Czego szukasz

Jak zorganizować sobie pracę, kiedy Twoje dziecko często choruje?

Mamo zrób plan i nastaw się na jego realizację, a masz jak w banku, że będziesz potrzebować rozwiązania na czas kryzysu i awarii. Katary, przeziębienia u dzieci są nieuniknione, więc wcześniej przygotuj sobie plan B, C i przynajmniej do H, jak zorganizować sobie pracę, kiedy Twoje dziecko musi zostać w domu.

  • Joanna Gotfryd - 23/04/2019
mama mierzy temperaturę swojej córce

Przeziębienia u dzieci – pewne jak w banku

Podobno dzieci w wieku przedszkolnym średnio łapią od 6 do 8 przeziębień i chorób w jednym sezonie jesienno-zimowym. Każda choroba to średnio tydzień nieobecności dziecka w placówce, co daje łącznie nawet 2 miesiące kombinowania jak zapewnić opiekę dziecku i jednocześnie nie zawalić totalnie obowiązków w pracy, zleceń dla klientów lub nie zbankrutować własnej firmy.
I żeby nie było niedomówień. Nie mam na myśli każdej choroby, ale takie (najczęstsze jednak) sytuacje, kiedy mamy do czynienia z katarem, kaszlem czy innymi smarkami – dziecko nie może iść do przedszkola czy szkoły, ale czuje się całkiem dobrze.

Jak zapewnić opiekę dzieciom kiedy chorują?

Co możesz wtedy zrobić? Jak połączyć elementy domowej układanki, sprawić, że niemożliwe staje się możliwe i pracować?

1. Babcia w wersji 1

Dzwonisz po babcię, dziadka lub ciocię, którzy z radością zajmą się wnukiem, przygotują pożywny rosołek, zbudują wieżę z klocków, przeczytają po raz setny historię o Syrence Arielce. To działa, pod warunkiem, że masz rodziców na miejscu, a oni są już na emeryturze.

2. Babcia w wersji 2

Co jeśli dziadkowie mieszkają daleko? Dzwonisz po babcię i zapraszasz ją na kilka dni do Was do domu. Babcia zajmuje się wnukiem lub wnuczką, przy okazji jeszcze może i Ty załapiesz się na rosołek albo najpyszniejsze leniwe pierogi na świecie?

3. Niania na telefon

Babcia mieszka daleko i nie może przyjechać? Albo jeszcze pracuje? Albo mieszkasz w małym mieszkaniu i nocowanie gości jest zbyt skomplikowane? Dzwonisz po nianię, która z przyjemnością zajmie się Twoim dzieckiem – jak przyszywana babcia. Oczywiście relacje z taką nianią nawiązałaś dużo wcześniej, może kiedy poszłaś do pracy ona opiekowała się dzieckiem? Niania i dziecko znają się i lubią.

To rozwiązanie ma jedną wadę – może okazać się, że miła starsza pani jest zaprzyjaźniona z kilkoma rodzinami i wygrywa ten, u kogo dzieci rozchorują się najpierw, bo jemu udaje się zarezerwować nianię. U nas taka sytuacja zdarzyła się kilka razy. Dziecko rozkłada choroba, dzwonię po nianię i okazuje się, że Michałek czy Ola rozchorowali się wcześniej i niania przyjdzie do nich. Ale jeszcze nic straconego. Pamiętaj, kiedy nie działa plan B – sięgasz po plan C, D i kolejny.

4. Rozmowa z mężem / partnerem

Ten punkt tak naprawdę powinien być na samym początku. Jeśli nie jesteś samodzielną mamą, to rozmowa z tatą dziecka jest najważniejsza. Wspólnie ustalacie Wasze godziny pracy na czas choroby dziecka – na przykład jedno z Was idzie do pracy dużo wcześniej, żeby wrócić zanim druga osoba wyjdzie do biura?

5. Zaangażuj męża w znalezienie opieki

Nie zapisano w konstytucji, że opieka nad dzieckiem w czasie choroby to zadanie mamy. Zamiast martwić się co dalej, zaangażuj w opiekę swojego męża lub niech on rozmawia z babcią, dziadkiem czy nianią. Pamiętaj, że Twoje potrzeby i Twoja praca są tak samo ważne.

6. Praca w trybie home office

Ustalasz z przełożonym pracę w trybie home office w dniach kiedy Twoje dziecko jest chore. Pracujesz kiedy dziecko śpi lub wieczorami, tak, aby jak najwięcej być z dzieckiem. Załatwiasz najpilniejsze sprawy i gasisz pożary, mniej pilne sprawy przekładając na później.

7. Praca częściowo zdalna

Idź do biura na 4 godziny, a resztę zadań wykonaj wieczorem, kiedy Twoje dziecko już zaśnie.

8. Podziel zadania do wykonania

Kiedy jesteś sama z dzieckiem – zaplanuj mniej ważne zadania do wykonania, a takie które wymagają Twojej maksymalnej uwagi, ciszy i spokoju zrób wtedy, gdy ktoś inny zajmie się dzieckiem.

9. Wdrażasz kilka rozwiązań na raz

Wdrażasz tyle punktów na raz ile potrzeba, aby życie mogło dalej funkcjonować. Niania na telefon + home office + praca na zakładkę z mężem? Jeśli wtedy wszystko poskłada się w jedną całość, to niech tak będzie.

10. Nocne czuwanie

Jeżeli oboje chodzicie do pracy, a dzieckiem w ciągu dnia zajmuje się niania lub babcia – umówcie się z mężem na nocne dyżury (oczywiście jeśli są potrzebne), tak, abyś następnego dnia w pracy nie wyglądała jak zombie.

11. Dobry lekarz to podstawa

Znajdźcie dobrego lekarza pediatrę, który będzie umiał szybko i dobrze zdiagnozować dziecko oraz zastosować najlepsze leczenie.

12. Zrób plan dnia dla dziecka

W przypadku większego dziecka warto zrobić mu plan dnia (jeśli jeszcze nie czyta, to narysuj) jak będzie wyglądał ten konkretny dzień – taki scenariusz rysunkowy – kiedy mama pracuje, kiedy może zrobić przerwę, kiedy lekarstwa, kiedy bajka, a kiedy inne zabawy. Z planem jest łatwiej, bo dzieciom czas płynie inaczej, dla nas 6 godzin to 6 godzin, a dla dzieci to wrażenie, że to nieskończoność (albo przynajmniej 3 lata, jak mówi moja córka).

13. Taka sytuacja ma też plusy

Przy chorobie odpada problem z logistyką – dojazdami do szkoły czy przedszkola. Można dodatkową godzinę (kiedy dzieci jeszcze śpią) wykorzystać na pracę czy inne ważne zadania.

14. Bajki na tablecie

Nie będę oryginalna pisząc, żebyś przygotowała nową serię bajek na tablecie. Kiedy będziesz potrzebowała pół godziny skupienia, przyda się jak nigdy!.

Opieka do dzieci nie tylko w czasie choroby

Powyższe pomysły sprawdzą się również w czasie różnych dni wolnych od szkoły – ferii zimowych, świątecznych, majówek i innych okoliczności, które zatrzymają dziecko w domu.

Opieka w grupie

Kiedy dziecko jest zdrowe, ale nie może iść do placówki rozwiązań jest jeszcze więcej. Można połączyć opiekę kilkorga dzieci – umówić się z nianią, która przypilnuje dwójki lub trójki dzieci – dla dzieci to super frajda móc cały dzień spędzić u koleżanki lub kolegi z grupy / klasy.

A może masz niepracującą zawodowo sąsiadkę, która w zamian za inną sąsiedzką przysługę przygarnie Twoje dziecko – zapewniając swoim dzieciom przednie towarzystwo, a sobie chwilę na wypicie ciepłej kawy?

A jakie rozwiązanie sprawdza się u Ciebie?

LINK4 Mama to także:

  • łóżko szpitalne dla rodzica (lub innego prawnego opiekuna), by mógł czuwać przy swoim chorym dziecku, gdy dziecko do szpitala trafi w wyniku nieszczęśliwego wypadku lub nagłego zachorowania
  • pomoc domowa gdy – w wyniku nieszczęśliwego wypadku – rodzic będzie zmuszony do pozostania w łóżku,
  • korepetycje dla dziecka, gdy w wyniku choroby nie będzie chodzić do szkoły dłużej niż siedem dni.

Szczegóły dotyczące produktów LINK4 Mama i LINK4 Dziecko dostępne są pod numerem 604 14 14 14, albo na stronie www.link4mama.pl. Tam znajdują się też ogólne warunki ubezpieczenia.

Materiał promocyjny. Partnerem artykułu jest firma LINK4 oferująca polisę dla rodziców LINK4 Mama

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

Czyżby kobieta kobiecie wilkiem?

Tak wiele mówimy o stale rosnących wymaganiach wobec kobiet, o tym, jak ogromne oczekiwania stawia przed nami społeczeństwo i w ogóle cały świat. Rodzina musi być, bez dwóch zdań. Dzieci no przynajmniej dwoje i koniecznie z wyjątkowymi talentami i osiągnięciami. Rozmiar, no chociaż 36. Kariera zawodowa - poukładana. Rozwój osobisty – nieustanny. No i koniecznie to wszystko w wersji bio i eko, z uśmiechem na twarzy i poczuciem ogromnego spełnienia.
  • Ewelina Florkiewicz - 17/10/2019
kobieta trzyma w rękach lusterko

(Nie)Doskonałe

Kto tak właściwie mówi? Mężczyźni? Przyznam, że nie spotkałam żadnego, który miałby takie oczekiwania wobec swojej czy jakiejkolwiek innej kobiety. Nie czytałam też żadnego artykułu autorstwa płci męskiej o tym, co powinnyśmy robić i jak wyglądać. No więc kto?

Czyżby kobieta kobiecie wilkiem?

Rzeczywiście mówi się, że same oceniamy inne kobiety wyjątkowo krytycznie i surowo. Zazwyczaj dodaje się tu bezsprzeczną winę mediów społecznościowych oraz przekazów płynących do nas z gazet i telewizji. Nie sposób stanowczo zaprzeczyć i być może coś w tym wszystkim jest, jednak wciąż mnie to nie przekonuje.

Co chwilę trafiam na społeczności i grupy dedykowane kobietom, inicjatywy oferujące wsparcie w rozmaitych tematach od laktacji po przemoc domową. Nie prowadzą ich mężczyźni tylko my same dla siebie nawzajem.

Czytam fora i komentarze, gdzie dobre rady zdecydowanie przeważają nad hejtem. Dodatkowo, rozglądam się wokół siebie. Otaczają mnie wspaniałe kobiety, nigdy od żadnej nie usłyszałam, że ta czy owa są gorsze, bo przytyły, czy zamiast ugotować obiad poszły z dzieckiem na frytki.

To jak to z nami jest? Skąd te wszystkie wymagania się wzięły?

Tymczasem staję wieczorem przed lustrem, przyglądam się uważnie, twarz no niby bez dramatu, ale cieszyć się też nie ma z czego. Ciało, niby od porodu schudłam 20 kg, ale to wciąż nie to. Rozmiar niby S, ale co się dziwić jak mam 150 cm wzrostu. Rezygnując z dalszych oględzin, kładę się do łóżka, ale myśli nie odpuszczają.

Jestem fajną mamą – stwierdzam, dzieciaki mnie kochają to pewne, więc chyba jest ze mną dobrze. Gdy już prawie wydaje mi się, że jednak jestem super to przypominam sobie, że dziś zupełnie niepotrzebnie na nich nakrzyczałam, a dodatkowa bajka po kolacji była jednak zbędna. A jakby tego było mało, to właśnie minął kolejny wieczór, który miałam poświęcić na prasowanie, nie chciało mi się.

Ciągle coś mi tu nie pasuje – jestem przecież szczęśliwą kobietą. Zawodowo i rodzinnie czuję się spełniona i zadowolona z tego, jak układa się moje życie. A jednak patrząc w lustro, czy myśląc o sobie to wciąż w głowie wybrzmiewa jakieś ale i niby, a ja wciąż chce więcej i bardziej.

O co w tym wszystkim chodzi?

Mogłabym po prostu przyznać się do swoich kompleksów i zakończyć temat. Jednak biorąc pod uwagę fakt, jak długa i żywa jest dyskusja na temat dążącej do nieosiągalnego ideału współczesnej kobiety oraz jak wiele skrajnych emocji w nas wzbudza, pozwala mi sądzić, że nie jest to tylko indywidualna kwestia.

Uważam, że wcale nie jesteśmy surowe dla innych kobiet czy zazdrosne o nie. Wcale też chorobliwie nie porównujemy się do innych. My po prostu jesteśmy ambitne, chcemy być we wszystkim absolutnie idealne.

Skąd zatem się to wzięło, skoro nikt nam tego nie narzuca?

Naprawdę długo o tym myślałam. Może po prostu chcemy nadrobić przeszłość? Przez wieki nasza rola społeczna ograniczała się do bycia gospodynią domową, o naszym życiu decydował najpierw ojciec, a potem mąż. Z dostępem do nauki mówiąc delikatnie, bywało różnie, a o jakimkolwiek aspekcie niezależności mogłyśmy tylko pomarzyć.

Po wielu latach możemy się uczyć, rozwijać, głosować, pracować. Jesteśmy wolne i niezależne. Mamy prawo do bycia sobą, realizowania swoich marzeń i mówienia o swoich potrzebach. Nasz wkład w rozwój tego świata jest już absolutnie niepodważalny. W relatywnie krótkim czasie osiągnęłyśmy tak wiele! A my wciąż coś sobie udowadniamy i każdego dnia chcemy być w czymś lepsze. Ciekawe kiedy to dążenie do ideału ustąpi dumie, do której już od dawna mamy prawo.

Życzę sobie, żeby trafił się taki tydzień, podczas którego każdego dnia będę wstawać i kłaść się spać ze szczerym przekonaniem, że jestem naprawdę super. Może za miesiąc, może za rok, może kiedyś, na pewno nie dziś. Czuję, że nie jestem w tym pragnieniu odosobniona 😉

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewelina Florkiewicz
Z wykształcenia jestem filologiem języka polskiego. Zawodowo od 8 lat zajmuję się komunikacją, marketingiem i employer brandingiem. Uwielbiam pisać, tworzyć i organizować i nieustannie poszukuję nowych wyzwań. Prywatnie jestem żoną oraz mamą Zosi i Kazika, którzy sprawili, że zupełnie inaczej patrzę na siebie i otaczający mnie świat.

Gdy dzieci wyfruwają z gniazda – czym wypełnić czas?

Badania pokazują, że „wyfrunięcie” dzieci z domu to jeden z trudniejszych momentów w życiu mam. Choć teoretycznie powinniśmy cieszyć się stabilną sytuacją finansową i wolnym czasem, odczuwamy… pustkę. Jak sobie z tym poradzić? To nie takie trudne – po prostu zapełnij ten czas wszystkim tym, na co wcześniej nie miałaś czasu albo sił.
  • Karolina Wojtaś - 16/10/2019
mama i nastoletnia córka

Syndrom pustego gniazda

Nie dotyka to wszystkich kobiet. Eksperci zaznaczają, że jest to problem przede wszystkim w domach, w których partnerzy przez wiele lat skupiali się tylko na dzieciach (a nie na sobie) i u kobiet, które nie mają na siebie pomysłu – bo tak bardzo przyzwyczaiły się do bycia przede wszystkim niezbędną wszystkim mamą.

W obu przypadkach możesz sobie pomóc. To ważne, bo siedzenie w pustym mieszkaniu i żałowanie czasu, który już nie wróci, nikomu nie pomoże, a Ciebie może nawet wpędzić w nałóg albo depresję. Nie wiesz, co dokładnie powinnaś zrobić? Czym wypełnić wolny czas? Oto kilka ciekawych pomysłów.

Przeproś się z aktywnością fizyczną

Sam ten pomysł wzbudza w Tobie chęć ucieczki? A jednak namawiamy Cię, żebyś porzuciła pierwsze zniechęcenie i spróbowała. Powodów jest aż nadto. Po pierwsze – czy wiedziałaś, że mitem jest twierdzenie, że aktywność fizyczna wyczerpuje? Jest dokładnie odwrotnie – im więcej ćwiczymy, tym więcej mamy sił.

Kiedy jesteś zmęczona i zdołowana, to właśnie aktywność – bieganie czy kilka długości basenów, poprawi Ci humor. Wysiłek fizyczny powoduje wyrzut endorfin, zwanych „hormonami szczęścia”, więc czujemy się po nim lepiej.

To jednak nie wszystko. Jeśli np. codziennie zaczniesz biegać, zmniejszyć ryzyko zawału serca o 50% (!). Wydłużysz swoje życie o jakieś 6 lat. I zaczniesz czuć się pewnie w swojej skórze, bo treningi dodają pewności siebie i pozwalają zrzucić fałdki… tu i ówdzie.

Ważna rada: Jeśli chcesz spróbować, to wyznacz sobie treningowy plan i zapisuj swoje dokonania. Choć teraz trudno Ci w to uwierzyć, pokonywanie swoich własnych rekordów działa niezwykle motywująco.

Zacznij podróżować

Powiedzmy sobie szczerze – jak często chciałaś gdzieś pojechać, ale było za drogo, nie było czasu albo nikomu nie pasowały terminy? A teraz drugie pytanie – jeśli nie teraz, to właściwie kiedy? Jako 80-latka prawdopodobnie nie będziesz miała na to ani sił, ani chęci.

Pamiętaj jednocześnie, że nie chodzi o drogie kurorty – poleżeć na plaży możesz wszędzie. Niech Twoim celem stanie się na przykład zwiedzanie restauracji w różnych krajach. Albo prościej – zobaczenie wszystkich interesujących Cię miejsc w Polsce. Jeśli zaangażujesz w plan swojego męża/partnera, odnowicie i odświeżycie Waszą relację. Na pewno się przyda.

Znajdź sobie hobby

Każda z nas ma coś, co lubi robić – co nas przyciągało od zawsze, ale jakoś nie było okazji, czasu i żal było pieniędzy. Teraz możesz pójść w tym kierunku. Jeśli od zawsze lubiłaś malować – kup te sztalugi i zacznij bawić się w malarkę z prawdziwego zdarzenia. Sprawdź swoje możliwości i ciesz się przyjemnie spędzanym czasem.

Nikt nie musi tego kupować, nie musisz odnieść wielkiego sukcesu (ani nawet małego). Masz się relaksować przy samej czynności. A czy to będzie szycie na maszynie, malowanie na płótnie, rękodzieło czy pielęgnowanie grządek na nowo kupionej działce – to już tylko Twój wybór.

Odnów znajomości

Od razu umówmy się – nie na Facebooku, bo takie kontakty tylko sprzyjają samotności. Odezwij się do starych kumpelek, choćby i tych ze szkoły. Zapytaj, czy zechciałyby umówić się na lampkę wina albo pyszną kawę. Jeśli masz ochotę – zrób imprezkę albo uroczystą kolację.

Jeżeli jednak takie kontakty nie bardzo Ci odpowiadają, zacznij proponować wspólne wyjścia bardziej „aktualnym” znajomym – koleżankom z pracy czy z zajęć fitness.
Przede wszystkim jednak – nie czekaj na to, aż ktoś wyjdzie z inicjatywą. Zrób to sama.

Odśwież swój związek

Z badań wynika, że syndrom pustego gniazda wraz z jego wszystkimi negatywnymi objawami dotyczy zwłaszcza kobiet, które nie mają dobrych relacji z partnerem. Trudno się tu właściwie dziwić – kiedy para przez lata w swoich rozmowach koncentruje się wokół dzieci, ich wyprowadzenie się może przynieść smutną prawdę o oddaleniu się od siebie.

Czy da się to naprawić? Oczywiście i właśnie teraz jest na to najwyższy czas. Macie mnóstwo okazji, by przypomnieć sobie, dlaczego się w sobie zakochaliście.

Możecie obrać za cel stworzenie rankingu knajpek w Waszym mieście, zacząć chodzić do kina, wspólnie uprawiać sport, jeździć na wycieczki rowerowe albo zapisać się na zajęcia taneczne. Na początku może być dziwnie, ale z czasem z pewnością poczujecie atmosferę dawnych lat.

Zrób coś, co zawsze chciałaś zrobić

Może to być prawo jazdy, którego brak zawsze utrudniał Ci życie, ale nigdy nie miałaś dość czasu, by się za to zabrać. Może być to szkoła języka obcego albo dokończenie szkoły średniej czy studiów. Każda z nas ma taką zaległą sprawę – teraz masz czas, aby się za nią zabrać. Bez nacisku, bez stresu, w swoim tempie.

Zaangażuj się w działalność charytatywną

Z badań wynika, że Polacy są coraz bardziej zaangażowani w pomaganie innym. Ty też możesz pracować w formie wolontariatu – jeśli lubisz pomagać i doceniasz uśmiech jako zapłatę, to nic nie stoi na przeszkodzie. Może być to zarówno praca w schronisku, jak i hospicjum. Poszukaj informacji i zacznij robić coś, dzięki czemu poczujesz sens życia.

Zrób remont mieszkania albo… zmień adres

Mówi się, że Polacy najchętniej robią remonty w trakcie urlopu, bo w codziennym biegu nie mają na nie czasu. Twój czas jednak już nie biegnie. Masz go wystarczająco, aby przygotować wszystko krok po kroku, zaplanować każdy kąt.

Możesz też zmienić mieszkanie – np. na mniejsze, jeśli rozmiar aktualnego, już niemal pustego, Cię przytłacza. Wizja zmian dodaje skrzydeł i energii do działania.

To jest Twój czas

Wciąż jesteś mamą, wciąż będziesz miała kontakt z dziećmi. Ale jednocześnie zadbaj o siebie. Zamiast dołować się tym, że jesteś samotna, wykorzystaj dobrze każdą godzinę i zacznij wreszcie robić wszystko, o czym marzyłaś przez lata. Najtrudniejszy jest pierwszy krok – potem już się wkręcisz… i tak zostanie. 😉

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Karolina Wojtaś
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail