Czego szukasz

MaMy Kalendarz 2015/2016 już jest!

Bez tego kalendarza nie wyobrażam sobie już życia. Muszę go mieć – powiedziała nam ostatnio zaprzyjaźniona mama 2 dzieci. A Czy Ty znasz MaMy Kalendarz? To świetne narzędzie do planowania czasu całej rodziny, rodziców i dzieci. A ile przy tym jest zabawy! Możesz go wygrać u nas!

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 15/07/2015

Na moje pytania odpowiadają Agnieszka Trawczyńska i Ania Tomaszewska, które wymyśliły i robią MaMy Kalendarz od kilku lat.

Dziewczyny, nareszcie jest nowy Kalendarz. Stary jeszcze wisi na honorowym miejscu, coraz cieńszy, coraz mniej w nim miejsca na planowanie. Jakie nowości czekają na nas w MaMy Kalendarzu 2015/2016? Jakieś nowe inspiracje?

Inspiracje to bardzo ważna część pracy nad MaMy Kalendarzem. Szukamy takich propozycji, które będą budowały wspomnienia wspólnie spędzonego czasu. Poza tym w nowym wydaniu nie bez powodu zamieściłyśmy cykl inspiracji związany z finansami domowymi. Aktualnie przerabiamy z naszymi dziećmi takie tematy jak domowy budżet, kieszonkowe, wydawanie, oszczędzanie. Jesteśmy przekonane, że nie tylko nasze rodziny ale wszystkie, które zainwestują czas w proponowane zabawy, ćwiczenia i zadania będą zbierać dobre owoce w przyszłości!

Kalendarz od niedawna można kupić w 3 wersjach – Basic, Standard i Premium. Jak mamy reagują na trzy wersje kalendarza? Czy każdy z nich ma swoje miłośniczki?

Wersje wprowadziłyśmy dopiero rok temu i była to odpowiedź na konkretne potrzeby. Zrozumiałyśmy, że rodzice małych dzieci potrzebują wersji BASIC, natomiast rodziny z dziećmi w wieku szkolnym wybierają STANDARD lub PREMIUM, ponieważ nakładka i plany lekcji są dopiero wtedy w pełni wykorzystywane.

Kalendarz co roku ma nową szatę graficzną. Co Was inspiruje do zmiany kolorów?

Za każdym razem coś innego. Czasem inspiracją są wnętrza, zdjęcia z podróży, ubrania, a czasem jakieś przedmioty, które znajdują się w naszych domach. Bywa też tak, że to nasze dzieci rzucają propozycje kolorystyczne. Na szczęście często pokrywają się one z naszymi pomysłami.

Dostajecie czasem listy od mam, które tak jak my nie wyobrażają już sobie życia bez kalendarza?

O tak! Nie ma co ukrywać, jest to dla nas za każdym razem bardzo miłe doświadczenie, a dodatkowo sygnał, że to, co robimy jest potrzebne. Kalendarz pierwotnie był stworzony na własne potrzeby i cieszy nas ogromnie, że jest pomocny w tak wielu domach. Dlatego dalej się rozwijamy i dzielimy tym, co u nas zadziałało.

Widziałam, że w Waszej ofercie pojawiły się także warsztaty. Skąd taki pomysł? Czy Wy je prowadzicie?

Warsztaty planowałyśmy od dawna jako dodatkowe wsparcie rodzin, które wybrały MaMy Kalendarz. W maju i w czerwcu odbyły się warsztaty z zarządzania czasem i komunikacji w rodzinie. My jesteśmy organizatorkami, podpowiadamy, jak wykorzystać w pełni możliwości plannera, jednak wkład merytoryczny i warsztatowy dają wspaniałe trenerki: Magda zajmująca się na co dzień coachingiem i Michalina – psycholog dziecięcy. Podczas warsztatów uczestnicy zaczynają indywidualnie pracę nad tematem, który w danym momencie potrzebuje zmiany, kończymy z konkretnymi odpowiedziami na postawione pytania i narzędziami, które wspierają przeprowadzenie zmian w swoim domu. Mamy wychodzą zbudowane i zachęcone, my same też cały czas się uczymy i wynosimy dobre rzeczy dla naszych rodzin.

Zaraz po wakacjach ruszamy z warsztatem o odrabianiu lekcji, który pomoże wdrożyć rodziców pierwszoklasistów i uporządkować temat rodzicom starszych dzieci. Same już na to czekamy, bo nasi synowie rozpoczynają szkołę i ważny jest dla nas dobry start

Myślicie już nad nowymi wzorami, czy na razie WAKACJE ? 😉

Cały czas o czymś myślimy i wymyślamy, ale teraz dajemy sobie prawo do wakacji, a zaraz po nich będziemy sukcesywnie realizować nasze pomysły na tyle, na ile czas pozwoli w naszym dwuosobowym zespole 😉 Nowe wzory będą niewątpliwie jednym z priorytetów.

Dziękuję za rozmowę. Na koniec mamy dla naszych Czytelniczek konkurs, w którym do wygrania jest jeden MaMy Kalendarz.

Konkurs

MaMy Kalendarz do wygrania

1. Udostępnij post konkursowy na FB

2. i odpowiedz pod postem konkursowym – Jaki jest przepis na udane wakacje z dziećmi.

Na odpowiedzi czekamy do niedzieli 19 lipca. Najciekawszą odpowiedź nagrodzimy Kalendarzem.

Zwycięzcę ogłosimy 20 lipca na FB i na tej stronie

Zapraszamy do zabawy!

20.07.2015 – wyniki zabawy

MaMy Kalendarz wygrywa Michalina Pańczak. Prosimy o kontakt mailowy: [email protected] najpóźniej do końca lipca

Dziękujemy wszystkim za aktywny udział. Kolejny Kalendarz do wygrania już niedługo

Kalendarz możesz kupić TUTAJ. Jeśli podasz kod MAMOPRACUJ wersję STANDARD lub PREMIUM możesz kupić 10 % taniej. Oferta ważna od 15 do 21 lipca. Kup, nie czekaj!

 

Zdjęcia: MaMy Kalendarz

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Moja kariera w moich rękach? Hm…

Masz poczucie, że przebieg Twojej kariery zależy wyłącznie od Ciebie, czy też wydaje Ci się, że jesteś tam, gdzie zaprowadził Cię los?
  • Hanna Pietrzak-Trzcińska - 03/10/2019
kobieta w ciąży trzyma laptop i coś w nim notuje

Chociaż może bardzo byśmy chciały, by nasza ścieżka zawodowa biegła po trasie, którą same sobie wyznaczamy, to jednak nie da się ukryć, że często przypadek sprawia, że skręcamy w tę czy inną stronę.

W pętach biologii

Specjalnie używam rodzaju żeńskiego, nie tylko dlatego, że tekst dedykowany jest mamom, ale też z przyczyn … biologicznych. Jakbyśmy bowiem nie chciały walczyć o równouprawnienie, to jednak nadal, zwłaszcza nas, z obranej drogi zawodowej może skutecznie zawrócić ciąża (i ta precyzyjnie zaplanowana i ta „nadprogramowa”). Co więcej, także zwycięski plemnik w całkiem innym organizmie może się przyczynić do podjęcia przez nas pracy w tym, a nie innym miejscu. A wiem co mówię pracując aktualnie na zastępstwo szczęśliwej matki.

Szczęśliwy traf

Oczywiście te przypadki nie kręcą się wyłącznie wokół naszych i cudzych ciąż. Drugą pracę dostałam dlatego, że dobrze wstrzeliłam się w czas, gdy pracodawca pilnie potrzebował kogoś na miejsce odchodzącej osoby. Nie dawał nawet ogłoszenia, czasu było mało, a ja zadzwoniłam dowiedzieć się co z moim wcześniej wysłanym CV, akurat w idealnym momencie. (Mam przy tym wrażenie, że gdyby nie ten telefon nikt do owego podania by nie sięgnął). Spędziłam tam wiele miłych i owocnych lat.

Wzburzone morze

Trzeba przyznać, że polski rynek pracy jest jak morze – i to raczej Bałtyk, a nie Adriatyk, i częściej w czasie sztormu. Czy to jednak oznacza, że powinniśmy jedynie dawać nieść się fali, z rzadka ruszając rękami? Kto mimo niskiej temperatury pluska się od czasu do czasu w naszym cudownym morzu wie, że trudno się w nim po prostu unosić (a wiecie dlaczego? – niskie zasolenie! mniejsza wyporność!).

Dlatego nawet jeśli nie zawsze możemy precyzyjnie wytyczyć ścieżkę swojej kariery – nie warto zdawać się tylko na los. Energiczne machanie rękami podczas kąpieli w zimnym morzu przejawia się w ciągłym doszkalaniu, nawet gdy możemy na nie poświęcić tylko pół godziny podczas drzemki dziecka. Podejmowaniu studiów – choćbyśmy miały być najstarsze w grupie (tak, wiem, to dziwne uczucie, znam je z autopsji).

I pamiętaj – nawet gdy wydaje Ci się, że leżysz spokojnie na zacisznej plaży nie warto tracić czujności – kto wie, czy gdzieś tam nie czai się fala, która wytrąci Cię z tej komfortowej sytuacji?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Hanna Pietrzak-Trzcińska
Z wykształcenia jestem pedagogiem kulturalno-oświatowym, póki co wiedzę ze studiów wykorzystuję do wychowywania dwóch synów. Skończyłam też studia podyplomowe Marketing w sieci. Kilka lat pracowałam w księgarni internetowej wydawnictwa, a ponieważ w życiu nigdy nie jest za późno na zmianę, obecnie poszukuję nowych możliwości zawodowych, dlatego postanowiłam zostać Panią do pisania - panidopisania.pl Rozrywkowo prowadzę bloga sarkazmprzykawie.blogspot.com.

Jak to jest być rodzicem dzisiaj?

Bycie rodzicem to szalenie odpowiedzialna i trudna sprawa, wszyscy to wiemy. A każde czasy rządzą się swoimi prawami, to również powszechne przekonanie. Jak to jest być rodzicem w dobie internetu, pampersów i słoiczków?
  • Ewelina Florkiewicz - 03/10/2019
rodzice spędzają czas z dzieckiem

Teraz matki to mają wygodę

Usłyszeliście kiedyś to zdanie: „teraz to matki mają wygodę, nie to, co 30 lat temu…”? Jestem pewna, że tak! Mnie to zdanie prześladuje, odkąd urodziłam pierwsze dziecko. W istocie nie sposób temu zaprzeczyć – pampersy, chusteczki nawilżane, słoiczki, książki, te wszystkie akcesoria i do tego oczywiście doktor google…

Kto ma za sobą przygodę z noworodkiem, na pewno choć przez chwilę traktował te wszystkie produkty, jak wynalazki niemal pokroju penicyliny czy elektryczności. I gdyby w tym miejscu postawić kropkę to pozostałaby tylko radość, że przyszło nam wychowywać dzieci właśnie teraz, a nie w końcówce XX wieku. Zastanawiam się więc, czemu bycie rodzicem wciąż jest takim wyzwaniem?

Więcej nie zawsze znaczy lepiej

XXI wiek oprócz wielu cudownych ułatwień przyniósł nam jeszcze wiedzę, wielość wyboru i ambicję. Czy to źle? Absolutnie nie! Czy dzięki temu jest nam łatwiej? Tu już nie miałabym tak zdecydowanej odpowiedzi.

Nie raz moja teściowa mówiła, że chciałaby tyle wiedzieć i mieć taki dostęp do informacji, gdy startowała w roli rodzica. Zawsze przytakiwałam. Z perspektywy czasu, dwójki dzieci i znacznie większego doświadczenia nachodzą mnie jednak refleksje. Czy ten ogrom informacji, dzięki któremu znamy wyjaśnienia dziecięcych zachowań oraz wręcz gotowe recepty postępowania z nimi, naprawdę aż tak nam ułatwia życie? W pewnym sensie tak, ale jak zawsze jest jeszcze ta druga strona.

Jesteśmy bardziej świadomi, w wielu kwestiach możemy dokonać wyboru, z których dodatkowych szczepień skorzystać, karmić dziecko czy zgodnie z teorią BLW, kupować produkty bio, a może korzystać z tego, co jest powszechnie dostępne, uczyć samodzielnego zasypiania czy być zgodnym z teorią rodzicielstwa bliskości?

Tych dylematów i wyborów jest tak wiele, że nie sposób je tu wymienić. Te wszystkie możliwości potrafią jednak przytłoczyć. A jak jeszcze dorzucimy do tego fora parentingowe kontra babcine porady – można naprawdę się pogubić.

Gdy rodzą się w nas ambicje

Myślę, że to właśnie z wiedzy, dostępności informacji oraz chęci dzielenia się swoim życiem w internecie rodzą się w nas ambicje. Wiemy, co radzą eksperci, podglądamy w sieci inne matki – te przeciętne i te z okładek gazet.

Chcemy nadążyć za tym wszystkim, ambitnie czytamy porady, patrzymy na uśmiechnięte, piękne i spełnione mamy. Rodzą się trendy bycia perfekcyjną, fit i eko-mamą, która ma zawsze chęci i czas dla swoich dzieci. Wielu z nas trudno to udźwignąć, szczególnie po kilku czy kilkunastu nocach przespanych w kratkę. A tak naprawdę to dopiero początek.

Pracować i nie zwariować

Wcześniej wydawało mi się, że bycie mamą niemowlaka i ogarnięcie tego wszystkiego, szczególnie w swojej głowie jest czymś niemal heroicznym. Teraz wiem, że prawdziwa zabawa zaczyna się dopiero po powrocie do pracy.

Do bycia fit, eko, bio i pro trzeba dorzucić rozwój osobisty, karierę, poczucie pewności siebie i niezależności. Gdy dodamy do tego organizację życia domowego i wszystkie zajęcia dodatkowe, na które wypadałoby posłać swoje dziecię tworzy się niezłe kombo.

Mamy w głowach pewne wzorce, do których dążymy, ale czy ich realizowanie w 100% i z uśmiechem na ustach jest możliwe? Jako rodzice staliśmy się bardzo ambitni, ale też skryci. Ubolewam nad tym, że tak rzadko ktoś otwarcie mówi, że jest zmęczony swoim dzieckiem; że nie chce mu się gotować i po raz trzeci w tym tygodniu serwuje pierogi z dyskontu; że pomimo urlopu, zawiózł dzieci do przedszkola, a to tylko po to, aby odpocząć lub chociaż w spokoju posprzątać.

Bycie ambitnym i dążenie do współczesnych wzorców nie jest niczym złym. Właściwie to chyba sama tak funkcjonuję. Czy to szaleństwo? Nie! Takie mamy czasy i nie uciekniemy od tego. Żyjemy szybko, ambitnie i intensywnie. Chcemy być w tym wszystkim perfekcyjni, nawet nie dla ludzi, ale sami przed sobą.

Myślę, że gdy uświadomimy sobie, że nie da się we wszystkich aspektach zawsze być idealnym, a wzorce są pewnym drogowskazem, nie jedyną słuszną drogą, będzie nam po prostu łatwiej. Gdy pozbędziemy się wyrzutów sumienia, że nasze dziecko zostało jako ostatnie odebrane z przedszkola, że zamiast wspólnego czytania książek po południu oglądamy bajki, że zamiast treningu pijemy wino z przyjaciółką, to będziemy w stanie utrzymać równowagę. Wszystkim tym, którzy to już wiedzą ogromnie zazdroszczę. Ja wciąż walczę.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewelina Florkiewicz
Z wykształcenia jestem filologiem języka polskiego. Zawodowo od 8 lat zajmuję się komunikacją, marketingiem i employer brandingiem. Uwielbiam pisać, tworzyć i organizować i nieustannie poszukuję nowych wyzwań. Prywatnie jestem żoną oraz mamą Zosi i Kazika, którzy sprawili, że zupełnie inaczej patrzę na siebie i otaczający mnie świat.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail