Czego szukasz

Jak wydać własną książkę i odmienić swoje życie?

Dorota Barczak-Perfikowska czuła, że musi COŚ zmienić bo nie daje rady… Chciała poszukać kobiet spełnionych i zapytać je o to „jak?”. Jaki jest sekret? Wtedy poczuła, że to materiał na książkę, taką prawdziwą i dla każdej kobiety. Ale jak wydać książkę? Nie poddała się kiedy kolejne wydawnictwo odrzuciło pomysł. Zakasała rękawy i sama wydała swoją wymarzoną książkę! Jak? Poznaj historię Doroty i daj się zainspirować!

  • Agnieszka Kaczanowska - 02/08/2016
Książka

Cześć Doroto, właśnie wydałaś książkę. Wyjątkową, bo pisaną z potrzeby, powołaną do życia z chęci zmiany swojego życia. Spojrzenia na niego na nowo… Czy to było Twoje marzenie? I co było tym marzeniem właściwie?

Nie dawałam już rady, było mi coraz trudniej pogodzić pracę z opieką nad małymi dziećmi, te stosy prasowania, choroby maluchów, dojazdy do pracy, nieprzespane noce. Bycie bliźniaczą mamą jest sporym wyzwaniem. Przecież nie rzucę pracy, muszę z czegoś żyć…

Co zatem mogę zrobić? Mogę spojrzeć na moje życie inaczej, ale muszę się tego najpierw nauczyć.

Dlatego postanowiłam, że odszukam kobiety spełnione i zapytam, jaką drogę przeszły, jak sobie poradziły z tym, z czym ja nie mogę. Książka w rzeczywistości zrodziła się z potrzeby odnalezienia odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Czym jest szczęście? Dlaczego niektóre kobiety są szczęśliwe, a inne nie?!

A teraz, kiedy już znalazłaś odpowiedzi, co czujesz?

Czuję w sobie siłę! Kiedy zrozumiałam siebie, dałam uwagę i przestrzeń do rozwoju, jestem gotowa by wspierać innych.

Chciałabym zapytać Cię o to, co było pierwsze, o ten cały proces. Bo to w pełni Twoja książka, no może jeszcze grona osób, które wsparły Twój projekt na platformie crowfundingowej, ale sam pomysł wydaje się być szalenie ciekawy… Jak to się zaczęło?

Zaczęło się od tego, że nie mogłam znaleźć wydawnictwa, które zechciałoby wydrukować moją książkę. Wysłałam konspekt i dwie rozmowy z bohaterkami. Jedno z wydawnictw zwróciło mi uwagę, że nie mam społeczności skupionej wokół siebie, a forma książki, czyli rozmowy, jest za bardzo niszowa. Jeszcze inne wydawnictwo zaproponowało sfinansowanie druku we własnym zakresie i przekazanie dystrybucji w ich ręce.

Na początku byłam bardzo rozczarowana, pomyślałam sobie: nikt mnie nie chce, książka jest kiepska. A poza tym, było mi najzwyczajniej w świecie przykro. Jednak tylu ludzi pytało mnie już w tamtym czasie o książkę i rzeczywiście na nią czekało, że nie mogłam się wycofać.

okladka na stole wszystko mam w sobie_640

Wyciągnęłam wnioski, założyłam fan page, zmieniłam trochę formę książki. Do rozmów z bohaterkami dołączyłam również swoje przemyślenia, pokazałam całą moją podróż po Polsce, moje wątpliwości, wybory życiowe i zmagania. Zdecydowałam się na crowdfunding, ponieważ chciałam, aby ludzie wspierający mój projekt stali się jego częścią. Bardzo wiele osób pokochało książkę, zanim jeszcze została wydana.

Zdecydowałaś się na zbieranie funduszy poprzez platformę polakpotrafi.pl. Opowiedz, bardzo Cię proszę, jak to się załatwia? Trzeba kogoś przekonywać zanim powstanie projekt na platformie?

Aby projekt odniósł sukces, należy go wcześniej odpowiednio przygotować. Atrakcyjne nagrody oraz autentyczny filmik to podstawa. W zasadzie to wystarcza, by projekt został zakwalifikowany, ale prawdziwa praca zaczęła się po uruchomieniu akcji.

autorka-ksiazki-wszystko-mam-w-sobie

A co było dalej? Wiedziałaś co trzeba zrobić aby pozyskać środki na projekt? Dużo pracowałaś nad tym?

Musiałam się wszystkiego nauczyć. Projekt przygotowywałam kilka tygodni. Zapewne można byłoby to zrobić szybciej, ale dzieliłam pracę nad projektem z opieką nad dziećmi i szkołą, którą rozpoczęłam.

Ile osób Cię wsparło? Jakie są zasady crowfundingu? Możesz opowiedzieć w skrócie? W końcu jesteś teraz specjalistką!

Wsparło mnie dwieście dziesięć osób i jestem im za to bardzo wdzięczna! W nagłośnieniu akcji pomogli przyszli czytelnicy, bohaterki książki, blogerzy i media. I tu nie należy się obawiać, wiele osób naprawdę chce pomóc i chętnie udostępnia informacje o projekcie. To samo dotyczy mediów.

Po drugiej stronie jest zawsze człowiek, a nie maszyna, najwyżej odmówi, ma do tego prawo. Zadzwoniłam do Radia Gdańsk, opowiedziałam o sobie i o książce. Dziennikarz zjawił się w moim domu po dwóch dniach. Dziennikarka z Radia Kraków odnalazła mnie na Latających Kręgach w Krakowie. Oprócz tego, jeździłam wszędzie, gdzie mnie zapraszano. Miałam żywy kontakt z czytelnikami, zanim książka się ukazała. To niesamowite, ile osób we mnie uwierzyło.

Porozmawiajmy teraz o procesie wydawniczym, o promocji, o stronie, o wysyłce i o całym procesie dystrybucji. Zdjęcie masz cudne, jeszcze zanim zobaczyłam kto jest jego autorem, miałam pewne podejrzenia ;-), ale od zdjęcia i treści do książki w ręce jest jeszcze daleka droga…

Rzeczywiście jest to długa i kręta droga, nie przebyłabym jej bez wsparcia wielu dobrych dusz. Autorką zdjęcia i okładki jest Magdalena Trebert, posiadająca niezwykły dar do ukazywania emocji na fotografiach. Byłam przekonana, że wykorzystamy jedynie ujęcie moich oczu na okładce. Nie czułam się gotowa na umieszczenie własnej twarzy, ponieważ  wiąże się to z nadaniem sobie pewnej ważności, a ja wolałam stać z tyłu za bohaterkami. W końcu zadecydowali czytelnicy.

dorota_perfinowska_wszystko_mam_w_sobie_640_kwadrat

W procesie selfpublishingu konsultowałam się z Magdą Bębenek, autorką dwóch książek, które zostały wydane tą metodą. Magda wspierała mnie i udzielała wielu rad dotyczących również przygotowania projektu na platformie Polak Potrafi czy zakładania wydawnictwa. Książka dostępna jest na stronie internetowej, na którą oczywiście zapraszam >

Sama pakujesz, wysyłasz?

Tak, wszystko robię sama. Jestem autorem, wydawcą i pakowaczem ;-).

Sporo pracy włożyłaś w ten cały projekt? Tak właśnie sobie wyobrażałaś ten moment, kiedy książka będzie już w sprzedaży?

Zupełnie sobie tego nie wyobrażałam. Do dziś trudno mi uwierzyć, że to się dzieje, że się nie poddałam, choć nie raz chciałam rzucić wszystko w kąt. Kiedy zaczynałam moją przygodę, wszystkiego musiałam się nauczyć: przeprowadzania wywiadów, redagowania tekstów, autoryzowania, oswajania social mediów, marketingu.

A jakie plany masz teraz?

Chciałabym trafić z moim przesłaniem do wielu kobiet. Jak na razie, recenzje rozchodzą się pocztą pantoflową, kobiety fotografują się z książką w dłoni i wrzucają swoje zdjęcia na Facebooka. Książka otworzyła mi wiele drzwi, w lutym rozpoczęłam naukę w Polskiej Szkole Reportażu, jesienią wystąpię na PROGRESSteronie w kilku miastach.

A gdyby ktoś zapytał Cię czy warto było puszczać w ruch całą machinę to co byś powiedziała?

Warto! Podejmowanie nowych wyzwań, pokonywanie własnych ograniczeń bardzo rozwija.

Praca nad książką „Wszystko mam w sobie” była sporą pracą nad sobą. Dzięki temu, że zmierzyłam się z własnymi ograniczeniami, potrafię lepiej zrozumieć drugiego człowieka, usłyszeć coś, co nie zostało powiedziane. Nie oceniam.

Czuję też, że trafiam do wielu kobiet, bo mówię o tym, o czym nie każdy chce mówić, a większość z nas się z tym mierzy. Chcemy być idealne, a potem nie dajemy rady. Spełniamy potrzeby wszystkich dookoła, bo nie znamy swoich. A tak się nie da żyć. Moja książka porusza wiele ważnych aspektów i daje do myślenia.

Chciałabym, aby po jej lekturze, kobiety zatrzymały się na chwilę i zastanowiły, czy lubią siebie i swoje życie.

Dziękuję za rozmowę i za wyzwanie jakie stawia przed nami kobietami, matkami Twoja książka. No i gratuluję z całego serca!

Tytuł: „Wszystko mam w sobie. Rozmowy z kobietami o szczęściu i spełnieniu”

Autor: Dorota Barczak-Perfikowska

Rozmawiała: Agnieszka Czmyr-Kaczanowska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  
Podyskutuj

Mamo Pracuj partnerem programu Facebook Pomaga w Rozwoju!

Nasza Fundacja obok Pracuj.pl i Harvard Business Review Poland, została partnerem programu "Facebook Pomaga w Rozwoju". Agnieszka Czmyr-Kaczanowska, współzałożycielka naszego portalu wzięła udział w spotkaniu prasowym w związku ze startem platformy w Polsce. Program Facebook'a to szereg bezpłatnych kursów online z zakresu marketingu cyfrowego, przygotowania do poszukiwania pracy oraz rozwoju umiejętności miękkich. Każda mama, która chcę się rozwijać w tym zakresie, znajdzie coś dla siebie!
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 06/06/2019
Facebook pomaga w Rozwoju - prelegenci

Fundacja Mamo Pracuj wraz z portalem Pracuj.pl oraz magazynem Harvard Business Review Poland, została partnerem programu „Facebook Pomaga w Rozwoju”!

Facebook pomaga w Rozwoju - prelegenci

Fundacja Mamo Pracuj została jednym z trzech partnerów nowego programu rozwojowego Facebook’a.

Program Facebook pomaga w rozwoju pozwala na udział w bezpłatnych kursach online z zakresu marketingu cyfrowego, przygotowania do procesu rekrutacyjnego przy poszukiwaniu pracy oraz rozwoju umiejętności miękkich.

Nasze materiały podpowiadające, jak wracić na rynek pracy po przerwie, zasilają wiedzowo platformę.

Z badania opinii, które zrealizowaliśmy wśród przedsiębiorców, wiemy, że 72% menedżerów określa kompetencje cyfrowe jako ważne w procesie rekrutacji – ważniejsze nawet niż to, jaką szkołę ukończył kandydat.

„Widzimy, że podnoszenie kompetencji cyfrowych jest niezbędne dla dalszego rozwoju gospodarczego Polski. Dlatego wspieranie mieszkańców Polski w tym zakresie jest jednym z naczelnych celów Przestrzeni. Uruchamiając program “Facebook pomaga w Rozwoju” podejmujemy kolejny duży krok w jego realizacji” – wyjaśnia Jakub Turowski z Facebook’a

Program Facebook pomaga w Rozwoju to kursy obejmujące zagadnienia:

  • marketingu społecznościowego,
  • bezpieczeństwa w sieci,
  • analizy danych,
  • oraz porady na temat skutecznego planowania kariery.

Platforma jest dostępna dla każdego, dlatego zachęcamy do uczestnictwa osoby chcące się rozwijać lub planujące się przekwalifikować.

Polska w tyle krajów Europy

Zaledwie 40% Polaków posiada podstawowe kompetencje cyfrowe, a Polska znajduje się na 24 miejscu wśród 28 państw członkowskich UE (Dane Indeksu gospodarki cyfrowej i społeczeństwa cyfrowego Komisji Europejskiej DESI).

Program dostępny jest pod adresem rozwoj.fb.com i zawiera obecnie cztery kursy w dwóch ścieżkach. Pierwsza dotyczy marketingu cyfrowego i podzielona jest na dwa stopnie: „Pierwsze kroki” i „Idź dalej”. Druga związana jest karierą i oferuje kurs przygotowawczy do procesu rekrutacyjnego „Jak znaleźć pracę” i program „Zabłyśnij w pracy”, zajmujący się tematami współpracy w zespole i ćwiczeniem kompetencji miękkich. Kolejne programy mają rosnąc z czasem.

Odpowiedź na potrzeby konkretnych grup społecznych

Z rozwoju i poszerzania swoich umiejętności chcą korzystać również osoby, które powracają na rynek pracy. Jedną z takich grup są właśnie mamy, które szukają zatrudnienia.

„Przed kobietami wracającymi na rynek pracy po przerwie stoi wiele wyzwań. Muszą się mierzyć zarówno z nowymi obowiązkami domowymi, ale także inną rzeczywistością w firmie, zmianami technologicznymi czy nowymi wymaganiami i oczekiwaniami pracodawców. Często także ze stereotypowym podejściem do pracy kobiet. Dlatego tak ważne jest zrozumienie potrzeb kobiet na rynku pracy, mądre wspieranie ich i umożliwienie ciągłego rozwoju, a przede wszystkim uelastycznienie form pracy” – Agnieszka Czmyr-Kaczanowska, współzałozycielka portalu mamopracuj.pl i Wiceprezes Fundacji Mamo Pracuj tłumaczy

Dostęp do platformy jest całkowicie bezpłatny. Wymaga zalogowania się przez platformę Facebook, za pomocą numeru telefonu bądź adresu e-mail. 

Facebook pomaga w Rozwoju - przemawiająca Agnieszka Czmyr-Kaczanowska

Start programu ogłoszono 31 maja 2019 roku. W maju upłynął także rok od otwarcia Przestrzeni from Facebook, czyli centrum społeczności Facebooka w Warszawie, w którym odbywają się różnego rodzaju wydarzenia poświęcone debacie publicznej i rozwojowi kompetencji cyfrowych. W pierwszym roku działalności odbyło się tam ponad 350 wydarzeń, a miejsce odwiedziło przeszło 15 tysięcy osób.

Facebook pomaga w Rozwoju - Agnieszka Czmyr-Kaczanowska oraz prowadząca

Facebook pomaga w Rozwoju - prelegenci

Źródło: na podstawie materiałów prasowych

Zdjęcia: własność Facebook, autor: Bartek Bartosiński, fantasmatic.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj

3 historie mam, które założyły własny biznes online po urodzeniu dziecka

Aga Wojtas, Aga Zapora i Katarzyna Bieleniewicz, to mamy, które dzięki macierzyństwu odważyły się na założenie własnego biznesu on-line. Zobacz czym się zajmują, jaka była ich droga do własnego biznesu i za co najbardziej cenią sobie pracę we własnej firmie. Posłuchaj też Agi, Kasi i Agi na konferencji online Jak żyć w necie? Zarezerwuj miejsce dla siebie już teraz!>>> Bez wychodzenia z domu. W dresie, ze smartfonem, na spacerze z dzieckiem. Start już 3 czerwca!
  • Joanna Gotfryd - 28/05/2019
Aga Zapora, Aga Wojtas i Kasia Bieleniewicz

Chcesz założyć biznes online? Zamienić etat na własną działalność?

 

Aga Wojtas – Liczy się content

Nazywam się Agnieszka Wojtas i jestem mamą 3 dzieci. Od 7 lat działam jako freelancer pod marką Liczy się content. Pracuję z domu, zarabiam, sama jestem sobie szefem i mogę dowolnie regulować swój czas pracy. Dzięki temu nie mam problemu, gdy trzeba iść z którymś z dzieci do lekarza, na występy czy konkurs.

Nie muszę słuchać wyrzutów szefa, gdy któreś z dzieci zachoruje. Pracuję, gdy dzieci są w placówkach, zwykle 8-14, a potem mam czas dla rodziny. Dzięki temu mogę aktywnie rozwijać się zawodowo, a jednocześnie nie mam poczucia, że odbywa się to kosztem rodziny. Ale nie zawsze było tak różowo.

Dziecko + etat

Przed urodzeniem pierwszej córki pracowałam na etacie, w godzinach 9-17 i wtedy zupełnie mi to nie przeszkadzało. Po jej narodzinach stwierdziłam jednak, że nie chcę wracać do pracy na pełny etat, zwłaszcza że wtedy urlop macierzyński trwał tylko 18 tygodni. Nie wyobrażałam sobie, że niespełna półroczne dziecko zostawię na tak długo w domu.

Pierwsza praca zdalna

Szczera rozmowa z pracodawcą sprawiła, że zgodził się on częściowo na pracę zdalną, co wtedy, w 2007 roku, było ewenementem. W biurze bywałam kilka razy w tygodniu, na parę godzin, a resztę zadań wykonywałam z domu. Nie była to praca w sztywnych godzinach, a ja byłam rozliczana za zadania, więc było to dla mnie rozwiązanie idealne jak na tamten czas.
Potem przyszła druga ciąża, tym razem z problemami i musiałam bardzo się oszczędzać. Nie pracowałam w czasie ciąży, a po urlopie macierzyńskim, tym razem już półrocznym, nie chciałam wracać do poprzedniej pracy.

Kolejna zmiana w życiu – to nie moja bajka

Szukałam swojej drogi i uznałam, że najlepszym rozwiązaniem będzie własna działalność jako pośrednik nieruchomości. Miałam potrzebne uprawnienia, kontakty, a mieszkanie w rozbudowujących się okolicach Krakowa napawało optymizmem co do przyszłych przychodów. Praca pośrednika wydawała mi się świetna również dlatego, że pozwalała na elastyczność, która przy dwójce małych dzieci była niezbędna.

Prawda okazała się nieco bardziej brutalna, gdyż elastyczność w umawianiu spotkań, która wydawała mi się taka świetna, w praktyce sprowadzała się do spotkań wieczorami i w weekendy. W dodatku rynek nieruchomości mocno wyhamował i chętnych na mieszkania, domy i działki było coraz mniej, a czas poświęcony na pracę nie przekładał się na przychody.
Po raz kolejny zaczynałam się zastanawiać, czy nie pora szukać pracy etatowej, ale czułam, że to nie jest rozwiązanie, z którym czuję się dobrze. Myśleliśmy zresztą o trzecim dziecku, więc to nie był dobry moment na takie decyzje.

Pierwsze zlecenia na copywriting

Szukałam jednak pomysłu na to, by nadal pracować i rozwijać się zawodowo i znaleźć sposób na to, by czas spędzony na pracy przekładał się na przychody, a przy tym czegoś co pozwoliłoby mi nie rezygnować z czasu z dziećmi. Szukałam czegoś, co mogłabym robić w domu, co pozwoliłoby mi wykorzystać moje dotychczasowe doświadczenie i natrafiłam na nieistniejący już portal zlecenia.przez.net.

Okazało się, że jest sporo zleceń na pisanie tekstów na strony internetowe, zaplecza i precle (wtedy nie miałam pojęcia co to jest, ale od czego jest Google?) i postanowiłam spróbować swoich sił. Miałam doświadczenie w pisaniu do prasy, więc uznałam, że to warto spróbować. I to był strzał w dziesiątkę! Zaczęłam od copywritingu, a wraz z zagłębianiem się w temat weszłam mocno w content marketing i SEO. Pracowałam tak w czasie trzeciej ciąży, zlecenia miałam również w trakcie urlopu macierzyńskiego – pisałam gdy najmłodsza spała.

Budowałam swój biznes online małymi krokami, ale konsekwentnie, co sprawiło, że mogę teraz spać spokojnie, bo na brak zleceń nie narzekam.

 

Aga Zapora – Plannerka.com

Kiedy moja firma projektowa się rozpędzała – dzieci były malutkie. To był taki okres, że ja jednocześnie chciałam z nimi spędzać dużo czasu i mnie do nich ciągnęło; wymagały dużo opieki, a z drugiej strony – bardzo dużo uwagi i obecności wymagała ode mnie praca.

Graficzka – freelancerka

Ponieważ jako grafik pracowałam na własny rachunek, a moim produktem były usługi – to wiedziałam, że kiedy pracuję – to zarabiam, a kiedy nie pracuję – nie zarabiam.

Czułam, że muszę być dostępna, a gdy weszłam na pewien poziom stawki godzinowej, który trudno mi już było podwyższyć, to wiedziałam, że jedynym sposobem na zwiększenie dochodu jest powiększanie wymiaru przepracowanych godzin.

Trudne momenty

Bardzo trudne były popołudnia, gdy jako rodzina wreszcie mogliśmy być razem, a ja jeszcze i jeszcze pracowałam, żeby obsłużyć zlecenie, które, nie wiadomo było czy się powtórzy za miesiąc.

Najbardziej boleśnie odczułam to w momencie, w którym musiałam cały dzień przesiedzieć z dziećmi na SOR-ze w szpitalu, bo coś trzeba było zdiagnozować i oczywiście czekaliśmy w kolejce. Ja się bałam o wyniki badań, nie mogłam pracować, skrzynka mailowa pękała w szwach, powiadomienia dźwięczały, a pomiędzy nimi telefon się urywał.

I kiedy odbierałam – czułam w głosach Klientów ogromne zniecierpliwienie. Nie mogłam zrobić nic, a z drugiej strony rozumiałam ich sytuację i stres – oni też mieli swoje zobowiązania.

Efekty niezależne od czasu pracy – biznes on-line

Napięcie było ogromne i pamiętam, że to wtedy po raz pierwszy mnie olśniło, że chciałabym mieć pracę niezespawaną ściśle, bezpośrednio z efektami. Chciałabym, żeby proces twórczy był oddzielony od samej obsługi i transakcji.

Kiedy zaczęłam zgłębiać temat, uczyć się, szukać nowych modelów biznesowego działania, to okazało się, że przy moich niewielkich nakładach finansowych i chęci pozostania solopreneurem (czyli bez rozbudowywania zespołu) – ogromne szanse daje mi biznes on-line, a w nim – zwłaszcza sprzedaż produktów informacyjnych czy wirtualnych.

Dzisiaj wiem, że to ani nie jest takie proste, ani nie przychodzi szybko, ani nie przynosi od razu jakichś spektakularnych efektów. Wiem, że jest to po prostu praca inna, również bardzo wymagająca, ALE – daje to, na czym mi najbardziej zależało – czyli: pewną pasywność i automatyzację.

Mogę uczyć, mogę prowadzić, wspierać, mogę inspirować w chwili, gdy bezpośrednio nie pracuję. Tworzę coś, co działa, gdy ja już nie tworzę. Działa, gdy ja jestem na przykład z rodziną.

Ciągle się uczę

Dziś ciągle się uczę i doskonalę, aktualizuję też swoją wiedzę na bieżąco, ale podstaw uczyłam się w Latającej Szkole, i to ona dała mi w ogóle od zera pojęcie o tym, czym jest biznes on-line. Wcześniej miałam do tego takie podejście jak spora część moich znajomych, że biznes w sieci to jakieś „blogery i jutiubery, i grają w gry” 😉

Dziś każdy pomysł na biznes, który poznaję, w ramach łamigłówki próbuję sobie zasymulować, tłumaczyć na fascynujące możliwości on-line. On-line, działanie w sieci, które może nam zaoferować skalowalność, pasywność i automatyzację przy jednocześnie fantastycznej, ukochanej kameralnej możliwości pracy w domu i w takich godzinach, jakie nam najbardziej odpowiadają. I w układzie, który umożliwia czerpanie z tego czasu rodzinnego pełnymi garściami.

Katarzyna Bieleniewicz – Tuż Przy Uchu

Ponad 8 lat temu podjęłam ważną decyzję, a w zasadzie podjęliśmy – chcemy założyć rodzinę. A co się z tym też wiążę, chcemy mieć dzieci. Ja podeszłam do tego tematu z wielkim optymizmem i wiarą w to, że za dużo się w naszym życiu nie zmieni.

Rok później przyszedł na świat nasz syn, jeszcze mieszkaliśmy wtedy w Warszawie i to był pierwszy taki moment kiedy powiedziałam sobie ufff, spuszczam trochę z tonu, wrzucam na luz i w końcu to będzie mój czas. Mój czas na „odnalezienie” siebie, większe smakowanie życia, tych innych aspektów niż praca i bycie bardzo aktywnym w różnych miejscach.

Przeprowadzka na Mazury

Zdecydowaliśmy się także, przeprowadzić na Mazury, mieliśmy blisko do dziadków i pradziadków – najlepszą pomoc na świeci. Ja zasmakowałam kompletnie inne życia, w duchu slow. Tutaj czas zupełnie inaczej biegnie, nie trzeba tak się spieszyć i wszędzie biec.

Lubię Warszawę. Jej tempo, różnorodność, bycie anonimowym, możliwości jakie daje.

Ale też doceniam te 7 lat, które spędziłam tu, na zielonych Mazurach. Wspominam o Mazurach nie przypadkiem, dla mnie tu jest moje miejsce pracy, tu rozwinęłam skrzydła, tu mi nic i nikt nie przeszkadza, tu mam więcej sprzyjających warunków do życia i pracy. I do PRACY ONLINE.

Praca z domu, klienci z całego świata

Dla mnie działanie w internecie jest naturalnym środowiskiem, kocham możliwości jakie daje. Mogę pracować tu, rozwijać zdalnie swoją działalność, prowadzić konsultacje z osobami z całego świata nie wychodząc z domu.

Jest to dla mnie ogromny komfort i WOLNOŚĆ. To, że mam WYBÓR. To, że będąc mamą, żoną, przedsiębiorcą nie jest ważne gdzie mieszkam, ważniejsze jest co robię i jak robię. Możliwości jakie pojawiły się związane z pracą online, dają mi dostęp do świetnych osób, współprac, relacji, przyjaźni które zaczęły się w internecie i też tam są kontynuowane.

Cenię moją niezależność

Pracuje online i też zdalnie już od 8 lat, nie umiałabym wrócić na etat i dać innym kontrolę nad tym co i jak robię. Bardzo cenię niezależność jaką daje moja praca. Do tego przez większość czasu pracowaliśmy w domu, razem z mężem. Więc możesz sobie wyobrazić jakie były nasze początki. Nigdy nie wiedziałam kiedy kończę pracę, a kiedy ją zaczynam, cały czas byłam głową w pracy. To dzieci wprowadziły u nas pewien rytm, rytuały, odmawiania, ustalania priorytetów.

Od kilku lat stopniowo rozwijam swoją działalność samodzielnie, pracując nad konkretnym obszarem jakim są talenty Gallupa i mocne strony. Temat w którym się specjalizuje, który mnie mocno fascynuje.

Spełniam marzenia, nagrywam podcast

Dzieci i ich nieskrępowane kreatywność przypomniały mi czasy, kiedy sama była mała i marzyłam o pracy w radio. Słuchałam swoich ukochanych radiowców, słuchowisk, audycji i wywiadów. Wróciłam do swoich marzeń i już od 2 lat jestem twórcą i prowadzącą swój własny podcast biznesowo-rozwojowy Tuż przy uchu.

Wracając do dzieci

Macierzyństwo mnie zmieniło. Bardzo wyluzowałam, nie spinam się tak jak kiedyś. Rozumiem, że nie ma wpływu na wszystko.

Mam wrażenie, że jestem teraz chyba bardziej produktywna niż wcześniej, mimo zdecydowanie większej ilości obowiązków i zobowiązań. Dzieci uczą mnie podejmowania mądrych i dobrych decyzji, dla siebie same i dla nich.

Tak naprawdę to jest największe wyzwanie być żoną i rodzicem – to praca na żywym organizmie. To łzy, bezsilność, złość, wściekłość. To też radość, wzruszenie, szczęście, spełnienie.

Biznesu można się nauczyć, można go zawsze zamknąć, sprzedać, zawiesić. Bycia mamą – nie. To piękna przygoda i duże wyzwanie.

Sprawdź co jeszcze czeka na Ciebie na konferencji Jak żyć w necie? Zapisy i szczegóły >>>

Przeczytaj też rozmowę z Kasią Aleszczyk, pomysłodawczynią konferencji Jak żyć w necie?, freelancerką i ekspertką od WordPressa.

Zdjęcie tytułowe: archiwum prywatne bohaterek historii

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail