Czego szukasz

Książka „Cud grudniowej nocy”. Bo miłość trwa dłużej niż życie osoby, którą kochamy

Dwa pokolenia, pięć historii i pięć kobiet, a każda z nich chce ułożyć od nowa swoje życie. Najnowsza książka Magdaleny Majcher „Cud grudniowej nocy” to nie jest podnosząca na duchu historia miłosna z Bożym Narodzeniem w tle. To pełna prawdziwych emocji opowieść o życiowych decyzjach, wyborach i idących za nimi konsekwencjach. – Jednym z głównych wątków jest życie po stracie. Ci, którzy stracili swoich bliskich, wiedzą, że ich nieobecność najbardziej doskwiera właśnie przy wigilijnym stole – mówi autorka książki. Zapraszam na rozmowę z Magdaleną Majcher!

  • Ewa Moskalik - Pieper - 21/12/2018
Magdalena Majcher

Magdo, nasza poprzednia rozmowa miała miejsce ponad rok temu. Opowiedz co się w międzyczasie u Ciebie wydarzyło?

Rzeczywiście, rozmawiałyśmy po premierze „Matki mojej córki”. Od tej pory wiele się zmieniło. Takim punktem zwrotnym w moim życiu była seria „Wszystkie pory uczuć”, za której sprawą dotarłam do szerszego grona czytelników. Ten cykl okazał się strzałem w dziesiątkę, spowodował, że wzrosło zainteresowanie moimi książkami, a ja mogłam zrezygnować z części obowiązków zawodowych.

Jeszcze częściej niż kiedyś spotykam się z czytelnikami w ramach spotkań autorskich, podróżuję, poznaję niesamowitych ludzi. Towarzyszy mi takie przekonanie, że moje życie zmierza w dobrym kierunku, a to naprawdę wiele znaczy.

Spotykamy się ponownie, ponieważ zupełnie niedawno w księgarniach pojawiła się Twoja nowa książka „Cud grudniowej nocy”. Opowiesz – króciutko – nie zdradzając całej historii, o czym ona jest?

„Cud grudniowej nocy” to nietypowa opowieść świąteczna. Zazwyczaj w tego typu książkach czy filmach otrzymujemy historie miłosne, podnoszące na duchu bajki dla dużych dziewczynek. U mnie jest inaczej. Bardziej nieoczywiście. Nie ma pocałunków pod jemiołą, wspólnego pieczenia pierników i lukru. Jest za to prawdziwe życie.

To opowieść o pięciu kobietach, które w tym szczególnym okresie, zamiast przygotowywać świąteczne potrawy i ubierać choinkę, próbują poukładać swoje życie. Jest w niej nutka goryczy, ale mam wrażenie, że niesie też nadzieję. Kiedy pisałam tę książkę, miałam właśnie taki cel – wlać w zranione serca choć odrobinę nadziei. Jednym z głównych wątków jest życie po stracie. Ci, którzy stracili swoich bliskich, wiedzą, że ich nieobecność najbardziej doskwiera właśnie przy wigilijnym stole.

W „Cudzie grudniowej nocy” zawarłam przesłanie dla takich osób. Ustami pani Eleonory wypowiadam bardzo ważne słowa: „Miłość trwa dłużej niż życie osoby, którą kochamy”. I właśnie ta miłość daje siłę. Miłość, i wspomnienia związane z tymi, którzy odeszli. Przekonuję czytelników, że jeszcze może być pięknie. Inaczej, ale pięknie.

Jak długo powstawała ta książka i co Cię do jej powstania zainspirowało? Pytam, bo bohaterkami jest 5 zwykłych kobiet. Ich losy przeplatają się, ale czytając książkę ani razu nie miałam uczucia, że pogubię wątki. Odniosłam nawet wrażenie, że Maria, Teresa czy Magdalena żyją gdzieś obok mnie. Dlatego zastanawiam się co sprawiło, że udało Ci się tak wiarygodnie nakreślić swoje bohaterki?

Chyba jakiś rodzaj wrażliwości, wewnętrzny radar na emocje, który bywa bardzo przydatny w pracy pisarza. Nie mam problemów z „wejściem” w skórę moich bohaterów, doskonale ich rozumiem. Ktoś kiedyś na spotkaniu autorskim zapytał mnie, czy kiedy piszę książkę, wyobrażam sobie, jak wyglądają bohaterowie. Zamarłam, bo w tamtej właśnie chwili uświadomiłam sobie, że… oni nie mają twarzy! Ja widzę ich emocje, ale nie twarze. Nie interesuje mnie to, jak wyglądają, jakiego są wzrostu i jakiego koloru są ich włosy. Żyję ich uczuciami. A jak zrodził się pomysł na fabułę „Cudu grudniowej nocy”? Cóż, poświęciłam pomysły na fabułę kilku książek. 🙂 Było warto.

Pomimo, że tak się może wydawać, bo akcja książki jest osadzona w atmosferze Świąt Bożego Narodzenia, to „Cud grudniowej nocy” jak wspomniałaś nie jest ckliwą, typową, świąteczną książką. Dotyka kilku ważnych i trudnych tematów.

Rzeczywiście. To wynika z mojej wewnętrznej potrzeby pisania o rzeczach ważnych. Moje książki mają nieść za sobą konkretne przesłanie, a nie tylko zapewniać rozrywkę. Chcę, żeby skłaniały do refleksji, pozostawiały po sobie ślad. Poza tym… pisanie o łatwych i przyjemnych sprawach po prostu mi nie wychodzi.

Męczyłabym się, tworząc lekkie opowieści, bo ich nie czuję. Zarówno jako czytelniczka, jak i jako pisarka. Lubię mocno.

Boże Narodzenie to czas, który każdy z nas przeżywa w inny sposób. Opowiedz jak Ty spędzasz Święta?

Raczej tradycyjnie. Nie zdarzyło mi się jeszcze rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady, chociaż coraz bardziej kusi mnie ta wizja. 🙂 W Święta spotykam się z rodziną, nadrabiam zaległości czytelnicze, zbieram siły na kolejne miesiące wzmożonej pracy i… jem. To ostatnie lubię najbardziej. 🙂

To już kolejna Twoja książka. Czy czujesz, że Twój warsztat się zmienia, rozwija? Że piszesz łatwiej, szybciej niż na początku?

Dojrzałam, nie tylko jako kobieta, ale też jako pisarka. Interesują mnie już inne tematy niż te, o których pisałam na początku. Stawiam przed sobą coraz więcej wyzwań, piszę o rzeczach, które wymagają ode mnie coraz większej wiedzy merytorycznej i coraz więcej przygotowań. Satysfakcja, kiedy osiągnę to, co sobie zaplanowałam, jest ogromna. A czy pisze mi się łatwiej i szybciej niż na początku? Wręcz przeciwnie. Jestem bardziej świadoma mojego pisania i poświęcam mu więcej uwagi.

Co Ci pomaga w pisaniu? Czy masz jakieś rytuały, które pielęgnujesz tworząc książki?

Nic takiego nie przychodzi mi do głowy, chociaż… Zdradzę pewną ciekawostkę. Kiedy piszę książkę, nie zamykam pliku, dopóki danego dnia nie napiszę dziesięciu, piętnastu, dwudziestu, dwudziestu pięciu, i tak dalej, tysięcy znaków. Musi to być liczba podzielna przez pięć. 🙂

Czy już powstaje Twoja kolejna książka?

Oczywiście! Cały czas intensywnie pracuję, bo wiem, że czytelnicy już czekają na kolejne książki. Dostaję mnóstwo wiadomości z ciepłymi słowami pod adresem mojej najnowszej powieści, i to motywuje mnie do dalszej pracy. Nie umiem nie pisać. Dwie napisane książki już są u wydawcy, kolejna się tworzy.

Dziękuję za rozmowę i czekam na kolejną przy okazji premiery nowej książki.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: Weronika Smieszek

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Jak milczeć w takiej sytuacji?

Wydarzenia ostatnich dni nie pozwalają nam przejść obojętnie i nie wyrazić naszego głębokiego żalu i smutku. Mamy nadzieję, że nie będzie tak jak przewiduje wielu komentatorów, że tylko na chwilę przyjdzie opamiętanie, a potem wszystko wróci do "normy".
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 15/01/2019
kwiat lilii wodnej

Czy rzeczywiście będzie tak, przytaczając za prof. Ewą Marciniak, że “język polityki po tragicznym wydarzeniu w Gdańsku, zmieni się na język współczucia, refleksji, zadumy, taki, jaki na co dzień mógłby i powinien charakteryzować polityków, ale będzie to trwało krótko. Niewykluczone, że stanie się podobnie, jak po śmierci Jana Pawła II”?

Mamy nadzieję, że będzie inaczej

Jako Fundacja Mamo Pracuj staramy się łączyć, nie dzielić i docierać do rozwiązań, które będą ułatwiać życie każdej rodzinie, dlatego wyrażamy głęboką nadzieję, że jako społeczeństwo zaczniemy się wspierać, zamiast zwalczać i odnajdziemy wspólny język, który nie będzie ranił żadnej ze stron. A jeśli nie potrafimy znaleźć odpowiednich słów do sytuacji, to lepsze niech będzie milczenie.

Zdjęcie: Pixabay.com

Źródło cytatu: pomorska.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj

Na narty z maluchem – poradnik

Narty to jeden z najbardziej rodzinnych sportów. Nie dość, że kilka dni na białych stokach niesamowicie naładowuje energią na resztę zimy, to jeszcze jest to idealny sposób na wspólne spędzanie czasu. Zanim jednak będziemy mogli wspólnie szusować po stokach, nasze dzieci czeka nauka jazdy na nartach, a to nie zawsze odbywa się bezproblemowo.
  • Kasia Myślicka - 10/01/2019
grupa dzieci w szkółce narciarskiej

Trudne początki

Kto z nas nie widział zapłakanych, szlochających dzieci oddawanych naprędce instruktorom szkółek narciarskich. Bo rodzice śpieszyli się sami pojeździć. Czasami w imię naszych ambicji narzucamy maluchom zajęcia, na które jeszcze nie są gotowe.

Przy pierwszych wyjazdach na narty z dziećmi musimy się nastawić, że rytm nie będzie taki sam jak wtedy, gdy jeździliśmy sami. I że na pewno sami pojeździmy mniej. Po prostu jest to cena, którą musimy zapłacić za chęć zainteresowania dzieci naszym hobby. Warto więc jest nie spinać się i podejść do tematu z dużą cierpliwością.

Od kiedy nauka jazdy na nartach

Każde dziecko jest inne. Niektóre maluchy od początku ochoczo zakładają narty i ruszają za instruktorem, inne szybko się męczą. 4 lata mogą być dobrym momentem na pierwsze próby. Chociaż zdarza się, że dzieci, które zaczynają naukę w wieku 6 lat, momentalnie nadrabiają zaległości. Na pewno dzieciom, które w ciągu roku są aktywne, są przyzwyczajone do wysiłku fizycznego, spacerów i biegania, będzie łatwiej.

Warunki pogodowe

Oczywiście czekanie na warunki idealne nie jest możliwe, jednak ważne jest, żeby te pierwsze lekcje nie odbywały się w warunkach ekstremalnych. Dotkliwe zimno może w skuteczny sposób zniechęcić do nauki jazdy na nartach.

Sprzęt i odpowiednie ubrania

Jeśli jest to debiut naszych dzieci, skupmy się na wygodnym i ciepłym ubraniu. Koszulki termiczne, polary, skarpetki narciarskie i dobre rękawiczki to podstawa. Kombinezon czy spodnie to sprawa indywidualna. Spodnie mogą być z przeznaczeniem na dwa sezony. Można spokojnie je podwinąć. Jeśli wybieramy się na Południe Europy – Andora, Alpy Południowe we Francji czy południowe stoki we Włoszech – pamiętajmy, żeby dzieci nie przegrzać.

W słoneczne dni w południe, zawłaszcza na osłoniętych stokach, będą mogły jeździć tylko w koszulce termicznej i polarze. W słoneczne dni pamiętajmy koniecznie o ochronie przed słońcem – zawsze woźmy ze sobą kremy z filtrem i okulary słoneczne!

Na pierwszy sezon lepiej jest skorzystać ze sprzętu z wypożyczalni. Ten w najmniejszych rozmiarach zazwyczaj jest w dobrym stanie. W następnych sezonach można skorzystać z giełd narciarskich i sprzętu z drugiej ręki. Dzieci przecież rosną tak szybko! Jeśli już inwestować, to w dobry kask.

Lekcje z instruktorem

Zanim zapiszemy kilkuletnie dziecko do szkółki narciarskiej i zapłacimy za kilka dni z góry, warto sprawdzić, czy jest już gotowe na rozpoczęcie przygody z narciarstwem.

Zarezerwujmy 2 godziny z instruktorem i zobaczmy, czy faktycznie już ma na tyle silne nogi, żeby spędzać kilka godzin na nauce. Czasami my rodzice na siłę chcemy przyspieszyć pewne procesy.

Niektórzy rodzice zapewne zdecydują się na korzystanie tylko z usług instruktora na początku. Jest to dobra opcja, jeśli w naszym ośrodku nie ma kameralnych zajęć grupowych.

Wybór szkółki

Jeśli nasz maluch ma dopiero 3-4 lata, zacznijmy od miejsca kameralnego, z własnym stokiem tuż przy budynku szkółki. Komfort małego narciarza jest naprawdę ważny. Stok zarezerwowany tylko dla najmłodszych dzieci, wygodny wyciąg dywanowy – to podstawa.

Ważne jest też to, żeby dzieci nie musiały zbyt długo stać w miejscu i czekać na zebranie grupy. To przy sporym mrozie może być dla nich traumatycznym przeżyciem. Jeśli zmęczy się przed końcem zajęć, dziecko powinno mieć możliwość pobawienia się w ciepłym miejscu.

Małe grupy także pozwalają maluchom lepiej się odnaleźć na stoku. Ważne jest, żeby miały instruktora skoncentrowanego na ich potrzebach. Doświadczenie mówi, że znane szkoły na stokach w Europie, takie jak ESF (Ecole du Ski Français) czy Scuola Nacionale Sci we Włoszech mają dosyć spore grupy i lepiej jest tam wysyłać starsze dzieci.

Rozkład dnia na nartach z maluchem

Istnieje kilka opcji w szkółkach narciarskich w zależności od szkoły i kraju. Można wysłać dzieci do przedszkola narciarskiego, gdzie będzie miało zajęcia na nartach połączone z zabawą, a także posiłki. Tak jest na przykład w jardins de neige i klubach Piou-Piou we Francji.

Na kolejnych etapach w szkołach nauki można skorzystać z lekcji rano i po południu. Jednak na obiad trzeba dzieci odebrać. Podobnie jest w wielu oficjalnych szkołach we Włoszech. Co nie znaczy, że w dużych ośrodkach nie ma szkół całodziennych.

Bogata oferta zajęć całodziennych jest w Andorze – połączenie nauki z innymi zajęciami na dworze (np. rakiety) i pod dachem.

Rodzinny wyjazd na narty

Każda rodzina rządzi się swoimi prawami. Jeśli jednak wychodzimy z założenia, że wyjazd w góry służy także byciu razem, pobądźmy razem naprawdę. Najmłodsze dzieci na pewno docenią czas spędzony z rodzicami. Idealnie, na początek wybierzmy ranne zajęcia w szkole, a popołudniami wspólne rozrywki.

W dużych ośrodkach nie brakuje dodatkowych atrakcji jak lodowiska czy basen. Czasami największą frajdę dzieci mają po prostu na sankach.

Wyjazdy w grupie przyjaciół

Oczywiście wyjazdy na narty są zawsze najweselsze, jeśli jedziemy z grupą przyjaciół i dziećmi w podobnym wieku. Po pierwsze dzieciom jest raźniej podczas zajęć w szkole narciarskiej. Po drugie, na pewno nie będą narzekać na nudę ani w restauracji ani wieczorami.

A jeśli jeszcze wydzielimy jeden z pokoi na dziecięcą sypialnię i ulokujemy tam wszystkie maluchy, radość będzie gwarantowana. Co tu dużo mówić, dzieci muszą się dobrze bawić, żeby entuzjastycznie reagować na następne wyjazdy narciarskie!

Zdjęcia: Kasia Myślicka

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kasia Myślicka
Mama kilkuletnich bliźniaków, które stara się zarazić swoją pasją do podróży i aktywnego trybu życia. Od kilku lat mieszka w Prowansji. Po godzinach prowadzi blog Kids&Go, na którym zamieszcza informacje o sprawdzonych miejscach na wyjazdy z dziećmi i praktyczne porady przydatne do planowania rodzinnych podróży.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail