Czego szukasz

Dzień z życia pracującej matki. Odcinek 1 – przed urlopem

Historia bez retuszu. Jak pracować i nie zwariować – w wakacje? Kiedy dzieci są pod naszą opieką przez cały dzień, a życie stara się jak może, żeby nie było nudno? Prawdziwa historia od kuchni. A Ty masz swoją? Przyślij nam do końca wakacji Twoje perypetie z wakacjami i dziećmi w roli głównej. Najciekawsze historie opublikujemy na portalu.

  • Joanna Gotfryd - 20/07/2016
Rodzina na wakacjach - kemping

Dobry plan musi być

Lipcowy pochmurny piątek. Właśnie składamy z Agnieszką wniosek w ważnym dla nas projekcie. Siedziałyśmy nad nim kilka dni, bardzo nam zależy. Piątek to ostatni dzień, kiedy jesteśmy razem w Krakowie, żeby podpisać różne dokumenty i przekazać  mi cały biznes.

Agnieszka następnego dnia rusza na prawdziwy urlop, bez komputera i internetu, a ja w piątek wyjeżdżam z dzieckiem na workation, 200 km poza Kraków.

Umawiamy się na 10 rano w piątek, w okolicach Galerii Krakowskiej (w naszej ulubionej kawiarni, w której dobrze się nam razem pracuje). Ja przyjadę z młodszą córką, która będąc za mała na samodzielne wyjazdy i kolonie, jest w wakacje pod moją opieką. Agnieszka przyjedzie sama, a jej dziećmi zajmie się niania.

Zaplanuj sobie matko coś, zaplanuj…

W piątek o 8 dzwoni Agnieszka, że niania jest chora i ona nie ma z kim zostawić dzieci… sprawdza czy może babcia? Ale babcia też nie może. A my musimy się spotkać.

Już wiemy, że zaplanowane 3 godziny spotkania na pewno się nie wydarzą. Będzie dobrze jeśli godzinę przeznaczymy na pracę. Przesuwamy spotkanie z 10 na 11… kawiarnię dla dorosłych zamieniamy na pobliski park. Na szczęście nie pada. Zamiast jednego dziecka przywozimy ze sobą czwórkę (moja starsza córka jest na obozie zuchowym).

Ja do miasta docieram tramwajem, bo bezpośrednio po naszym spotkaniu wyjeżdżam autobusem z Krakowa. Cały czas pilnuję, żeby niczego nie zgubić. Pamiętam, że mam pod opieką jedno dziecko i 4 torby: mała torebka z dokumentami, mały plecak z laptopem, walizka z ciuchami i mały plecak dziecka. Plecak dziecko niesie na plecach samo, ale na wszelki wypadek też go liczę.

Siadamy na ławce w parku, za chwilę nadjeżdża Agnieszka – 3 dzieci, wózek, torebka, torba. Siadamy na ławce. Otwieram laptopa. Miejski internet nie działa… aaa… ale to nic, dajemy radę.

Okiem kamery…

Dzieci biegają po parku, gonią gołębie, rysują, rozwiązują krzyżówki, ozdabiają list do mojej starszej córki. Mamy je na oku w bezpiecznej odległości. Pracujemy.

– Mamo proszę uczesz mi włosy…
– Mamo, czy masz coś do jedzenia?
– Mamo, a dlaczego ta fontanna nie działa? (to nie fontanna, to zegar słoneczny).
– Mamo, czy mogę zdjąć buty?
– Mamo, tu są kupy gołębi!

Zmóżdżamy się na maksa i pracujemy. Obok nas przechadza się elegancka pani, w wieku około 50+ i uważnie się nam przygląda.

Chwilę później Agnieszka z najmłodszym dzieckiem rusza w poszukiwaniu punktu ksero, a ja z trzema dziewczynkami i laptopem siedzę na ławce. Oprócz moich 4 toreb mam jeszcze piątą, Agnieszki.

– Ciociu, a kiedy mama wróci?
– Czy to wszystko pani dzieci? Pyta elegancka pani przechodząc obok mnie czwarty raz.

Dobra karma

Stukam nadal w klawiaturę. Po 15 minutach wraca Agnieszka i przynosi  4 obwarzanki. Hurra!!! – cieszą się dzieci. Siadamy i pracujemy dalej. Dzieci przez minutę jedzą obwarzanki, a przez kolejne minuty czas na obiad dla gołębi.

Jest bardzo wesoło i bardzo głośno.

– Mamo, a ten gołąb ma chorą nogę, ja mu dałam specjalny kawałek obwarzanka.
– Mamo, a masz więcej obwarzanków?

Finito

Zamykam komputer, po około 50 minutach wyczerpuje się limit naszego skupienia. Żegnamy się. Agnieszka wraca z dziećmi do domu, dokończy pracę wieczorem. My idziemy na autobus. W autobusie pracuję offline (obiecywane wi-fi też nie działa), córka słucha sobie muzyki i zachwyca się czerwonym piętrowym busem.

Nawet zdjęcia nie zrobiłyśmy, które pokazałoby jak wyglądała nasza ekipa podczas pracy. Nie dało się, nie było wolnej ręki, a czas był zbyt cenny, żeby poświęcać go na pstrykanie fotek. Ale umiesz to sobie wyobrazić, prawda?

A jaka jest Twoja historia?

Czekamy na Twoją historię – pracy z dziećmi przy boku, nieprzewidzianych sytuacji, wakacyjnych wyzwań. Jak wygląda Twój dzień z życia matki na wakacjach? Napisz do mnie na adres: joanna.gotfryd@mamopracuj.pl. Najciekawsze historie opublikujemy na portalu.

Zdjęcie: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

2 odpowiedzi na “Dzień z życia pracującej matki. Odcinek 1 – przed urlopem

  1. Niedoskonała Mama napisał(a):

    Cały czas w niepokoju trwałam, czy torby się nie pomyliły lub coś nie opóźniło, ale udało się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

jedną rzecz może zrobić każdy mąż, żeby pomóc żonie wrócić do pracy

Amerykańska profesor Rosabeth Moss Kanter zdradza prosty sekret, który zadziała w każdej rodzinie. Odkryła jedną, jedyną rzecz, bardzo prostą, którą może zrobić każdy mąż, niezależnie od sytuacji rodzinnej, materialnej i zawodowej, żeby pomóc żonie wrócić do pracy. Dowiedz się co to jest i sprawdź, czy zadziała u Ciebie!
  • Joanna Gotfryd - 20/09/2017
Para na łące, siedzą na rowerze

Mama jedynaka, dwójki, trójki lub czwórki dzieci. Z wykształceniem średnim, wyższym, albo MBA. Sprzedawczyni, pielęgniarka, urzędniczka, nauczycielka, developerka, prezeska, krawcowa, marketingowiec, księgowa. W domu z dziećmi przez kilka lat, wracająca po roku do pracy lub taka, która pracuje non stop. Mieszkająca w wielkim mieście, w małej wiosce, lub na emigracji. Każda z nas jest inna.

Co nas łączy, oprócz faktu bycia mamą? Większość z nas wychowuje dzieci wspólnie z mężem czy partnerem. No a do urodzenia dziecka to w ogóle ta druga połówka była niezbędna 🙂

Razem wracamy do pracy

Zatem czy powrót mamy do pracy też może zależeć od obojga rodziców?

Sheryl Sandberg w książce „Lean In. Włącz się do gry”, o której już pisałam tutaj – Czy negocjowałabyś z amerykańskim prezydentem powrót do pracy? – uważa – i ja się z nią zgadzam – że”

„najważniejszą decyzją ZAWODOWĄ, jaką musi podjąć kobieta, jest to, czy będzie miała życiowego partnera i kto nim będzie.”

Sandberg mówi to wbrew powszechnej opinii, że tylko kobiety, które nie założyły rodzin robią kariery. Na 28 kobiet, które zajmowały najwyższe stanowiska w firmach z rankingu Fortune 500, aż 26 z nich było mężatkami, jedna była rozwiedziona a jedna nie wyszła za mąż.*

Wiele z tych kobiet przyznało, że nigdy nie osiągnęłyby sukcesu, gdyby nie pełne zaangażowanie mężów w wychowaniu dzieci i pracach domowych.

Radź sobie sama

Tak samo jak wsparcie męża jest trampoliną do powrotu do pracy, tak samo jego brak często jest powodem rezygnacji z pracy zawodowej przez kobietę. Przykłady mam w bardzo bliskim otoczeniu. Kiedy „ważniejsza” praca męża rodzi oczekiwania, że żona zajmie się domem, dziećmi, obiadami, sprzątaniem, a nawet koszeniem trawnika. Oczywiście kochanie, „możesz sobie wrócić do pracy, ale tak, żeby to nie kolidowało z dotychczasowym naszym życiem”. Wiecie co zrobiła mama? Oczywiście zrezygnowała z pracy…

Badania amerykańskich naukowców 🙂 tylko to potwierdzają – 60%* kobiet, które zrezygnowały z pracy, przyznaje, że mężowie mieli znaczący wpływ na ich decyzję. Ten wpływ to brak dzielenia się obowiązkami domowymi, oczekiwania panów, że to wyłącznie kobiety zajmą się opieką i wychowywaniem dzieci itp.

Ta jedna rzecz, którą on może zrobić dla Twojej kariery

Profesor Rosabeth Moss Kanter z Harvard Business School, zapytana podczas jednej konferencji, co mężczyźni mogliby zrobić, żeby przyspieszyć awans kobiet na wysokie rangą stanowiska – a ja myślę, że również bardziej ogólnie – żeby pomóc kobietom w ogóle wrócić do pracy – odpowiedziała bardzo krótko:

Pranie.

Niby nic, a jak się okazuje… wciąż jest wiele do zrobienia. Panowie, pralki to takie duże urządzenia, zwykle stojące w łazience, które potrafią stertę brudnych ubrań zmienić w czyste. Przekonajcie się sami. Działajcie. Potraficie, bo kto jak nie Wy!

* wyniki badań i cytaty pochodzą z książki S.Sandberg „Lean In. Włącz się do gry”, Wydawnictwo Sonia Draga, 2013

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czy mamy żyć od wakacji do wakacji, od weekendu do weekendu?

Przed każdym wyjazdem moja młodsza córka codziennie rano pyta mnie - mamo, ile jeszcze dni do wyjazdu? I za każdym razem na paluszkach odlicza, że jest ich coraz mniej. I się cieszy. Ja też się cieszę, ale czy to znaczy, że te mamy żyć od urlopu do urlopu, albo od jednego do drugiego weekendu? A co z całym tym życiem pomiędzy?
  • Joanna Gotfryd - 31/08/2017
szczęśliwa kobieta siedzi na szczycie góry

Cała garść dobrych chwil

W tamtym roku miałam słoiczek (coś w tym stylu jak tu na Pinterest), przygotowałam sobie małe karteczki i wpisywałam na nim wszystkie miłe chwile, zdarzenia i spotkania.

Żeby potem mieć dowód  – lubię takie rzeczy 😉 – że nawet jeśli rok nie obfitował w ekscytujące wyjazdy, wydał nam się zwyczajny, to było w nim mnóstwo dobrych chwil.

Słoiczek stał kilka miesięcy, wrzuciłam do niego około 30-40 kartek – spotkania ze znajomymi, jednodniowe wycieczki w góry, rodzinne wyjścia na pizzę, itp.

Potem słoiczek się stłukł. Sam się stłukł… pozamiataliśmy okruchy szkła i tyle by było zbierania wspomnień (ale karteczki zachowałam).

365 powodów do radości

W tym roku zrobiłam inaczej. Wzięłam kalendarzyk, taki kieszonkowy i postanowiłam, że każdego dnia znajdę coś fajnego co robiłam, gdzie byłam itp, co warto wpisać.

I jak na razie dobrze mi idzie! Kalendarz się nie stłucze, leży na półce nad biurkiem i co kilka dni (nie rzadziej, bo się zapomina) wpisuję wszystkie miłe chwile, spotkania, wyjścia i wyjazdy. Żebym potem nie mogła narzekać, że „moje życie jest takie zwyczajne, nic ciekawego się nie dzieje”.

Nie byłam na Mauritiusie, ani w SPA Ireny Eris (ale nie pogardzę jakby co 😉 ), ale zamiast tego uzbieram (mam nadzieję) 365 innych powodów do radości i miłych wspomnień.

Bo fajne życie to nie tylko wakacje, długie weekendy i wielkie atrakcje. Życie to tu i teraz. Nie jest pomiędzy czymś. Jest codziennie. I też może dawać radość, nawet jeśli wakacje się kończą, obowiązki się mnożą, a konto w banku każe nam zapomnieć o podróży na Mauritius.

Czy Ty też umiesz cieszyć się chwilą i małymi rzeczami? Jak to robisz? Co Cię cieszy? Jeśli masz ochotę, to napisz do mnie.

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail