Czego szukasz

Jaka polityka prorodzinna naprawdę pomoże polskim mamom?

Elastyczny czas pracy i większe zaangażowanie ojców w opiekę nad dziećmi. Zwiększenie liczby żłobków i obniżenie kosztów opieki. Tanie mieszkania na wynajem – to tylko niektóre z działań, które mogą wesprzeć kobiety w decyzji o macierzyństwie i pomóc polskim rodzinom lepiej żyć – mówi Irena Wóycicka, polska ekonomistka i polityczka społeczna, była wiceminister pracy i sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 30/07/2017
na zdjęciu Irena Wóycicka

Co może dzisiaj pomóc kobietom, aby chciały mieć dzieci? Patrząc na doświadczenia z innych krajów wydawać by się mogło, że najbardziej pomaga wsparcie łączenia życia rodzinnego i zawodowego. Czy jest tak w istocie?

Ułatwienia w godzeniu ról zawodowych i rodzinnych to w Polsce szczególnie ważna kwestia i to z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że Polska należy do tych krajów UE, w których konflikt pomiędzy pracą, a opieką jest szczególnie silny. Odstajemy od większości krajów, gdy chodzi o dostęp do opieki nad dziećmi do lat trzech (w około 80% gmin w Polsce nie ma ani jednego żłobka lub innych instytucji opieki i edukacji najmłodszych dzieci).

Pomimo radykalnej poprawy, jaka miała miejsce w ostatnich dziesięciu latach, nadal zdarzają się problemy ze znalezieniem miejsca w przedszkolu, zwłaszcza w pobliżu miejsca zamieszkania. Ostatnie zmiany w systemie edukacji ten problem potęgują. W wielu szkołach brakuje też świetlic lub funkcjonują one jako przechowalnie.

Rodzice w Polsce mają też bardzo ograniczone możliwości takiej organizacji czasu pracy, by można ją było łączyć z obowiązkami rodzinnymi. A ponadto wciąż mało ojców (niespełna 2%) korzysta z urlopów rodzicielskich. To wszystko powoduje, że ciężar opieki nad dzieckiem spoczywa na rodzinie, a dokładniej na kobietach.

Tymczasem z badań wynika, że dla większości Polek posiadanie pracy jest często warunkiem decyzji o urodzeniu dziecka. Polki chcą pracować i to nie tylko dlatego, że rodzinie potrzebne są pieniądze, ale również dlatego, że chcą być finansowo niezależne i w tej pracy realizować się.

To drugi powód, dla którego działania na rzecz godzenia ról zawodowych i rodzinnych powinny być priorytetem polityki rodzinnej. Rozpiętość pomiędzy aspiracjami kobiet dotyczącymi ich pracy zawodowej, a rzeczywistością, która je otacza prowadzi często do opóźniania decyzji lub rezygnacji z posiadania kolejnego dziecka.

Jak poprawić sytuację polskiej mamy na tyle, żeby młode kobiety, nie chcąc dziś rezygnować z pracy zawodowej, nie były zmuszone odkładać macierzyństwa na czas bliżej nieokreślony?

Potrzebna jest zmiana społecznego postrzegania aktywności zawodowej kobiet. W tradycyjnym myśleniu praca zawodowa kobiet akceptowana jest jedynie jako zajęcie dodatkowe, po wychowaniu dzieci. To nastawienie wyraźnie się zmienia. Rośnie aprobata dla kobiet łączących pracę z opieką nad dzieckiem.

Kluczowe znaczenie ma równiejszy podział obowiązków rodzinnych pomiędzy ojca i matkę. Gdyby ojcowie częściej angażowali się w opiekę nad małym dzieckiem, kobieta przestałaby by być postrzegana jako jedyna opiekunka, jedyna osoba, która bierze urlop rodzicielski czy opiekuńczy, czy musi się zwolnić wcześniej z pracy by odebrać dziecko ze szkoły. Oczywiście, dobrze funkcjonujące otoczenie: żłobki, przedszkola itp. też ma tu znaczenie.

Co musiałoby się zmienić w polskiej polityce rodzinnej, żeby rodziło się więcej dzieci?

Nie ma jednego, złotego środka. Co prawda z doświadczeń takich krajów, jak kraje skandynawskie, czy Francja wynika, że polityka rodzinna skierowana na usuwanie barier dzietności przynosi efekty, ale warunkiem długotrwałych pozytywnych trendów jest jej kompleksowość i stabilność.

Wiele się w ostatnich kilku latach zmieniło na lepsze. Polityka rodzinna zyskała na znaczeniu, a w tworzenie „dobrego klimatu dla rodziny” włączyły się samorządy, organizacje pozarządowe, organizacje pracodawców.

Przypomnijmy: za rządów PO-PSL działania ułatwiające godzenie pracy z obowiązkami domowymi. Choćby takie jak roczny, elastyczny urlop rodzicielski, urlop ojcowski, ogromna poprawa w dostępie do przedszkoli, przedszkole za złotówkę, czy opłacanie z budżetu państwa składek emerytalnych za osoby wychowujące dzieci do lat 3, uruchomienie programu tworzenia żłobków, klubów dziecięcych i opiekunów dziennych dla najmłodszych dzieci. Ale również działania wspierające materialnie rodziny z dziećmi, takie jak reforma ulg podatkowych, zwiększająca pomoc dla rodzin biedniejszych i z większą liczbą dzieci, ogólnopolska i samorządowe karty dużych rodzin czy też roczne wsparcie finansowe dla matek lub ojców, którzy przed urodzeniem dziecka nie pracowali lub z innych powodów nie mają prawa do zasiłku macierzyńskiego, uruchomiono również pod koniec kadencji program budowy mieszkań na wynajem. Do tego PIS dołożył 500 plus.

Potrzebna jest dalsza, kompleksowa rozbudowa systemu pomocy dla rodzin z dziećmi. Priorytetem jest opieka dla dzieci najmłodszych – do trzeciego roku życia. Opieką instytucjonalną objętych jest około 8% dzieci w tym wieku i w wielu miejscowościach, zwłaszcza w miastach ustawiają się ogromne kolejki do żłobków. Żłobek prywatny, jeśli w ogóle jest, to oferta dla zamożnych rodzin – 500 plus tu nie wystarczy.

Potrzeba nie tylko zdecydowanie więcej żłobków, klubów dziecięcych i opiekunów dziennych, ale również, podobnie jak zrobiono to w przypadku przedszkoli, zdecydowanego obniżenia ich kosztów. Inaczej kobiety z małymi dziećmi nadal nie będą mogły po urlopie rodzicielskim wrócić do pracy. Trzeba też zadbać, aby były to instytucje przyjazne dla dzieci i wspierające ich rozwój: ich samodzielność, poczucie sprawczości, relacje z innymi dziećmi oraz ciekawość świata.

Kolejne dwie sprawy to elastyczna organizacja czasu pracy dla rodziców oraz równiejszy podział obowiązków związanych z opieką nad dzieckiem pomiędzy rodzicami. Obydwie te sprawy ujęte zostały w projekcie tzw. dyrektywy równościowej UE, przeciw której polski rząd właśnie zaprotestował. Kobiety, które mogą liczyć na to, że ich partnerzy wezmą na siebie część obowiązków związanych z wychowaniem ich małego dziecka, łatwiej decydują się na urodzenie dziecka. Większe uczestnictwo ojców w opiece wyrównuje też szanse kobiet i mężczyzn na rynku pracy, wzmacnia związek i sprzyja rozwojowi więzi między ojcem i dzieckiem.

Na pewno potrzebne są mieszkania na wynajem o umiarkowanym czynszu, ale program Mieszkanie plus utknął, a budownictwo społeczne, uruchomione pod koniec poprzedniej kadencji sejmu ma zbyt mało pieniędzy by się szybko rozwijać. Są też kwestie ważne, choć nie tylko z perspektywy polityki rodzinnej: to przede wszystkim poprawa funkcjonowania systemu zdrowia.

Mało popularny jest u nas również model rodziny wielodzietnej. Z czego to wynika, że nie jest on tak częsty jak, np. we Francji? (Można odnieść wrażenie, że np. francuskie kobiety często będąc mamami dużej gromadki dzieci są bardziej „wyluzowane”, przedsiębiorcze i czerpią więcej z życia, niż nasze polskie mamy.)

Wcale nie jest tak mało popularny, na tle krajów UE wypadamy nieźle. Przeciętne preferencje Polaków to dwoje dzieci. I gdyby te preferencje mogli realizować, nie byłoby źle.

W wielu środowiskach pokutuje pogląd, że rodzina wielodzietna to coś nie tak. Mam nadzieję, że to się zmienia między innymi dzięki kartom dużych rodzin. Bo te karty to nie tylko pomoc, ale również docenienie i znak solidarności z tymi, którzy podjęli się wychować dużą gromadkę dzieci. Wychowanie większej gromadki to duży trud i koszt.

Francuski system pomocy rodzinom jest znacznie bardziej kompleksowy – nic dziwnego, że mamy są bardziej wyluzowane. Chciałabym, żeby i w Polsce wychowanie większej liczby dzieci nie kojarzyło się z heroizmem.

Od kogo, od jakich krajów możemy się uczyć? Jakiego kraju założenia polityki prorodzinnej mogłyby być inspirujące dla nas?

Warto sięgać do dobrych, ale i złych doświadczeń. Na przykład Niemcy bardzo długo, ze względu na konserwatywną politykę zwlekały z inwestycjami w żłobki i przedszkola, zamiast tego, proponując wysokie zasiłki dla rodzin. Bez skutku. Niemki są aktywne zawodowo, ale nie decydują się na dzieci.

Inne kraje – takie jak np. Szwecja czy Francja, gdy tylko kobiety zaczęły masowo wchodzić na rynek pracy, zadbały o to, by mogły one godzić pracę zawodową z obowiązkami rodzinnymi. To kraje w UE, nie tylko o najwyższej dzietności, ale również o wysokiej aktywności zawodowej kobiet. Szwecja ponadto postawiła na równość kobiet i mężczyzn zachęcając ojców do opieki nad dziećmi.

Środki muszą odpowiadać na współczesne problemy. Na przykład powszechne zasiłki rodzinne, takie jak nasze 500 Plus, wprowadzano w krajach Europy Zachodniej w latach 40-tych i 50-tych poprzedniego wieku. Miały one wspierać ekonomicznie tradycyjną rodzinę, gdzie tylko mężczyzna pracuje. To były zasiłki na dzieci i niepracującą żonę – spełniły swoje zadanie, ale w latach siedemdziesiątych, gdy kobiety zaczęły wchodzić na rynek pracy – ich funkcje w dużej mierze się wyczerpały. Potrzeba było nowej polityki i kraje, które taką politykę wdrożyły, mają sukcesy.

Czy polityka programu 500 Plus działa na korzyść dla rodziny, dla dzietności? Czy to wystarczy i jakie mogą być konsekwencje? Pytając krótko: to dobry czy zły program?

Lepiej mieć dodatkowe 500 zł niż nie mieć, więc nie ma się co dziwić wysokiemu poparciu społecznemu dla tego programu. Jednak hojne dodatki dla rodzin z dziećmi nie zastąpią kompleksowego programu polityki rodzinnej. Duży wysiłek finansowy nie przełoży się na usuwanie barier, jakie napotykają młodzi ludzie przy podejmowaniu decyzji o rodzicielstwie, a tym samym na wysoki i trwały wzrost dzietności.

Warto przypomnieć, że wzrost liczby urodzonych dzieci w zeszłym roku o 13 tys. to łączny efekt polityki rodzinnej prowadzonej od kilku lat i poprawy sytuacji na rynku pracy. Doświadczenie pokazuje, że zwiększenie liczby urodzeń w jednym lub paru latach nie gwarantuje stałej poprawy. Np. w 2008 r. liczba urodzeń wzrosła o blisko 27 tys. w stosunku do roku poprzedniego, 2009 r. jeszcze o 3 tys., w kolejnym spadła o ponad 4 tys., a w 2011 urodzeń było już o prawie 25 tys. mniej niż w roku poprzednim.

Wzrost urodzeń jaki nastąpił w tym okresie przypisuje się poprawie sytuacji na rynku pracy. Kłopot polega na tym, że wysokie koszty tego programu powodują, że brak jest pieniędzy na inne działania. Na 500 plus wydajemy rocznie ok. 25 mld zł, a na żłobki 151 mln. Również pozytywny efekt w postaci zmniejszenia ubóstwa wśród dzieci, można było osiągnąć znacznie mniejszym kosztem, koncentrując pomoc na rodzinach uboższych.

Ostatnio też było głośniej o propozycji jednej godziny dla rodziców, na zaopiekowanie się dzieckiem przed lub po jego codziennych zajęciach szkolno – przedszkolnych. Co sądzi Pani na temat tego pomysłu?

Sądzę, że lepszym pomysłem jest elastyczna organizacja czasu pracy, tak jak przewiduje to projekt tzw. dyrektywy równościowej UE.

My jako portal wspieramy mamy, które chcą pracować i łączyć życie rodzinne i zawodowe; publikujemy ofert pracy od pracodawców przyjaznych mamom, organizujemy dni otwarte dla mam u ciekawych pracodawców, publikujemy teksty, inspirujemy do działania. A to i tak mało… Co jeszcze możemy zrobić, my mamy, aby ta zmiana następowała szybciej?

Bardzo lubię Wasz portal i gratuluję świetnego pomysłu i wytrwałości. Kobiety mogą tam znaleźć konkretną pomoc i inspirację, a pracodawcy mogą się uczyć, że mama to dobry i zaangażowany pracownik. To świetna inicjatywa.

Nawiązując do wcześniejszego pytania, czy miałaby Pani jakieś podpowiedzi działań dla Mamo Pracuj? Może jest jakaś „niezaopiekowana” sfera, w której nasz portal świetnie by się sprawdził, jako propagator idei – mamo, pracuj jeśli chcesz? Dziękujemy za wszelkie podpowiedzi!

Może warto pokazywać pracodawcom, jak świetnymi pracowniczkami są mamy? Bo są!!!

Serdecznie dziękujemy za wywiad.

Rozmawiała: Ewa Moskalik – Pieper

Zdjęcia: archiwum Ireny Wóycickiej

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

3 odpowiedzi na “Jaka polityka prorodzinna naprawdę pomoże polskim mamom?”

  1. Julita Skryta napisał(a):

    Dodałabym oprócz elastyczności czasu pracy także elastyczność jak chodzi o miejsce i możliwości pracy zdalnej oraz wspieranie mam w zakładaniu i prowadzeniu działalności gospodarczej – we wspomnianej Francji czy Szwajcarii można do pewnej kwoty testować pomysł na biznes bez kosztów i z minimum formalności. Mamy są pełne pomysłów i przedsiębiorczości, co pokazuje choćby Wasz portal 🙂
    W kwestii 500+ myślę że wielu mamom daje możliwość by zacząć myśleć o jakiejś inwestycji w rozwój zawodowy – szkolenia czy opieka dla dzieci. Może dobrą rzeczą byłoby promowanie takich inicjatyw, by część tych pieniędzy potraktować jako inwestycję w zwiększenie swojej wartości na rynku pracy.
    Myślę, że same żłobki nie rozwiązują problemów z powrotem do pracy, ponieważ wiele dzieci choruje przez pierwszy rok tak dużo, że frekfencja w placówce, jest poniżej 50%. Dla mniejszego pracodawcy taka sytuacja może być zabójcza i żadne nakazy tego nie zmienią – będzie się bał zatrudnienia młodej mamy. Pytanie co zrobić, żeby taką mamę na rynku uatrakcyjnić, albo ułatwić jej działanie na własną rękę?

    • Agnieszka Czmyr-Kaczanowska napisał(a):

      Dzięki Julito za dobre pytania. Będziemy szukać odpowiedzi!

    • Irena Woycicka napisał(a):

      To prawda, pierwsze tygodnie a czasem miesiące dziecka w żłobku czy przedszkolu to na ogół ciągle choroby. Ale gdyby tak na ten czas urlop rodzicielski wziął tata? Ustawa przewiduje, że 16 tygodni urlopu rodzicielskiego może wykorzystać tata lub mama nie w pierwszym roku życia dziecka ale aż do końca roku kalendarzowego, w którym dziecko kończy 6 lat. Właśnie po to by można było wykorzystać urlop w trudnych okresach, np. gdy dziecko po raz pierwszy idzie do żłobka lub przedszkola.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Agencja pracy – dobra praca, minimum stresu

Szukasz zatrudnienia, masz jednak wrażenie, że wszystkie Twoje dokumenty wysyłane kolejnym firmom trafiają w próżnię? A może masz już zatrudnienie, nie wszystko jednak w Twojej firmie wygląda i przebiega tak, jak powinno? Bez względu na to, który problem staje się również Twoim udziałem, pamiętaj, że możesz to zmienić.
  • Alicja Zielińska - 19/02/2018

Niech szukają za Ciebie

Istnieje wiele sposobów na znalezienie nowej, lepszej pracy. Coraz więcej osób zadaje jednak pytanie o to, dlaczego mielibyśmy szukać jej samodzielnie.

Pytanie to wydaje się zasadne również dlatego, że systematycznie rośnie grupa firm, które nie przeprowadzają procesu rekrutacyjnego samodzielnie, ale powierzają to zadanie profesjonalistom.

Dobra agencja pracy ma dziś znacznie większe możliwości niż miało to miejsce przed kilku laty. Dysponuje wsparciem technicznym, szanuje czas swoich klientów i dąży do satysfakcji każdego z nich.

Tak wiele tak niskim kosztem

Agencja pracy to ciekawe rozwiązanie nie tylko dlatego, że zwalnia z obowiązku monitorowania rynku pracy i analizowania dziesiątek ofert.

Nie mniej istotne wydaje się to, że mamy w jej przypadku do czynienia z podmiotem, który jest w stanie zagwarantować zatrudnienie osobom z bardzo zróżnicowanymi kwalifikacjami.

Owszem, najbardziej popularne są te agencje, które poszukują pracowników fizycznych, coraz więcej ofert kierowanych jest jednak również do specjalistów, w tym i do takich, którzy działają w bardzo wąskich dziedzinach.

Co ważne, agencja pracy staje się dziś podmiotem, który otacza opieką zatrudnionych przez siebie pracowników, pośredniczy w sporach pomiędzy nimi i firmami, dla których wykonują kolejne zadania, a nawet pomaga w jeszcze lepszym wykonywaniu obowiązków. Klient agencji pracy wie, że może na nią liczyć.

Jeśli i Ciebie zaintrygowały możliwości, jakie stwarza taka profesjonalna i odpowiedzialna osługa, to agencja pracy ATERIMA jest firmą, której powinieneś powierzyć troskę o swoje przyszłe zatrudnienie.

Możesz mieć pewność, że będzie to decyzja, z której będziesz zadowolony bez względu na to, jakiej pracy szukasz.

Materiał powstał we współpracy z partnerem.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Alicja Zielińska
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czy można rozwijać własny biznes pod firmą męża?

Zdarza się, że przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą decydują się na pomoc najbliższej rodziny w prowadzeniu biznesu. Przepisy dokładnie regulują te kwestie w zależności od formy zatrudnienia, jak również stopnia pokrewieństwa. W artykule skupimy się na zatrudnieniu małżonki w firmie prowadzonej przez męża oraz na tym, czy żona może rozwijać swój własny biznes pod firmą męża.
  • Wioleta Bednarek - 13/02/2018
kobieta i mężczyzna rozmawiają siedząc w swoim biurze

Aktualizacja kodów PKD w firmie prowadzonej przez męża

Dla lepszego rozjaśnienia sytuacji przedstawimy to na przykładzie.

Mąż prowadzi działalność w zakresie świadczenia usług programistycznych. Razem z żoną postanowili, że będzie ona mu pomagać w firmie i będzie odpowiedzialna za rozwój nowego działu marketingu. Do tej pory mąż – przedsiębiorca w kodach PKD posiadał kody związane ze świadczonymi przez niego usługami.

W momencie, gdy w firmie męża zacznie mu pomagać żona, konieczne będzie rozszerzenie kodów PKD o świadczenie usług marketingowych. Zatrudniona w firmie żona według przepisów będzie traktowana jako osoba współpracująca. Więcej na ten temat przeczytacie poniżej.

W jaki sposób dokonujemy aktualizacji kodów PKD prowadzonej działalności?

W momencie zakładania jednoosobowej działalności gospodarczej przedsiębiorca składał wniosek CEiDG-1, na którym między innymi podawał kody PKD prowadzonej działalności. W momencie, gdy chcemy dodać nowy kod, w związku z rozszerzeniem swojej działalności o wykonywanie nowych usług, właściciel firmy zobowiązany jest do zaktualizowania wniosku CEiDG-1.

Osoba współpracująca – definicja pojęcia

Definicja osoby współpracującej szczegółowo została opisana w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych. Przy zatrudnieniu rodziny w firmie bierzemy pod uwagę stopień pokrewieństwa między poszczególnymi członkami rodziny. Tak więc za osobę współpracującą uważa się:

  • małżonka,
  • dzieci (w tym dzieci przysposobione i dzieci drugiego małżonka),
  • rodziców,
  • macochę lub ojczyma przedsiębiorcy.

Warto wiedzieć, że za osobę współpracującą nie uznaje się rodzeństwa (brata lub siostry). Nie ma również znaczenia fakt, czy członek rodziny zatrudniony jest na podstawie umowy o pracę, czy nieodpłatnie, ponieważ dla celów ZUS będzie on zawsze traktowany jako osoba współpracująca.

Jeżeli jednak zdecydujemy się na zatrudnienie w firmie członka rodziny spoza listy osób wymienionych powyżej – nie mamy wtedy do czynienia z osobą współpracującą. Przy naliczaniu wysokości składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne kierujemy się wówczas przepisami ogólnymi.

Forma zatrudnienia – jaka będzie najlepsza?

W momencie, gdy żona zdecyduje się na pomoc mężowi w prowadzeniu działalności konieczne będzie sformalizowanie takiej formy zatrudnienia.

Przedsiębiorca ma do wyboru możliwość zatrudnienia małżonki na umowę o pracę lub umowę zlecenie. Inną formą jest nieodpłatne zatrudnienie – mamy wtedy do czynienia z umową w formie ustnej.

Umowa o pracę

U osób współpracujących zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, kwota ubezpieczenia ustalana jest na takich samych warunkach jak w przypadku ubezpieczenia przedsiębiorcy.

Co to oznacza?

Przedsiębiorca, który zatrudnia małżonkę w firmie, opłaca za nią składki ZUS na takich samych zasadach jak składki ZUS przedsiębiorcy rozliczającego się na dużym ZUS-ie.

Nie ma tutaj również znaczenia fakt, że przedsiębiorca rozlicza się na małym ZUS – składki za osobę współpracującą opłacamy zawsze w takiej wysokości, jak za przedsiębiorcę na dużym ZUS-ie.

Składki ZUS za osobę współpracującą w całości finansowane są ze środków firmy przedsiębiorcy. Pracownik – osoba współpracująca nie ponosi żadnych dodatkowych kosztów związanych z zatrudnieniem.

Umowa zlecenie

Inaczej sytuacja wygląda, w przypadku zatrudnienia żony na umowę zlecenie o określonej wysokości wynagrodzenia. Składki na ubezpieczenia żony zatrudnionej na umowę zlecenie obliczane są w taki sam sposób, jak w przypadku innych pracowników. Wartość składek ZUS obliczamy na podstawie wysokości wynagrodzenia.

Nieodpłatne zatrudnienie

Inną formą pomocy w firmie męża może być nieodpłatna pomoc żony. W takim wypadku powstaje również obowiązek zgłoszenia tej osoby do ubezpieczeń.

Sytuacja jest tutaj analogiczna, jak w przypadku zatrudnienia na umowę o pracę. Przedsiębiorca za osobę współpracującą opłaca składki ZUS w wysokości takiej, jak dla przedsiębiorcy będącym na dużym ZUS.

Jeżeli jednak małżonek pomagający nieodpłatnie w działalności jest dodatkowo zatrudniony w innej firmie i tam otrzymuje wynagrodzenie w kwocie równej lub przekraczającej wartość minimalnego wynagrodzenia (w 2018 r. jest to kwota 2 100 zł), z tego tytułu opłacane są również składki ZUS, to wówczas w związku z nieodpłatnym zatrudnieniem opłacana będzie tylko składka zdrowotna.

Czy wynagrodzenie oraz składki ZUS opłacane za osobę współpracującą stanowią koszt podatkowy przedsiębiorcy?

Ustawa o podatku dochodowym jasno precyzuje tę kwestię. Zgodnie z przepisami za koszt podatkowy nie uznaje się wartości własnej pracy podatnika, jego małżonka oraz małoletnich dzieci.

Co to oznacza dla przedsiębiorcy?

Właściciel firmy, który zatrudnia do pomocy swoją żonę nie będzie mógł w kosztach swojej działalności uwzględnić wartości wypłaconego wynagrodzenia.

Inaczej sytuacja wygląda w przypadku składek ZUS. Odliczane są one w sposób analogiczny jak składki opłacane przez przedsiębiorcę (składki społeczne pomniejszają dochód, natomiast odliczona część składki zdrowotnej pomniejsza wysokość podatku).

W przypadku zatrudnienia małżonki na umowę zlecenie opłacane składki ZUS księgujemy Dowodem Wewnętrznym Kosztowym w kolumnie 13 KPiR w dacie ich opłacenia.

Przedsiębiorca zatrudniający w firmie swoją żonę powinien pamiętać o obowiązkach jakie z tego tytułu powstają. Właściciel firmy powinien dokonać zgłoszenia do ubezpieczenia osoby współpracującej w ciągu 7 dni z kodem 05 11 00 oraz opłacania składek ZUS w zależności od rodzaju zawartej umowy.

Dodatkowym obowiązkiem jest odprowadzanie zaliczek na podatek dochodowy z tytułu wypłacanego wynagrodzenia na takich samych zasadach jak za każdego innego pracownika. Warto pamiętać o tym, że wysokość wypłacanego wynagrodzenia dla osoby współpracującej nie stanowi kosztu uzyskania przychodu przedsiębiorcy.

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Wioleta Bednarek
InFakt łączy obsługę księgową przez biuro rachunkowe z dostępem do aplikacji www oraz mobile. Firma specjalizuje się w obsłudze branż IT, Internet, reklama, media. Osoby, które nie prowadzą jeszcze działalności, mogą skorzystać z pomocy i usługi Zakładania Firmy (specjalna oferta dla Mamopracuj).
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail