Czego szukasz

Jak znaleźć dobrą nianię?

Dobra niania jest na wagę złota. To gwarancja bezpieczeństwa Twojego dziecka i cena Twojego spokoju. Jak wybrać tę najlepszą z możliwych, o co ją zapytać, ile zapłacić i dlaczego czasem warto zatrudnić dwie nianie na raz?

  • Joanna Gotfryd - 26/11/2018
niania z dziećmi bawi się na dywanie

Wracasz do pracy i może się cieszysz, że czekają Cię nowe wyzwania i zmienisz otoczenie, a może robisz to z niechęcią, ale nie masz wyjścia. W obu sytuacjach trzeba się zmierzyć z wyborem odpowiedniej opieki dla dziecka.

Jeśli nie żłobek i nie babcia, to trzeba poszukać niani. Mamo (i tato) do boju!

Przede wszystkim podejdź do tematu rozsądnie i w miarę możliwości bez emocji. Nie mów, że jakaś obca baba będzie ci się zajmowała dzieckiem, nie przywołuj czarnych myśli, że na pewno nie będzie tego umiała robić tak dobrze jak ty. Porozmawiaj o twoich wątpliwościach i obawach z mężem, wysłuchaj jego punktu widzenia i razem ustalcie wasze oczekiwania. Pomyśl, że jakaś miła starsza (albo młoda) kobieta, lubiąca dzieci, zajmie się twoim maluchem i zapewni mu bezpieczeństwo i fajną zabawę. Myśl pozytywnie i z takim nastawieniem szukaj odpowiedniej opiekunki.

Jak i gdzie szukać niani?

Najlepiej zapytać znajomych, sąsiadów. Może znają kogoś godnego zaufania, kto mógłby się zajmować dzieckiem. Może sąsiadka twojej przyjaciółki ma trochę wolnego czasu i lubi dzieci? Taka niania z polecenia to nie anonimowa twarz, ale ktoś, kogo znają zaufane ci osoby. Może twoje koleżanki mają starsze dzieci, które wkrótce pójdą do przedszkola i nie będą już potrzebować niani?

Jednym ze sposobów, których zdecydowanie nie polecam, jest tropienie opiekunek na placach zabaw. Jeśli zauważyłaś taką, która ładnie zajmuje się dzieckiem i wzbudza twoje zaufanie – możesz zaproponować jej pracę u ciebie. Być może przyjmie twoją ofertę i będziesz z niej zadowolona, ale jeśli dała się podkupić przez ciebie, to niewykluczone, że zrobi to kolejny raz i odejdzie od was do innej rodziny, która zaproponuje jej lepsze warunki.

Jeśli nie ma szans na nianię z polecenia, pora na agencje opiekunek oraz Internet. Agencji opiekunek jest całkiem sporo, zwłaszcza w większych miastach, tylko zanim podpiszemy umowę z taką agencją, trzeba dokładnie sprawdzić, do czego się zobowiązuje w ramach opłaty. Czy trzeba zapłacić wpisowe i co dostajemy w zamian. Jaką prowizję trzeba zapłacić od niani, którą zdecydujemy się zatrudnić. Ile kandydatek zostanie nam przedstawionych i w jaki sposób agencja zweryfikowała polecane panie?

Jeśli nie chcemy szukać niani przez agencję, można zawsze zapuścić wici w Internecie, zamieścić bezpłatne ogłoszenie, a wtedy na pewno zgłosi się wiele chętnych. Niestety jakość tych zgłoszeń pozostawia wiele do życzenia, choć na pewno wśród wielu e-maili czy telefonów będzie kilka od osób, z którymi warto się umówić.

Niania-babcia czy niania-studentka?

Trudny wybór. Młoda niania, na przykład studentka, pewnie ma więcej energii i pomysłów do wspólnych zabaw. Może łatwiej będzie ci się z nią dogadać, bo jest tylko kilka lat młodsza od ciebie. Ale też młoda niania ma często mniej doświadczenia, może nie wiedzieć, co robić w sytuacji awaryjnej i może też szybciej znudzić się pracą. Starsza pani to większe doświadczenie życiowe i większa cierpliwość, ale mniej sił do brykania po placu zabaw czy robienia fikołków na dywanie. Ważne, aby wypracować sobie taki układ, który nie pozostawi miejsca na traktowanie z góry ciebie i twojego męża: „bo ja wiem lepiej, jestem od was starsza”. Pamiętaj, że to wy jesteście rodzicami dziecka, a niania (mimo przyjacielskich relacji) jest twoim pracownikiem i nie ma znaczenia, że jest w wieku twojej mamy.

Wymiar czasu pracy to ważny czynnik przy szukaniu niani. Weź pod uwagę czy osoba, która ma zajmować się twoim dzieckiem, chce i może poświęcić temu cały swój dzień. Jeśli potrzebujesz niani na cały etat – wtedy starsza pani może nie mieć ochoty na taką pracę, bo zajmie jej to za dużo czasu, nie pozostawi miejsca na własne zajęcia. Wtedy warto zatrudnić studentkę studiów zaocznych czy wieczorowych.

Oferując pracę na pół etatu, możesz mieć więcej kandydatek do wyboru, pod warunkiem że wynagrodzenie, jakie oferujesz, będzie dla nich wystarczające.

Niania z umową o pracę

Ustawa żłobkowa, która obowiązuje od tego roku, wprowadza możliwość legalnego zatrudnienia niani. Treść ustawy dostępna jest tutaj. Przemyśl, czy takie rozwiązanie nie jest korzystne dla obydwu stron. Jest to szansa na wyjście niani z szarej strefy i pomysł na pracę zarobkową dla kobiet w wieku 30-50 lat, które potrzebują legalnego zatrudnienia, a nie są już studentkami albo nie są jeszcze emerytkami.

Ciekawym pomysłem jest też zatrudnienie niani, która sama opiekuje się własnym dzieckiem. Plusy takiej sytuacji to zmniejszenie kosztów, atrakcyjne towarzystwo rówieśnika dla twojego smyka. Jeśli dzieci są bardzo małe, to minusem jest np. konieczność kupienia wózka dla bliźniaków, aby niania mogła iść z dwójką na spacer. Koniecznie trzeba ustalić miejsce opieki nad dzieckiem, oraz wyjaśnić, co z opieką, kiedy jedno z dzieci zachoruje? Więcej o tym pomyśle piszemy tutaj.

A może dwie nianie?

Chcę tutaj wspomnieć o jednym rozwiązaniu, które sprawdziło się w mojej rodzinie kilka lat temu – zatrudnienie dwóch niani na pół etatu jednocześnie. To idealny przykład job-sharingu, o którym pisaliśmy tutaj.

Jeśli twoje dziecko jest odważnym i towarzyskim dwu-, trzylatkiem, a ty potrzebujesz niani np. na 10 godzin (przecież dojazdy do pracy też zajmują sporo czasu), wtedy można się zastanowić nad taką opcją.

Plusy takiej sytuacji to aktywna i różnorodna opieka przez cały dzień oraz  mniejsze obciążenie opiekunek. Dziecko ma 2 opiekunów, każdy z innym podejściem, innymi pomysłami i temperamentem.

W sytuacji awaryjnej  – choroby jednej z niań czy wyjazdu – druga niania może wkroczyć do opieki natychmiast i nie trzeba organizować innych zastępstw. Ważne, aby nianie dobrze dogadywały się między sobą i najpierw we dwie ustalały różne zmiany w grafiku, a dopiero potem informowały cię o nieobecności i proponowanym zastępstwie.

Zrób casting na nianię

O co ją zapytać? Przede wszystkim zaobserwuj, jak zwraca się do dziecka, czy złapała z nim dobry kontakt, czy raczej siedzi sztywno przy stole? A może szczebiocze jak pokręcona i denerwuje cię taki styl bycia?

Zapytaj o poprzednie doświadczenie, referencje i rekomendacje. Może nie ma doświadczenia jako niania, ale zajmowała się młodszym rodzeństwem?
Zwróć uwagę, jak mówi o byłych pracodawcach i swoich podopiecznych.

Zapytaj dlaczego, chce pracować jako niania i jakie ma zainteresowania – czy rzeczywiście lubi dzieci czy raczej nie ma innego pomysłu na siebie?

Zapytaj o nałogi (nasza najlepsza niania paliła papierosy – oczywiście nigdy w domu i nigdy przy dziecku – i mimo naszej pierwszej niechęci była supernianią).

Ustalcie godziny pracy i zapytaj o ewentualną dyspozycyjność po godzinach. Czasem nie będziesz mogła wrócić do domu o umówionej porze – co wtedy, czy niania ma inne zajęcia, które wymagają od niej punktualności?

Dobrze, aby niania mieszkała niezbyt daleko od was. Jeśli będzie musiała spędzić zbyt dużo czasu na dojazdy, może szybko się zniechęcić.

Zapytaj, czy niania przyjdzie do chorego dziecka?

Ustalcie, jakie są obowiązki niani, czy wyłącznie opieka nad dzieckiem, czy może inne obowiązki domowe. Jak wygląda rozkład dnia dziecka, czy dziecko może oglądać bajki i jakie zabawy lubi. Co ma robić niania, kiedy dziecko zaśnie?

Powiedz, czego niani nie wolno robić – np. wyjeżdżać z dzieckiem poza osiedle, odwiedzać z dzieckiem swoich znajomych albo przyprowadzać ich do waszego domu. Ustalcie też wspólnie zasady korzystania z telefonu stacjonarnego czy telewizora.

Rozpoczynając współpracę z nianią, poproś ją o przyniesienie kserokopii dowodu osobistego. Zachowaj go do końca waszej współpracy.

Ustalcie zasady wynagradzania jej pracy – czy obowiązuje stawka godzinowa czy tygodniowa. Jak liczone są nadgodziny i jak będziesz jej wypłacać wynagrodzenie.

Dotrzymuj słowa! Jeśli Cię na to stać, zapłać niani trochę więcej niż najniższa stawka rynkowa. Zmniejszysz ryzyko, że ktoś ją podkupi. Dobra niania jest na wagę złota!

Mamo idź już do pracy!

Niania wybrana, zasady ustalone (można spisać je na kartce i powiesić w widocznym miejscu razem z ważnymi telefonami itp.), więc pora iść do pracy!

Umów się z nianią, że zanim Ty pójdziesz do pracy, ona przyjdzie do was, aby się zaprzyjaźnić z dzieckiem i zaaklimatyzować. Będziesz miała okazję przyjrzeć się jej w akcji, zobaczysz, jak sobie radzi. To też czas na wyjaśnienie wszelkich wątpliwości i zbudowanie wzajemnego zaufania. Taki okres próbny dla obu stron.

Idąc do pracy, musisz być przekonana, że zostawiasz dziecko w dobrych rękach i że ono świetnie w tym czasie się bawi i rozwija, kiedy Ty pracujesz. Bo tak jest!

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Jak zorganizować święta w stylu zero waste

Dzisiaj kolejne rozważania na temat proekologicznych nawyków i zachowań, które mogłyby “ulżyć” naszej planecie. Mamy już grudzień, a nadchodzące święta nijak się mają do bezśmieciowego stylu życia. Tradycyjne polskie Boże Narodzenie generuje niestety większe ilości śmieci, niż zazwyczaj. W tym roku nie musi tak być. Warto trochę zmodyfikować dotychczasowy sposób obchodzenia Świąt, aby nie wyprodukować góry śmieci, a jednocześnie podtrzymać stare tradycje.
  • Małgorzata Krzyworączka - 12/12/2019

Ozdoby i dekoracje

Wiele osób ma już sporą kolekcję dekoracji świątecznych, które wyciąga co roku. Jeśli jednak chcesz mieć nowe ozdoby, postaraj się czerpać z natury. Gałązki zielonych roślin, szyszki, suszone jesienne liście, kwiaty, suszone plasterki pomarańczy to pachnący materiał, który możemy użyć do przyozdobienia naszego domu, bez wyrzutów sumienia. Po Świętach ten naturalny materiał może zasilić kompostownik, w przeciwieństwie do sztucznych plastikowych ozdób.

Choinka żywa czy sztuczna?

Ideą sztucznej choinki jest to, że ma być na zawsze – i tak niestety jest. Prędzej czy później, w końcu staje się śmieciem i jest skazana na zaleganie w swojej niezmienionej formie na wysypisku. Kupując żywą choinkę ze szkółki, cieszymy się naturalnym, cudownie pachnącym drzewkiem, które po Świętach może trafić do frakcji bio-odpadów. Dzięki temu zawarte w nim substancje odżywcze wracają do gleby.

Jak nie wyprodukować tony odpadów? Oto kilka szybkich pomysłów:

  • Dobry plan to podstawa. Święta to operacja logistyczna, którą należy zacząć od planowania. Po pierwsze ustal liczbę gości, potem menu, a następnie zaplanuj z głową zakupy.
  • Na zakupy spożywcze wybierz się z własnymi torbami, woreczkami i pojemnikami, by móc wyeliminować szkodliwą dla środowiska folię.
  • Nie używaj folii aluminiowej w kuchni. Do pieczenia stosuj papier do pieczenia lub naczynia żaroodporne.
  • Przechowując kupione zapasy żywności w lodówce korzystaj z wielorazowych pojemników lub stosuj woskowijki. Unikaj folii spożywczej.
  • Zrezygnuj z kupowania papieru do prezentów. Zapakuj je w materiały, które masz już w domu. Jeśli otrzymasz prezent zapakowany w papier ozdobny bądź ozdobną torebkę, nie rób afery, tylko zachowaj je na przyszły rok.
  • Jeśli oświetlenie na choinkę przestało działać, postaraj się je naprawić, nie biegnij od razu do sklepu po nowe.
  • Kupując prezenty dla bliskich, staraj się unikać plastikowych bibelotów, wybieraj rzeczy dobrej jakości. Przed zakupem oceniaj ich jakość, sprawdzaj czy nie są uszkodzone. Tylko w ten sposób wyjdziemy z zaklętego koła złej jakości produktów, beznadziejnie wykonanych, które zaraz po Świętach zasilą składowiska odpadów.
  • Do przedświątecznych porządków postaraj się użyć łagodnych środków czystości, przyjaznych dla środowiska. W ten sposób dołożysz swoją symboliczną cegiełkę na rzecz budowy bardziej zdrowego świata.
  • Odpady, które powstały podczas Świąt starannie posegreguj.

Prezenty w duchu zero waste

Wraz z rozpowszechnianiem się idei zero waste, bardzo popularne stało się obdarowywanie najbliższych voucherami, zamiast tradycyjnymi prezentami. W roli upominku świetnie sprawdzi się bilet do kina, teatru, zoo, na koncert. Wszystko zależy od upodobań odbiorcy. Prezenty w postaci fundowania komuś przeżyć są oryginalne i mają wspólną zaletę: nie generują odpadów.

Dlaczego zero waste to konieczność?

Jeśli masz zamiar pozostać przy tradycyjnym wręczaniu upominków, ale bez poczucia winy dotyczącego kwestii ekologicznych, pomyśl o rzeczach wykonanych własnoręcznie. W naszej rodzinie szczególnie dziadkowie uwielbiają dostawać od swoich wnuków ręcznie robione prezenty i traktują je jako prawdziwe skarby.

Oczywiście wszystko zależy od zdolności i kreatywności, ale niemalże każdy może coś fajnego wyczarować, począwszy od zakładki do książki, szalika, skarpet, własnych wyrobów spożywczych (dżemy, konfitury, nalewki), a skończywszy na namalowaniu obrazu.

Bardzo popularne w tym roku są prezenty, które pomagają żyć zgodnie z ideą zero waste: kubki i termosy na kawę, woskowijki, woreczki na pieczywo i warzywa, wykonane w domu produkty do kąpieli itp.

Kosmetyki zero waste i less waste

Wiele z nas znajdzie pod choinką kosmetyki. To bardzo popularna forma upominku. Kosmetyki są praktyczne, przydatne i cieszą zwłaszcza panie. Jeśli starasz się żyć zgodnie z ideą zero waste, możesz przybliżyć ją bliskim, obdarowując ich produktami w stylu less waste, czyli takimi, po których nie pozostaje bezużyteczne opakowanie, stanowiące niepotrzebny balast dla środowiska. Mydła i szampony w kostce to produkty, dzięki którym możemy ograniczyć ilość zużytych plastikowych butelek.

Przejście na mydło i szampon w kostce to dobry początek dla kogoś, kto chciałby ograniczyć produkcję plastikowych odpadów we własnej łazience.

Jak jeszcze może wyglądać pielęgnacja zero waste?

Poszukaj przedmiotów wykonanych z zasobów odnawialnych, a nie tworzyw sztucznych.

Drewniana szczotka do masażu ciała czy drewniana szczotka do włosów mają kilka zalet. Jedną z nich jest bezpieczeństwo dla środowiska. Po zużyciu, mamy pewność, że nie będą się rozkładać na składowiskach przez setki lat.

Warto też wybierać produkty pakowane do metalowych puszek lub słoiczków, gdyż te opakowania nadają się do powtórnego użytku.

Zastanawiasz się co dać pod choinkę kobiecie zakręconej na punkcie dbania o siebie, która ma w swojej łazience pół drogerii? Postaw na naturalne akcesoria do pielęgnacji ciała: szczotkę do włosów ze szczeciny dzika lub szczotkę do masażu ciała.

Brody wciąż w modzie, panowie wciąż je zapuszczają, więc drewniany kartacz na prezent dla brodacza będzie strzałem w dziesiątkę.

Dopełnieniem może być mydło do mycia brody i naturalny olejek do zmiękczania zarostu, oczywiście w szklanej buteleczce 🙂

Miękka szczoteczka do masowania główki i naturalne mydełko

Szukasz prezentu dla niemowlaka? Miękka szczoteczka do masowania główki i naturalne mydełko wykonane i zapakowane zgodnie z ideą zero waste doceni każda świadoma ekologicznie mama.

Dom pachnący piernikami

Chłody i szybko zapadający zmrok nie sprzyjają naszemu nastrojowi. Nasz obniżony stan sprawia, że szukamy pseudo radości w galeriach ozdobionych świątecznymi lampionami. Poprawiamy sobie humor kolejnymi niepotrzebnymi rzeczami, napędzając przy tym zgubny dla świata konsumpcjonizm.

W tym roku możesz ograniczyć szaleństwo zakupowe i zamiast tego dać sobie i bliskim radość, bliskość i ciepło rodzinne. Wspólne dekorowanie kartek świątecznych, pieczenie pierników, robienie prezentów będzie dla wszystkich o wiele milszym wspomnieniem niż czas spędzony na zakupach.

Podziel się nadmiarem

Humor możesz sobie poprawić w inny sposób – zmieniając świat na lepsze bez domagania się rewanżu. Świąteczny czas bardzo temu sprzyja. Sprawdź, jak możesz wesprzeć dzieci z domu dziecka, schroniska dla zwierząt, noclegownie. Wiele z tych instytucji ogłasza na swoich stronach internetowych, jakich rzeczy potrzebuje dla swoich podopiecznych. Być może masz w domu niepotrzebne rzeczy, ubrania, zabawki, koce, przedmioty, którym można dać jeszcze drugie życie, sprawiając radość innym.

Niestety okres świąt to czas wzmożonych zakupów spożywczych i przygotowań. Chcemy, aby święta były obfite, ze stołami uginającymi się pod jedzeniem. Z reguły kupujemy za dużo. Często po świętach zostajemy z nadwyżką żywności w lodówce.

Sprawdź jak nie marnować pieniędzy i jedzenia!

Wyrzucanie żywności to marnowanie wody oraz energii potrzebnej do jej produkcji, transportu i przechowywania. Wyrzucanie jedzenia to także marnowanie zasobu, jakim jest ludzka praca. Skutkiem jest spadek zasobów wody i energii na Ziemi oraz zwiększanie ilości śmieci. To także sztuczne nakręcanie konsumpcji, która prowadzi do podwyżek cen żywności. Sprawdź, gdzie w Twojej okolicy możesz oddać nadmiar jedzenia, który został po świętach, aby w ten sposób nic się nie zepsuło.

Kupon rabatowy

Jeśli podobają Ci się inspiracje prezentowe pokazane na zdjęciach, możesz znaleźć je w sklepie internetowym Fasja.com. Dodatkowo mamy dla Was niespodziankę.

Dla czytelników portalu mamopracuj.pl mamy kupon rabatowy na wszystkie produkty, ważny do 18.12.2019 do godz. 23.59. Wpisując w koszyku zakupowym hasło: MAMOPRACUJ otrzymasz rabat -10%.

Wesołych Świąt 🙂

Zdjęcia: Małgorzata Krzyworączka

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Małgorzata Krzyworączka
Mama dwójki wspaniałych dzieci - Ani i Tomka. Prowadzi sklep internetowy z naturalnymi kosmetykami Fasja.pl

Rozwód to szansa na rozwój – rozmowa z psychologiem społecznym z Wise Mind

Często łudzimy się, że akurat w te święta będzie inaczej. Że partner, który na co dzień jest nieobecny, nagle w wyniku świątecznej atmosfery przejdzie cudowną przemianę. Święta to trudny czas dla wszystkich żyjących samotnie i samotnie się czujących w związku. W święta częściej niż zwykle uświadamiamy sobie jakie jest naprawdę nasze małżeństwo. I często, właśnie podczas świąt podejmujemy decyzję najtrudniejszą: że chcemy iść inną drogą.
  • Zofia Kowalska - 12/12/2019
Męska i damska dłoń z narysowanymi czerwonymi przekreśleniami

Rozwód to trudna decyzja, ale może też przynieść nowe możliwości

Dzisiaj o tym, że ta inna droga może nam niespodziewanie przynieść nowe i niespodziewane szanse na rozwój i poznanie siebie, rozmawiamy z Anną Klaus – Zielińską psychologiem społecznym, założycielką Wise Mind.

Wise Mind to inicjatywa zrzeszająca grupę specjalistów – od prawników i mediatorów – po psychoterapeutów, którzy w większości sami mając za sobą doświadczenie rozwodu, stworzyli miejsce kompleksowo wspierające osoby w procesie rozstania.

Pani Anno, kto najczęściej korzysta z Państwa pomocy?

Każdy klient to unikalna historia osobista. Ale to prawda, że stosunkowo najwięcej mamy Pań, które decyzje o rozstaniu z mężem odkładały od kilku – kilkunastu lat. Czasem są to historie wielkiej samotności w małżeństwie w którym mąż ma równolegle drugi związek.

Czasem to relacje, w których partner od początku nie był dojrzały do roli męża, a potem ojca, i z czasem nic się w tej kwestii nie zmieniło.

A czasem, to po prostu historie o tym, jak wielkie tempo życia codziennego, gigantyczny natłok obowiązków, stres związany z pracą i wypełnianie roli rodzica pozostawiają bardzo niewiele miejsca na bycie dla siebie mężem i żoną, mężczyzną i kobietą, kochankami i przyjaciółmi.

Prawda jest niestety taka, że związek sam z siebie rzadko bywa po prostu dobry, zwłaszcza po siedmiu, czternastu, czy dwudziestu latach. O związek trzeba dbać właściwie bez spoczynku; o dobrą, nieraniącą komunikację, o czas na randki, o uważność na drugą osobę. Gdy tego nie ma, związek umiera i często jedyną łączącą parę kwestią są dzieci – są wtedy parą rodziców, ale już nie stanowią diady małżeńskiej.

Czy wtedy doradza Pani klientce rozwód?

Nigdy nie doradzam rozwodu. To musi być autonomiczna decyzja klientki. Jestem zdania, że zawsze warto najpierw popracować nad związkiem i o niego powalczyć.

Tych dwoje, którzy dzisiaj czują, że nie chcą być razem kiedyś świata poza sobą nie widziało. Mają długą wspólną historię i unikalne wspomnienia. Każde z nich było dla drugiego najbliższym świadkiem codziennego życia przez wiele lat. To wielka wartość.

Dlatego, oczywiście pod warunkiem, że w związku nie ma przemocy, warto najpierw pójść na terapię par. Poprzyglądać się sobie, swojej komunikacji w związku, temu jak na naszą relację oddziałują wzorce wyniesione z rodzin generacyjnych. Często te wzorce, skrajnie odmienne, obciążają nas i utrudniają zrozumienie partnera, a my nawet nie mamy świadomości dlaczego tak się dzieje.

Nie do końca rozumiem…

Już tłumaczę: np pan może mieć ze swojej rodziny generacyjnej przekaz, że wszystkie kobiety manipulują mężczyznami głównie za pomocą manifestowania swojej słabości fizycznej (np. tak robiła mama tego pana, ustawicznie domagając się z tego powodu atencji i współczucia), a pani ma z domu przekaz, że kochający partner czule opiekuje się żoną, jeśli ta czasami cierpi na jakąś niedyspozycję. I co się teraz dzieje?

Jeśli pani ma np. okres i jasno i wyraźnie oczekuje od męża opieki i czułości, to on się czuje manipulowany i wykorzystywany więc się odsuwa. Pani ma poczucie bycia odrzuconą i niekochaną, a im więcej robi z tego powodu wymówek mężowi, tym on czuje się mocniej atakowany i stawiany pod ścianą. Potwierdzają mu się jego schematy dotyczące roli kobiecych dolegliwości. Koło się zamyka.

Rozumiem, że do takiej wiedzy o sobie, możemy dotrzeć na terapii dla par. A co, jeżeli w wyniku tej terapii podejmujemy decyzję, że chcemy się rozstać?

Wtedy niemal zawsze rekomendujemy mediacje rozwodowe. W bezpiecznej atmosferze tworzonej przez dwójkę bezstronnych mediatorów, para ma szansę na porozumienie się we wszystkich kwestiach dotyczących podziału majątku, alimentów, i planu rodzicielskiego definiującego rodzaj i zakres opieki nad dziećmi. Dodać należy, że taka ugoda ma moc ugody sądowej.

Mówiła Pani wcześniej, że bazując na własnym doświadczeniu życiowym, mocno poleca Pani coaching albo psychoterapię w trakcie rozwodu?

Tak, to prawda. W trakcie własnego rozwodu korzystałam z doradztwa psychologa, a zaraz po rozwodzie przeszłam przez własną, roczną terapię. Patrząc na to z perspektywy czasu wiem, że obie te rzeczy były mi niezbędne żeby zrozumieć jakie błędy popełniałam, czego w życiu potrzebuję, jak chcę się realizować i jak chcę budować nowy związek.

I zaowocowały zmianą ścieżki zawodowej i szczęśliwym małżeństwem z dziewięcioletnim obecnie stażem.

Właśnie o tę ścieżkę zawodową chciałam dopytać. To dość częsty scenariusz, że po rozwodzie kobiety szukają nowych wyzwań zawodowych.

Tak, to częsty scenariusz, ale by tak się stało zwykle musi być spełniony jeden warunek: trzeba wykonać w trakcie rozwodu lub po rozwodzie dużą pracę własną.

Zarówno coaching jak i terapia (w nurcie Ericssonowskim) którą ukończyłam opiera się na zasobach klienta.

Każdą dużą zmianę w życiu możemy potraktować jako szansę na rozwój.

Rozwód jest wielką zmianą właściwie w każdym obszarze naszego życia; musimy przeformułować bliższe i dalsze relacje, zmienić wzory spędzania wolnego czasu, a często i ścieżki kariery. Dochodzą nowe obowiązki i odpowiedzialności.

Mocno namawiam, żeby ten moment potraktować jako szansę na głębsze przyjrzenie się sobie tak naprawdę. Czego w życiu potrzebuję dla siebie? Właśnie nie dla innych, tylko dla siebie? Co mi sprawia prawdziwą frajdę? Co kiedyś lubiłam robić/ byłam w tym dobra, ale robić przestałam (bo mąż, bo dzieci, bo dom, bo praca).

Może w którymś z tych obszarów mogłabym rozpocząć swoją działalność? Kto mógłby mi w tym pomóc (doradzić, pomalować lokal, pomóc ze stroną internetową, posiedzieć czasami z dziećmi)? Czego potrzebuję żeby rozpocząć? (pieniędzy, odwagi, determinacji, wspólniczki, paru dni dla siebie w górach żeby oderwać się i pomyśleć).

Przy dzieciach to trudne, oderwać się i spokojnie pomyśleć…

Oczywiście że trudne – sama mam dwie małe żywe dziewczynki, więc wiem, jak wyglądają domowe realia. Ale prawda jest taka, że rozwód to moment, w którym szczególnie powinnyśmy zadbać o siebie i swój dobrostan psychofizyczny.

Właśnie miedzy innymi po to, żeby mieć z czego dawać dzieciom – miłość, cierpliwość, uważność i zainteresowanie. Żeby mieć z czego to dawać musimy najpierw zadbać o siebie. To tak jak z maską w samolocie, która wypada w trakcie awarii – zawsze najpierw nakładamy sobie, dopiero potem dziecku.

I jeszcze jedno zdanie na koniec – dobrze by było gdybyśmy zaczęły odczarowywać rozwody. Bo rozwód to tylko wynik nieudanego związku.

Dziękuję za rozmowę.

Jeśli interesuje Cię ten temat przeczytaj również

Rozwód z orzeczeniem o winie i alimenty dla eksmałżonka

Kiedy mogę dostać rozwód?

Co to jest separacja i czym różni się od rozwodu?

Zdjęcie: Pixabay

Tekst powstał we współpracy z partnerem portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Zofia Kowalska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail