Czego szukasz

Macierzyństwo na Węgrzech uczy mnie otwartości – historia Joanny

Nigdy nie czułam żyjąc tu strachu przed tym, że mogę nie mieć pracy, bo zdecydowałam się na bycie mamą – mówi Asia, która od 14 lat mieszka na Węgrzech. Z wykształcenia jest pedagogiem, ale bez znajomości języka i bez doświadczenia mogła tylko pracować w korporacji. Gdy została mamą, żaden z pracodawców nie robił jej z tego powodu problemu, a jeden z nich wygrał konkurs na pracodawcę najbardziej przyjaznego mamom. – Ale nie tylko ten pracodawca był tak przyjazny, większość korporacji ma takie podejście – opowiada Asia. Zapraszamy Was na kolejną podróż z cyklu #mama za granicą, tym razem na Węgry 🙂

  • Ewa Moskalik - Pieper - 26/07/2018
Asia Karpiniak z córeczkami

Asiu, mieszkasz na Węgrzech i tam założyłaś rodzinę. Masz dwie córeczki, a Twój mąż jest Węgrem. Co Cię sprowadziło na Węgry i jak długo tam mieszkasz?

Z mężem poznaliśmy się w Polsce i wtedy gdy podejmowaliśmy decyzje co z nami będzie i gdzie, stanęło na tym że jednak Węgry. Tak było prościej, a może ja byłam odważniejsza… 🙂

Na Węgrzech jestem od 14 lat. Mamy dwie córeczki: Flora ma 8 lat, a Janka 5.

Chciałabym Cię zapytać o Twoje macierzyństwo na Węgrzech. Za co cenisz sobie najbardziej życie na Węgrzech jako mama?

Żyjąc tu, nigdy nie czułam strachu przed tym, że mogę nie mieć pracy przez to, że zdecydowałam się na bycie mamą. Poza tym zawsze czułam się tu bezpieczna pod względem opieki, zarówno będąc w ciąży i po urodzeniu dziewczynek. Nigdy nie odczułam braków z racji tego, że nie jestem Węgierką.

Jestem spokojna o to, że wszystkie nasze potrzeby są zaspokojone w takim stopniu w jakim potrzebujemy.

Podoba mi się też to, że mamy kontakt z lekarzem pediatrą nie tylko jak któraś z dziewczynek jest chora. Pani doktor wysyła maile informacyjne do rodziców np. zimą, gdy panuje grypa, jak się przed nią chronić, latem – co dziecku zapakować do plecaka z punktu widzenia lekarza, o szczepionkach i itp.

Poza tym jest łatwo dostępna i mailowo i telefonicznie, to dla mnie duże ułatwienie.

Jak wygląda opieka medyczna nad kobietą, która oczekuje dziecka i zaraz po jego urodzeniu ?

Jak tylko lekarz potwierdził ciążę musiałam nawiązać kontakt z lokalną pielęgniarką środowiskową i systematycznie miałyśmy spotkania. Poza tym comiesięczne wizyty u ginekologa. W moim przypadku to był lekarz prywatny i w większości przypadków to właśnie jest najczęściej praktykowane.

Poród odbył się w tym szpitalu, w którym pracuje mój lekarz. Przy obu porodach w momencie kiedy się zaczęły, zadzwoniłam do swojego lekarza z informacja, że to już i spotkaliśmy się w szpitalu, bo ani w jednym ani drugim przypadku nie miał w tym czasie dyżuru.

Nie miałam dodatkowej położnej przy porodzie, choć jest taka możliwość, tyle że jest to płatna usługa. Położna, która była przy porodzie i jednym i drugim wystarczyła mi w zupełności (choć możliwe, że byłoby jeszcze lepiej gdybym miała taką „własną” położną).

Przy drugim porodzie pojawiły się komplikacje, dziecko było duże (4 560 g), poród sporo po terminie (8 dni), więc dziecko trafiło do inkubatora. Musiałyśmy zostać w szpitalu dłużej niż zwykle.

Potem jeszcze byłyśmy przez tydzień w specjalistycznym szpitalu na oddziale neurologii, żeby mieć pewność, że z moją małą Janką wszystko jest porządku. Przy porodzie dostała 4 pkt. w skali Apgar. To były bardzo stresujące dla mnie chwile. Do tego po wyjściu z tego pierwszego szpitala byłam tydzień w domu z 40 stopniową gorączką spowodowaną zapaleniem piersi.

Miałam straszne wyrzuty sumienia, bo moja pierwsza, wtedy trzyletnia córka Flora, była beze mnie tyle czasu (tydzień w szpitalu, tydzień w domu z gorączką i tydzień na neurologii). Oczywiście był z nią tatuś i od tamtego czasu są ze sobą bardzo zżyci.

W trakcie tych przejść, nerwów i stresu byłam też zła na swojego lekarza, że pozwolił na naturalny poród przy tak dużym dziecku. Oczywiście brałam też winę na siebie, że nie walczyłam o cesarkę… ale po pierwszym udanym porodzie do głowy mi nie przyszło, że za drugim razem mogą być jakieś komplikacje. Flora – pierwsze dziecko też była duża, bo 3 960 g 🙂

Jeśli chodzi o opiekę po urodzeniu dziecka, to zaraz po przyjeździe ze szpitala odwiedził nas lekarz pediatra. Znowu spotkania z pielęgniarką środowiskową. Przy drugiej córce systematyczne wizyty na wspomnianej już neurologii do pierwszego roku życia. Pediatra natomiast wyznaczał nam terminy na kolejne wizyty, kontrole, szczepionki.

To miałyście trudne początki. A powiedz z jakich zasiłków, urlopów może korzystać młoda mama, przed i po urodzeniu dziecka? Jak szybko Ty wróciłaś do pracy po urodzeniu dziewczynek?

Trochę zmieniły się przepisy od czasu moich porodów w kwestii wypłacanych zasiłków. Czas trwania chyba jednak się nie zmienił i tak: jeszcze przed porodem można wykorzystać 4 tygodnie z 24 tygodni macierzyńskiego. Potem do trzeciego roku życia dziecka, przysługuje opieka nad dzieckiem.

Te wspomniane 24 tygodnie są płatne obecnie w wysokości około 70% wynagrodzenia. Do drugiego roku życia dziecka dostaje się również 70% pensji, ale tutaj nie można przekroczyć określonego progu, tak więc maksymalnie jest to kwota w przeliczeniu na złotówki około 2 300 pln.

Potem jeszcze przez rok (do trzeciego roku życia dziecka) około 380 zł. Oprócz tego dostaje się rodzinne, przy dwójce dzieci to około 350 zł. Jest też coś takiego jak w Polsce ulga prorodzinna i tutaj przy dwójce dzieci, to około 460 zł miesięcznie.

Do pracy wróciłam gdy pierwsza córka skończyła 2 lata. Mogłam pracować i pobierać zasiłek przez ten ostatni rok – do skończenia przez nią trzeciego roku życia.

Wróciłam na dosłownie na kilka miesięcy i znowu byłam w ciąży. Wróciłam dlatego, bo potem do tych zasiłków wliczał się poprzedni rok, tzn. zasiłki były wyliczane na podstawie dochodów z poprzedniego roku. To też uległo zmianie na korzyść mam, nie trzeba wracać do pracy z tego powodu, bowiem obecnie brane są pod uwagę dochody z poprzednich 2 lat.

Z drugą córką też spędziłam 2 lata w domu.

W jaki sposób jeszcze węgierski rząd wspiera rodziny z dziećmi? Czy są jakieś programy wspomagające młodych rodziców?

Oferują wspomniany już zasiłek rodzinny i ulgę prorodzinną. Ta ulga przysługuje już w trzecim miesiącu ciąży. Jest jeszcze tzw. becikowe około 850 zł.

Od niedawna funkcjonuje też program wspierający młode rodziny, które zadeklarują posiadanie 3 dzieci. Rząd wypłaci im 10 000 000 ft (135 000 zł), a dodatkowo mogą otrzymać kredyt na 10 000 000 ft na bardzo korzystnych warunkach. Pieniądze maja być przeznaczone na dom lub mieszkanie. Dla tych, którzy już mają dwójkę dzieci i chcieliby mieć trzecie, również to wsparcie jest możliwe.

Jeśli rodzina chce pozostać przy jednym lub dwójce dzieci, ale chcieliby kupić sobie nowe mieszkanie, też otrzymają wsparcie. Oczywiście nie w takiej kwocie jak w przypadku 3 dzieci, ale odpowiednio około 8000 zł i 35 000 zł.

Wspomniałaś mi wcześniej, że pracujesz w korporacji. Jak Twój pracodawca wspiera mamy?

Tak, z wykształcenia jestem pedagogiem, ale przyjeżdżając tutaj jeszcze bez doświadczenia w zawodzie i bez znajomości języka węgierskiego mogłam liczyć tylko na korporację. Wtedy, kilkanaście lat temu kiedy byłam na początku swojej kariery zawodowej, to było świetne rozwiązanie.

Jeden z moich pracodawców wygrał nagrodę w konkursie na najbardziej przyjaznego mamom. I tak, nie mogłam chyba sobie lepiej wyobrazić podejścia pracodawcy do mam, macierzyństwa. Ale nie tylko ten pracodawca był tak przyjazny, większość korporacji ma takie podejście.

Nie robił mi żadnych problemów ani przed porodem ani też po. Nie pracowałam do końca ciąży, a do pracy wróciłam wtedy, kiedy planowałam, bez żadnych nacisków z jego strony. Wróciłam na to samo stanowisko. Przy drugiej ciąży to ja czułam się niekomfortowo, bo popracowałam tylko kilka miesięcy i znowu byłam w ciąży… ale wybaczył mi i to 🙂

Z jakimi różnicami kulturowymi się spotkałaś na Węgrzech, np. w wychowywaniu dzieci, czy w życiu codziennym? Czy coś Cię szczególnie zaskoczyło?

Nie przychodzi mi nic do głowy jeśli myślę o różnicach. Jesteśmy do siebie podobni kulturowo. Pomyślałam jednak o czymś innym, chodzi o finansowe wsparcie dla lekarzy. Nie spotkałam się z tym w Polsce wtedy, kiedy tam mieszkałam. Teraz jak podpytuję rodzinę czy znajomych, to też nie słyszę o takich przypadkach. Chodzi o tzw. koperty… Przy pierwszym porodzie, mój lekarz jeszcze mówił, że nie ma taryfy, gdy pytałam go, bo znałam tutejszą praktykę, ile będzie kosztował poród… Przy drugim porodzie już w cenniku pojawiła się pozycja – poród. Jest to zazwyczaj dziesięciokrotność jednej wizyty. Ludzie płacą, np. za operacje złamanej ręki w szpitalu państwowym. I ta zapłata wcale nie gwarantuje Ci lepszej opieki, warunków czy też nie wiem czego jeszcze… To mnie zawsze dziwiło tutaj.

Druga rzecz, to szaleństwo młodych matek w temacie przyrostu wagi noworodka, niemowlaka. Zresztą nie tylko młodych matek, wszyscy to tutaj praktykują, od razu w szpitalu po porodzie.

Każda matka powinna być zaopatrzona w wagę. Ja też miałam 🙂 Po to żeby ważyć dziecko przed każdym karmieniem i zaraz po karmieniu. Służy to kontrolowaniu przyrostu masy. Prowadzi się zeszyt i zapisuje w nim każdy jeden gram. Nie chciałam tego robić, bo to dodatkowy stres…. I pamiętam jak ktoś mnie pytał (np. teściowa) ile je Flora czy Janka, czyli ile gramów pokarmu wysysa jednorazowo….paranoja 🙂 A ja tego nie wiedziałam… jak to ? Ano tak to!

Poza tym Polak Węgier dwa bratanki… kochamy się i rozumiemy, naprawdę!

Czego uczy Cię macierzyństwo na Węgrzech?

Kontrolowania przyrostu masy ciała dziecka….żartuję 🙂

Nie wiedziałam, że drzemie we mnie taki patriotyzm. Wzruszam się bardzo szybko w sytuacjach kiedy widzę jak moje dziewczyny czują się Polkami, bo nie oszukujmy się, mieszkamy tutaj i chyba wygodniej jest im czuć się Węgierkami. Chociaż to jest bardzo obszerny temat do dyskusji. Są dwujęzyczne, ja mówię tylko  po polsku do nich, ale one wiedząc, że mówię po węgiersku i rozumiem, w 80% odpowiadają po węgiersku. Nie daję za wygraną i nie odpuszczam – czyli wskrzesza się we mnie duch walki 🙂

Na uroczystościach w polskiej szkole z okazji polskich świąt płaczę jak nigdy przedtem przy takich okazjach, a jestem raczej z tych twardych niewzruszonych…

Uczę się jak być otwartą na innych, wytrwałości w realizowaniu swoich własnych projektów. Macierzyństwo na Węgrzech uczy mnie w pokonywania nieśmiałości, bo wiem, że muszę, ale i chcę, podejścia, że jak nie ja, to kto? Nieraz muszę przekraczać własne granice i potem dobrze się z tym czuję, zazwyczaj. Odkrywa przede mną bardzo dużo nowego…

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcie: archiwum Joanny

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Program Mama 4 Plus. Co sądzą o nim mamy takie jak Ty?

Pewnie już słyszałaś o najnowszym programie rządowym Mama 4 plus, który wejdzie w życie 1 marca 2019? Ciężko byłoby to przegapić - w mediach aż huczy, a od komentarzy robi się gorąco. Zapytałyśmy nasze czytelniczki co sądzą na temat tego programu i otrzymałyśmy odpowiedzi. Chcesz poznać stanowisko innych mam? Przeczytaj!
  • Agnieszka Wadecka - 19/02/2019
starsza kobieta wypełnia dokumenty, obok stoi córka

Program Mama 4 Plus

Niedawno na naszym fanpage’u zapytałyśmy Was co myślicie o emeryturze dla mam 4+. Odpowiedzi dostałyśmy bardzo dużo, co ciekawe sporo do powiedzenia mieli też panowie. Zobaczcie, czy zgadzacie się z odpowiedziami i dajcie nam znać!

  • Marta – Bardzo dobrze!
  • Justyna – Szerzenie nieróbstwa.
  • Hanna – A może by tak wspomóc 500+ samotnie wychowujące matki?
  • Grażyna – A co z matkami, które wychowują dzieci, których nie urodziły?
  • Ola – To chyba kiepski żart…
  • Klaudia – Pomysł bez sensu… Mam 2 dzieci i pracuje… To dla kobiet pracujących i wychowujących dzieci powinien być dodatek, bo to praca na 2 etaty.
  • Elżbieta – Powiem tak: lepsze rozwiązanie to pomoc matką, które chcą wrócić do pracy, ale pracodawca zmienia warunki pracy, zatrudnia na niższe stanowisko, za mniejsze pieniądze itd. Albo wsparcie dla kobiet, które wracają do pracy i nie mają z kim zostawić dziecka. Np. gdy choruje. A pracodawcy tego nie lubią niestety, fajnie jest siedzieć z własnym dzieckiem na wychowawczym, ale kogo na to stać? Są takie rodziny gdzie kobieta siedzi w domu, powiedzmy układ ma taki, że mąż zarabia, a ona dzieci wychowuje, ale te dzieci kiedyś dorosną i wtedy przydałaby się pomoc tej kobiecie wrócić na rynek pracy. Potrzeb jest wiele 🙂
  • Waldemar – Bardzo dobry pomysł! Najwyższa pora by docenić polskie matki wychowujące przyszłe pokolenia Polaków. Płaczącym poniżej chciałbym przypomnieć słowa klasyka „piniędzy nie ma i nie będzie do końca tej kadencji”. I co? Wtedy było „fajnie” teraz jest „be”?
  • Monika – Przecież emeryturę dostaje się od 60 roku życia, to do tego wieku wychowują swoje dzieci? Chyba są już dorosłe, to z 20 lat mogą popracować po odchowaniu do pełnoletności.
  • Agata – Ale czemu ojcowie są dyskryminowani, gdzie program ojciec+ ? Zachęcajmy ich także do posiadania większej liczby dzieci 🙂
  • Magdalena – Na co to ma wystarczyć, na waciki? Przecież tyle wynoszą opłaty: czynsz, prąd, gaz, lekarstwa. A za co kupić jedzenie i ubrania?
  • Monika – Teraz matki nie pójdą do pracy, tylko dzieci będą rodzić.
  • Martyna – Lepiej dajcie te pieniądze dla matek, które wychowują ciężko niepełnosprawne dzieci… Bo słów mi już braknie na tą skrajną głupotę.
  • Agnieszka – Żaden program nie podniesie przyrostu naturalnego. Populacja osiągnęła taką liczebność, która w optymalnych warunkach: poczucie bezpieczeństwa, niska śmiertelność, dostęp do pożywienia itd. zapewnia przetrwanie gatunku. Zatem liczebność populacji może nawet maleć. Natura krótko mówiąc ma w poważaniu nasze systemy emerytalne. Czas zacząć szukać innych rozwiązań niż nachalnie nakłaniać ludzi do rozmnażania się. Tym bardziej, że w biednych częściach świata rodzi się dużo dzieci i dużo umiera z powodu chorób i głodu.
  • Joanna – Żenada… znowu podziały zamiast sprawiedliwości i równości .
  • Agata – Żenada po prostu. Najpierw program 500 +, ale przy jednym dziecku się nie należy, bo jest gorszego sortu…. A teraz zróbmy sobie 4 będziemy mieć darmową emeryturkę. Szkoda słów…
  • Karolina – To jest 1100 brutto, za takie pieniądze się nie utrzymasz. Wątpię, by ktoś specjalnie rezygnował z pracy i robił sobie 4 dzieci, a potem ponosił tego konsekwencje przez X lat, by dostać 1100 brutto. Nieeeeee
  • Wiktoria – Bardzo dobrze, popieram!
  • Przemek – O jest super pomysł na biznes, pomogą w załatwieniu emerytury przyjemnie i dyskretnie.
  • Magda – Dziewczyny pracujące „nie przejmujmy się” na zapas. Ja wierzę w sprawiedliwość kobiet pracujących. Pamiętajcie: kij ma dwa końce. Jedynie można współczuć kobietom, którym „należy się emerytura” w wysokości 1100 zł. Współczuję, bo nie wiadomo czy po opłatach będą mieć na podstawowe wydatki typu: żywność etc. To jest przykre, lecz prawdziwe. Dlatego róbmy co w naszej mocy, aby nie być w takiej sytuacji. Pozdrawiam 🙂
  • Anna – Znam kilka matek czwórki dzieci, które doskonale godzą wychowanie dzieci, pracę i obowiązki, niestety znam też takie, które jedyne co w życiu robiły to dzieci. Żadnej pracy, bo się nie opłaca, gdy można tyle z zasiłków wyciągnąć. Co gorsza ich dzieci robią dokładnie to samo, więc nie liczmy, że dołożą się do budżetu państwa, bo oni go wyciskają jak cytrynę.
  • Agnieszka – Można doliczyć lata wychowawcze do lat pracy, bo nie oszukujmy się ten “pomysł” jest krzywdzący dla osób, które pracują. Jak już państwo chce tak sprawiedliwie dzielić nasze pieniądze na emerytury, to osoby które wypracowały lata powinny otrzymać oprócz emerytury te 1100 zł jako dodatek. Nie róbmy tragedii, bo można i wychowywać i pracować. Ten program wprowadzają przed wyborami, dziwny zbieg okoliczności :).
  • Małgorzata – Jako samotna mama pracująca do niedawna na kilku etatach nie otrzymałam od Państwa żadnego wsparcia. Ale cóż, wg definicji Rządu nie tworzę „rodziny”.
  • Patrycja – Dramat, a może by tak więcej żłobków i przedszkoli, a mamusie do pracy. A niech sobie dostają programy+ ale niech też jakiś wkład mają, a nie tylko brać i brać.
  • Katarzyna – We wszystkich powyższych komentarzach zapomniały Panie o jednej kwestii. Program powstał by zachęcić kobiety do rodzenia więcej niż 3 dzieci. Nie wiem co to za burza o wyższości matki nad matką. Może program nie jest idealnym rozwiązaniem, ale jakie mają Panie inne pomysły na to, by zachęcić siebie i inne kobiety do rodzenia większej ilości dzieci? Wszystkie kraje boją się niżu demograficznego i po to powstają takie programy. Nie po to by zbierać głosy jak to niektórzy uważają…
  • Anna – To jest program wspierający tylko i wyłącznie kobiety, którym się nie chce pracować i nic więcej. Państwo kupiło sobie społeczeństwo przez rozdawanie pieniędzy na lewo i prawo… Poza tym nikt nikogo nie zmusza do rodzenia dzieci na potęgę. W czym są gorsze matki, które nie dość, że wychowują dzieci, to jeszcze pracują?
  • Jarosław – A te matki, które pracowały i wychowały, to co… jakieś gorsze? Nie podoba mi się, że osoby, które pracują i wychowują, realizują się, są stopniowo marginalizowane, a Ci co postępują zgodnie z zasadą „jakoś to będzie” mogą oczekiwać na kolejne wsparcie.
  • Kasia – Dla mnie super, matka jest niedoceniana, poświęca życie swoje, zawodowe i często towarzyskie dla swojej rodziny!! To najcięższa praca fizyczna i psychiczna!!! Nie posiada świadczeń zdrowotnych jak nie ma męża, a jej leczenie, choćby zębów, nie jest za darmo. Czysta hipokryzja, gadanie o wspieraniu bezrobocia!! Tak gadają tylko ci, którzy nie mają dzieci. 1500 zł dla czterech, a nawet czasem pięciu osób to nie jest dużo!! To tak naprawdę mniej niż domowe zakupy miesięcznie.
  • Ania – Super… i znowu wspierajmy nieróbstwo w naszym kraju. Szkoda tylko, że matkom, które pracują nic się nie należy.
  • Monika – Ja jestem za programem podatki 🙂 Im mniej podatków, tym więcej pieniędzy w kieszeni.
  • Dariusz – Bo u nas powinno być jak na Filipinach zero emerytur i wszystkie problemy by zniknęły. Dzieci mają obowiązek utrzymać rodziców, a co za tym idzie przyrost naturalny jest olbrzymi, nikt nikomu nic nie zabiera z wypłaty i nie ma tylu problemow, które my sztucznie tworzymy 😉
  • Edyta – Jezu, a przedsiębiorcom ZUS do góry. Czemu nie ma u nas jak w takich Chinach? Żeby dostać zasiłek, to trzeba na rzecz Państwa przepracować X godzin? Chcesz 1100 zł emerytury albo zasiłku dla bezrobotnych? Ok, ale odpracuj na rzecz Państwa minimum 80 h w miesiącu. Przy koszeniu trawnika, odśnieżaniu chodnika albo myciu podłóg w szpitalach!
  • Julita – Może po prostu warto by wydłużyć czas urlopu macierzyńskiego i zapewnić każdemu maluchowi miejsce w przedszkolu, kiedy mama będzie już chciała wrócić do pracy?
  • Kornelia – Nie jest to program wspierający pracujące matki, a jedynie te niepracujące. Chyba nie tak to powinno wyglądać…
  • Marta – Ja bym wolała, żeby te pieniądze przeznaczyli na budowę państwowych żłobków i przedszkoli lub płacili jakąś część nawet za prywatne.
  • Edyta – Najlepsza emerytura dla takich matek i ojców: wychowujcie dzieci ze świadomością, że jak pójdą do pracy to co miesiąc będą wam przelewać 300 zł ze swojej wypłaty. W podzięce za trud wychowania. Nawet lepiej na tym wyjdziecie. 4 x 300=1200 zł. Niech takie osoby wspierają ich dzieci.
  • Agata – Dziękuję za docenienie pracy w domu.
  • Agnieszka – Program wspierający świadome bezrobocie. Jakby 500+ niewystarczająco powodowało to, że ludzie masowo się zwalniają i żyją z naszych podatków.
  • Aneta – Oczywiście, że jest to program wspierający macierzyństwo. Jednocześnie pokazuje, że reszta matek jest mało ważna dla rządzących.
  • Monika – Pytanie co z matkami, które wychowały dwójkę czy trójkę dzieci, a nawet o zgrozo jedno. W czym są gorsze? Co z tymi, które pracowały całe życie wychowując jednocześnie dzieci. Tak, znam takie które mając cztery szczęścia w domu pracowały zawodowo. Wysoce prawdopodobne, że ich emerytura nie będzie o wiele wyższa od tych, które pracowały tylko w domu. I ostatnie pytanie, chyba najważniejsze – kto na to będzie pracował? Odnoszę wrażenie, że za moment nie będzie miał kto. Dlaczego? Dlatego, że dochodzimy do etapu, w którym praca się zwyczajnie nie opłaca. Pomijam te osoby, które w aktywności zawodowej dostrzegają też inne zyski poza finansowymi. Te pozostaną na rynku pracy. Niestety zwiększać się będzie liczba tych, które przeliczą co im się bardziej opłaca. Dojdziemy do punktu, w którym ¾ społeczeństwa żyje z 500+, 300+, matka +… a ostatecznie zostanie nam wielki minus.
  • Marta – Bardzo to dziwne… To moja mama urodziła 6 dzieci, całe życie pracowała i wychowywała nas z tatą. Było im ciężko, ale do głowy by mojej mamie nie przyszło, żeby porzucić pracę. Teraz okazuje się, że jej ciężko zapracowana emerytura w bardzo podobnej kwocie będzie za darmo rozdawana tym, które w tym czasie włożyły połowę mniej wysiłku. Nasze Państwo zawsze potrafi docenić uczciwych <3
  • Ela – Proponuję program PRACA+, który będzie doceniał osoby pracujące (które przecież też wychowują dzieci), bo póki co pracujący dokładają wszystkim do wszystkiego, a sami mają coraz mniej.
  • Sylwia – A mamy mające czwórkę dzieci ORAZ pracujące będą mieć podwójna emeryturę? Kiedy wreszcie będą programy wspierające matki pracujące, które ponoszą trud i wychowania dzieci oraz dbają o gospodarkę podatkami.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Wadecka
Szczęśliwa żona i mama trójki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.

Jak dbać o siebie po porodzie?

Większość kobiet w czasie ciąży przyjmuje suplementy diety, ponieważ dobrze one wpływają na zdrowie i kondycję fizyczną przyszłej mamy i dziecka. Natomiast suplementacja po porodzie dla wielu kobiet nie jest tak oczywista. Dlaczego warto zadbać o odpowiednią ilość witamin i minerałów również po porodzie?
  • Jagoda Jasińska - 18/02/2019
mama i niemowlę leżące na jej brzuchu

Specjaliści oczywiście zalecają takie działanie, głównie z powodu faktu, iż poród to bardzo duży wysiłek, po którym organizm kobiety powinien szybko powrócić do wysokiej kondycji zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Dużo łatwiej to zrobić korzystając z dostępnych na rynku i zalecanych przez specjalistów suplementów diety.

Ponadto kobiety w okresie karmienia swojego maleństwa powinny wyjątkowo dbać o odpowiednią ilość składników mineralnych i odżywczych, również ze względu na dziecko i jego zdrowie. Należy więc dostarczać organizmowi witaminy i składniki odżywcze, ale też należy pamiętać, by nie przekraczać zalecanych dawek, bo może to również zaszkodzić. Przykładem jest przedawkowanie witaminy C, co może prowadzić chociażby do kamicy nerkowej.

Co suplementować po porodzie?

Po porodzie warto suplementować:

  • cynk – przyjmujemy go zwłaszcza w okresie po porodzie, ponieważ świetnie regeneruje organizm kobiety i przyspiesza gojenie się ran. Dobowa wartość cynku, którą należy przyjmować to 21 mg dziennie, równocześnie należy pamiętać, by tej dawki nie przekraczać. Cynk możemy oczywiście również przyjmować w pożywieniu, jednak raczej takiej ilości nie dostarczymy organizmowi tylko z produktami żywnościowymi. Cynk możemy znaleźć w orzechach, kaszach i jajkach. Specjaliści podkreślają, iż potrzeby organizmu w aspekcie cynku są dużo większe po porodzie niż w trakcie ciąży.
  • witamina A – potrzeby jej dostarczania do organizmu kobiety płyną zarówno z powodu szybszej regeneracji jej organizmu, jak również z powodu wpływu jej na rozwój dziecka. Brak witaminy A u dziecka może spowodować szkodliwe powikłania, czasem trudnym jest zwłaszcza okres odstawienia od piersi, więc chcąc zabezpieczyć malucha, należy koniecznie dbać o ilość dostarczanej witaminy A. Duże jej ilości zawierają masło, jaja i marchewka
  • kwas foliowy – wszyscy pamiętają o suplementacji kwasu foliowego w czasie ciąży. Okazuje się jednak, że należy przyjmować również kwas foliowy już po porodzie, gdyż ilość dostarczanego wcześniej kwasu jest niewystarczająca, natomiast przekroczenie wielkości przyjmowania kwasu foliowego nie jest absolutnie niebezpieczne zarówno dla organizmu matki jak i dziecka, można więc go przyjmować zupełnie bez obaw
  • witaminy z grupy B – witaminy z grupy B świetnie wspierają rozwój dziecka, a zwłaszcza podwyższają tak potrzebną odporność. Należy więc wyjątkowo dbać o suplementowanie witamin z grupy B.

Suplementacja w czasie karmienia – na co jeszcze zwrócić uwagę?

Karmiąc swojego malucha i myśląc o tym, by dostarczać mu wszystkiego co najlepsze, warto również pamiętać o przyjmowaniu:

  • witaminy D, DHA i innych kwasów tłuszczowych omega-3 oraz jodu – witaminę D należy przyjmować w zwiększonej ilości w czasie laktacji, ale również należy pamiętać, iż ta witamina powinna być przyjmowana również i później, gdyż stymuluje prawidłową pracę tarczycy
  • wapno – jest zalecane w przypadku stosowania diety bez białek mleka krowiego, gdyż właśnie ono jest źródłem pełnowartościowej i właściwej dawki wapnia
  • żelazo – jest potrzeba stosowania w przypadku, gdy mama powróciła do miesiączkowania lub straciła sporo krwi w okresie okołoporodowym. Jednak suplementowanie żelaza należy dokładnie omówić z lekarzem rodzinnym, by nie przekroczyć zalecanej dawki.

Suplementacja po porodzie – gotowe zestawy

Warto po porodzie, jak również w czasie ciąży skorzystać z gotowych zestawów potrzebnych witamin i środków odżywczych, odpowiednio ilościowo i jakościowo skomponowanych. Takie zestawy składają się zawsze z zalecanych przez Polskie Towarzystwo Ginekologiczne składników. Zestawy są dobrze dobrane i odznaczają się niezwykłą biodostępnością, wysoką tolerancją ze strony układu pokarmowego, świetnie się wchłaniają i są dobrze przyswajalne. Są też bardzo wygodne w stosowaniu i przyjmowaniu.

Dziękujemy portalowi https://suplementypro.pl za merytoryczną pomoc w stworzeniu artykułu!

Artykuł powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jagoda Jasińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail