Czego szukasz

Ile czasu dzieci mogą spędzać przed monitorem komputera?

Elementem codzienności współczesnych dzieci są nowoczesne urządzenia. Telewizor, smartfon, tablet czy monitor komputera – korzystając z takich urządzeń, dzieci grają w gry lub oglądają bajki. Tymczasem eksperci wskazują, że dziecko do 3 roku życia w ogóle nie powinno mieć dostępu do komputera czy telewizji.

  • Alicja Zielińska - 26/04/2019
mały chłopczyk ogląda coś na smartfonie

6 godzin i więcej – młodzi Polacy w internecie

Raport amerykańskiego ośrodka badawczego Pew Research Center opublikowany w sierpniu 2018 roku wskazuje, że aż 54 proc. amerykańskich nastolatków przyznaje, że stanowczo zbyt dużo czasu spędza ze smartfonem w ręku. Z kolei na początku 2019 roku „The Telegraph” przytoczył badania przeprowadzone przez Censuswide, z których wynikało, że dzieci i młodzież spędzają w wirtualnym świecie średnio 23 godziny tygodniowo. Wyliczyć można, że każde dziecko około 3 godzin i 18 minut używało prywatnych urządzeń elektronicznych.

Jak to wygląda w Polsce? Z badań przeprowadzonych przez Instytut Matki i Dziecka na zlecenie Ministerstwa Sportu wynika, że ponad 55 proc. polskich piątoklasistów spędza ponad dwie godziny dziennie na oglądaniu filmów, a ponad 60 proc. poświęca kolejne 2 godziny na gry komputerowe i tyle samo na inne aktywności przy komputerze lub smartfonie, co daje przynajmniej 6 godzin dziennie przed ekranem urządzenia elektronicznego.

CBOS zapytał z kolei w 2018 roku w trakcie prowadzonych przez siebie badań osoby, które mają dzieci lub wnuki w wieku od 6 do 19 lat, mieszkające z nimi w jednym gospodarstwie domowym, czy spędzają czas w internecie. 87 proc. respondentów zadeklarowało, że przynajmniej jedno z tych dzieci korzysta z zasobów sieci na co dzień.

Z deklaracji badanych przez CBOS opiekunów dzieci w Polsce można wnioskować, że grupą wiekową najczęściej korzystającą z sieci są dzieci i młodzież mający 13-15 lat – aż 94 proc. Niewiele mniej w przedziale wiekowym od 16 do 19 lat – 91 proc. W grupie młodszych dzieci, w wieku od 6 do 12 lat, 86 proc. korzysta z internetu w gospodarstwie domowym.

Obserwacje opiekunów wskazują, że średnio czasu spędza dziecko przed monitorem komputera lub smartfona:

  • 14 godzin tygodniowo – dzieci w wieku 6-12 lat,
  • 21 godzin tygodniowo – dzieci w wieku 13-15 lat,
  • 28 godzin tygodniowo – młodzież w wieku 16-19 lat,
  • 18 godzin tygodniowo – dzieci i młodzież w wieku 6-19 lat.

Rodzice i opiekunowie w 57 proc. przypadków uznają, że dzieci i wnuki spędzają zbyt dużo czasu w internecie, a 39 proc. twierdzi, że jest to odpowiednia ilość czasu.

Maksymalnie 30-60 minut dziennie

Eksperci mają zupełnie odmienne zdanie na temat czasu spędzanego przed monitorem komputera lub smartfona przez najmłodszych użytkowników. Jak wskazała pediatra dr Anna Dudek w rozmowie z Polskim Radiem, dzieci poniżej 3 roku życia w ogóle nie powinny oglądać telewizji i korzystać z komputera. W grupie wiekowej od 3 do 7 lat dozwolone jest maksymalnie 30 minut dziennie, czyli 3,5 godziny tygodniowo. Z kolei dzieci w wieku od 7 do 12 lat mogą maksymalnie spędzać dziennie przed monitorem lub telewizorem około 60 minut. Tymczasem CBOS podaje, że w tej grupie wiekowej dzieci średnio tygodniowo spędzają w internecie i przed TV dwa razy więcej czasu – 14 godzin.

Konsekwencje zbyt długiego przesiadywania przed monitorem i TV

Ograniczenie czasu poświęconego na oglądanie telewizji i granie w gry komputerowe jest konieczne. Trzeba wiedzieć bowiem, że ludzie, w tym dzieci, widzą trójwymiarowo. Natomiast obraz telewizyjny i komputerowy jest płaski, dwuwymiarowy, co wpływa ujemnie na rozwój narządu wzroku.

Kolejną konsekwencją nadużywania komputera i telewizji u dzieci są zaburzenia kontaktów międzyludzkich. Środki masowego przekazu nie powinny nigdy zastępować dzieciom kontaktu z innymi ludźmi – rodziną i rówieśnikami. Gdy dziecko zbyt dużo czasu spędza przed ekranem, kontakt z ludźmi jest zaburzony. Maluch nie uczy się, jak reagować na emocje drugiego człowieka, nie wykształca w sobie empatii ani prawidłowych zachowań. Ma też problem z rozumieniem własnych uczuć.

Lekarze podkreślają, że współczesne pokolenia dzieci mają za mało ruchu. Zamiast spędzać czas na świeżym powietrzu, wolą grać w gry komputerowe, utrzymywać kontakty ze znajomymi w serwisach społecznościowych lub całymi godzinami oglądać filmiki w sieci. To jednak sprawia, że siedzą w nienaturalnej pozycji, krzywią kręgosłup, a przez to ich wzrok jest skierowany w jeden punkt. Powoduje to mniejszy zakres akomodacji źrenic i ich usztywnienie. Siedzący tryb życia w tak młodym wieku wpływa negatywnie na gospodarkę hormonalną człowieka, zwłaszcza takiego w okresie dojrzewania.

Jak mądrze pozwalać na korzystanie z internetu i telewizji dzieciom?

Nie powinno się całkowicie zakazać dzieciom korzystania z komputera czy telewizji. To znak naszych czasów, ale należy dawać im przykład, jak używać nowoczesnych technologii z głową. Dzieci można zachęcić do oglądania filmików z edukacyjnym przesłaniem, np. po angielsku, aby uczyły się tego języka. Dobrym pomysłem jest instalowanie na komputerach i smartfonach aplikacji sportowych, które zliczają kroki, pozwalają na tworzenie i realizacje celów treningowych. Taka zdrowa rywalizacja z technologią w tle umożliwi połączenie przyjemności z używania komputera lub telefonu z propagowaniem od najmłodszych lat zdrowego trybu życia. Warto zapewnić wszystkim domownikom szybki internet np. internet światłowodowy z UPC.

Należy wychodzić z założenia, że wszystko jest dla ludzi, także dla dzieci i młodzieży, ale rodzice powinni ograniczać czas spędzany przed telewizorem i internetem oraz kontrolować, co też ich pociecha właściwie robi w sieci. Wszelkie blokady rodzicielskie, także te dostępne w pakietach internetu z UPC, pozwolą ochronić dzieci przed cyberprzestępczością i wirtualną przemocą.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Alicja Zielińska

Jak budować dobre relacje w związku? Sprawdź!

Podobno kryzysów w związku nie unikniemy. I podobno są częścią budowania relacji, a nawet ją wzmacniają. Tylko jak słuchać i mówić do siebie nawzajem, skoro mężczyzna i kobieta tak często mówią różnymi językami? Co zrobić, żeby on nie musiał się domyślać, a ona przestała oczekiwać?
  • Marzena Kopta - 13/02/2020
para rozmawia ze sobą

Jak budować dobre relacje w związku?

Zacznę nieco przewrotnie. Miłość to nie wszystko. Sposób, w jaki rozmawiamy, w jaki się słuchamy, determinuje jakość naszego związku. Wiele par mówi, że nie dogadują się już, nie rozumieją. Kochają się, chcą być razem, coś do siebie mówią, coś komunikują, a jednak czują się niezrozumiani.

Razem coś zbudowali, czegoś się dorobili, tylko co z tego skoro przestali rozmawiać. Każdy zaczął mówić swoim językiem. Bo miłość to nie wszystko. Bez rozmowy i zrozumienia, nie będzie dobrego, udanego związku.

On z Marsa, a ona z Wenus

Różnimy się, nie tylko fizycznie. Inaczej mówimy, myślimy, układamy zdania. Mężczyźni potrzebują konkretów. Czasem śmiejemy się, że do naszych facetów warto mówić dużymi, drukowanymi literami. Bo tak jest.

Mężczyźni chcą krótkich i bardzo konkretnych form komunikacji. Potrzebują wiedzieć precyzyjnie, co i kiedy mają zrobić oraz czego od nich oczekujemy. Mają problem z nazwaniem uczuć i potrzeb. Zwykle nawet nie zadają sobie trudu, aby się nad nimi zastanowić. Wyznają filozofię: będzie coś ode mnie chciała, to zapyta lub poprosi.

Kobiety mają odwrotnie. Mogą mówić długo i namiętnie, zdaniami wielokrotnie złożonymi….. albo nie mówić nic. Wiedzą, co należy zrobić i kiedy. Zastanawiają w nieskończoność się nad tym, co czują, czego potrzebują  i….. czego oczekują. Oj tak! Wenusjanki uwielbiają oczekiwać.

Oczekują, aby wszyscy wokół domyślali się, co jest do zrobienia, gdzie i kiedy potrzebna jest pomoc. Uważają, że skoro wiedzą, co trzeba zrobić (np. wynieść śmieci), to inni (czyt. mężczyźni), też to wiedzą. Skoro czują, że potrzebują dostać kwiaty, to mężczyzna też to czuje. I lubią te wszystkie metafory i poetyckie przenośnie.

Przeczytaj także: Co zrobić by poprawić relacje w związku!

Zamiast konkretnie powiedzieć: chcę dostać kwiaty! stosują element zagadki: pamiętasz na wakacjach na Mazurach, 10 lat temu, co wtedy robiliśmy? Aaaach ….. a on bidulek nie pamięta, bo pamięć ma krótką, a jeśli nawet, to pamięta, ale pewnie tylko jedną rzecz, z setek, które się tam zdarzyły.

Relacje, czy wakacje?

Nasza Wenus będzie się złościć, że śmieci się wylewają z wiadra. A przecież widać, że pełno, prawda? Zaczerwieni się, po tym jak mąż założył dziecku półbuty, a powinien kalosze. No przecież powinien wiedzieć, że deszcz pada.

Kobieta cierpi, bo chce przytulenia, adoracji i kolacji przy świecach (jak na Mazurach), a on mecz za meczem (jak na Mazurach).

Mężczyzna z Marsa natomiast wścieka się, że przecież jego Wenus powinna powiedzieć, że śmieci są do wyrzucenia i powinna do listy ubrań dopisać kalosze. Przecież nie zrobił tego umyślnie. A świece i kolacja, kwiaty i romantyzm – odezwij się kobieto. Powiedz, że tego chcesz, bo na Mazurach wiele się działo.

Tak właśnie wygląda nasza komunikacja. A raczej nie wygląda, tylko rozjeżdża się jak pociągi na rozjeździe kolejowym, choć teoretycznie jedziemy tym samym, w tym samym kierunku, do tej samej miejscowości, o nazwie Związek.

Relacje w związku. Gdzie te motyle?

To jeszcze nie koniec, niestety. Każdy początek jest cudowny. Rozmawiamy wtedy magicznym językiem miłości, cierpliwości, wybaczenia. Witamina M sprawia, że nie ma dla nas znaczenia, czy zostaliśmy usłyszani, czy nasze potrzeby zostały zaspokojone.

Nie zauważamy, że naszemu mężczyźnie z trudem przychodzi mówienie, co czuje. Oni zaś nie zauważają, że ukrywamy nasze rozczarowania, że dostaliśmy jeden kwiat, a nie cały bukiet. I tak to się zaczyna.

Koniec jest taki, że my przestajemy w ogóle mówić o tym, czego chcemy, potrzebujemy, a oni przestają pytać i domyślać się, sądząc, że tak już musi być. Rozjazd.

Jak pracować nad dobrą relacją w związku?

Są jednak  związki, które trwają. Dogadują się, pchają wspólnie jeden lub więcej wózków, wspólnie budując, poprawiając i remontując ten wspólny dom, czyli Związek.

To jednak da to się zrobić, żeby było lepiej? Tak zrobić, żeby on sam wynosił śmieci i wyprowadzał psa, a ona piekła ciasto w co drugą niedziele.

Uniknąć frustracji, że ona czegoś nie powiedziała, a on się tego nie domyślił. Sprawić, aby spokojnie, bez złości na siebie zasypiali w jednym łóżku, pomimo że ona zmęczona, a on bardzo bardzo by chciał…..

O tym jak zacząć mówić JAKOŚ,  żeby to przeszło w JAKOŚĆ, już wkrótce 🙂

Czy pomogłam Ci trochę i teraz już więcej wiesz o tym jak budować dobre relacje w związku?

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marzena Kopta
Trener skutecznej komunikacji, mediator rodzinny. Pracuje w oparciu o metodę Komunikacji Bez przemocy ( NVC). Prowadzi warsztaty dla rodziców i nauczycieli, pracuje z małżeństwami nad poprawą relacji w związkach. Właścicielka Fabryki Szczęśliwości (www.fabrykaszczesliwosci.pl).
Podyskutuj

Po co mamie prawo jazdy?

Po co Ci to? Komunikacja miejska przecież działa bez zarzutu. Jeśli się uprzesz, to z dwójką dzieci, wózkiem, psem, tornistrem i siatami spokojnie doturlasz się do najbliższego przystanku; odstoisz kilka minut, załadujesz przychówek oraz bagaż do tramwaju lub autobusu i…
  • Agnieszka Nietresta-Zatoń - 10/02/2020
mama zapina dziecko w foteliku samochodowym

Po co mamie prawo jazdy?

Nie zawsze jest ciąg dalszy. Bywa, że nie załadujesz, bo jednak w godzinach rozwozu dziatwy do placówek opiekuńczych i edukacyjnych oraz w godzinach odbioru, komunikacja miejska jest zwykle koszmarnie zatłoczona. Tornister możesz upchnąć i siatę jedną, ale reszta się nie zmieści.

Załóżmy, że upchnęłaś. Przy odrobinie szczęścia nikt na Ciebie nie fuknie; nikt nie będzie cmokał zniesmaczony, kiedy młodsze poczuje potrzebę emigracji z wózka na ręce lub na kolana – ktoś jednak zrobił Ci miejsce…, albo padnie w ramach akcji „bunt dwu (trzy, cztero, pięcio) latka” na glebę i zacznie wrzeszczeć.

Możesz poprosić o pomoc męża: rankiem do szkoły starsze dziecko podrzuci, ale z młodszym musisz poradzić sobie sama; odebrać po lekcjach nie da rady – narady, obrady, delegacja. Zakupy? Wrócę, to pogadamy… Koleżankę chcesz odwiedzić? Odwiedzaj, kto Ci broni – pakujesz się z przychówkiem i siatą za małych ubranek do tramwaju lub autobusu i… mówisz: dość tego dobrego!

A gdyby jednak….

Wyobraź sobie, że wszystko, co zajmuje Ci teraz mnóstwo czasu, zajmie Ci kilkanaście minut. Od upakowania dziatwy do fotelików samochodowych po dotarcie do szkoły/sklepu/przychodni/przyjaciółki mija ich piętnaście. Czasem więcej – korki bywają kłopotliwe, ale nie na tyle, żeby się nimi przejmować.

Wszystko, co do tej pory tachałaś na plecach, nosiłaś w rękach albo kolanem upychałaś pod wózek tudzież wieszałaś na nim, dzięki czemu wyglądaliście – Ty i dziatwa –  jak nomadka z przytroczonym dobytkiem, masz w bagażniku.

Twój samochód jest Twoją twierdzą. Zawsze masz w zasięgu ręki wszystkie „przydasie”: od kocyka na chłód, przez pelerynę na niespodziewany deszcz po ubranie na zmianę.

Koniec z noszeniem ciężkich zakupów: bagażnik jest cierpliwy i pojemny. Twój kręgosłup – szczęśliwy. Możesz tak zorganizować wielkie zakupy, że… zapomnisz o ich uciążliwości. Poniedziałkowym rankiem wrzucasz w bagażnik zgrzewkę mleka, tonę biszkoptów i drugą mrożonek. W sklepie pusto, na parkingu pusto i jeszcze się na jakieś wyprzedaże załapałaś. Logistyczna bajka: nikt nie pyta: „po co Ci to?”, nikt nie wyje celem wyjęczenia zabawki. Szast prast i po zakupach.

Nagły wypadek? Wzywają do żłobka/przedszkola/szkoły? Minutka… może dwadzieścia. Cokolwiek złego się przydarzy, reagujesz natychmiast – torebka ląduje na przednim siedzeniu, Ty za kółkiem i naprzód.

Nikogo o nic nie prosisz.

Jesteś panią swojego czasu

Połowę spraw załatwiasz  w drodze do pracy; połowę w drodze powrotnej.

Kiedy pogoda piękna – radio na cały regulator i droga jest Twoja. Prowadzenie samochodu wycisza, wyostrza zmysły, relaksuje. Fotel kierowcy, to prawdopodobnie najwygodniejszy fotel jaki masz.

Kiedy pogoda pod psem – docenisz fakt, że nie stoisz na przystanku i nie mokniesz, nie marzniesz, nie straszna Ci wichura ani mróz.

Skończą się wymówki, że ci się nie chce, że za daleko, za późno.

Mama za kierownicą

Na naukę jazdy nigdy nie jest za późno. Kiedy już pokonasz strach i… egzaminatora, zadasz sobie pytanie: „jak to możliwe, że tyle czasu żyłam bez prawa jazdy?”. Przecież wszystko jest trudne, nim stanie się proste. Ja jeżdżę. Ty też możesz.

Ciągle jeszcze nie wiesz po co Ci prawo jazdy?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Nietresta-Zatoń
Nałogowa czytelniczka, która kocha pisać i pisarka, która nie umie żyć bez czytania. Autorka powieści "Oaza spokoju" i "Pustostan". Copywriterka, webwriterka, blogerka. Matka, żona i kociara z tytułem naukowym.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail