Czego szukasz

Kobieta niezależna – jak nią zostać?

“Kiedy stawiałam swoje pierwsze kroki w biznesie, byłam przeciętną dziewczyną, pełną obaw i kompleksów. Pochodzę z rodziny, w której nikt nie osiągnął biznesowych sukcesów. Zaczynałam swoją karierę bez pieniędzy i wsparcia rodziców. Jedyne co miałam, to moje marzenia o tym, aby wieść lepsze życie. Być stabilną finansowo. Niezależnie od miejsca, w którym się znajdujesz, Ty też możesz zdobyć swój szczyt! Możesz osiągać swoje cele! Jeden po drugim.” – Kamila Rowińska.

Książka Kobieta Niezależna -leży na stole

Pobierz bezpłatny prezent od Kamili Rowińskiej – e-book 7 kroków do osiągania ambitnych celów.

Poznaj kurs Kobieta Niezależna ONLINE

Kobiety stać na sukces i bogactwo

Co pomyślisz biorąc do ręki książkę o tytule “Kobieta niezależna”? Czy w ogóle sięgnęłabyś po taką pozycję w księgarni, czy przeszłabyś obok myśląc “to nie dla mnie”? Jak wiele z nas pomyśli, że ta niezależność jakoś nas przerasta, że nie stać nas na nią? Ile znajdziemy wymówek?

Dlaczego odpychamy nawet możliwość pomyślenia o sobie w kategorii silnej i niezależnej kobiety? Dlaczego większa część z nas, kobiet myśli, że niewiele jest spraw, którym możemy same sprostać?

Do głowy przychodzi mi jeden przykład, kiedy świetnie potrafimy sobie radzić. Narodziny dziecka. Dlaczego natura wyposażyła nas w taką zdolność? Bo potrafimy być wielozadaniowe, wielowątkowe. Jesteśmy w stanie robić kilka rzeczy jednocześnie. Potrafimy być świetnie zorganizowane. Nikt nas nie szkoli, ani nie uczy, jak być dobrą mamą, a jednak każda z nas jest najlepszą mamą dla swojego dziecka.

Skoro, więc potrafimy realizować się w tak trudnym życiowym zadaniu, dlaczego stawiamy się z góry na przegranej pozycji w biznesie? My kobiety mamy wiele atutów i możliwości, posiadamy intuicję i rozsądek, na który czasem nie stać działających poprzez ryzyko mężczyzn.

To smutne, że wciąż pokutuje zdanie, iż biznes to przede wszystkim przestrzeń dla panów. Bo okazuje się jednak, że sukcesy, bogactwo i awanse mogą osiągać również kobiety. Możesz się o tym przekonać czytając książkę Kamili Rowińskiej “Kobieta niezależna”. Dowiesz się m.in., jak polskie kobiety sukcesu dochodziły do swojego majątku od zera, godząc to z byciem mamą.

Deleguj zadania

Mam do Ciebie pytanie? Kto w Twoim domu zapisuje w kalendarzu zajęcia na kolejny tydzień, planuje i organizuje życie całej rodzinie? Ty, prawda? Wiem, że zdarzają się wyjątki, ale jak wiadomo one potwierdzają tylko regułę. Czy chcę zdyskwalifikować w ten sposób panów, poddać w wątpliwość ich zdolności strategiczne i organizacyjne? Nie, absolutnie.

Chcę Ci tylko pokazać, że książka Kamili Rowińskiej jest właśnie dla Ciebie. Wiesz dlaczego? Bo nawet jeśli nie planujesz/nie chcesz zostać kobietą sukcesu, to możesz wiele z niej wykorzystać i dużo się nauczyć, przenosząc to np. na grunt rodzinny. Możesz zostać kobietą sukcesu na własnym podwórku.

Zmęczona wiecznie rosnącą ilością obowiązków, czując się codziennie jak na karuzeli życia, która nie chce przestać się kręcić, możesz nauczyć się np. delegować zadania domowe. Prawda, że ładnie brzmi. To cytat z Kamili Rowińskiej.

Słowo to pachnie biznesem, a potrafi zmotywować rodzinę do współpracy. I jestem pewna, że świetnie sobie radzisz z tą górą spraw do załatwienia i że jesteś wielowątkowa, jednak uwierz mi, że możesz mieć jeszcze lepiej. Możesz skorzystać z prostych rad Kamili i uprościć sobie życie np. łącząc zadania.

Możesz zaoszczędzić czas stosując bardzo proste metody. Możesz wreszcie część obowiązków powierzyć członkom swojej rodziny bez obaw, że nie podołają, albo, że Ty nie zdążysz z czymś na czas. Kamila daje Ci proste rady, jak skutecznie to zrobić.

Kobieta na szczycie

Z czym Ci się kojarzy sukces? Pewnie pierwsze wymienisz pieniądze? No jasne, że tak. Do sukcesu finansowego każdy z nas chce dążyć. Tak, tylko większość z nas chce, a niewielka garstka bierze sprawy w swoje ręce.

Kamila Rowińska przytacza kilka rozmów z kobietami, które już dawno zarobiły swój pierwszy milion i wiesz co według mnie łączy te kobiety, oprócz tego, że są bez wątpienia niezależne finansowo? Niezależność w myśleniu, a jednocześnie cierpliwość i pokora wobec wartości najważniejszych.

Najbardziej zapadła mi w pamięć rozmowa z Beatą Dethloff. Podoba mi się jej stosunek do wartości doczesnych. Zgadzam się w pełni z twierdzeniem, że zarządzać pieniędzmi powinniśmy się uczyć już w szkole. Pieniądze wciąż stanowią tabu. Gdy rozmowa wkracza na temat finansów, coś nas zaczyna uwierać. Mam wrażenie, że wciąż unikamy tego tematu. A co więcej, panuje nawet przekonanie, że pieniądze są złe.

Obalanie mitów

Kamila Rowińska obala wszystkie mity związane z pieniędzmi i bogactwem. Zaprzecza wszystkim stereotypom i frazesom, które towarzyszą nam od zawsze na temat bogactwa i sukcesu. Ile z tego jest faktem, a ile narzucanym nam przez pokolenia błędnym przekonaniem? Dlaczego mówimy, że pieniądze kogoś zmieniły? Czy rzeczywiście pieniądze mają, aż taką władzę nad człowiekiem?

Może to naiwne co napiszę, ale przecież pieniądze nie wchodzą nam same do kieszeni, musimy o nie zawalczyć, znaleźć sposób, aby je zdobyć. Zdobyć to bogactwo. Osiągnąć sukces. Skoro decydujemy o tym w jaki sposób osiągniemy sukces i bogactwo, to decydujemy też o tym, jak będziemy z niego czerpać. Kamila Rowińska stawia tezę i trudno z nią się nie zgodzić, że pieniądze wydobywają z nas to co najlepsze i to co najgorsze. Zarówno biedni, jak i bogaci potrafią postępować niegodziwie.

“Pieniądze jedynie mogą bardziej wyeksponować to, kim już jesteś. Jeśli jesteś szlachetną kobietą, to z dużą ilością pieniędzy, będziesz po prostu szlachetną kobietą. Jeśli jesteś złośliwą zołzą, to z dużą ilością pieniędzy będziesz po prostu zamożną, złośliwą zołzą. Pieniądze jedynie to wyeksponują”.

Niestety bardzo wiele zależy od tego jaką informację przekazano nam w dzieciństwie. Zarówno w kwestii bycia kobietą, jak i w kwestii bezmyślnie powtarzanych bzdur dotyczących pieniędzy i ich znaczenia w naszym życiu. Niestety to pokutuje wśród nas i nie pozostaje bez wpływu na nasze kariery, sukcesy i bogactwa.

Sięgnij po sukces

Dlaczego warto sięgnąć po książkę Kamili Rowińskiej? Bo obala nie tylko mity dotyczące pieniędzy, ale też mity dotyczące bogactwa i kobiet sukcesu. Czy nie jest tak, że nawet czytając to co napisałam wyżej, wzdragasz się na myśl o karierze, pieniądzach i myślisz “ po co mi to wszystko?”. Przecież bez sukcesu można też godnie żyć. Pewnie tak, tylko wiesz o co w tym wszystkim chodzi? O Ciebie. O Twoje bezpieczeństwo. O odpowiedzialność za siebie.

Ważne jest, aby nie tracić z oczu spraw tak istotnych jak finanse i Twoja przyszłość. Kamila Rowińska chce uzmysłowić kobietom, jak ważne są to kwestie i jak niebezpieczne może być powierzanie swojej finansowej przyszłości nawet najlepszemu mężowi. Pokazuje rozwiązania, które mogą sprawić, że zaczniesz działać asertywnie i będziesz dokonywać lepszych wyborów. Jak możesz rozwinąć swoją inteligencję finansową.

Najbardziej podoba mi się, że te wszystkie mechanizmy, które możemy wprowadzić do naszego życia, są tak bardzo uniwersalne. Dzięki nim możesz stać się kobietą niezależną nie tylko w biznesie, ale też w swoim życiu codziennym. A Twoim sukcesem może być np. dużo wolnego czasu dla siebie.

Jednak nie będę Cię przekonywać. Niech to zrobi Kamila, bo zdecydowanie ma do tego talent i robi to znowu, niczego nie narzucając, jak na kobietę niezależną przystało – asertywnie.

Zainteresowała Cię książka Kobieta Niezależna? Możesz ją kupić tutaj.

Poznaj kurs Kobieta Niezależna ONLINE

Naszą relację ze szkolenia w Krakowie przeczytasz tutaj.

Pobierz bezpłatny prezent od Kamili Rowińskiej – e-book 7 kroków do osiągania ambitnych celów.

Zdjęcie: Ewa Moskalik – Pieper

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

To Ty decydujesz o swoim rozwoju – zmień branżę z Akamai Technical Academy!

Chcesz zmienić branżę i myślisz o IT? Zależy Ci na rozwoju oraz stabilności? Nie boisz się nowych wyzwań oraz intensywnej pracy? To ten projekt jest dla Ciebie! O programie, który kompleksowo przygotowuje do pracy w branży IT rozmawiamy z Igą Pokorą, Technical Project Manager oraz Dominiką Bajan, Technical Consultant w Akamai Technologies, absolwentkami ATA.
grupa ludzi pracujących w Akamai Technical Academy

Program Akamai Technical Academy realizowany w Krakowie i obu Amerykach zawsze cieszy się dużym zainteresowaniem. W zeszłym roku wybrano 13 uczestników z Małopolski spośród 650 zgłoszeń.

Czy rzeczywiście znalezienie się w grupie szczęśliwców to cud, czy może decydują konkretne predyspozycje? Jak wygląda rekrutacja i z czym należy się liczyć aplikując do programu? O tym wszystkim opowiedzą bohaterki dzisiejszego wywiadu.

Igo, Dominiko bardzo dziękuję za to, że zgodziłyście się porozmawiać o Akamai Technnical Academy (ATA) i nie tylko. Może zaczniemy od tego, że w Waszym przypadku branża IT nie była oczywistym wyborem – przynajmniej na początku. Igo – Ty pracowałaś jako nauczycielka, potem odnalazłaś się w korporacji; Dominiko, a Ty przez wiele lat byłaś księgową, potem graficzką. Kiedy zrozumiałyście, że IT jest dla Was?

Iga: Długo zastanawiałam się co mogłabym robić, skoro już dłużej nie widzę się w szkolnictwie. Edukacja to była (i nadal do pewnego stopnia jest) moja pasja i misja, ale musiałam wziąć pod uwagę inne czynniki. Trudno w dzisiejszych czasach być Siłaczką, na pewnym etapie zrozumiałam, że czas pomyśleć o sobie.

Tak się złożyło, że w gronie moich znajomych pojawiło się kilku programistów. Zachęcona rozmowami z nimi o tym, jak wygląda ich praca, ale również kultura firm, w których pracują, postanowiłam, że spróbuję nauczyć się programowania.

Wiedziałam, że mam to, co w IT niezbędne, czyli bardzo dobry angielski. Dałam sobie szansę, na takiej zasadzie, że próbuję nowej rzeczy i zobaczę, czy mi się to spodoba czy nie. I tak nie miałam wówczas lepszego pomysłu na siebie, a dzięki pracy w korporacji, mogłam po pracy zająć się czymś innym niż sprawdzaniem kartkówek.

Było ciężko, bo czasem byłam zmęczona, ale miałam też masę frajdy i satysfakcji, gdy udawało mi się opanować kolejne partie materiału, albo gdy mój kod po prostu działał.

Dominika: U mnie z jednej strony to była duża potrzeba zmiany – w księgowości znalazłam się poniekąd przypadkiem. A z drugiej, IT to dalszy krok w kierunku tego, co mnie pasjonuje. Po urodzeniu pierwszej córki, żeby zrobić „coś dla siebie” poszłam do szkoły grafiki komputerowej, ponieważ od dłuższego czasu o tym myślałam i założyłam też własną firmę.

Macierzyństwo nauczyło mnie przede wszystkim organizacji, odwagi i wychodzenia ze strefy komfortu.

Kiedy urodziłam drugą córkę, wieczorami w ramach rozrywki zaczęłam uczyć się programowania. Słyszałam opinie, że IT to nie jest miejsce dla kobiet, że nie da się wejść do branży bez odpowiedniego wykształcenia.

Patrząc jednak na kobiety, których droga zawodowa była zaprzeczeniem tych słów, pomyślałam, że nic nie stracę próbując. Zapisałam się na Facebooku do kilku grup dla kobiet i mam w IT i na spotkaniu dotyczącym branży technologicznej usłyszałam bardzo istotne zdanie, że

IT to nie tylko programowanie, potrzebni są ludzie o różnych umiejętnościach.

Tam też dowiedziałam się o istnieniu programu Akamai Technical Academy.

Aplikuj do Akamai Technical Academy!

Czyli uczestnictwo w ATA to z jednej strony konsekwencja pewnej obranej ścieżki, a z drugiej strony można powiedzieć, że przypadek?

Iga: U mnie było tak, że o programie dowiedziałam się z reklamy na Facabooku i wysłałam zgłoszenie. Wiedziałam już, że nie będzie łatwo dostać się do IT. Traktowałam więc Akamai jako szansę wejścia do branży, ale szczerze mówiąc, po wcześniejszych porażkach nie obiecywałam sobie zbyt wiele. Pamiętam, że myślałam wtedy, że jeśli tu mi się nie uda, to chyba już sobie daruję całą sprawę z IT czy programowaniem.

Wiem, że rekrutacja do programu jest kilku stopniowa. Wysłanie zgłoszenia przez Internet to dopiero początek. Opowiecie, jak z Waszej perspektywy wyglądał ten proces?

Iga: Wysłałam CV i ku mojemu zaskoczeniu przeszło ono wstępną rekrutację. Kolejnym etapem były testy z angielskiego i logicznego myślenia. Naprawdę nie sądziłam, że się dostanę, ponieważ poziom testów jest wysoki. Dlatego kiedy okazało się, że mój wynik kwalifikuje mnie do dalszego etapu, to pamiętam, że pomyślałam nawet, że widocznie nie mają zbyt wielu chętnych i biorą wszystkich. Dopiero później dowiedziałam się, że zgłoszeń było kilkaset, a ostatecznie wyłoniono tylko trzynaście osób. Zaczynało zależeć mi coraz bardziej, ale wciąż musiałam przejść etap rozmów kwalifikacyjnych i pokazać, jaka jestem w relacjach z innymi, jak pracuję w grupie.

Gdy i to przeszłam pomyślnie, byłam bardzo podekscytowana, ale też dumna z siebie. Wiedziałam, że nie tylko nauczę się podstaw informatyki, ale także, że firma praktycznie gwarantuje mi miejsce pracy. Nie wiedziałam, jakie to będzie stanowisko, ale ja po prostu byłam otwarta na wszystkie opcje.

Podobało mi się programowanie, ale wówczas brałam już pod uwagę, że możliwości jest o wiele więcej, i że będę chciała robić coś, co najlepiej pasuje do mnie, do moich umiejętności i osobowości.

Dominika: Pamiętam, że musiałam napisać pierwsze w życiu CV. 😉 Do tej pory jakoś zawsze to praca szukała mnie. Rekrutacja składała się z dwóch etapów, testów online i rozmów kwalifikacyjnych. Na etapie testów miałam podobne wątpliwości, związane z tym czy sobie poradzę. Kiedy zakwalifikowałam się do rozmów rekrutacyjnych, coraz bardziej czułam, że jestem na właściwym miejscu. Jestem przekonana, że o tym, iż znalazłam się w tej szczęśliwej trzynastce decydowało też moje zbieranie doświadczeń.

Moja mama, jedna z pierwszych programistek w Krakowie, w czasach, kiedy wielkie komputery wypluwały jeszcze podziurkowaną taśmę, też nie miała wykształcenia w tym kierunku. Zawsze jednak powtarzała, że każda nowa umiejętność może się przydać w przyszłości. A ja bardzo lubiłam uczyć się nowych rzeczy. Od dziecka uczyłam się języków obcych – zaczynałam od angielskiego, skończyłam na chińskim.

Przydało mi się hobbystyczne tworzenie szablonów na blogi, bo dzięki temu zainteresowałam się grafiką, potem programowaniem i w rezultacie tym, jak buduje się strony internetowe i co zrobić, żeby jak najlepiej działały. Czyli dokładnie to, czym dzisiaj się zajmuję. Myślę, że tutaj kluczowe było zainteresowanie nowymi technologiami, chęć rozwoju, gotowość do nauki, otwartość i komunikatywność w języku angielskim.

A samo uczestnictwo w ATA? Jak wyglądało Wasze życie w przeciągu tych kilku miesięcy? Dominiko jesteś mamą dwóch wspaniałych dziewczynek, zatem czy da się pogodzić udział w programie, własny rozwój z życiem rodzinnym?

Dominika: Da się! W mojej sytuacji najtrudniejszy element to odbieranie córek z przedszkola, ponieważ wiązało się to z długim czasem dojazdu. Tu byłam zmuszona poszukać wsparcia. Etap szkolenia technicznego jest bardzo intensywny, jest w nim przewidziany też czas na samodzielną naukę, więc „po godzinach” program nie kolidował z moim życiem rodzinnym. Poza tym, przez cały okres szkolenia wiedziałam, że to, że jestem mamą jest brane pod uwagę i czułam wsparcie w tej kwestii.

Nie czekaj dowiedz się więcej o zapisach i wyślij swoje zgłoszenie!

Igo a co dla Ciebie było wyzwaniem?

Iga: Dla mnie największym wyzwaniem był powrót do trybu nauki i to nawet nie takiej, jak na studiach, że uczymy się głównie w trakcie sesji. Tutaj nauka była non stop – moduły trwają tydzień lub dwa. Trzeba codziennie coś powtarzać, a potem zaliczać testy i robić mini-projekty.

Jeśli chodzi o samą treść, to dla mnie najbardziej wymagający był materiał dotyczący sieci, czyli tzw. networking, ponieważ jest to dość abstrakcyjne. Niemniej jednak, przy wsparciu trenera oraz kolegów i koleżanek z grupy nie miałam trudności nawet z tym.

ATA to zdecydowanie intensywny czas, ale ja wręcz zachęcam innych do udziału. Wszystkich tych, którzy jakkolwiek interesują się branżą i myślą o przekwalifikowaniu zachęcam, żeby chociaż spróbowali. Program dał mi szeroką wiedzę, ale jest przede wszystkim fantastyczną przygodą. Można poznać świetnych ludzi i nawiązać serdeczne relacje. Natomiast co ważne, ATA daje przede wszystkim szansę. Na życiowe zmiany, na rozwój, na lepsze warunki finansowe, czy balans pomiędzy pracą zawodową a życiem prywatnym. Daje szansę na zmianę kariery, dla tych którzy chcą i są wystarczająco odważni, by spróbować.

Dominika: To ja jeszcze coś dodam. Myślę, że do uczestnictwa w ATA potrzeba przede wszystkim odwagi. I tak naprawdę nie ma przyjemniejszego i bezpieczniejszego sposobu, żeby zmienić dotychczasową branżę na IT.

W trakcie nauki otrzymuje się wynagrodzenie, a podczas szkolenia technicznego poznajemy podstawy wiedzy w różnych dziedzinach, m.in. podstaw funkcjonowania Internetu, cybersecurity, konfigurowania sieci komputerowych, programowania. Dzięki temu, można poznać różne dziedziny i sprawdzić, w którym z zespołów najlepiej wykorzystamy swoje umiejętności.

Z Waszej grupy wszystkie osoby zdecydowały się na to, żeby zostać w Akamai Technologies. A Wy dziewczyny zajmujecie się teraz obszarami, które najbardziej odpowiadają Waszym zainteresowaniom, czy tak?

Iga: Tak. Ja ostatecznie trafiłam do działu security i powoli kończę proces wdrażania. ATA dała mi przede wszystkim zrozumienie kultury firmy oraz podstawy wiedzy z branży. Rozumiem to, o czym mówią do mnie koledzy i koleżanki z zespołu, nadal jednak muszę bardzo dużo się uczyć, choć teraz już znacznie konkretniej. Skupiam się na jednej dziedzinie i dodatkowo, uczę się zarządzania projektem. Wykorzystuję nie tylko wiedzę zdobytą podczas ATA, choć ta jest bardzo istotna, ale też moje doświadczenie i umiejętności zdobyte w pracy w szkole. Okazuje się, że na przykład umiejętność prezentowania materiału przy tablicy, czyli robienia tzw. whiteboardów, jest bardzo przydatna, kiedy wyjaśniamy klientom, jak działają nasze produkty.

ATA przygotowuje właśnie też w taki sposób. Nie wprost. Bo dobiera ludzi do stanowisk, ze względu na umiejętności miękkie i cechy osobowości, które są potrzebne przy wykonywaniu danej pracy. Wiedza techniczna jest bardzo ważna, ale Akamai wie, że tę pogłębimy z czasem.

Dominika: Ja, jak już wcześniej wspominałam, zajmuję się analizą stron internetowych dla różnych klientów, na przykład pod kątem poprawności kodu, optymalizacji oraz bezpieczeństwa. W skrócie, sprawdzam strony i daję rekomendacje, co zrobić żeby działały szybciej oraz, aby były odporne na ataki z zewnątrz. W czasie pandemii dodatkowo łączę pracę z opieką nad dziećmi. Wszystko da się zorganizować. Przerwy na podanie obiadu nie są problemem.

Tak! Zdecydowałam i aplikuję do nowej edycji ATA!

Dziewczyny, a tak na koniec naszej rozmowy, powiedzcie proszę z czego jesteście najbardziej dumne i co cenicie w swojej pracy?

Iga: Trudno wskazać mi jedną rzecz, z której jestem najbardziej dumna, bo chyba cały program od rekrutacji, przez ATA, jak i staż sprawiają, że jestem bardzo wdzięczna i dumna z osiąganych po drodze celów.

Niemniej, ostatnio udało mi się zaliczyć najważniejszego, tzw. master whiteboarda, a to dla mnie spore osiągnięcie, ponieważ robienie takich prezentacji, gdy jeszcze jestem w procesie nauki to wychodzenie bardzo daleko poza moją strefę komfortu. A także sam fakt, że spróbowałam, że się odważyłam – to mnie cieszy.

A co najbardziej lubię? Atmosferę w firmie. Wszyscy tu są mile widziani i to naprawdę czuć. Mój zespół jest bardzo pomocny, a jednocześnie wiedza, jaką posiadają moi koledzy i koleżanki jest imponująca.

Dodatkowo, Akamai jest fajnym miejscem dla młodych ludzi, odpowiada na potrzeby i faktycznie dba o swoich pracowników. Nie robimy rzeczy, bo taka jest moda w korporacjach, ale dlatego, że ktoś na górze widzi w tym sens.

Dlatego na przykład ostatnio mieliśmy możliwość skorzystać z jednego, z Wellness Days, czyli płatnego wolnego dnia – to dodatkowy dzień nie wliczający się w roczną pulę urlopów, na odpoczynek, który w czasach intensywnej pracy z domu i z powodu pandemii jest potrzebny nam wszystkim.

Dominika: Cenię to, że przede wszystkim rozwijam się w kierunku, który mnie interesuje. Pracuję w świetnym zespole i jednocześnie w branży, która w obecnych czasach jest jedną z bezpieczniejszych. Mam elastyczne godziny pracy, co w przypadku posiadania dzieci jest nie do przecenienia. Myślę, że mamy są mistrzyniami organizacji i dbając o work-life balance spokojnie można sobie to wszystko – i rozwój, i życie rodzinne – poukładać.

Dziękuję Wam raz jeszcze i gratuluję Wam sukcesów!

Zdjęcia: Akamai

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jestem mamą mądrej indywidualistki. Posiadam doświadczenie w koordynacji projektów, prowadzeniu szkoleń oraz doradztwa. Uwielbiam spędzać czas z rodziną, podróżować, czytać książki i celebrować picie kawy. W "wolnym" czasie wspieram osoby chore onkologicznie.

Profil na LinkedIn. 4 najważniejsze kroki na początek

Masz profil na LinkedIn, ale rzadko tam zaglądasz? A może jeszcze nie? Zapewne słyszałaś, że dzisiaj pracy szuka się właśnie na LinkedIn, i że warto mieć tam profil… tylko nie masz czasu na jego dopracowanie? Zacznij od tych czterech kroków - na początek!
kobieta z tabletem

Masz profil? Przejdź do kolejnego punktu. Jeśli nie, załóż teraz!

Profil na LinkedIn jest bezpłatny, więc nic Cię to nie kosztuje, a możesz wiele zyskać. Na końcu artykułu podaję Ci linki do innych super ciekawych tekstów o LinkedIn 😉

Załóż konto!

A teraz zacznij działać. Nie od razu zbudujesz idealny profil, to wymaga czasu, ale od czegoś trzeba zacząć! Zatem zaczynamy:

1. Profil publiczny i adres url

Dwie ważne kwestie, do załatwienia za jednym zamachem. Po pierwsze upewnij się, że Twój profil jest publiczny. Jeśli pozostanie prywatny, to żaden z rekruterów nie będzie mógł przeglądać Twojego profilu. Możesz to zmienić w ustawieniach → wyświetlasz swój profil i po prawej stronie u góry znajdziesz napis: „Edytuj profil publiczny i adres url” → klikasz i ustawiasz profil publiczny.

profil na LinkedIN

Po drugie, w tym samym miejscu zmieniasz także adres url swojego profilu. Chodzi o to, aby adres Twojego profilu nie miał szeregu przypadkowych cyfr, nadanych losowo przez system, tylko Twoje dane. Ja mam: agnieszka-czmyr-kaczanowska, a pełny link to:

https://www.linkedin.com/in/agnieszka-czmyr-kaczanowska/

profil na LinkedIN

Pełny link, albo tylko skrót: „in/agnieszka-czmyr-kaczanowska” możesz podawać jako adres swojego profilu na LinkedIn, np. w CV, stopce maila, na wizytówkach.

W ten sposób także łatwiej Cię odnaleźć, ten adres jest unikalny. Nie ma drugiej osoby o takim adresie. Jeśli masz popularne imię i nazwisko, może okazać się, że coś będziesz musiała pokombinować.

Ale pamiętaj: nie używaj tutaj pseudonimów, zabawnych imion czy zdrobnień. Ma być profesjonalnie.

2. Nagłówek i #ONO

Jednym z najważniejszych miejsc Twojego profilu na LinkedIn, które powinno być wypełnione przez Ciebie to „nagłówek”. Gdzie go znaleźć? Dokładnie pod Twoim imieniem i nazwiskiem. Jeśli tego nie wypełnisz, automatycznie pojawi się Twoje ostatnie stanowisko pracy, a to może nie być korzystne. O wiele lepiej będzie, i co ważne skuteczniej, jeśli tam pojawią się Twoje obszary zainteresowań zawodowych, albo branża w której chcesz pracować/gdzie pracujesz/gdzie szukasz pracy.

profil na LinkedIN

Dlaczego? To dzięki tym słowom kluczowym, które zamieszczane są w nagłówkach, można przeszukiwać profile LinkedIn z czego rekruterzy skwapliwie korzystają. Jeśli więc chcesz, aby rekruterzy z branży finansowej znaleźli Twój profil, to wpisz sobie: finanse, księgowość czy audyt. Użyj słów, które opisują Twoje zainteresowania, ale też pamiętaj, aby były na tyle proste i intuicyjne, aby rekruter miał szansę Cię znaleźć.

Możesz je oddzielić kreskami, jak u mnie (ja też to gdzieś podpatrzyłam), mogą być przecinki lub inne znaki.

Nagłówek to także miejsce gdzie możesz wpisać: #ONO = „open for new opportunities” lub po polsku #PNW = „poszukuję nowych wyzwań”, aby dać sygnał, że szukasz pracy. Te hasztagi służą właśnie do pokazania, że szukasz pracy. Sięgnij po więcej wyjaśnień w artykule Bartka Ziemiańskiego!

Możesz także zaznaczyć to w swoim profilu, poprzez odklikanie check boxa w ustawieniach. Szczegółowo o tym, jak działa ten check box tłumaczę w naszym kursie!

Przeczytaj także: Video: Wartościowy profil na LinkedIn Twoim pierwszym krokiem do znalezienia wymarzonej pracy

3. Podsumowanie w profilu LinkedIn

To idealne miejsce, aby pokazać siebie i to czym się zajmujesz, co Cię interesuje i jaką jesteś osobą. Taki rodzaj „elevator speach”. Możesz opisać krótko swoje doświadczenia, ale tak bardziej opisowo i ciekawie. Jeśli jesteś sprzedawcą, to jest to idealne miejsce, aby opisać jakie miałaś osiągnięcia, jeśli szkoleniowcem, to ile godzin szkoleń prowadziłaś etc. Każda z Was znajdzie coś swojego. Masz do wykorzystania 2000 znaków (ze spacjami) i wielkie pole do popisu.

profil na LinkedIN

Zachęcam Cię do zaglądania na profile innych, którzy mają to bardzo dobrze opisane. Ja polecam zawsze profile:

4. Dobre zdjęcie i cover foto

Ostatnie z czterech punktów, ale bardzo ważny. Profile, posiadające zdjęcia na LinkedIn, otrzymują do 14 razy więcej wyświetleń niż profile bez zdjęcia.

Równie ważne jest także, aby było to zdjęcie dobrej jakości, na którym wyglądasz ładnie i taka się czujesz. Nie powinno być prywatnym zdjęciem z wakacji (chyba, że kadr tego „nie zdradza”), ani zdjęciem z kimś. Musi być Twoje. Jeśli nie masz takiego, które się nadaje, to zadbaj o to. Coraz więcej firm świadczy usługi profesjonalnych zdjęć na LinkedIn, a na pewno masz znajomą koleżankę, która ma dobry aparat i robi świetne zdjęcia. Poproś ją o pomoc!

W swoim profilu na LinkedIn możesz także dodać tzw. „cover foto”, czyli zdjęcie w tle. Jego wymiary to: 1584 na 396 px (musi być dobrej jakości, ale nie większe niż 8MB). Można je wykorzystać, aby pokazać co Cię interesuje, pokazać coś ładnego, np. góry czy kwiaty, aby miło było patrzeć na Twój profil. Zobacz, co publikują inni i znajdź swój pomysł.

Kiedy te cztery elementy masz już ustawione, pora zająć się opisem doświadczenia, rekomendacjami i umiejętnościami. I tutaj też jest spore pole do popisu!

Z naszego kursu dowiesz się jeszcze więcej!

A jeśli chciałabyś pochwalić się swoim profilem, napisz do mnie na LinkedIn i zaproś do swoich kontaktów, pamiętając aby napisać mi kilka słów 😉 adres już znasz!

Zdjęcie tytułowe: Magda Trebert

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×