Czego szukasz

O mamie, co chciała pracować

Przekonałam się, że można zajmować się dzieckiem i jednocześnie pracować. Nieprawdą jest, że jedno z zajęć musi zdominować cały dzień, pochłonąć całą energię i zapał. Jest wiele pośrednich rozwiązań…

  • Sabina Frysztacka - 25/01/2012

Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży prowadziłam własną firmę – pisałam wnioski o dofinansowanie z funduszy unijnych. Było to dość absorbujące i stresujące zajęcie. Uznałam, że dla zdrowia maluszka lepiej będzie, jak zrobię sobie przerwę. Planowałam, że do pracy wrócę, gdy będę już dobrze radziła sobie w roli mamy. Okazało się jednak, że długa przerwa i skupienie wszystkich myśli na całkiem nowych tematach trochę to utrudniły. W zasadzie musiałabym zaczynać od nowa. Zaczęłam się więc zastanawiać czy faktycznie chcę to dalej robić. Nie chciałam… Szybko też doszłam do wniosku, że chcę się zajmować synkiem przynajmniej dopóki nie skończy roku.

Gdy miałam już w miarę opanowane przewijanie, karmienie, kąpiele, usypianie i inne codzienne czynności związane z moim synkiem, powoli zaczęłam odczuwać brak innych tematów w moim życiu. Poza tym kończyły się nam oszczędności. Stwierdziłam, że jestem w stanie codziennie poświęcić kilka godzin jakiemuś zajęciu, które będzie można nazwać pracą.

Po krótkiej rodzinnej naradzie zostało postanowione – szukam dorywczej pracy, którą będę mogła wykonywać w domu. Brałam pod uwagę wszystko. Szybko okazało się że część propozycji nie jest zbyt poważna, a część zupełnie nieopłacalna. Uświadomiłam sobie, że skoro spędzam tyle czasu przy komputerze, szukając zajęcia, może powinnam wykorzystać go właśnie do wykonywania pracy. Skoro codziennie tyle osób siada przed komputerem, wyszukuje i czyta różne teksty, to ktoś musi je pisać. Musiałam tylko wymyślić co mogę pisać i gdzie w związku z tym szukać zajęcia.

W końcu wpadłam na pomysł i zaczęłam wysyłać maile z pytaniem o pracę do firm zajmujących się pozycjonowaniem i tworzeniem stron internetowych. W treści wspominałam o moim paroletnim doświadczeniu w pisaniu wniosków o dofinansowanie. Podkreślałam to, że ich tematyka była różnorodna i w związku z tym musiałam być elastyczna w tworzeniu przekonujących opisów. Wspominałam nawet o mojej działalności w szkolnych gazetach, grupach literacko-poetyckich, a nawet o konieczności sporządzania dużej liczby prac pisemnych na studiach. Kontaktów do firm zajmujących się tworzeniem stron www i pozycjonowaniem szukałam oczywiście przez Internet.

Wysłałam naprawdę wiele maili. Dostałam tylko kilka odpowiedzi. Z jedną z firm nawiązałam trwającą do dziś współpracę. Dzięki temu mam satysfakcję, że sama znalazłam sobie zajęcie, że dokładam się do rodzinnego budżetu. Jest to oczywiście zajęcie tymczasowe i nie zarabiam bardzo dużo, ale jestem cały czas blisko mojego synka. Codzienne chwilowe oderwanie od „bycia mamą” pozwala mi wracać do tej roli z jeszcze większą radością.

Kiedy będę szukała pracy w pełnym wymiarze, moje obecne doświadczenia będą z pewnością przydatne. Zdobyłam nowe doświadczenia i umiejętności. Przekonałam się, że jeśli skupię się codziennie przez pewien czas na czymś innym niż sprawy mojego ukochanego synka, wychodzi to na dobre jemu, mojemu mężowi i mnie.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Sabina Frysztacka
Od ponad dwóch lat spełnia się jako mama. Obecnie stara się łączyć opiekę nad synkiem z pracą polegającą na pisaniu tekstów pod pozycjonowanie stron internetowych. Z wykształcenia magister filozofii. Myśli o powrocie do pracy na cały etat i… o drugim dziecku…
Podyskutuj

Najtrudniejszy pierwszy krok – wracam do pracy

A więc stało się, znalazłaś wymarzone zajęcie, jest niania, wyprasowana garsonka i nowa fryzura, w torebce wizytówki, ale nie możesz opędzić się od wątpliwości: „Jak ja sobie poradzę po przerwie spędzonej głównie z niemowlęciem, w domowym, przewidywalnym zaciszu? Jak dzieci zniosą rozłąkę? Czy odnajdę się w nowym środowisku?” O trudach powrotu do pracy i czy diabeł rzeczywiście taki straszny?
  • Marta Szyszko - 05/11/2019
kobieta szykuje się do pracy

Nerwowo rozbijam się po mieszkaniu, no gdzie ta niania powinna być za 2 minuty, a jak się spóźni? Wszystko dopięte na ostatni guzik, młode przyglądają mi się z zaciekawieniem i niedowierzaniem. Wszak widok mamy jak spod igły, zamiast w poplamionym T-shircie i dresie, zwiastuje albo uroczystość rodzinną albo inne ważne wydarzenie.

Mama – gdzie idziesz?

Pyta starsza. -„Do pracy” – odpowiadam. Niby nic wielkiego, ale brzmi przerażająco, a jednocześnie budzi ekscytację. Dzieci jak nie one, bawią się grzecznie i czekają co się wydarzy. Do niani są przyzwyczajone, dla nich to tak jakby mamusia szła na jogę, nie zauważą różnicy – pocieszam się w duchu. Mimo to stres daje znać o sobie w postaci niepohamowanego pesymizmu i obawy przed spiskiem rzeczy martwych i żywych przeciwko mnie w dniu dzisiejszym.

Piętrzące się w głowie wątpliwości

„A co jak się spóźnię, jak autobus nie przyjedzie, jak wsiądę nie w tym kierunku co trzeba, jak nie znajdę biura???” przerywa punktualna jak zwykle niania. Dzieci lgną do niej z entuzjazmem, a ja po chwili zamykam drzwi za sobą. Drzwi, ale wraz z nimi pewien etap: pełnej symbiozy z dziećmi i oddania macierzyństwu, opuszczam swoje garnki, deskę i żelazko, ruszam dziarskim krokiem do tętniącego życia społecznego. Prawdziwych wyzwań i dylematów z innej działki niż: „marchewka, czy jabłko?”.

Zalana skrajnymi emocjami nie wiem, czy śmiać się czy płakać? Ulga i nadzieja mieszają się z poczuciem winy – kompletnie nieuzasadnionym. Dzieci nie potrzebują zmęczonej rutyną, przygaszonej mamy. Nie znikam na cały dzień, ale na kilka godzin, pozostałą część wykonam w domu, bo taka specyfika nowej pracy.

Ten pierwszy dzień

Na miejscu zjawiam się pół godziny przed czasem, żaden z czarnych scenariuszy po drodze się nie sprawdził. Niepewnie uchylam drzwi biura i jak oniemiała widzę przed sobą znajomą twarz – koleżanka ze studiów. Całe napięcie mija i po krótkiej wymianie uprzejmości zabieramy się do pracy. Sypię pomysłami jak z rękawa, po pierwszym dniu czuję się z nowym zespołem jak ryba w wodzie. Ja – mama, ja – pracowniczka.

Powrót do domu

Za drzwiami roześmiane buzie – wbrew wszelkim obawom – dzieci zaopiekowane i szczęśliwe. Może im też był potrzebny ten oddech? Bo mi na pewno, a i dodatkowe pieniądze znajdą zastosowanie w domowym budżecie…

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Szyszko
Mama pełną parą, która od spraw domowych i trywialnych ucieka w nałóg… pisanie. Dzieli się matczyną dolą i z innymi rodzicielkami na portalu www.niedoskonalamama.pl. Prowadzi także blogi www.takeitizi.pl oraz www.kobietawe-biznesie.pl.
Podyskutuj

Dzień Otwarty we Franklin Templeton- „spotkanie, które dodaje skrzydeł”

Tak mówiły o nim uczestniczki Dnia Otwartego dla Mam w firmie Franklin Templeton w Poznaniu. 55 Pań, 25 dzieci, ponad 16 speed interviews i ponad 20 pracowników firmy zaangażowanych w wydarzenie i najwyższe możliwe oceny spotkania! Zapraszamy do relacji!
  • Agnieszka Kaczanowska - 04/11/2019
Dzień Otwarty w siedzibie Franklin Templeton

Dzień Otwarty dla Mam w firmie Franklin Templeton w Poznaniu

Nastroje i ducha wydarzenia najlepiej oddają słowa Uczestniczek:

„Takie spotkanie jest jak trampolina, od której, po miesiącach lub latach spędzonych na wychowywaniu dzieci, można odbić się i zmienić swoje życie już na zawsze”

„Dla matki, która dłużej została w domu, zdanie sobie sprawy z potrzeb kobiety pracującej, przełamanie strachu i nabranie większej pewności siebie – idealne spotkanie”

„Okazuje się, że wszystkie pracujące i niepracujące jesteśmy takie same i mamy lub miałyśmy podobny status życiowy. Mam nadzieję, że będzie takich spotkań więcej!”

„Jedyne czego mi brakło, to mojej odwagi, aby zgłosić się do udziału w speed recruitment!”

Trzecie wspólne spotkanie we Franklin Templeton w Poznaniu

Nie jest łatwo przygotować trzecie spotkanie dla zbliżonej grupy docelowej, ale i tym razem zarówno frekwencja, jak i zaangażowanie Uczestniczek, przeszło nasze wszelkie oczekiwania.

Szczególną okazją do organizacji tegorocznej edycji Dnia Otwartego dla Mam w Poznaniu, była przeprowadzka pracowników firmy do nowego biura na Nowym Rynku.

Nowe otoczenie, jeszcze bardziej nastawione na współpracę i interakcje sprzyjało nawiązywaniu kontaktów i rozmowom, a tych ostatnich było całe mnóstwo.

Sprawdź najnowsze oferty pracy Franklin Templeton i aplikuj!

Co się działo w trakcie spotkania?

Dla naszych gości przygotowaliśmy dwie oddzielne przestrzenie, aby Panie mogły spokojnie wziąć udział w spotkaniu, a dzieci radośnie bawić się pod opieką animatorów.

Część merytoryczną wydarzenia podzieliśmy na trzy części:

  • Wystąpienie pt. „Nie taka rekrutacja straszna jak ją malują – czyli rad kilka jak przejść pozytywnie proces rekrutacji w organizacji takiej jak Franklin Templeton”, które cieszyło się ogromnym zainteresowaniem sądząc po liczbie pytań jakie padły z sali.
  • Networking, podczas którego można było wziąć udział w akcji speed recruitment, ale także niezależnie skonsultować swoje CV z rekruterami Franklin Templeton, sprawdzić znajomość języka angielskiego oraz skorzystać z okazji i zobaczyć nowe biuro Franklin Templeton. Przez cały czas pracownicy firmy byli otwarci i dostępni na rozmowy indywidualne. Jak również zespół Mamo Pracuj 🙂

Co było najważniejsze dla uczestniczek spotkania?

„Najbardziej wartościowe było odczarowanie stereotypów i możliwość rozmowy z ludźmi, którzy tam pracują. Ekipa działu HR była do dyspozycji na każdym kroku i było widać, że mają naprawdę dużo chęci do działania i dzielenia się informacjami”

„Otwartość pracowników FT (zwłaszcza rekruterów), bardzo miła atmosfera, postawa wspierająca nawet na speed recruitment”.

„Możliwość porozmawiania z obecnymi pracownikami i możliwość szybkich rekrutacji. To że dzieci miały dużą swobodę w przychodzeniu do mam jak miały ochotę, a jednocześnie animatorki starały się je tak zainteresować, aby mamy jak najwięcej usłyszały”

Dla tych z Was, które nie mogły tym razem skorzystać z możliwości spotkania z pracownikami Franklin Templeton mamy dobrą wiadomość. Kolejny Dzień Otwarty dla mam na pewno się odbędzie!

Chcesz dowiedzieć się więcej o firmie Franklin Templeton? Sprawdź profil firmy w Bazie Pracodawców Przyjaznych Rodzicom!

Zdjęcia: własność Franklin Templeton

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail