Czego szukasz

Mamy, którym nie wolno pracować

Czy to możliwe, by w naszym kraju kogokolwiek obowiązywał zakaz pracy? Czy aktywne mamy, szukające możliwe najlepszych sposobów godzenia pracy z obowiązkami rodzinnymi, mogą wyobrazić sobie, że ktoś zabrania im zawodowej samorealizacji, nawet, gdyby miała się ona dokonywać tylko w niewielkim stopniu? W Polsce około 120 tysięcy osób jest w takiej właśnie sytuacji.

  • Dorota Próchniewicz - 17/11/2017
mama z dzieckiem na rękach, stojąca przy oknie

To rodzice dzieci z niepełnosprawnościami, którzy zdecydowali się pobierać świadczenie pielęgnacyjne.

Jest ono rodzajem ekwiwalentu za rezygnację z pracy zawodowej, by sprawować opiekę nad chorym dzieckiem. O uprawnieniach do niego decyduje komisja ds. orzekania o niepełnosprawności, co zostaje zapisane w orzeczeniu o niepełnosprawności. Orzeczenie wystawia się zwykle na kilka lat, co oznacza konieczność ponownego stawania przed komisją.

Świadczenie pielęgnacyjne wynosi obecnie 1406 zł na miesiąc. Ta sama kwota dla każdego. Niezależnie, jaki ma zawód, wykształcenie, doświadczenie, możliwości zarobkowe. Do świadczenia nie można dorobić ani złotówki. A tylko w skrajnych przypadkach opieka zajmuje tyle czasu, że na pracę nie da się wygospodarować 2-3 godzin dziennie lub nawet tygodniowo.

W dzisiejszych czasach praca to nie tylko etat, ale dziesiątki możliwości, by dorywczo zarobkować. Szansę na dorabianie do państwowych świadczeń mają emeryci, renciści, kobiety na urlopach macierzyńskich. Rodzice dzieci z niepełnosprawnościami na świadczeniach pielęgnacyjnych – nie! Często jednak decydują się na tę formę dochodu, bo – przynajmniej na czas trwania orzeczenia – jest on gwarantowany. Mając dziecko z deficytami trudno jest bowiem pracować na cały etat. Państwo niestety nie zapewnia wystarczającej rehabilitacji, zabiegać o nią muszą głównie rodzice. To właśnie pochłania najwięcej czasu (a także środków).

Zdecydowana większość „rodziców świadczeniowych” to kobiety, mamy, które musiały porzucić plany zawodowe, pogodzić się z sytuacją, że dochody rodziny odczuwalnie się zmniejszą.

Anna Słuszkiewicz jest mamą 10-letniego Franka z zespołem Downa. Wraz z rodziną, czyli Frankiem, jego młodszym bratem i ich tatą mieszkają w Pile. Pobiera świadczenie: – Próbowałam pracować na cały etat. Pracowałam jakiś czas, potem musiałam rezygnować, bo Franek dużo chorował. Gdy był w lepszej formie, szukałam kolejnej pracy. Historia powtórzyła się cztery razy.

Anna, której zawodową domeną jest handel międzynarodowy, marketing godziła się na pracę poniżej kwalifikacji, przekwalifikowywała się. Ale w grę wchodzi tylko cały etat. – Praca na cząstkowy po prostu się nie opłaca, opieka do Franka pochłonęłaby większość zarobków. Więc co mi teraz zostaje?

„Rodziny świadczeniowe”

W większości „rodzin świadczeniowych” jeden z małżonków stara się zachować ciągłość zatrudnienia, drugi skupia się na dziecku. Uderza to w kobiety, w ich niezależność, ale też w rodziny. Wystarczy, że zarobkujący małżonek zachoruje, straci źródło utrzymania, druga osoba wypchnięta na całe lata z rynku takiej straty nie nadrobi. Prawo wyrzuca ją całkowicie poza system, nie dopuszczając do żadnych form zarobkowania. Na kolejnej komisji można nie dostać już uprawnień do pobierania świadczenia. Część dzieci się usamodzielnia, nie wszystkie przecież mają znaczne, nieodwracalne zaburzenia. Co wtedy z rodzicem?

Monika Zielińska, mama nastoletniego Janka z zespołem Aspergera, po 7 latach bycia na świadczeniu planuje powrót do pracy.

Gdy rozmawiamy, nie kryje emocji: – Dziś spędziłam ponad godzinę, dzwoniąc do Urzędu Pracy, Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie oraz podobnych instytucji. Pytałam o wsparcie dla rodziców, którzy chcą, a czasem po prostu muszą wrócić na rynek pracy po utracie prawa do świadczenia. Okazuje się, że nikt nas nie wspiera! Są programy unijne dla mam po urlopach macierzyńskich, a nas nie obejmuje żaden „paragraf”, jakbyśmy w ogóle nie istnieli. Musimy się zarejestrować jako bezrobotni bez prawa do zasiłku i szukać sobie pracy. A to nie jest taka sama sytuacja, jak u przeciętnego Kowalskiego.

Monika, decydując się na świadczenie, czyli de facto zajmowanie się Jankiem, sprzedała firmę gastronomiczną. Teraz szuka pracy w branży medycznej. Przekwalifikowała się z własnej inicjatywy. Od lat działa społecznie. Janek, dzięki jej staraniom poczynił postępy, ona próbuje odnaleźć się w nowej sytuacji.

Marta Dziubka, samotna mama 13-letniego Oskara ze sprzężonymi niepełnosprawnościami, z wykształcenia politolog, też jest na świadczeniu.

Podkreśla, że czas poświęcony opiece nad dzieckiem powinien być uznawany za pracę zawodową, wpisywaną do CV. Jej syn jest wciąż diagnozowany pod kątem chorób genetycznych. Miał 6 operacji, związanych z wydłużaniem ręki. Każda z nich odrywała Martę od pracy. – Pracowałam 1,5 roku, a potem znikałam na minimum pół roku, bo Oskar miał kolejną operację. Nie oszukujmy się – po takim czasie nikt na nas w firmie nie czeka. Szukałam więc nowej pracy. To jest życie w ciągłej niepewności, co będzie dalej, nie ma też stabilizacji finansowej.

Marta jako opiekun swego dziecka ma przygotowanie medyczne, potrafi wykonywać skomplikowane opatrunki ortopedyczne. Robiła różne kursy zawodowe, głównie przez internet, by nie wypaść z rynku pracy. Nauczyła się dwóch języków: – Wystarczyło poświęcić godzinę dziennie. Traktowałam to jako odskocznię od codziennych obowiązków.

Wie, że syn wkrótce nie będzie już potrzebował tak intensywnej opieki. Właśnie zaczęła dzienne studia licencjackie na kierunku „stosunki międzynarodowe” na renomowanej niepublicznej uczelni w Dąbrowie Górniczej, gdzie mieszka. Ma dofinansowanie z projektu unijnego, w kolejnych latach liczy na stypendium. – Mam Internet, to z niego korzystam – śmieje się. – Wyszukałam informacje o projekcie.

Ale wspomina też o ogromnym rozczarowaniu – podczas wizyty w uczelnianym Biurze Karier, usłyszała od doradcy, że przez całe życie nic nie robiła… Tak podsumowano fakt, że w żadnej firmie nie pracowała zbyt długo. – To krzywdzące, niesprawiedliwe podejście do nas, matek dzieci chorych, niepełnosprawnych. Musimy o siebie walczyć. Pokazywać ludziom, że żadna z nas nie leży i nie pachnie na koszt państwa.

Centrum „Chcemy całego życia!”

Zawalczyć o prawa rodziców na świadczeniach pielęgnacyjnych, i to na skalę ogólnopolską, postanowiła też Anna Duniewicz. Była opiekunką i główną organizatorką centrum „Chcemy całego życia!”, poświęconego sprawom osób z niepełnosprawnościami i ich rodzin na tegorocznym Kongresie Kobiet w Poznaniu.

Poruszano wiele tematów, odbyło się w sumie kilkanaście spotkań, paneli, warsztatów. – Historia centrum, nasza obecność na Kongresie, zaczęła się od postulatu zniesienia zakazu pracy zarobkowej na świadczeniu – mówi Anna. Ona sama, absolwentka anglistyki na Uniwersytecie Łódzkim, tłumaczka przysięgła, wykładowczyni, niedawno dołączyła do osób pobierających świadczenie. U jej synka, 5-letniego dziś Krzysia, zdiagnozowano autyzm. Krzyś bez niej nie jadł, nie pił, nie korzystał z toalety. W tych warunkach nie dało się utrzymać działalności gospodarczej, którą prowadziła.

Osoby zaangażowane w prace centrum „Chcemy całego życia!” – rodzice, terapeuci, osoby z niepełnosprawnościami, społecznicy – postanowiły działać dalej, jako ruch społeczny pod tą samą nazwą. – Kilka dni po Kongresie napisaliśmy naszą pierwszą petycję, w której domagamy się realizacji wyżej wymienionego postulatu – mówi Anna Duniewicz.

„Za 1406 zł netto miesięcznie rodziców i opiekunów dzieci z niepełnosprawnością zamienia się w niewolników. Za tyle – bo dorobić nie mogą – muszą opłacić rachunki, wyżywić rodzinę, sfinansować terapię, zapewnić sobie i dzieciom minimum godnej egzystencji”

Anna Janiak, mama dorosłego syna z zespołem Aspergera, siostra i opiekunka prawna osoby z porażeniem mózgowym, prowadząca fundację FIONA, liderka spółdzielni socjalnej FURIA, które wspierają osoby z niepełnosprawnościami, podkreśla, że praca to nie tylko kwestia finansowa: – Nie zapominajmy o perspektywie społecznej, etycznej, ludzkiej. „Chcemy całego życia” nie oznacza, że chcemy tylko przeżycia, ale też samorealizacji, odreagowania, zabezpieczenia przed wypaleniem, czerpania z potencjałów, talentów i doświadczenia, jakie mamy.

W krótkim czasie petycję podpisało 10 650 osób.

Czekamy na kolejne podpisy:

naszademokracja.pl/petitions/pozwolcie-nam-pracowac

Wkrótce trafi ona do adresatów – pani Premier i pani Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Podobną inicjatywę podjął też Instytut Spraw Obywatelskich z Łodzi. Sprawa jest więc znacząca.

Informacje o naszym ruchu, o tym, kim jesteśmy oraz listę naszych pozostałych postulatów, można znaleźć tutaj:

chcemycalegozycia.pl
www.facebook.com/ChcemyCalegoZycia
www.niepelnosprawni.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dorota Próchniewicz
Mama dorosłego Piotra z autyzmem. Z zawodu – dziennikarka, redaktorka, autorka. Z wykształcenia – pedagożka. Brała udział w akcjach społecznych m.in. „Jestem mamą. Nie rehabilitantką. Jestem tatą. Nie terapeutą.”.
Podyskutuj

Jak mądrze porównywać się z innymi? Poznaj nasze podpowiedzi!

Pamiętam jak dziś, gdy koleżanki z klasy chwaląc się wyższą oceną z kartkówki dotyczącej lektury ośmieszały mnie mówiąc, że jestem zapominalska i głupia. To uczucie niższości, bycia słabszą długo we mnie było. Pamiętam, gdy dostałam 5 z kolejnego sprawdzianu i czułam się najlepsza na świecie. I być może dostrzegasz, że ani jedna, ani druga sytuacja nie była zdrowa dla mnie i mojej samooceny.
  • Kamila Kozioł - 13/01/2021
młoda zadowolona kobieta

Poczucie wyższości lub niższości to duży problem naszego społeczeństwa. Wiedz, że porównania nie unikniesz. Zawsze było, jest i będzie.
Jednak gorąco wierzę, że nie warto tłumić w sobie chęci porównywania się z innymi. Kiedy dwoje ludzi się spotyka, to naturalne, że porównują się ze sobą. Natychmiast zauważają swoje zalety i wady. Jednak cierpieć zaczynasz wtedy, gdy skupisz się tylko na swoich wadach.

Samoocena i pewność siebie

Zwykle schemat jest taki: dostrzegasz mocne strony innej osoby i porównujesz je ze swoimi słabościami. Czy myślisz, że to sprawi, że poczujesz się dobrze? Z doświadczenia wiem, że jedyne co Ci to gwarantuje, to obniżenie swojej samooceny i pewności siebie.

Być może interesuje Cię praca w IT, lubisz technologię odnajdujesz się w nowościach, nowinkach IT. Jestem przekonana, że znasz osoby, które tworzą niesamowite oprogramowania, a metodykę Agile stosują nawet w projektach domowych. I patrzysz na swoje i ich umiejętności, zdając sobie sprawę jak daleka jesteś w osiągnięciu tego samego pułapu. To demotywuje, być może poniża i w rzeczywistości wypadasz słabo na tle tych osób.

Uczciwe porównanie

Ale poczekaj chwilę: to nie jest uczciwe porównanie. To, że nie sięgasz jej poziomu, nie oznacza, że powinnaś wyjść z branży IT, że powinnaś popadać w zazdrość lub żywić urazę do niej. Zamiast tego, gdy spojrzysz na swoje mocne strony zobaczysz, że masz wiele do zaoferowania, na tym etapie, na którym jesteś, bo jest wystarczająco.

Mocne strony

A to bardzo ważne – móc spojrzeć na swoje mocne strony i zobaczyć swoją prawdziwą moc. W rzeczywistości, jest to jeden z kluczy do sukcesu, ponieważ bez tej umiejętności nie będziesz zmotywowana i nie uwierzysz w siebie.

Kiedyś jedna kobieta napisała do mnie krótką wiadomość na Instagramie:

„Pochodzę z małego miasta. Należę do rodziny z klasy średniej. Moja mama pracuje na kasie po 12 godzin, a mój tato ima się wszystkiego – od budowlanki po sadzenie drzewek w lasach. Moja praca jest także taka, że jeśli wyjdę za mąż i założę nową rodzinę nie będę w stanie i pracować i wychowywać dzieci.
Problem polega na tym, że moje koleżanki z pracy pochodzą z zamożnych rodzin lub mają zamożnych partnerów. Nie mogę się powstrzymać od porównywania mojego stylu życia z ich stylem życia. Wiem, że nie jest właściwe porównywanie się z nimi na podstawie tego, co posiadają. Ale jednak… Widzę, że moja umiejętność planowania finansów jest na tyle dobra, że mogłabym być przez rok na macierzyńskim, nawet jeśli straciłabym przez to pracę. Ale ilekroć widzę lub słyszę, jak wydają pieniądze, zaczynam porównywać. Jak mogę to powstrzymać bez zmiany pracy i zmiany znajomych?”

Jak odkryć swoje mocne strony?

To pytanie wybrzmiewało w mojej głowie kilka dni, bo to bardzo trudne pytanie. Bowiem porównywanie się z innymi jest naturalne, ale jak zauważyła ta kobieta, często sprawia, że jesteśmy nieszczęśliwi, nawet jeśli mamy dość i powinniśmy być zadowoleni z tego, co mamy.

Porównania z innymi

Gorąco wierzę, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić to być świadomą tego, że dokonujesz porównania. Być może w tym porównaniu nie wypadniesz dobrze, a może wręcz przeciwnie. Jeśli jednak odczuwasz smutek miej świadomość tego co posiadasz, jakimi ludźmi kochającymi się otaczasz, czego doświadczyłaś i jak Cię to ukształtowało. Dostrzeż w swoim życiu progres. Przypomnij sobie swój punkt zerowy, od którego zaczynałaś i zobacz, gdzie teraz jesteś. Co już wiesz, co masz, co planujesz.

Doceniaj swoje działania i zmiany na lepsze

Szczerze polecam Ci regularnie praktykować dostrzeganie swoich działań i zmian w swoim życiu na lepsze. Zaczniesz odczuwać większą satysfakcję z życia. Sama będąc w jedną z osób w systemie szkolnym, gdzie na podstawie ocen porównuje się przyrost wiedzy, chciałam przełamać nawyk z czasów szkolnych i nie porównywać się bezmyślnie z innymi.

Jak porównywać się z innymi?

  • Bądź świadoma. Prawdopodobnie nie zdajesz sobie sprawy, że to robisz. Przypuszczam, że jest to naturalny akt, w wyniku czego dzieje się to bez świadomości. Zatem świadomie zarządzam swoimi myślami – jeśli już się porównujesz skup się na tym porównaniu. Niech będzie to zadanie numer jeden. Jeśli skupisz się na tych myślach przez kilka dni, praktyka stanie się znacznie łatwiejsza, a wkrótce trudno będzie tego nie zauważyć.
  • Nie pędź – kiedy już zdajesz sobie sprawę z porównania pozwól sobie na chwilę oceny i zaakceptuj, że tego porównania dokonujesz. Najgorszym wyjściem jest się jeszcze skarcić za to, że chcesz się porównać.
  • Skoncentruj się na byciu obiektywną – skoro dostrzegasz słabości, dostrzeż również mocne strony, swoje predyspozycje. Co więcej, dostrzeż progres jakiego ty dokonałaś. Oceń swoje przejście z punktu 0 do punktu B lub C. Doceń się za z starania i motywację dojścia do kolejnego punktu.
  • Zaakceptuj niedoskonałości. Nie ma ludzi doskonałych. Nawet Ci najwyżej mają swoje słabości i czarne cechy, które im nie pomogły dojścia na szczyt. Nie jesteś idealna i nigdy nie będzie w opinii obiektywnej. Natomiast w opinii subiektywnej jesteś doskonała, bo jesteś sobą, wyjątkowa i wystarczalna. Ta świadomość nie zwalnia Cię z osiągania więcej, jeśli tego pragniesz, ale pozwala doceniać Ci już włożony trud i jego efekty.
  • Skup się na sobie – wiem, że łatwo kopać leżącego i bez problemu potrafimy krytykować innych, aby czuć się lepiej. Zamiast tego staraj się wspierać innych w ich sukcesie – to doprowadzi do większego zadowolenia z twojej strony i dumy z samej siebie.
  • Życie to podróż – wiedz, że każdy wystartował z innego miejsca, dąży do innego miejsca i realizuje inne punkty swojej podróży. Życie to ciąga zmiana i sinusoida. Ta podróż nie ma nic wspólnego z tym, jak dobrze sobie radzą inni ludzie ani co mają. Bo dla Ciebie ma liczyć się Twoja podróż. Liczy się to, co Ty chcesz robić i dokąd chcesz iść. To wszystko, o co potrzebujesz się zatroszczyć.
  • Naucz się doceniać swoje „wystarczająco”. Jeśli zawsze chcesz tego, co mają inni, nigdy nie będziesz mieć tego wystarczająco dużo. Z pewnością pojawi się ochota na więcej. To niekończący się cykl i nigdy nie doprowadzi do zadowolenia z życia. Bez względu na to, ile kupisz ubrań, bez względu na to, ile posiadasz samochodów, bez względu na to, ile kupisz fantazyjnych butów… nigdy nie będziesz mieć ich dość.

Jesteś wystarczająca

Skoncentruj się na tym, co możesz osiągnąć, używając porównania się z innymi, aby zmotywować się do poprawy do ulepszeń procesów. Czyli do zmiany zachowania. Nie pozwól jednak, aby porównanie obniżyło Twoją samoocenę. Pamiętaj, aby być wdzięczną za to, co osiągnęłaś i motywować się do osiągania swoich celów i marzeń.

Tylko 7 kroków Cię dzieli od zbudowania pewności siebie!

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kamila Kozioł
Kobieta, która pragnie zrozumieć ludzką psychikę. Rozumie emocje i wie, jak wzmacniać moc i wewnętrzną siłę. Ukończyła studia z psychologii oraz akredytacyjne i certyfikujące kursy coachingowe. W zawodzie psychologa i coacha od 9 lat. Współautorka „Dziennika coachingowego. 365 pytań od Twojego coacha”, napisanego wspólnie z Kamilą Rowińską oraz współautorka książki „W poczuciu własnej wartości. Zbuduj swoją wewnętrzną siłę”.

Kluczowe momenty 2020 roku w doświadczeniu pracujących rodziców

Trudno tradycyjnie podsumować rok 2020. Noworoczne postanowienia tym bardziej wymykają się z kontrolowalnych ram, a raporty pracy zdalnej podkreślają, jak bardzo na rynku pracy pandemia dotknęła kobiety, co w praktyce oznacza więcej balansowania między pracą a domem po załamaniu się praco-domoprzestrzeni. Poznajcie wyniki badania z maja 2020 r. nt. doświadczenia rodziców podczas lockdownu.
  • Monika Sońta - 10/01/2021
mama z dzieckiem pochylona nad pracą domową

Kluczowe momenty 2020 roku w doświadczeniu pracujących rodziców

Czas na chwilę refleksji nad tym, co było dla Ciebie trudne. Sięgając do wyników badania, które było przeprowadzone w maju 2020* we współpracy studentów studiów podyplomowych Employer Branding z portalem MamoPracuj.pl, którego celem było zidentyfikowanie „kluczowych momentów’” w doświadczeniach rodziców podczas lockdownu, dowiadujemy się, że:

Najtrudniejsze momenty to:

  • przygotowywanie posiłków,
  • fektywne skupienie się na pracy („to życie w ciągłym kołowrotku”, „wyrywanie momentów na pracę”),
  • konieczność wsparcia dzieci w zajęciach szkolnych,
  • poczucie winy związane z dawaniem dzieciom niskojakościowych wypełniaczy czasu, żeby móc pracować („bajka”).

Pozytywne zaskoczenia:

  • samodzielność dzieci, ich zrozumienie sytuacji,
  • zacieśnienie więzi rodzinnych,
  • przyzwyczajenie się do pracy zdalnej (brak dojazdów),
  • wolniejsze poranki.

A jaka jest Twoja refleksja? To moment na zastanowienie się:

  • Co było dla Ciebie najtrudniejszym momentem?
  • Co Cię pozytywnie zaskoczyło?
  • Z czym sobie poradziłaś do takiego stopnia, że jesteś dumna ze swojego działania?
  • Co wymaga zmian w organizacji Twojego dnia w 2021 roku, niezależnie od rozporządzeń, izolacji, decyzji o nauczaniu zdalnym i skuteczności szczepionki?

Nowe stresory** dotykają wszystkich. Jak bardzo wpłynęły na Ciebie?

Ten rok wytrącił nas z równowagi. Niektórymi wstrząsnął, innych wypchnął z życiowej strefy komfortu, a jeszcze innym jedynie nieznacznie zmienił ramy życiowego działania. Niezależnie od grupy, w której się znalazłaś, warto zastanowić się, w jaki sposób dotykają Ciebie „nowe stresory”:

  • Zmiana w postrzeganiu bezpieczeństwa fizycznego – obawa przed zarażeniem się.
  • Nadmiar informacji (infobesity), w większości negatywnych w stosunku do braku szans na przewidzenia przyszłości ogólnie np. nie jesteśmy w stanie powiedzieć kiedy i jak się to skończy, czyli jesteśmy w strefie ciągłej, długoterminowej niepewności.
  • Ciągłe poczucie zagrożenia kwarantanną i ograniczeniem możliwości fizycznego poruszania się.
  • Stygma społeczna związana z chorobą, co jest potęgowane przez poczucie, że choroba jednej osoby może stworzyć zagrożenie dla jej najbliższych oraz, że złamanie przez jedną osobę zasad i zaleceń może stanowić zagrożenie dla osób z naszego otoczenia
  • Straty na poziomie finansowym, poczucie niepewności w obszarze zarobków i utrzymania pracy czy źródła dochodów.

Siła tego, jak bardzo dotknie nas psychicznie pandemia, zależała między innymi od naszego przedpandemicznego stylu pracy. Im bardziej oddzielaliśmy wcześniej strefę prywatną, rodzinną od zawodowej, profesjonalnej, tym bardziej dostrzegamy zmianę w stylu życia (lifestyle) i pracy (workstyle).

A jaki jest „nowy stresor”, który najbardziej wpłynął na Twój styl życia i pracy w 2020?

Autonomia, adaptacja, elastyczność

Wracając do wyników badania z MamoPracuj, ponad 73% badanych wskazało elastyczny czas pracy jako największe udogodnienie dla pracujących rodziców. Po raz kolejny potwierdziła się siła poczucia autonomii, a nawet job-craftingu w miejscu pracy.

Opisując najlepsze doświadczenia, szczególnie docenianie były gesty pracodawców sugerujące, że rozumieją sytuację i ich próba ułatwienia pracy np. ustalenie, że mamy dwugodzinną przerwę bez spotkań na przygotowanie posiłków, a do pracy wracamy wieczorem; ogólne przyzwolenie na obecność dzieci w tle rozmowy; ludzka atmosfera i poczucie „że wszyscy jesteśmy w podobnej sytuacji”. I wszyscy w tej sytuacji potrzebujemy nowych ram działania.

Zastanów się, czego potrzebowałabyś teraz od swojego pracodawcy, żeby lepiej pracowało Ci się w 2021 roku?

Źródło:

*Ankieta online przeprowadzona 1-21 maja 2020, n=153, wnioski opracowano na podstawie dwóch pytań otwartych: o najlepszy i najgorszy moment pracy z domu podczas izolacji, opracowano na podstawie kodowania tematycznego według schematu Saldana (2009)

**https://emeraldopenresearch.com/articles/2-15

Zdjęcie: 123 rf

Grafika: autorka

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Monika Sońta
Mama wielowymiarowo aktywna: biznesowo - ekspert komunikacji korporacyjnej; naukowo – doktorantka zarządzania; życiowo – promotorka uważnego spędzania czasu z dzieckiem, co widać po wpisach na blogu http://zmianaperspektywy.pl/ Mama małej Marceliny.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×