Czego szukasz

Mieć wolność chłonięcia świata – kobiece rozmowy w czasie kwarantanny

Ten tekst zrodził się z tęsknoty za “rozmowami przy kawie”.
Trzy niesamowite kobiety – mamy, opowiedziały mi szczerze, jak układają sobie nową rzeczywistość. Postanowiłyśmy zrobić pewnego rodzaju bilans. Jakie były dla nich te ostatnie miesiące? Jak sobie radzą, co je niepokoi i drażni, czy są wdzięczne za niektóre doświadczenia? Przeczytajcie! 🙂

“Wszystko, poza domem, jest dla mnie takie nieodgadnione. Jakby jeszcze nie nadeszło.” – Joanna

Jak to było na początku u Ciebie? Jak sobie poradziłaś z sytuacją?

Pierwsza myśl jaką miałam, to jak podejść do tego zadaniowo i zrobić wszystko na 100%. Odezwała się moja duża obowiązkowość. Mam wrażenie, że ten początek był o takim super zmęczeniu, wszystko działo się jak w jakimś matriksie.

Od początku też robię równolegle parę rzeczy na raz. Pracuję, opiekuję się córką, pomagam w lekcjach synkowi. Jednocześnie prowadzę rozmowę służbową i drugą ręką układam puzzle.

Ustalenie ramowego planu dnia nie jest w moim przypadku możliwe, bo muszę się dostosować do spotkań służbowych. Planuję więc spontanicznie. 🙂

Okazuje się, że można jednocześnie malować farbami, odpowiadać na pytania i wysyłać maile. Oczywiście koszty emocjonalne i fizyczne są duże. Szukam sposobów na przewietrzenie głowy poprzez energetyczną muzykę, wyjście na balkon i pooddychanie. Pomagają też rytuały “przejścia” – jak kończę pracę to zaczynamy z dziećmi gimnastykę.

Odkryciem jest dla mnie to, że nagle okazało się, że można tak efektywnie odpoczywać z dziećmi. Do tej pory odpoczynek kojarzył mi się z tym, że robię swoje rzeczy, a teraz widzę, że jak zredukuję 3 etaty do 1-2, to mogę już efektywnie się zregenerować.

Narzucam jednak zaporowy tryb dla swojego organizmu. Pracuję dużo w nocy, bo w ciągu dnia nie mam możliwości realizacji koncepcyjnych, kreatywnych zadań.

A jak sobie radzisz z emocjami, jeśli chodzi o poświęcanie czasu dzieciom? Ja mam problem, np. z poczuciem winy, że ten czas nie jest jakościowo tak dobry, jak bym chciała.

Mnóstwo możliwości się zamknęło, a jednocześnie tak wiele opcji otworzyło online, że uznałam, iż sytuacja jest wyjątkowa i wymaga wyjątkowych środków. Mam pomimo wszystko poczucie, że nawet jeśli ten czas z dziećmi nie jest jakościowo taki jak kiedyś, to jednak jest go dużo więcej – nawet na spontaniczne przytulenie się, bycie razem. To daje mi satysfakcję.

Poza tym to jest niesamowite, że ja, np. moją 3-letnią córkę widzę przez cały czas, obserwuję detale, które by mi umknęły w normalnej “rzeczywistości”. Bardzo to doceniam. Syn przychodzi do mnie i przytula się spontanicznie dużo częściej, niż normalnie. Ten czas wymaga też kombinowania – wyciągnęliśmy deskorolkę, która leżała od miesięcy. Byłam z dziećmi nad Wisłą, w jej dzikiej części – mieszkam od zawsze w Warszawie, a nigdy nie zapuściłam się w te rejony.

A czy jest coś, za co jesteś wdzięczna, jeśli chodzi o ten czas?

Wszyscy się docieramy i staramy. W normalnym trybie łatwiej jest mi zrobić pewne rzeczy za dzieci, a teraz włączam je coraz częściej w obowiązki, uświadamiam, że jedziemy na tym samym wózku.
Nauczyliśmy się też spontanicznej zabawy na świeżym powietrzu. Nie wychodzimy teraz “po coś”. Do tej pory szło się “na plac zabaw” albo miało się jakiś inny, konkretny cel spaceru.

Czego się boisz?

Jesteśmy tutaj zamknięci, czytamy tak dużo, ale świat na zewnątrz wygląda w sumie tak, jak wyglądał. To nie jest sytuacja, która fizycznie zmienia coś w Twojej okolicy. Niby wszystko stoi tak jak stało, a jednocześnie tak wiele się zmieniło. Jednocześnie dla mnie wszystko, poza domem, jest takie nienamacalne, nieodgadnione. Jakby jeszcze nie nadeszło.

Aż mnie przeszył lęk, jak o tym powiedziałaś.

To powoduje we mnie też gigantyczny niepokój.

A martwisz się, że to Was dotknie w jakiś sposób?

Na pewno w materialnym wymiarze tak – wszystko będzie droższe i rynek pracy znacząco się zmieni. Z drugiej strony, doświadczenie jakie mamy teraz, kiedy widzimy ile tak naprawdę można wydawać i być szczęśliwym, pokazuje, że może to nie będzie najgorsza rzecz, jaka nam się przytrafi…

Zazwyczaj ma się co do przyszłości jakieś twarde punkty odniesienia, a teraz nic nie wiadomo. Poza tym nagle okazuje się, że drążąc temat, mamy coraz więcej niewiadomych. Czy powinniśmy myśleć o tym tak, że będziemy żyć od epidemii do epidemii? Zamkniemy się w lokalnej rzeczywistości, przestaniemy jeździć po świecie?

Za jakimi rzeczami najbardziej tęsknisz?

Brakuje mi najbliższej rodziny. Praca teraz, to namiastka obcowania z ludźmi. Uwielbiam przyrodę, naturę, a dziś nie mogę jej doświadczać tak, jakbym chciała. Nie mogę też włożyć adidasów i iść biegać – mieć chwili dla siebie, po prostu “chłonąć świata”.

“Ciężko jest znaleźć w sobie cierpliwość i energię do budowania czegoś, do bycia dla siebie lepszym, niż się było przed epidemią.” – Marta

Pamiętasz jak to się zaczęło dla Ciebie?

Była środa, oglądaliśmy w pracy konferencję prasową premiera. Wtedy nie zdawaliśmy sobie tak naprawdę sprawy z tego, co się wydarzy. Chwilę po tej konferencji dostałam telefon z przedszkola, że Hania źle się czuje, żeby ją odebrać. To był mój ostatni moment w pracy. Nie miałam szansy przemyśleć, co mam zabrać, jak się przygotować na ten czas.

Podeszłam do tego zadaniowo, nie mieliśmy innego wyjścia, musieliśmy się zorganizować tak, by na zmianę pracować i zajmować dziećmi. Pierwsze dwa tygodnie minęły właściwie bez problemów, potem dopiero zaczęły pojawiać się myśli, kiedy to wszystko się skończy.

Dopadło nas zmęczenie, brak snu. Pracowałam wieczorami, dzieci wstawały wcześnie i nie mieliśmy kiedy złapać oddechu. Pamiętam nieporozumienia, każdy chciał “wyszarpać” chwilę dla siebie. Oazą spokoju stała się sypialnia, która kiedyś służyła tylko do spania, a dziś jest kluczowym miejscem do spokojnej pracy. Uświadomiliśmy sobie, że największym wyzwaniem każdego dnia było to, jak wykroić sobie czas na pracę z dala od dzieci.

Dzieci przyzwyczaiły się do nowego rytmu, ale od początku oczekiwały od nas, że każdy dzień będzie wyglądał jak sobota czy niedziela. Hania co jakiś czas pyta, czy to już koniec i czy może już wrócić do przedszkola? Jaś za to, jak widzi mnie w łazience malującą się, to pyta z przerażeniem w oczach, czy szykuję się do pracy. I z nadzieją dodaje, że może jeszcze jest ten koronawirus.

Mam wobec siebie wyrzuty, że zbyt mało uwagi poświęcam dzieciom. Nakręcam się oglądając blogi, w których czytam, że matki teraz mają czas dla dzieci, że dzieci rozwijają się z nimi lepiej niż w przedszkolu. U nas córka i syn muszą raczej radzić sobie sami. Jak już skończę pracę, pozostaje jedynie niewiele czasu na przygotowanie się, żeby przetrwać kolejny dzień.

A co Ci dał ten czas, czy coś zyskałaś?

Zminimalizowałam chęć posiadania: torebek, butów, sukienek. Wydawało mi się, że tyle rzeczy potrzebuję, a dzisiaj sobie myślę, że to przestało mieć jakiekolwiek znaczenie.

Uświadomiłam sobie też równość wobec sytuacji, jaką jest choroba. Nie ma znaczenia to, kim jesteśmy, wszyscy stajemy się w jej obliczu tak samo bezbronni.

Chciałabym powiedzieć, że zyskałam czas z rodziną i budujemy harmonię ogniska domowego, ale tak nie jest, bo przy tej ilości rzeczy do zrobienia, ciężko jest znaleźć w sobie cierpliwość i energię do budowania czegoś, do bycia dla siebie lepszym niż się było przed epidemią. To, że spędzamy czas całą rodziną na pewno jest wartościowe… ale jest po prostu trudno.

Czy jest coś za czym tęsknisz?

Brakuje mi ludzi – nie tylko rodziny, przyjaciół, znajomych. Obserwacji, przebywania wśród nich. Przytłaczające są dla mnie puste ulice. Tęsknię za spokojną pracą, za tym, że mogę usiąść przy biurku, zrobić sobie kawę. Uwielbiałam zawsze być w pracy wcześniej niż inni, zebrać myśli i zaplanować dzień. Dzisiaj to jest walka o chwilę dla siebie.

Chciałabym móc wstać i wyjść tam, gdzie mam ochotę, mieć możliwość beztroskiego zaplanowania wakacji. Czuję strach przed radością.

“Być może to będzie dobre, że zaakceptujemy, że nie możemy ciągle rosnąć i się rozwijać.” – Marianna

Jaki był dla Ciebie ten ostatni czas?

Mam taki flashback, jak to się wszystko zaczyna. Pierwszy obraz: poszłam do ulubionej kawiarni i nie było w niej nikogo. Ten obraz mi towarzyszy do tej pory. Drugie wspomnienie – poszłam do szkoły po Matyldę i mama jej kolegi powiedziała, żebyśmy kupili jedzenie. Dopiero jak wróciłam do domu, to dotarło do mnie, że naprawdę może być źle.

To, co jest zaskakujące w tej sytuacji, że dzieci przywykły szybciej, niż my. Natomiast dla mnie, połączenie świata pracy i domu sprawia, że wieczorem już jestem nieprzytomna. Poza tym mam wyrzuty sumienia, że np. dzieci bawią się dwie godziny same.

Jak sobie radzisz z emocjami dzieci?

Matylda ma pewne relacje z koleżankami w trakcie lekcji, ale kontakt cyfrowy nie jest dla niej wystarczającym substytutem, nie wie, jak porozmawiać tak, jakby to było na żywo. Witek mówi ciągle o przedszkolu, jakby to było wczoraj, wciąż wyczuwamy w nim tęsknotę i sentyment. Dzieci mają ograniczony dostęp do informacji, bo przekazujemy je im tylko my, więc one nie mają w sobie strachu. Są z nami i to sprawia, że czują się bezpieczne. Bywają takie wzruszające momenty – Witek, jak zasypia, mówi znienacka: “Jak ta choroba minie, to przytulę się do babci.”

A Ty jak się czujesz?

Mój nastrój to huśtawka emocji. Są momenty lęku – że świat tak będzie wyglądał przez najbliższe półtora roku i nikogo nie będziemy widzieli. Przestałam śledzić statystyki zachorowań i konferencje prasowe. Czuję, że nie mam kontroli nad rzeczywistością, nie mam na nią wpływu. Boję się manipulacji.

Czy coś dla siebie robisz w tym czasie?

Mam zajęcia jogi online. To mi daje dobrą energię. Te dwie godziny są dla mnie bardzo ważne, by złapać dystans.

Czy ten czas coś Ci dał?

Wiesz, w pewnym momencie w mediach nastąpiła taka propaganda sukcesu. Wszyscy pisali, czego to nie można zrobić podczas tej kwarantanny! I potem ja, która i tak ledwo wszystko składam w całość, widzę, że mogłam jeszcze iść na szkolenie, do muzeum, poćwiczyć… To było frustrujące. Powodowało złość. Tak jakby ktoś mi na siłę próbował wytłumaczyć, że to jest tak naprawdę cudowna sytuacja i można się z niej wiele nauczyć. Jeszcze te komentarze “Teraz mogę być naprawdę z dziećmi, mogę spędzać czas ze swoją rodziną.”.

Miałam taką refleksję wtedy, że dla mnie życie do tej pory było skonstruowane tak, że był czas na pracę, ale miałam też chwile, które zawsze spędzałam ze swoimi bliskimi. Mam cudowną rodzinę, doceniam to, ale wciąż uważam, że pracy i domu, na tych zasadach, co są teraz, nie da się na dłuższą metę łączyć.

Natomiast odkryłam, że jako osoba wyjątkowo “społeczna” zaakceptowałam brak kontaktów z innymi ludźmi. Umiem być bez nikogo i to jest dla mnie zaskakujące. Mam też zdolności do szybkiej adaptacji. Może to nie jest dobre, bo wtedy nie kontestuje się rzeczywistości i nie buduje rzeczy nowych, tylko przywyka do tego, co jest…

Masz jakieś niepokoje, związane z końcem tej sytuacji?

Po pierwsze, że ona nie ma końca. To, wszystko co było, już nie wróci. Być może już nigdy nie będziemy podróżować tak, jak do tej pory. Nie będziesz robiła tego, co zechcesz. Być może zawód stewardessy stanie się ponownie ekskluzywnym zawodem.

Czy zmiana może przynieść coś dobrego?

Ten świat był szalony, ciągły wzrost, oszukiwanie się, osiąganie wszystkiego za wszelką cenę i coraz wyższa poprzeczka…. to nie jest normalne. Być może to będzie dobre, że zaakceptujemy, że nie możemy ciągle rosnąć i się rozwijać. Pamiętasz, jak w rozmowach martwiłyśmy się, że wiecznie gdzieś musimy biec? A te nowe uwarunkowania może sprawią, że po prostu nie będziemy mogły. I to pomoże nam żyć lepiej.

Dziękuję za rozmowę.

*Imiona dwóch bohaterek zostały zmienione

Rozmawiała: Natalia Gozdowska

Zdjęcia: archiwum prywatne bohaterek wywiadu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Zawodowo zajmuje się rozwojem, coachingiem, projektami HR, kulturą organizacyjną i budowaniem marki pracodawcy. Prywatnie mama dwóch wrażliwców, zakochana żona, pasjonatka reportaży, teatru tańca i psychologii. Prowadzi bloga i fun page „Studio Rzeczy Ważnych”, fotografuje i wspiera tych, którzy tego potrzebują. :)

Jak zacząć przygodę z planowaniem i skutecznie realizować swoje plany?

Kiedy na świecie pojawia się dziecko wielu rodzicom może wydawać się, że ogarnięcie rzeczywistości nie jest możliwe. Oczywiście, dzieci są różne, ale pewne jest, że trzeba wszystko zorganizować inaczej, od nowa. I chociaż każdy tydzień wymaga modyfikacji nie tylko planów, ale też sposobu planowania, to jestem zdania, że wprowadzenie pewnych zmian i nawyków może usprawnić życie całej rodziny.

Planowanie dla Mam – czy to dla każdej z nas?

Takie pytanie padało często pod postami, kiedy założyłam bloga i social media Mama Manager. Odpowiadam na to zawsze tak samo: nie, planowanie nie jest dla każdej Mamy. Już tłumaczę dlaczego.

Efektywne planowanie jest procesem, który wymaga zaangażowania, wprowadzania zmian, szybkich reakcji i analizy rezultatów. Nie każdy młody rodzic ma na to czas, chęci lub zwyczajnie woli działać idąc na tzw. “żywioł”. I to jest ok, ważne, aby dobrze czuć się w wybranym rozwiązaniu. Jeśli nie chcesz poświęcać czasu na analizę lub zwyczajnie Twoje zadania nie są wymagające i samo planowanie zajmie więcej niż ich realizacja, odpuść.

Które Mamy powinny pomyśleć o planowaniu?

Temat organizacji może być ciekawy na każdym etapie macierzyństwa, a to dlatego, że każdy z nich jest inny i bardzo wymagający. Jeśli czujesz, że ciągle brakuje Ci na coś czasu, nie wyrabiasz się z zadaniami, a o chwili dla siebie możesz tylko pomarzyć, zdecydowanie powinnaś ułatwić sobie życie planując.

Nieważne czy w Twoim przypadku planowanie będzie dotyczyło domowych czynności, planu sprzątania, czy dużych projektów życiowych jak np. powrót do pracy. Wykorzystując metody planowania, będziesz w stanie działać efektywniej i przede wszystkim będziesz w stanie zminimalizować stres.

Co można planować będąc Mamą?

Planować można wiele, od zwykłych i prostych domowych czynności, po bardziej złożone domowe projekty, jak np. wyjazd na wakacje. Planowanie zacznij od zadania sobie pytania: Jaki chcę osiągnąć efekt końcowy?

A co zrobić, żeby mieć więcej czasu dla siebie?

Co więc możemy planować w domu, aby żyło nam się prościej?

  • zadania dnia,
  • budżet domowy,
  • plany posiłków (miesiąc, tydzień, dzień),
  • plany sprzątania,
  • listy zakupów i harmonogram zakupów,
  • randki z partnerem,
  • rutyny,
  • plany wakacji,
  • plany wyjścia do kosmetyczki, fryzjera,
  • plany spotkań ze znajomymi,
  • czas tylko dla siebie,
  • i inne.

Jak możesz planować?

Wybierz dogodną dla siebie formę i okres w jakim chcesz planować. Możesz robić to codziennie, jeden raz w tygodniu czy miesiącu. Zależy od tego co i w jakiej formie planujesz i jak Tobie jest najwygodniej. Poza okresem planowania musisz zdecydować się na formę, są to np.:

  • kalendarz online,
  • planer czasu,
  • bullet journal,
  • kartki “checklisty”,
  • aplikacja np. Trello,
  • kalendarz papierowy,
  • kalendarz czy notatnik w telefonie.

Usystematyzowane planowanie w jednym miejscu pomaga np. kiedy chcesz powrócić do danego zadania, dnia, celu. Dziennie planowanie ułatwi Ci mój autorski Mamuśkowy Planer, czyli planer dzienny dla Mam.

Przeczytaj jeszcze: Brak czasu – czyli brak czego?

Jakie zadania wpisywać?

Tutaj również jest wiele opcji. Na początku mojej przygody z macierzyństwem wpisywałam sobie wszystkie zdania, a były one głównie związane z opieką nad maleństwem. Jednak odznaczanie zrealizowanych czynności dawało mi poczucie chociaż tej minimalnej kontroli i różnorodności.

Były dni, kiedy wstawienie zmywarki czy pralki było dla mnie wyzwaniem niczym zdobycie masywu górskiego. W miarę upływu miesięcy zadania zmieniały się, a moja taktyka wpisywania ich również ulegała modyfikacji.


Realizowanie zadań

Samych sposobów na zarządzania swoimi zadaniami jest przynajmniej kilkadziesiąt. Wybrałam dla Ciebie kilka propozycji.

Priorytety

Zadania wpisuj od ogółu do szczegółu. Kiedy masz więcej czasu i możesz wykonać więcej zadań, nadaj im priorytety i wykonuj te, które dadzą Ci możliwie największe korzyści. Zgodnie z macierzą Eisenhowera zadania dzielimy na:

  • pilne i ważne,
  • pilne i nieważne,
  • niepilne i ważne,
  • niepilne i nieważne.

W oryginale każdy z punktów ma ramy czasowe, jednak na potrzeby planowania zadań rodzica małego dziecka proponuję priorytety własnych zadań nadawać intuicyjnie.

80:20

Zasada Pareto w przypadku zarządzania swoimi zadaniami jest powiązana z nadawaniem priorytetów. Zgodnie z tą zasadą 80% wyniku generuje zaledwie 20% naszych zadań. Jeśli uda Ci się dobrze wybrać te, które dadzą potencjalnie największy efekt, jesteś w stanie osiągnąć dużą część wymarzonego efektu.

Technika Pomodoro

To jedna z nazywanych przeze mnie “kuchennych” metod zarządzania czasem (są jeszcze techniki: Salami i Sera szwajcarskiego). Pomodoro idealnie sprawdza się w życiu młodych rodziców, ponieważ zakłada realizowanie zadań bez przerw w danym czasie.

W oryginale jest to 25 minut pracy na 5 minut przerwy, jednak na nasze potrzeby przyjmijmy, że czasem działania mogą być drzemki dziecka. Jednak ważne, aby w tym czasie faktycznie działać na 100%, nie zapominając o zrobieniu sobie chwili przerwy.

A co z celami?

Możecie zdziwić się, dlaczego nie napisałam w tekście praktycznie nic o celach. O ile jestem wielką fanką definiowana celów, to jednak uważam, że przy planowaniu np. sprzątania czy robienia zakupów, cel jest bardzo oczywisty. Jeśli jednak zadania będą bardziej złożone, a cel inny, jak najbardziej zachęcam do postawienia celów zgodnie z zasadą SMART. O tym, jak Mamy mogą realizować swoje cele pisałam na moim blogu.

Pamiętaj o wnioskach

Bardzo ważne przy planowaniu jest wyciąganie wniosków. To ważne, aby analizować każdy swój dzień i zastanowić się jaki był sukces mojego dnia, a co można zrobić lepiej i efektywniej następnym razem. ZAPISUJ JE 🙂

Wnioski przy swojej liście zadań

Nieważne jak planujesz, ważne, abyś wzięła sprawy w swoje ręce i znalazła sposób na oszczędność czasu, znalezienie chwili dla siebie i wybierała zadania z myślą, o tych przynoszących potencjalnie największe korzyści. Po więcej tekstów dla Mam zapraszam na mojego bloga www.mamamanager.eu Powodzenia!

Artykuł dedykuję młodym stażem rodzicom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z rodzicielstwem i są na etapie organizowania swojego życia na nowo.

Przeczytaj jeszcze: Jak ogarnąć wiele spraw i zyskać mnóstwo czasu?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Aktywna Mama, zawodowo managerka projektów marketingowych, założycielka bloga Mama Manager. Pomaga Mamom w efektywniejszym zarządzaniu czasem, aby mogły znaleźć go na wszystko o czym marzą. Odkąd została mamą, codziennie odkrywa życie na nowo :)

10 rzeczy, które warto zrobić z dziećmi w wakacje

Wakacje to dla dzieci zdecydowanie najfajniejszy czas w roku. Bez szkoły, bez odrabiania lekcji i zajęć pozalekcyjnych. Samo to już bywa niezłą atrakcją. :) A jak sprawić, żeby konkretnie TE wakacje Twoje dziecko zapamiętało na długo, a może nawet na zawsze?

1. Wakacyjny pamiętnik

Czy da się zatrzymać czas? Niestety nie. Możemy zachować wspomnienia i zamknąć je w specjalnym miejscu. Jeśli zechcemy w czasie jesiennej pluchy lub długich zimowych wieczorów powrócić do szczęśliwych, beztroskich dni pełnych słońca to wystarczy, że sięgniemy po wakacyjny pamiętnik. Jak go przygotować?

Forma jest tu zupełnie dowolna, wszystko zależy od tego, jakie wydarzenia uznamy za cenne i w jaki sposób będziemy chcieli wspomnienia o nich przechowywać. Może to być zeszyt z notatkami i rysunkami lub album ze zdjęciami i pocztówkami, ale chyba największe pole do popisu daje pudełko/skrzynka z wakacyjnymi skarbami. Umieszczamy w nim i zapiski i fotografie, a poza tym także np. zasuszony kłos zboża zerwany podczas rowerowej wycieczki, woreczek lub buteleczkę z piaskiem z plaży, rysunki z wakacyjnymi motywami, bilety z zoo lub parków rozrywki.

Pamiętnik jest numerem 1 na liście, ponieważ mając świadomość jego tworzenia będziemy bardziej otwarci na zbieranie i tworzenie rzeczy związanych z kolejnymi podpowiedziami.

Przeczytaj także: Gdzie spędzić niezapomniane wakacje w Polsce?

2. Wyjazd nad jezioro, morze lub na basen

Woda to coś, co nieodłącznie kojarzy się z latem. Daje ukojenie w upalne dni, a także mnóstwo radości w czasie zabaw z nią i w niej 🙂 Dlatego myślę, że nikogo nie trzeba namawiać do tego, aby taki wyjazd zorganizować. Lista zabaw i zajęć, które można w takich miejscach przeprowadzić wystarczyłaby pewnie na osobny artykuł, ale jeśli znudzi nam się już moczenie w wodzie to można:

  • zakopywać się nawzajem w piasku („znikające stopy”),
  • robić i „sprzedawać” piaskowe lody,
  • liczyć, ile samolotów przeleci nad nami w ciągu 15 minut,
  • rysować wzorki na skórze kremem do opalania,
  • pisać patykiem po rozmywanym przed wodę piasku,
  • robić „zawody” pływackie, podglądać lub naśladować podwodne stworzenia 🙂

Pamiętajmy o zdjęciach do wakacyjnego albumu. Im bardziej szalone tym lepsze. I zawsze nad wodą stosujmy się do zasad bezpieczeństwa, bezwzględnie!

3. Wycieczka rowerowa

Dostępność sprzętu jest w tej chwili tak duża, że nawet osoby nie posiadające rowerów mogą spokojnie na taką wycieczkę się wybrać. Wypożyczamy lub wyjmujemy z garażu/piwnicy rowery (dla maluchów krzesełka dla dzieci lub przyczepkę rowerową plus obowiązkowo zakładamy im, a najlepiej sobie również, kaski), wyznaczamy trasę lub wybieramy ją spontanicznie i ruszamy w drogę!

Jeśli na naszej trasie nie ma spektakularnych atrakcji, jak np. ruiny zamku czy most nad rzeką, to tworzymy je sami – dzieci równie mocno zainteresuje opowieść o panu leśniczym, który pilnuje porządku w lesie czy o wojskowym samochodzie, który mijał nas przed postojem.

Przeczytaj także: 101 pomysłów na wakacje dla każdego

4. Domowe lody

Czas spędzony na wspólnym przygotowaniu posiłków jest bezcenny w ciągu całego roku, ale chyba nic nie cieszy dzieci tak jak zjedzenie samodzielnie przygotowanych lodów. Wystarczą świeże (ewentualnie mrożone) owoce, w opcji nie-sorbetowej trochę jogurtu lub śmietanki, odrobina miodu lub syropu, mikser lub blender, foremki lub plastikowe kubeczki i voilà!

Gwarantuję, że dzieci szybko upomną się o tę „zabawę”, więc jeśli, droga mamo, nie lubisz spędzać czasu w kuchni, to może lepiej nie proponuj jej wcale 😉

warto robić z dziećmi w wakacje

5. Wycieczka do sadu

Czy miałaś kiedyś okazję odwiedzić sad owocowy w środku lata? Ja, jako dziecko, nie raz – stąd wiem, jaka to frajda. Dojrzałe, soczyste czereśnie i niektóre gatunki jabłek na wyciągnięcie dłoni.. Pycha! Przy okazji można pokazać dzieciom jak owoce się zrywa, zbiera, sortuje i opowiedzieć co się będzie dalej z nimi działo (że pojadą na targ lub do przetwórni i co z nich może powstać). I jeszcze pstryknąć zdjęcie z czereśniowymi „kolczykami” 🙂

6. Piknik

Piknik to must-do każdych wakacji. Można go zorganizować podczas podpowiedzi 2, 3 i 5, a można zrobić z niego osobne, piknikowe święto. Wspólne szykowanie i pakowanie przekąsek w śniadaniowy, szeleszczący papier, przygotowywanie koszyka z talerzykami i sztućcami, wybór miejsca biesiadowania (można zrobić własną mapkę i urządzić poszukiwania) – samo to będzie atrakcją dla dzieci. A potem już tylko rozkładamy koc lub matę i cieszymy się piękną pogodą, smakołykami i swoim towarzystwem.

Przeczytaj także: 20 dni do lata. Jak wejść w kolejną porę roku z lepszym samopoczuciem?

7. Odwiedziny u rodziny lub znajomych

Wakacje to często moment, kiedy mamy odrobinę więcej wolnego czasu lub, kiedy mamy więcej okazji, żeby uciec od codzienności. Jedną z ciekawych opcji będzie na pewno wizyta (może z noclegiem) u dawno niewidzianej (ale tej lubianej) cioci lub naszych znajomych. Nadrobimy w ten sposób zaległości towarzyskie, a przy okazji pokażemy dzieciom trochę inny region, może styl życia lub kulturę. To także okazja do wakacyjnych opowieści i rodzinnych historii, które spisane, urozmaicą nasz kuferek wspomnień.

8. Budowanie statków

Jeśli wakacje to woda, a jeśli woda to… statki! Wymieniam to jako osobny punkt, bo wykonanie skomplikowanego projektu może nam zająć przecież całe lato 🙂 Najpierw trzeba rozrysować i opracować projekt, dobrać materiały (np. z recyklingu) i narzędzia, a potem przystąpić do realizacji.

Statek możemy tworzyć jeden, rozbudowany, wspólnymi siłami lub (zwłaszcza ze starszymi dziećmi to się sprawdzi) każdy swój mniejszy, który weźmie udział w rodzinnym wyścigu. Inspiracji możemy szukać w internecie lub na wycieczkach nad akweny wodne. Nie zapomnijcie nagrać momentu wodowania!

Przeczytaj także: Muzea i centra nauki w Polsce – 10 propozycji na weekend

9. Kolorowe szaleństwa

Lato ma w sobie coś takiego, że zachęca do eksperymentów z kolorami. Pozwólmy dzieciom i sobie na odrobinę szaleństwa i pofarbujmy sobie pasemka lub całe włosy na różowo, fioletowo albo niebiesko. Wybór w drogeriach pod tym względem jest ogromny. Kupmy jasne t-shirty dla całej rodziny i pomalujmy je flamastrami w wakacyjne motywy.

A jeśli włosy i ubrania to za mało, to można też pokusić się o zmywalne tatuaże (do kupienia w sklepach papierniczych lub wykonane własnoręcznie… tradycyjnym długopisem). Zachowajmy tutaj jednak ostrożność z uwagi na możliwe reakcje alergiczne.

10. „Dzień leniwca”

Czy któraś z Was nie ma ochoty czasem robić NIC? Nawet (a zwłaszcza) mając dzieci? No właśnie… Znajdujemy odpowiedni dzień w kalendarzu, planujemy nicnierobienie (w domu lub na wyjeździe, w ogrodzie, gdziekolwiek) i kiedy upragniona data następuje – przystępujemy do realizacji. Wcześniejszy plan był potrzebny choćby po to, żeby:

  • gotowe śniadanie czekało już na nas w lodówce lub w bufecie,
  • każdy miał odpowiednią ilość miejsca do leżenia i odpoczywania (np. leżak, hamak czy kanapę),
  • wiedzieć, gdzie najlepiej zamówić i zjeść obiad (a być może też deser i kolację) i
  • żeby każdy członek rodziny przyszykował sobie zapas książeczek, gier, zabawek, filmów, bajek itd. 🙂

Jako całodobowe leniwce powstrzymujemy się od wszelkich obowiązków i zadań, których nie można byłoby wykonać dzień wcześniej lub dzień później.

Powyższe pomysły to tylko sugestie – możecie je dowolnie urozmaicać i modyfikować. Bawcie się dobrze. 🙂

A jakie są Wasze sprawdzone sposoby na udane wakacje?

Przeczytaj także: Magiczne wakacje w Polsce szlakiem Parków Narodowych

Zdjęcie: 123 rf, Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Spełniona żona i mama dwójki maluchów. Freelancerka z wieloma pasjami, ambitnymi celami i marzeniami. Największe z nich właśnie spełnia budując markę https://oszczedzamczas.pl/
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×