Czego szukasz

Jak zamienić swoją pasję w pracę – rozmowa z Magdaleną Majcher

Żyć i zarabiać robiąc to, co się kocha, to bajka? Rzucić posadę w banku i z pasji uczynić swoją pracę zarobkową? Magdalena Majcher autorka powieści obyczajowych m.in. „Matka mojej córki”, postawiła sobie za cel, że musi rozkręcić swoje pisanie w czasie urlopu macierzyńskiego. Efektem są już trzy książki, a zapowiadają się kolejne. Powiadają, że chcieć, to móc!

  • Ewa Moskalik - Pieper - 14/06/2017
pisarka Magdalena Majcher siedzi w fotelu trzymając w rękach swoją najnowszą książkę

Magdo dla kogo są Twoje książki? Jak wyobrażasz sobie swoje czytelniczki?

Piszę książki, jakie sama chętnie chciałabym przeczytać, więc może opowiem o tym, czego ja oczekuję od powieści obyczajowej. Przede wszystkim: bogatych portretów psychologicznych, trudnych tematów i dylematów natury moralnej. Nie lubię ckliwych romansów, dlatego sama ich nie piszę. Myślę, że książki mojego autorstwa znajdą odbiorców przede wszystkim wśród kobiet inteligentnych, świadomych swojej kobiecości, posiadających już pewien bagaż doświadczeń.

Czy zawsze wiedziałaś, że chcesz pisać? Czy marzyłaś, żeby zostać pisarką?

Wiedziałam, że chcę pisać, ale marzyłam o tym, żeby zostać dziennikarką. Prawie się udało. 🙂 Już jako dziecko czerpałam frajdę ze słowa pisanego, uwielbiałam zarówno czytać, jak i pisać.

Pierwsze próby tworzenia własnych tekstów miały miejsce już w podstawówce, a zadebiutowałam w wieku 26 lat. W międzyczasie trochę pobłądziłam, nie wiedząc, jak ze swej pasji uczynić pracę zarobkową.

Myślałam, że muszę żyć tak jak „wszyscy” – pracować na etacie, odprowadzać składki emerytalne do ZUS-u i spędzać bite osiem godzin dziennie w pracy. Odważyłam się dopiero po urodzeniu drugiego dziecka. Może potrzebowałam czasu, aby dojrzeć, odwagi?

Jak pracujesz nad książką? Jak długo powstają Twoje powieści?

Najpierw jest impuls. Pojedyncza myśl, która stopniowo przeradza się w ideę napisania konkretnej książki, na dany temat. Nie zasiadam wówczas do pisania. Idea kiełkuje, bohaterowie nabierają konkretnych rysów psychologicznych, a ja obserwuję ich z daleka.

Nigdy nie zapisuję swoich pomysłów, gdyż wierzę, że te najbardziej wartościowe mi nie umkną. A jeśli zapomnę… cóż, najwyraźniej to nie był dobry pomysł. Później jest research. Zbieram materiały na rozmaite sposoby. Rozmawiam z lekarzami, prawnikami i innymi specjalistami.

Bohaterką mojej kolejnej powieści jest dorosła wychowanka domu dziecka. Aby wiedzieć, o czym piszę, spotkałam się z panią dyrektor sosnowieckiej placówki. Niektóre historie wymagają grzebania w materiałach źródłowych, wspomnieniach, opracowaniach. Kiedy już zbiorę wszystkie materiały, zasiadam do pisania.

Mam taką potrzebę, aby jak najszybciej opowiedzieć czytelnikom swoją historię. Kilka tygodni i po wszystkim. Najchętniej pisałabym bez przerwy. Jestem wściekła, kiedy gonią mnie inne obowiązki i muszę oderwać się od komputera. A wiadomo, jak to przy dzieciach bywa…

Skąd czerpiesz pomysły? Czy to są historie zaczerpnięte z życia?

Nie, nie piszę książek na kanwie życia znanych mi osób. Nie sugeruję się też własnymi doświadczeniami. Pomysły po prostu przychodzą mi do głowy, zupełnie nieproszone, znienacka, chociaż przyznam, że czasem zdarzy się, iż w moim bliższym lub dalszym otoczeniu coś zainspiruje mnie na tyle, że postanowię wykorzystać tę historię, a właściwie jej zalążek, bo nie śledzę z zapartym tchem, jak się skończyła, a dopisuję własne zakończenie.

Co Cię zainspirowało do napisania swojej ostatniej książki „Matka mojej córki”?

To jest pytanie, na które nie potrafię odpowiedzieć. Często pisarze opowiadają historie powstania danych książek. Nie wiem, czy koloryzują, czy to ze mną jest coś nie tak, ale mnie zazwyczaj nic, stety lub niestety, nie inspiruje. Tak było w przypadku „Matki mojej córki”. Któregoś dnia po prostu elementy tej układanki wskoczyły na właściwe miejsce, a ja nie mogłam historii, jaka zrodziła się w mojej głowie, zlekceważyć. Musiałam przelać ją na papier.

Większości zawód pisarza kojarzy się bardzo romantycznie. Społeczeństwo postrzega nas, autorów, jako ludzi czekających na kapryśną wenę, podróżujących, by znaleźć inspirację, tymczasem rzeczywistość wygląda w większości przypadków zupełnie inaczej. Ja nie czekam. Wymyślam swoje książki gdzieś między wizytą u pediatry i gotowaniem obiadu.

Na swoim blogu recenzujesz książki? Jaką literaturę sama lubisz czytać?

Literaturę obyczajową, którą sama tworzę, ale także kryminały, thrillery psychologiczne. Interesuje mnie także wybrana literatura faktu. Mój gust ewoluuje, mam wrażenie, że czytam coraz poważniejsze książki i to się przekłada na poruszane przeze mnie tematy.

Którą ze swoich książek darzysz największym sentymentem? Z której jesteś najbardziej dumna i dlaczego?

Zawsze z ostatniej. Podoba mi się, w jakim kierunku zmierza mój warsztat. Obserwuję zmiany i cieszę się, że moje pióro się wyostrza, a styl staje się coraz bardziej wyrazisty. Podejrzewam, że za rok, dwa będę miała już negatywne zdanie na temat mojej najnowszej książki, tak jak teraz nie lubię czytać swoich poprzednich powieści. 🙂

Dla własnego zdrowia psychicznego bezpieczniej jest siebie nie czytać. Myślę, że szczególne miejsce w moim sercu zawsze będzie zajmowała druga książka, „Stan nie! błogosławiony”, bo to właśnie za sprawą tej powieści dotarłam do szerszego grona odbiorców.

Czy jest coś, co łączy Twoje książki? Jakiś wspólny mianownik?

Raczej nie. Są to zupełnie odrębne historie, nie przewiduję kontynuacji żadnej z nich. Chciałabym, aby moi bohaterowie żyli dalej w świadomości czytelników. Każdy z nas, analizując własne doświadczenia i sytuację życiową, może sobie dopowiedzieć ciąg dalszy.

Jedyne co łączy moje książki to macierzyństwo. Jak dotąd wszystkie moje bohaterki są matkami. 🙂 No, i kobietami, chociaż, oczywiście, mężczyźni też się pojawiają, ale to właśnie portrety kobiet buduje mi się najlepiej.

Czy jest jakiś temat, który chciałabyś poruszyć w swojej książce?

O tak, jest całe mnóstwo takich tematów, ale nie chcę na razie zdradzić szczegółów. O wszystkim będziemy informować z wydawcą na bieżąco.

Czy pracujesz obecnie nad nową powieścią? Możesz coś o niej opowiedzieć?

Nowa powieść jest już ukończona. Obecnie trwają prace w wydawnictwie. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, ukaże się jeszcze w tym roku.

Portal Mamo Pracuj inspiruje mamy do aktywizacji zawodowej, do realizowania siebie. Wiem, że pracowałaś w banku, że nie lubiłaś tej pracy. Co sprawiło, że zdecydowałaś się wszystko zmienić i realizować swoją pasję? Pisać książki.

Paradoksalnie odkąd jestem mamą, mam więcej czasu na realizację marzeń. Macierzyństwo uczy świetnej organizacji czasu. Wcześniej zdarzało mi się przeleżeć cały dzień w łóżku, teraz najzwyczajniej nie mogę sobie na to pozwolić. Od rana jestem na pełnych obrotach. Książki zaczęłam pisać siłą rozpędu.

Doszłam do wniosku, że skoro dałam życie dwóm fantastycznym chłopcom, mogę wszystko. Dzieci są moją największą siłą, bo nauczyły mnie empatii i szerszego postrzegania świata. Dostrzegam więcej, jestem bardziej wrażliwa na potrzeby drugiego człowieka, dlatego łatwiej przychodzi mi wyłapanie emocji bohaterów.

Dlaczego zaczęłam pisać? Cóż, powód może wydawać się prozaiczny: nie chciałam wracać na etat. Kiedy mój pierwszy syn był mały, pracowałam, jak zauważyłaś, w banku. Wychodziłam z domu przed ósmą, żeby odprowadzić dziecko do przedszkola, jechałam do pracy, z której wychodziłam po siedemnastej. Zanim odebrałam syna od mamy, zrobiłam zakupy, było już po osiemnastej. Nie miałam w ogóle czasu dla mojego dziecka.

Po urodzeniu młodszego syna powiedziałam sobie „Dość!”. Nie chciałam, aby tak wyglądało całe moje życie. Wówczas prowadziłam już bloga, miałam na koncie pierwsze sukcesy, publikacje w prasie, ale nie zarabiałam na pisaniu.

Postanowiłam sobie, że muszę rozkręcić się w czasie urlopu macierzyńskiego. Jasno określiłam sobie cel i termin jego realizacji. Zaczęłam szukać zleceń w charakterze copywritera, w międzyczasie nawiązałam kilka współprac z redakcjami pism kobiecych i napisałam debiutancką powieść. Dziś żyję ze słowa pisanego, jestem panią swojego czasu. Wymaga to ode mnie dobrej organizacji czasu, ale podoba mi się, jak żyję.

Na pewno wśród naszych czytelniczek są takie, które piszą do „szuflady”, albo prowadzą blogi. Chciałyby pisać, żyć ze swojej pasji. Co byś im poradziła?

To jest trudny rynek. Nie można się zrażać. Najważniejsze to próbować, próbować i jeszcze raz próbować. W sieci jest mnóstwo ofert pracy dla copywriterów. Może zacząć od tych najprostszych tekstów? W ten sposób można szlifować warsztat i zarobić parę groszy.

Nad czym trzeba pracować, chcąc kiedyś pisać książki? Jak szkolić swój warsztat?

Pisać, pisać i jeszcze raz pisać. Zanim w końcu wydałam książkę, robiłam trzy podejścia – zaczynałam, ale nigdy nie kończyłam. Potem napisałam tekst, który był za słaby, żeby go wydać. W końcu udało mi się i dziś piszę satysfakcjonujące mnie samą – co jest bardzo ważne – teksty.

Czy trudno jest wydać w Polsce książkę?

Nie wiem sama, czy trudniej jest wydać, czy się wybić. Istnieją różne firmy, które pobierają od debiutantów pieniądze za wydanie książki, więc teoretycznie, jeśli ktoś ma kasę, może sobie opublikować powieść. Ja tego jednak nie popieram.

Uważam, że jeśli książka jest dobra, w końcu znajdzie się wydawca, który zainwestuje w nią pieniądze. A jeśli nie… trzeba spróbować raz jeszcze. I jeszcze. Nie możemy stracić jednak dystansu do swoich tekstów. Bo, wbrew pozorom, śpiewać nie każdy może, tak jak i pisać.

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę!

Zdjęcie: własność Magdalena Majcher.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Jedna odpowiedź do “Jak zamienić swoją pasję w pracę – rozmowa z Magdaleną Majcher”

  1. […] Wywiad dla portalu Mamo Pracuj […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Horoskop dla Mamy. Co nas czeka w 2018 roku?

Dlaczego lepiej nie wchodzić pod rogi Mamom spod znaku Koziorożca, na czyj widok zbaranieją Mamy urodzone w znaku Barana i dlaczego Mamy - Ryby to kobiety z ikrą? Co czeka Mamy w 2018? Horoskop na wesoło - tylko dla Mam. Przeczytaj, żebyś potem nie żałowała!
  • Agnieszka Nietresta-Zatoń - 28/12/2017
piękna kobieta w zimowej aurze

Co czeka Mamy w 2018 roku?

Koziorożec (22.12 – 19.01)

To nie jest typ Mamy głupiej kozy (por.: wysoka jak brzoza, a głupia jak koza) zapędzonej w kozi róg. Mama spod znaku Koziorożca to osoba waleczna, a marudzących i opóźniających jej marsz ku świetlistej przyszłości własnej oraz osobistych dzieciąt bierze na rogi. Jeszcze się taki nie urodził, co by Mamie grudniowo-styczniowej przeszkodził.

W nadchodzącym roku lepiej nie wchodzić Mamie spod znaku Koziorożca pod rękę, znaczy się rogi. Rogi to ona może komuś doprawić, jak się ten ktoś (tak, do pana mówię!) nie ogarnie i nie zacznie z Mamą grudniowo-styczniową współpracować.

Poza tym wszystko pójdzie zgodnie z planem: wrogów w kozi róg zapędzi, przyjaciół z kąta wyciągnie i zmotywuje i nie dopuści do sytuacji, w której musiałaby rzec: miałeś chamie złoty róg, ostał ci się jeno sznur…

Wodnik (20.01 – 18.02)

Mamy spod znaku Wodnika specjalizują się w skokach na głęboką wodę. Mają przy tym doskonałe wyczucie linii brzegowej oraz niezgłębione pokłady zdrowego rozsądku, nigdy więc nie skaczą na główkę w miejscach niebezpiecznych.

Świetnie czują się na pełnym morzu możliwości, jak i w błotnistych szuwarach codzienności. Ich pociechy są równie bardzo co Mamy styczniowo – lutowe rozgarnięte i kumate (re-re-kum-kum). Po prostu, krew nie woda…

W 2018 roku Mamy spod znaku Wodnika wypłyną na szerokie wody możliwości. Przestaną taplać się w bajorku codzienności, pozwolą wypłynąć na powierzchnię wody swoim zdolnością i talentom.

Mamy styczniowo-lutowe wiedzą, jak łatwo popłynąć chlapiąc ozorem na prawo i lewo i w tym roku chlapanie się skończy, a na efekty nie będzie trzeba długo czekać. Spotka je deszcz nagród, rzeka propozycji i ocean możliwości.

Ryby (19.02  – 20.03)

To Mamy z ikrą – zawsze w biegu, zawsze z pomysłami, zawsze z energią i wśród ludzi. Absolutnie nie są śliskie, ani żarłoczne. Zdrowe jak kwasy Omega 3 i dbające o swój narybek niczym matka natura.

Radzą sobie w każdej wodzie, zarówno w płytkiej i mętnej, jak i na oceanie podczas sztormu. Z taką matką zgubić to jak znaleźć – sto pomysłów na minutę, a co jeden to lepszy. W myśl zasady, że ryba psuje się od głowy – nie psują się nigdy.

Nadchodzący rok sprawi, że Mamy lutowo – marcowe przylutują wreszcie wszystkim maruderom i marcowym zającom, same zaś popłyną w górę rzeki w poszukiwaniu straconego czasu.

Podchowane dzieci zajmą się sobą, niepodchowane odnajdą się w towarzystwie tatusiów z ikrą (by nie rzec: z jajami…) tudzież opiekunek.

Kiedy syte wrażeń matki wrócą na rodzinne łono, okaże się, że nie są już płotkami, a rekinami (biznesu), co całej rodzinie wyjdzie na zdrowie.

Baran (21.03 – 19.04)

Nie ma Mam baranów, ale zdarza im się czasem, że baranieją na widok dokonań swoich partnerów lub dzieci. Na szczęście same coraz rzadziej kierują się owczym pędem.

Mamy urodzone w znaku Barana mają naturalną tendencję do brania byka za rogi i nie wahają się opuszczać stada, w którym barany dominują. Nie mają też żadnych oporów przed uświadomieniem baranom, że tymi  baranami są. Szczególną niechęcią obdarzają zaś capów…

2018 rok przyniesie matkom marcowo – kwietniowym mniej zbaranień, więcej zadziwień, zaciekawień i zadumań. Owczy pęd do bycia taką jak wszystkie inne oraz do robienia wszystkiego w ten sam sposób jak inne matki na zawsze ulegnie zapomnieniu. Zatem, na nowy rok przybędzie czasu, miejsca i siły na maminy barani skok.

Byk (20.04 – 22.05)

Wszystkie Mamy są bycze i na pewno żadna się nie byczy. To jest naukowo udowodnione! Mają za to skłonności do brania na siebie zbyt wielu obowiązków, które niejednego byka na dopingu rozłożyłyby na łopatki.

Często patrzą z byka na inne Mamy, nie mające tendencji sadomasochistycznych. Jednak łagodnieją, kiedy zdejmie im się z pleców nadmiar bagażu i przekona, że umycie okien na święta, ich świętym obowiązkiem nie jest.

2018 rok złagodzi obyczaje byczych Mam na tyle, że mogą nawet odpuścić swym najbliższym grzech zostawiania kubków po herbacie w niedozwolonych ku temu miejscach, bądź przymkną oko na znajdujące się w dziwnych miejscach szczątki garderoby innych domowników.

Złagodnienie skutkować będzie również znalezieniem czasu na byczenie się i patrzenie w gwiazdy, a może nawet kąpiel przy świecach w pieszczocie pian – w odstępach cyklicznych.

Bliźnięta (23.05 – 21.06)

Urodzenie pod znakiem bliźniąt oraz urodzenie bliźniąt daje Mamom niezwykłą zdolność do rozdwojenia się. Posiadają również umiejętności bilokacji, teleportacji oraz – co się często zdarza – transmutacji, czyli coś z niczego a’la DIY.

Ostatnią przydatną zdolnością zwłaszcza dla Mam bliźniąt, trojaczków i dalszych wieloraczków jest wentylacja, która szczególnie przydaje się w gronie najlepszych przyjaciółek. Taka wykształcony przez pokolenia mechanizm obronny zabezpieczający Mamy  przed przepaleniem zwojów.

Mamy majowo-czerwcowe oraz Mamy przychodzących na świat parami tudzież stadami przychówków, nareszcie odetchną.

Wraz z innymi Mamami na be (patrz wyżej) odkryją wreszcie uroki zajmowania się wyłącznie sobą w czasie i przestrzeni,  wtedy gdy w tym samym czasie dzieci zajmować się będą wyłącznie dziećmi.

Ta praca w podgrupach poskutkuje nawiązaniem nowych przyjaźni zarówno między matkami, jak i między wspomnianym przychówkiem.

Rak (22.06 – 22.07)

Mamy rak nie chodzą wspak, ani nie wycofują się rakiem z danych obietnic. Nie mają też tendencji do uszczypliwych uwag wobec innych Mam. Nie barwią się również na czerwono, gdy niebaczne dziecię wyleje na którąś gorącą i lepką zupkę lub herbatkę.

Mamy spod znaku Raka używają słów powszechnie uznanych za niewłaściwe w towarzystwie małoletnich, ale robią to z takim wdziękiem (często jeszcze w językach obcych), że nikt nie ma im tego za złe.

Rok 2018 będzie dla Mam czerwcowo – lipcowych pełnym niespodzianek. Okaże się bowiem, że spodziewana podwyżka nie nadejdzie. Nadejdą natomiast niespodziewane zlecenia na spore kwoty, co skutecznie zrównoważy domowy budżet.

Te z Mam, które po swoich dzieciach nie spodziewały się już absolutnie niczego dobrego, będą pozytywnie zaskoczone. A Mamy oczekujące dziecka doczekają się go, a Mamy nie oczekujące potomstwa –  nie doczekają się go.

Lew (23.07 – 23.08)

Lwie Mamy – to zawsze te panujące nad sytuacją, a kiedy chwila słabości sprawi, że nie panują, wtedy pokazują lwi pazur i nikt się nawet nie domyśla ich kłopotów.

Mamy urodzone w znaku Lwa bronią swych dzieci jak lwice, ale też potrafią wychować potomków płci męskiej na salonowe lwy, nie zdejmując z ich ramion trudności, które hartują kocięta w życiowych bojach.

Żeńskie potomstwo Mam lwic wyrasta na nieodrodne córeczki mamusi, co z kolei gwarantuje, że ich synowie także wyjdą na ludzi.

Rok 2018 lwice spędzą na odcinaniu kuponów, a przechadzając się kocim krokiem po włościach poczują się wreszcie na swoim miejscu.

Poczują przyjemność z dobrze spełnionych obowiązków, a oddadzą pole lwom, które będą mogły się wykazać nie tylko siłą mięśni, ale również innych struktur cielesnych. Leżąc i obserwując zaistniałą sytuację, lwice za to przypomną sobie o sobie i zajmą się sobą.

Panna (24.08 – 22.09)

Czasem zbyt poukładana Mama Panna próbuje też porządkować pokoje innych członków rodziny oraz w głowach towarzyszy życia. Gdy dotrze do niej, że nie musi matkować całemu światu – ludziom, faunie i florze – odzyskuje spokój ducha i zaczyna żyć swoim życiem.

Jednak zdarza się jej to zbyt rzadko, dlatego Mama spod znaku Panny może być nadopiekuńcza i nieco irytująca.

Nadchodzący rok będzie dla Mam sierpniowo-wrześniowych rokiem przełomowym. Otóż nastąpi długo oczekiwany w nich przełom i przestaną zbawiać wszystko i wszystkich dookoła. Zajmą się za to zabawianiem innych.

Odkryją urok nie ogarniania się, wyluzowywania, odpuszczania sobie i bliźnim oraz przecinania węzłów gordyjskich zamiast ich pedantycznego rozplątywania.

Waga (23.09 – 22.10)

Mama Waga, to ważąca słowa i lekceważąca bzdurne konwenanse istota. Ma jasno sprecyzowane poglądy oraz stanowczo wyrażone i wyważone zdanie, którego nie waha się użyć podczas sporów wszelakich.

Mama wrześniowo-październikowa pewną ręką zarządza swoim stadem, mówi to, co myśli, nigdy nie żałuje, że coś zrobiła – wyznaje zasadę lepiej grzeszyć i potem żałować, niż żałować, że się nie grzeszyło.

W rok 2018 rozważne Mamy spod znaku Wagi wejdą pewnym krokiem. Poczucie sprawstwa ich nie opuści, a waga wypowiadanych przez nie świątecznych życzeń i noworocznych planów okaże się nie do przecenienia – to będą samospełniające się przepowiednie.

Wagowo się Mamy wrześniowo-październikowe nie zmienią, mogą więc nierozważnie jeść ukochane słodkości na wagę – żaden kilogram krówek, czy kasztanków w biodra im nie pójdzie.

Skorpion (23.10 – 21.11)

Na pozór łagodne Mamy spod znaku Skorpiona skłonne są do kąsania ręki, która zostanie na nie podniesiona. To samo dotyczy dzieci i innych znaczących osób.

Najbardziej bolesne bywa kąsanie werbalne, niż ewentualne wbijanie jadowego kolca. Wiadomo bowiem, że kolec ów znajduje się w odwłoku, czyli tam, gdzie Mamy październikowo – listopadowe mają wszystkich, którzy wiedzą lepiej, jak powinny żyć.

Dla Mam Skorpionów rok 2018 to spokojny, nie przerywany jadowitymi ani ostrymi słowami czas.

Zdrowie, dostatek i równowaga to słowa klucze na najbliższe miesiące. Mamy skorpionice staną się łagodne jak baranki i skłonne do współpracy, zaś osoby mające w odwłoku zaszczycą swą uwagą, czasem przeprosinami i ociepleniem stosunków. I tak będzie aż do dnia, w którym ktoś nadepnie im na ogon…

Strzelec (22.11 – 21.12)

Matki spod znaku Strzelca słyną ze strzelania kulą w płot. Zawsze chcą dobrze i zawsze wychodzi tak samo. W myśl zasady: człowiek strzela, pan Bóg kule nosi, a matki listopadowo – grudniowe często zamieniają strzały na kule i udają się na kręgle, żeby odwrócić swą napiętą jak cięciwa uwagę od pokusy uszczęśliwiania na siłę całej ludzkości oraz stworzeń żyjących na innych planetach.

Rok 2018 to dla Mam strzelających słowami i pomysłami z prędkością karabinu maszynowego czas lekkiego spowolnienia. Nieustannie, narażone są na postrzał w krzyżu, będąc jednocześnie postrzelonymi mentalnie, na wszelkie cielesne dolegliwości reagują podwójną irytacją.

Swój galop wyścigowy zmienią na galop roboczy i w końcu przestaną strzelać oczami na przystojnych brunetów, niczym nie różniących się od ich osobistych, na lasso już wcześniej schwytanych.

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Nietresta-Zatoń
Nałogowa czytelniczka, która kocha pisać i pisarka, która nie umie żyć bez czytania. Autorka powieści "Oaza spokoju" i "Pustostan". Copywriterka, webwriterka, blogerka. Matka, żona i kociara z tytułem naukowym.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Akcja Kobiety dla Kobiety – Zmień siebie, daj siebie!

Już 4 listopada w Krakowie odbędzie się Gala Finałowa akcji "Kobiety dla kobiety"- Zmień siebie, daj siebie, którą zorganizowała Fundacja 3-4-Start dla Oli - samotnej mamy, chorującej na białaczkę. Podczas wydarzenia odbędzie się pokaz mody, a każdy uczestnik będzie mógł wziąć udział w metamorfozach i licytacji sukienek, z której dochód zostanie przeznaczony na leczenie Oli.
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 31/10/2017
Spotkanie Kobiety dla kobiety!

Fundacja 3-4-Start zaprasza 4 listopada br. na Galę Finałową akcji „Kobiety dla Kobiety” – Zmień siebie, daj siebie!, która odbędzie się w restauracji Marmolada w Krakowie.

Tego dnia wielu wrażeń z pewnością dostarczy pokaz mody sukienek marki Lala Gusta. Każdą z nich będzie można wylicytować, a dochód zostanie przeznaczony na pomoc dla Oli, chorej na białaczkę podopiecznej Fundacji, dla której została zorganizowana cała akcja.

Podczas gali zobaczymy: przemiany uczestniczek projektu, które przez dwa miesiące pracowały nad swoim wizerunkiem ze specjalistami od zdrowia, kosmetyki i zdrowego stylu życia oraz wystawę fotografii uczestniczek projektu (za wizaż odpowiada charakteryzatorska Anna Zatorska, natomiast fotografie wykona Izabela Brańka, właścicielka firmy Kocie Kadry).

W programie przewidziane są także:

Warsztaty z pewności siebie – poprowadzone przez Ewelinę Siatkiewicz – organizatorkę spotkań „Skrzydła Kobiety”. Hasło „Zmień siebie – daj siebie” towarzyszy akcji od samego początku, dlatego podczas gali wszyscy goście będą mieli możliwość wniesienia w swoje życie pozytywnych zmian.

Część networkingowa, którą poprowadzi Dorota Mastalska z Areny Biznesu.

Spotkanie z gościem specjalnym – Danutą Awolusi, autorką książek – w tym publikacji „Odważona”, która dokonała niezwykłej przemiany i w półtora roku schudła 70 kilogramów.

Spotkanie Kobiety dla kobiety!

Zapewniamy, że na gali będzie bardzo kobieco, co nie znaczy, że panowie nie są zaproszeni. Wiadomo przecież, że pierwiastki męskie i żeńskie wzajemnie się uzupełniają i razem rozkwitają najpełniej.

Serdecznie zapraszamy!

Liczba miejsc jest ograniczona, więc nie czekajcie z zamawianiem biletów do ostatniej chwili 😉

Więcej informacji o wydarzeniu można przeczytać tutaj.

Zdjęcia: własność kobietydlakobiety.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail