Czego szukasz

Mamo, uszyj mi rybę!

Mamo, uszyj mi rybę!
albo
– Tato, zrobiłeś mi już tę piracką opaskę na oko?! – woła już od progu.
Nasz syn, pomysłowy pięciolatek, jest głęboko przekonany, że wszystko co tylko wpadnie mu do głowy da się zrobić i można to mieć w przeciągu pięciu minut, no maksimum pół godziny
I w zasadzie ma rację.

W ciągu ostatniego półtora roku zrobiliśmy w domu:

  • wspomnianą opaskę piracką
  • szablę (bardzo bezpieczną, ze zwiniętej gazety oklejonej srebrno-szarą taśmą samoprzylepną, dodatkowa zaleta – gotowe faktycznie w 5 minut!)
  • lunetę piracką (ze zwiniętej kartki, dobrze nadają się też okładki kolorowych magazynów)
  • skrzynię na pirackie skarby
  • trąbę i uszy słonia
  • płaszcz królewski
  • główki chłopków lego (ze słoiczków po obiadkach dla niemowląt)
  • papierowe zwierzątka do szopki
  • kilka odznak policyjnych (lubią się gubić)
  • cały plik mandatów
  • kajdanki (z dwóch gumowych opasek na rękę połączonych sznurkiem)
  • patyk policyjny (o niejasnym dla mnie zastosowaniu)
  • miecz, tarczę i zbroję rycerską (tę ostatnią z folii izolacyjnej z marketu budowlanego).

Zrobione czy z produkcji?

Ona jest zrobiona czy z produkcji? – zapytał z powagą kolega z piaskownicy, wówczas na oko 5-6 latek, na widok srebrzystej, lśniącej tarczy, z którą nasz syn wybiegł na podwórko. Niech żyje folia NRC!

Żadna ze wspomnianych rzeczy nie jest dziełem sztuki rękodzielniczej. Nie nadają się one na wysmakowane zdjęcia do instrukcji DIY. To zwykłe, na szybko tworzone przedmioty, których celem jest stworzenie lub urozmaicenie zabawy. Szabla ma przypominać szablę, nieistotne czy jest równo oklejona. Potrzebna jest tu i teraz, bo już na podłodze rozkładane są koce, które zaraz zamienią się w tratwy (na jednej z nich koniecznie musi leżeć drugi mały pirat, który jeszcze aktywnie bawić się nie umie, ale przecież brać udział w przygodzie może), szukana jest mapa skarbów i inne niezbędne akcesoria.

[view:ad_intext_superbanner_3=block]
Co więc jest w tej naszej twórczości wyjątkowego? Wyjątkowe są jej niewidzialne aspekty. Po pierwsze cała rozbudowana narracja zabawy z wieloma szczegółami i najprawdziwszymi przeżyciami. Po drugie poczucie, że wszystko można, że samemu da się zrobić, że nie ma przeszkód uniemożliwiających realizację zamierzeń, a granice stawia tylko wyobraźnia. Po trzecie samodzielna twórczość. Ostatnio w ciągu dwóch minut kawałek tektury zamienił się w telefon, akurat był potrzebny policji…

Ucieczka ze sklepu z zabawkami?

Na koniec pytanie – czy dzięki tym wszystkim wytworom i spontanicznym zabawom kupujemy mniej zabawek? Czy unikamy plastikowych gratów, małych samochodzików, klocków i całego tego kramu?
Nie. Pytanie: mamo, tato, kupicie mi pada równie często jak mamo, tato zróbcie mi
Nie żyjemy w utopii.

Prowadzisz bloga? Chcesz się nim pochwalić na łamach Mamo Pracuj? Dowiedz się jak to zrobić!

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:

Niewidzialne w widzialnym (www.niewidy.wordpress.com) to blog o tym, co kryje się pod powierzchnią. Sens niewidzialnego nie zawsze da się łatwo złowić. Ale wiadomo, że jest. Wierzę, że wpływając na widzialne wpływamy też na niewidzialne.

Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie