Czego szukasz

Moje dzieci chorują, a ja – uwaga – gryzę!

Nawet nie wiem kiedy minęły całe święta i Nowy Rok. Łącznie 12 dni względnie luźne, mniej pracy, większość osób na urlopie… Miałam tyle pomysłów, planów, cieszyłam się na czas z dziećmi i na to co ja zrobię sama dla siebie… Ale nic z tego nie wyszło. Dlatego tak wkurzają mnie wszystkie teksty o planowaniu i ustalaniu celów na Nowy Rok…

Doba dla rodziców powinna być dłuższa…

Brrrr. Dzisiaj jest 5 stycznia, a ja jeszcze nie znalazłam czasu na poukładanie swoich myśli, na spojrzenie na starą mapę planów z zeszłego roku. Albo chociaż swoją, tylko swoją spokojną chwilę. Przecież było tyle wolnych dni, jako to?

Ano tak, że kiedy moje dzieci chorują (a syn zaczął chorować od 23 grudnia, i dopiero teraz wraca do siebie), wchodzę w stan permanentnego zdenerwowania, zmartwienia i troski, i moje myśli koncertują się wokół dzieci, codzienności, lekarzy, lekarstw, tulenia, noszenia na rękach, zabawiania etc. A do tego praca, gotowanie, no takie codzienne rzeczy. I nie znajduję w swojej głowie przestrzeni na myślenie o sobie, o swoich przyjemnościach… Słowem jestem całkowicie pochłonięta byciem mamą. A że dzieci trójka, jak pewnie wiecie, to i potencjalnie szans na choroby więcej.

Uwaga gryzę!

I nie podzieliłabym się tą myślą pewnie z Wami, bo martwiłam się, że ze mnie taka wariatka, ale wczoraj ćwicząc pilates (tak, w końcu się udało, synek w lepszej formie), moja koleżanka powiedziała: „Wiesz, nie ma innej rzeczy, która by tam mnie potrafiła martwić i tak zdenerwować jak chore dzieci?”. Dzięki Gosiu, za te słowa. Wiem, że przynajmniej nie jestem sama…

I ta myśl uświadomiła mi, że właśnie tak jest. Zdrowie dzieci jest dla mnie najważniejsze na świecie i kiedy nie czuję, że jest bezpiecznie, że są leki, jest diagnoza, dziecko wraca do zdrowia, to ja jestem cały czas podenerwowana, spięta, zatroskana. A wtedy lepiej nie wchodzić mi w drogę. Gryzę, szczekam i połykam w całości. Wybacz mężu, dostało Ci się prawie codziennie…

Tym bardziej myślę sobie o każdej mamie, która zmaga się z chorobami przewlekłymi dziecka, i ślę każdej z Was tyle dobrych myśli i tyle sił ile mogę! Na cały rok i jeszcze dłużej.

Jak sobie wtedy radzić?

Ja nie wiem. Jeszcze nie potrafię choć jestem mamą od 8,5 roku… Jeśli znalazłaś sposób, to napisz koniecznie, podziel się, stwórzmy listę ratunkową na te trudne chwile!

Dzięki!

Zdjęcie: pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie