżynierki z Aptiv, które pokażą Wam, że świat motoryzacji nie jest tylko domeną mężczyzn.

Oczywiście na spotkanie zapraszamy zarówno Panie, jak i Panów. 🙂

Poznaj szczegóły spotkania i zapisz się!

Możesz mieć niepowtarzalną okazję wyruszenia do krainy nowych technologii i samochodów przyszłości. Poznać tematy związane z bezpieczeństwem, inteligencją samochodów, testowania oraz budowania innowacyjnych produktów pod kątem Agile, ale nie tylko!

To będzie też doskonała okazja, żeby porozmawiać z managerami Aptiv o możliwościach zatrudnienia! Dlatego zabierz ze sobą swoje CV!

Agenda:

18:00 -18:20 – Poznajmy się!

18:20 – 18:40 – Dlaczego testowanie samochodów przyszłości jest takie ważne?

18:40 – 19:10 – Networking (pizza & drinks on us!)

19:10 – 19:30 – Wyższy poziom inteligencji w samochodach przyszłości – projekt Simusafe

19:30 – 19:50 – Agile jako narzędzie do budowania innowacyjnych produktów w branży automotive.

19:50 – 21:00 – Speed recruiting + Networking

Wydarzenie jest bezpłatne, ale rejestracja obowiązkowa. Łap bilet!

Co jeszcze Cię czeka na miejscu?

  • Mocna dawka wiedzy oraz inspiracji od najlepszych inżynierek oraz managerów!
  • Strefy inżynieryjne, w których spotkacie ekspertów Aptiv oraz porozmawiacie o aktualnych ofertach pracy.
  • Spotkanie z przedstawicielkami Fundacji Mamo Pracuj.
  • Dla pierwszych 100 osób specjalne prezenty!
  • Pizza i napoje.

Zobacz jak wygląda serce i dusza samochodów przyszłości 🙂

Nie przegap okazji i zapisz się! Do zobaczenia 25 września!

Wiemy, że takie bilety szybko się rozchodzą 🙂

aptiv logo

Zdjęcie: archiwum Aptiv

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Networking sposobem na sukces

Kobiety z reguły bardzo naturalnie nawiązują relacje, czy tą umiejętność można przełożyć na biznes? Zastanawiasz się jak rozwinąć swoją firmę i nawiązać pierwsze kontakty biznesowe? Wykorzystaj swoje zdolności komunikacyjne aby rozmawiać skutecznie o swoich interesach tworząc efektywną sieć networkingową.

  • Marta Hycnar - 17/09/2019
networking - 3 kobiety przy posiłku

Networking, czyli nawiązywać relacje biznesowe?

Biznes to ludzie, a budowanie i podtrzymywanie relacji to podstawowy czynnik sukcesu w biznesie. Przedsiębiorcy, zarówno kobiety jak i mężczyźni, coraz większą uwagę poświęcają na tworzenie i pielęgnowanie relacji biznesowych, kształtując sieć kontaktów. Zaufany partner biznesowy poleca Cię swojemu klientowi, a on kolejnemu kontrahentowi i twoja działalność nabiera rozpędu. Budując szeroką siatkę kontaktów inwestujesz w przyszłość swojego biznesu. 

Dlaczego to tak ważne?

Każdy napotkany człowiek to nowe doświadczenia i szersza wiedza, która pomoże Ci rozwinąć firmę. Wykorzystaj każdą szanse na rozmowę, nigdy nie wiesz co może ona przynieść. To dzięki ludziom, którzy nas otaczają docieramy do odbiorców naszych usług. Posiadanie znajomości jest często negatywnie kojarzone, a tu przede wszystkim chodzi o współpracę. Spotkania networkingowe są nie tylko sposobem na rozwój twojego biznesu, ale także sposobem na znalezienie pracy. Raport Banku Danych o Inżynierach wskazuje, że networking jest skuteczniejszy niż wszystkie inne metody poszukiwania pracy. Według badań ok. 65% do 85% posad udaje się znaleźć dzięki pomocy, jaka płynie z sieci kontaktów.

Networkingowe know how

„Networking oparty jest na pielęgnowaniu relacji, których fundamentem jest zaufanie w celu udzielania sobie wzajemnie wsparcia, tj. wzajemnych korzyści takich jak dostęp do informacji, udzielenie opinii lub wsparcie emocjonalne” – to najtrafniejsza definicja networkingu. Zatem ważne jest aby opierał się on na wzajemności. 

Największa światowa organizacja networkingowa BNI działająca w Polsce, stworzyła tradycję śniadań biznesowych, podczas których przedsiębiorcy mają możliwość lepiej się poznać. Spotykamy się o 7 rano aby porozmawiać o swoim biznesie, o sukcesach i pomysłach. W przyjaznej atmosferze wymieniamy się wzajemnymi kontaktami i umożliwiamy zrobienie biznesu innym. Jest to najlepszy sposób na prowadzenie firmy. Przyjemny i skuteczny, a wczesna poranna pora spotkania nie wpływa na nasze codzienne obowiązki. 

Myślisz o tym, aby założyć swój biznes, szukasz partnerów lub inwestorów? A może prowadzisz już swoją firmę i chcesz dotrzeć do nowych klientów? Jeżeli szukasz sposobów na to, żeby rozwinąć swoją karierę zawodową – wybierz się na spotkanie networkingowe.

Pamiętaj jednak, aby na co dzień wykorzystywać networking szukając wśród znajomych zaufanych partnerów, dostawców usług czy pracowników. Bądź otwarta na ludzi, a nawiązywanie kontaktów przyjdzie Ci z łatwością. Wykorzystaj networking aby rozwinąć własną firmę, wypromować siebie i swój pomysł. Szybko i przyjemnie zdobędziesz nowych klientów i wartościowe kontakty biznesowe. Przecież psychologia biznesu dowodzi, że kobiety mają naturalne predyspozycje do networkingu. Sprawdź sama!

Jeśli zainteresował Cię ten artykuł to zajrzyj jeszcze do innych naszych wpisów, które zostały stworzone z myślą o pierwszych krokach w biznesie:

Zdjęcie: Storybloks

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Hycnar
Współzałożycielka firmy HarmoniquePR – Agencji Public Relations. Trenerka biznesu z wiedzą popartą wieloletnim doświadczeniem. Członek międzynarodowej grupy Business Network International.  Ceni sobie profesjonalne podejście do biznesu oraz umiejętności komunikacyjne. Specjalistka w budowaniu trwałych i harmonijnych relacji. Wulkan energii, zaraża optymizmem. U ludzi uwielbia szczery i promienny uśmiech.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail