Czego szukasz

Obowiązki pracodawcy – co musisz wiedzieć zatrudniając swojego pierwszego pracownika?

Ciąża, narodziny dziecka – to zmienia całkowicie życie każdej kobiety. Poświęca czas malutkiej istocie, ale także czuwa nad ładem i porządkiem w domu. Przychodzi jednak moment, kiedy staje przed podjęciem decyzji o powrocie do pracy. Coraz częściej młode mamy decydują się jednocześnie zostać w domu i pracować. Coraz częściej też, postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce i spróbować swoich sił jako właścicielki i założycielki nowych firm. A gdy firma się rozwija, zatrudniają kogoś do pomocy. O czym wtedy warto pamiętać?

  • Izabela Kaźmierczak-Kamiennik - 31/03/2019
młoda bizneswoman prowadzi pracownię projektową

Potrzeba założenia własnej firmy wynika oczywiście z chęci pozostania z dzieckiem w domu oraz świadomości, że praca zawodowa kobiety to również jej wkład w  domowy budżet. Młoda i zdeterminowana mama, potrafi zorganizować się o wiele lepiej niż kilkunastoletni pracownik. Przy dziecku nie ma taryfy ulgowej i odkładania „na jutro”. Trzeba być gotowym tu i teraz i dać z siebie 120%. Szkoła życia, którą przechodzi każda świeżo upieczona matka, procentuje w postaci nabycia nowych umiejętności, które doskonale sprawdzą się w roli pracownika.

Jednakże powrót do pracy, czy stawianie od podstaw swojej firmy, bywa o wiele cięższe przy małym dziecku. Trzeba na nowo zorganizować sobie system pracy, wyznaczyć priorytety, zostać mistrzynią planowania i gospodarowania czasem. W związku z tym, młoda mama może postanowić, że w rozwoju swojej firmy, nie chce działać w pojedynkę. Może także postanowić, że początkowo będzie jej potrzebne wsparcie i współpracownik.

Co powinnaś wiedzieć, zanim zdecydujesz się zatrudnić pracownika?

Poza poznaniem drugiej osoby, zapoznania się z jej CV, młoda mama jako przyszły pracodawca powinna znać wszystkie prawa, obowiązki i możliwości jakie jej przysługują.

Księgowość

Dotacje, „mały ZUS” czy „skarbówka”, to hasła, które staną się za chwilę rzeczywistością. Na początku drogi z własnym biznesem, trzeba odrobić porządnie pracę domową i zaprzyjaźnić się z przepisami i regulacjami prawnymi, których jest więcej niż by się wydawało. Warto więc, już na początku pomyśleć o fachowej pomocy z zakresu księgowości. Zwłaszcza, że do rozliczeń będzie więcej niż jedna osoba. Dla profesjonalnej księgowej, to chleb powszedni, a dla młodej mamy zrzucenie dużego bagażu obowiązków i dylematów. Takie rozwiązanie, ułatwi życie i pozwoli spać spokojnie z myślą, że ktoś inny czuwa nad prawidłowością rozliczeń.

Jaka umowa?

W tym miejscu, kobieta powinna się zastanowić co chce zaproponować przyszłemu pracownikowi. Pod uwagę należy wziąć przede wszystkim to, na jaki okres pracownik ma być zatrudniony. Czy ma to być tylko krótka pomoc czy raczej długofalowa współpraca? Czy przede wszystkim ma to być pracownik czy może współpracownik? Wbrew pozorom, nie musi to oznaczać tylko i wyłącznie umowy o pracę. Jakiego więc rodzaju umowy, ma do wyboru przedsiębiorcza mama?

1) umowa o pracę
2) umowa o dzieło
3) umowa zlecenie
4) umowa o współpracę

Z jakimi obowiązkami wiążą się te umowy?

1) umowa o pracę – zgodne oświadczenie stron zawierane na piśmie. Jej specyfikę, reguluje Kodeks pracy. W swojej budowie zawiera elementy, które bezwzględnie muszą się w niej znaleźć. Są to:

  • rodzaj umowy (okres próbny, czas określony i nieokreślony),
  • rodzaj pracy,
  • czas pracy (dobowa i tygodniowa norma czasu pracy, ilość urlopu),
  • miejsce pracy,
  • wynagrodzenie (częstotliwość wypłat, informacja o formie wypłaty -na konto/do ręki),
  • okres wypowiedzenia (od 3 dni do 3 miesięcy).

Dodatkowo należy liczyć się z następującymi obowiązkami:

  • prowadzenia akt osobowych pracownika,
  • zabezpieczeniem tych akt (odpowiednia szafa, przed dostępem dla osób trzecich),
  • zgłoszenia pracownika do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych,
  • odprowadzania za pracownika obowiązkowych składek ZUS,
  • opłacania zaliczki na podatek dochodowy,
  • ustawa określa minimalne wynagrodzenie (w 2019 roku 2250,00zł brutto),
  • poinformowania w jaki sposób pracownik będzie potwierdzać przybycie do pracy,
  • prowadzenia ewidencji czasu pracy,
  • skierowaniem pracownika na badania lekarskie,
  • skierowaniem pracownika na przeprowadzenie szkolenia BHP.

Poza wymienionymi punktami, należy pamiętać, że umowa o pracę to bardzo specyficzny stosunek prawny. Kiedy zdecydujemy się na tą formę, to druga strona nabędzie prawa pracownicze, a więc będzie mogła korzystać z urlopu wypoczynkowego, uprawnień rodzicielskich czy zwolnienia chorobowego. Tylko w uzasadnionych przypadkach, będzie można kogoś zwolnić z dnia na dzień czy odmówić udzielenia urlopu. Jednakże ma to też pozytywne strony. W końcu to przedsiębiorcza mama staje się pracodawcą i również nabiera stosownych uprawnień z tym związanych. Dodatkowo zatrudniony pracownik ma swoiste poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. W związku z tym obie strony mogą liczyć na rzetelność i uczciwość tej drugiej strony.

2) umowa o dzieło – czym się charakteryzuje?

  • reguluje ją Kodeks cywilny,
  • wynagrodzenie można określić przez stawkę godzinową, jak i ryczałtowo,
  • brak obowiązku odprowadzania składek zus-owskich,
  • obowiązek opłacania podatku,
  • można zawrzeć kary umowne,
  • wykonawca ma możliwość powierzenia wykonania umowy osobie trzeciej.

3) umowa zlecenie:

  • doskonała alternatywa dla współpracujących ze sobą osób, którym nie po drodze do zawiązania umowy o pracę,
  • regulowana przez Kodeks cywilny,
  • w 2019 r. minimalna stawka godzinowa przy tego typu umowie wynosi 14,70 zł brutto,
  • zlecający jest zobowiązany do prowadzenia ewidencji czasu pracy,
  • nakłada obowiązek zgłoszenia do składek ZUS, poza składką chorobową, która jest dobrowolna – zwolnienie z tego obowiązku może nastąpić jedynie w sytuacji, kiedy przyjmujący zlecenie posiada inne tytuły do ubezpieczenia, których kwota jest równa lub wyższa niż minimalna krajowa,
  • wykonawca ma możliwość powierzenia wykonania umowy osobie trzeciej,
  • swoboda przy ustaleniach dotyczących możliwych rozwiązań umowy,
  • po wykonaniu przedmiotu umowy, zleceniobiorca powinien przedstawić raport końcowy.

4) umowa o współpracę:

  • również regulowana przez Kodeks cywilny,
  • należy jasno określić strony umowy,
  • należy także zaznaczyć, czy umowa jest zawierana z osobą fizyczną czy przedsiębiorcą,
  • strony wspólnie określają zasady ich współpracy,
  • powinno się określić również formę usługi jaka ma zostać wykonana,
  • jest dobrą gwarancją solidnej współpracy,
  • wytyczne i zakres działania, mogą być załącznikiem do umowy,
  • w przypadku tej umowy rozliczenia powinny być dokonane poprzez faktury.

Kiedy młoda przedsiębiorcza mama, ustali już z przyszłym współpracownikiem, rodzaj umowy, powinna wiedzieć o kilku innych istotnych aspektach bycia pracodawcą.

Dane osobowe niezbędne do zawarcia umowy

Dane osobowe są niezbędne, aby móc podpisać umowę i rozpocząć współpracę. Ale nie tylko. Stanowią one zabezpieczenie dla obu stron. W razie niewywiązania się z postanowień umowy, dane wynikające z umowy staną się niezbędne, aby móc walczyć o swoje prawa, np. przed sądem.

Ochrona danych osobowych

W dobie RODO szczególnie należy zwrócić uwagę na kwestię ochrony danych osobowych. Bezwzględnie należy zadbać o poinformowanie pracownika lub współpracownika o tym, że jego dane osobowe będą przetwarzane, celem podjęcia współpracy czy zatrudnienia. Przedsiębiorcza mama powinna poinformować o tym na piśmie, wskazując jednocześnie jakie dane będą przetwarzane i przez jaki okres. Powinna również wiedzieć, że jednocześnie staje się administratorem danych osobowych i osobą odpowiedzialną za ich przetwarzanie.

Rozliczenia

Kolejna kwestia, o której należy pamiętać i ustalić ją wcześniej. W zależności od rodzaju umowy, rozliczenia między stronami mogą być dokonywane w formie przelewu na rachunek bankowy lub wypłaty „do ręki”. Niemniej jednak, w umowie powinno się ustalić, czy wypłata wynagrodzenia nastąpi po przedstawieniu przez drugą stronę rachunku/faktury czy też na podstawie prowadzonej ewidencji czasu pracy.

Prawa autorskie

Jeżeli młoda mama wpada na jakiś genialny pomysł – np. kurs online o tematyce, której jeszcze nie było dotąd na rynku, buduje swój projekt od podstaw, sama go doskonali i chce zatrudnić pracownika celem rozbudowania swojej marki, powinna zabezpieczyć również swoje prawa autorskie. Odpowiednia klauzula zawarta w umowie zabezpieczy ją przed niechcianym kopiowaniem. Druga strona będzie upoważniona do korzystania z marki, jednakże prawa do niej pozostaną nadal w rękach twórcy – czyli zatrudniającej mamy.

Podsumowanie

Podsumowując, przed zatrudnieniem odpowiedniego kandydata, należy dokładnie poznać prawa jakie nabędzie po podpisaniu umowy. Dokonać ustaleń, tak aby nie być później zaskoczoną czy rozczarowaną. Bycie pracodawcą to nie tylko prestiż, to jeszcze cięższa praca niż bycie zwykłym pracownikiem. Trzeba jednocześnie wejść w buty szefa, kadrowej, księgowej czy prawnika.

Jednakże odrobienie pierwszej pracy domowej w postaci zaznajomienia się z Kodeksem pracy czy Kodeksem cywilnym, nie tylko da gwarancję, ale także poczucie bezpieczeństwa dla młodej przedsiębiorczej mamy. Będzie wiedzieć jakie prawa i obowiązki leżą po obu stronach, jak nie dać się oszukać czy też, gdzie szukać fachowej pomocy.

Niemniej jednak kobiety są jednymi z najlepszych przedsiębiorców. Są ambitne, wiedzą czego chcą, z całą determinacją dążą do spełnienia swoich planów zawodowych, a bycie matkami, dodatkowo je motywuje do jeszcze większego polepszania swoich umiejętności.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Izabela Kaźmierczak-Kamiennik
Prawnik, wolontariusz w fundacji Prawo dla mam. Ukończyłam kurs zdobywając tytuł Specjalisty ds kadr i płac. Prawo pracy to moja pasja. Moim celem jest pomoc ludziom w jego rozumieniu. Swoje bogate doświadczenie zdobyłam pracując przez kilka ostatnich lat w kancelariach radcowskich i komorniczych. Moim największym marzeniem jest prowadzenie własnego biznesu w zakresie prawa pracy i ochrony danych osobowych. Otwarcie własnej działalności gospodarczej pomoże mi łączyć macierzyństwo z rozwojem osobistym i zawodowym. Tak na co dzień, kiedy znajduję chwilę dla siebie, jestem pasjonatką czytania książek oraz biegania. Prywatnie jestem żoną Tomasza, mamą Bartusia i maluszka w brzuchu :)

Mój przepis na sukces – świetny produkt i wsparcie najbliższych – historia Beni

To jakość decyduje o sukcesie – mówi Benia, mama, która po wielu latach na etacie potrzebowała zmian i założyła własną firmę. Od ponad roku prowadzi własny ośrodek Akademii Twórczego Rozwoju Bystrzak w Sandomierzu. Dlaczego zdecydowała się na współpracę z Akademią Bystrzak? Jak wyglądał pierwszy rok jej pracy i z jakimi wyzwaniami spotyka się na co dzień? Poznajcie przedsiębiorczą mamę – Bernardę Kuśmierz.
  • Franczyzadlamamy.pl - 02/12/2019

Już dzisiaj otwórz Akademię Bystrzak w swoim mieście i prowadź rozwijające zajęcia dla dzieci. Poznaj szczegóły biznesu!

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Akademii Bystrzak:
Michał Wójcik
tel.: 508 343 666
e-mail: [email protected]

Kontakt metodyczno- merytoryczny:
Agnieszka Gorzyńska
tel.: 888 735 594
e-mail: [email protected]

Beniu, jaka była Twoja droga od etatu do własnej firmy?

Przez wiele lat pracowałam w branży szkoleniowej, zmieniając miejsca zamieszkania i rozwijając się. Przeniosłam się do Lublina – tam wspólnie z moim przyszłym mężem podnieśliśmy oddział ze zgliszczy i tak mocno rozwinęliśmy, że wśród wszystkich oddziałów firmy był na 1 miejscu. Stało się tak tylko i wyłącznie dzięki wielkiemu poświęceniu i zaangażowaniu w pracę. Umocniło nas to i dało ogromną wiarę we własne możliwości. Wypracowaliśmy sobie jednocześnie model pracy, który stosuję aktualnie prowadząc własną firmę.

Pracowałam w branży szkoleniowej od wielu lat i poczułam, że nadszedł czas na zmiany.

Potrzebowałam tych zmian, ale nie miałam jeszcze pomysłu na nie, więc zajęłam się domem. Mam 11-letniego syna Jasia i po prostu chciałam spędzać z nim więcej czasu.

Pomysł na własny biznes przyszedł sam. Chciałam Jasia wysłać na rozwijające zajęcia dodatkowe, ale nie mogłam w okolicy znaleźć żadnego ciekawego kursu. Najbliższa placówka, która oferowała wartościowe zajęcia była oddalona od nas o 100 km!

Zajęcia w Akademii Bystrzak

Pomyślałam, że mogłabym takie kursy organizować dla dzieci z naszego miasta. Szukając w internecie informacji na ten temat, natknęłam się na Akademię Twórczego Rozwoju Bystrzak w Częstochowie. Pojechałam na spotkanie z właścicielami i już w trakcie rozmowy wiedziałam, że chcę być częścią tego projektu. To spotkanie utwierdziło mnie w decyzji o uruchomieniu takiej placówki na naszym terenie. Od pomysłu do realizacji nie minął nawet miesiąc.

Błyskawicznie wzięłaś się do pracy! Na czym dokładnie polega Twoja działalność?

Placówkę w Sandomierzu (tu mieszkam) uruchomiłam w 2018 roku – pierwsi klienci zawitali do niej we wrześniu. Aktualnie rozpoczęliśmy drugi rok szkolny – rok utwierdzający mnie w mojej decyzji, że był to dobry, a nawet bardzo dobry wybór.

Prowadzimy kursy rozwoju intelektu dla dzieci w wieku od 3 do 13 roku życia. Oczywiście w podziale na grupy wiekowe, tak aby rozwijać w dzieciach umiejętności adekwatne do wieku. Nasze kursy dają dzieciom „kufer” kompetencji niezbędnych w życiu zarówno aktualnym, jak i dorosłym.

Wdrażamy na zajęciach techniki i strategie edukacyjne znane na całym świecie. Dzieci oczywiście tego nie odczuwają, ponieważ my się z nimi bawimy. Nie wprowadzamy elementów szkolnych, pracujemy na kolorowych poduszkach w małych grupach – maksymalnie 12 osobowych. Wszystko w formie zabawy, czyli w formie najbardziej akceptowalnej przez dzieci.

Poznaj aktualną ofertę Akademii Bystrzak!

Zajęcia, które prowadzimy są potrzebne wszystkim dzieciom i powinny być bazą do innych kursów. Według mojej opinii Akademia Bystrzak jest jedyna w swoim rodzaju. Jest w niej miejsce dla każdego dziecka i każde znajdzie u nas coś dla siebie, z racji ogólnorozwojowego podejścia.

Zajęcia w Akademii Bystrzak

Dlaczego zdecydowałaś się na współpracę z Akademią Bystrzak? Co Cię przekonało?

Uważam, że ta właśnie współpraca była strzałem w dziesiątkę. Założenia dające możliwość rozwoju dzieci, sympatyczni i otwarci właściciele, bardzo dobre opinie w sieci oraz możliwe do udźwignięcia na początek warunki finansowe związane z opłatą franchisingową – czegóż można chcieć więcej. Polecam wszystkim, chcącym rozpocząć swój biznes.

Beniu, jak wyglądał Twój pierwszy rok prowadzenia własnej firmy?

Pierwszy rok był trudny. Każda nowa placówka edukacyjna musi zapracować na zaufanie klientów. To był mój główny cel. Przekonanie rodziców o konieczności rozwijania dziecięcych umysłów właśnie naszymi technikami okazało się w rezultacie możliwe.

Sama nie prowadzę zajęć, aby móc w 100% skupić się na zainteresowaniu kursami jak największej liczby dzieci, a do prowadzenia zajęć zatrudniam trenerów. Są to młode osoby, lubiące i chcące pracować z dziećmi.

Aktualnie mamy kilkanaście grup w różnych przedziałach wiekowych. Część realizujemy w przedszkolach i szkołach, a część w placówce stacjonarnej w Sandomierzu. Wciąż się rozwijamy i nieustannie podejmujemy próby tworzenia kolejnych grup. Teren działania mam bardzo obszerny (powiat sandomierski, stalowowolski i tarnobrzeski), więc na pewno nie braknie mi pracy przez najbliższe 10 – 15 lat.

Jak wspomniałaś już, mieszkasz w Sandomierzu. Jak się wyróżnić w biznesie w mniejszym mieście? Co zadecydowało, że Ty odniosłaś sukces?

Zaczęłam tradycyjnie, wieszając banery w mieście, zakładając fanpage na Facebooku, organizując dni otwarte w placówce stacjonarnej, pokazując się na piknikach rodzinnych, prowadząc lekcje pokazowe w szkołach i przedszkolach, itp.

Pierwszy kontakt ze szkołami i przedszkolami nigdy nie jest łatwy. Byłam jednak mocno zdeterminowana i konsekwentnie dążyłam do celu. Wierzyłam i wierzę nadal w to co robimy, planuję dalszy intensywny rozwój, zwiększanie liczby zatrudnionych i liczby grup.

Gdy pozyskałam już klientów bardzo dbałam i dbam nadal o ich utrzymanie. To proste, gdy świadczy się usługi na wysokim poziomie.

Według mnie właśnie JAKOŚĆ decyduje o sukcesie.

Mając do dyspozycji tak cudowną koncepcję rozwoju dzieci, wystarczyło trzymać się jej założeń, starając się oddać zamysł autorki przy udziale bardzo kompetentnych trenerów.

Kierunek jaki obrałam, tj. ciągła hospitacja trenerów, eliminowanie błędów, które na początku niestety występowały, inwestowanie w coraz to bardziej rzetelny zespół współpracowników, dość dynamiczne tempo działania, przyniosły zadowalające efekty – ponad 85% DZIECI z roku ubiegłego zostało z nami na kolejny rok.

Zajęcia w Akademii Bystrzak

Uważam, że pierwszy rok był najważniejszy, ponieważ na jego podstawie kreowana jest opinia o firmie. Nie daliśmy o sobie zapomnieć, a wręcz przeciwnie jest nas coraz więcej w mieście i okolicach. To bardzo cieszy i dodaje sił do jeszcze bardziej wytężonej pracy. Im więcej wkładamy w przedsięwzięcie tym więcej otrzymujemy.

Na pewno do sukcesu przyczyniło się również moje doświadczenie zawodowe i staż pracy, ale także sytuacja rodzinna jaką mam. Bardzo wyrozumiały mąż Maciej, z którym konsultowałam wątpliwe kwestie oraz cudowny 11-letni syn Jaś, od którego wszystko się zaczęło. Oczywiście to on był i jest najważniejszym klientem mojej placówki. Bez nich nie udałoby się nic. Dziękuję, że wytrzymaliście!!!

Nie wiem, czy w innym mieście byłoby trudniej czy łatwiej, ale na pewno inaczej. Natomiast w każdym warto próbować. Techniki, które stosujemy na zajęciach ułatwiają dzieciom zapamiętywanie, pozwalają szybciej czytać, łatwiej się uczyć, działać w twórczy i kreatywny sposób, dostosowywać się do zmieniających warunków na rynku pracy, szybko przekwalifikowywać się. To przecież cel sam w sobie.

Zapytam jeszcze o te początki – jak zdobyłaś pierwszych klientów, jakie działania prowadziłaś i prowadzisz, by ich zdobywać?

Pierwsi klienci mojej placówki to dzieci, które uczestniczyły w dniach otwartych zorganizowanych w placówce stacjonarnej w Sandomierzu. Kolejni to uczniowie szkół oraz przedszkoli. Następnie wszyscy, którzy słyszeli o nas ciepłe słowa lub dowiedzieli się o efektach naszej pracy z dziećmi.

Wypowiedź jednej z mam brzmiała mniej więcej tak: „moja córka przynosiła często jedynki ze szkoły, a odkąd chodzi na zajęcia do Bystrzaka uczy się na czwórkach”,

albo „posyłam syna do Waszej Akademii, bo koleżanki córka po roku lepiej radzi sobie w szkole”,

albo „po kilku spotkaniach w Bystrzaku mój syn sam z własnej nieprzymuszonej woli zaczął odrabiać lekcje” itp.

Trzeba rozwijać i nagłaśniać nasze usługi dla dobra dzieci właśnie.

Staram się dostosowywać do możliwości jakie mają szkoły i przedszkola. Jestem elastyczna i bardzo wdzięczna, że Dyrektorzy doceniają i rozumieją nasz zamysł. Często podczas wystąpień przed rodzicami osoby kierujące placówką podkreślają, jak ważne są metody, którymi pracujemy. Widać, że zależy im na rozwoju dzieci. To bardzo cieszy.

Beniu, a z jakimi wyzwaniami mierzysz się na co dzień? Co jest trudne w prowadzeniu biznesu?

Wydawać by się mogło, że w drugim roku powinno być już łatwiej. Nic bardziej mylnego. Nadal trzeba użyć wszystkich swoich umiejętności, aby przekonywać dzieci i ich rodziców do nas. Bardzo to jednak lubię i będę to robić mimo przeszkód, ponieważ chcę, aby wszystkie dzieci z mojego terenu miały szansę rozwoju. Obiecałam sobie, że dotrę do wszystkich nawet najmniejszych placówek edukacyjnych.

Poznaj inne mamy, które zdecydowały się na prowadzenie Akademii Bystrzak!

Uważam, że najważniejszym ogniwem w mojej placówce są trenerzy, dlatego bardzo skrupulatnie podchodzę do ich umiejętności. Nie ukrywam, że pozyskanie dobrego trenera to niełatwe zadanie. Jednak mój zespół to fantastyczni ludzie, którym serdecznie dziękuję za pomoc we współtworzeniu placówki.

Im więcej grup tym więcej pracy, więc postanowiłam zatrudnić także osobę do działu marketingu. Wspólnie dotrzemy zapewne do jeszcze większego grona dzieci i będzie mnie więcej dla rodziny. Pierwszy rok był najtrudniejszy. Aktualnie sytuacja stabilizuje się.

Zwykle na koniec pytamy bohaterki naszych wywiadów o jedną wskazówkę, jedno zdanie, jakie chciałyby przekazać innym mamom – co Ty powiedziałabyś mamom, które marzą o własnym biznesie?

Jeżeli marzysz o swoim biznesie w branży edukacyjnej – Akademia Twórczego Rozwoju Bystrzak jest dla Ciebie. Pamiętaj tylko, że potrzebna jest odwaga, „chłodna głowa”, odporność na krytykę i konsekwencja w dążeniu do celu. Jeżeli masz te cechy to pokochanie założeń Akademii jest tylko kwestią czasu. Poznaj je i przekonaj się o tym.

Nie bój się podjąć decyzji, ponieważ placówka centralna daje ogromne wsparcie dydaktyczne i marketingowe. Cudowne jest także to, że występuje rejonizacja. Nigdy na moim terenie nie powstanie placówka prowadzona przez kogoś innego. Założenia Akademii i strategie edukacyjne jakie proponuje bronią się same. Naprawdę warto!!!

Chciałabyś poprowadzić własny oddział Akademii Bystrzak w swoim mieście?

Zapoznaj się ze wsparciem jakie oferujemy i dołącz do nas już dzisiaj!

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Akademii Bystrzak:
Michał Wójcik
tel.: 508 343 666
e-mail: [email protected]

Kontakt metodyczno- merytoryczny:
Agnieszka Gorzyńska
tel.: 888 735 594
e-mail: [email protected]

Dołącz do nas!

Dziękuję za rozmowę.

Zajęcia w Akademii Bystrzak

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Zdjęcia: własność Bernarda Kuśmierz, własność Akademia Bystrzak

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Franczyzadlamamy.pl
Franczyza dla Mamy to projekt portalu Mamo Pracuj prezentujący sprawdzone pomysły na biznes dla mam. Nie masz pomysłu na własny biznes? Skorzystaj z franczyzy! Portal Mamo Pracuj nie bierze odpowiedzialności za wyniki biznesowe prowadzenia działalności przez franczyzobiorców.

Tworzę autorską, malowaną porcelanę – historia Anety

- Z każdą następną nieudaną próbą znalezienia swojego miejsca na rynku pracy narastała we mnie tęsknota za czymś własnym - mówi Aneta, w której pomysł na malowanie porcelany dojrzewał przez rok. Obecnie ma za sobą dwuletnie doświadczenie w prowadzeniu działalności i właśnie stawia swoje pierwsze kroki w roli mamy. Przeczytaj historię Anety!
  • Ewa Moskalik - Pieper - 28/11/2019
Aneta Macko maluje swoją porcelanę

Konkurs „Stań na własnych nogach”

W czerwcu 2019 zaprosiliśmy przedsiębiorcze kobiety do konkursu „Stań na własnych nogach”, który organizowaliśmy wspólnie z Rossmann Polska. Pula nagród w tym konkursie wynosiła aż 60 tysięcy złotych!

W finale znalazło się 50 wspaniałych pomysłów. Dziś kolej na historię Anety, która wymarzoną pracę stworzyła dla siebie sama.

Jaki jest Twój pomysł na biznes i od czego wszystko się zaczęło?

Gdy ponad 10 lat temu spontanicznie namalowałam sobie na paznokciach mój pierwszy „listeczkowy wzorek”, miałam takie przeczucie, że kiedyś go wykorzystam do czegoś większego… 🙂

Przez kolejne lata listeczkowy manicure zostawiałam sobie na specjalne okazje, a w międzyczasie skończyłam studia i szukałam swojego miejsca na rynku pracy. Szczerze mówiąc, nigdzie nie zostałam dłużej i w każdym kolejnym miejscu czułam się…nie na miejscu 🙂

Z każdą następną nieudaną próbą narastała we mnie tęsknota za czymś WŁASNYM, jednocześnie miałam przeczucie, że to nie będzie „normalna” praca. Marzyłam o czymś twórczym, artystycznym i połączonym z pisaniem.

Kobieta na tle półki zapełnionej kolorowymi kubkami
Aneta i jej malowana porcelana

Pomysł na malowanie porcelany dojrzewał we mnie przez około rok, zanim założyłam własną działalność. Swoje nieśmiałe pierwsze kroki stawiałam najpierw pod skrzydłami Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości, ale już po miesiącu złożyłam wniosek o dotację, zachęcona pierwszymi zamówieniami.

Te minione dwa lata wspominam z wdzięcznością i satysfakcją. Cudownie było wstawać, pracować w domowym zaciszu, w poczuciu wolności i radości, że wreszcie tworzę coś MOJEGO, co znajduje wciąż nowych odbiorców. Zwłaszcza mój „listeczkowy wzorek” cieszy się dużym zainteresowaniem – mam nadzieję, że to unikat na światową skalę! 😉 Ale kolorowe listeczki to nie wszystko – od początku zależało mi na tym, aby Ciepliki niosły pozytywne przesłanie w postaci optymistycznych haseł, np. „Oczekuj dobrego” albo „Cieszmy się sobą”.

A gdzie w tym wszystkim miejsce na wspomniane przeze mnie pisanie? Publikując moje prace w Internecie mogę dzielić się z innymi tym, co mi w duszy gra. Zachęcam do odwiedzenia facebook/Ciepliki.MalowanaPorcelana

Co dał Ci udział w konkursie „Stań na własnych nogach”? Co zmienił w Twoim życiu?

Dziś Ciepliki nabrały wiatru w żagle na tyle, by ruszyć z produkcją własnych kubków. Jednak nasze ceramiczne plany jeszcze długo miały pozostać tajemnicą. Gdy mąż namówił mnie na udział w Waszym konkursie, uznałam, że nadeszła pora opowiedzieć na Cieplikowym Facebooku o tym, nad czym od dawna pracujemy i poprosić o zagłosowanie na nas. Pozytywny odzew przekroczył moje oczekiwania! To utwierdziło mnie w przekonaniu, że nasza autorska ceramika znajdzie w przyszłości swoich entuzjastów!

Kobieta i mężczyzna trzymający dwa białe kubki
Aneta z mężem

Jestem pewna, że dzięki konkursowi wielu klubowiczów Rossmann dowiedziało się o naszym projekcie. I nawet jeśli ostatecznie nie trafiliśmy do pierwszej trójki laureatów, to i tak warto było spróbować.

Jak planujesz wykorzystać to doświadczenie w przyszłości? Jakie kolejne kroki zrobiłaś lub planujesz zrobić?

Moją myślą przewodnią (a jednocześnie jednym z moich ulubionych Cieplikowych haseł) na najbliższe miesiące jest: „bądź cierpliwa, nie ustawaj w działaniu, a marzenia spełnią się”. Dopracowaliśmy już kształt naszych autorskich kubków, teraz czas na testowanie rozmaitych szkliw, które będą zdobić Cieplikową ceramikę. Szykuje się niezła zabawa całym wachlarzem kolorów! 🙂

Białą filiżanka pomalowana w kolorowe fantazyjne wzory
Malowana porcelana Ciepliki

W dalszej perspektywie marzy mi się wprowadzenie szerszej gamy własnych produktów, np. filiżanek, imbryków i podgrzewaczy.

Co powiedziałabyś mamom, kobietom, które planują założyć własną firmę?

Prowadzę działalność od ponad 2 lat, a w roli mamy stawiam dopiero swoje pierwsze kroki, ale z pierwszych tygodni po na narodzinach córki wyciągnęłam już kilka wniosków. Przede wszystkim nie „spinać się” za bardzo i cieszyć każdą chwilą z tym nowym człowieczkiem, który wywrócił wszystko do góry nogami 🙂

Widok z góry na leżących na łóżku rodziców i niemowlę które jest pomiędzy nimi
Ciepliki – Aneta z rodziną

A gdzieś na marginesie tej nowej codzienności, stopniowo realizować swoje cele, bez przesadnego ciśnienia na wyrobienie „normy”. Choć Ciepliki były moim „pierwszym dzieckiem”, ich pierwszeństwo zupełnie straciło moc wraz z pojawieniem się Madzi. Teraz cała moja codzienność skupiona jest na niej, podczas gdy na pracę zostały zaledwie okruchy dnia…

Ale nie porzuciłam swoich marzeń i planów – powoli będę je realizować ramię w ramię z moim cudownym Mężem i mam nadzieję, że już wkrótce Ciepliki przekształcą się w mały, ale prężny rodzinny biznes 😉

Jeśli chcesz poznać inne historie finalistek konkursu „Stań na własnych nogach”, przeczytaj także:

Tablice manipulacyjne dla dzieci to nasz biznes – historia Ani i Oli

Kosmetyki naturalne bez ulepszania – pomysł na biznes Dominiki

Prowadzę firmę odzieżową – historia Natalii

Zdjęcia: własność Anety

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail