Czego szukasz

Mama, prawniczka i projektantka – rozmowa z Marzeną Pilarz – Herzyk

„Rola mamy nie wyklucza robienia czegokolwiek innego, bo macierzyństwo daje niewiarygodną szkołę łączenia różnych obowiązków, elastyczności, umiejętności dostosowania się do zmieniających się warunków” – mówi Marzena Pilarz – Herzyk, z zawodu prawniczka, z pasji projektantka i autorka bloga Mama Prawniczka.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 17/01/2018

Marzeno prowadzisz blog Mama Prawniczka. Z wykształcenia jesteś prawnikiem, prywatnie mamą i żoną. Na blogu dzielisz się również informacją o swoich pasjach, którymi są architektura, fotografia, projektowanie. To dlaczego blog prawniczy, a nie np. fotograficzny?

Pomysł bloga lub portalu prawniczego powstał tuż po studiach, a więc kilka lat temu. Jak przystało na pomysł prawniczy, musiał przejść swoje „vacatio legis”, aby wejść w życie. Dopiero, gdy awansowałam na stanowisko Mama, wraz z pierwszymi krokami mojego osobistego Szefa, do raczkowania dojrzał również blog.

Choć nazwa bloga może już coś sugerować, to zapytam z myślą o kim go założyłaś?

Nazwa bloga łączy właśnie te dwie role, o których mówiłam. Niewątpliwie w tej mieszance, obecnie znacznie więcej jest mamy, niż prawniczki.

Uznałam jednak, że macierzyństwo w żaden sposób nie musi wykluczać rozwoju zawodowego. W tym bardzo prywatnym świecie macierzyństwa, pozostała jakaś część na przestrzeń zawodową i zdecydowałam się, że wypełnię ją blogiem prawniczym.

Droga do bycia dobrą mama, nie wymusza skupienia się tylko i wyłącznie na tej roli. Stąd też pomysł, aby nazwa dawała wyraz temu przeświadczeniu. 

Z drugiej strony nazwa jest odzwierciedleniem pierwszej grupy docelowej. Gałęzi prawa, o których można by pisać jest bardzo wiele, ale nie da się trafić do wszystkich, pisać o wszystkim – trudno byłoby taki blog sprofilować.

Wiedząc jak wiele pytań trafia do mnie choćby od znajomych, dotyczących tego szczególnego okresu macierzyństwa, to właśnie Mamy były pierwszą mobilizacją do stworzenia miejsca, gdzie znajdą zaserwowane w przystępny sposób odpowiedzi na problemy, związane z okresem ciąży i macierzyństwa w kontekście przepisów prawa. Dodatkowo z racji faktu, że sama byłam w tym właśnie okresie życia, sprawy te były mi bardzo bliskie.

Kto najczęściej zwraca się do Ciebie z pytaniami, z prośbą o poradę? Z jakimi pytaniami się spotykasz?

Pytającymi najczęściej są kobiety w ciąży i mamy na urlopach macierzyńskich, mamy wracające do pracy. Najwięcej wiadomości, dotyczy ochrony kobiet w ciąży i na urlopie, następującym po ciąży, przed zwolnieniem z pracy.

To daje do myślenia, jak dużym problem w Polsce jest powrót mam do pracy.

Pojawia się coraz więcej pytań, dotyczących prawnej strony rodzicielstwa, czyli spraw związanych bezpośrednio z prawem rodzinnym i opiekuńczym, pewnie więc będzie to jedna z kategorii, którą będzie można na blogu znaleźć.

Czy udzielasz indywidualnych porad prawnych?

Na ten moment, biorąc pod uwagę fakt, że w październiku drugi raz zostałam mamą, nie udzielam porad indywidualnych. Niestety nie mam jeszcze na tyle tej przestrzeni zawodowej, aby móc przyjrzeć się każdej sprawie z osobna, dopytać o szczegóły, których brakuje zwykle w pierwszych wiadomościach mailowych, a które mogą być kluczowe dla sprawy.

Uważam, że bez takiej indywidualnej atencji dla każdej osoby, która się do mnie zwraca, porada prawna byłaby nierzetelna. Ale odpowiadam na każdego e-maila.

Jeśli pytania, dotyczą problematyki, o której pisałam odsyłam do konkretnych materiałów. Staram się aby w miarę możliwości, każda osoba, która do mnie się zwraca, wiedziała gdzie może szukać sposobów na rozwiązanie swoich problemów. Zachęcam zawsze do pisania wiadomości, bo często one są inspiracją do kolejnych artykułów.

Zatem inspiracją są maile i historie od Czytelniczek. A jakie jeszcze tematy poruszasz na swoim blogu i skąd czerpiesz pomysły na nie? Czy piszesz też coś o sobie i swoim życiu prywatnym?

Najwięcej artykułów powstało w cyklu „poradnik macierzyński” , opisujący kolejno uprawnienia i obowiązki, które mogą pojawić się w tym szczególnym okresie.

Kontakt z czytelniczkami utwierdził mnie w przekonaniu, że każda z nas doskonale zna fizjologiczne czy medyczne objawy tego stanu, ale często zupełnie nie zdajemy sobie sprawy, że z każdym centymetrem ciążowego brzuszka, coraz bardziej zbliża się bardzo duża zmiana zawodowa (przynajmniej na jakiś czas).

Przyszłe mamy przygotowują się do ciąży, ale najczęściej zupełnie zapominają o tym, aby przygotować się do niej również pod kątem sprawdzenia jak ten okres wygląda od strony prawnej.

Tak jak powiedziałam, bardzo często inspiracją do kolejnych artykułów są właśnie czytelniczki. Mnie się bowiem wydaje, że temat jest już wyczerpany, a otrzymuję kilka wiadomości z pytaniami szczegółowymi.

Dostaję mnóstwo pytań od mam, posiadających działalność gospodarczą, stąd też na pewno kolejnym cyklem będzie zapowiedziana już „mama przedsiębiorca”. Wiele wiadomości, dotyczy również problemów życia codziennego, reklamacji, zwrotu zakupów, umów etc. Te tematy staram się wplatać w międzyczasie pomiędzy artykuły, związane z macierzyństwem.

O życiu prywatnym raczej nie piszę, przede wszystkim dlatego, że tych pytań, inspiracji, pomysłów na tematy prawnicze jest tak wiele, że trudno mi znaleźć czas na coś zupełnie innego na blogu. Prowadzę profil na facebooku, instagramie. Zwłaszcza ten drugi częściej #mamaprawniczkapogodzinach.

Dużo czasu poświęcasz na prowadzenie bloga?

Od dwóch miesięcy bardzo mało, bo rola podwójnej mamy pochłania znacznie więcej czasu, a doba wciąż ma tylko 24h. Powoli wracam jednak do regularnego pisania.

Od kiedy prowadzisz blog i czy masz zamiar go jakoś rozwijać, np. wprowadzić właśnie porady prawne?

Blog w grudniu obchodził swój roczek, przeszedł swoje kroki milowe, a teraz oczywiście, jak przystało na roczniaka myślę, że jest gotowy do dalszego rozwoju. Mam kilka pomysłów i na pewno z biegiem czasu będą pojawiać się nowości, ale na razie muszę na nowo znaleźć czas i balans pomiędzy mamą i prawniczką.

Porady indywidualne to tak naprawdę największe marzenie, dotyczące rozwijania bloga i rozwoju osobistego. Widzę ogromną potrzebę w tym zakresie i mam nadzieję, że porady indywidualne Mamy Prawniczki są tylko kwestią czasu.

Od dłuższego czasu współpracuję, pisząc artykuły dla mamopracuj.pl Rozpoczęłam współpracę z Fundacją Prawo dla Mam. W tym obszarze również mam jeszcze kilka pomysłów na rozwój, ale tak jak podkreśliłam, w tej chwili skupiam się głównie na byciu mamą i powoli na nowo rozdzielam siebie na wszystko to, co mam do zrobienia.

Marzeno wiem, że oprócz prowadzenia bloga zaprojektowałaś kolekcję drewnianych zabawek i można je już zobaczyć i kupić na stronie http://www.bubuconcept.pl/. Opowiedz o tym pomyśle, jak powstał i jak działa?

BUBU Conept to przejaw mojej trzeciej życiowej roli, czyli artystki.

Projektowanie, to coś co jest głęboko we mnie, moja pasja, która co jakiś czas daje o sobie znać w różnej formie.

Tutaj ten przejaw jest bardzo mocno związany z rolą mamy. Pomysł na zabawki pojawił się jakiś czas temu, ale czekał chyba na czas, aż będę miała własne dzieci.

Kompletowanie wyprawki, przeglądanie mnóstwa stron internetowych, pokazało mi czego na rynku zabawek brakuje, w jakim kierunku się rozwija. Utwierdziło mnie to też w przekonaniu, że rynek polski jest gotowy na naprawdę jakościowe, designerskie produkty i że takie produkty przez rodziców są doceniane. To wszystko utorowało drogę na rozwój tego projektu.

W tej chwili powstała pierwsza kolekcja drewnianych zabawek BUBU, której bohaterem jest Hipolit – uroczy hipopotam. Ale w głowie mam pomysły na kolejnych przyjaciół naszych małych odbiorców.

Zabawki BUBU mają charakter edukacyjny, rozwijają zdolności motoryczne maluchów. Zgodnie z założeniami i przekonaniami wykonywane są w Polsce, tylko i wyłącznie z polskich surowców. Każda zabawka wykańczana jest ręcznie, co daje nam przekonanie, że do małych rączek trafiają bezpieczne produkty.

Dbamy jednak o to, aby zabawki były również ciekawe i designerskie. Mam nadzieję, że docelowo BUBU Concept będzie całą gamą produktów, stworzonych z myślą o dzieciach, zgodnych z naszą zasadą: To proste! To ekoLOGICZNE!

A masz jakieś wykształcenie w kierunku projektowania? Czy po prostu odkryłaś w sobie taką pasję i zdolności?

Zanim zostałam prawnikiem, ukończyłam liceum plastyczne. I wbrew powszechnej opinii, żaden z tych kierunków nie był fanaberią. Po prostu zawsze interesowało mnie wiele rzeczy i nie widziałam powodów, aby z czegoś rezygnować, bo przecież czy nie wypada być prawnikiem po liceum plastycznym?

Takie głosy ciągną się tak naprawdę za mną od lat, ale myślę, że skutecznie udowadniam, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby prawnik miał również pasję. Tak samo, jak nie ma nic złego w tym, aby mama rozwija własne pasje i poświęcała również czas na rozwój zawodowy. I to wcale w mojej opinii nie jest czas ukradziony dzieciom, rodzinie.

Dzięki temu, że staram się ten czas znajdywać, pozostały mogę pełniej oddać dzieciom, bo nie mam poczucia, że tak zatraciłam się tylko w tej jednej roli, że na mnie samą nie ma w niej już miejsca.

Dwa lata temu ukończyłam szkołę projektowania i wystroju wnętrz. Z jednej strony była to odpowiedź na to, że chciałam sama zaprojektować nasze mieszkanie, a miałam świadomość, że muszę zdobyć dodatkowe umiejętności, aby podjąć się tego przedsięwzięcia.

Z drugiej strony ta szkoła pokazała mi, że pewnych rzeczy się nie zapomina, że rzeczywiście ręka wymaga ćwiczeń i ćwiczeń, ale nadal mam w głowie mnóstwo kreatywnych pomysłów, które nadal potrafię przenieść na papier. W tej dziedzinie nawet kolorowanie z dwulatkiem może być rozwojowe 🙂

Muszę Cię teraz zapytać, co będzie Ci bliższe? Tematy prawnicze, czy projektowanie? Czy po prostu masz zamiar realizować się w obu tematach, na obu przestrzeniach? Jakie masz plany na przyszłość?

Zawodowo niewątpliwie chciałabym rozwijać tematy prawnicze. Mam nadzieję, że wraz z planowanym rozwojem bloga, uda mi się w tym kierunku rozwijać również siebie.

BUBU Concept to realizacja pasji, więc jak najbardziej ten projekt zamierzam dalej realizować. Chciałabym, aby te zabawki rosły z moimi dziećmi. Rozpoczęliśmy od gryzaków, które były odpowiedzią na ząbkowanie mojego Malucha, obecnie jesteśmy na etapie zabawek do pchania, puzzli, jak na dwulatka przystało.

Tak sobie myślę, że moje dzieci będą potrzebowały jeszcze wielu różnych produktów w swoim zabawowym świecie. A przecież inne dzieci, to inne potrzeby i pomysły.

Sądzę więc, że na obu polach działania mam jeszcze wiele do zrobienia. Na ten moment te działania w żaden sposób nie wykluczają się, tak jak

rola mamy nie wyklucza robienia czegokolwiek innego. Co więcej uważam, ze macierzyństwo daje niewiarygodną szkołę łączenia różnych obowiązków, elastyczności, umiejętności dostosowania się do zmieniających się warunków.

Myślę, że rodzina i macierzyństwo dopełniło moje życie, ale wiele nowych umiejętności mogę przenieść na grunt zawodowy i wykorzystać do realizacji swoich projektów.

Jeśli potrzebujesz jakiejś wiedzy na tematy prawne, związane z macierzyństwem, ale i innymi kwestiami zajrzyj na blog Marzeny.

A jeśli szukasz, edukacyjnych i ekologicznych zabawek dla swojego maluszka to znajdziesz je na http://www.bubuconcept.pl/.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: archiwum prywatne Marzeny Pilarz – Herzyk

 

Mama Prawniczka przygotowała e-book Urlopy. Macierzyński, Rodzicielski, Wychowawczy, wraz z kompletem wniosków. Może tego właśnie potrzebujesz? Sprawdź!

Rabat jest ważny do 30.09.2018

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Jestem dobrym przykładem, że jak się chce, to się da – Ewelina Wiercioch

Ewelina Wiercioch w 2013 r. złożyła papiery na kandydatkę na ratowniczkę TOPR i jest pierwszą po 30 latach przyjętą w szeregi elity kobietą - ratowniczką Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Czy było łatwo? - Przerażała mnie bardziej presja tego, że jestem sama jako kobieta i że nie do końca wszyscy są zadowoleni że jestem. To było bardzo trudne. Ale pokonałam to. Wiedziałam czego chcę - opowiada Ewelina, dziś również przewodniczka tatrzańska i międzynarodowa UIMLA, instruktorka narciarstwa zjazdowego, narciarstwa wysokogórskiego (ski-tourowego) oraz wspinaczki sportowej. Wybrała góry, bo tam odkryła siebie.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 12/06/2019
Ewelina Wiercioch

Ewelina jesteś pierwszą od ponad trzydziestu lat kobietą – ratowniczką TOPR. Znałaś tę organizację od środka, pracowałaś w administracji TOPR-u, Twój mąż był ratownikiem TOPR-u, jesteś córką prezesa TOPR-u i wiedziałaś, że pokutuje opinia, iż ratownictwo górskie to męskie zajęcie. A jednak zdecydowałaś się złożyć papiery. Co Tobą kierowało?

To było już dobrych kilka lat temu i moje emocje z tym związane są dzisiaj zupełnie inne. W tamtym czasie miałam bardzo trudny okres, byłam w trakcie rozwodu, przeżywałam rewolucję w życiu. Potrzebowałam bodźców, żeby się trzymać i jakoś przetrwać. Podchodzę do życia zadaniowo i tak też podeszłam do tego wyzwania.

Pracowałam w administracji kilka lat, obserwowałam pracę ratowników. Ja również nieustannie byłam w górach, w tamtym czasie startowałam w zawodach zarówno w narciarstwie wysokogórskim, jak i wspinaczkowym. Byłam aktywna. Pewnego dnia, będąc tradycyjnie po pracy na treningu na nartach skiturowych stwierdziłam… czemu nie spróbować. Naczelnik TOPR także delikatnie mnie namawiał. I stało się. Złożyłam papiery na staż kandydacki do TOPR.

Jak zostało to przyjęte w środowisku?

Oj działo się. To była dla mnie stresująca sytuacja. Zrobiłam pewnego rodzaju rewolucję w TOPR, bo po tylu latach nikt się nie spodziewał, że nagle w TOPRze pojawi się kobieta. Był to gorący okres. Nie wszyscy byli zadowoleni. Zrobiło się wokół tego wydarzenia bardzo głośno, zarówno w Zakopanem, jak i w mediach. Dałam z siebie wszystko i udało się. Dzisiaj mogę powiedzieć, że jestem z siebie dumna. Nie zraziłam się, tylko konsekwentnie realizowałam to, co sobie założyłam.

Samo przyjęcie do elity Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratowniczego to jeszcze nie koniec. Jak wygląda droga do zostania ratownikiem?

Droga aby zostać ratownikiem jest dość długa. Początek tej drogi bierze się od naszej pasji chodzenia po górach. Oczywiście to nie tylko chodzenie po szlakach, ale także poza szlakami, wspinanie, czy bardzo dobra umiejętność jazdy na nartach. Nasze doświadczenie górskie, wykaz działalności to takie nasze CV.

Dodatkowo należy zdać egzaminy wstępne na staż kandydacki: medyczny, test kondycyjny na Kasprowy Wierch, wspinanie, jazdę na nartach po trasach i poza trasami, czy z topografii Tatr. Musimy mieć dwóch wprowadzających (opiekunów), którzy za nas ręczą, i którzy się nami „opiekują” podczas stażu kandydackiego.

Staż kandydacki trwa dwa lata. W tym czasie mamy cały szereg szkoleń z technik ratowniczych zarówno w lecie, jak i w zimie. Każde szkolenie zakończone jest egzaminem. Musimy także dyżurować i brać udział w wyprawach ratunkowych. Cały staż zakończony jest egzaminem. Po dwóch latach i po pomyślnym zaliczeniu wszystkiego zostajemy ratownikami ochotnikami TOPR 🙂

Podczas uroczystości Dnia Ratownika składamy Naczelnikowi TOPR przysięgę ratowniczą. To jest bardzo ważne wydarzenie. Zostaje w głowie chyba do końca życia. Ja moją przysięgę składałam w dolinie 5 Stawów Polskich.

Nie przerażały Cię te wszystkie testy, szkolenia, wyprawy? Miałaś chwilę zwątpienia?

Nie przerażały mnie szkolenia, dyżury czy wyprawy. Tym byłam podekscytowana, bo podnosiłam swoje umiejętności. To był super czas, ale miałam krótkie chwile zwątpienia. Tak jak wspomniałam, to był dla mnie ciężki okres i dużo się wówczas nałożyło.

Przerażała mnie bardziej presja tego, że jestem sama jako kobieta i że nie do końca wszyscy są zadowoleni że jestem. To było bardzo trudne. Ale pokonałam to. Wiedziałam czego chcę. Poza tym mój tata i moja rodzina bardzo mnie wspierali.

Jak wygląda praca ratownika?

W TOPR jest grupa ratowników zawodowych, którzy pracują na „etacie” i grupa ratowników ochotników. Ja jestem ratownikiem ochotnikiem. Praca ratownika zawodowego od ochotnika różni się tym, że Ci pierwsi pracują w systemie 12 godzinnym przez 7 dni, a następnie mają 7 dni wolnego. Ratownik ochotnik ma konieczność być na dyżurach społecznych co najmniej 120 godzin w ciągu roku.

Dyżurować możemy zarówno w Centrali TOPR, która znajduje się w Zakopanem, jak i w schroniskach. Jeśli jest wyprawa, a nas nie ma na Centrali to dostajemy informacje sms. Jeżeli mamy możliwość, to bierzemy udział w wyprawie.

Jesteś też przewodniczką tatrzańską, instruktorką narciarstwa zjazdowego, wysokogórskiego oraz wspinaczki sportowej. Wspólnie z ojcem, siostrą i mężem prowadzicie rodzinną firmę TAMiTU Tatry. Z Grzegorzem, Twoim mężem poznaliście się jeszcze w TOPR.

Tak, jestem w górach non stop. Albo prywatnie albo w pracy albo społecznie, jako ratownik albo na wakacjach – też w górach. Jak ja to wytrzymuje? 🙂 Na szczęście mam farta, bo cała moja rodzina chodzi po górach, dzięki temu się rozumiemy. To prawda, prowadzimy małą rodzinna firmę TAMiTU Tatry, która zajmuje się organizowaniem wypraw w góry. Jestem szczęśliwa, że pracuje z moim mężem. Rozumiemy się doskonale. Dodatkowo on jest także Ratownikiem TOPR, więc wspólnie chodzimy na dyżury.

Grzesia znam od dawna, ale nasze drogi zeszły się dopiero kilka lat temu. Przyznam, że wcześniej nie za bardzo się lubiliśmy 🙂 On był także przeciwnikiem kobiety w TOPR, brrr… do dzisiaj za to przeprasza 🙂 🙂 Nie znał mnie. Teraz już wie, że sobie dobrze radzę. Ale to wszystko nas połączyło. Cieszę się, że nasza pasja to także nasza praca, choć ma to także ciemne strony.

A jakie są ciemne strony tej pracy?

Każda praca ma swoje plusy i minusy. W mojej plusem jest to, że łączę pasję z pracą, że jestem w ciągłym ruchu, poznaję sporo świetnych ludzi, z niektórymi zawiązały się przyjaźnie. Niestety bywam bardzo zmęczona fizycznie i psychicznie. Moje życie nie kończy się po przyjściu z gór do domu, gdzie przeważnie każdy już odpoczywa. Po powrocie dopiero zaczynam życie, mam rodzinę i sporo różnych obowiązków. W górach opowiadam za ludzi, za ich bezpieczeństwo, a w domu za moją rodzinę.

Muszę też bardzo o siebie dbać. Moja działalność obarczona jest ryzykiem kontuzji, nie mogę sobie pozwolić na żadne problemy zdrowotne. No i… moja praca związana jest z czynnikiem, na który zupełnie nie mam wpływu – pogodą. A w Tatrach bywa bardzo kapryśnie 🙂

Staram się utrzymać balans pomiędzy pasją a pracą. Niestety oddając się przewodnictwu mam bardzo mało czasu, żeby być w górach wyłącznie dla siebie, z mężem czy z córką. Oczywiście znalazłam sposób żeby to w pewien sposób łączyć. Często pracuje z Grzesiem, a córkę biorę ze sobą jak idę z zaprzyjaźnionymi Klientami lub na łatwe szlaki. Mimo pewnych trudności cieszę się, jak obserwuje ludzi, którzy się rozwijają, zaczynają o siebie dbać, a niektórzy przewartościowują swoje życie.

Co jest takiego w górach, że pod ich wpływem ludzie zmieniają swoje życie?

To jest pasja. To nie muszą być góry, to może być cokolwiek co wciąga człowieka bez reszty, coś co jest tylko jego i nikt, ale to nikt mu tego nie zabierze. Pasja trzyma przy sobie podczas różnych zakrętów, trudności. Ja wybrałam góry. To prawda, zmieniły moje życie, bo znalazłam w nich coś wartościowego, odkryłam siebie.

Dzięki nim pokonuje różne bariery, jestem silna, twarda i konsekwentna, dążę w nich zawsze do celu. A żeby go osiągnąć – muszę się zmęczyć, czasami mocno zawalczyć. Nic nie przychodzi od tak i tego w nich uczę moją córkę. To także miejsce, w którym odpoczywam, w którym mam spokój. W górach nie muszę się spieszyć, myśleć o problemach „na ziemi”. W nich liczą się zupełnie inne rzeczy.

To ile czasu w ciągu roku spędzasz w górach? Da się to zliczyć?

🙂 Nie da, myślę, że co najmniej 6 dni w tygodniu. Czasami mam dość, ale zazwyczaj po dniu odpoczynku już mnie ciągnie. Nie mogę wysiedzieć w domu, nie lubię się nudzić. Fajnie jest coś robić. To nie zawsze są wysokogórskie wycieczki, wystarczy, że pójdę pobiegać i już jest dobrze 🙂

Jeszcze nie wspomniałyśmy o jednej ważnej roli w Twoim życiu – jesteś mamą nastoletniej już Oli. Czy Ola podziela Twoją pasję do gór?

Tak, moja córka ma już prawie 15 lat, kiedy to zleciało…? Ola podziela moją pasję do gór, choć nie w takim stopniu jak ja 🙂 Najbardziej lubimy się wspinać, a w zimie chodzić na skiturach. Moja córka jest przede wszystkim artystką. Dostała się do świetnego liceum plastycznego w Zakopanem. Moim zadaniem jest ją wspierać i pokazywać na własnym przykładzie, że wszystko jest możliwe i że fajnie jest fajnie żyć, z pasją.

W górach uczę ją przełamywania własnych barier, które potem wykorzystuje we własnym rozwoju. Ja też dużo zyskuję, bo „zmusza” mnie, żebym z nią jeździła po wszystkich muzeach sztuki nowoczesnej. Jak tylko pojawia się nowa wystawa to jedziemy. Raz w roku zabieram ją też do wybranej stolicy europejskiej, żeby mogła zobaczyć dzieła największych artystów. Przyznam, że te podróże są dla nas wszystkich fajne, to idealna odskocznia od gór.

Ewelina wspomniałaś mi wcześniej, że chcesz się angażować we wszelkie akcje pomagające kobietom. Czy nadal realizujesz projekt „Kobiety na szczytach”? – który ma na celu zachęcanie kobiet do chodzenia po Tatrach.

Tak, w tym roku kładę duży nacisk na kobiety. W wakacje będę organizowała wyjścia tylko dla kobiet o różnym stopniu trudności. Chcę pokazać, że góry są dostępne. Oczywiście wszystko musi odbywać się z głową. Ponadto chciałabym aktywować kobiety i przez góry pokazywać, że można i że warto mieć coś tylko dla siebie. Chciałabym żeby przestały się bać.

W tym roku kończę 40 lat, to jakiś mały przełom w moim życiu. Niektóre kobiety: młodsze, starsze które spotykam, z którymi chodzę po górach opisują się jako stare, wszystkie grube 🙂 „zablokowane”, przeważnie źle o sobie mówią. Zupełnie nie wiem skąd się to bierze? Myślę, że jestem dobrym przykładem na to, że jak się chce, to się da. Nie można szukać wymówek, tylko działać.

Kobiety w górach są także często postrzegane troszkę z przymrużeniem oka. Przyznam, że dzisiaj na szlakach spotykam w większości kobiety. Zachęcam Was dziewczyny do działania!

Nasuwa mi się taki analogiczny wniosek, że skoro dzisiaj kobiety coraz częściej wybierają na swoje wędrówki górskie szczyty, wysokie szczeble kariery też są dla nich do osiągnięcia. Jak myślisz?

Oczywiście, że są! Dla każdej z nas. Niestety kobiety wciąż są dyskryminowane, w górach także, ale to nie oznacza, że mamy przestać próbować! Żyję w rejonie, w którym jest ogromny patriarchat. Nie godzę się na to, ale przyznam, że życie wbrew zasadom, przyzwyczajeniom, pewnym zwyczajom akceptowalnym społecznie wcale nie jest łatwe. To nieustająca walka. Nie sądzę jednak, żeby to był powód rezygnowania z samej siebie i z własnego podejścia do życia, swoich ambicji! Musimy się wspierać drogie dziewczyny.

Bardzo Ci dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: archiwum Eweliny

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Powrót taty? Polskie ojcostwo: pełny etat czy praca dorywcza?

Czy pojawienie się dziecka w równym stopniu zaważa na życiu obojga rodziców? Czy bycie tatą to praca dorywcza czy na pełen etat? Jak współczesne ojcostwo wpływa na życie zawodowe mężczyźni i jak to jest zostać tatą w dzisiejszych czasach? Prezentujemy wyniki raportu Nationale-Nederlanden - pracodawcy, który od kilku lat współpracuje z naszą Fundacją i wspiera pracujących rodziców!
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 12/06/2019
ojciec z przytulonym dzieckiem na rękach

Jakie jest współczesne polskie ojcostwo?

Według raportu przygotowanego przez firmą Nationale-Nederlanden – ponad 60 proc. ojców deklaruje, że spędza z dzieckiem średnio 3-8 godzin dziennie.

Nieco krytyczniej, niż mężczyźni, oceniają to zaangażowanie w opiekę nad potomstwem kobiety. Natomiast ponad 80 proc. ojców chciałoby poświęcać swoim dzieciom więcej czasu.

Co jest najtrudniejsze w byciu ojcem

Co jest najtrudniejsze w byciu tatą?

Wielu mężczyzn deklaruje, że ojcostwo to jedno z większych w ich życiu wyzwań. A prawie 1/3 panów uważa, że najtrudniejsza w byciu tatą jest umiejętność wspierania dziecka na każdym etapie jego rozwoju oraz bycia dla niego autorytetem.

O bycie autorytetem i wsparciem dla swojego dziecka, częściej martwią się też panowie przebywający w związkach partnerskich niż w małżeństwach.

Z raportu Nationale-Nederlanden wynika również, że co czwarty mężczyzna chce przygotować się do roli ojca i robi to m.in. poprzez:

  • wymianę doświadczeń z innymi ojcami (25 %),
  • czytanie literatury na temat wychowania dziecka (17 %) – potwierdza to tylko co dziesiąta kobieta,
  • sięganie po wiedzę w internecie (16 %),
  • uczęszczanie do szkoły rodzenia (15 %).

Co dziesiąty tata przyznaje, że brakuje mu pomysłów na spędzanie czasu z dzieckiem. Natomiast co piąta kobieta twierdzi, że jej partner ma takie problemy. Tymczasem 64 proc. mężczyzn uważa, że zawsze umie zaplanować takie aktywności

Narodziny dziecka a kariera zawodowa taty

Wyniki badania pokazują, że mężczyźni, którym urodziło się dziecko mniej czasu poświęcają na swoją karierę. Prawie 40% Polaków twierdzi, że odkąd w ich życiu pojawiło się dziecko, poświęcają mniej czasu na pracę. Natomiast co czwarty świeżo upieczony tata nie widzi różnicy.

39 proc. ojców natomiast przyznaje, że to partnerka zajmuje się większością obowiązków domowych, a zaledwie 7 proc. kobiet dostrzega, że partner przejął większą odpowiedzialność w tym zakresie.

Połowa mężczyzn twierdzi również, że dzielą się obowiązkami domowymi po równo. Potwierdza to tylko 29 % kobiet 🙂

Największe nierówności w opiece nad dziećmi występują wśród rolników, a najmniejsze wśród pracowników umysłowych.

Godzenie życia zawodowego z rodzinnym

Wychowanie i wykształcenie dziecka

Aż 89 % mężczyzn twierdzi, że pozwala dziecku na swobodne rozwijanie swoich talentów. Natomiast 73 % panów przyznaje się, że buduje zainteresowania dziecka z myślą o jego przyszłym zawodzie.

Mężczyźni też w zdecydowanej większości chętniej pozwalają dzieciom uczyć się na własnych błędach oraz dają dzieciom poczucie niezależności i swobody. Również w ramach poczucia swoich obowiązków rodzicielskich panowie często angażują się w rozwiązywanie problemów dziecka z rówieśnikami.

Dyscyplina

W ramach korygowania zachowania dzieci, panowie najchętniej stosują upomnienia i rozmowy dyscyplinujące oraz ograniczanie czasu spędzonego przed komputerem lub smartfonem. Takie formy kary najczęściej stosują w sytuacjach gdy dziecko niewłaściwie się zachowa, skłamie lub nadużyje zaufania rodziców.

W jakich sytuacjach stosuje się kary wobec dzieci

Finanse

Panowie aż w 80 % przyznają, że chętnie wspierają swoje dzieci finansowo poprzez dawanie im kieszonkowego. Podobny procent mężczyzn przyznaje również się do fundowania dzieciom wakacji oraz szkoleń. A 77 % respondentów przed 30 – stką przyznaje się do spełniania zachcianek swoich pociech.

Ograniczenie własnych wydatków

Dziecko zmienia wiele płaszczyzn życia obojga rodziców. Okazuje się również, że blisko 3/4 mężczyzn ogranicza wydatki na siebie po pojawieniu się na świecie dziecka. Z taką postawą częściej można się spotkać wśród mieszkańców wsi, niż dużych miast.

Odkąd mam dziecko mniej czasu poświęcam na pracę zawodową

Oszczędzanie na przyszłość

Panowie aż w 56 % deklarują posiadanie oszczędności przeznaczonych na tzw. „lepsze jutro” swoich dzieci. Do takich oszczędzanych pieniędzy najczęściej przyznają się mieszkańcy średnich miast (61 %). 1/4 rodziców wskazała moment narodzin dziecka jako ten, w którym zaczęli myśleć o zabezpieczeniu finansowym dziecka. Natomiast 47 % badanych przyznaje, że nie odkłada żadnych pieniędzy dla swojego dziecka.

Pełny raport dostępny w biurze prasowym Nationale-Nederlander >>>

A jeśli chcesz dowiedzieć się jak Nationale-Nederlanden wspiera pracujących rodziców przejdź do nasze Bazy Pracodawców Przyjaznych Mamie >>> 

Źródło: materiał Nationale-Nederlanden

Zdjęcie i grafiki: raport Nationale-Nederlanden

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail