Czego szukasz

Moja chęć rozwoju zawodowego nie określa, czy jestem dobrą czy złą mamą

„W trudniejszych chwilach powtarzam sobie, że to, czy zostanę w domu z dzieckiem, czy pójdę do pracy, nie determinuje tego, czy jestem złą, czy dobrą mamą.”
Jak to jest, kiedy wraca się do pracy po urlopie macierzyńskim? O swoich przygotowaniach, obawach i emocjach z tym związanych opowiadają dwie kobiety: Małgorzata Goljanek – ekspertka ds. programów lojalnościowych i Agnieszka Dobosiewicz – kierowniczka wsparcia procesów finansowych w pionie IT z firmy Generali.

biuro Generali synowie Agnieszki Dobosiewicz

Spotykamy się, by porozmawiać o Waszych powrotach na rynek pracy po urlopie związanym z urodzeniem dziecka. Wasze historie powrotów są różne: Gosiu, Ty wróciłaś do tej samej organizacji. Dla Ciebie, Agnieszko, Generali było nową firmą.

Małgorzata Goljanek: Zgadza się. Jestem mamą 20-miesięcznego chłopca i do pracy wróciłam z początkiem lipca 2023 roku. Z Generali jestem związana już ponad 10 lat!

Agnieszka Dobosiewicz: Ja natomiast do Generali dołączyłam w 2018 roku, po 3 latach nieobecności na rynku pracy, związanej z dwoma urlopami macierzyńskimi. Moi synowie mieli wtedy: 3,5 i 2 lata.

Ciekawa jestem, czy miałyście jakieś wyobrażenia dotyczące powrotu do pracy zawodowej po przerwie i jeśli tak – jakie one były?

MG: Bardzo różne. Miałam trochę obaw – głównie związanych z tym, jak pogodzę macierzyństwo z pracą, jak rozłąkę zniesie mój synek i jak mój pracodawca będzie odbierał moją nową rolę – w końcu, pomimo tego, że pracuję w Generali ponad 10 lat, to dużo się tu zmieniło. Jednocześnie wiedziałam, że wracam do miejsca, które znam i wiele zmian już „razem” przeszliśmy, więc czułam, że damy radę!

Można powiedzieć – komfortowa sytuacja. A jak było u Ciebie, Agnieszko?

AD: Ja starałam się raczej nie wyobrażać sobie, jak to będzie, bo pewnie byłabym w stanie zwizualizować wiele potencjalnych problemów, jakie mogą mnie spotkać i tym samym tylko dołożyć sobie dodatkowego stresu. Skupiłam się bardziej na działaniu tu i teraz. Podobnie jak Gosia, miałam sporo obaw i wątpliwości. Bardzo chciałam sprostać obowiązkom powierzonym mi jako nowemu pracownikowi, ale też ciągle być najlepszą mamą dla moich synów.

Agnieszka Dobosiewicz z synami
Agnieszka Dobosiewicz z synami

Wniosek z tego może być taki, że niezależnie czy wraca się w znajome miejsce, czy nowe, w taki powrót wpisane są obawy i niepokój. A co stało za samą decyzją o powrocie do pracy? Skąd wiedziałyście, że to ten właściwy moment?

MG: W moim przypadku powrót do pracy był naturalnym etapem, który zakładałam, zanim mój syn pojawił się na świecie. Wiedziałam, że wykorzystam cały urlop macierzyński, rodzicielski i – jeśli będzie to możliwe – również wypoczynkowy do opieki nad nim, a następnie wrócę do pracy. Praca to bardzo ważna część mojego życia. Do zaplanowania była więc bardziej kwestia opieki nad dzieckiem i decyzja czy wrócę od razu na cały etat, czy może np. pół etatu, niż to, czy w ogóle wracam.

Potrzebowałam powrotu do pracy. Moje „poprzednie życie”, też mi się podobało i nie chciałam z niego rezygnować.

Agnieszko, a jak to wyglądało u Ciebie?

AD: Decyzję o zostaniu mamą podjęłam bardzo świadomie, tak samo, jak decyzję o powrocie do pracy. Nie wyobrażam sobie robić kariery kosztem rodziny, ale też nie widzę się w modelu, w którym nie pracuję zawodowo. To daje mi poczucie sprawczości, kierowania własnym życiem i niezależność, również finansową. Moi rodzice nauczyli mnie tego, by w życiu kreować swoją rzeczywistość, a nie płynąć z prądem, tego, aby nie być od nikogo zależnym. I dziś jestem im za to bardzo wdzięczna. Moje losy tak się potoczyły, że obecnie jestem samodzielną mamą, która była w stanie przeorganizować całe swoje życie i nie upaść, tylko wciąż stać twardo na ziemi. Jestem przekonana, że taki model jest dobry nie tylko dla mnie, ale również dla moich synów.

To ważne, co mówisz o swoich rodzicach. Modeli wychowania jest tyle, ilu rodziców i warto mieć świadomość, że to, jak my dorośli tworzymy własną rzeczywistość, wpływa na to, na jakich dorosłych wyrosną nasze dzieci. Nie zawsze o tym myślimy w ten sposób.

MG: Zgadzam się z Tobą. Niestety nie pomaga nam ciągle obowiązujący stereotyp mamy, która powinna poświęcić się rodzinie i obowiązkom domowym. Chcę, żeby moje dziecko widziało mnie spełnioną i szczęśliwą. Wierzę, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Moja mama całe życie spełnia się zawodowo. Dzięki niej zobaczyłam, że kobieta może łączyć wiele ról i w każdej z nich być świetna.

Małgorzata Goljanek
Małgorzata Goljanek

To, co mówicie, nawiązuje mocno do społecznej teorii uczenia się Alberta Bandury. Według Bandury uczymy się poprzez konsekwencję własnych działań oraz poprzez obserwowanie zachowań innych ludzi. I w Waszym przypadku modelami są Wasze mamy, które pokazały Wam, że z powodzeniem da się połączyć różne role życiowe.

AD: Tak. I myślę też, że ważne jest, by pamiętać, że fakt stania się mamą nie wykreśla nas – matek z innych ról, które pełniłyśmy wcześniej.

Jak więc godzicie te różnorodne role? Czy macie na to jakiś specjalny patent?

MG: Uczę się tego każdego dnia. Staram się tak planować tydzień czy miesiąc, żeby znaleźć czas na różne aktywności, chociaż wiadomo, jak to czasem z tym planowaniem przy dzieciach bywa. Mam to szczęście, że bliscy mnie wspierają, dzięki temu jest to prostsze. Każdy etap rodzicielstwa niesie nowe wyzwania, więc czasem łatwiej jest godzić różne role, a czasem trudniej. Ale my, kobiety, matki, naprawdę potrafimy wiele!

Czas z rodziną jest bardzo ważny. Widzę, że odkąd pracuję, jest on bardziej intensywny. A więcej nie zawsze znaczy lepiej. Czasem, będąc w domu cały dzień, kończyłam go z poczuciem, że nic ciekawego nie zrobiliśmy. Fajnie jest trochę za sobą zatęsknić.

AD: Według mnie najważniejsze jest dobrze określić swoje priorytety i nauczyć się odpuszczać, zwłaszcza sobie samej. Pełnimy w życiu wiele ról: jesteśmy matkami, partnerkami, pracowniczkami, przyjaciółkami itp. Dla mnie naturalne jest, że w każdej z nich powinno się dawać z siebie 100%, ale wiem też, że czasem po prostu tak się nie da, zwłaszcza mając małe dzieci. Jesteśmy ludźmi, a nie robotami. Mieć gorszy dzień albo po prostu potrzebować nic nie robić jest też ok.

Moje patenty? Mam świadomość, że moi synowie są dziećmi tylko raz i więź jaką zbuduję z nimi teraz, będzie owocowała w przyszłości. Jeśli dziś nie będę zaangażowana w ich sprawy, to jutro będziemy gdzieś obok siebie, każdy zajęty swoim światem.
To kosztuje mnie czasem nieuprasowane ubrania czy nie do końca wysprzątane mieszkanie. Akceptuję to, bo na tym właśnie polega wyznaczanie priorytetów. Chłopcy wiedzą też, że czasem potrzebuję spędzić czas z innym dorosłym albo po prostu pobyć chwilę sama w ciszy, zamiast grać w planszówki. Jeśli natomiast w pracy zdarza mi się pracować po godzinach, to siadam do komputera dopiero wtedy, gdy przeczytam im fragment książki na dobranoc. Wieczory są zawsze rodzinne, tylko dla nas. Bardzo tego pilnuję.

Chcesz poznać Generali bliżej? Odwiedź profil firmy w Bazie Pracodawców Przyjaznych Rodzicom.

Ważna jest i dla mnie ta myśl, w której mówisz o „odpuszczaniu sobie”, szczególnie wobec presji społecznej, utartych wzorców, szeroko rozumianych oczekiwań. Doskonale jednak wiemy, że to nie jest łatwe. Bardzo często też mamom decydującym się na powrót do pracy towarzyszy poczucie winy. Czy tak też było w Waszym przypadku?

MG: Poczucie winy niestety mnie nie ominęło. Im bliżej powrotu do pracy, tym poczucie winy było większe. Dzień przed czułam się jak najgorsza matka na świecie. Wtedy chyba najcenniejszy był spokój mojego męża i zapewnienie, że jak coś będzie nie tak, to będziemy działać. Potem, jak zobaczyłam, że syn dobrze czuje się w żłobku, poczułam się dużo lepiej.

W trudniejszych chwilach powtarzam sobie, że to, czy zostanę w domu z dzieckiem, czy pójdę do pracy, nie determinuje tego czy jestem złą, czy dobrą mamą.

Dla wielu osób pomocne może okazać się również wsparcie specjalisty, z którym można przepracować pewne wątpliwości. Generali takie wsparcie zapewnia.

AD: Dla mnie najważniejsze było stworzenie planu działania. Jestem umysłem ścisłym, analitycznym, więc wszelkiego rodzaju harmonogramy bardzo pomagają mi porządkować rzeczywistość, w której funkcjonuję. W pierwszych dniach po powrocie z urlopu macierzyńskiego bardzo się stresowałam. Wykonywałam po kilka telefonów dziennie do mojej mamy, upewniając się, czy wszystko na pewno jest w porządku. I tak naprawdę tylko dwie rzeczy pomogły mi odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości. Po pierwsze – poczucie dobrego zaplanowania każdego tygodnia, a po drugie i chyba najważniejsze – reakcja moich synów na rozłąkę ze mną. Mimo że tęsknili, wiedziałam, że fajnie spędzają ten czas z dziadkami. Ważna była pewność, że moi synowie są bezpieczni, spokojni i szczęśliwi, gdy ja jestem w pracy oraz że ta rozłąka nie kosztuje ich morza łez. To było najbardziej wspierające.

Agnieszka Dobosiewicz
Agnieszka Dobosiewicz

Czyli dobry plan i uważność, spokój i oparcie w bliskich.

MG: Dobrze też rozmawiać z innymi mamami.

OK, dorzucamy do tego jeszcze spotkania z Mamo Pracuj! Wchodzę w to!

Szukając dalej wspierających rozwiązań, czy zgodzicie się ze mną, że równie ważna jest postawa pracodawcy wobec powracającej do pracy mamy? Czy w waszym przypadku wasz pracodawca – Generali – ułatwił Wam ten powrót?

MG: Kluczowe było zrozumienie i ludzkie podejście oraz empatia naszych szefowych, jak również otwartość Generali na pracownika – mamę, która ma też nieco inne zobowiązania.

AD: Tak, na pewno to, o czym Gosia mówi. Ja już na etapie rozmowy rekrutacyjnej, gdy wspomniałam o tym, że jestem mamą dwójki małych dzieci, spotkałam się z bardzo pozytywną reakcją. W żaden sposób nie było to kryterium oceny mojej aplikacji.

Moja ówczesna przełożona, Małgosia, już na samym początku podkreśliła, że tak naprawdę bycie mamą wymaga od kobiet wzmocnienia lub wręcz wypracowania w sobie cech, które są również cenne w życiu zawodowym, jak np. koordynacja wielu zadań jednocześnie czy orientacja na rezultaty.

To bardzo ciekawe, co mówisz. Co przekonało Cię do tego, by z wielu różnych pracodawców wybrać właśnie Generali?

AD: Zdecydowanie wspomniana rozmowa kwalifikacyjna. Z jednej strony techniczna, sprawdzająca umiejętności twarde, a jednocześnie odbywająca się w przemiłej, luźnej atmosferze. Bardzo szybko znikł stres, nieodłączny w tego typu sytuacjach i poczułam się jak na kawie z koleżanką. To było coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłam i wywarło na mnie niesamowite wrażenie – ta otwartość oraz szybkie nawiązanie relacji. Wtedy poczułam, że do takiego miejsca chciałabym dołączyć, a z taką szefową pracować.

Potem okazało się, że Generali jest bardzo relacyjną firmą. My naprawdę bardzo się lubimy, pomagamy sobie i się wspieramy. Jesteśmy jednym zespołem i wiemy, że gramy do tej samej bramki. Praca w takich warunkach jest czymś naprawdę wyjątkowym, szczególnie że takie podejście czuje się w całej firmie.

Duże wrażenie zrobiło na mnie Twoje otwarte i odważne „wyłożenie kart na stół” podczas rozmowy rekrutacyjnej, kiedy powiedziałaś o tym, że jesteś mamą i chcesz pogodzenia macierzyństwa z pracą zawodową. Wiele kobiet wracających na rynek pracy boi się o tym mówić w obawie przed dyskryminacją albo uważają, że to po prostu nie jest temat na rozmowę kwalifikacyjną.

AD: Ani przez moment podczas tej rozmowy nie poczułam, że moje macierzyństwo jest problemem. Kryterium oceny mnie jako potencjalnego pracownika były przede wszystkim moje kompetencje oraz ogólny odbiór mojej osoby podczas rozmowy. I wiem, że wydaje się to bardzo idylliczne, ale takie są moje doświadczenia. Takie jest Generali: z jednej strony duża, międzynarodowa korporacja, a z drugiej – wciąż ważny jest człowiek jako jednostka, jego doświadczenia, problemy i sukcesy.

W Generali jest też specjalny program re-onbaordingowy przeznaczony dla mam wracających po urlopie rodzicielskim/wychowawczym. Czy korzystałyście z niego? Jeśli tak, to które jego elementy były dla Was najbardziej wspierające?

MG: Tak, to jest program Spokojny powrót z Generali i kiedy ja wracałam do pracy, to ten program już funkcjonował. Jest to możliwość spotkania z psycholożką i psychoterapeutką, która specjalizuje się w pracy z rodzicami i ich dziećmi. Ja osobiście z niego nie skorzystałam, ale cieszę się, że miałam taką możliwość. Dobrze jest mieć wybór. Daje mi on poczucie bezpieczeństwa oraz świadomość tego, że pracodawca dba i rozumie różnorodne potrzeby swoich pracowników.

AD: Ze swojej strony dodam, że nie bez znaczenia w tym procesie jest podejście przełożonych i współpracowników. Pracownik nie czuje się anonimowym trybikiem w wielkiej korporacyjnej machinie, ale wciąż pozostaje indywidualną osobą. To jest coś naprawdę wyjątkowego. Pomoc psychologiczna, szereg spotkań wspierających oraz szkoleń w ramach programu „Dbam o zdrowie”, które zapewnia nasza firma – to wszystko bardzo pomaga w skomplikowanej codzienności. Ja nie korzystałam z programu re-onbordingowego, został on wprowadzony już po moim dołączeniu do Generali. Wiem natomiast, co jest najbardziej wspierające nie tylko dla mnie samej, ale też dla moich pracowników.

Czy możesz opowiedzieć nam o tym coś więcej? Jakie inne rozwiązania ma Generali dla swoich pracowników, w tym pracujących rodziców?

AD: Przede wszystkim elastyczne podejście do rozliczania obecności w biurze w skali całego miesiąca, a nie danego tygodnia i brak sztywnych godzin pracy dla wszystkich. Każdy z nas ma inną sytuację życiową, inne potrzeby, ale te dwa aspekty są – z mojej perspektywy – najcenniejsze.

Takie podejście wymaga jednak wzajemnego zaufania, a także wypracowania rytmu pracy dla całego zespołu. Gdy się to osiągnie, komfort pracy niesamowicie wzrasta. Mnie daje to przede wszystkim poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa, a także pewność, że nawet w sytuacji awaryjnej będę w stanie pogodzić zarówno sprawy prywatne, jak i zawodowe.

Małgosiu, a dla Ciebie co było ważne i dało Ci przekonanie, że uda Ci się pogodzić macierzyństwo z pracą zawodową?

MG: Wiedziałam, że Generali jest pracodawcą, który dba o swoich pracowników. Nikogo nie zdziwiło, że zapytałam o możliwość całkowitej pracy zdalnej.

Obecnie pracuję hybrydowo i jest to dla mnie idealne rozwiązanie. Dla mnie była i dalej jest ważna możliwość rozpoczęcia pracy między godziną 7 a 9 rano. Wiedziałam także, że jeśli np. będę miała nagłe sytuacje, powiedzmy, że związane ze zdrowiem swoim czy synka, będę mogła porozmawiać z szefową i wyjść do lekarza w ciągu dnia, a wieczorem dokończę pracę. Otwartość i zaufanie do mnie, jako do pracownika, są dla mnie bardzo ważne.

Małgorzata Goljanek
Małgorzata Goljanek

Gdybyście miały wskazać najważniejszą rzecz, która była dla Was najbardziej pomocna w powrocie do pracy po urlopie związanym z macierzyństwem, to co by to było?

MG: Ze strony Generali – elastyczność i zrozumienie. Ze strony osobistej: planowanie i współpraca z bliskimi.

AD: Zgadzam się z Gosią. Uzupełniłabym ten pakiet o dwa ważne elementy ze strony pracodawcy: zaufanie do pracownika i dobrze przeprowadzony proces wdrożenia w nowe obowiązki. To zrozumienie w połączeniu z zaufaniem ze strony pracodawcy sprawiło, że jeszcze bardziej poczułam odpowiedzialność, by ze swoich obowiązków wywiązać się w 100%.

I niech to będzie puenta naszej rozmowy. Zaufanie uruchamia poczucie odpowiedzialności w obu kierunkach, a także w obu obszarach – zarówno w macierzyństwie, jak i w pracy zawodowej.

Pięknie dziękuję Wam za tę rozmowę.

Jesteś zainteresowana dołączeniem do Generali? Zobacz oferty pracy!

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Z wykształcenia psycholożka, trenerka umiejętności miękkich, absolwentka Szkoły Trenerów Pracowni Psychologicznej Elżbiety Sołtys w Krakowie, specjalistka HR. Mama 4 synów. Pasjonatka zmiany, rozwoju osobistego i rodzicielstwa w duchu idei Jespera Julla, związana z FamilyLab Polska. Razem z Mamo Pracuj uwrażliwia pracodawców na potrzeby swoich pracowników.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie