Czego szukasz

MobiLove – zabawki, które powstały z potrzeby serca

Magdalena Bartnicka, mama dwóch córeczek, tworzy zabawki, które są alternatywą tak powszechnie dostępnych karuzelek dla niemowląt. Jak sama mówi, stworzyła Pracownię MobiLove, by „wspomagać najmłodszych w rozwoju i pokazywać im piękno świata, bo mobile Montessori uwalniają wielki potencjał tkwiący w niemowlętach i liczę na to, że coraz więcej rodziców będzie chciało mieć realny wpływ na harmonijny rozwój swoich dzieci” .

Magdalena Bartnicka

Magdo, stworzyłaś Mobilove – Pracownię Mobili. Opowiedz proszę o tym co robisz, skąd ten pomysł?

Pomysł na MobiLove urodził się wraz z moją drugą córeczką Wandą, gdy przygotowując wyprawkę zapoznałam się bliżej z pedagogiką Marii Montessori. Zainteresowałam się mobilami Montessori i ich wpływem na rozwój niemowlęcia.

Gdy 5 lat temu na świat przyszła moja pierwsza córka – Ewa, moja wiedza na temat potrzeb rozwojowych niemowląt była niewielka.

Królowało powszechne przekonanie, że niemowlęta należy otaczać pastelami, że małe dziecko potrzebuje ciszy i że nie należy go długo nosić przy sobie, gdyż się przywyczai.

Teraz wiem, że to nie były dobre wskazówki. Mało też było wtedy źródeł informacji na temat tego, jak widzą niemowlęta i co możemy zrobić, żeby stymulować ich rozwój od pierwszych dni życia.Widziałam, że Ewa reaguje na kontrastową karuzelę, którą stworzyłam z filcu specjalnie dla niej.

Przy drugiej córce byłam już lepiej przygotowana. Stworzyłam dla niej mobile oparte o pedagogikę Montessori. Byłam oczarowana jej zaangażowaniem. Lubiłam patrzeć, jak obserwuje kolejne mobile.

Czułam, że jest to doskonały sposób, by stymulować jej wzrok, koncentrację i by pokazywać jej, że świat, na który dopiero co przyszła, jest miejscem przyjaznym i ciekawym.

Pokazywałam wykonywane przeze mnie mobile innym dzieciom i mamom, które, jak się okazało, nie mają często ani czasu ani umiejętności, żeby wykonać mobile samodzielnie. Stąd powstał pomysł, żeby tworzyć mobile Montessori również dla innych.

Powstanie Pracowni Mobili to zasługa mojej rocznej dziś córki Wandzi, za co bardzo jej dziękuję, bo robię teraz to, co sprawia mi wielką przyjemność i wiem, że moja praca ma dużą wartość dla innych.

Czy masz fachową wiedzę na temat etapów rozwoju dziecka i jego percepcji wzrokowej? Opowiedz trochę o sobie, wiemy już że jesteś Mamą dwóch dziewczynek. Czy poza Pracownią Mobilove zajmujesz się czymś jeszcze?

Kilka miesięcy temu skończyłam urlop macierzyński i wróciłam do pracy w biurze. Z wykształcenia jestem filologiem rosyjskim. Poza tym jestem pełnoetatową mamą i od początku bardzo staram się pogłębiać swoją wiedzę na temat rodzicielstwa i rozwoju dzieci.

Z jednej strony chcę być odpowiedzialnym rodzicem i dać swoim córkom to, czego najbardziej potrzebują do harmonijnego rozwoju. Z drugiej strony to jest po prostu fascynujący temat. Wiedzę o rozwoju dzieci i ich zmysłów czerpię z książek, blogów specjalistycznych oraz od mojej teściowej, która jest wspaniałym pediatrą.

Jestem mamą pięcioletniej Ewy i rocznej Wandy. Od urodzenia mieszkam w Gdańsku. Bardzo lubię naturę i marzę o mieszkaniu na wsi, jednak do tego muszę jeszcze przekonać swojego męża. 🙂 Póki co pielęgnuję swój przydomowy ogródeczek.

Z myślą o kim stworzyłaś Mobilove?

Stworzyłam Pracownię MobiLove z myślą o rodzicach, którzy starannie dobierają narzędzia poznawcze dla swoich dzieci i pragną wspierać ich rozwój od pierwszych dni życia.

Pracownia mobili powstała z potrzeby serca, jako alternatywa dla tradycyjnie rozumianych zabawek. Pragnę, by moje mobile pomagały niemowlętom doświadczać dynamiki i harmonii świata. Wierzę, że piękno tkwi w prostocie, a mniej znaczy więcej.

W jaki sposób Mobile Montessorii wspierają rozwój małego dziecka?

Mobile Montessori są idealnie dopasowane do potrzeb niemowlęcia i stanowią dopełnienie świadomie i starannie przygotowanego otoczenia. Mobile to pierwsza zabawka jaką można zaprezentować dziecku. Zawieszone nad łóżeczkiem czy przewijakiem – przyciągają wzrok i zachęcają dziecko do aktywności.

Pomagają kształtować inteligencję wizualno-przestrzenną, czyli rozwijają połączenia w mózgu niemowlęcia, wspomagają koncentrację uwagi, rozróżnianie kształtów i kolorów.

Gdy uświadomimy sobie, jak mało widzi kilkutygodniowe niemowlę, okaże się, że powszechnie używane kolorowe pluszowe karuzelki są niepotrzebne, gdyż na tym etapie niemowlę i tak ich nie zobaczy. Jego wzrok nie jest jeszcze wystarczająco rozwinięty.

Dlatego mobile Montessori są nieocenioną pomocą, gdyż dostosowane są do faz rozwoju wzroku dziecka.

Najpierw pokazujemy niemowlęciu mobil Munari – pierwszy z 7 mobili Montessori. Jest to mobil kontrastowy, biało- czarny, z wyraźnymi figurami i konturami. Taki mobil zostanie przez malucha zauważony, co więcej, przykuje jego uwagę, a mama będzie miała czas na wypicie ciepłej herbatki. To naprawdę działa.

Często dostaję od mam wiadomości typu: „Kazik jest zafascynowany. Leży sobie sam już kwadrans, To cud” :).

Następny w kolejności jest mobil Ośmiościany, który wprowadza dziecko w świat form przestrzennych i kolorów podstawowych. Potem mobil Gobbi, który rozwija koncepcje porównawcze, podobnie jak mobil Fala.

Ostatnie mobile z materiału Montessori ukazują bogactwo i różnorodność stworzeń zamieszkujących naszą Planetę. Mamy więc motyle i wieloryby, w planach zaś są kolibry i ważki.

Te mobile są wyjątkowo piękne, zwierzęta wyglądają naturalnie, w dodatku podmuchy powietrza wprowadzają je w taki ruch, jakby przebywały one w swoim naturalnym środowisku. Motylki fruwają sobie nad główką dziecka, wieloryby pływają jakby zanurzone w oceanie…

Jak powstają mobile?

Mobile składane są ręcznie, ze starannością i dbałością o detal. Jeśli chodzi o umiejętności graficzne jestem totalnym niezgrabiaszem. Ledwo potrafię narysować kotka dla córki. Dlatego do projektowania elementów graficznych korzystam z pomocy zaprzyjaźnionego grafika.

Mobile tworzę głównie z papieru, dlatego są one takie lekkie i zwiewne. Do wprowadzenia tych elementów w ruch, używam żyłek i drucików, przygotowywanych przez mojego tatę. Wszystkie materiały wykorzystane do tworzenia mobili, na czym bardzo mi zależy, są polskiej produkcji.

Całe opakowanie jest przyjazne naturze, unikam plastiku, po prostu sama za nim nie przepadam. Mobile nie wymagają składania, więc od razu można powiesić je nad łóżeczkiem lub przewijakiem dziecka i cieszyć się ich pięknem.

Dla dzieci w jakim wieku są przeznaczone mobile?

Mobile Montessori przeznaczone są dla wszystkich dzieci, którym chcemy pokazać piękno świata i jego różnorodność. Ich atutem jest jednak to, że możemy pokazywać je już niemowlętom, których wzrok jest bardzo słabo rozwinięty. Wzrok niemowlęcia jest trzydziestokrotnie słabszy niż u dorosłego człowieka.

Kontrastowy mobil Munari możemy zaprezentować niemowlęciu już w 3 tygodniu życia. Po kilku tygodniach możemy zaprezentować mu mobil Ośmiościany. Co kilka tygodni zmieniamy mobil pokazywany dziecku. W ten sposób stymulujemy wzrok niemowlęcia i rozwijamy jego nowe umiejętności.

Mobile to skuteczny i piękny sposób na zaciekawienie malucha światem. Około 3-4 miesiąca życia, gdy niemowlę zaczyna wyciągać rączki i chwytać przedmioty, które widzi przed oczami, pedagogika Montessori proponuje nowe pomoce, które dziecko może dotknąć, np. dzwoneczek zawieszony na tasiemce.

Mobile pozostają jednak nadal przydatne, powieszone nad przewijakiem będą angażować dziecko, a my w spokoju będziemy mogli zająć się jego pielęgnacją.

Ponieważ mobile mają walory estetyczne, służą również do dekoracji. Spoglądanie na ruszające się mobilki odpręża, uspokaja, wprowadza w dobry nastrój, dlatego w naszym domu mobile wiszą nie tylko w pokoju dziecięcym, ale w każdym pomieszczeniu, nawet w ogrodzie, gdzie znajomi często zapatrują się w nie i sami są zaskoczeni ich pozytywnym wpływem. Mobil to uniwersalna dekoracja, nie tylko narzędzie poznawcze.

W jaki sposób wykorzystywać mobile? Jak je montować? Nad łóżeczkiem dziecka? Czy są jakieś konkretne wskazania?

Pedagogika Montessori zakłada, że niemowlę ma swoją strefę aktywności i strefę odpoczynku. Łóżeczko służy zatem do spania i nie powinno kojarzyć się z zabawą. Najlepszym miejscem do powieszenia mobila jest dedykowana do tego przestrzeń – materacyk rozłożony na ziemi czy gruby kocyk.

Mobil wieszamy około 25-30 cm nad dzieckiem, na wysokości jego brzuszka. Należy uważać, by nie wieszać go na wysokości oczu, gdyż główka dziecka nie powinna odchylać się do tyłu.

Można mobil wieszać po bokach malucha, pamiętając jednak o zmianie stron co jakiś czas. Mobil nad przewijakiem będzie na pewno pomocny przy starszych bobaskach, które lubią wiercić się przy przewijaniu 🙂

Mobil możemy w zasadzie powiesić wszędzie, ja lubię jak kołysze się nad naszym fotelem. Pamiętajmy jednak o tym, żeby nie wieszać go, gdy przychodzi czas drzemek. Od początku możemy uczyć nasze dzieci podziału na czas aktywności i czas odpoczynku.

Ktoś jeszcze pomaga Ci przy tworzeniu mobili?

Jak już wcześniej wspomniałam, korzystam ze wsparcia kolegi-grafika, ale także z pomocy merytorycznej douli Zuzanny Kołacz Kordzińskiej, założycielki ośrodka Bliżej, która przygotowała ciekawy miniprzewodnik o zabawach z niemowlęciem. Można go bezpłatnie pobrać na mojej stronie www.mobilove.eu.

Zuzanna pomagała mi przy porodzie i ma wielką wiedzę na temat rozwoju dzieci i budowania z nimi więzi.

Jeśli chodzi o motywację do działania, to na pewno chciałabym wspomnieć Wasz portal, bo hasło „Mamo pracuj” było pierwszym impulsem do wystartowania z tym moim projektem w trakcie urlopu macierzyńskiego. No i udało się. Jest MobiLove, mama pracuje i w dodatku jest z tej pracy szalenie zadowolona. Dziękuję Wam za to z całego serca.

Co planujesz w przyszłości? Będziesz rozwijać Pracownię Mobilove?

Będę rozwijać Pracownię mobili! Codziennie mam ręce pełne pracy. Chcę, by mobile stały się elementem dobrze przygotowanej wyprawki, na równi z pięknymi kocykami i ubrankami, które często kupujemy, by zaspokoić swoje własne potrzeby estetyczne.

Moją misją jest wspomagać najmłodszych w rozwoju i pokazywać im piękno świata. To są dla mnie kluczowe wartości. Pragnę je przekazywać dalej i dzielić się nimi przy pomocy moich mobili. Marzę o rodzinnej firmie, o mamie prowadzącej księgowość i tacie, który pomaga przy produkcji.

Jestem głęboko przekonana, że mobile Montessori uwalniają wielki potencjał tkwiący w niemowlętach i liczę na to, że coraz więcej rodziców będzie chciało mieć realny wpływ na harmonijny rozwój swoich dzieci.

Cieszymy się, że mogłyśmy pomóc w uwolnieniu Twojego potencjału! Po to powstał ten portal, żeby inspirować Mamy i pomagać im wracać na rynek pracy.

Trzymamy kciuki, żeby Twoje plany i marzenia się ziściły!

Dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zobacz jakie Mobile tworzy Magdalena >>>

Zdjęcia: Oskar Barański; autoportret: Magdalena Bartnicka

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Jak zacząć zarabiać na tym, co się kocha? Strategia 5 kroków

Wierzę w to, że nie warto marnować życia na pracę, której się nie kocha. Mieć talenty i skąpić ich światu, pracując w miejscu, które nie jest dla nas stworzone. Wierzę, że każda z nas ma pewne uzdolnienia, które pozwalają jej dawać coś, czego inni potrzebują. Dawać coś w szczególny sposób. Nie musisz od razu stać się kimś wielkim. Nie musisz mieć rozgłosu, ale musisz zacząć słuchać swojego głosu. I za nim podążyć.

Wierzę w to, że skupienie się na tym, co nas pociąga i w czym w naturalny sposób jesteśmy dobre, tysiąc razy zwiększa nasze szanse na sukces, w tym sukces finansowy. Problem polega na tym, że nikt nas nie uczył tak myśleć o pracy. Nikt nas nie uczył uważnie przyglądać się swoim mocnym stronom. Kierujemy się lękiem częściej niż pasją, stresujemy się rozmowami kwalifikacyjnymi, boimy się założenia własnej firmy, boimy się porażek, strat, zwolnień i bezrobocia. Lęk to naturalna reakcja na kontakt z tym, co nieznane.

Jak zacząć?

1. Hamulce

Po pierwsze musisz przyznać, że najprawdopodobniej masz pewne założenia, które mogą działać jak sprawne hamulce Mercedesa klasy A i powstrzymać Cię przed wejściem na ścieżkę pracy, która jest pasją. Gdybyś ich nie miała, być może nie czytałabyś tego artykułu, ponieważ dawno zajmowałabyś się tym, co kochasz. Niektórzy to mają we krwi.

Moja babcia w wieku lat 12 wiedziała, że chce być księgową, dziś ma 82 lata i wciąż pracuje. Raz w tygodniu przyjeżdża po nią kierowca i zawozi do biura, gdzie robi audyt. Jest tak dobra w tym co robi, bo robi to co kocha. Być może nie myślałaś, że można kochać księgowość. Można. Pasja nie musi być górnolotna. Miles Davis też wiedział od dziecka, że chce być jazzmanem. Większość z nas jednak nie wie. Większość z nas musi poszukać swojej ścieżki.

Hamulce. Musisz je rozbroić, rozkręcić na części i odłożyć na bok. Hamulce to myśli, które każdy twórczy przebłysk zamieniają w matową, martwą, bezużyteczną mrzonkę. Zaczynają się od „Ale przecież…” Ale ja nie potrafię, nie umiem, nie da się, to niemożliwe i tak dalej. I co najważniejsze – każdy z hamulców wydaje się być stuprocentową prawdą, z którą nie ma co dyskutować. Tak działa ten mechanizm, którego napędową energią jest lęk. Ale skoro Ty już wiesz, możesz zapobiec tej hamującej sile.

2. Dzieciństwo

Wróć pamięcią do swoich dziecięcych i nastoletnich fantazji. Kim chciałaś być? Zapisz wszystko, co Ci przychodzi do głowy. Następnie pora na odrobinę alchemii. Poszukaj esencji dziecięcego marzenia. Nie daj się zwieść formie.

Nie chodzi o to, aby dokładnie realizować nastoletnie fantazje. Jeżeli chciałaś być aktorką, to esencją tego marzenia może być ekspozycja, sława, silne emocje. Jeżeli chciałaś być lekarzem, być może esencją jest pomaganie innym, ratowanie tego, co cenne. Te esencje mogą być realizowane w różny sposób. Niektórzy z nas mają z nimi kontakt od dziecka, inni nie. Dlatego sama musisz zobaczyć, na ile ten drugi krok będzie dla Ciebie istotny i pomocny.

Przeczytaj także: Każda kobieta ma w sobie talenty, za które ktoś inny jest w stanie zapłacić

3. Kochanie = dawanie

Weź kartkę. Wypisz wszystko to, co kochasz robić. Możesz zrobić to na zasadzie automatycznego pisania, prawie nie odrywając długopisu od kartki. Możesz zapełnić ją powoli, z namysłem. Nie cenzuruj się. Pozwól na swobodny przepływ myśli. Wypisuj rzeczy nie mające związku z pracą, bo mogą Cię naprowadzić na nowy trop. Bądź precyzyjna i wnikliwa. Dociekaj. Zastanów się głębiej. Co kochasz? Co Cię pociąga? Jakie jest drugie dno? Wszystko co napiszesz, może być punktem wyjścia do głębszej refleksji. Odwróć kartkę. Na drugiej stronie wypisz to, co chciałabyś dawać, to co Ty szczególnie możesz dać innym. To, w czym jesteś szczególnie dobra. To, co potrafisz. Albo, to co Cię pociąga.

4. Aplikacje

Ponieważ nie chodzi tu o to, aby zacząć „robić to, co się kocha”, lecz „zarabiać na tym, co się kocha”, w kolejnym kroku musisz porzucić świat ego, jego słodkich upodobań i pomyśleć o tym, czego potrzebują inni. Praca marzeń jest na przecięciu Twoich najmocniejszych stron i potrzeb innych ludzi.

Ludzie nie potrzebują tylko spraw wielkich. Są gotowi płacić za zaspokojenie drugorzędnych potrzeb. Potrzebują kogoś kto zrobi im świetne zdjęcia z wesela, kto doradzi jak zainwestować pieniądze, kto urządzi urodziny dla dziecka. Potrzebują porad, niekonwencjonalnej rozrywki, produktów i usług, które sprawiają że życie jest prostsze i piękniejsze. Popatrz na swoją kartkę. Weź każdy z zapisków pod lupę i dopisz do niego wszystkie aplikacje, czyli możliwości zastosowania, które zaspokoją potrzeby innych. Oddal perspektywę, że to Ty miałabyś się tym zająć. Potraktuj to jak ćwiczenie na wyobraźnię.

Wypisuj wszystko co Ci przychodzi do głowy, jak nie jesteś dobra w burzach mózgu i zacinasz się po pierwszym najbardziej oczywistym przykładzie, to nie rób sobie wyrzutów, tylko podsuń to zadanie komuś innemu. A co.

Przykład: „kocham gotować”.

Aplikacje: kucharz, blogger piszący o gotowaniu, osoba, która robi warsztaty kulinarne (na przykład dla dzieci, albo dla obcokrajowców, albo dla mężczyzn, których matki nie nauczyły nic oprócz robienia herbaty). Osoba, która gotuje w domu dla garstki osób, osoba która prowadzi catering albo gotuje zdrowe jedzenie dla przedszkola…

I tak z całą listą. Jak już skończysz, to zakreśl te pomysły, które najbardziej Cię pociągają.

Przeczytaj także: Jak mądrze porównywać się z innymi? Poznaj nasze podpowiedzi!

5. Test

Pomysły są niematerialne. Cała zabawa zaczyna się w łączeniu eteru z materią. Rzeczywistość ma sporo ograniczeń i cała sztuka w tym, aby sprytnie wpasować się między nie ze swoim pomysłem. Jeżeli masz pomysł i wiesz, kto może być nim zainteresowany, pora na test. Chcesz założyć szkołę językową dla bardzo małych dzieci? Twoimi klientami są ich matki. Zadzwoń do trzech matek małych dzieci i wypytaj je co sądzą o szkole językowej dla maluchów. Podoba im się taki pomysł? Czy są gotowe zapłacić za takie zajęcia? Dlaczego tak? Dlaczego nie? Co ważnego mają Ci do powiedzenia? Każdy pomysł można i należy przetestować na potencjalnych odbiorcach.

Powodzenia!

Grafika: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Założycielka Latającej Szkoły dla Kobiet www.latajacaszkola.pl, doświadczona trenerka z sześcioletnią praktyką, specjalistka od kreatywnych biznesów – redaktorka i pomysłodawczyni przewodnika „Kraków kobiet” (ha!art).
Podyskutuj

Radzisz sobie jako mama,dasz radę wrócić do pracy. Historia Natalii – projekt Mommypreneurs

"Boisz się nowych wyzwań? A nie bałaś się wejść w rolę mamy? Pamiętaj, radzisz sobie jako mama, dasz radę wrócić do pracy" - tak Natalia Boćkowska, uczestniczka projektu Mommypreneurs, zagrzewa Cię do walki. O siebie i swoje marzenia. I ma rację, bo czasem wystarczy sięgnąć po wsparcie, po wiedzę, pójść na szkolenie. Tak zrobiła Natalia. Przeczytaj co zyskała!
Natalia Boćkowska

Natalia, skorzystałaś z projektu Mommypreneurs – Przedsiębiorcza Mama. Co Cię do tego skłoniło? Skąd ten impuls: „O, chcę wziąć w tym udział, to coś dla mnie?

Do skorzystania z projektu Mommypreneurs skłoniły mnie, chęć przebranżowienia się i uzyskania nowych doświadczeń.

Czym zajmowałaś się przed projektem i przed ciążą?

Przed ciążą pracowałam na wyspie McCafe w Manufakturze. Nie był to szczyt moich marzeń, ale pracowałam tam podczas studiów, więc miałam doświadczenie.

Czy projekt pokrywał się z Twoimi wyobrażeniami? Co sprawiało Ci największą trudność, a co było zaskakująco łatwe?

Projekt bardzo mnie zaskoczył, oczywiście w pozytywnym sensie. Na początku myślałam, że będą to jakieś podstawowe informacje na temat projektowania stron internetowych. Zostałam mile zaskoczona, bo okazało się, że kurs był od podstaw, czyli od HTML do WordPress’a.

Jeśli chodzi o trudności, to muszę wspomnieć, że brałam udział w drugiej edycji programu. Dostałam się do niego podczas pandemii. Zajęcia trwały już jakiś czas, więc największą trudnością było doścignięcie dziewczyn, które już poznały wszystkie podstawy.

Jestem po liceum plastycznym, więc zdobytą tutaj wiedzę mogłam wykorzystać do projektowania stron internetowych, co sprawiło mi olbrzymią satysfakcję.

Poznaj również historię Zuzanny!

Natalia Boćkowska

W pewnym momencie projekt został zakończony, trzeba było zacząć działać na własną rękę. Jak wspominasz te początki? Czy dzięki projektowi rzeczywiście było łatwiej?

Pandemia niestety nie sprzyja w znalezieniu nowej pracy. Niemniej odnalezienie się w nowej sytuacji i zdobycie doświadczenia pokazało mi, co chcę w życiu robić. Już wiem, że chcę zajmować się projektowaniem stron internetowych i pracować w e-marketingu. Postanowiłam wyjść naprzeciw i sama zacząć budować swoją markę, która będzie widnieć pod moim imieniem i nazwiskiem. Zapraszam do odwiedzenia moich stron na Facebooku i Instagramie. Chcę, by moja firma, dzięki wiedzy zdobytej w e-marketingu oraz grafice, pomagała w rozkręcaniu młodych biznesów.

Które korzyści ze szkolenia wydają Ci się najbardziej znaczące?

To jest trudne pytanie, bo wszystko było znaczące w szkoleniu. Przede wszystkim zdobyłam wiedzę i doświadczenie, nabrałam pewności siebie. Uwierzyłam, że mogę robić rzeczy, które lubię i które dają mi satysfakcję, motywując do dalszego działania.

Młodym mamom trudno czasem uwierzyć, że poradzą sobie z czymś nowym. Boją się wyjść z inicjatywą, zostawić dzieci pod czyjąś opieką, zadbać – dla odmiany – o siebie. Masz jakieś rady dla takich mam?

Boisz się nowych wyzwań? A nie bałaś się wejść w rolę mamy?

Pamiętaj, radzisz sobie jako mama, dasz radę wrócić do pracy.

Przeczytaj też historię Eweliny!

Tak jak Ty, tak i Twoje dziecko potrzebuje spotkań z innymi ludźmi. Pamiętaj również, jeśli Ty będziesz się dobrze czuć, to Twoja rodzina również!

Dziękuję za rozmowę.

Artykuł powstał w ramach projektu Mommypreneurs – przedsiębiorcza mama.

Zdjęcie: prywatne archiwum Natalii.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×