Czego szukasz

MobiLove – zabawki, które powstały z potrzeby serca

Magdalena Bartnicka, mama dwóch córeczek, tworzy zabawki, które są alternatywą tak powszechnie dostępnych karuzelek dla niemowląt. Jak sama mówi, stworzyła Pracownię MobiLove, by „wspomagać najmłodszych w rozwoju i pokazywać im piękno świata, bo mobile Montessori uwalniają wielki potencjał tkwiący w niemowlętach i liczę na to, że coraz więcej rodziców będzie chciało mieć realny wpływ na harmonijny rozwój swoich dzieci” .

Magdalena Bartnicka

Magdo, stworzyłaś Mobilove – Pracownię Mobili. Opowiedz proszę o tym co robisz, skąd ten pomysł?

Pomysł na MobiLove urodził się wraz z moją drugą córeczką Wandą, gdy przygotowując wyprawkę zapoznałam się bliżej z pedagogiką Marii Montessori. Zainteresowałam się mobilami Montessori i ich wpływem na rozwój niemowlęcia.

Gdy 5 lat temu na świat przyszła moja pierwsza córka – Ewa, moja wiedza na temat potrzeb rozwojowych niemowląt była niewielka.

Królowało powszechne przekonanie, że niemowlęta należy otaczać pastelami, że małe dziecko potrzebuje ciszy i że nie należy go długo nosić przy sobie, gdyż się przywyczai.

Teraz wiem, że to nie były dobre wskazówki. Mało też było wtedy źródeł informacji na temat tego, jak widzą niemowlęta i co możemy zrobić, żeby stymulować ich rozwój od pierwszych dni życia.Widziałam, że Ewa reaguje na kontrastową karuzelę, którą stworzyłam z filcu specjalnie dla niej.

Przy drugiej córce byłam już lepiej przygotowana. Stworzyłam dla niej mobile oparte o pedagogikę Montessori. Byłam oczarowana jej zaangażowaniem. Lubiłam patrzeć, jak obserwuje kolejne mobile.

Czułam, że jest to doskonały sposób, by stymulować jej wzrok, koncentrację i by pokazywać jej, że świat, na który dopiero co przyszła, jest miejscem przyjaznym i ciekawym.

Pokazywałam wykonywane przeze mnie mobile innym dzieciom i mamom, które, jak się okazało, nie mają często ani czasu ani umiejętności, żeby wykonać mobile samodzielnie. Stąd powstał pomysł, żeby tworzyć mobile Montessori również dla innych.

Powstanie Pracowni Mobili to zasługa mojej rocznej dziś córki Wandzi, za co bardzo jej dziękuję, bo robię teraz to, co sprawia mi wielką przyjemność i wiem, że moja praca ma dużą wartość dla innych.

Czy masz fachową wiedzę na temat etapów rozwoju dziecka i jego percepcji wzrokowej? Opowiedz trochę o sobie, wiemy już że jesteś Mamą dwóch dziewczynek. Czy poza Pracownią Mobilove zajmujesz się czymś jeszcze?

Kilka miesięcy temu skończyłam urlop macierzyński i wróciłam do pracy w biurze. Z wykształcenia jestem filologiem rosyjskim. Poza tym jestem pełnoetatową mamą i od początku bardzo staram się pogłębiać swoją wiedzę na temat rodzicielstwa i rozwoju dzieci.

Z jednej strony chcę być odpowiedzialnym rodzicem i dać swoim córkom to, czego najbardziej potrzebują do harmonijnego rozwoju. Z drugiej strony to jest po prostu fascynujący temat. Wiedzę o rozwoju dzieci i ich zmysłów czerpię z książek, blogów specjalistycznych oraz od mojej teściowej, która jest wspaniałym pediatrą.

Jestem mamą pięcioletniej Ewy i rocznej Wandy. Od urodzenia mieszkam w Gdańsku. Bardzo lubię naturę i marzę o mieszkaniu na wsi, jednak do tego muszę jeszcze przekonać swojego męża. 🙂 Póki co pielęgnuję swój przydomowy ogródeczek.

Z myślą o kim stworzyłaś Mobilove?

Stworzyłam Pracownię MobiLove z myślą o rodzicach, którzy starannie dobierają narzędzia poznawcze dla swoich dzieci i pragną wspierać ich rozwój od pierwszych dni życia.

Pracownia mobili powstała z potrzeby serca, jako alternatywa dla tradycyjnie rozumianych zabawek. Pragnę, by moje mobile pomagały niemowlętom doświadczać dynamiki i harmonii świata. Wierzę, że piękno tkwi w prostocie, a mniej znaczy więcej.

W jaki sposób Mobile Montessorii wspierają rozwój małego dziecka?

Mobile Montessori są idealnie dopasowane do potrzeb niemowlęcia i stanowią dopełnienie świadomie i starannie przygotowanego otoczenia. Mobile to pierwsza zabawka jaką można zaprezentować dziecku. Zawieszone nad łóżeczkiem czy przewijakiem – przyciągają wzrok i zachęcają dziecko do aktywności.

Pomagają kształtować inteligencję wizualno-przestrzenną, czyli rozwijają połączenia w mózgu niemowlęcia, wspomagają koncentrację uwagi, rozróżnianie kształtów i kolorów.

Gdy uświadomimy sobie, jak mało widzi kilkutygodniowe niemowlę, okaże się, że powszechnie używane kolorowe pluszowe karuzelki są niepotrzebne, gdyż na tym etapie niemowlę i tak ich nie zobaczy. Jego wzrok nie jest jeszcze wystarczająco rozwinięty.

Dlatego mobile Montessori są nieocenioną pomocą, gdyż dostosowane są do faz rozwoju wzroku dziecka.

Najpierw pokazujemy niemowlęciu mobil Munari – pierwszy z 7 mobili Montessori. Jest to mobil kontrastowy, biało- czarny, z wyraźnymi figurami i konturami. Taki mobil zostanie przez malucha zauważony, co więcej, przykuje jego uwagę, a mama będzie miała czas na wypicie ciepłej herbatki. To naprawdę działa.

Często dostaję od mam wiadomości typu: „Kazik jest zafascynowany. Leży sobie sam już kwadrans, To cud” :).

Następny w kolejności jest mobil Ośmiościany, który wprowadza dziecko w świat form przestrzennych i kolorów podstawowych. Potem mobil Gobbi, który rozwija koncepcje porównawcze, podobnie jak mobil Fala.

Ostatnie mobile z materiału Montessori ukazują bogactwo i różnorodność stworzeń zamieszkujących naszą Planetę. Mamy więc motyle i wieloryby, w planach zaś są kolibry i ważki.

Te mobile są wyjątkowo piękne, zwierzęta wyglądają naturalnie, w dodatku podmuchy powietrza wprowadzają je w taki ruch, jakby przebywały one w swoim naturalnym środowisku. Motylki fruwają sobie nad główką dziecka, wieloryby pływają jakby zanurzone w oceanie…

Jak powstają mobile?

Mobile składane są ręcznie, ze starannością i dbałością o detal. Jeśli chodzi o umiejętności graficzne jestem totalnym niezgrabiaszem. Ledwo potrafię narysować kotka dla córki. Dlatego do projektowania elementów graficznych korzystam z pomocy zaprzyjaźnionego grafika.

Mobile tworzę głównie z papieru, dlatego są one takie lekkie i zwiewne. Do wprowadzenia tych elementów w ruch, używam żyłek i drucików, przygotowywanych przez mojego tatę. Wszystkie materiały wykorzystane do tworzenia mobili, na czym bardzo mi zależy, są polskiej produkcji.

Całe opakowanie jest przyjazne naturze, unikam plastiku, po prostu sama za nim nie przepadam. Mobile nie wymagają składania, więc od razu można powiesić je nad łóżeczkiem lub przewijakiem dziecka i cieszyć się ich pięknem.

Dla dzieci w jakim wieku są przeznaczone mobile?

Mobile Montessori przeznaczone są dla wszystkich dzieci, którym chcemy pokazać piękno świata i jego różnorodność. Ich atutem jest jednak to, że możemy pokazywać je już niemowlętom, których wzrok jest bardzo słabo rozwinięty. Wzrok niemowlęcia jest trzydziestokrotnie słabszy niż u dorosłego człowieka.

Kontrastowy mobil Munari możemy zaprezentować niemowlęciu już w 3 tygodniu życia. Po kilku tygodniach możemy zaprezentować mu mobil Ośmiościany. Co kilka tygodni zmieniamy mobil pokazywany dziecku. W ten sposób stymulujemy wzrok niemowlęcia i rozwijamy jego nowe umiejętności.

Mobile to skuteczny i piękny sposób na zaciekawienie malucha światem. Około 3-4 miesiąca życia, gdy niemowlę zaczyna wyciągać rączki i chwytać przedmioty, które widzi przed oczami, pedagogika Montessori proponuje nowe pomoce, które dziecko może dotknąć, np. dzwoneczek zawieszony na tasiemce.

Mobile pozostają jednak nadal przydatne, powieszone nad przewijakiem będą angażować dziecko, a my w spokoju będziemy mogli zająć się jego pielęgnacją.

Ponieważ mobile mają walory estetyczne, służą również do dekoracji. Spoglądanie na ruszające się mobilki odpręża, uspokaja, wprowadza w dobry nastrój, dlatego w naszym domu mobile wiszą nie tylko w pokoju dziecięcym, ale w każdym pomieszczeniu, nawet w ogrodzie, gdzie znajomi często zapatrują się w nie i sami są zaskoczeni ich pozytywnym wpływem. Mobil to uniwersalna dekoracja, nie tylko narzędzie poznawcze.

W jaki sposób wykorzystywać mobile? Jak je montować? Nad łóżeczkiem dziecka? Czy są jakieś konkretne wskazania?

Pedagogika Montessori zakłada, że niemowlę ma swoją strefę aktywności i strefę odpoczynku. Łóżeczko służy zatem do spania i nie powinno kojarzyć się z zabawą. Najlepszym miejscem do powieszenia mobila jest dedykowana do tego przestrzeń – materacyk rozłożony na ziemi czy gruby kocyk.

Mobil wieszamy około 25-30 cm nad dzieckiem, na wysokości jego brzuszka. Należy uważać, by nie wieszać go na wysokości oczu, gdyż główka dziecka nie powinna odchylać się do tyłu.

Można mobil wieszać po bokach malucha, pamiętając jednak o zmianie stron co jakiś czas. Mobil nad przewijakiem będzie na pewno pomocny przy starszych bobaskach, które lubią wiercić się przy przewijaniu 🙂

Mobil możemy w zasadzie powiesić wszędzie, ja lubię jak kołysze się nad naszym fotelem. Pamiętajmy jednak o tym, żeby nie wieszać go, gdy przychodzi czas drzemek. Od początku możemy uczyć nasze dzieci podziału na czas aktywności i czas odpoczynku.

Ktoś jeszcze pomaga Ci przy tworzeniu mobili?

Jak już wcześniej wspomniałam, korzystam ze wsparcia kolegi-grafika, ale także z pomocy merytorycznej douli Zuzanny Kołacz Kordzińskiej, założycielki ośrodka Bliżej, która przygotowała ciekawy miniprzewodnik o zabawach z niemowlęciem. Można go bezpłatnie pobrać na mojej stronie www.mobilove.eu.

Zuzanna pomagała mi przy porodzie i ma wielką wiedzę na temat rozwoju dzieci i budowania z nimi więzi.

Jeśli chodzi o motywację do działania, to na pewno chciałabym wspomnieć Wasz portal, bo hasło „Mamo pracuj” było pierwszym impulsem do wystartowania z tym moim projektem w trakcie urlopu macierzyńskiego. No i udało się. Jest MobiLove, mama pracuje i w dodatku jest z tej pracy szalenie zadowolona. Dziękuję Wam za to z całego serca.

Co planujesz w przyszłości? Będziesz rozwijać Pracownię Mobilove?

Będę rozwijać Pracownię mobili! Codziennie mam ręce pełne pracy. Chcę, by mobile stały się elementem dobrze przygotowanej wyprawki, na równi z pięknymi kocykami i ubrankami, które często kupujemy, by zaspokoić swoje własne potrzeby estetyczne.

Moją misją jest wspomagać najmłodszych w rozwoju i pokazywać im piękno świata. To są dla mnie kluczowe wartości. Pragnę je przekazywać dalej i dzielić się nimi przy pomocy moich mobili. Marzę o rodzinnej firmie, o mamie prowadzącej księgowość i tacie, który pomaga przy produkcji.

Jestem głęboko przekonana, że mobile Montessori uwalniają wielki potencjał tkwiący w niemowlętach i liczę na to, że coraz więcej rodziców będzie chciało mieć realny wpływ na harmonijny rozwój swoich dzieci.

Cieszymy się, że mogłyśmy pomóc w uwolnieniu Twojego potencjału! Po to powstał ten portal, żeby inspirować Mamy i pomagać im wracać na rynek pracy.

Trzymamy kciuki, żeby Twoje plany i marzenia się ziściły!

Dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zobacz jakie Mobile tworzy Magdalena >>>

Zdjęcia: Oskar Barański; autoportret: Magdalena Bartnicka

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Bo z własną firmą jest jak z dzieckiem…

Moja firma przeszła etap obowiązkowych szczepień. Dzięki temu jej odporność jest większa. Oczywiście nie uniknie infekcji, ale ma zapewniony podstawowy płaszcz ochronny.

Świeżo upieczona właścicielka firmy

Można powiedzieć, że jestem świeżo upieczoną właścicielką firmy. Moja działalność gospodarcza ma pół roku. Gaworzy i śmiało wyciąga ręce do ludzi. Zaczyna raczkować. Coraz częściej, ktoś nawiązuje z nią dialog.

Zanim pojawiła się na świecie, przeczytałam kilka wartościowych książek na temat dobrych praktyk biznesowych. Rozmawiałam z ludźmi, którzy zdecydowali się na rezygnację z etatu i podążanie drogą przedsiębiorczości. Korzystałam z profesjonalnego wsparcia Entrepreneur Impet. Po drodze łapałam różne okazje: kursy, spotkania, dyskusje panelowe.

Przeczytaj też: Mamo, tato, porozmawiajmy szczerze o rodzicielstwie

Nieprzespane noce

Zdobyta wiedza i wchłonięte doświadczenia innych, nie ochroniły mnie przed błędami. Pozostałam z refleksją, że w biznesie, podobnie jak w macierzyństwie -wcale nie jest tak różowo. Pojawiły się rzeczy, które właściwie nie powinny mieć miejsca. Nieprzespane noce. Zaniedbywanie siebie, rodziny i przyjaciół. Karuzela obowiązków wokół idei rozwijania firmy.

Jeżeli prowadzisz własną działalność to z pewnością wiesz, o czym mówię.

Po paru miesiącach intensywnej pracy, dzięki migrenie, która odesłała mnie na oddział neurologiczny jednego z wrocławskich szpitali, poszłam po rozum do głowy i zrobiłam krok w tył. Zatrzymałam się i postanowiłam cierpliwie rozwijać swój biznes! Spokojnie i świadomie, żeby nie zwariować od nadmiaru obowiązków oraz zawrotnego tempa, które determinuje rytm dnia.

Przeczytaj też: Niepełny etat – pełna równowaga. Z perspektywy mamy czterech córek

Mówiąc po ludzku- wyhamowałam i zmieniłam styl pracy

Wbrew logice, wycofałam się z paru planów. Zrobiłam rachunek sumienia i odpowiedziałam sobie na pytanie- dlaczego założyłam własną firmę i na czym mi tak naprawdę zależy? Mówiąc zupełnie po ludzku-wyhamowałam i zmieniłam styl pracy.

Od dwóch miesięcy funkcjonuję na innych zasadach. Pomimo tego, że pracuję zdalnie, wyznaczyłam sobie stałe godziny pracy. Przywracam do swojej codzienności systematyczne spotkania z przyjaciółmi. Wychodzę, wyjeżdżam i chociaż nadal mam mało czasu dla siebie, to już nie biegnę, nie pędzę, nie czuję, że gonią mnie terminy!

Przeczytaj jeszcze: House manager w domu pełnym kosmitów

Uważnie obserwuję poziom mojej życiowej energii. Dbam o to, żebym nie była wydrylowana. Kieruję się intuicją i zdrowym rozsądkiem.

Moja firma przeszła etap obowiązkowych szczepień. Dzięki temu jej odporność jest większa. Oczywiście nie uniknie infekcji, ale ma zapewniony podstawowy płaszcz ochronny. O pakiecie obowiązkowych szczepień dla początkujących firm, chętnie opowiem w kolejnym tekście, a teraz namawiam Cię do cierpliwego rozwijania biznesu, tak aby ten miał skrzydła i nigdy nie był kulą u Twojej nogi.

Zdjęcie: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jestem kobietą i mamą. Chcę zmieniać siebie i świat na lepsze ponieważ uważam, że łatwiej się żyje w otoczeniu, które jest przyjemne i ciekawe. Uwielbiam ilustrowane książki dla dzieci i czasem je recenzuję. Współpracuję z kwartalnikiem Ryms. W tzw. czasie wolnym pojawiam się na blogu i tam agituję, na rzecz życia z pasją :-) Jestem copywriterem - piszę i tworzę. Inspiruję firmy do kreatywnego podejścia i komunikowania swojej tożsamości. Zapraszam na betben.pl.
Podyskutuj

Pracuję z dziećmi, prowadzę biznes razem z siostrą – historia Sylwii, z Akademii Bystrzak w Płocku

Sylwia Barcińska po 6 latach pracy w korporacji zdecydowała się na założenie firmy – szukając kreatywnych zajęć dla córki, znalazła także pomysł na biznes dla siebie. W prowadzeniu firmy wspiera ją siostra Karolina, która zarządzała biznesem, gdy Sylwia była na macierzyńskim. Siostry prowadzą oddział Akademii Bystrzak w Płocku i najbardziej doceniają niezależność i elastyczność. A od września poszerzają ofertę o zajęcia z języka angielskiego, także od Bystrzaka. Przeczytaj i sprawdź czy prowadzenie własnej Akademii Bystrzak , spodoba się również Tobie!
Sylwia Barcińska bohaterka wywiadu

Już dzisiaj otwórz Akademię Bystrzak w swoim mieście i prowadź rozwijające zajęcia dla dzieci. Poznaj szczegóły biznesu!

Nowość! Od września 2021 możesz także prowadzić zajęcia z języka angielskiego Akademia Smart Kids oraz zajęcia sportowe – Dzieci w Ruchu – wszystko we współpracy z jedną firmą!

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Akademii Bystrzak, Akademii Smart Kids i Dzieci w Ruchu:
Michał Wójcik
tel.: 508 343 666
e-mail: m.wó[email protected]

Sylwia, jak rozmawiałyśmy przez telefon i zapytałam Cię o początki z Bystrzakiem, to powiedziałaś, że „to historia jak wszystkie inne”. Jesteś zatem kolejnym dowodem na to, że w mamach drzemie ogromny potencjał. Ale przewrotnie zapytam, czy nie bałaś się porzucić pracy w korporacji, by zacząć nieznaną podróż z własną firmą – oddziałem Akademii Bystrzak?

Tak, historia jak wszystkie inne, bo mamy szukając tego, co najlepsze dla swoich dzieci, oprócz znalezienia im kreatywnych zajęć, znajdują również pomysł na siebie. Czy się nie bałam?

Pewnie, że się bałam, po kilku latach ciężko z dnia na dzień zmienić wszystko. Myślałam, że będę ostatnią osobą, która otworzy własną działalność gospodarczą… Ale Bystrzak to mój powrót „do korzeni”, skończyłam pedagogikę, zawsze chciałam pracować z dziećmi i teraz to robię.

Czasem codzienność firmowa (księgowość, podatki, ubezpieczenia itp.) przytłacza, ale na zajęciach uśmiechy dzieci, ich podekscytowanie czy przypadkiem usłyszane zdawanie relacji rodzicom po zajęciach, daje satysfakcję i wywołuje uśmiech na twarzy. Wiem wtedy, że to co robimy to właśnie TO.

Powiedziałaś mi, że szukałaś kreatywnych, rozwijających zajęć dla córki i w Płocku ich nie znalazłaś. Wtedy kuzynka wspomniała Ci o Bystrzaku, po czym powiedziała „weź otwórz w Płocku Bystrzaka”. Co było dalej?

Dalej zaczęło się przeglądanie internetu, oferty innych Bystrzaków, śledzenie ich profili w mediach społecznościowych. Z każdą stroną, opisem, zdjęciem byłam coraz bardziej pewna, że Bystrzak to świetne zajęcia dla dzieciaków. Nie wiedziałam tylko czy współpraca z Centralą będzie w moim zasięgu, jak wyglądają warunki itp. Nie było nad czym się zastanawiać, zadzwoniłam na numer podany na stronie i zostałam mile zaskoczona.

Akademia Bystrzak to elastyczna współpraca, z pełną pomocą merytoryczną i marketingową. Po kilku rozmowach telefonicznych, umówiliśmy się na spotkanie, aby omówić szczegóły. Już wtedy wiedziałam, że w Płocku będzie moja Akademia Bystrzak.

Co Cię najbardziej urzekło w zajęciach Akademii Bystrzak? Ciekawa jestem tej perspektywy mamy, która szukała zajęć dla córki.

W zajęciach Bystrzakowych najbardziej spodobała mi się różnorodność. Podczas każdego spotkania dzieci mają wiele aktywności. Poznają nowe zakątki świata, pobudzają swoją wyobraźnię zamieniając się w piratów, indian czy naukowców. Wykonują kreatywne prace plastyczne, poznają techniki pamięciowe, rysują mapy myśli. Wszystko odbywa się w atmosferze zabawy, dzieci nawet nie wiedzą kiedy przyswajają nową wiedzę.

Uczą się – bawiąc, co ułatwia im zapamiętywanie. Mamy naprawdę dużo elementów geografii, biologii, historii, fizyki i chemii. Na koniec zostawiłam najważniejsze – eksperymenty! Dzieci uwielbiają je robić i obserwować, na każdych zajęciach pytają jakie dziś wykonamy doświadczenie. Niektóre z nich pokazują później rodzinie w domu.

A co jest dla Ciebie największą wartością teraz, jako franczyzobiorcy we współpracy z Bystrzakiem? Za co dałabyś im medal? 🙂

Myślę, że elastyczność. Akademia Bystrzak pozwala nam na swobodną pracę, mamy przygotowane scenariusze zajęć, karty pracy, dodatkowe materiały, książeczki, ale możemy to wszystko dopasować do siebie, do potrzeb naszych dzieci. Jeśli chcemy rozszerzyć naszą działalność, tak jak w naszym przypadku o warsztaty w szkołach czy przedszkolach, ofertę animacyjną czy kreatywne urodziny, Bystrzak nam kibicuje i często, po różnego rodzaju aktywnościach wysyła gratulacje.

Fajnie wiedzieć, że jesteśmy partnerami i razem gramy do wspólnej bramki.

Jeśli mamy jakieś wątpliwości, zawsze możemy zwrócić się o wsparcie – merytoryczne czy marketingowe.

Twoja córka uczestniczy w zajęciach Bystrzaka. Za co Natasza je lubi?

Natasza kończy właśnie drugi rok zajęć w naszym Bystrzaku, jest również naszym testerem we wszystkich pomysłach na warsztaty i animacje. Przy okazji również chodzącą reklamą – wszędzie opowiada o zajęciach, mówi o warsztatach i aktywnościach jakie będziemy prowadzić. 🙂

Kiedy zapytałam ją za co lubi Bystrzaka, powiedziała, że za wszystko – bardzo polubiła się z dziećmi, z którymi poznała się w Akademii, cieszy się, że może poszaleć artystycznie na zajęciach, jest bardzo zainteresowana nowymi miejscami na mapie, które poznaje, w domu z globusem opowiada nam później różne ciekawostki oraz oczywiście eksperymentowaniem.

Poznaj również historię Alicji, która założyła i prowadzi oddział Akademii Bystrzak w Szczecinie.

Jesteś mamą 9 – cio latki i 9 – cio miesięcznego maluszka, a we wrześniu minie dwa lata od momentu założenia przez Ciebie oddziału Bystrzaka. Opowiadałaś mi, że to Twoja siostra Karolina była dużym wsparciem, gdy Ty miałaś przerwę po urodzeniu drugiego dziecka.

Dokładnie, w tym roku szkolnym, we wrześniu pierwsze grupy rozpoczęły zajęcia, a ja trzy dni później byłam już w szpitalu na porodówce. Bardzo dużo pomogła mi moja siostra – Karolina. Tak naprawdę, oprócz prowadzenia zajęć w swoich grupach spadła na nią cała organizacja, logistyka i marketing.

Był to akurat początek kursów, dużo pytań ze strony rodziców, zapisy nowych dzieci. Jestem pewna, że bez niej nie dałabym sobie rady. Stanęła na wysokości zadania, a ja byłam spokojna, że mam zaufaną osobę, na którą mogę liczyć. Pewnie przybyło jej po tym doświadczeniu kilka siwych włosów, a ja poza wielką czekoladą mam jeszcze spory dług do spłacenia. 🙂

Karolina nadal Cię wspiera i jest Twoją „prawą ręką”.

Tak! I oprócz tego, że jest moją „prawą ręką”, od początku prowadzi zajęcia jako Trener. Dzieci ją bardzo lubią, bo to jest taki typ człowieka, który bez zastanowienia szaleje z nimi na podłodze. Ja jestem spokojniejsza, organizuję wszystko, planuję, ona zakłada na głowę pióropusz i tańczy jak Indianie lub piracką przepaskę na oko i krzyczy: Ahoj kamraci! 🙂

Na ostatnich kreatywnych urodzinach robiła sobie razem z dziewczynkami koronę i bawiła się jak księżniczka. 🙂 Taki nastrój i mi się udziela, bawimy się w trakcie zajęć, warsztatów czy animacji równie dobrze jak nasze Bystrzaki.

Zresztą ta niekończąca się wyobraźnia i otwartość to cechy pożądane w tej pracy. Wszystkie Trenerki bez mrugnięcia okiem potrafią zamienić się we wróżki, piratów czy astronautów i wyruszyć rakietą w kosmos. 🙂

Karolina to moja młodsza siostra, każda z nas jest inna i może dlatego dobrze się dogadujemy w Bystrzaku. Widzimy rozwiązania i pomysły na różne sposoby i robiąc „burzę mózgów” wychodzi zawsze coś fajnego.
Swoją drogą mam jeszcze jedną siostrę – Kasię – od czasu do czasu też nam pomaga przy organizacji urodzin, zobaczymy może później też będzie chciała dołączyć do Bystrzakowej załogi. 🙂

To prawie brzmi jak rodzinny biznes. 🙂 A jak dzisiaj wyglądają Twoje dni? Czy prowadzenie własnej działalności spełniło Twoje oczekiwania?

Z dwójką dzieci i własną firmą nie można się nudzić. Każdy dzień jest jednak inny, własna działalność daje też sporą swobodę jeśli chodzi o organizację. Kiedy potrzebuję więcej popracować, z pomocą wkracza Babcia, jeśli mamy na horyzoncie choroby jestem więcej z dziećmi. Prowadzenie działalności jako takiej nigdy nie było moim priorytetem, ale

Akademia Bystrzak to w moim przypadku robienie tego, co lubię i co zawsze chciałam robić oraz satysfakcja z radości dzieci.

A od września planujesz ruszyć z drugą marką Akademii. Opowiedz o Smart Kids.

Tak i tutaj właśnie pojawia się kolejna zaleta Bystrzaka – możliwość rozwoju i poszerzenia swojej oferty. Smart Kids to kurs językowy dla dzieci. Doskonale wiemy, jak ważna jest nauka języków obcych już od najmłodszych lat. Od września dzieci w naszym Bystrzaku będą mogły wybrać się z jeżykiem Simonem w niezwykle ciekawą, językową podróż. Będą uczyć się języka angielskiego w sposób kreatywny, łącząc sprawdzone modele z Bystrzakowych kursów.

Na jakich zasadach odbywa się współpraca z dwiema markami? Czy otwarcie Smart Kids wymaga nowych nakładów finansowych? Czy może w jakiś inny sposób trzeba się przygotować?

Pełne wsparcie otrzymujemy od naszej Centrali. Do prowadzenia kursów otrzymujemy merytoryczne materiały, karty pracy. Trenerzy prowadzący zajęcia Smart Kids również kończą specjalne szkolenie. Wszystko odbywa się w ramach umowy franczyzowej, po szczegóły odsyłam do Centrali – są różne opcje, w zależności od tego na jaki pakiet zajęć, jako franczyzobiorca się zdecydujemy.

A powiedz mi jeszcze, czy pandemia bardzo dała Wam się we znaki? Czy dużo zmian musiałaś wprowadzić? Jak jest teraz?

Oczywiście na początku, kiedy jeszcze mało wiedzieliśmy na temat wirusa łatwo nie było. Zostały zamknięte szkoły i przedszkola, w związku z tym, my również dla bezpieczeństwa przede wszystkim dzieci, zamknęliśmy naszą placówkę. Przeszliśmy na tryb zajęć online, co wymagało sporej wyobraźni i kreatywności – pokazywanie dzieciom eksperymentów, technik pamięciowych czy wykonywanie kreatywnych prac plastycznych przed monitorem było dość trudne. Tu ogromne podziękowania dla rodziców, którzy starali się jak mogli, aby zapewnić dzieciom miejsce do pracy, stałe łącze i materiały potrzebne do zajęć.

Po powrocie do zajęć stacjonarnych wprowadziliśmy szereg procedur, które pozwoliły zapewnić większe bezpieczeństwo. Na przykład zmieniony został grafik, tak aby jak najmniej dzieci było jednocześnie w placówce, dezynfekujemy i wietrzymy sale po każdych zajęciach. Myślę, że każdy z nas przyzwyczaił się do tej nowej codzienności i teraz jest już łatwiej. Dzieciom bardzo brakowało kontaktów z rówieśnikami, wielokrotnie słyszałyśmy od rodziców, że cieszą się, że ich dzieci uczestniczą w zajęciach.

Poznaj jeszcze historię Eweliny – mamy 4 dzieci – Jak pogodzić macierzyństwo z pracą?

To na koniec proszę o kilka słów do mamy, która czyta tę rozmowę, które mogą być takim paliwem do działania w kierunku własnej działalności. Może powiesz co u Ciebie przeważyło szalę?

Ja już tak mam, że jak coś sobie wymyślę to działam… Kiedy usłyszałam słowa : „Na co czekasz? Otwórz Bystrzaka!” od razu zaczęłam przeglądać Internet, dzwonić, pytać. Już planowałam gdzie będzie nasz lokal. Myślę, że jeśli taka mama, która szuka pomysłu na siebie, czuje, że takie zajęcia to jest właśnie to, nie ma co się długo zastanawiać. Trzeba spróbować. Akademia Bystrzak to fajni ludzie, którzy chętnie odpowiedzą na pojawiające się pytania, pomogą ze wszystkim.

Jeśli chce stworzyć kreatywne miejsce, pełne radości i dziecięcego śmiechu, gdzie trenerzy na zajęciach bawią się równie dobrze jak dzieci, to nie pozostaje nic innego jak to zrobić.

Dziękuję za rozmowę.

Już dzisiaj otwórz Akademię Bystrzak w swoim mieście i prowadź rozwijające zajęcia dla dzieci. Poznaj szczegóły biznesu!

Nowość! Od września 2021 możesz także prowadzić zajęcia z języka angielskiego Akademia Smart Kids oraz zajęcia sportowe – Dzieci w Ruchu – wszystko we współpracy z jedną firmą!

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Akademii Bystrzak, Akademii Smart Kids i Dzieci w Ruchu:
Michał Wójcik
tel.: 508 343 666
e-mail: [email protected]

Zdjęcia: prywatne archiwum Sylwii

Wywiad powstał w ramach akcji Franczyza dla Mamy.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie