Czego szukasz

Mama, żona i menadżerka. Historia pełna pasji

Praca na etacie, elastyczność, możliwość pracy zdalnej i zrozumienie pracodawcy umożliwiają pogodzenie życia rodzinnego i zawododowego, a także realizację życiowych pasji! Pasją Ani i jej męża są podróże, którymi zarazili swoje córki. Ale to nie tylko zwykłe podróże 😉 to prawdziwe wyprawy! O swojej pracy i pasji opowiada Ania Ciężadło, Starszy-Menedżer Zespołu ds. Obsługi Klienta w State Street Bank. Zapraszamy do wywiadu!

  • Anna Łabno - Kucharska - 03/06/2019
Mama, żona i menadżerka - Ania Ciężadło z rodziną - State Street Bank

Aniu, Twoja przygoda ze State Street Bank w Krakowie rozpoczęła się 12 lat temu. Możesz opowiedzieć o swoich początkach w firmie?

Myślę, że nie mogłam sobie tego lepiej wymarzyć. Byłam na studiach, gdy State Street zaczynało w Krakowie i ja dołączyłam do zespołu. Na 4. roku wyjechaliśmy właśnie z całym zespołem na 3 miesiące do Irlandii i po szkoleniu wróciliśmy do Krakowa wyceniać fundusze. Pracowaliśmy w Zabierzowie w kameralnej grupie 70 osób, która szybko rosła. Można się było tam wykazać. Atmosfera była niepowtarzalna, a przyjaźnie z tego okresu przetrwały do dzisiaj. Wtedy godziłam pracę na pełnym etacie z zajęciami na uczelni i pisaniem magisterki wieczorami. A praca na próbę stała się zajęciem na dłużej!

Sukcesywnie rozwijałaś się i awansowałaś, a teraz zarządzasz sporym zespołem. Jak to wyglądało i czym teraz się zajmujesz?

Wyzwań nie brakowało od samego początku. W dziale funduszy irlandzkich przybywało zadań, a więc i odpowiedzialność była coraz większa. Ale ekipa, z którą pracowałam, zawsze stanowiła najmocniejszy fundament sukcesu. Po dwóch latach dostałam awans na stanowisko kierownicze i objęłam swój pierwszy zespół. Praca pozwalała się rozwijać, być samodzielnym i podróżować!

Praca z ludźmi, zarządzenie zespołem i dzielenie sukcesu z osobami, które są jego częścią, zawsze była mi bliska, stąd decyzja o wyborze drogi menadżerskiej, a nie indywidualnej. Na takie stanowisko też wróciłam, gdy już pojawiła się starsza córka – Kinga. Ścieżka kariery jest w naszej firmie tak skonstruowana, że kolejnym krokiem jest stanowisko menadżera kilku zespołów.

Po roku objęłam 3 duże zespoły, czyli w sumie około 40 osób, obsługujących strategicznego klienta dla State Street, jednocześnie współdzieląc zarządzanie działem z kolegami i koleżankami na tym samym stanowisku. Było nas wtedy kilkoro, wyzwań nie brakowało, ale czuliśmy, że mamy dużą odpowiedzialność za to, jak to wszystko funkcjonuje.

Jednocześnie, oprócz dziennego procesu, zawsze było bardzo dużo możliwości zaangażowania się w dodatkowe projekty, a także tzw. „komitety” zainteresowań, w których była szansa poznać kogoś nowego, czy zrobić coś dla współpracowników. Firma rozwijała się bardzo dynamicznie, a my dojrzewaliśmy, można powiedzieć, razem z nią, stając się jednocześnie doświadczonymi liderami.

Obecnie w nowym, bo zaledwie dwuletnim dziale obsługi klienta, przejmujemy z wielu europejskich krajów dodatkowe aktywności połączone z usługami wyceny funduszy oraz zapewniamy dostęp do danych i analiz dla naszych klientów. Mój zespół liczy obecnie około 90 osób, kilku managerów, kilkunastu team leaderów i specjalistów.

Ania Ciężadło - State Street Bank

Spora grupa ludzi. Gratulacje. A ja chcę Cię zapytać o rozwój pod innym kątem. Dziewczyny, które do nas piszą, lub z którymi się spotykamy, często mówią o tym, że boją się tego, że pojawienie się dziecka przeszkodzi im w rozwoju zawodowym. Ty pięłaś się po szczeblach kariery i w tym czasie, pojawiły się Twoje córki. Jak pogodziłaś te dwa obszary Twojego życia: macierzyństwo oraz rozwój zawodowy?

W pewnym momencie po prostu przyszedł czas na decyzję, co jest większym priorytetem i postawiłam na macierzyństwo. Po prostu wiedziałam, że rozwoju zawodowego nie odpuszczam, tylko odkładam na później i że wszystko jest w zasięgu ręki, jeżeli się tego chce i ma się wystarczająco motywacji i zaangażowania.

Nie można się bać, trzeba zdecydować, w którą stronę chce się iść. Czy w macierzyństwo na pełny etat – wiele osób obecnie wybiera tę opcję i to szanuję – czy w karierę, czy jedno i drugie. Ja wybrałam ostatnią opcję, godząc się na to, że nie będzie łatwo, że będą wyzwania, trudne chwile, ale zmierzę się z tym.

Wiem, że to łatwo powiedzieć, bo w korporacji dużej i dynamicznej łatwiej jest wrócić po dłuższej nieobecności i nie trzeba się bać o utratę stanowiska. Niemniej, czy tu, czy gdzie indziej, zasada jest prosta – poprzez całe swoje życie zawodowe, trzeba zadbać o to, żeby być takim pracownikiem, na którego firma poczeka tych parę miesięcy. Budowanie swojej marki jest ważne każdego dnia, kiedy przychodzimy do pracy.

Ale do rzeczy. Pytasz jak to pogodziłam.

Po pierwsze i najważniejsze to wsparcie męża, bez którego nie udałoby mi się w kluczowych momentach zmierzyć się z wyzwaniami. On ma dużo cierpliwości do mnie i do naszych dzieci.

Po drugie, założyłam, że nie odpuszczam – chce być dobrą mamą i dobrą szefową i staram się to realizować.

Po trzecie, to wsparcie przełożonego oraz współpracowników i ich wyrozumiałość, gdy trzeba się zmierzyć z wypadkami losowymi, chorobami i tym wszystkim, z czym przychodzi mierzyć się rodzicom.

A jakie rozwiązania, które są w State Street Bank cenisz sobie najbardziej, jako te, które umożliwiają Ci zachowanie równowagi pomiędzy życiem prywatnym i zawodowym?

Cieszę się, że zadałaś to pytanie, ponieważ pod tym względem wiele się zmieniło przez kilka lat w firmie. Porównując to, jak wróciłam po pierwszym i drugim macierzyńskim, teraz naprawdę rozwiązania technologiczne wychodzą naprzeciw rodzicom.

Przede wszystkim możliwość pracy z domu, zaoszczędzenia czasu na dojazd, gdy kluczowe są minuty i trzeba się niemal teleportować między domem a przedszkolem. Dla młodego rodzica praca z domu to jedno z największych udogodnień, które firma może zaoferować. Ponadto, mamy możliwość elastycznego czasu pracy. Firma też dofinansowuje prywatne przedszkola i żłobki, a aktywnie działający komitet skupiający rodziców w naszej firmie, wspiera mamy wracające do pracy, organizuje eventy dla dzieci i daje możliwość zaangażowania się w ciekawe projekty i poszerzenie horyzontów.

Ania Ciężadło z rodziną State Street Bank

A pasje? Bywa, że kiedy pojawiają się dzieci, pasje idą w odstawkę. U Was jest inaczej, prawda? W dalszym ciągu podróżujesz, a właściwie to podróżujecie. Jak wyglądają takie wyprawy i czy dziewczynki chętnie w nich uczestniczą?

W młodości mieliśmy szczęście spotkać osoby, dzięki którym złapaliśmy bakcyla „włóczykija”. Taki pasjonat, przewodnik, druh, komendant, opiekun jest z perspektywy czasu na wagę złota. Przyjęliśmy, że chcemy dać naszym dzieciakom podobny start i pokazywać otaczający świat, ucząc samodzielności.

Może to zabrzmi górnolotnie, ale dzieci w niczym „nie przeszkadzają”, po prostu jesteśmy rodziną. Nie chodzi o to, żeby nagle przestać być sobą, tylko żeby nasze dzieci zarazić naszą pasją, bo część nas samych, to jest dla nas  ważne.

Wiedzieliśmy od początku, że nie chcemy rezygnować z naszych podróżniczych zainteresowań, ale że je dopasujemy do potrzeb najmłodszych. Z drugiej strony, chcieliśmy im też pokazać to, na czym sami się wychowaliśmy: rajdy, kolonie, obozy, wyjazdy z dużą grupą znajomych (obecnie na wyjazdy jeździ drugie tyle dzieci), które mają niepowtarzalny urok… Nasze córki bardzo lubią nasz sposób podroży; bez zbędnych wygód, z namiotem, przyczepą, od schroniska do schroniska z ciężkim plecakiem. Czują się szczęśliwe, gdy całe obłocone na koniec dnia wsuną kiełbasę z ogniska i brudne wskoczą do śpiwora.

A pytasz, czy chętnie uczestniczą? Nie mogą się doczekać. Co tydzień pytają: a gdzie teraz jedziemy, kiedy będziemy spać w bacówce, kto z nami jedzie i dlaczego tak mało. Często spontanicznie realizujemy jakiś weekendowy wyjazd, organizujemy nocleg, ekipę i oczywiście zamawiamy pogodę.

Na pewnym etapie pomyślałam, że może są rodzice, którym brak odwagi i że może nasze doświadczenia pomogą się im zdecydować. Założyłam bloga (nieusiedzewmiejscu.blogspot.com), gdzie chcę pokazać im, że podróże z dzieckiem są możliwe. Podpowiadamy, jak się organizujemy logistycznie, co warto zobaczyć, gdzie już byliśmy, jaką trasę wybrać. Dzięki temu poznaliśmy bardzo wiele podobnie zakręconych rodzin i zbudowaliśmy nowe górskie przyjaźnie.

Nie ukrywam, że obecnie brakuje mi czasu na regularne wpisy. Zamiast przy komputerze czas wolę spędzić z córkami i one zawsze będą mieć pierwszeństwo. Ale udzielam się na kilku podróżniczych fanpage’ach, dzieląc się doświadczeniami i zawsze chętnie podzielę się jakąś wskazówką. Po prostu doba ma tylko 24 h, a w weekendy przecież zwykle nas nie ma.

Ania Ciężadło z mężem i córką State Street Bank

Słucham i słucham tej wspaniałej opowieści i myślę, że aktywność to Twoje drugie imię. Czy myślisz, że Twoje cechy lub umiejętności pomagają Ci zarówno w pracy, jak i życiu prywatnym?

Myślę, że tak. Mam taką wewnętrzną motywację i ciągle mi mało, nie lubię nudy. Na plaży nie usiedzę, tylko muszę pływać, biegać, grać. Najlepiej być w ruchu. Po tygodniu siedzenia za biurkiem, w weekend chętnie szukam odpoczynku takiego, żeby się zmęczyć. Wiesz, żeby czuć, że żyję. Nasze wyjazdy organizujemy samodzielnie od pomysłu do planowania i realizacji. Stąd też często podejmuję się też w życiu zawodowym takich projektów, gdzie mogę działać, organizować, wymyślać, inspirować.

Znalezienie tego, co lubi się robić i w czym można się spełniać to podstawa! A powiedz mi jeszcze jedną rzecz. State Street Bank może kojarzyć się głównie z pracownikami, którzy są absolwentami takich kierunków jak finanse czy rachunkowość. Czy Ty poleciłabyś tą firmę dziewczynom, które na przykład świetnie posługują się językami obcymi lub mają doświadczenie zawodowe w bardziej miękkich obszarach?

Jasne! Zarówno języki, jak i umiejętności interpersonalne są bardzo ważne. Motywacja w zdobyciu doświadczenia w zakresie finansów jest dobrym punktem startowym, żeby zyskać wiedzę i umiejętności niezbędne do rozpoczęcia pracy, a następnie tą wiedzę uzupełniać. Firma ma bogate zaplecze szkoleniowe, cały zespół specjalistów, którzy czuwają nad rozwojem osobowym pracowników i ich umiejętnościami technicznymi. Znam kilka osób, którym zmiana profilu i start w nowej branży udał się z sukcesem dzięki wytrwałości i ciężkiej pracy. Także wszystko jest możliwe!

Aniu, bardzo dziękuję za rozmowę 🙂

Chcesz bliżej poznać firmę, w której pracuje Ania? Odwiedź profil State Street Bank w Bazie Pracodawców Przyjaznych Mamie>>

Logo firmy State Street

Zdjęcia: własność Ani Ciężadło

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Anna Łabno - Kucharska
Jestem mamą mądrej indywidualistki. Posiadam doświadczenie w koordynacji projektów, prowadzeniu szkoleń oraz doradztwa. Uwielbiam spędzać czas z rodziną, podróżować, czytać książki i celebrować picie kawy. W "wolnym" czasie wspieram osoby chore onkologicznie.

Jak mądrze porównywać się z innymi? Poznaj nasze podpowiedzi!

Pamiętam jak dziś, gdy koleżanki z klasy chwaląc się wyższą oceną z kartkówki dotyczącej lektury ośmieszały mnie mówiąc, że jestem zapominalska i głupia. To uczucie niższości, bycia słabszą długo we mnie było. Pamiętam, gdy dostałam 5 z kolejnego sprawdzianu i czułam się najlepsza na świecie. I być może dostrzegasz, że ani jedna, ani druga sytuacja nie była zdrowa dla mnie i mojej samooceny.
  • Kamila Kozioł - 13/01/2021
młoda zadowolona kobieta

Poczucie wyższości lub niższości to duży problem naszego społeczeństwa. Wiedz, że porównania nie unikniesz. Zawsze było, jest i będzie.
Jednak gorąco wierzę, że nie warto tłumić w sobie chęci porównywania się z innymi. Kiedy dwoje ludzi się spotyka, to naturalne, że porównują się ze sobą. Natychmiast zauważają swoje zalety i wady. Jednak cierpieć zaczynasz wtedy, gdy skupisz się tylko na swoich wadach.

Samoocena i pewność siebie

Zwykle schemat jest taki: dostrzegasz mocne strony innej osoby i porównujesz je ze swoimi słabościami. Czy myślisz, że to sprawi, że poczujesz się dobrze? Z doświadczenia wiem, że jedyne co Ci to gwarantuje, to obniżenie swojej samooceny i pewności siebie.

Być może interesuje Cię praca w IT, lubisz technologię odnajdujesz się w nowościach, nowinkach IT. Jestem przekonana, że znasz osoby, które tworzą niesamowite oprogramowania, a metodykę Agile stosują nawet w projektach domowych. I patrzysz na swoje i ich umiejętności, zdając sobie sprawę jak daleka jesteś w osiągnięciu tego samego pułapu. To demotywuje, być może poniża i w rzeczywistości wypadasz słabo na tle tych osób.

Uczciwe porównanie

Ale poczekaj chwilę: to nie jest uczciwe porównanie. To, że nie sięgasz jej poziomu, nie oznacza, że powinnaś wyjść z branży IT, że powinnaś popadać w zazdrość lub żywić urazę do niej. Zamiast tego, gdy spojrzysz na swoje mocne strony zobaczysz, że masz wiele do zaoferowania, na tym etapie, na którym jesteś, bo jest wystarczająco.

Mocne strony

A to bardzo ważne – móc spojrzeć na swoje mocne strony i zobaczyć swoją prawdziwą moc. W rzeczywistości, jest to jeden z kluczy do sukcesu, ponieważ bez tej umiejętności nie będziesz zmotywowana i nie uwierzysz w siebie.

Kiedyś jedna kobieta napisała do mnie krótką wiadomość na Instagramie:

„Pochodzę z małego miasta. Należę do rodziny z klasy średniej. Moja mama pracuje na kasie po 12 godzin, a mój tato ima się wszystkiego – od budowlanki po sadzenie drzewek w lasach. Moja praca jest także taka, że jeśli wyjdę za mąż i założę nową rodzinę nie będę w stanie i pracować i wychowywać dzieci.
Problem polega na tym, że moje koleżanki z pracy pochodzą z zamożnych rodzin lub mają zamożnych partnerów. Nie mogę się powstrzymać od porównywania mojego stylu życia z ich stylem życia. Wiem, że nie jest właściwe porównywanie się z nimi na podstawie tego, co posiadają. Ale jednak… Widzę, że moja umiejętność planowania finansów jest na tyle dobra, że mogłabym być przez rok na macierzyńskim, nawet jeśli straciłabym przez to pracę. Ale ilekroć widzę lub słyszę, jak wydają pieniądze, zaczynam porównywać. Jak mogę to powstrzymać bez zmiany pracy i zmiany znajomych?”

Jak odkryć swoje mocne strony?

To pytanie wybrzmiewało w mojej głowie kilka dni, bo to bardzo trudne pytanie. Bowiem porównywanie się z innymi jest naturalne, ale jak zauważyła ta kobieta, często sprawia, że jesteśmy nieszczęśliwi, nawet jeśli mamy dość i powinniśmy być zadowoleni z tego, co mamy.

Porównania z innymi

Gorąco wierzę, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić to być świadomą tego, że dokonujesz porównania. Być może w tym porównaniu nie wypadniesz dobrze, a może wręcz przeciwnie. Jeśli jednak odczuwasz smutek miej świadomość tego co posiadasz, jakimi ludźmi kochającymi się otaczasz, czego doświadczyłaś i jak Cię to ukształtowało. Dostrzeż w swoim życiu progres. Przypomnij sobie swój punkt zerowy, od którego zaczynałaś i zobacz, gdzie teraz jesteś. Co już wiesz, co masz, co planujesz.

Doceniaj swoje działania i zmiany na lepsze

Szczerze polecam Ci regularnie praktykować dostrzeganie swoich działań i zmian w swoim życiu na lepsze. Zaczniesz odczuwać większą satysfakcję z życia. Sama będąc w jedną z osób w systemie szkolnym, gdzie na podstawie ocen porównuje się przyrost wiedzy, chciałam przełamać nawyk z czasów szkolnych i nie porównywać się bezmyślnie z innymi.

Jak porównywać się z innymi?

  • Bądź świadoma. Prawdopodobnie nie zdajesz sobie sprawy, że to robisz. Przypuszczam, że jest to naturalny akt, w wyniku czego dzieje się to bez świadomości. Zatem świadomie zarządzam swoimi myślami – jeśli już się porównujesz skup się na tym porównaniu. Niech będzie to zadanie numer jeden. Jeśli skupisz się na tych myślach przez kilka dni, praktyka stanie się znacznie łatwiejsza, a wkrótce trudno będzie tego nie zauważyć.
  • Nie pędź – kiedy już zdajesz sobie sprawę z porównania pozwól sobie na chwilę oceny i zaakceptuj, że tego porównania dokonujesz. Najgorszym wyjściem jest się jeszcze skarcić za to, że chcesz się porównać.
  • Skoncentruj się na byciu obiektywną – skoro dostrzegasz słabości, dostrzeż również mocne strony, swoje predyspozycje. Co więcej, dostrzeż progres jakiego ty dokonałaś. Oceń swoje przejście z punktu 0 do punktu B lub C. Doceń się za z starania i motywację dojścia do kolejnego punktu.
  • Zaakceptuj niedoskonałości. Nie ma ludzi doskonałych. Nawet Ci najwyżej mają swoje słabości i czarne cechy, które im nie pomogły dojścia na szczyt. Nie jesteś idealna i nigdy nie będzie w opinii obiektywnej. Natomiast w opinii subiektywnej jesteś doskonała, bo jesteś sobą, wyjątkowa i wystarczalna. Ta świadomość nie zwalnia Cię z osiągania więcej, jeśli tego pragniesz, ale pozwala doceniać Ci już włożony trud i jego efekty.
  • Skup się na sobie – wiem, że łatwo kopać leżącego i bez problemu potrafimy krytykować innych, aby czuć się lepiej. Zamiast tego staraj się wspierać innych w ich sukcesie – to doprowadzi do większego zadowolenia z twojej strony i dumy z samej siebie.
  • Życie to podróż – wiedz, że każdy wystartował z innego miejsca, dąży do innego miejsca i realizuje inne punkty swojej podróży. Życie to ciąga zmiana i sinusoida. Ta podróż nie ma nic wspólnego z tym, jak dobrze sobie radzą inni ludzie ani co mają. Bo dla Ciebie ma liczyć się Twoja podróż. Liczy się to, co Ty chcesz robić i dokąd chcesz iść. To wszystko, o co potrzebujesz się zatroszczyć.
  • Naucz się doceniać swoje „wystarczająco”. Jeśli zawsze chcesz tego, co mają inni, nigdy nie będziesz mieć tego wystarczająco dużo. Z pewnością pojawi się ochota na więcej. To niekończący się cykl i nigdy nie doprowadzi do zadowolenia z życia. Bez względu na to, ile kupisz ubrań, bez względu na to, ile posiadasz samochodów, bez względu na to, ile kupisz fantazyjnych butów… nigdy nie będziesz mieć ich dość.

Jesteś wystarczająca

Skoncentruj się na tym, co możesz osiągnąć, używając porównania się z innymi, aby zmotywować się do poprawy do ulepszeń procesów. Czyli do zmiany zachowania. Nie pozwól jednak, aby porównanie obniżyło Twoją samoocenę. Pamiętaj, aby być wdzięczną za to, co osiągnęłaś i motywować się do osiągania swoich celów i marzeń.

Tylko 7 kroków Cię dzieli od zbudowania pewności siebie!

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kamila Kozioł
Kobieta, która pragnie zrozumieć ludzką psychikę. Rozumie emocje i wie, jak wzmacniać moc i wewnętrzną siłę. Ukończyła studia z psychologii oraz akredytacyjne i certyfikujące kursy coachingowe. W zawodzie psychologa i coacha od 9 lat. Współautorka „Dziennika coachingowego. 365 pytań od Twojego coacha”, napisanego wspólnie z Kamilą Rowińską oraz współautorka książki „W poczuciu własnej wartości. Zbuduj swoją wewnętrzną siłę”.

Kluczowe momenty 2020 roku w doświadczeniu pracujących rodziców

Trudno tradycyjnie podsumować rok 2020. Noworoczne postanowienia tym bardziej wymykają się z kontrolowalnych ram, a raporty pracy zdalnej podkreślają, jak bardzo na rynku pracy pandemia dotknęła kobiety, co w praktyce oznacza więcej balansowania między pracą a domem po załamaniu się praco-domoprzestrzeni. Poznajcie wyniki badania z maja 2020 r. nt. doświadczenia rodziców podczas lockdownu.
  • Monika Sońta - 10/01/2021
mama z dzieckiem pochylona nad pracą domową

Kluczowe momenty 2020 roku w doświadczeniu pracujących rodziców

Czas na chwilę refleksji nad tym, co było dla Ciebie trudne. Sięgając do wyników badania, które było przeprowadzone w maju 2020* we współpracy studentów studiów podyplomowych Employer Branding z portalem MamoPracuj.pl, którego celem było zidentyfikowanie „kluczowych momentów’” w doświadczeniach rodziców podczas lockdownu, dowiadujemy się, że:

Najtrudniejsze momenty to:

  • przygotowywanie posiłków,
  • fektywne skupienie się na pracy („to życie w ciągłym kołowrotku”, „wyrywanie momentów na pracę”),
  • konieczność wsparcia dzieci w zajęciach szkolnych,
  • poczucie winy związane z dawaniem dzieciom niskojakościowych wypełniaczy czasu, żeby móc pracować („bajka”).

Pozytywne zaskoczenia:

  • samodzielność dzieci, ich zrozumienie sytuacji,
  • zacieśnienie więzi rodzinnych,
  • przyzwyczajenie się do pracy zdalnej (brak dojazdów),
  • wolniejsze poranki.

A jaka jest Twoja refleksja? To moment na zastanowienie się:

  • Co było dla Ciebie najtrudniejszym momentem?
  • Co Cię pozytywnie zaskoczyło?
  • Z czym sobie poradziłaś do takiego stopnia, że jesteś dumna ze swojego działania?
  • Co wymaga zmian w organizacji Twojego dnia w 2021 roku, niezależnie od rozporządzeń, izolacji, decyzji o nauczaniu zdalnym i skuteczności szczepionki?

Nowe stresory** dotykają wszystkich. Jak bardzo wpłynęły na Ciebie?

Ten rok wytrącił nas z równowagi. Niektórymi wstrząsnął, innych wypchnął z życiowej strefy komfortu, a jeszcze innym jedynie nieznacznie zmienił ramy życiowego działania. Niezależnie od grupy, w której się znalazłaś, warto zastanowić się, w jaki sposób dotykają Ciebie „nowe stresory”:

  • Zmiana w postrzeganiu bezpieczeństwa fizycznego – obawa przed zarażeniem się.
  • Nadmiar informacji (infobesity), w większości negatywnych w stosunku do braku szans na przewidzenia przyszłości ogólnie np. nie jesteśmy w stanie powiedzieć kiedy i jak się to skończy, czyli jesteśmy w strefie ciągłej, długoterminowej niepewności.
  • Ciągłe poczucie zagrożenia kwarantanną i ograniczeniem możliwości fizycznego poruszania się.
  • Stygma społeczna związana z chorobą, co jest potęgowane przez poczucie, że choroba jednej osoby może stworzyć zagrożenie dla jej najbliższych oraz, że złamanie przez jedną osobę zasad i zaleceń może stanowić zagrożenie dla osób z naszego otoczenia
  • Straty na poziomie finansowym, poczucie niepewności w obszarze zarobków i utrzymania pracy czy źródła dochodów.

Siła tego, jak bardzo dotknie nas psychicznie pandemia, zależała między innymi od naszego przedpandemicznego stylu pracy. Im bardziej oddzielaliśmy wcześniej strefę prywatną, rodzinną od zawodowej, profesjonalnej, tym bardziej dostrzegamy zmianę w stylu życia (lifestyle) i pracy (workstyle).

A jaki jest „nowy stresor”, który najbardziej wpłynął na Twój styl życia i pracy w 2020?

Autonomia, adaptacja, elastyczność

Wracając do wyników badania z MamoPracuj, ponad 73% badanych wskazało elastyczny czas pracy jako największe udogodnienie dla pracujących rodziców. Po raz kolejny potwierdziła się siła poczucia autonomii, a nawet job-craftingu w miejscu pracy.

Opisując najlepsze doświadczenia, szczególnie docenianie były gesty pracodawców sugerujące, że rozumieją sytuację i ich próba ułatwienia pracy np. ustalenie, że mamy dwugodzinną przerwę bez spotkań na przygotowanie posiłków, a do pracy wracamy wieczorem; ogólne przyzwolenie na obecność dzieci w tle rozmowy; ludzka atmosfera i poczucie „że wszyscy jesteśmy w podobnej sytuacji”. I wszyscy w tej sytuacji potrzebujemy nowych ram działania.

Zastanów się, czego potrzebowałabyś teraz od swojego pracodawcy, żeby lepiej pracowało Ci się w 2021 roku?

Źródło:

*Ankieta online przeprowadzona 1-21 maja 2020, n=153, wnioski opracowano na podstawie dwóch pytań otwartych: o najlepszy i najgorszy moment pracy z domu podczas izolacji, opracowano na podstawie kodowania tematycznego według schematu Saldana (2009)

**https://emeraldopenresearch.com/articles/2-15

Zdjęcie: 123 rf

Grafika: autorka

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Monika Sońta
Mama wielowymiarowo aktywna: biznesowo - ekspert komunikacji korporacyjnej; naukowo – doktorantka zarządzania; życiowo – promotorka uważnego spędzania czasu z dzieckiem, co widać po wpisach na blogu http://zmianaperspektywy.pl/ Mama małej Marceliny.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×