Czego szukasz

Macierzyństwo, wspinaczka i rozwój zawodowy. Co je łączy? Wywiad z Agnieszką Langer-Król

Bohaterka naszego wywiadu to prawdziwa role model. Mama trzech nastolatków, miłośniczka wspinaczki oraz Chief of Staff w State Street Bank Polska. Z Agnieszką Langer – Król, bo o niej mowa, rozmawiamy o tym: czy praca w branży finansowej może być fascynującą przygodą? Czym dla aktywnej mamy jest odwaga a czym odpowiedzialność? Jak połączyć macierzyństwo z wymagającą pracą i miłością do wspinaczki? Ważnych tematów jest więcej. Zapraszamy!

Agnieszka Langer-Król, Chief of Staff w State Street Bank Polska

Chief of Staff w State Street Bank Polska

Dziękuję Ci, że znalazłaś czas dla nas. Cieszę się, że możemy porozmawiać. Zacznijmy może od kilku słów o Tobie i o tym, czym się zajmujesz?

To ja dziękuję za zaproszenie do rozmowy. Jest mi bardzo miło, że mogę porozmawiać z Fundacją Mamo Pracuj. Od lat jesteście partnerem State Street Bank Polska. Jako pracująca mama mocno identyfikuję się z Fundacją i wspieram Wasze działania dla innych kobiet.

A wracając do pytania – od 6 lat jestem Dyrektorem Zarządzającym ds. Wsparcia Zarządu w firmie State Street Bank, oddział w Polsce. Angielska nazwa mojego stanowiska, którą posługuje się znacznie częściej, to Chief of Staff lub Chief Administration Officer.

Brzmi bardzo odpowiedzialnie. Opowiedz proszę, jakie są Twoje kluczowe zadania w codziennej pracy.

Pełnię rolę partnera dla prezesa i zarządu oddziału State Street Bank Polska. Odpowiadam za strategiczne inicjatywy, procesy i projekty wynikające z celów firmy. Te działania są skoncentrowane przede wszystkim wokół ludzi, kultury i tzw. organizational health, czyli dobrze funkcjonującej organizacji.

W praktyce oznacza to, że kieruję pracą zespołów, które zapewniają produkty, procesy i wsparcie w obszarze administracji biznesowej, raportowania czy analityki biznesowej, zarządzania oddziałem banku i obszaru zaangażowania pracowników.

Mocno kompleksowe działania.

Zgadza się. Wspomnę jeszcze, że do strategicznych inicjatyw, w które jestem zaangażowana należą m.in. udział w definiowaniu celów, strategii i proces monitorowania ich realizacji, rozbudowanej analityki biznesowej i procesu kontroli zatrudniania.

Dodatkowo ważnymi obszarami mojej pracy są te związane z kierowaniem programem budującym zaangażowanie pracowników, wsparcie przy wdrażaniu hybrydowego modelu pracy, wsparcie realizacji działań dotyczących różnorodności i reprezentacji kobiet na stanowiskach menedżerskich średniego i wyższego szczebla, optymalizacja struktury organizacji oraz monitorowanie rotacji pracowniczej.

Sporo pracy. Bardzo ważnej pracy.

Jestem też partnerem dla innych funkcji korporacyjnych wspierających biznes, czyli HR, Rekrutacji, Komunikacji czy Technologii we wspólnym poszukiwaniu i wypracowywaniu rozwiązań dla naszych biznesowych klientów.

A jak narodził się pomysł na dołączenie do State Street Bank Polska? Pamiętasz, czy to była spontaniczna decyzja, czy raczej zaplanowane działanie?

Mam 18 lat doświadczenia zawodowego nabytego w dwóch firmach. Pierwsza to International Paper, gdzie spędziłam 7 lat w jednym z pierwszych Centrów Usług Wspólnych w Krakowie. Druga to właśnie State Street, gdzie pracuję już 11 lat.

Przed dołączeniem do State Street pracowałam w dziale Human Resources i wyspecjalizowałam się w obszarze szkoleń miękkich oraz liderskich, rozwoju pracowników i zarządzania talentami. Zaczęłam w tej roli praktycznie od zera, bo sam dział HR dopiero się tworzył, podobnie jak dział Szkoleń i Rozwoju. Dzięki temu wszystkiego nauczyłam się od podstaw.

I co się stało, że postanowiłaś zmienić firmę?

Po 7 latach doszłam do wniosku, że praca jest na tyle powtarzalna, że nie mam już wyzwań i tego elementu nowości, który mnie fascynuje. Zaaplikowałam wtedy do State Street, ponieważ tam znalazłam ciekawą ofertę, która była spójna z moim doświadczeniem.

Sama firma była polecona mi przez znajomą, która tam pracowała, jako dobre miejsce do pracy.

Czyli to jednak nie była to spontaniczna decyzja?

Nie, nie. Raczej zaplanowane działanie. Wiedziałam, że chcę i potrzebuję zmiany, i czekałam na właściwą ofertę we właściwej firmie.

Tak właśnie zostałam szefową działu szkoleń miękkich i rozwoju talentów w Polsce. Moim zadaniem było ustrukturyzowanie ścieżki szkoleń, szczególnie dla polskiej kadry menedżerskiej. Wszystko po to, żeby przyspieszyć ich rozwój, wykształcić kompetencje menedżerskie, żeby docelowo zmniejszyć zależność od zagranicznej kadry.

Po 5 latach w tej roli i ciągłym poszerzaniu zakresu obowiązków, zaczęłam rozmowy z moim przełożonym to tym, że chciałabym zrobić kolejny krok w mojej karierze. Znaleźć rolę, gdzie moje doświadczenie i kompetencje miałyby zastosowanie, a ja miałabym możliwość lepszego poznania biznesu.

Mój menedżer wspierał moja decyzje. Po jakimś czasie, pojawiła się nowa rola, Chief of Staff, Dyrektor ds. Wsparcia Zarządu, na którą zaaplikowałam i zaczęłam kolejny rozdział swojej kariery, który trwa do dzisiaj.

Przy tworzeniu nowych struktur miałaś dużą swobodę, ale też odpowiedzialność. Czy to Ci pomagało czy jednak przeszkadzało?

Bardzo lubię działać, gdy są wyznaczono ogólne ramy, czyli jest cel czy problem, który trzeba rozwiązać, ale nie jest powiedziane jak to zrobić. Plusem takiej sytuacji jest właśnie swoboda w działaniu, swoboda w rekomendacji rozwiązania i jego wdrożenia.

Z drugiej strony taki rodzaj pracy wymaga zdyscyplinowania, świetnej organizacji, dobrych relacji ze swoim klientami biznesowymi opartej na zaufaniu, informowaniu o ryzykach i reagowaniu na to, co niezaplanowane.

Warto sobie uświadomić, że im wyższe stanowisko w strukturze organizacyjnej, tym można się spodziewać mniej „ułożonej” pracy. Oczekiwaniem często jest to, że trzeba zrealizować cel, rozwiązać problem klienta, usprawnić proces czy funkcjonowanie części firmy. Nieutrzymanie „status quo”.

Agnieszko, jesteś managerką, liderką, która dba o swój rozwój. Co myślę, że jest warte podkreślenia – nie zapominasz przy tym o swoim Zespole.

Faktycznie bardzo mi zależy na tym, by zespół się rozwijał i każdy miał poczucie, że jest odpowiedzialny za swoja pracę i jej rezultaty. Dodatkowo, że ma wyzwania i się uczy oraz żeby miał poczucie wpływu na to, co i jak robi.

Wspieram mój zespół dając przestrzeń do samodzielnego działania. Wymagam też jakości, krytycznego myślenia, proaktywności i zrozumienia potrzeb klienta, dla którego pracujemy i kontekstu, w jakim działamy.

Moją rolę menadżerki i liderki postrzegam jako bycie konsultantką dla zespołu, ale też ich ambasadorką na zewnątrz. Jestem też wsparciem przy usuwaniu przeszkód w ich pracy.

Odwaga nie polega na tym, że nie czuje się strachu i obaw, ale na tym, że idziemy do przodu i działamy, mając listę naszych obaw w kieszeni (albo na biurku 🙂 ). Zatem… Odważ się Mamo!

Masz też niesamowitą, ale i wymagającą pasję. Proszę opowiedz o niej.

Tak. Jest nią wspinaczka i góry. Wspinam się od kilku lat, a dwa razy w tygodniu trenuję bouldering na ściance wspinaczkowej w Krakowie. Od pandemii, razem z moją koleżanką z pracy zaczęłyśmy chodzić po górach. To była jedna z niewielu możliwych wtedy opcji, żeby wziąć oddech, „odwentylować się”.

Zaczęłyśmy od jednodniowych urlopów i wycieczek na Babią Górę, Turbacz i w Pieniny a potem Tatry. Podczas jednej z tatrzańskich wypraw padł pomysł: a może Mont Blanc?

Ooo! I to tak spontanicznie?

Faktycznie była to spontaniczna decyzja. Natomiast przede wszystkim to ona niejako ułożyła mi plany na kolejne dwa lata. W efekcie mam za sobą już dwie wyprawy alpejskie, we wrześniu 2022 roku i w czerwcu tego roku.

zdj. 1 Tatrzańska Łomnica przez Pysny Szczyt, 2 czerwca 2023; zdj. 2 Mont Blanc, 24 czerwca 2023

Patrząc na to jak kompleksowo działasz zawodowo, pewnie masz za sobą też kompleksowe przygotowanie.

Zgadza się. Najpierw zaczęłyśmy się wspinać w warunkach zimowych, przeszłyśmy przez dwa kursy zimowej turystyki górskiej i zaczęłyśmy się wspinać z przewodnikiem górskim. Wszystko po to, żeby zdobywać szczyty i drogi, gdzie nie ma już szlaku turystycznego.

Każda wyprawa to wyższa poprzeczka i nowe doświadczenie, np. wspinaczka w rakach, pokonywanie oblodzonych ścian z dwoma czekanami, zjazdy, 16-godzinne wyprawy ze schodzeniem z czołówkami, czy poruszanie się po lodowcu.

Jesteśmy w połowie zdobycia Korony Tatr a 24 czerwca stanęłyśmy na szczycie Mont Blanc, 4810 m n.p.m. Te kilka minut na szycie i poczucie dumy – bezcenne. A potem… kolejne osiem godzin zejścia w dół. Prawdziwy sukces wyprawy jest wtedy, kiedy mamy bezpieczne zejście.

Poznaj State Street Bank Polska oraz sprawdź oferty pracy – zajrzyj na profil firmy w Bazie Pracodawców Przyjaznych Rodzicom

Gratuluje Ci zdobycia każdego szczytu i mocno kibicuję. Coś czuję, że to nie koniec podobnych wypraw.

Dziękuję, to bardzo miłe i tak, to na pewno nie koniec. 🙂

Powiedz proszę, czy widzisz punkty styczne między Twoim rozwojem zawodowym i Twoimi sukcesami we wspinaczce wysokogórskiej?

Myślę o dwóch perspektywach. Po pierwsze, widzę dużą wartość w posiadania pasji i rozwijania jej – a nie jest to łatwe będąc mamą z angażującą pracą.

Staram się pilnować moich regularnych treningów i planować dużo do przodu wyjścia w góry. One muszą zmieścić się w rodzinnym grafiku, ale i tak czasem walczę z wyrzutami sumienia. Jak już wspominałam, ten czas dla mnie jest bardzo ważny. Umożliwia mi „przewietrzenie głowy”, mentalną regenerację. Jak się wspinasz to się wspinasz, nie myślisz o swojej „to do” liście, czyli głowa odpoczywa.

Po drugie, widzę bardzo dużo analogii pomiędzy pracą zawodową, samą wspinaczką i górami. Mamy wyznaczenie celu, np. zdobycie Mont Blanc, potem przygotowanie i planowanie, trzeba przygotować się logistycznie, ale też kondycyjnie. Na miejscu zrobić dobrą aklimatyzację.

Podobnie jest w pracy. Bez dobrej organizacji i planowania się nie obejdzie. Kolejny przykład to radzenie sobie z tym, na co nie mamy wpływu, co nie zaplanowane i co za tym idzie kreowanie planu B, C, etc.

W górach to będzie np. pogoda. I tak, podczas naszej pierwszej wyprawy na Mont Blanc we wrześniu 2022 trzeba było podjąć niełatwą, ale właściwą decyzję. Jaką? Że trzeba zawrócić z drogi na szczyt, ponieważ pogoda się pogarszała i dalsza droga przy takim mrozie i silnym wietrze nie byłaby bezpieczna. W tym przypadku planem B była kolejna wyprawa, właśnie w czerwcu tego roku.

Ostatni element, na który zwrócę uwagę, to praca zespołowa. Ja się wspinam z przyjaciółką. Znamy się, ufamy sobie, wiemy jakie są nasze mocne strony i co jest dla nas trudne. Kiedy idziesz kolejną już godzinę pod górę, z krótkim oddechem i masz dość, myślisz sobie, nie dasz rady. Za plecami słyszysz, że super ci idzie, jeszcze kilka kroków, damy radę razem wejść na szczyt. To po prostu idziesz dalej, chociaż jest ciężko. W górach, tak jak w dobrze funkcjonującym zespole, gra się do jednej bramki.

A Twój przepis na sukces zawodowy? Masz taki?

Przepis na sukces? To pytanie brzmi bardzo poważnie. Mogę powiedzieć, że ja potrzebuję inspiracji, więc bardzo lubię słuchać historii menedżerów czy liderów z firmy State Street (i nie tylko), którzy opowiadają o tym jak rozwijała się ich kariera. Ale też o wyzwaniach, trudnych momentach, co im pomogło i czego się nauczyli. Lubię słuchać tych opowieści dlatego, że każda jest inna.

Nie ma uniwersalnego przepisu na udaną karierę zawodową, która gwarantuje odniesienie sukcesu.

To chyba dobrze?

Dokładnie. Każda i każdy z nas ma inne ambicje, potrzeby i inaczej definiuje sukces.

Dla mnie pomocnych było kilka elementów:

Ciągła potrzeba uczenia się i próbowania nowych rzeczy, dzięki której nie stoję w miejscu, szukam nowych wyzwań, angażuję się w nowe zadania czy projekty.

Stawianie na dobre relacje ludźmi i komunikację. Każde stanowisko i rola w organizacji, wymaga współpracy z innymi. Wszystko po to, żeby dowieść projekt, albo rozwiązać problem klienta. Często potrzebujesz do tego ludzi, z którymi nie pracujesz na co dzień i nie masz relacji menedżer-pracownik. To jak się komunikujesz i jak nawiązujesz, i utrzymujesz relacje, będzie kluczowe, co się uda osiągnąć.

Proszenie o radę i pomoc. Jak byłam młodsza, miałam zakodowany w głowie model tzw. „Zosi Samosi”, czyli wszystko muszę wymyślić i wdrożyć sama. To nie jest dobre podejście. Teraz wiem, że jeśli dochodzę do ściany, albo po prostu zastanawiam się co dalej, to staram się konsultować, pytać zespołu albo osób, których zdanie i opinia się dla mnie liczy lub… które myślą inaczej niż ja.

To wszystko pozwala mi podjąć decyzję, co robić dalej. I co ważne, daje mi poczucie, że mam wsparcie.

Bardzo ważne słowa.

Tak. I to nie koniec. 🙂 Lubię to, że mam 43 lata i coraz większy dystans do pracy, do siebie. Wiem, co dla mnie jest naprawdę ważne. Jeśli napotykam na problemy, to myślę o tym w kategoriach: jest problem, to znajdzie się rozwiązanie. Wolę też wdrażać rozwiązania, które nie są być może idealne, ale dopracować je „po drodze”, niż czekać na to jedno perfekcyjne.

Słuchając Ciebie, mam poczucie, że jesteś uważna na każde doświadczenie, każda sytuację, która Cię spotyka. Z każdej starasz się czerpać na teraz i na przyszłość. Chcę zapytać jeszcze o jedną rzecz: czego nauczyło Cię bycie mamą?

Zadałabym to pytanie inaczej: czego uczy mnie bycie mamą? Bo uczę się cały czas.

Jestem mamą trzech nastoletnich chłopców: Kuba ma 19 lat i od września będzie studentem Uniwersytetu Ekonomicznego. Antek ma 15 lat i jest licealistą, pasjonatem motoryzacji. Gucio ma 12 lat i odkryte niedawno zamiłowanie do pieczenia i gotowania.

Takie, można powiedzieć, klasyczne rodzeństwo. Każdy z nich jest zupełnie inny!

Tak! Każdy jest inny. Największą, i przyznaję – niełatwą lekcją dla mnie jest pamiętanie o tym, że moje dzieci to nie ja! Wiem, jak to brzmi, wiem. Dla mnie trudną sztuką jest zaakceptowanie tego, że różne rzeczy robią po swojemu, czyli inaczej niż ja bym to zrobiła…

Och jak ja Cię rozumiem. Bardzo blisko mi to tego stwierdzenia. Też uważam, że jest to trudne.

To jest trudne. Sztuką jest to, żeby przekazywać dzieciom nasze wartości, rady, dać im fundament i jednocześnie pozwalać im realizować własne potrzeby, szukać swojej drogi, innej niż nasza. Ta droga, którą podążał rodzic nie jest jedyną właściwą.

Każdy z moich synów jest inny, ma różne talenty i potrzeby – co jest często mieszanką wybuchową. Ode mnie, jako Mamy, wymaga to z kolei dużej dawki cierpliwości.

Mam poczucie, że im dziecko starsze, tym lepiej sprawdza się zadawanie pytań niż podpowiadanie odpowiedzi:

  • Chcesz wyjechać ze znajomymi nad jezioro? Jak to zaplanowaliście?
  • Chcesz nauczyć się jeździć na motorze? Co możesz zrobić, żeby zapewnić jak największe bezpieczeństwo?

Wiadomo, że są dni, kiedy cierpliwości mamy aż nadto. A bywają też inne dni, po których muszę iść w góry oczyścić głowę i naładować baterie. 🙂

Słucham Cię i ciągle zastanawiam się, ile godzin ma Twoja doba. Jesteś aktywna na tak wielu polach. Jak łączysz te role? Co Ci w tym pomaga?

Dla mnie kluczem do sukcesu jest elastyczność, która daje mi State Street. Łączenie pracy zawodowej i roli mamy nie jest łatwe. Jako mama mam ważne obowiązki, typu występy w szkole, wywiadówki, wizyty lekarskie. Na to wszystko potrzebuję czasu. I w pracy mam taki komfort, że jak jest potrzeba, to kończę pracę wcześniej. Z drugiej strony wiem, że mój menedżer ma do mnie zaufanie, że obowiązki zawodowe zostaną zaopiekowanie.

Innymi słowy: ja korzystam z elastycznych warunków pracy, a ze swojej strony jestem zaangażowana i odpowiedzialna za rezultat mojej pracy.

Wspominałaś już o tym na początku rozmowy, że Fundacja Mamo Pracuj, wspólnie z Fundacją State Street i State Street Bank Polska współpracowały ze sobą od dłuższego czasu. W sumie przez ostatnie 5 lat zrealizowaliśmy pięć projektów pod szyldem: Odważ się mamo!

Brawo!

Nawiązując do tego hasła, jak Ty chciałabyś dodać odwagi innym kobietom, mamom? Co chcesz im przekazać?

Kiedyś zrobiłam takie ćwiczenie, żeby wypisać listę moich obaw i strachów. Użyłam do tego tych małych żółtych karteczek, które przyklejałam na biurko. Początkowo, szło mi wolno i karteczek było mało. Po kilku minutach rozgrzałam się i… zapełniłam całe biurko.

Były tam wypisane „duże obawy”, np. o przyszłość moich dzieci, o zdrowie, o podejmowanie właściwych decyzji. Były tam również ‘obawy mniejszego kalibru’, np. że wciąż się boję, kiedy idę do dentysty lub pobrać krew. Popatrzyłam na żółte od karteczek biurko i pomyślałam, że jest tego sporo. Nawet więcej niż sporo.

I co zadziało się dalej?

Potem popatrzyłam z boku na to, gdzie jestem teraz w życiu. Zdałam sobie sprawę z tego, że tak, odczuwam strach i mam obawy, ale to nie blokowało mnie przed działaniem w przeszłości i nie blokuje mnie teraz.

Odwaga nie polega na tym, że nie czuje się strachu i obaw, ale na tym, że idziemy do przodu i działamy, mając listę naszych obaw w kieszeni (albo na biurku 🙂 ). Zatem… Odważ się Mamo!

Agnieszko, dziękuję za rozmowę.

Poznaj State Street Bank Polska oraz sprawdź oferty pracy – zajrzyj na profil firmy w Bazie Pracodawców Przyjaznych Rodzicom

Zdjęcia: prywatne archiwum Agnieszki

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jestem mamą mądrej indywidualistki. Posiadam doświadczenie w koordynacji projektów, prowadzeniu szkoleń oraz doradztwa. Uwielbiam spędzać czas z rodziną, podróżować, czytać książki i celebrować picie kawy. W "wolnym" czasie wspieram osoby chore onkologicznie.

Polecane artykuły

oferty
pracy
Sprawdź pełną listę
baza
pracodawców
Pracodawca przyjazny rodzicom
Reklama
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie