Czego szukasz

Jak zamienić swoją pasję w pracę – rozmowa z Magdaleną Majcher

Żyć i zarabiać robiąc to, co się kocha, to bajka? Rzucić posadę w banku i z pasji uczynić swoją pracę zarobkową? Magdalena Majcher autorka powieści obyczajowych m.in. „Matka mojej córki”, postawiła sobie za cel, że musi rozkręcić swoje pisanie w czasie urlopu macierzyńskiego. Efektem są już trzy książki, a zapowiadają się kolejne. Powiadają, że chcieć, to móc!

  • Ewa Moskalik - Pieper - 14/06/2017
pisarka Magdalena Majcher siedzi w fotelu trzymając w rękach swoją najnowszą książkę

Magdo dla kogo są Twoje książki? Jak wyobrażasz sobie swoje czytelniczki?

Piszę książki, jakie sama chętnie chciałabym przeczytać, więc może opowiem o tym, czego ja oczekuję od powieści obyczajowej. Przede wszystkim: bogatych portretów psychologicznych, trudnych tematów i dylematów natury moralnej. Nie lubię ckliwych romansów, dlatego sama ich nie piszę. Myślę, że książki mojego autorstwa znajdą odbiorców przede wszystkim wśród kobiet inteligentnych, świadomych swojej kobiecości, posiadających już pewien bagaż doświadczeń.

Czy zawsze wiedziałaś, że chcesz pisać? Czy marzyłaś, żeby zostać pisarką?

Wiedziałam, że chcę pisać, ale marzyłam o tym, żeby zostać dziennikarką. Prawie się udało. 🙂 Już jako dziecko czerpałam frajdę ze słowa pisanego, uwielbiałam zarówno czytać, jak i pisać.

Pierwsze próby tworzenia własnych tekstów miały miejsce już w podstawówce, a zadebiutowałam w wieku 26 lat. W międzyczasie trochę pobłądziłam, nie wiedząc, jak ze swej pasji uczynić pracę zarobkową.

Myślałam, że muszę żyć tak jak „wszyscy” – pracować na etacie, odprowadzać składki emerytalne do ZUS-u i spędzać bite osiem godzin dziennie w pracy. Odważyłam się dopiero po urodzeniu drugiego dziecka. Może potrzebowałam czasu, aby dojrzeć, odwagi?

Jak pracujesz nad książką? Jak długo powstają Twoje powieści?

Najpierw jest impuls. Pojedyncza myśl, która stopniowo przeradza się w ideę napisania konkretnej książki, na dany temat. Nie zasiadam wówczas do pisania. Idea kiełkuje, bohaterowie nabierają konkretnych rysów psychologicznych, a ja obserwuję ich z daleka.

Nigdy nie zapisuję swoich pomysłów, gdyż wierzę, że te najbardziej wartościowe mi nie umkną. A jeśli zapomnę… cóż, najwyraźniej to nie był dobry pomysł. Później jest research. Zbieram materiały na rozmaite sposoby. Rozmawiam z lekarzami, prawnikami i innymi specjalistami.

Bohaterką mojej kolejnej powieści jest dorosła wychowanka domu dziecka. Aby wiedzieć, o czym piszę, spotkałam się z panią dyrektor sosnowieckiej placówki. Niektóre historie wymagają grzebania w materiałach źródłowych, wspomnieniach, opracowaniach. Kiedy już zbiorę wszystkie materiały, zasiadam do pisania.

Mam taką potrzebę, aby jak najszybciej opowiedzieć czytelnikom swoją historię. Kilka tygodni i po wszystkim. Najchętniej pisałabym bez przerwy. Jestem wściekła, kiedy gonią mnie inne obowiązki i muszę oderwać się od komputera. A wiadomo, jak to przy dzieciach bywa…

Skąd czerpiesz pomysły? Czy to są historie zaczerpnięte z życia?

Nie, nie piszę książek na kanwie życia znanych mi osób. Nie sugeruję się też własnymi doświadczeniami. Pomysły po prostu przychodzą mi do głowy, zupełnie nieproszone, znienacka, chociaż przyznam, że czasem zdarzy się, iż w moim bliższym lub dalszym otoczeniu coś zainspiruje mnie na tyle, że postanowię wykorzystać tę historię, a właściwie jej zalążek, bo nie śledzę z zapartym tchem, jak się skończyła, a dopisuję własne zakończenie.

Co Cię zainspirowało do napisania swojej ostatniej książki „Matka mojej córki”?

To jest pytanie, na które nie potrafię odpowiedzieć. Często pisarze opowiadają historie powstania danych książek. Nie wiem, czy koloryzują, czy to ze mną jest coś nie tak, ale mnie zazwyczaj nic, stety lub niestety, nie inspiruje. Tak było w przypadku „Matki mojej córki”. Któregoś dnia po prostu elementy tej układanki wskoczyły na właściwe miejsce, a ja nie mogłam historii, jaka zrodziła się w mojej głowie, zlekceważyć. Musiałam przelać ją na papier.

Większości zawód pisarza kojarzy się bardzo romantycznie. Społeczeństwo postrzega nas, autorów, jako ludzi czekających na kapryśną wenę, podróżujących, by znaleźć inspirację, tymczasem rzeczywistość wygląda w większości przypadków zupełnie inaczej. Ja nie czekam. Wymyślam swoje książki gdzieś między wizytą u pediatry i gotowaniem obiadu.

Na swoim blogu recenzujesz książki? Jaką literaturę sama lubisz czytać?

Literaturę obyczajową, którą sama tworzę, ale także kryminały, thrillery psychologiczne. Interesuje mnie także wybrana literatura faktu. Mój gust ewoluuje, mam wrażenie, że czytam coraz poważniejsze książki i to się przekłada na poruszane przeze mnie tematy.

Którą ze swoich książek darzysz największym sentymentem? Z której jesteś najbardziej dumna i dlaczego?

Zawsze z ostatniej. Podoba mi się, w jakim kierunku zmierza mój warsztat. Obserwuję zmiany i cieszę się, że moje pióro się wyostrza, a styl staje się coraz bardziej wyrazisty. Podejrzewam, że za rok, dwa będę miała już negatywne zdanie na temat mojej najnowszej książki, tak jak teraz nie lubię czytać swoich poprzednich powieści. 🙂

Dla własnego zdrowia psychicznego bezpieczniej jest siebie nie czytać. Myślę, że szczególne miejsce w moim sercu zawsze będzie zajmowała druga książka, „Stan nie! błogosławiony”, bo to właśnie za sprawą tej powieści dotarłam do szerszego grona odbiorców.

Czy jest coś, co łączy Twoje książki? Jakiś wspólny mianownik?

Raczej nie. Są to zupełnie odrębne historie, nie przewiduję kontynuacji żadnej z nich. Chciałabym, aby moi bohaterowie żyli dalej w świadomości czytelników. Każdy z nas, analizując własne doświadczenia i sytuację życiową, może sobie dopowiedzieć ciąg dalszy.

Jedyne co łączy moje książki to macierzyństwo. Jak dotąd wszystkie moje bohaterki są matkami. 🙂 No, i kobietami, chociaż, oczywiście, mężczyźni też się pojawiają, ale to właśnie portrety kobiet buduje mi się najlepiej.

Czy jest jakiś temat, który chciałabyś poruszyć w swojej książce?

O tak, jest całe mnóstwo takich tematów, ale nie chcę na razie zdradzić szczegółów. O wszystkim będziemy informować z wydawcą na bieżąco.

Czy pracujesz obecnie nad nową powieścią? Możesz coś o niej opowiedzieć?

Nowa powieść jest już ukończona. Obecnie trwają prace w wydawnictwie. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, ukaże się jeszcze w tym roku.

Portal Mamo Pracuj inspiruje mamy do aktywizacji zawodowej, do realizowania siebie. Wiem, że pracowałaś w banku, że nie lubiłaś tej pracy. Co sprawiło, że zdecydowałaś się wszystko zmienić i realizować swoją pasję? Pisać książki.

Paradoksalnie odkąd jestem mamą, mam więcej czasu na realizację marzeń. Macierzyństwo uczy świetnej organizacji czasu. Wcześniej zdarzało mi się przeleżeć cały dzień w łóżku, teraz najzwyczajniej nie mogę sobie na to pozwolić. Od rana jestem na pełnych obrotach. Książki zaczęłam pisać siłą rozpędu.

Doszłam do wniosku, że skoro dałam życie dwóm fantastycznym chłopcom, mogę wszystko. Dzieci są moją największą siłą, bo nauczyły mnie empatii i szerszego postrzegania świata. Dostrzegam więcej, jestem bardziej wrażliwa na potrzeby drugiego człowieka, dlatego łatwiej przychodzi mi wyłapanie emocji bohaterów.

Dlaczego zaczęłam pisać? Cóż, powód może wydawać się prozaiczny: nie chciałam wracać na etat. Kiedy mój pierwszy syn był mały, pracowałam, jak zauważyłaś, w banku. Wychodziłam z domu przed ósmą, żeby odprowadzić dziecko do przedszkola, jechałam do pracy, z której wychodziłam po siedemnastej. Zanim odebrałam syna od mamy, zrobiłam zakupy, było już po osiemnastej. Nie miałam w ogóle czasu dla mojego dziecka.

Po urodzeniu młodszego syna powiedziałam sobie „Dość!”. Nie chciałam, aby tak wyglądało całe moje życie. Wówczas prowadziłam już bloga, miałam na koncie pierwsze sukcesy, publikacje w prasie, ale nie zarabiałam na pisaniu.

Postanowiłam sobie, że muszę rozkręcić się w czasie urlopu macierzyńskiego. Jasno określiłam sobie cel i termin jego realizacji. Zaczęłam szukać zleceń w charakterze copywritera, w międzyczasie nawiązałam kilka współprac z redakcjami pism kobiecych i napisałam debiutancką powieść. Dziś żyję ze słowa pisanego, jestem panią swojego czasu. Wymaga to ode mnie dobrej organizacji czasu, ale podoba mi się, jak żyję.

Na pewno wśród naszych czytelniczek są takie, które piszą do „szuflady”, albo prowadzą blogi. Chciałyby pisać, żyć ze swojej pasji. Co byś im poradziła?

To jest trudny rynek. Nie można się zrażać. Najważniejsze to próbować, próbować i jeszcze raz próbować. W sieci jest mnóstwo ofert pracy dla copywriterów. Może zacząć od tych najprostszych tekstów? W ten sposób można szlifować warsztat i zarobić parę groszy.

Nad czym trzeba pracować, chcąc kiedyś pisać książki? Jak szkolić swój warsztat?

Pisać, pisać i jeszcze raz pisać. Zanim w końcu wydałam książkę, robiłam trzy podejścia – zaczynałam, ale nigdy nie kończyłam. Potem napisałam tekst, który był za słaby, żeby go wydać. W końcu udało mi się i dziś piszę satysfakcjonujące mnie samą – co jest bardzo ważne – teksty.

Czy trudno jest wydać w Polsce książkę?

Nie wiem sama, czy trudniej jest wydać, czy się wybić. Istnieją różne firmy, które pobierają od debiutantów pieniądze za wydanie książki, więc teoretycznie, jeśli ktoś ma kasę, może sobie opublikować powieść. Ja tego jednak nie popieram.

Uważam, że jeśli książka jest dobra, w końcu znajdzie się wydawca, który zainwestuje w nią pieniądze. A jeśli nie… trzeba spróbować raz jeszcze. I jeszcze. Nie możemy stracić jednak dystansu do swoich tekstów. Bo, wbrew pozorom, śpiewać nie każdy może, tak jak i pisać.

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę!

Zdjęcie: własność Magdalena Majcher.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Jakie marzenia mają Mamy? – jakie marzenia masz Ty?

O czym marzą Mamy? Z marzeń naszych czytelniczek, przyjaciółek, koleżanek, znajomych mam, którym zadałyśmy pytanie o prezent z okazji Dnia Matki, który sprawiłby im największą radość, powstała długa lista. Lista życzeń, skrytych marzeń Mam. Może na tej liście jest również to, o czym marzysz Ty! A może nie ma? Dopisz koniecznie w komentarzu!
  • Ewa Moskalik - Pieper - 23/05/2018
kobieta z książką w ręce odpoczywa na hamaku

Niektóre marzenia wydają się być zupełnie prozaiczne i spełniając nasze, elementarne potrzeby, okazują się być, dla wielu mam prezentem na wagę złota.

  • Sylwia chciałaby spać, aż się wyśpi (nie wątpię, że wiele z Was, by się pod tym podpisało).
  • Kasia marzy o wizycie Pani do sprzątania (nawet nie otwieram tutaj listy, bo wiecie, czym by się to skończyło 🙂  myślę, że to marzenie każdej Mamy).
  • Elżbieta chciałaby mieć weekend tylko dla siebie (nie pogardziłybyście, prawda?).
  • Patrycję ucieszyłby dzień bez wyrzutów sumienia (to ogromny ciężar, czasem każda z nas go nosi, ale gdyby to połączyć z wizytą pani do sprzątania, to byłby taki prezent dwa w jednym – wyrzuty sumienia z powodu bałaganu i bałagan załatwione za jednym zamachem).
  • Joanna zjadłaby śniadanie z rzeczy, które lubi, a potem chętnie udałaby się na masaż (to zdecydowanie zestaw działający na ciało i ducha).
  • Sabina bardzo chętnie spędzi miły wieczór z dobrą książką (albo po prostu książką, nieważne jaką 😉 ).
  • Ariadna zapewnia nas, że najlepszym prezentem jest “nicnierobienie” w domu i powierzenie wszystkich obowiązków partnerowi. Oczywiście plus śniadanie do łóżka (zgadzasz się z tym prawda? choć na jeden dzień).
  • Gosia popiera marzenia Ariadny i od siebie dodaje (zapewne marzenie większości z nas z dzieciństwa), chęć poczucia się przez moment beztroską księżniczką, a nie, panującą nad wszystkim królową matką.
  • Karolina dopisuje się do listy mam chcących tego dnia beztrosko poświęcić się tylko swoim przyjemnościom. Proponując jednocześnie od siebie, wartą zastanowienia zamianę ról z dziećmi, z pytaniem w tle czy podołałyby naszym wszystkim zachciankom i oczekiwaniom (ja jestem za – tylko co jeśli dopadną mnie wyrzuty sumienia?)
  • Paulinę ucieszy coś własnoręcznie zmajstrowanego przez dzieci, ewentualnie masaż, wykonany oczywiście przez jej własne pociechy. Do swoich życzeń Paulina dodaje spotkanie w kręgu bliskich kobiet.
  • Agata chciałaby urwać się z mężem na weekend (kto by nie chciał 😉 ).
  • Marta chciałaby spędzić ten dzień na hamaku, słysząc śpiew ptaków i delektując się promieniami słońca. I tylko niech ktoś donosi wino.
  • W przypadku Anny, prośba o stopery do uszu, zastanowiła mnie, czy jest marzeniem, czy w momencie pisania komentarza, nie była potrzebą pierwszej pomocy, ale myślę, że możemy to podciągnąć pod marzenia każdej z nas, prawda? Takie ładne, designerskie zatyczki do uszu przydałyby się w torebce każdej mamy 🙂

Marzenia do spełnienia

Są takie marzenia, które wciąż odkładamy. Tłumaczymy się innymi wydatkami, innymi potrzebami. Potrzebami innych, ważniejszymi od naszych. O tych marzeniach też napisałyście i bardzo się z tego cieszę.

Jak napisała Paulina do Agnieszki “rzuciałaś myśl w przestrzeń, z pewnością wszechświat odpowie”, tak zapewne się stanie. Mamy! mamy marzyć, mówić o swoich pragnieniach, a czas pokaże swoje.

A teraz Wasza lista marzeń na “grube” portfele, o których nie bałyście się napisać.

  • Agata marzy o wyjeździe do Nowego Jorku, na co odpowiedziała Agnieszka, że mogłaby do Lizbony 🙂
  • Aga ucieszy się chillowego wyjazdu w dzicz, z zasadniczym punktem: w trybie all inclusive, czyli myślenie, pakowanie i organizacja nie na głowie zainteresowanej.
  • Marzeniem Marii jest pierścionek z brylantem … od każdego dziecka (ciekawa jestem, ile dzieci ma Maria? 😉 )
  • W końcu padło! Izabell, Julia, Elżbieta chciałyby w prezencie wyjazd do SPA. Oczywiście lista podpisów pod tym marzeniem nie ma końca.
  • Aneta chętnie weźmie udział w warsztatach rozwojowych, a od dzieci otrzyma podróż – niespodziankę.

Marzenia, które najczęściej się powtarzają to te dotyczące najzwyklejszych spraw. Najbardziej brakuje nam wolnego czasu dla siebie. Żeby ktoś “zabrał nam z rąk” te wszystkie zadania do wykonania i powiedział, że: dzisiaj nie musisz nigdzie jechać, pamiętać o terminach, niczego załatwiać etc.

Móc pobyć ze sobą samą, pochodzić po ulubionych miejscach, bez pośpiechu, wypić spokojnie kawę w kawiarni, wybrać się na rodzinny piknik. Przecież  nie uciekacie też od marzeń związanych z rodziną. Od chęci spędzenia tego czasu z dziećmi. Bez nich nie byłybyśmy Mamami, a wtedy to nie byłoby nasze Święto 🙂

Jednak taki reset zadaniowy przydałby się pewnie każdej z nas. Tylko czy potrafimy odpuścić, nie myśleć? Czy potrafimy pozbawić się bycia w gotowości i nie zachodzić w głowę, jak tam moja rodzina sobie radzi beze mnie? Czy potrafimy wypoczywać?

Ale to już temat na inny artykuł.

Jeszcze ja i moje marzenie. Chcę, aby spełniły się Wasze marzenia, bo wtedy spełnią się i moje, bo wiele z Was wysłało również moje w przestrzeń. Wszechświat odpowie. I tego Nam życzę z okazji Dnia Matki!

Liczę również, że ta lista nie ma końca, że nadal będziecie marzyć i spełniać swoje marzenia.

Zdjęcie: 123rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Dlaczego warto szczotkować włosy?

Wczoraj obchodziłyśmy Dzień Kobiet, więc temat też typowo kobiecy. Będzie o włosach. Żeby jednak było ciekawie i bez przynudzania o szamponach i odżywkach, cofniemy się do końca XIX wieku i podam kilka ciekawostek o tym, jak nasze prababki dbały o włosy. A trzeba dodać, że łatwo nie miały. Nie było wówczas dostępu do takiej masy preparatów, jaką mamy dziś na rynku, a mimo to efekty ich starannej pielęgnacji wzbudzają zachwyt, gdy oglądamy stare fotografie.
  • Małgorzata Krzyworączka - 08/03/2018
szczotki z włosia dzika

Kosmetyki domowej receptury

Szampony pojawiły się dopiero w latach 30-tych XX wieku i nie przyjęły się od razu, więc do tego czasu najczęstszym środkiem do mycia włosów były łagodne mydła.

Włosy myło się zazwyczaj raz w tygodniu. Jako odżywkę kobiety stosowały żółtka kurzych jaj. Najczęściej mieszano je z ciepłą wodą i przemywano nimi włosy. Zabieg ten miał chronić je przed przesuszaniem i rozdwajaniem. Niestety po takich zabiegach włosy zwyczajnie się sklejały i były matowe. Aby temu zapobiec należało na koniec spłukać je wodą z octem, żeby nadać im blasku.

Bardzo popularne były także różne ziołowe płukanki, które dawały efekt koloryzujący. Np. herbatę i korę dębu stosowały brunetki i szatynki, a także blondynki, które chciały nieco przyciemnić swój naturalny kolor. Kolor złocisty świetnie utrzymywał się przy płukaniu włosów naparem z rumianku. Płukanka sporządzona z naparu z liści pokrzywy była świetnym sposobem na przetłuszczające się i wypadające włosy.

Sprawdzone receptury domowej roboty i czerpanie z mocy natury to nie jedyny sekret pięknych włosów naszych prababek. Ważnym elementem ówczesnej pielęgnacji było szczotkowanie.

Szczotkowanie włosów

Czynność ta miała niewiele wspólnego z dzisiejszym szczotkowaniem. Przede wszystkim był to bardzo czasochłonny, żmudny zabieg. Należało wykonać przynajmniej 50 ruchów szczotki, zaczynając od nasady włosów, aż po same końce. Był to niemały wysiłek, chociażby ze względu na długie włosy, które były wtedy normą. Małe dziewczynki już od najmłodszych lat miały wpajaną zasadę, aby staranne szczotkować włosy przed snem. Szczotkowanie włosów było nieodzownym codziennym kobiecym rytuałem w każdym domu.

Celem takiego zabiegu nie było tylko rozczesywanie, ale także usuwanie zanieczyszczeń, które nagromadziły się w ciągu całego dnia. Pamiętajmy, że w tamtych czasach nie było tak skutecznie oczyszczających szamponów. Długie minuty spędzone na szczotkowaniu miały pomóc w usunięciu martwych włosów, łupieżu i kurzu.

 

Czym szczotkowano włosy? Nasze prababki używały szczotek z naturalnego włosia. Były to kunsztownie wykonane przedmioty, przeważnie z twardego drzewa, nawlekane ręcznie prawdziwą szczeciną dzika, która znacząco wpływała na kondycję ich włosów.

Szczotka do włosów ze szczeciny dzika

Dlaczego szczotki ze szczeciny były tak zbawienne dla ówczesnych fryzur? Szczecina dzika i ludzkie włosy mają bardzo zbliżoną strukturę. Ich podstawowym budulcem jest keratyna – dlatego włosie z dzika jest tak dobroczynne dla włosów.

Naturalna szczecina w czasie rozczesywania dobrze rozprowadza sebum po całej długości włosa, tym samym dodaje mu połysku, domyka łuski, wygładza go. Sebum wytwarzane przez gruczoły łojowe skóry, rozprowadzone za pomocą szczotki, stanowi naturalną ochronę przed wiatrem, słońcem i innymi czynnikami. Szczecina dzika nie szarpie włosów i pozwala na rozczesanie pasm bez uszkadzania struktury włosa.

Szczotkowanie włosów daje także lepsze ukrwienie skóry głowy, co wpływa na wzmocnienie cebulek włosów. To specyficzny masaż głowy, który relaksuje, rozluźnia, łagodzi napięcie nerwowe, pobudza krążenie krwi i rozgrzewa skórę, a to przyczynia się do świetnej kondycji włosów.

W naszych czasach, mimo, że szczotki ze szczeciny dzika są nadal w sprzedaży, to jest to produkt niszowy. Mało jest zwolenniczek tradycyjnej metody szczotkowania. Chociaż nie brakuje entuzjastów długich włosów, poglądy na temat techniki szczotkowania uległy pewnej ewolucji. Rynek oferuje szeroką gamę szczotek z tworzywa sztucznego. Włosie syntetyczne nie zwiększa nawilżenia włosów i jest mniej elastyczne, co może powodować większą łamliwość włosów, jednak skuteczniej i szybciej rozczesuje gęste fryzury.

Od pewnego czasu dostępne są na rynku szczotki z mieszanym włosiem, które łączą zalety szczotek naturalnych i syntetycznych – wykorzystują dobroczynne działanie naturalnego włosia, a do tego ułatwiają rozczesywanie bujnych fryzur.

Włosy były i są niezaprzeczalnym atrybutem kobiecej urody, mimo że wraz z postępem zmienia się sposób ich pielęgnacji. Dziś półki sklepowe uginają pod ciężarem różnych specyfików. Produkty są dostępne od ręki. Nikt już nie biega po łące i nie zbiera ziół, które mogłyby przywrócić blask i sprężystość fryzurze, jednak może warto od czasu do czasu wrócić do tych mniej wyszukanych zabiegów pielęgnacyjnych w zaciszu własnej łazienki. Proste czynności pielęgnacyjne, jak szczotkowanie, czy receptury, które stosowały nasze babcie, może są trochę przestarzałe i czasochłonne, ale nie mniej skuteczne 🙂

Wszystkie szczotki do włosów prezentowane na zdjęciach dostępne są w sklepie internetowym Fasja.com, gdzie znajdziesz szeroki wybór szczotek z naturalnego włosia nie tylko do włosów, ale także do masażu ciała. Można tam dobrać odpowiednią szczotkę dla siebie, zarówno pod względem kształtu, jak i twardości włosia.

Zdjęcia: własność sklepu Fasja.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Małgorzata Krzyworączka
Mama dwójki wspaniałych dzieci - Ani i Tomka. Prowadzi sklep internetowy z naturalnymi kosmetykami Fasja.pl
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail