Czego szukasz

Miłość i zainteresowanie zamiast monitoringu

Wiele się mówi w ostatnim czasie na temat przemocy w szkole. Rodzice i nauczyciele stykają się z nią na co dzień, okazjonalnie zajmują się nim kuratoria i Ministerstwo Edukacji. I to ono właśnie w ostatnim czasie wpadło na pomysł, że sposobem na wyelimonowanie przemocy ze szkół będzie zainstalowanie w nich monoitoringu.
Czy to aby na pewno dobry pomysł? I czy rzeczywiście rozwiąże problem agresji?

W czym pomoże monitoring?

W najlepszym razie w ustaleniu sprawców. Jak jednak działają wszelkiego rodzaju monitoringi i w jakim stopniu są pomocne, czasami zdarza się nam śledzić w środkach masowego przekazu. Załóżmy jednak, że coś złego się w szkole wydarzyło i dzięki monitoringowi agresywny uczeń został zidentyfikowany.
Co z tego? Czy i w czym pomoże to ofierze?
Agresor zostanie ukarany. Świetnie. A co z ofiarą?
Czy poczuje się dzięki temu lepiej, bezpieczniej, czy z radością od tej chwili będzie przychodziła do szkoły?
Czy dzięki temu, że dzieci będą miały  świadomość istnienia monitoringu będą się lepiej zachowywały, będą się pilnowały?
Może przez kilka pierwszych dni tak.

Nasze dzieci są  jednak przyzwyczajone do podglądania. Facebook, YouTube, telefony komórkowe z kamerkami zrobiły swoje. Jeszcze jedno obserwujące je oko nie zrobi na nich ważenia.
Poza tym zawsze są miejsca, w które oko kamery nie sięga.
Poza tym można swoją ofiarę dopaść po drodze do szkoły, albo w drodze do domu.
Jako mama natomiast bardzo bym nie chciał, żeby moje dziecko było obserwowane przez kogolwiek innego niż ja sama i nauczyciel.

Lepiej zapobiegać niż karać

Może więc zamiast wydawać ogromne pieniądze na monitoring, instalację i wynagrodzenia dla osób, które będą go obsługiwać, warto byłoby się zastanowić nad realnym zapobieganiem agresji?
Nauczyciele w szkołach, w wielu przypadkach nie potrafią sobie radzić z agresywnymi, bezczelnymi uczniami, którzy nie respektują żadnych zasad i tak naprawdę niczego i  nikogo się nie boją. Może warto byłoby dać im jakieś narzędzia, może warto byłoby ich pod tym kątem przeszkolić?

Może zamiast wydawać pieniądze na monitoring, lepiej byłoby je przeznaczyć na zorganizowanie jakiejś świetlicy, klubu, miejsca, w którym dzieciaki mogłyby spędzić czas ciekawie? Miejsca, w którym ktoś by się nimi zajął, zainteresował tym, jakie są, co robią, jakie mają problemy, marzenia.
Dzisiaj takie świetlice prowadzą siostry zakonne, wolontariusze, ludzie, którzy robią to z dobroci serca. Pewnie wiele mogliby opowiedzieć, ile dobrego takie miejsca mogą przynieść.
Samo serce jednak do takiej działalności nie wystarczy. Potrzebne są środki.
Dlaczego więc nie przeznaczyć na to właśnie środków, które Mnisterstwo musiałoby przeznaczyć na monitoring?

Bo przecież agresywne dzieci nie biorą się znikąd. One mają domy, w których nikt ich tak naprawdę nie chce, w których nikomu na nich nie zależy, nikt nie interesuje się nimi.
I to wcale nie muszą być domy patologiczne, choć najczęściej takie właśnie są.
Można karać, można relegować ze szkoły, tylko co to zmieni?
Agresja pozostanie, przeniesie się jedynie w inne miejsce i nasze dzieci nie będą z tego powodu bezpieczniejsze.
Dodatkowo pozbawimy szans niejednego młodego człowieka, który tak, jak wszyscy ma marzenia i potrzebuje miłości i zainteresowania.

Prowadzisz bloga? Chcesz się nim pochwalić na łamach Mamo Pracuj? Dowiedz się jak to zrobić!

Zdjęcie: Photo credit: FamilyTravelCK / Foter / CC BY

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Życie jest piękne...bo jestem mamą to blog, który miał być blogiem parentingowym, ale okazuje się, że dzieci to mój świat, ale nie cały. Są jeszcze film, książka, teatr, muzyka, chciałabym dobrze wyglądać, zdrowo jeść, zdobywać nowe umiejętności, poznawać nowych ludzi.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie