Czego szukasz

Jak pracować, kiedy dzieci często chorują?

Moje dzieci często chorują. Mieszkam w małym miasteczku. Potrzebuję elastycznej pracy – brzmi znajomo? Magda Dawidziuk zdecydowała się na naukę on-line i planuje pracować zdalnie, żeby lepiej połączyć macierzyństwo z pracą. Jak poradziła sobie z wyzwaniami? Sprawdź, czy to też może być pomysł dla Ciebie?

  • Joanna Gotfryd - 22/05/2018
Kobieta pije herbatęi patrzy przez okno

Chcesz uczyć się on-line i zdobyć nowy zawód? Tworzyć strony internetowe oparte na WordPressie i zarabiać na zleceniach z całego świata?

Magdo, pracujesz na etacie, wychowujesz 2 dzieci, a niedawno jeszcze zdecydowałaś się na zrobienie kursu WordPress & Freelancing. Czy to chęć zapewnienia sobie elastycznego źródła dochodu, alternatywa dla etatu i możliwość pogodzenia bycia mamą z pracą?

Trochę tak. Od pewnego czasu staram się znaleźć taką formę pracy, aby móc pracować z domu, jednocześnie ciągle się rozwijać i zdobywać nowe doświadczenia.

Co przekonało Cię do udziału w kursie?

Z pomysłem tworzenia stron nosiłam się już od pewnego czasu, ale czułam, że błądzę we mgle. Chciałam także prowadzić własnego bloga. Wtedy trafiłam na informację, że wkrótce uruchomicie kurs dotyczący WordPressa. Kiedy zobaczyłam, że oprócz poznawania samego WordPressa, są także moduły z freelancingu i spotkania z Mentorkami – zapisałam się na bootcamp.

I co najbardziej podobało Ci się na kursie – mówiłaś mi o momentach olśnienia… 🙂

Może zacznę od tego co najbardziej mnie zaskoczyło – takie humanistyczne podejście do tworzenia, nie wymagające ścisłego myślenia.

Najbardziej podobały mi się spotkania z Mentorkami. Dziewczyny potrafiły tchnąć taką wiarę, że dasz radę, działaj. Do tego dzieliły się z nami swoim doświadczaniem i podpowiadały, co można jeszcze ulepszyć.

Dodatkowo, jeśli chcesz zapewnić dzieciom edukację domową, to znaczy, że musisz mieć super-elastyczne zatrudnienie…

Powolutku przygotowujemy się do edukacji domowej. Ten kurs pozwolił mi uwierzyć, że uda się mi się to zrealizować. Mam głowę pełną pomysłów jak to wszystko jeszcze lepiej zorganizować. WordPress to dopiero początek.

Czy to, że mieszkasz w małym miasteczku, z dala od dużych ośrodków miejskich, to dodatkowa motywacja, żeby właśnie pracować on-line?

W moim przypadku akurat nie. Nigdy mnie nie ciągnęło do dużych ośrodków miejskich, ale mam bardzo dużą potrzebę ciągłego rozwoju i zdobywania wiedzy. Poza tym uważam, że praca on-line z dziećmi w domu może nie jest łatwa, ale pozwala na bardziej świadome zarządzanie sobą i większy wpływ na wychowanie dzieci.

Dokładnie… praca z domu z chorym dzieckiem, czy z dzieckiem w ogóle, przy boku, na dłuższą metę jest bardzo wymagająca. Dzieci potrzebują naszej uwagi, praca również. Jak planujesz sobie to wszystko zorganizować?

Moje dzieci od małego przyzwyczają się do tego, że Mama ciągle się uczy. Chęć rozwoju wyssały z mlekiem matki, bowiem pierwszego syna urodziłam kończąc studia inżynierskie, a drugiego już na magisterskich. Tłumaczę im co robię i dlaczego, pokazuję na czym polega moja praca albo czego się aktualnie uczę.

Zdarza się, że kiedy ja pracuję czy uczę się, to oni siadają z kredkami i klockami koło mnie i mówią, że też się uczą lub pracują. Mamy wtedy w kuchni wielkie biuro.

Łatwo nie jest, ale widzę już większe zrozumienie z ich strony.

Co powstrzymuje Cię przed założeniem własnej firmy?

Strach przed nieznanym i stałe źródło dochodu 😉 Obiecałam sobie, że jeśli będę miała tych klientów w miarę regularnie, to składam wypowiedzenie z pracy.

Jakie masz plany na przyszłość związane z projektowaniem stron?

Ciągle zdobywam nową wiedzę z WordPressa (kolejny kurs z tego zagadnienia za mną). W najbliższym kwartale opublikuję swoją stronę, skończę własnego bloga (akurat nie o WordPressie, ale logice i matematyce) i zacznę aktywnie poszukiwać klientów, także na portalach zagranicznych.

Z czego jesteś najbardziej dumna?

Z pierwszego zadowolonego klienta 😉

A tak bardziej rozwojowo – z faktu, że będąc nawet z chorymi dziećmi w domu realizuję swój cel jakim jest przejście na pracę w pełni zdalną i na własnych zasadach.

Dziękuję Ci bardzo za rozmowę!

Chcesz tak jak Magda móc pracować zdalnie, jednocześnie ciągle się rozwijać i zdobywać nowe doświadczenia?

Sprawdź kiedy rusza kolejna edycja kursu WordPress & Freelancing!

Poznaj szczegóły i zgłoś się już dziś!

Zdjęcie główne: Storyblocks.com

Pozostałe zdjęcia: archiwum Magdy Dawidziuk

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Video: Wszystko co chcesz wiedzieć o roli Scrum Mastera

Na naszej grupie #Mamo pracuj w IT tylko dla członków grupy organizujemy różne akcje tematycznem, np. przeprowadzamy rozmowy z ekspertami najbardziej popularnych dziedzin IT. Ostatnio udostępniłyśmy Wam live na temat początków programowania, a już dziś możecie zobaczyć drugi - o zawodzie Scrum Mastera. Naszą rozmówczynią była Justyna Wykowska. Oglądnij film i dowiedz się jak zostać Scrum Masterem.
  • Agnieszka Wadecka - 23/07/2019
Dłoń trzymająca kartkę

Wszystko co chciałabyś wiedzieć o roli Scrum Mastera

W marcu 2019, na naszej grupie na FB #Mamo pracuj w IT prowadziłyśmy serię LIVE’ów o początkach w branży IT.

Drugi live w Tygodniu Kobiet w IT

Naszym gościem była Justyna Wykowska z ProCognita, która jest agile coachem i trenerką metody Scrum. W tym wywiadzie dowiesz się więcej na temat Justyny i jej pracy.

Live prowadziła Agnieszka Czmyr-Kaczanowska.

O czym rozmawiałyśmy?

Agnieszka z Justyną rozmawiały o pracy Scrum Mastera, odpowiedziały na pytania takie jak:

  • Czym praktycznie zajmuje się Scrum Master?
  • Jak się przebranżowić na Scrum Mastera?
  • Jakie kompetencje są przydatne w tej roli?
  • Jakie wyzwania stoją przed Scrum Masterem który zaczyna pracę?
  • Jak się można przygotować/nauczyć do roli Scrum Mastera?
  • Czy szkolenia, certyfikaty są niezbędne?
  • Jak szukać pierwszej pracy jako Scrum Master?

Zobacz nagranie z naszej rozmowy:

Inne tematy jakie podjęłyśmy to:

Więcej o projekcie #MamoPracujwIT przeczytasz tutaj >>>

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Wadecka
Szczęśliwa żona i mama czwórki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.

Od technika farmacji do front-end developera, czyli jak uzyskać finansowanie szkolenia z urzędu pracy?

Dziś rozmawiamy z Wiolettą Szłapak, która zdecydowała się całkowicie zmienić branżę i zacząć pracować w świecie IT. Wioletta opowiada o tym, jak udało jej się uzyskać całkowite finansowanie kursu, który otworzył przed nią możliwość realizacji jej marzeń. Dzieli się historią, która, choć miała wiele zawirowań, zakończyła się dla niej pomyślnie.
  • Karolina Łachmacka - 22/07/2019

Dlaczego zdecydowałaś się na przebranżowienie i jak wybrałaś kurs?

Dlatego, że do odważnych świat należy! A tak zupełnie serio to wybierając kierunek studiów (biologia) nie zastanawiałam się, co będzie potem. Po prostu interesowałam się biologią i żyłam bardziej „tu i teraz”. Na szczęście w trakcie trwania studiów (które w międzyczasie z dziennych przekształciły się w zaoczne) rodzice okiełznali nieco moją romantyczną naturę i trochę mną pokierowali. Ukończyłam więc kierunek technik farmacji i przez wiele lat pracowałam w aptece. Kochałam tę pracę, kontakt z ludźmi, możliwość niesienia pomocy, przygotowywanie leków, apteczny zapach. W tamtym momencie to było coś, co mnie satysfakcjonowało.

Gdy zaszłam w ciążę wiedziałam, że muszę jednak zmienić zawód. Nie chciałam wracać szybko do pracy, dlatego w 7. miesiącu ciąży zdałam egzamin na tłumacza technicznego i współpracowałam z biurem tłumaczeń mojego taty. Niestety tata zmarł, musiałam zamknąć biuro i zdecydować, co dalej. I tu szczęśliwe zrządzenie losu w postaci pomocy mojej koleżanki Asi dało możliwość wejścia do świata IT.

Asia poleciła mnie w firmie, w której pracowała, przeszłam pomyślnie rekrutację i tak zostałam konsultantem IT. Gdy wspominam tamten czas, to trudno mi w to wszystko uwierzyć. Musiałam szybko nauczyć się nowych rzeczy, z którymi wcześniej nie miałam żadnej styczności. To było trochę szalone, ale otwierało nowe możliwości, dawało ogromną możliwość rozwoju. Otworzył się przede mną nowy świat. Wspaniały świat. Po mniej więcej roku pracy zostałam zatrudniona w innej firmie jako wdrożeniowiec.

Chciałam mieć większy wpływ na tworzenie oprogramowania, ale mój plan jak to zrobić nie był do końca sprecyzowany. Po przeanalizowaniu moich mocnych i słabych stron i zainteresowań zaczął się formułować plan. Proces tworzenia oprogramowania chciałam poznać od strony front albo end-developera. Ostatecznie zdecydowałam się na kurs front-end od podstaw.

Jak dowiedziałaś się o tym, że możesz starać się o finansowanie szkolenia z urzędu pracy, że urzędy dostają środki na szkolenia indywidualne?

Zastanawiałam się jak pozyskać środki na takie szkolenie. I tu skorzystałam z rady bardzo miłych pań z urzędu pracy, z którymi miałam przyjemność rozmawiać na spotkaniu organizowanym przez Mamo Pracuj w bibliotece na Rajskiej w Krakowie. Zarejestrowałam się jako osoba bezrobotna i złożyłam wniosek o dofinasowanie do szkolenia indywidualnego.

Jakie były Twoje pierwsze kroki, kiedy dowiedziałaś się, że „Twój” urząd posiada takie środki?

Musiałam trochę poczekać na te środki. Zgłosiłam się do urzędu w drugiej połowie roku. Urząd już rozdysponował środki, które posiadał. Czekałam więc i regularnie dopytywałam, czy są już środki rezerwowe. Gdy się pojawiły, byłam już zdecydowana na konkretne szkolenie. Dlatego w dziale szkoleń złożyłam wniosek o dofinansowanie do szkolenia indywidualnego.

Tutaj moja rada: najlepiej składać wniosek na początku roku, pieniądze zwykle są już rozdysponowane w pierwszym kwartale, a nigdy nie ma pewności czy będą uruchomione środki rezerwowe.

Co musiałaś krok po kroku zrobić, aby otrzymać tę dotację?

Po pierwsze trzeba być zarejestrowaną osobą bezrobotną. Gdy się rejestrowałam, obowiązywało profilowanie (nie wiem, czy jeszcze obowiązuje), ale gdy podpisywałam się w ewidencji, musiałam napisać test. Jego wynikiem było przydzielenie do jednego z profilów: 1, 2 czy 3.

„Jedynki” nie dostawały możliwości dofinansowania do szkoleń indywidualnych. Jeśli takie profilowanie obowiązuje, i nadal „jedynki” nie dostają dofinansowania, to najlepiej, jeśli urzędnik, przy którym piszemy test, pomoże nam udzielić odpowiedzi, tak żeby wyszedł odpowiedni profil i żeby szansa na pieniądze nie przepadła.

Następnie u doradcy zawodowego powiedziałam jakie są moje umiejętności, jaki mam plan i czego potrzebuję od Urzędu do realizacji celu. Z takim gotowym planem w systemie Urzędu, mogłam skierować się do działu szkoleń. Niestety, dział szkoleń nie dysponował już środkami na szkolenia indywidualne. Musiałam więc poczekać na środki rezerwowe, gdy zostały uruchomione i wtedy złożyłam wniosek.

Jak wygląda proces kwalifikacji i czy jest skomplikowany? Czy otrzymujesz jakąś pomoc urzędników w trakcie?

Sam proces nie jest skomplikowany – przynajmniej w Krakowie (o szczegóły trzeba się dopytać w swoim urzędzie, bo nie ma pewności, że wszędzie wszystko wygląda tak samo). Złożyłam wniosek, z rzetelnym i rozsądnym umotywowaniem prośby, i czekałam na decyzję. Dostałam decyzję pozytywną, wyrażono również zgodę na wybraną przeze mnie jednostkę szkoleniową, poszłam na szkolenie i do drugiego dnia szkolenia wszystko szło płynnie.

Później sprawy się skomplikowały.

Na czym polega opracowanie planu przebranżowienia? Co musiałaś wypełnić i zrobić w związku z tym?

W związku z tym, że między zakończeniem mojej ostatniej pracy, a zarejestrowaniem się jako osoba bezrobotna miałam trochę czasu na zastanowienie się co chciałabym robić, byłam już zdecydowana, że do świata programowania chcę wejść jako front-end developer, co powiedziałam doradcy zawodowemu w urzędzie. Doradca zanotował, co potrafię, czego potrzebuję od urzędu i to był ten plan. Ma on swój termin ważności (ale to nie jest krótki termin ważności), więc trzeba pilnować, żeby był ważny w momencie składania wniosku. Jeśli się „przeterminuje”, to trzeba go odświeżyć.

Ile kosztowało Twoje szkolenie (jeśli to nie tajemnica) i czy udało Ci się pozyskać całość potrzebnej kwoty?

Pierwsze szkolenie, na które wyrażono zgodę kosztowało około 9 tysięcy złotych (to szkolenie, na którym byłam 2 dni, dopóki nie dowiedziałam się, że jednak nie mogę brać udziału w tym szkoleniu), drugie na które wyrażono zgodę i które przeszłam w pełnym wymiarze godzin, kosztowało blisko 4,5 tysiąca. Urząd sfinansował je w 100%.

Jak Twoim zdaniem należy uzasadnić swój wniosek? Jakie wskazówki byś dała innym osobom, które chcą ubiegać się o takie finansowanie szkolenia z urzędu pracy?

Szczerze, ale rozsądnie. Pisałam o tym, jak ważny jest dla mnie rozwój osobisty, jaki jest mój plan na przebranżowienie, czego brakuje mi do osiągnięcia celu i o jakie wsparcie proszę Urząd. Opisałam szkolenie, którym się interesuję i co ono mi da. Miałam na uwadze to, ile kosztują takie szkolenia i że pula posiadanych środków przez Urząd jest ograniczona, a chętnych sporo. Chciałam, żeby ten wniosek jasno wyraził to, jak bardzo mi zależy na uzyskaniu konkretnych kompetencji.

Podanie pisałam z wszystkimi zwrotami grzecznościowymi: szanowni Państwo, zwracam się z uprzejmą prośbą… Nie wiem, czy to zaważyło na decyzji pozytywnej, ale oprócz zwykłej kultury osobistej chciałam też skrócić dystans między mną, a osobą, która czyta wniosek, żeby to nie było takie „suche”.

Trzeba pamiętać też o tym, że urząd raczej nie zgodzi się na szkolenie, które trwa 560 h (maksymalnie szkolenie może trwać 6 miesięcy, w uzasadnionych wypadkach urząd może wyrazić zgodę na czas szkolenia do 12 lub 24 miesięcy). Dlatego jeśli wybieramy jakieś konkretne szkolenie z tych kilkutygodniowych, to raczej wersję podstawową.

Jeśli wskazujemy we wniosku konkretną jednostkę szkoleniową, to musi być ona w Rejestrze Instytucji Szkoleniowych. Szkolenie musi trwać nie mniej niż 25 godzin zegarowych tygodniowo. Urząd może przyznać nam środki, ale nie zgodzić się na wybraną przez nas instytucję szkoleniową.

Zalecałabym też umiarkowanie częste wizyty w dziale szkoleń, tak żeby urzędnicy kojarzyli twarz z nazwiskiem, oraz odpytywanie telefoniczne – żeby mieć kontrolę nad kolejnym krokiem procesu oraz pokazać zaangażowanie. Nim złożymy wniosek, pytać można o to, czy są dostępne środki. Jeśli nie ma, to kiedy będą. Jak już będzie termin, to pytać czy już są, jak jeszcze nie ma, to kiedy pytać ponownie…

Jak już złożymy wniosek, to urząd ma miesiąc na jego rozpatrzenie. Pod koniec tego okresu można zadzwonić i zapytać, na jakim etapie jest wniosek, kiedy można spodziewać się decyzji. Trzeba okazać zaangażowanie.

Co wzbudziło Twoje największe obawy w trakcie ubiegania się o pomoc? Jak je rozwiałaś?

Na początku nie miałam żadnych obaw. Nie zastanawiałam się, czy urząd sfinansuje moje szkolenie. Obawy o to pojawiły się po tym, jak pierwszy raz cofnięto mi dofinasowanie. Te obawy rozwiałam zaangażowaniem w proces. Zrozumieniem, dopytaniem o to jakie proces ma kroki. Odpytywaniem, sprawdzaniem.

Kolejny raz obawy pojawiły się, gdy straciłam środki po raz drugi. Popadłam w krótką melancholię: czyżby wszechświat wysyłał mi sygnał, że nie tędy droga? Te obawy rozwiał mój mąż, który powiedział, że jedyny przekaz, jaki mi wysyła wszechświat, to taki, że mam walczyć o swoje, a także Joanna Gotfryd z Mamo Pracuj, wspierająca mnie w chwili, gdy ja sama traciłam nadzieję.

Żałuję, że urząd nie komunikuje jaśniej procesu. Można taki proces bardzo dobrze rozrysować, zaznaczyć, w którym momencie się znajdujemy, co będzie działo się dalej. Można zrobić prostą wizualizację procesu dla petentów.

Jakie miałaś problemy na swojej drodze?

Moje problemy związane były z tym, że nie znałam całego procesu przyznawania środków. Ponadto uważam, że urząd niechcący wprowadził mnie w błąd. Myślałam, że jeśli urząd przysłał mi list z decyzją pozytywną i oprócz przyznanych środków zgadzają się na wybraną przeze mnie instytucję szkoleniową oraz szkolenie, to już jest „z górki”. Idę na szkolenie. Okazało się, że proces jest bardziej złożony, o czym nie było ani słowa w korespondencji.

Po decyzji pozytywnej uruchamiane są zamówienia publiczne. Czyli na stronie urzędu i w biuletynie zostaje opublikowane ogłoszenie. Urząd w okresie 2 tygodni od opublikowania ogłoszenia czeka na zgłoszenia instytucji szkoleniowych, które wyrażają chęć przeprowadzenia szkolenia. Jeśli nie zgłosi się wybrana przez nas jednostka, a inne zechcą przeprowadzić szkolenie, to urząd wybiera bardziej konkurencyjną ofertę z tych złożonych. Jeżeli nie zgłosi się żadna instytucja, Urząd informuje nas listownie, że straciliśmy środki.

Oczywiście możemy się odwołać, musimy jednak przestrzegać terminów. List z informacją o tym, że straciłam fundusze na szkolenie, dotarł do mnie 5 dni po tym, jak odebrałam telefon z urzędu, że moje fundusze już nie są moje – zostały rozdysponowane, ponieważ jednostka szkoleniowa, z którą byłam w kontakcie, nie złożyła oferty na moje szkolenie. Pomylili mnie z inną kursantką i nie złożyli oferty na mój wniosek tylko na jej.

Ponieważ fundusze rezerwowe na dany rok zostały rozdysponowane, musiałam czekać na nowy rok kalendarzowy i nowe środki.

Jak pokonałaś te problemy?

Gdy środki pojawiły się, ponownie złożyłam wniosek. Ponownie przyznano mi środki, ale nie wyrażono zgody na wybraną przeze mnie instytucję szkoleniową. W zamian urząd zaproponował inną. Ustaliliśmy wymiar godzin szkolenia, zakres, mogłam zadać pytania dotyczące szkolenia przedstawicielowi firmy poprzez urzędnika. Uzyskałam odpowiedzi i odniosłam wrażenie, że sprawa jest dogadana, skoro złożyłam podpis na planie szkolenia, który złożyłam na dzienniku podawczym.

Ruszyły zamówienia publiczne, które uważałam już za czystą formalność, ale tknięta przeczuciem postanowiłam zadzwonić do urzędu. Okazało się, że instytucja szkoleniowa nie złożyła wniosku w terminie. Ponownie straciłam środki. Odwołam się – tym razem udało mi się dotrzymać terminów.

Fundusze przyznano mi ponownie. Jednostka nie złożyła wniosku w terminie, ponieważ nie wiedziała, że jest już ogłoszenie na stronie urzędu. Przedstawiciel firmy powiedział mi, że są przyzwyczajeni jednak do tego, że jest jakaś informacja ze strony urzędu o tym, że wniosek jest w zamówieniach publicznych, ponieważ oni nie mają czasu na to, żeby przeglądać biuletyny urzędów pracy. Urząd z kolei twierdzi, że nigdy nie dawał znać żadnej jednostce szkoleniowej, bo to jest sprzeczne z zasadą zamówień publicznych…

W każdym razie ta przydługa historia ma swój szczęśliwy finał. Szkolenie zostało zrealizowane. Teraz muszę działać, pisać codziennie kod, uczyć się.

Mam plan na kolejne szkolenia i tu na pewno będę też korzystać ze wsparcia w finansowaniu, ale to już będzie współfinansowanie.

Czy polecasz innym chętnym sięganie po takie możliwości? Przed czym byś ich przestrzegła?

Oczywiście – polecam! Jest to sposób na uzyskanie 100% środków na finansowanie szkolenia.

Przestrzegam natomiast przed zostawianiem spraw samych sobie. Sama decyzja pozytywna nie zamyka procesu. Trzeba dzwonić, dopytywać się.

Dziękuję za rozmowę!

Zdjęcia:

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Karolina Łachmacka
Tłumacz pisemny, copywriter, wirtualna asystentka, a także filmowiec. Z pasją opowiada historie na różne tematy, szczególnie te, które budzą ludzi do empatii. Miłośniczka starego kina od końca ery filmu niemego po końcówkę lat 60. XX wieku.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail