Czego szukasz

Kraków, Londyn i Gdańsk! Dzięki pracy w korporacji możemy spełniać marzenie o podróżach

Swoją inspirującą historią dzieli się Mariola Stelmachowska, Training Manager w State Street Bank, która wraz z całą rodziną odkrywa kolejne miasta, pracując w różnych oddziałach jednej firmy! Jak to jest pracować w różnych miejscach w tej samej firmie? Dlaczego również dzieci korzystają z podróżowania i rozwoju rodziców? Jak firma State Street Bank wspiera swoich pracowników w godzeniu życia prywatnego i zawodowego? O tym wszystkim przeczytacie w najnowszym wywiadzie.

  • Anna Łabno - Kucharska - 24/02/2019
Mariola Stelmachowska, Training Manager w State Street Bank

Mariolu, pamiętam jak słuchałam Twojej opowieści o początkach pracy i przeprowadzce do innego kraju, pomyślałam, że to była fantastyczna przygoda. Kraków – Londyn – Gdańsk – w skrócie tak to wyglądało. Opowiesz naszym czytelniczkom coś więcej na ten temat oraz o tym, jak zrodził się pomysł na pracę w State Street Bank?

Na State Street Bank zwrócił mi uwagę mój mąż. Wtedy State Street było nowością na rynku pracy w Krakowie, gdzie królowały shared service centers. Finanse, fundusze inwestycyjne – brzmiało to ciekawie zarówno dla absolwenta Uniwersytetu Ekonomicznego, jak i matematyka. W tym samym czasie wspólnie wyjechaliśmy na szkolenie do Luxemburga i Belgii. Weekendy wykorzystaliśmy na zwiedzanie, pojechaliśmy między innymi autostopem do Paryża.

Po powrocie do Krakowa pracowałam w dziale wyceny funduszy, później w dziale szkoleń, gdzie jestem do dziś. Po drodze był ślub, urodziły się nam dwie córki, które teraz mają 6 i 4 lata. W czasie ciąży zaczęliśmy myśleć o wyjeździe do innego kraju. Mąż znalazł ciekawą ofertę pracy w biurze State Street Bank w Londynie. Odpowiedział na nią i po pozytywnym wyniku rekrutacji zaczęliśmy planować przenosiny.

Tak po prostu? ☺

W sumie tak. A dodatkowo, krótko po urodzeniu drugiej córki, ja również znalazłam dla siebie stanowisko w State Street i wyjechaliśmy. Starsza córka chodziła przez 8 miesięcy do londyńskiego przedszkola i to wystarczyło, żeby płynnie mówiła i czytała po angielsku. Zabraliśmy ze sobą nianię z Polski, w charakterze au pair, dzięki czemu oboje mogliśmy połączyć pracę zawodową z wychowaniem dzieci. Zwiedziliśmy Anglię, spędziliśmy wakacje w nieodległej Bretanii we Francji, to był wspaniały czas.

Po roku mąż chciał wrócić do Polski i złożyło się to z otwarciem nowego biura State Street w Gdańsku. Pomyśleliśmy, że to świetna okazja do powrotu do kraju. Dziś mieszkamy w Gdańsku.

Powiedz, czy życie i wychowywanie dziecka w Polsce różnią się od tego, jak wygląda to w Wielkiej Brytanii? A jak z pracą? Ta sama firma, ale różne kraje, zauważyłaś różnice?

Londyn jest ogromny i zatłoczony. Codzienne dojazdy z Greenwich na Canary Wharf, gdzie znajduje się State Street, potrafiły zająć nawet 45 minut w jedną stronę. W godzinach szczytu tłum był czasem tak duży, że byłam w stanie wsiąść dopiero do trzeciego z kolei pociągu metra. Kraków czy Trójmiasto są jednak bardziej kameralne.

Szczególnie w Gdańsku czuje, że mamy więcej przestrzeni. Rekompensatą za londyński tłok był dostęp do kultury: muzea, teatry w West End, za czym teraz tęsknię. W marcu lecę ze starszą córką odwiedzić znajomych i zobaczyć musical „Matilda”.

Pytałaś co odróżniało pracę w State Street w Londynie od biura w Polsce. Pierwsza różnica, jaka mi przychodzi do głowy, to na pewno częstszy kontakt z klientem. Dotyczy to również działu szkoleń, w którym pracowałam w Londynie. Dla przykładu, miałam okazję przeprowadzić szkolenie z procesu wyceny funduszy dla klientów z Bliskiego Wschodu, co było bardzo ciekawe. W tamtym czasie różnorodność ról była dużo większa w Londynie niż w Polsce.

Ale w ostatnich latach w Polsce zostały otworzone działy takie jak Client Service Operations, czy IMS, których praca opiera się na kontakcie z klientami State Street Bank, więc nastąpiło wiele zmian.  Przybyło bardzo wiele nowych funkcji, między innymi oddział odpowiadający za zarządzanie aktywami State Street Global Advisors, otwarty niedawno w Krakowie.

A wracając do życia i wychowania dzieci – dzielnice Londynu były dla mnie jak małe miasteczka. Takie z pełną infrastrukturą społeczną i można by z nich nie wyjeżdżać. Jest to wygodne oczywiście, ale czasem miałam poczucie, że bardzo ograniczające. Co ważne, odpowiedni kod pocztowy w Londynie to dostęp do dobrej szkoły czy przychodni, więc wybór miejsca zamieszkania ma ogromne znaczenie.

Szkoła mojej córki była jedną z tzw. City schools w przeciętnej dzielnicy, ale metody nauczania są tam nowoczesne, a na terenie szkoły jest ogród z ulem i oczko wodne z rybkami, z czym nie spotkałam się w Polsce.

Brzmi bardzo ciekawie. Razem z mężem pracujecie w jednej firmie. Czy często rozmawiacie o pracy? I czy zauważasz jakieś plusy pracy „pod jednym dachem”?

Myślę, że zdecydowanie za często rozmawiamy o pracy, ale pracujemy nad tym 🙂 Praca pod jednym dachem? Nigdy nie narzekałam na ten stan rzeczy, było to pod wieloma względami wygodne. Ułatwia nam dzielenie się obowiązkami związanymi z dziećmi. Mamy jeden samochód i z łatwością się nim wymieniamy. Mój mąż zawozi dzieci do szkoły i przyjeżdża do pracy, ja jadę do biura komunikacją miejską lub rowerem, po pracy zabieram samochód i jadę po dzieci.

Zdarzyło się również, że mąż był na moim szkoleniu, co wydawało mi się w pierwszej chwili trochę niezręczne, ale później bardzo doceniłam szczerą informację zwrotną.

Wydawałoby się, że jak planowałaś z mężem powrót do kraju, to naturalnym wyborem będzie zamieszkanie w Krakowie, a zdecydowaliście się na Gdańsk – nie powiem, zazdroszczę 😉 Skąd taki pomysł?

Wyjazd do Londynu był jak odcięcie pępowiny. Zostawiliśmy dziadków, znajomych, opuściliśmy bezpieczne i znane tereny, zostawiliśmy nasze mieszkanie. I nigdy tego nie żałowaliśmy. Dla mnie osobiście było to ogromnie pozytywne doświadczenie. Bardzo ważne dla mnie było to, że odkrywaliśmy nowe miejsce razem, ponieważ chciałabym, aby moje córki wyrosły na odważne i otwarte na świat osoby.

Dlatego decyzja o kolejnej przeprowadzce była już łatwiejsza. Otwarcie biura w Gdańsku bardzo dobrze złożyło się w czasie z naszymi planami powrotu do kraju. Gdańsk nas pociągał, jest to atrakcyjna do życia lokalizacja. Gdybyśmy wrócili do Krakowa, to pewnie byśmy tam już na zawsze zostali, ponieważ byłoby nam zbyt wygodnie. A tak, nasza podróż trwa! I dostarcza nam wielu wspaniałych doświadczeń.

To, czym się zajmujesz teraz, również jest bardzo ciekawe. Opowiesz, jakie zadania i obowiązki masz jako kierownik działu szkoleń?

Zajmuję się działem szkoleń technicznych. Jako trenerzy prowadzimy szkolenia z wiedzy finansowej, z obszaru funduszy inwestycyjnych. Naszym zadaniem jest wdrożenie nowego pracownika do organizacji, przygotowanie „gruntu” pod szkolenie na stanowisku pracy oraz wspieranie doświadczonych pracowników w poszerzaniu wiedzy branżowej. W tym celu projektujemy i dostarczamy kursy stacjonarne oraz online.

Moim zadaniem jest między innymi zaplanowanie odpowiednich szkoleń wdrażających w zależności od departamentu, do którego dołącza pracownik. Czuwam również nad miesięcznym kalendarzem szkoleń oraz utrzymuję relacje z departamentami, czy zbieram informacje o ich potrzebach szkoleniowych. Dbam o to, żeby nasze programy szkoleniowe były aktualne i odpowiadały potrzebom oraz pozytywnie wpływały na działalność organizacji.

W naszym dziale kluczowe jest planowanie. Kalendarz szkoleń układany jest nawet z półtoramiesięcznym wyprzedzeniem. Sama również prowadzę szkolenia, co dostarcza mi wiele radości.

Czyli jest duża szansa, że jeśli któraś z Czytelniczek mamopracuj.pl będzie aplikowała do pracy w State Street Bank w Gdańsku, to spotka się z Tobą lub kimś z Twojego Zespołu na szkoleniach?

To jest pewne, że spotka kogoś z mojego zespołu lub mnie. I to już drugiego dnia w State Street! Program wdrażający nowego pracownika zaczyna się od dnia pierwszego, kiedy to zostanie przywitany przez reprezentanta kadry zarządzającej oraz przejdzie obowiązkowe szkolenie BHP. Drugiego dnia natomiast, każdy pracownik uczestniczy w szkoleniu przygotowanym przez mój dział – State Street and Industry Overview. Podczas tego szkolenia omawiamy branżę, w której działa State Street.

Nie trzeba być po finansach czy matematyce, aby odnaleźć się w naszej firmie. Jest u nas wiele przykładów wspaniałych karier absolwentów filologii, psychologii czy prawa.

Super to słyszeć, myślę że to może być ważna informacja dla naszych czytelniczek. Zapytam o jeszcze jeden aspekt Twojej pracy. Planowanie na co najmniej miesiąc do przodu swoich obowiązków zawodowych, o którym wspominałaś wcześniej, to niewątpliwa zaleta Twojej pracy. W szczególności, że jesteś mamą dwóch dziewczynek. Co jeszcze pomaga Ci w łączeniu obowiązków zawodowych i prywatnych?

Zgadzam się, że planowanie bardzo pomaga. Ale przyznam też, że nie od zawsze lubiłam i umiałam planować. Z natury jestem bardzo spontaniczna i lubię niespodzianki. Planować nauczyłam się w dziale szkoleń w State Street Bank.

Szybko potwierdziło się powiedzenie „Failing to plan is planning to fail”.

Po tym, jak założyłam rodzinę, bardzo pomogło mi to połączyć obowiązki zawodowe z prywatnymi.

Inną pomocną rzeczą jest możliwość pracy zdalnej. State Street Bank to umożliwia i promuje. Korzystam, oczywiście jeśli tylko nie prowadzę szkolenia. Pozwala mi to zaoszczędzić czas na dojazd do biura, zdążyć na zebranie rodziców w szkole, przygotowywać się w spokoju i ciszy do nowego szkolenia. Bardzo cenię sobie tę możliwość.

Chciałabym też podkreślić, że State Street Bank w Polsce to firma duża i różnorodna pod względem oferowanych ról. Wiele z moich koleżanek przeniosło się w ramach rekrutacji wewnętrznej do innych działów, które bardziej je interesowały, bądź też tryb pracy był bardziej dopasowany do ich potrzeb.

Bardzo dziękuję Ci za ciekawą rozmowę.

Odwiedź profil State Street Bank w Bazie Pracodawców Przyjaznych Mamie i zobacz, kogo aktualnie poszukuje firma>>

Logo firmy State Street

Zdjęcia: własność State Street Bank

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Anna Łabno - Kucharska
Jestem mamą mądrej indywidualistki. Posiadam doświadczenie w koordynacji projektów, prowadzeniu szkoleń oraz doradztwa. Uwielbiam spędzać czas z rodziną, podróżować, czytać książki i celebrować picie kawy. W "wolnym" czasie wspieram osoby chore onkologicznie.

Zrobiłam pierwszy krok w stronę pracy zdalnej i elastyczności

Czy macierzyństwo może być idealnym momentem na nowe rozdanie? Marcie Udut, mamie 2,5 letniego Leona, najbardziej zależało na elastyczności i pracy zdalnej. Myślała o branży IT, ale chciała metodą małych kroków sprawdzić, co najbardziej jej się spodoba. Sprawdź dlaczego wybrała kurs WordPress & Freelancing i dlaczego jej zdaniem to świetny sposób na powrót do pracy. Rusza kolejna edycja kursu. Zgłoś się już dzisiaj, zostały ostatnie miejsca!
  • Joanna Gotfryd - 11/07/2019
Marta Udut, uczestniczka kursu WordPress & Freelancing

Zapraszamy na LIVE 17 lipca na naszym Facebooku – z Magdą Paciorek – Jak zacząć tworzyć strony internetowe oparte na WordPressie i pracować zdalnie? 

Marto, jesteś z wykształcenia psychologiem i mamą prawie 2,5-letniego Leona, który od urodzenia dostał całą Twoją uwagę i czas. Kiedy pomyślałaś, że pora wrócić „na rynek pracy”?

Nie było jednego bardzo konkretnego momentu, w którym pomyślałam „teraz to ten czas”. Przed ciążą miałam problem z odnalezieniem swojej drogi zawodowej. Pomysłów było wiele, ale z żadnym nie czułam „chemii”.

Po urodzeniu kryteria poszukiwania pracy mocno się zawęziły i bardzo się cieszyłam, bo zaczynałam mieć coraz konkretniejsze wyobrażenie jakby to miało wyglądać.

Na Wasz portal trafiłam przypadkiem przez Facebook, jak Leon był malutki. Od razu wiedziałam, że jest to miejsce, w którym mogę odnaleźć nie tylko pomoc w powrocie na rynek pracy, ale też mnóstwo pomysłów na działalność. Śledzę Was już długo i to właśnie tu narodził się pomysł o branży IT.

Mam w sobie dużą potrzebę posiadania konkretnych umiejętności, w pewnym sensie rzemiosła, które dość szybko przekłada się na efekt. Do tego elastyczny czas pracy i samodzielność – to jest to czego mi trzeba.

Jakie kryteria brałaś pod uwagę, szukając pomysłu na naukę nowego zawodu?

Jeśli chodzi o późniejsze wykonanie zawodu to zdecydowanie możliwość pracy zdalnej i freelancingu. A jeśli chodzi o sam kurs i wymagania co do nauki, to znowu możliwość zdalnej nauki i dostosowanie godzinowe do moich możliwości jako mamy wychowującej dziecko na pełen etat.

Czyli poszłaś w kierunku branży IT również dlatego, że chcesz pracować zdalnie?

Powiedziałabym, że to był jeden z głównych powodów. Fakt, że mogę zdecydować, jak w danym okresie jest mi wygodniej pracować daje mi poczucie komfortu.

Idealne rozwiązanie widzę w ten sposób, że kiedy dziecko jest bardzo małe mogę korzystać z pracy zdalnej w domu i starać się łączyć te dwie role. Natomiast w momencie kiedy dziecko jest większe i idzie do żłobka lub przedszkola mogę sama zdecydować czy nadal pracować z domu czy wynająć biuro, czy nawet zatrudnić się u kogoś jeśli sytuacja by tego wymagała.

Wszystko sprowadza się do elastyczności, która daje ogromny komfort.

Mówiłaś, że interesowało Cię programowanie, nawet chciałaś robić kurs z kodowania, ale ostatecznie zdecydowałaś się na kurs WordPressa – dlaczego?

To prawda, rozważałam od razu naukę programowania, co zresztą pojawiło się w mojej głowie też dzięki Waszemu portalowi.

Natomiast po przeanalizowaniu oferty szkoleniowej i cen kursów zdecydowałam, że na sam początek może to być za duża inwestycja zarówno finansowa, jak i energetyczna, biorąc pod uwagę, że nie mam pewności jak odnajdę się w branży IT. I wtedy zaczęłam myśleć co może być bardziej przystępnym początkiem w tej branży.

Czyli WordPress & Freelancing to dobry pomysł właśnie na miękkie wejście do branży IT? Czy takie były Twoje założenia?

Dokładnie tak! Kiedy tylko dowiedziałam się o kursie, od razu się nim zainteresowałam 🙂

Miałam pewne wątpliwości, jak sobie poradzę z organizacją czasu na naukę i angielskim, ale nauczona poprzednimi doświadczeniami (już raz żałowałam, że nie zapisałam się do projektu szkolącego w IT) stwierdziłam, że nie chcę kolejny raz żałować i zrobię to!

W tej chwili jestem już w drugiej połowie kursu i jestem przekonana, że to była świetna decyzja, że ten kurs idealnie nadaje się na rozpoczęcie drogi w tej branży.

WordPress jest bardzo intuicyjny i łatwy do przyswojenia, a wiedza z freelancingu, którą właśnie zaczynamy zdobywać w drugiej części kursu wydaje się być nieoceniona w samodzielnej pracy.

Czy wiesz już co będziesz chciała robić po zakończeniu kursu? (dalsza nauka czy szukanie zleceń)?

W tej branży nauka trwa cały czas 😊 Chciałabym jak najszybciej przejść do zdobywania zleceń, już mam poczynione pewne kroki w tym kierunku.

Jednak największym priorytetem w tej chwili jest dokończenie kursu i dalsze zdobywanie wiedzy, bo kurs daje podstawy, ale branża jest ogromna i ilość wiedzy do przyswojenia również.

Jeśli chodzi o szukanie zleceń – to czy masz już pomysł na działalność – jak to zaplanujesz, czym będziesz się zajmować, gdzie ich szukać, z kim pracować, w czym się specjalizować? Słowem, od czego zaczniesz ten freelancing?

W tej chwili wszystko jest w sferze planowania. Myślę, że zacznę od poszukania pierwszego zlecenia i przemyślenia kwestii prawnych działalności, ponieważ mam kilka możliwości.

Chciałabym po prostu zacząć choć jedno zlecenie i w praktyce dochodzić do wniosków, decyzji w czym się specjalizować, co jeszcze podszkolić i z kim mi się najlepiej pracuje.

Jaki masz sposób na przyswojenie materiału – ile i jak się uczysz i co sprawia Ci frajdę? Jak to wygląda czasowo?

Najłatwiej przyswaja mi się materiał podczas praktyki, całe szczęście tej jest dużo w trakcie kursu. Trudno powiedzieć ilę się uczę, to zależy od momentu kursu.

Pierwsza część była bardziej wymagająca i wtedy uczyłam się ok 2h dziennie. Oczywiście uśredniając, bo w te dni kiedy mogłam liczyć na pomoc babć w opiece nad synkiem, to uczyłam się więcej, a w te dni, które całe spędzałam z synkiem, w ogóle.

A co Twoim zdaniem jest najtrudniejsze w tym przebranżowieniu się? Czy jest coś czego się obawiasz, czy jesteś raczej bojowo nastawiona do życia i wszystkiego co ono przynosi? 🙂

Nie traktuję tego jako przebranżowienie, raczej szukanie swojej drogi i zajęcia, które przyniesie mi satysfakcję i zarobki. Obawiam się, jak sobie poradzę w tak wymagającej i obszernej branży jak IT, natomiast dokładnie tak jak powiedziałaś, jestem nastawiona bojowo do życia i wiem, że w każdej trudnej sytuacji trzeba szukać możliwie najlepszego rozwiązania. Wszystko zależy od motywacji i najbardziej na jej utrzymaniu mi zależy.

Wiesz, że ten wywiad przeczytają mamy, które tak jak Ty chcą pracować elastycznie, wykonywać pracę, która dopasuje się do rodziny, a nie na odwrót. Co im powiesz?

Powiem im, że ten kurs może być bardzo dobrą drogą ku temu. Dla mnie ogromnie ważna jest pomoc ze strony babć w opiece nad dzieckiem i oczywiście duża aktywność męża w wychowywaniu synka.

Natomiast już teraz widzę, że życie stawia nas w różnych, nie zawsze zaplanowanych sytuacjach i trzeba się liczyć z tym, że ta elastyczność działa w obie strony. Czasem da się dostosować pracę do rodziny, czasem trzeba dostosować rodzinę do pracy 😉 Najważniejsze, aby podejmować decyzje w sposób pozwalający znajdować własny złoty środek.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Tak, chcę tak jak Marta zrobić pierwszy krok i zodbyć nowy zawód!

Sprawdź aktualny nabór 🙂

Chcę dowiedzieć się więcej!

Dlaczego warto polubić freelancing? >>> Sprawdź!

Zdjęcie: prywatne archiwum Marty

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Jestem mamą i chcę wrócić do pracy. Czy ktoś mnie zatrudni?

Podjęłaś decyzję, że wracasz do pracy. Jedni Ci gratulują, inni podważają słuszność takiego kroku. Ale to nie ich głosy są najważniejsze. Najgorszy jest ten w Twojej głowie, który podaje w wątpliwość wszystkie Twoje umiejętności, wiedzę i doświadczenie zdobyte do tej pory. Tak, jakby data porodu i fakt stania się matką wykasowały to, co przedtem sobą reprezentowałaś. Na poziomie logicznym zdajesz sobie sprawę z absurdalności argumentów, jakie „ten głos” przytacza. A jednak, emocjonalne ucho chłonie każde jego słowo i – co gorsza – wierzy w to, co mówi: „do niczego się nie nadaję”, „wszystko już zapomniałam”, „nikt mnie nie zatrudni”, „nikomu się nie przydam”.
  • Sylwia Bujko - 10/07/2019

Gdybyś przyszła do mnie z taką kwestią, nasza rozmowa mogłaby przebiegać w ten sposób:

Ty: Przychodzę do Ciebie z bardzo poważnym tematem. Wracam do pracy, tak postanowiłam. Niektórzy mnie wspierają, inni moi bliscy wątpią, czy temu podołam. A ja sama czuję się zagubiona i rzeczywiście coraz bardziej się boję, że nie dam rady. Nie ma mnie na rynku pracy już jakiś czas. Teraz tak szybko wszystko się zmienia, jestem zupełnie poza obiegiem. Wszyscy już są ekspertami w swoich dziedzinach, ja na niczym się nie znam. Nawet nie wiem, czy jakakolwiek firma zechce mnie zatrudnić.

Ja: Słyszę dużo obaw w tym, co mówisz. Strach jest całkowicie normalny – to w końcu ogromna zmiana, przed jaką stoisz Ty, Twoje dzieci i bliscy. Ich wsparcie jest ważne. Najważniejsze jednak jest to, jak Ty sama siebie możesz wesprzeć w przejściu przez tę zmianę. Mówisz o zagubieniu i wątpliwościach, czy dasz radę. Dostrzegasz dynamikę na rynku pracy, porównujesz się do innych, którzy nie „wypadli z obiegu” i są według Ciebie już ekspertami. W porównaniu z nimi wypadasz gorzej, z racji czasu, który poświęciłaś w ostatnich latach innym sprawom. A „czy jakaś firma zechce Cię zatrudnić” stawia sprawę w hierarchii: oni mają władzę nad moim losem.

Ty: A nie jest tak? Każda rekrutacja tak wygląda. To będzie istny koszmar!

Ja: Może nim być, jeśli tak do niej podejdziesz. A możesz zmienić swoje nastawienie, uwierzyć w swoje siły i pierwszym krokiem do tego jest rozprawienie się z tym wewnętrznym głosem, który opowiada Ci nieprawdziwą historię.

Ty: Jak się z nim rozprawić?

Ja: Niektórzy nazywają go krytykiem wewnętrznym, inni gremlinem. Ja mam do niego takie czułe podejście… Bo to część nas samych. Wierzę, że on chce dobrze, snuje te czarne wizje, by nas ochronić, uczulić na coś. Niesie jakiś ważny przekaz. Warto się nad tym pochylić. Wypisz sobie wszystko, co mówi w jednej kolumnie. W drugiej, opisz, jaki jest tego cel? A na koniec podziękuj za dobre intencje, które zapewne ma i pożegnaj się z nim.

Na przykład:

  • „Do niczego się nie nadaję” – ta wątpliwość ostrzega mnie przed…  Strach przed porażką zwraca moją uwagę na…
  • „Nikt mnie nie zatrudni” – to przekonanie chroni mnie przed rozczarowaniem. Lepiej się nie nastawiać na sukces, bo…

Ty: I tak po prostu mogę się z nim pożegnać?

Ja: Twoja świadomość, że ten głos nie jest Tobą i że opowiada swoją historię, nieprawdziwą dla Ciebie, od razu go osłabi. Następnym razem, gdy przejmie negatywną narrację w Twojej głowie, Ty będziesz widziała tego małego, pomarszczonego germlinka i pomyślisz: „On znowu swoje”. Nie musisz w to wierzyć. Kiedy już będziesz mieć go oswojonego, skupisz się na tym, co rzeczywiście chcesz osiągnąć.

Ty: Właśnie tego nie wiem. Nie wiem, czego ja chcę.

Ja: To jest też normalny stan. W ostatnim czasie Twój świat wyglądał zupełnie inaczej, choć na początku też nie wiedziałaś, jak to dokładnie będzie z dzieckiem na świecie. I kiedy się wreszcie pojawiło, Ty narodziłaś się jako matka. I zawsze już nią będziesz. Powrót do pracy to tak naprawdę wcale nie powrót… bo powroty oznaczają pojawienie się po czasie nieobecności. Ale Ty już nie jesteś taka sama. Możesz chcieć tego samego, co przed macierzyństwem, a możesz chcieć zupełnie czegoś innego. Możesz potraktować ten moment jak zupełnie nowy początek, który daje Ci wolność. Wolność także co do wyboru ścieżki zawodowej.

Ty: Jak mądrze dokonać tego wyboru?

Ja: Zastanów się, jakie są teraz Twoje potrzeby? Pod każdym kątem. Te zwyczajne, codzienne – jak pieniądze, byt, bezpieczeństwo. I te mniej namacalne, jak potrzeba niezależności, rozwoju, samostanowienia, sprawczości. Im bliżej naszym wyborom do realizacji najsilniejszych potrzeb, tym większa szansa na poczucie szczęścia i spełnienia w życiu. Na każdym jego etapie mamy różne potrzeby i różne ich natężenie. Sprawdź, jak jest u Ciebie. Jaką potrzebę zaspokoisz pracą?

Ty: Wróćmy jeszcze do tej rozmowy rekrutacyjnej. Powiedzmy, że czule pożegnałam mojego gremlina i jego głos już mi tak nie dokucza. Jak po tak długiej przerwie dobrze wypaść przed potencjalnym pracodawcą?

Ja: Wiele zależy od branży, ale według moich obserwacji mamy rynek pracownika. Nie myśl w kategoriach: oni mają władzę, mogą mnie przyjąć lub odrzucić. Twoje nastawienie może być zachowawcze i podszyte strachem. Złota rada „bądź sobą” oznacza dokładnie tyle: znaj siebie i przedstaw swoją wartość umiejętnie. Słusznie zaobserwowałaś, że dzisiejszy rynek jest dynamiczny, ciągle się coś zmienia. Pracodawcy cenią teraz najbardziej umiejętność szybkiego uczenia się i żarliwą chęć do tego. Określ swoje mocne strony i wystartuj na tych stanowiskach, na których będziesz mogła się wykazać. Albo przyjmij inną strategię, która Ci w duszy gra…

Ty: Ciężko mi sobie to wszystko wyobrazić.

Ja: Rozumiem Cię doskonale. To nie tylko kwestia wyobraźni, ale też planu. Gdy przyszłość wydaje się nas przytłaczać, unikamy planowania, bo trudno przewidzieć, na co się mamy przygotować. „Jakoś to będzie”, pocieszamy się bezskutecznie. „Pożyjemy, zobaczymy”. To też pewna forma odpowiedzi na strach i niepewność. Ta zmiana nie dotyczy tylko Ciebie, więc niezbędne jest, abyś porozmawiała z twoim partnerem o tym, jakie są twoje oczekiwania i wizje. I abyś wysłuchała, jakie są jego. Do pewnych rozwiązań możecie być przyzwyczajeni, a nowa rzeczywistość będzie je rewidować i zaskakiwać Was kolejnymi trudnościami. Lepiej zawczasu je omówić i przygotować plan działania na przewidywalne przeszkody, jak choroby dzieci, podział obowiązków domowych, rodzinne rytuały.

Mogłybyśmy tak rozmawiać dalej. A o co Ty byś mnie zapytała w takiej rozmowie? Napisz w komentarzu. Na każdy komentarz odpowiem! Możemy tu wspólnie stworzyć wspaniałe kompendium dla wszystkich mam wracających do pracy.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Sylwia Bujko
Certyfikowany coach. Specjalizuje się w pracy z mamami, które chcą łączyć macierzyństwo z karierą. Manager operacyjny w międzynarodowym koncernie w branży nieruchomości, Apleona Real Estate. Zarządza zespołem ponad 60 osób. Ma 10-letnie doświadczenie w biznesie (m.in. w budowaniu i prowadzeniu zespołów, CRM, BD, HR). Autorka platformy coachingowej https://www.sylwiabujko.pl/. Prywatnie mama Janka (2014) i Dianki (2018).
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail