Czego szukasz

Jaka polityka prorodzinna naprawdę pomoże polskim mamom?

Elastyczny czas pracy i większe zaangażowanie ojców w opiekę nad dziećmi. Zwiększenie liczby żłobków i obniżenie kosztów opieki. Tanie mieszkania na wynajem – to tylko niektóre z działań, które mogą wesprzeć kobiety w decyzji o macierzyństwie i pomóc polskim rodzinom lepiej żyć – mówi Irena Wóycicka, polska ekonomistka i polityczka społeczna, była wiceminister pracy i sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 30/07/2017
na zdjęciu Irena Wóycicka

Co może dzisiaj pomóc kobietom, aby chciały mieć dzieci? Patrząc na doświadczenia z innych krajów wydawać by się mogło, że najbardziej pomaga wsparcie łączenia życia rodzinnego i zawodowego. Czy jest tak w istocie?

Ułatwienia w godzeniu ról zawodowych i rodzinnych to w Polsce szczególnie ważna kwestia i to z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że Polska należy do tych krajów UE, w których konflikt pomiędzy pracą, a opieką jest szczególnie silny. Odstajemy od większości krajów, gdy chodzi o dostęp do opieki nad dziećmi do lat trzech (w około 80% gmin w Polsce nie ma ani jednego żłobka lub innych instytucji opieki i edukacji najmłodszych dzieci).

Pomimo radykalnej poprawy, jaka miała miejsce w ostatnich dziesięciu latach, nadal zdarzają się problemy ze znalezieniem miejsca w przedszkolu, zwłaszcza w pobliżu miejsca zamieszkania. Ostatnie zmiany w systemie edukacji ten problem potęgują. W wielu szkołach brakuje też świetlic lub funkcjonują one jako przechowalnie.

Rodzice w Polsce mają też bardzo ograniczone możliwości takiej organizacji czasu pracy, by można ją było łączyć z obowiązkami rodzinnymi. A ponadto wciąż mało ojców (niespełna 2%) korzysta z urlopów rodzicielskich. To wszystko powoduje, że ciężar opieki nad dzieckiem spoczywa na rodzinie, a dokładniej na kobietach.

Tymczasem z badań wynika, że dla większości Polek posiadanie pracy jest często warunkiem decyzji o urodzeniu dziecka. Polki chcą pracować i to nie tylko dlatego, że rodzinie potrzebne są pieniądze, ale również dlatego, że chcą być finansowo niezależne i w tej pracy realizować się.

To drugi powód, dla którego działania na rzecz godzenia ról zawodowych i rodzinnych powinny być priorytetem polityki rodzinnej. Rozpiętość pomiędzy aspiracjami kobiet dotyczącymi ich pracy zawodowej, a rzeczywistością, która je otacza prowadzi często do opóźniania decyzji lub rezygnacji z posiadania kolejnego dziecka.

Jak poprawić sytuację polskiej mamy na tyle, żeby młode kobiety, nie chcąc dziś rezygnować z pracy zawodowej, nie były zmuszone odkładać macierzyństwa na czas bliżej nieokreślony?

Potrzebna jest zmiana społecznego postrzegania aktywności zawodowej kobiet. W tradycyjnym myśleniu praca zawodowa kobiet akceptowana jest jedynie jako zajęcie dodatkowe, po wychowaniu dzieci. To nastawienie wyraźnie się zmienia. Rośnie aprobata dla kobiet łączących pracę z opieką nad dzieckiem.

Kluczowe znaczenie ma równiejszy podział obowiązków rodzinnych pomiędzy ojca i matkę. Gdyby ojcowie częściej angażowali się w opiekę nad małym dzieckiem, kobieta przestałaby by być postrzegana jako jedyna opiekunka, jedyna osoba, która bierze urlop rodzicielski czy opiekuńczy, czy musi się zwolnić wcześniej z pracy by odebrać dziecko ze szkoły. Oczywiście, dobrze funkcjonujące otoczenie: żłobki, przedszkola itp. też ma tu znaczenie.

Co musiałoby się zmienić w polskiej polityce rodzinnej, żeby rodziło się więcej dzieci?

Nie ma jednego, złotego środka. Co prawda z doświadczeń takich krajów, jak kraje skandynawskie, czy Francja wynika, że polityka rodzinna skierowana na usuwanie barier dzietności przynosi efekty, ale warunkiem długotrwałych pozytywnych trendów jest jej kompleksowość i stabilność.

Wiele się w ostatnich kilku latach zmieniło na lepsze. Polityka rodzinna zyskała na znaczeniu, a w tworzenie „dobrego klimatu dla rodziny” włączyły się samorządy, organizacje pozarządowe, organizacje pracodawców.

Przypomnijmy: za rządów PO-PSL działania ułatwiające godzenie pracy z obowiązkami domowymi. Choćby takie jak roczny, elastyczny urlop rodzicielski, urlop ojcowski, ogromna poprawa w dostępie do przedszkoli, przedszkole za złotówkę, czy opłacanie z budżetu państwa składek emerytalnych za osoby wychowujące dzieci do lat 3, uruchomienie programu tworzenia żłobków, klubów dziecięcych i opiekunów dziennych dla najmłodszych dzieci. Ale również działania wspierające materialnie rodziny z dziećmi, takie jak reforma ulg podatkowych, zwiększająca pomoc dla rodzin biedniejszych i z większą liczbą dzieci, ogólnopolska i samorządowe karty dużych rodzin czy też roczne wsparcie finansowe dla matek lub ojców, którzy przed urodzeniem dziecka nie pracowali lub z innych powodów nie mają prawa do zasiłku macierzyńskiego, uruchomiono również pod koniec kadencji program budowy mieszkań na wynajem. Do tego PIS dołożył 500 plus.

Potrzebna jest dalsza, kompleksowa rozbudowa systemu pomocy dla rodzin z dziećmi. Priorytetem jest opieka dla dzieci najmłodszych – do trzeciego roku życia. Opieką instytucjonalną objętych jest około 8% dzieci w tym wieku i w wielu miejscowościach, zwłaszcza w miastach ustawiają się ogromne kolejki do żłobków. Żłobek prywatny, jeśli w ogóle jest, to oferta dla zamożnych rodzin – 500 plus tu nie wystarczy.

Potrzeba nie tylko zdecydowanie więcej żłobków, klubów dziecięcych i opiekunów dziennych, ale również, podobnie jak zrobiono to w przypadku przedszkoli, zdecydowanego obniżenia ich kosztów. Inaczej kobiety z małymi dziećmi nadal nie będą mogły po urlopie rodzicielskim wrócić do pracy. Trzeba też zadbać, aby były to instytucje przyjazne dla dzieci i wspierające ich rozwój: ich samodzielność, poczucie sprawczości, relacje z innymi dziećmi oraz ciekawość świata.

Kolejne dwie sprawy to elastyczna organizacja czasu pracy dla rodziców oraz równiejszy podział obowiązków związanych z opieką nad dzieckiem pomiędzy rodzicami. Obydwie te sprawy ujęte zostały w projekcie tzw. dyrektywy równościowej UE, przeciw której polski rząd właśnie zaprotestował. Kobiety, które mogą liczyć na to, że ich partnerzy wezmą na siebie część obowiązków związanych z wychowaniem ich małego dziecka, łatwiej decydują się na urodzenie dziecka. Większe uczestnictwo ojców w opiece wyrównuje też szanse kobiet i mężczyzn na rynku pracy, wzmacnia związek i sprzyja rozwojowi więzi między ojcem i dzieckiem.

Na pewno potrzebne są mieszkania na wynajem o umiarkowanym czynszu, ale program Mieszkanie plus utknął, a budownictwo społeczne, uruchomione pod koniec poprzedniej kadencji sejmu ma zbyt mało pieniędzy by się szybko rozwijać. Są też kwestie ważne, choć nie tylko z perspektywy polityki rodzinnej: to przede wszystkim poprawa funkcjonowania systemu zdrowia.

Mało popularny jest u nas również model rodziny wielodzietnej. Z czego to wynika, że nie jest on tak częsty jak, np. we Francji? (Można odnieść wrażenie, że np. francuskie kobiety często będąc mamami dużej gromadki dzieci są bardziej „wyluzowane”, przedsiębiorcze i czerpią więcej z życia, niż nasze polskie mamy.)

Wcale nie jest tak mało popularny, na tle krajów UE wypadamy nieźle. Przeciętne preferencje Polaków to dwoje dzieci. I gdyby te preferencje mogli realizować, nie byłoby źle.

W wielu środowiskach pokutuje pogląd, że rodzina wielodzietna to coś nie tak. Mam nadzieję, że to się zmienia między innymi dzięki kartom dużych rodzin. Bo te karty to nie tylko pomoc, ale również docenienie i znak solidarności z tymi, którzy podjęli się wychować dużą gromadkę dzieci. Wychowanie większej gromadki to duży trud i koszt.

Francuski system pomocy rodzinom jest znacznie bardziej kompleksowy – nic dziwnego, że mamy są bardziej wyluzowane. Chciałabym, żeby i w Polsce wychowanie większej liczby dzieci nie kojarzyło się z heroizmem.

Od kogo, od jakich krajów możemy się uczyć? Jakiego kraju założenia polityki prorodzinnej mogłyby być inspirujące dla nas?

Warto sięgać do dobrych, ale i złych doświadczeń. Na przykład Niemcy bardzo długo, ze względu na konserwatywną politykę zwlekały z inwestycjami w żłobki i przedszkola, zamiast tego, proponując wysokie zasiłki dla rodzin. Bez skutku. Niemki są aktywne zawodowo, ale nie decydują się na dzieci.

Inne kraje – takie jak np. Szwecja czy Francja, gdy tylko kobiety zaczęły masowo wchodzić na rynek pracy, zadbały o to, by mogły one godzić pracę zawodową z obowiązkami rodzinnymi. To kraje w UE, nie tylko o najwyższej dzietności, ale również o wysokiej aktywności zawodowej kobiet. Szwecja ponadto postawiła na równość kobiet i mężczyzn zachęcając ojców do opieki nad dziećmi.

Środki muszą odpowiadać na współczesne problemy. Na przykład powszechne zasiłki rodzinne, takie jak nasze 500 Plus, wprowadzano w krajach Europy Zachodniej w latach 40-tych i 50-tych poprzedniego wieku. Miały one wspierać ekonomicznie tradycyjną rodzinę, gdzie tylko mężczyzna pracuje. To były zasiłki na dzieci i niepracującą żonę – spełniły swoje zadanie, ale w latach siedemdziesiątych, gdy kobiety zaczęły wchodzić na rynek pracy – ich funkcje w dużej mierze się wyczerpały. Potrzeba było nowej polityki i kraje, które taką politykę wdrożyły, mają sukcesy.

Czy polityka programu 500 Plus działa na korzyść dla rodziny, dla dzietności? Czy to wystarczy i jakie mogą być konsekwencje? Pytając krótko: to dobry czy zły program?

Lepiej mieć dodatkowe 500 zł niż nie mieć, więc nie ma się co dziwić wysokiemu poparciu społecznemu dla tego programu. Jednak hojne dodatki dla rodzin z dziećmi nie zastąpią kompleksowego programu polityki rodzinnej. Duży wysiłek finansowy nie przełoży się na usuwanie barier, jakie napotykają młodzi ludzie przy podejmowaniu decyzji o rodzicielstwie, a tym samym na wysoki i trwały wzrost dzietności.

Warto przypomnieć, że wzrost liczby urodzonych dzieci w zeszłym roku o 13 tys. to łączny efekt polityki rodzinnej prowadzonej od kilku lat i poprawy sytuacji na rynku pracy. Doświadczenie pokazuje, że zwiększenie liczby urodzeń w jednym lub paru latach nie gwarantuje stałej poprawy. Np. w 2008 r. liczba urodzeń wzrosła o blisko 27 tys. w stosunku do roku poprzedniego, 2009 r. jeszcze o 3 tys., w kolejnym spadła o ponad 4 tys., a w 2011 urodzeń było już o prawie 25 tys. mniej niż w roku poprzednim.

Wzrost urodzeń jaki nastąpił w tym okresie przypisuje się poprawie sytuacji na rynku pracy. Kłopot polega na tym, że wysokie koszty tego programu powodują, że brak jest pieniędzy na inne działania. Na 500 plus wydajemy rocznie ok. 25 mld zł, a na żłobki 151 mln. Również pozytywny efekt w postaci zmniejszenia ubóstwa wśród dzieci, można było osiągnąć znacznie mniejszym kosztem, koncentrując pomoc na rodzinach uboższych.

Ostatnio też było głośniej o propozycji jednej godziny dla rodziców, na zaopiekowanie się dzieckiem przed lub po jego codziennych zajęciach szkolno – przedszkolnych. Co sądzi Pani na temat tego pomysłu?

Sądzę, że lepszym pomysłem jest elastyczna organizacja czasu pracy, tak jak przewiduje to projekt tzw. dyrektywy równościowej UE.

My jako portal wspieramy mamy, które chcą pracować i łączyć życie rodzinne i zawodowe; publikujemy ofert pracy od pracodawców przyjaznych mamom, organizujemy dni otwarte dla mam u ciekawych pracodawców, publikujemy teksty, inspirujemy do działania. A to i tak mało… Co jeszcze możemy zrobić, my mamy, aby ta zmiana następowała szybciej?

Bardzo lubię Wasz portal i gratuluję świetnego pomysłu i wytrwałości. Kobiety mogą tam znaleźć konkretną pomoc i inspirację, a pracodawcy mogą się uczyć, że mama to dobry i zaangażowany pracownik. To świetna inicjatywa.

Nawiązując do wcześniejszego pytania, czy miałaby Pani jakieś podpowiedzi działań dla Mamo Pracuj? Może jest jakaś „niezaopiekowana” sfera, w której nasz portal świetnie by się sprawdził, jako propagator idei – mamo, pracuj jeśli chcesz? Dziękujemy za wszelkie podpowiedzi!

Może warto pokazywać pracodawcom, jak świetnymi pracowniczkami są mamy? Bo są!!!

Serdecznie dziękujemy za wywiad.

Rozmawiała: Ewa Moskalik – Pieper

Zdjęcia: archiwum Ireny Wóycickiej

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Zrobiłam pierwszy krok w stronę pracy zdalnej i elastyczności

Czy macierzyństwo może być idealnym momentem na nowe rozdanie? Marcie Udut, mamie 2,5 letniego Leona, najbardziej zależało na elastyczności i pracy zdalnej. Myślała o branży IT, ale chciała metodą małych kroków sprawdzić, co najbardziej jej się spodoba. Sprawdź dlaczego wybrała kurs WordPress & Freelancing i dlaczego jej zdaniem to świetny sposób na powrót do pracy. Rusza kolejna edycja kursu. Zgłoś się już dzisiaj, zostały ostatnie miejsca!
  • Joanna Gotfryd - 11/07/2019
Marta Udut, uczestniczka kursu WordPress & Freelancing

Zapraszamy na LIVE 17 lipca na naszym Facebooku – z Magdą Paciorek – Jak zacząć tworzyć strony internetowe oparte na WordPressie i pracować zdalnie? 

Marto, jesteś z wykształcenia psychologiem i mamą prawie 2,5-letniego Leona, który od urodzenia dostał całą Twoją uwagę i czas. Kiedy pomyślałaś, że pora wrócić „na rynek pracy”?

Nie było jednego bardzo konkretnego momentu, w którym pomyślałam „teraz to ten czas”. Przed ciążą miałam problem z odnalezieniem swojej drogi zawodowej. Pomysłów było wiele, ale z żadnym nie czułam „chemii”.

Po urodzeniu kryteria poszukiwania pracy mocno się zawęziły i bardzo się cieszyłam, bo zaczynałam mieć coraz konkretniejsze wyobrażenie jakby to miało wyglądać.

Na Wasz portal trafiłam przypadkiem przez Facebook, jak Leon był malutki. Od razu wiedziałam, że jest to miejsce, w którym mogę odnaleźć nie tylko pomoc w powrocie na rynek pracy, ale też mnóstwo pomysłów na działalność. Śledzę Was już długo i to właśnie tu narodził się pomysł o branży IT.

Mam w sobie dużą potrzebę posiadania konkretnych umiejętności, w pewnym sensie rzemiosła, które dość szybko przekłada się na efekt. Do tego elastyczny czas pracy i samodzielność – to jest to czego mi trzeba.

Jakie kryteria brałaś pod uwagę, szukając pomysłu na naukę nowego zawodu?

Jeśli chodzi o późniejsze wykonanie zawodu to zdecydowanie możliwość pracy zdalnej i freelancingu. A jeśli chodzi o sam kurs i wymagania co do nauki, to znowu możliwość zdalnej nauki i dostosowanie godzinowe do moich możliwości jako mamy wychowującej dziecko na pełen etat.

Czyli poszłaś w kierunku branży IT również dlatego, że chcesz pracować zdalnie?

Powiedziałabym, że to był jeden z głównych powodów. Fakt, że mogę zdecydować, jak w danym okresie jest mi wygodniej pracować daje mi poczucie komfortu.

Idealne rozwiązanie widzę w ten sposób, że kiedy dziecko jest bardzo małe mogę korzystać z pracy zdalnej w domu i starać się łączyć te dwie role. Natomiast w momencie kiedy dziecko jest większe i idzie do żłobka lub przedszkola mogę sama zdecydować czy nadal pracować z domu czy wynająć biuro, czy nawet zatrudnić się u kogoś jeśli sytuacja by tego wymagała.

Wszystko sprowadza się do elastyczności, która daje ogromny komfort.

Mówiłaś, że interesowało Cię programowanie, nawet chciałaś robić kurs z kodowania, ale ostatecznie zdecydowałaś się na kurs WordPressa – dlaczego?

To prawda, rozważałam od razu naukę programowania, co zresztą pojawiło się w mojej głowie też dzięki Waszemu portalowi.

Natomiast po przeanalizowaniu oferty szkoleniowej i cen kursów zdecydowałam, że na sam początek może to być za duża inwestycja zarówno finansowa, jak i energetyczna, biorąc pod uwagę, że nie mam pewności jak odnajdę się w branży IT. I wtedy zaczęłam myśleć co może być bardziej przystępnym początkiem w tej branży.

Czyli WordPress & Freelancing to dobry pomysł właśnie na miękkie wejście do branży IT? Czy takie były Twoje założenia?

Dokładnie tak! Kiedy tylko dowiedziałam się o kursie, od razu się nim zainteresowałam 🙂

Miałam pewne wątpliwości, jak sobie poradzę z organizacją czasu na naukę i angielskim, ale nauczona poprzednimi doświadczeniami (już raz żałowałam, że nie zapisałam się do projektu szkolącego w IT) stwierdziłam, że nie chcę kolejny raz żałować i zrobię to!

W tej chwili jestem już w drugiej połowie kursu i jestem przekonana, że to była świetna decyzja, że ten kurs idealnie nadaje się na rozpoczęcie drogi w tej branży.

WordPress jest bardzo intuicyjny i łatwy do przyswojenia, a wiedza z freelancingu, którą właśnie zaczynamy zdobywać w drugiej części kursu wydaje się być nieoceniona w samodzielnej pracy.

Czy wiesz już co będziesz chciała robić po zakończeniu kursu? (dalsza nauka czy szukanie zleceń)?

W tej branży nauka trwa cały czas 😊 Chciałabym jak najszybciej przejść do zdobywania zleceń, już mam poczynione pewne kroki w tym kierunku.

Jednak największym priorytetem w tej chwili jest dokończenie kursu i dalsze zdobywanie wiedzy, bo kurs daje podstawy, ale branża jest ogromna i ilość wiedzy do przyswojenia również.

Jeśli chodzi o szukanie zleceń – to czy masz już pomysł na działalność – jak to zaplanujesz, czym będziesz się zajmować, gdzie ich szukać, z kim pracować, w czym się specjalizować? Słowem, od czego zaczniesz ten freelancing?

W tej chwili wszystko jest w sferze planowania. Myślę, że zacznę od poszukania pierwszego zlecenia i przemyślenia kwestii prawnych działalności, ponieważ mam kilka możliwości.

Chciałabym po prostu zacząć choć jedno zlecenie i w praktyce dochodzić do wniosków, decyzji w czym się specjalizować, co jeszcze podszkolić i z kim mi się najlepiej pracuje.

Jaki masz sposób na przyswojenie materiału – ile i jak się uczysz i co sprawia Ci frajdę? Jak to wygląda czasowo?

Najłatwiej przyswaja mi się materiał podczas praktyki, całe szczęście tej jest dużo w trakcie kursu. Trudno powiedzieć ilę się uczę, to zależy od momentu kursu.

Pierwsza część była bardziej wymagająca i wtedy uczyłam się ok 2h dziennie. Oczywiście uśredniając, bo w te dni kiedy mogłam liczyć na pomoc babć w opiece nad synkiem, to uczyłam się więcej, a w te dni, które całe spędzałam z synkiem, w ogóle.

A co Twoim zdaniem jest najtrudniejsze w tym przebranżowieniu się? Czy jest coś czego się obawiasz, czy jesteś raczej bojowo nastawiona do życia i wszystkiego co ono przynosi? 🙂

Nie traktuję tego jako przebranżowienie, raczej szukanie swojej drogi i zajęcia, które przyniesie mi satysfakcję i zarobki. Obawiam się, jak sobie poradzę w tak wymagającej i obszernej branży jak IT, natomiast dokładnie tak jak powiedziałaś, jestem nastawiona bojowo do życia i wiem, że w każdej trudnej sytuacji trzeba szukać możliwie najlepszego rozwiązania. Wszystko zależy od motywacji i najbardziej na jej utrzymaniu mi zależy.

Wiesz, że ten wywiad przeczytają mamy, które tak jak Ty chcą pracować elastycznie, wykonywać pracę, która dopasuje się do rodziny, a nie na odwrót. Co im powiesz?

Powiem im, że ten kurs może być bardzo dobrą drogą ku temu. Dla mnie ogromnie ważna jest pomoc ze strony babć w opiece nad dzieckiem i oczywiście duża aktywność męża w wychowywaniu synka.

Natomiast już teraz widzę, że życie stawia nas w różnych, nie zawsze zaplanowanych sytuacjach i trzeba się liczyć z tym, że ta elastyczność działa w obie strony. Czasem da się dostosować pracę do rodziny, czasem trzeba dostosować rodzinę do pracy 😉 Najważniejsze, aby podejmować decyzje w sposób pozwalający znajdować własny złoty środek.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Tak, chcę tak jak Marta zrobić pierwszy krok i zodbyć nowy zawód!

Sprawdź aktualny nabór 🙂

Chcę dowiedzieć się więcej!

Dlaczego warto polubić freelancing? >>> Sprawdź!

Zdjęcie: prywatne archiwum Marty

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Jestem mamą i chcę wrócić do pracy. Czy ktoś mnie zatrudni?

Podjęłaś decyzję, że wracasz do pracy. Jedni Ci gratulują, inni podważają słuszność takiego kroku. Ale to nie ich głosy są najważniejsze. Najgorszy jest ten w Twojej głowie, który podaje w wątpliwość wszystkie Twoje umiejętności, wiedzę i doświadczenie zdobyte do tej pory. Tak, jakby data porodu i fakt stania się matką wykasowały to, co przedtem sobą reprezentowałaś. Na poziomie logicznym zdajesz sobie sprawę z absurdalności argumentów, jakie „ten głos” przytacza. A jednak, emocjonalne ucho chłonie każde jego słowo i – co gorsza – wierzy w to, co mówi: „do niczego się nie nadaję”, „wszystko już zapomniałam”, „nikt mnie nie zatrudni”, „nikomu się nie przydam”.
  • Sylwia Bujko - 10/07/2019

Gdybyś przyszła do mnie z taką kwestią, nasza rozmowa mogłaby przebiegać w ten sposób:

Ty: Przychodzę do Ciebie z bardzo poważnym tematem. Wracam do pracy, tak postanowiłam. Niektórzy mnie wspierają, inni moi bliscy wątpią, czy temu podołam. A ja sama czuję się zagubiona i rzeczywiście coraz bardziej się boję, że nie dam rady. Nie ma mnie na rynku pracy już jakiś czas. Teraz tak szybko wszystko się zmienia, jestem zupełnie poza obiegiem. Wszyscy już są ekspertami w swoich dziedzinach, ja na niczym się nie znam. Nawet nie wiem, czy jakakolwiek firma zechce mnie zatrudnić.

Ja: Słyszę dużo obaw w tym, co mówisz. Strach jest całkowicie normalny – to w końcu ogromna zmiana, przed jaką stoisz Ty, Twoje dzieci i bliscy. Ich wsparcie jest ważne. Najważniejsze jednak jest to, jak Ty sama siebie możesz wesprzeć w przejściu przez tę zmianę. Mówisz o zagubieniu i wątpliwościach, czy dasz radę. Dostrzegasz dynamikę na rynku pracy, porównujesz się do innych, którzy nie „wypadli z obiegu” i są według Ciebie już ekspertami. W porównaniu z nimi wypadasz gorzej, z racji czasu, który poświęciłaś w ostatnich latach innym sprawom. A „czy jakaś firma zechce Cię zatrudnić” stawia sprawę w hierarchii: oni mają władzę nad moim losem.

Ty: A nie jest tak? Każda rekrutacja tak wygląda. To będzie istny koszmar!

Ja: Może nim być, jeśli tak do niej podejdziesz. A możesz zmienić swoje nastawienie, uwierzyć w swoje siły i pierwszym krokiem do tego jest rozprawienie się z tym wewnętrznym głosem, który opowiada Ci nieprawdziwą historię.

Ty: Jak się z nim rozprawić?

Ja: Niektórzy nazywają go krytykiem wewnętrznym, inni gremlinem. Ja mam do niego takie czułe podejście… Bo to część nas samych. Wierzę, że on chce dobrze, snuje te czarne wizje, by nas ochronić, uczulić na coś. Niesie jakiś ważny przekaz. Warto się nad tym pochylić. Wypisz sobie wszystko, co mówi w jednej kolumnie. W drugiej, opisz, jaki jest tego cel? A na koniec podziękuj za dobre intencje, które zapewne ma i pożegnaj się z nim.

Na przykład:

  • „Do niczego się nie nadaję” – ta wątpliwość ostrzega mnie przed…  Strach przed porażką zwraca moją uwagę na…
  • „Nikt mnie nie zatrudni” – to przekonanie chroni mnie przed rozczarowaniem. Lepiej się nie nastawiać na sukces, bo…

Ty: I tak po prostu mogę się z nim pożegnać?

Ja: Twoja świadomość, że ten głos nie jest Tobą i że opowiada swoją historię, nieprawdziwą dla Ciebie, od razu go osłabi. Następnym razem, gdy przejmie negatywną narrację w Twojej głowie, Ty będziesz widziała tego małego, pomarszczonego germlinka i pomyślisz: „On znowu swoje”. Nie musisz w to wierzyć. Kiedy już będziesz mieć go oswojonego, skupisz się na tym, co rzeczywiście chcesz osiągnąć.

Ty: Właśnie tego nie wiem. Nie wiem, czego ja chcę.

Ja: To jest też normalny stan. W ostatnim czasie Twój świat wyglądał zupełnie inaczej, choć na początku też nie wiedziałaś, jak to dokładnie będzie z dzieckiem na świecie. I kiedy się wreszcie pojawiło, Ty narodziłaś się jako matka. I zawsze już nią będziesz. Powrót do pracy to tak naprawdę wcale nie powrót… bo powroty oznaczają pojawienie się po czasie nieobecności. Ale Ty już nie jesteś taka sama. Możesz chcieć tego samego, co przed macierzyństwem, a możesz chcieć zupełnie czegoś innego. Możesz potraktować ten moment jak zupełnie nowy początek, który daje Ci wolność. Wolność także co do wyboru ścieżki zawodowej.

Ty: Jak mądrze dokonać tego wyboru?

Ja: Zastanów się, jakie są teraz Twoje potrzeby? Pod każdym kątem. Te zwyczajne, codzienne – jak pieniądze, byt, bezpieczeństwo. I te mniej namacalne, jak potrzeba niezależności, rozwoju, samostanowienia, sprawczości. Im bliżej naszym wyborom do realizacji najsilniejszych potrzeb, tym większa szansa na poczucie szczęścia i spełnienia w życiu. Na każdym jego etapie mamy różne potrzeby i różne ich natężenie. Sprawdź, jak jest u Ciebie. Jaką potrzebę zaspokoisz pracą?

Ty: Wróćmy jeszcze do tej rozmowy rekrutacyjnej. Powiedzmy, że czule pożegnałam mojego gremlina i jego głos już mi tak nie dokucza. Jak po tak długiej przerwie dobrze wypaść przed potencjalnym pracodawcą?

Ja: Wiele zależy od branży, ale według moich obserwacji mamy rynek pracownika. Nie myśl w kategoriach: oni mają władzę, mogą mnie przyjąć lub odrzucić. Twoje nastawienie może być zachowawcze i podszyte strachem. Złota rada „bądź sobą” oznacza dokładnie tyle: znaj siebie i przedstaw swoją wartość umiejętnie. Słusznie zaobserwowałaś, że dzisiejszy rynek jest dynamiczny, ciągle się coś zmienia. Pracodawcy cenią teraz najbardziej umiejętność szybkiego uczenia się i żarliwą chęć do tego. Określ swoje mocne strony i wystartuj na tych stanowiskach, na których będziesz mogła się wykazać. Albo przyjmij inną strategię, która Ci w duszy gra…

Ty: Ciężko mi sobie to wszystko wyobrazić.

Ja: Rozumiem Cię doskonale. To nie tylko kwestia wyobraźni, ale też planu. Gdy przyszłość wydaje się nas przytłaczać, unikamy planowania, bo trudno przewidzieć, na co się mamy przygotować. „Jakoś to będzie”, pocieszamy się bezskutecznie. „Pożyjemy, zobaczymy”. To też pewna forma odpowiedzi na strach i niepewność. Ta zmiana nie dotyczy tylko Ciebie, więc niezbędne jest, abyś porozmawiała z twoim partnerem o tym, jakie są twoje oczekiwania i wizje. I abyś wysłuchała, jakie są jego. Do pewnych rozwiązań możecie być przyzwyczajeni, a nowa rzeczywistość będzie je rewidować i zaskakiwać Was kolejnymi trudnościami. Lepiej zawczasu je omówić i przygotować plan działania na przewidywalne przeszkody, jak choroby dzieci, podział obowiązków domowych, rodzinne rytuały.

Mogłybyśmy tak rozmawiać dalej. A o co Ty byś mnie zapytała w takiej rozmowie? Napisz w komentarzu. Na każdy komentarz odpowiem! Możemy tu wspólnie stworzyć wspaniałe kompendium dla wszystkich mam wracających do pracy.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Sylwia Bujko
Certyfikowany coach. Specjalizuje się w pracy z mamami, które chcą łączyć macierzyństwo z karierą. Manager operacyjny w międzynarodowym koncernie w branży nieruchomości, Apleona Real Estate. Zarządza zespołem ponad 60 osób. Ma 10-letnie doświadczenie w biznesie (m.in. w budowaniu i prowadzeniu zespołów, CRM, BD, HR). Autorka platformy coachingowej https://www.sylwiabujko.pl/. Prywatnie mama Janka (2014) i Dianki (2018).
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail