Czego szukasz

Jaki laktator wybrać – elektryczny czy ręczny?

Laktator to urządzenie, które coraz częściej trafia na listę wyprawki dla przyszłych mam. Przydaje się nie tylko w pierwszych dniach po porodzie, ale również w kolejnych tygodniach, czy miesiącach życia dziecka. Zanim jednak zdecydujesz się na zakup konkretnego sprzętu, wybierz odpowiedni dla siebie model. Oceń, który sprawdzi się lepiej: laktator elektryczny czy ręczny?

  • Alicja Zielińska - 15/01/2018
mama karmi dziecko piersią

Laktator to nieskomplikowane w działaniu urządzenie, którego celem jest odciąganie pokarmu z piersi – szybciej i efektywniej w porównaniu z odciąganiem za pomocą dłoni.

W zależności od wersji, może być sterowany automatycznie (laktator elektryczny) lub ręcznie (laktator ręczny). To, którą opcję wybierzesz zależy wyłącznie od Twoich potrzeb i oczekiwań.

Laktator elektryczny – tak czy nie?

Laktator elektryczny jest urządzeniem bardziej zaawansowanym niż laktator ręczny. Jest dużo wygodniejszy, ponieważ nie wymagaja samodzielnego „pompowania”.

Odciąganie pokarmu następuje samoistnie, co jest zasługą mechanizmu sterowanego elektrycznie. Tego rodzaju urządzenia zasilane są prądem z sieci, a niektóre modele posiadają dodatkowe zasilanie na baterie.

Najprostsze modele laktatorów elektrycznych pozwalają na odciąganie pokarmu ze stałą siłą oraz tempem ssania. Natomiast bardziej zaawansowane posiadają funkcję odciągania dwufazowego, która poprawia efektywność pracy – dzięki temu odciąganie jest bardzo zbliżone do pobierania pokarmu przez niemowlę.

Nowością są laktatory elektroniczne, które wyposażone zostały w dodatkowe funkcje, takie jak np. sterowanie dotykowe, możliwość regulacji siły i tempa ssania, alarm, zegar.

Laktator elektryczny to świetne rozwiązanie, ponieważ:

  • poprawia efektywność odciągania pokarmu – niektóre modele pozwalają odciągnąć 100 ml mleka w zaledwie 10 minut,
  • nie męczą dłoni – dzięki temu nawet kilkunastominutowe odciąganie mleka nie powoduje dyskomfort
  • pozwalają szybko i skutecznie uporać się z kryzysem laktacyjnym oraz nawałem pokarmu.

Warto jednak mieć świadomość, że laktator w wersji elektrycznej stanowi dość duży wydatek – ceny najlepszych modeli zaczynają się od ok. 500 zł. Minusem jest również dość głośna praca oraz – w przypadku zasilania wyłącznie na prąd – niemożność korzystania z niego w dowolnym miejscu.

Laktator ręczny – czy warto?

Laktator ręczny to proste w budowie urządzenie, które pozwala na efektywniejsze odciąganie pokarmu w porównaniu z odciąganiem mleka za pomocą dłoni.

Na rynku dostępnych jest kilka modeli laktatorów ręcznych:

  • gruszkowe – zaciskanie i puszczanie gruszki wytwarza podciśnienie, co skutkuje zasysaniem brodawki; taka czynność angażuje obie dłonie,
  • tłokowe – działają na podobnej zasadzie jak strzykawka, dlatego wymagają użycia dwóch dłoni,
  • z rączką – najbardziej popularne i chętnie wybierane, z uwagi na możliwość obsługi jedną ręką; rączka jest tutaj jednocześnie pompką, co zwiększa wygodę odciągania pokarmu.

Nowoczesne modele laktatorów ręcznych zostały tak skonstruowane, aby możliwe było dwufazowe zasysanie piersi. Dzięki temu odciąganie pokarmu jest efektywniejsze – przypomina odruch ssania piersi przez niemowlę.

Wśród najważniejszych zalet laktatorów ręcznych wymienić można m.in.:

  • kompaktowe wymiary – są bardzo poręczne i nie zajmują wiele miejsca,
  • brak zasilania – nie wymagają dostępu do prądu, dlatego można z nich korzystać wszędzie,
  • cicha praca – pracują bardzo dyskretnie, więc można z nich korzystać w dowolnym miejscu i o dowolnej porze,
  • atrakcyjna cena – tego rodzaju modele są dużo tańsze niż laktator elektryczny.

Decydując się na taki model, należy mieć na uwadze kilka niedogodności. Zalicza się do nich np. wolniejsze odciąganie pokarmu (w porównaniu z laktatorem elektrycznym), czy szybsze męczenie się dłoni związane z ciągłym naciskaniem na rączkę.

Jaki laktator wybrać?

Niezależnie od podjętej decyzji, laktator na pewno przyda Ci się przez cały okres karmienia piersią. Dokonując wyboru, warto zwrócić uwagę na kilka kwestii:

  • jak często będziesz korzystać z laktatora – sporadycznie czy kilka razy dziennie?
  • jak szybko chcesz odciągać pokarm?
  • gdzie najczęściej będziesz korzystać ze sprzętu?

Na wersję elektryczną warto zdecydować się, gdy:

  • zależy Ci na efektywniejszym pobieraniu pokarmu,
  • będziesz z urządzenia korzystać bardzo często – nawet kilka razy w ciągu dnia,
  • masz poważne problemy z laktacją,
  • możesz pozwolić sobie na droższy zakup.

W pozostałych przypadkach laktator ręczny będzie dobrym rozwiązaniem.

Pamiętaj – laktator to sprzęt, w który warto się zaopatrzyć. Niezależnie od tego czy zdecydujesz się na laktator w wersji elektrycznej czy ten ręczny, każdy model okaże się sprzymierzeńcem w trudniejszych okresach związanych z karmieniem piersią.

Za pomocą laktatora:

  • pobudzisz laktację w pierwszych dobach po porodzie,
  • uporasz się z nawałem pokarmu, nie dopuszczając tym samym do zastojów mleka w przewodach mlecznych,
  • zwalczysz kryzys laktacyjny w pierwszych tygodniach po porodzie.

Ponadto nie będziesz musiała rezygnować z naturalnego karmienia po powrocie do pracy. Laktatorem odciągniesz pokarm z piersi i stworzysz „zapasy”, po które będą sięgać osoby przejmujące opiekę nad niemowlęciem.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: fotolia.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Alicja Zielińska
Podyskutuj

Kalendarz wakacyjny DIY i rodzinna lista przyjemności

Jak pokazać dzieciom, że ponad 11 tygodni wakacji to dużo czasu i fajnie aby cieszyć się z każdego dnia? Jak pokazać, że czekają na nich różne atrakcje (wspólne wyjazdy, obóz czy wyjazd z babcią) ale też, że są dni kiedy musimy wymyślić coś fajnego aby było fajnie, po prostu? Z pomocą przyszły kredki, kartka i rodzinna burza mózgów. I tak powstają nasze wakacyjne kalendarze DIY! Co sądzisz o tym pomyśle?
  • Agnieszka Kaczanowska - 18/06/2019

Kalendarz wakacyjny DIY

Próbowałam pokazać na zwykłym kalendarzu ile mamy dni wakacji, co się będzie działo i kiedy. Ale to nie działało, to było jakieś abstrakcyjne… Dlatego razem z moją wesołą gromadką, już trzeci rok, przygotowujemy wakacyjne kalendarze DIY 😉

Każde dziecko, z moją pomocą lub bez (na szczęście w tym roku tylko jedno jej potrzebowało) ;-), rysuje na dużej kartce z bloku technicznego swój kalendarz. Zaznaczają każdy dzień wakacji i wszystkie już zaplanowane atrakcje: wyjazd z rodzicami, obóz w górach (starsze) czy to co chcieliby robić – każdego dnia.

A tak wyglądają  kalendarze moich dzieci 😉

Lista rodzinnych przyjemności

Aby nie było, że tylko oni „pracują”, ja w tym czasie spisuję listę przyjemności.

Lista przyjemności, to tworzona razem lista pomysłów na wspólne spędzenie czasu. Liczą się zarówno małe atrakcje jak lody, dużo lodów i jeszcze więcej lodów, jak i podróż wodnym tramwajem, jazda konna, spanie na kempingu czy odwiedziny koleżanek z nocowaniem, a nawet pomalowanie paznokci ;-).

Oczywiście rodzice też swoje przyjemności dodają (no może nie wszystkie trzeba pisać ;-))

Listę wieszamy na lodówce, czy w innym widocznym miejscu aby każdego dnia widzieć i planować kolejne przyjemności.

A może przyda Ci się nasze 101 pomysłów na udane wakacje? >>>

Co potrzebne aby powstał kalendarz?

  • Kartka A3 (njalepsza, nie za duża nie za mała) z bloku technicznego, może być kolorowa
  • Kredki, pisaki, co tam jeszcze chcecie 😉
  • Linijka i ołówek i gumka

No i jeszcze kartka dodatkowa na listę przyjemności 😉

Spodobał Ci się nasz pomysł?

Zrób swój kalendarz lub listę lub i jedno i drugie i podeślij do nas!

Na pewnie zaglądniemy!

Zdjęcia: własność autorki i jej dzieci 😉

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  

Gdybym robiła remont generalny drugi raz, to…

Remont generalny to jest wyzwanie! Kto przeżył ten wie. Kto planuje, ten niedługo się dowie. Zwłaszcza jeśli zabieramy się za to pierwszy raz w życiu ;) Tak było w moim przypadku. Błędów oczywiście nie udało się uniknąć. Ale z efektu końcowego jestem zadowolona. Jeśli jesteś ciekawa na co dzisiaj zwróciłabym większą uwagę, to zapraszam do lektury artykułu!
  • Agnieszka Kumorek - 18/06/2019
kobieta i mężczyzna podczas remontu

Długo zabierałam się za opisanie naszej jesiennej „przygody”. W końcu minęło już pół roku odkąd wprowadziliśmy się do własnego mieszkania. Emocje opadły i mogłam na spokojnie pomyśleć nad tym, co zrobiliśmy dobrze, a co można było zrobić lepiej 😉

Bo z perspektywy czasu zmieniłabym kilka rzeczy, i…

…gdybym robiła remont generalny drugi raz, to…

Rezerwowałabym ekipę remontową dużo wcześniej

Wiedzieliśmy, że budowlańcy mają długie terminy oczekiwania, więc zaczęliśmy szukać ekipy (w naszym odczuciu) dużo wcześniej. Chcieliśmy, żeby remont zaczął się od września lub października, więc 3 miesiące wcześniej mąż obdzwaniał poleconych specjalistów.

Jak się okazało to już było za późno 😉 Ludzie z polecenia mieli zajęcie na pół roku do przodu, a nawet dłużej. Odpowiadali nam, że mogą przyjść, ale w grudniu…

Na szczęście nam jakoś się udało. Zapraszaliśmy kilka ekip i porównywaliśmy ich wyceny i nasze odczucia 😉 Remont generalny ruszył od końcówki września.

Moja rada: remont generalny, a nawet kupno mieszkania do remontu, warto zacząć od „zaklepania” dobrej ekipy.

Pamiętałabym, że ekipa to Twoi pracownicy a nie koledzy

Brzmi jak oczywista oczywistość. Klient płaci, klient wymaga. Ale kiedy ekipa ma tyle lat co ty, to można trochę o tym zapomnieć…a to niedobrze. „Koleżeńskie” relacje sprawdzały się, gdy wszystko szło dobrze.

Wiadomo jednak, że sielanka nie trwała cały czas i musieliśmy wyegzekwować oczywiste błędy, powiedzieć co nam się nie podoba, negocjować – wtedy rozmowa robiła się trudna.

Moja rada: warto zachować większy dystans z ekipą. Nie trzeba być bardzo oficjalnym, ale podział ma być jasny – zatrudniona osoba/fachowiec robi wszystko najlepiej jak się da, a zatrudniający wymaga i egzekwuje to, na co się umawialiście.

Przygotowałabym się wcześniej na to, że zgranie terminów i materiałów jest trudne 😉

Nie wiem do końca jak opisać ten punkt, bo jest bardzo obszerny. Przy remoncie dobrze mieć naprawdę mocnego skilla logistyki (albo mocne nerwy :P).

W umowie remontowej mieliśmy rozpisane etapy prac, co będzie potrzebne do ich realizacji itp. Nie mieliśmy gdzie trzymać materiałów, więc wszystko chcieliśmy załatwiać na bieżąco. No i się zaczęło… codzienne (a nawet częściej) wizyty w Castoramie, objazdówka po sklepach z drzwiami, wybór meblarza, który zrobi meble do kuchni na wymiar, dogadywanie się z terminem montowania paneli, ogarnięcie elektryki…

Ja nie zdawałam sobie sprawy, że po pierwsze: nawet na coś o standardowych wymiarach czeka się tak długo, po drugie: każdą z tych rzeczy montują inne osoby (o zgrozo), które trzeba ze sobą zgrać, bo inaczej prace stoją…

Nawet jak to piszę, to biorę dwa głębokie oddechy, bo wszystko mi się przypomina 😉

Moja rada/rady: przygotować się psychicznie, że tak już po prostu jest. Załatwiać wszystko najwcześniej jak się da (w końcu niektórych rzeczy nie trzeba przechowywać, np. zgód na podłączenie trzeciej fazy :P). Jeśli ma się taką możliwość, to wziąć ekipę, która zajmie się kilkoma rodzajami prac lub kompleksowo wszystkim.

Dwa razy zastanowiłabym się nad robieniem projektu mieszkania

To już jest rzecz bardzo względna. Znam wiele osób, które zrobiły projekt, trzymały się go i dzięki temu zaoszczędziły sporo czasu i nerwów. My podeszliśmy do tematu zbyt spontanicznie. Zrobiliśmy projekt, podobał się nam… i na tym się skończyło 😉 Nie płaciliśmy za opcję z dokładnymi wymiarami… a przy rynku wtórnym niestety co chwilkę wychodziły nowe kwestie pod tytułem „tego się tak nie da zrobić”. To wystająca rurka, to ściana nie-nośna, ale z żelbetonu 😉 , to drzwi, które były 70, ale nowe 70 już nie pasują, konieczność zrobienia podwieszanego sufitu lub ściana, która musi pójść pod innym kątem, bo „coś tam”.

Sporo rzeczy musieliśmy modyfikować/zmieniać w trakcie.

Moja rada: robić projekt od A do Z, nie bać się dopłacić za dokładne wymiary itd. Inaczej może się okazać, że z niego po prostu nie skorzystamy 😉

Na koniec podsumuję, co w moim odczuciu zrobiliśmy dobrze (taki optymistyczny akcent) 🙂

  • wszystko było zapisane w umowach i na wszystko – WSZYSTKO – braliśmy pisemne zgody, dzięki czemu uniknęliśmy kilku mało przyjemnych sytuacji;
  • przed remontem, w trakcie i po poprosiliśmy znajomego, który zna się na budowniczych kwestiach i który powiedział nam: na co mamy zwrócić uwagę, co jest zrobione super, a do czego ekipa ewidentnie się nie przyłożyła;
  • nie kupowaliśmy najtańszych materiałów, dużo czasu poświęcaliśmy na porównywaniu stosunku ceny do jakości produktów – dzięki czemu z większości jesteśmy bardzo zadowoleni;
  • poinformowaliśmy wcześniej sąsiadów o planowanym remoncie, wywiesiliśmy też kartkę, że „przepraszamy za niedogodności” i dbaliśmy, żeby na korytarzu każdego dnia był porządek a prace nie przedłużały się do późnego wieczoru;
  • prawie codziennie byliśmy w mieszkaniu, żeby zobaczyć postępy prac, dzięki czemu na bieżąco mogliśmy ustalać z ekipą co jest ok, a co chcemy zmienić. Przy rynku wtórnym okazało się to bardzo ważne – wychodziło mnóstwo rzeczy, które zmuszały nas do zmiany wcześniejszych planów.

Remont generalny przeżyliśmy. W najbliższym czasie nie chcemy do tego wracać 😉 Wiemy już, że jest to bardzo czasochłonne zajęcie, które wymaga sporo cierpliwości.

Dzisiaj siedzimy w naszym salonie i wspominamy to wszystko z uśmiechem 🙂
Tobie też tego życzę. Powodzenia!

Zdjęcie artykułu: źródło 123rf.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail