Czego szukasz

Do tanga trzeba dwojga. Jak być razem i nie zwariować?

Dorota Kocot-Rzepka od dawna marzyła o stworzeniu start-upu. Gdy pojawiły się dzieci, pomyślała że to dobry moment, aby wystartować. Karolina Obremska i Katarzyna Gryl-Stopa, psycholożki, psychoterapeutki, dołączyły do Doroty i teraz razem tworzą nowy portal dla wszystkich tych, którym nie jest obojętne jak budować związek, jak go rozwijać i jak czerpać radość z bycia razem, na całe życie – motivita.pl. Poznajcie dziewczyny, które podpowiadają jak zatrzymać miłość…

  • Agnieszka Kaczanowska - 02/06/2016
Dwoje trzymających się zakochanych za ręce

Dziewczyny, jak to jest z tym byciem w parze, skąd się biorą konflikty, niedomówienia i wzajemne pretensje?

Karolina: Kiedyś pewna mądra kobieta powiedziała:

W małżeństwie trzeba dwóch rzeczy. Chęci żeby się udało i umiejętności pójścia na kompromis.

Nietrudno jest mieć rację, ale możesz ze swoją racją zostać sama. I z chęcią i z kompromisem miewamy problemy. Dziś tak łatwo mieć lepsze, szybsze, bardziej trafione, dostosowane do indywidualnych potrzeb klienta właściwie WSZYSTKO. Partnera też. Taki przekaz słyszymy. Jesteśmy kuszeni „że może niekoniecznie warto się starać i chcieć…”. Skoro nie tak trudno wymienić na… inny, lepszy model…

Często ulegamy pokusie forsowania na siłę swojej prawdy. Albo szukania prawdy obiektywnej. Bywa, że łudząco podobnej do tej naszej. I chcemy by Ona/On się pod nią podpisali. Umiera w nas, albo nigdy się nie rozwija zaciekawienie Tym Drugim. Zaciekawienie JEJ opowieścią, JEGO przeżyciem a nie swoją prawdą daje szansę na prawdziwy kontakt. Ale bywa, że atrakcyjniejsza od kontaktu jest moja racja. Dlatego łatwo przyjąć interpretację: on nie zmywa bo jest narcystycznym draniem, który ma gdzieś moje uczucia. Niż uznać, że żeby np. zarabiać przyjemne pieniądze w ( które wydajemy razem) jest potrzebny umysł, który potrafi odlecieć w świat tak abstrakcyjny, wielopoziomowy i kontrolować go że nie zauważa się drobiazgów. Przemawia za tym fakt, że On nie mówi: pozmywaj. On nie myśli o naczyniach! On myśli: Wolałbym, żeby Ona była wypoczęta niż porządek w kuchni. Tylko, która z nas to przyjmie?

motivita_dorota_kasia_razem_640

Czyli warto rozmawiać?

Karolina: Odpowiem prowokacyjnie – Niekoniecznie. Rozmowy bywają przereklamowane. To hasło z naszych kubków, w które naprawdę wierzę.

To odpowiedź niepasująca do terapeuty…

Karolina: Żyjemy w świecie gloryfikacji komunikacji werbalnej, która przyjęła charakter niemal religijny. Mówię więc jestem! Naiwnie ufamy, że to kim jesteśmy najlepiej wyrazić słowami. Rozmawianie jest niezwykle ważne. Ale wiara w to, że to wystarcza do ekspresji siebie i rozwoju związku jest niebezpieczna. Napisano wiele o wyższości kompetencji werbalnych u kobiet. A przez obowiązujący kult werbalizacji, milczący bardziej ze swej natury mężczyźni są na pozycji oskarżonych o różne braki w wyrażaniu. Wychowałam się na wsi, tam przetrwał częściowo taki stary świat, w którym razem się też pracowało. Godzinami. Każdego dnia. Rozmawiało przy okazji wspólnej pracy. Ludzie z konieczności robili różne rzeczy razem.

Dziś wychodzimy do pracy z innymi, z obcymi. Wracamy zmęczeni do ergonomicznego mieszkania, ze zmywarką i musimy sprostać pytaniu co tu razem robić? Ok rozmawiać. Ale nasze ciało składa się z różnych części, nie tylko ust. Dlaczego w związku mielibyśmy wykorzystywać tylko aparat gębowy? Bo o uszach to już nie zawsze pamiętamy (śmiech). Często wspólne zrobienie kolacji,  oko puszczone w dobrym momencie czy nawet milczący nieco spacer albo piszcząca jazda na torze kartingowym  mogą dać więcej przyjemności i bardziej budować bliskość niż godziny rozmów.

Kasia: to ja muszę być przeciwwagą, i powiem, że czasem rzeczywiście rozmowy bywają przereklamowane, jednak więcej korzyści odniesiemy z rozmawiania niż z jego braku, bo jednak więcej osób ma kłopot z rozmawianiem, które buduje bliskość.  Dla mnie rozmowy są przereklamowane jeśli do niczego nie prowadzą. Gdy są tylko odreagowaniem emocji bez pomysłu na to, co dalej. Znamy wszyscy powiedzenie „czyny nie słowa”, idąc tym tropem, przereklamowana rozmowa to taka, gdy rozwiązania pozostają tylko  sferze słów, a nie prowokują działania, jakiejś zmiany na lepsze, gdy nie ma „czynów” po niej, gdy miłość nie wzrasta, ale więdnie.  Mówię tu o poważnych rozmowach, bo przecież są jeszcze te przelotne, informacyjne, zabawne…, ale to inna kategoria.

Może właśnie dobrym pomysłem jest równowaga pomiędzy rozmawianiem i działaniem. Gdy myślę o tym, przychodzą do mnie wspomnienia takich rozmów, w których poznawałam czyjąś historię, głębię przeżyć, byłam świadkiem zmagań wewnętrznych czy mówić, czy nie. Pamiętam uczucia jakie temu towarzyszyły: wzruszenie, zachwyt, poczucie bliskości. Trudno za tym nie tęsknić. Musimy pamiętać, że różnimy się od siebie, nie tylko płcią, temperamentem, osobowością, typem umysłu, doświadczeniami itd. Co oznacza, że dla każdego z nas optymalne proporcje rozmawiania i działania mogą być inne. Warto znaleźć w parze swój klucz do bliskości, czy to przez słowa czy działanie.

No a skąd pomysł na portal Motivita.pl – platformę wiedzy psychologicznej dla par – którą stworzyłyście… No właśnie dużo Was! Jak to się zaczęło?

Dorota: Jak to się zaczęło? Chyba ode mnie. Od dłuższego już czasu jestem zafascynowana intensywnym rozwojem branży internetowej, szczególnie szkoleń online. Zawsze lubiłam i chciałam się rozwijać, zdobywać wiedzę. Pojawianie się na świecie dzieci skłoniło mnie do poszukiwań sposobów na robienie tego w czasie, kiedy mogę i chcę. A wszystko na dobre zaczęło się w momencie, kiedy odkryłam platformę bezpłatnych kursów Coursera. Potem przyszła kolej na płatne kursy, głównie na rynku amerykańskim. Sama wydałam już na nie fortunę 😉 I podczas kolejnych szkoleń, coraz bardziej specjalistycznych, postanowiłam coś z tą wiedzą zrobić. Opowiadałam Kasi i Karolinie o możliwościach rozwoju biznesu internetowego. Z tych rozmów, wzajemnej inspiracji zrodził się pomysł stworzenia platformy wiedzy psychologicznej dla par. Nasza strefa wiedzy pozwala na zdobywanie wiedzy w komfortowych, anonimowych warunkach  (artykuły, ebooki, szkolenia on-line).

W naszym zamyśle Motivita ma działać w 2 nurtach:

  1. Rozwój związków – czyli inspirowanie do pogłębiania relacji, do wchodzenia „ na wyższy poziom”, zachęcanie do poszukiwań i pracy nad rozkwitaniem związku
  2. Pomoc związkom – czyli dostarczanie odpowiedzi na delikatne, czasem trudne pytania. To taki krok przed terapią. Zanim pojawią się poważne problemy.

Przyświeca nam hasło przewodnie: odkryj, zrozum, działaj.

I tak to się zaczęło 😉

Pytasz, czy jest nas dużo. I tak i nie. Trzon stanowimy w trójkę ale sukcesywnie zwiększa się grupa ekspertów współpracujących z nami. Do współpracy zaprosiłyśmy seksuologa, eksperta NVC (porozumienie bez przemocy), coachów oraz kolejnych psychoterapeutów. Zależy nam na wysokim poziomie merytorycznym.

motivita_kubki_dla_par_640

Portal, kubki, warsztaty… co jeszcze? Brzmi jak… dużo pracy.

Dorota: Rzeczywiście jest sporo pracy. Chyba więcej niż zakładałyśmy 😉 Ale tak jest z każdym nowym projektem. Planujemy skupić się na 3 obszarach:

  • szkolenia on-line,
  • rozbudowa portalu (artykuły, ebooki),
  • akcesoria dla par (kubki komunikacyjne, gry dla par).

Obecnie aktywnie poszukujemy partnerów, czyli ekspertów którzy dołączą do naszego zespołu.

Kasia: Dorota jest mózgiem naszego przedsięwzięcia, systematycznie zapalała nas pomysłem i podczas tych rozlicznych, inspirujących rozmów, wreszcie Motivita obrała kierunek „pary” i wkrótce wypłynie na szerokie wody.

To opowiedzcie proszę o tych kubkach. Jak wpadliście na to? Ja chętnie przetestuję na sobie i mężu – bo czasem to mam ochotę takim kubkiem w niego rzucić…

Dorota: Kubki, to pomysł Kasi. Pojawił się po warsztatach dla mam.

Kasia: Tak, ja prowadziłam te warsztaty. Tytuł „Jak miłość się zmienia po urodzeniu dziecka”. Zauważyłyśmy, że przy części poświęconej komunikacji, mamy wzdychały, śmiały się, komentowały. Ankiety pokazały również tą samą tendencję – wyjątkowe ożywienie przy tym temacie. Byłyśmy zaskoczone, bo przecież temat „oklepany”, każdy zna te zasady, ale jak się okazało, bardzo trudno wcielać je w życie. Potem rozmawiałyśmy jeszcze o tym przez  telefon i tak „od słowa do słowa” powstał pomysł na pomoc bezpośrednio w domu – kubki komunikacyjne dla Par. Potem wybór treści i debaty co ma być, co wyciąć, jaka grafika itd., aż wreszcie powstały, nasze pierwsze wspólne dziecko 😉

motivita_kubki_dla_par_zamowienie_640

A jak się dzielicie pracą. Piszesz my, a jak jest? Wypracowałyście sobie system współpracy?

Dorota: My czyli: Kasia, Karolina – psycholożki, psychoterapeutki, trenerki, taka nasza rada naukowa ;-). A ja jestem od szeroko rozumianej organizacji. Staram się prowadzić nasze działania jako projekt, czyli praca zgodna z harmonogramem i metodą kamieni milowych.

Kasia: Innym językiem mówiąc – Dorota trzyma nas w ryzach. Nigdy się o to nie posądzałam, ale bardzo mi to pasuje. Wyznacza ramy, a my malujemy wnętrze. To jest też bardzo ciekawe połączenie, bo każda z nas jest inna i obraz jaki powstaje jest mieszanką różnych stylów. Z mojej perspektywy te style się mocno uzupełniają, ale też podlegają życzliwej ocenie nas samych. Więc jest bardzo rozwojowo i twórczo.

A nie lepiej samemu robić coś niż jeszcze się użerać ze współpracownikami… Pytam zaczepnie, bo mamopracuj.pl nie istniałoby gdybym miała prowadzić je sama…

Dorota: Ja mam za sobą 10-letnie doświadczenie zawodowe wyniesione z korporacji, gdzie praca zespołowa jest czymś naturalnym. Wielokrotnie przetestowałam, że praca zespołowa, mimo wielu trudności, jest bardzo rozwojowa i pozwala na poszukiwanie optymalnych rozwiązań. Od początku wiedziałam, że szukam wspólników. Tylko problemem było dobranie sobie odpowiednich osób 😉 I wtedy pojawił się pomysł współpracy z Kasią i Karoliną.

Jaki jest Wasz zasięg. Czy para ze Szczecina może się do Was zgłosić? Gdzie prowadzicie warsztaty?

Dorota: Chcemy mieć zasięg ogólnopolski, co będzie możliwe za pomocą szkoleń on-line. Warsztaty stacjonarne prowadzimy na Śląsku. Terapię we własnych gabinetach dziewczyn Dąbrowa Górnicza, Rybnik.

A jak Ty sobie organizujecie czas? Ile godzin pracujecie? Jak z czasem dla rodziny? Jak wszystko łączycie?

Dorota: Bardzo trudne pytanie. Na pewno pracuję inaczej niż w korporacji, bo jednak mam możliwość elastycznego dostosowania zadań do możliwości. Cieszą mnie małe rzeczy: to że mogę odebrać syna z przedszkola, to że nie muszę brać dnia wolnego na festyn, to że nie znikam na kilkudniowe delegacje. Ale oczywiście, żeby pracować korzystam z pomocy innych: niania, babcie. Bez ich pomocy praca byłaby niemożliwa. Nie mam jednak przekonania, czy pracuję mniej. No i bezpieczeństwo finansowe jest nieporównywalne, na niekorzyść własnej działalności.

Gdybyście miały w dwóch zdaniach napisać dlaczego warto do Was zaglądać to odpowiecie?

Karolina: Nasz portal to taki przystanek kilka kroków przed gabinetem terapeutycznym. Propozycja dla osób chcących rozwijać związek i tych, które szukają wsparcia zanim będzie na tyle trudno, że potrzebna okaże się terapia. Staramy się by Motivita wzbudzała zaciekawienie. Zaciekawienie Nią, Nim, Nami. By zachęcać do poszukiwania, obmacywania wspólnej rzeczywistości, do smakowania jej bez założeń: Wiem o Nim/ O Niej wszystko! Wiem jaki/ jaka powinien być by było nam ze sobą dobrze. Trochę do wysadzenia w powietrze sztywnych, skostniałych przekonań i sposobów działania.

To jedyny portal, który warto czytać w łóżku!

motivita_w_akcji400

No tak 😉 Dziękuję bardzo za rozmowę! Mocno trzymam kciuki za start!

Rozmawiała Agnieszka Czmyr-Kaczanowska

Zdjęcia: własność motivita.pl – na pierwszy zdjęciu Dorota i Kasia a na ostatnim, Karolina.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 
Podyskutuj

Czas tylko dla siebie? Czy to możliwe?

Przede mną wytęsknione, zarezerwowane jeszcze w styczniu, warsztaty z jogą na greckiej wyspie. Myślę o nich od paru lat, ale do tej pory nie miałam odwagi: rodzina, praca, wyrzuty sumienia, że można mieć czas tylko dla siebie. Nie poświęcać go dzieciom, mężowi, przyjaciołom, ale wyłącznie swoim potrzebom. Brzmi przerażająco, prawda? W tym roku postanowiłam ruszyć do przodu i spełnić parę swoich marzeń, a ta wycieczka jest jednym z nich.
  • Natalia Gozdowska - 28/09/2019
rower nad brzegiem morza

Przedwyjazdowy stres

Wrzesień nie jest dla mnie najlepszym terminem na samotny, relaksujący wyjazd. Trwa zamieszanie, związane z początkiem roku, młodszy syn poszedł do nowego przedszkola i zmieniliśmy mieszkanie. A może zrezygnować? Jak oni sobie beze mnie poradzą? Raz jeszcze patrzę na opis mojej wymarzonej wycieczki, mail organizacyjny i zaczynam wizualizować sobie „Pistacjową Wyspę”. Pojadę! Co ma być to będzie, to tylko (i aż😉) tydzień!

Sobota. Dzień wyjazdu. Jestem zmęczona porannym domowym chaosem. Pół dnia minęło mi na gotowaniu, pisaniu instrukcji, które leki dla kogo, potem na szybkim pakowaniu. W tym wszystkim pilnowałam się, by pamiętać, że to ostatnie godziny z dziećmi przed moim wyjazdem. Nie udało się jednak ich „książkowo” wykorzystać, przez co moje matczyne poczucie winy urosło do kwadratu. Czuję jak bardzo mam ściśnięte gardło i trudniej złapać mi oddech. Gdy zamykam walizkę, dopada mnie refleksja, że tego typu wyjazdy są zawsze okupione zbyt dużym stresem… Zastanawiam się czy warto.

Towarzyszki podróży

Chłopcy odwożą mnie na lotnisko, odprawiam się i nie mogę uwierzyć, że mam tyle czasu dla siebie! Wieczorem lądujemy w Atenach. Już w samolocie słyszałam jak ktoś rozmawia o jodze. Z ciekawością wypatruję twarzy osób, które staną się moimi towarzyszami w najbliższych dniach. Zauważam grupkę kobiet w różnym wieku. Bingo! Po wyjściu z hali przylotów czeka już nasza nauczycielka – Kasia Bem.

Jestem niepewna, co przyniosą kolejne dni. Okazuje się, że większość z nas praktykuje jogę sporadycznie, więc odpada stres, że nie dam rady. Cel tego wyjazdu to rozciągnięcie, wyciszenie, relaks, złapanie innej perspektywy i oddechu.

W Pireusie meldujemy się w kameralnym hotelu, z którego następnego dnia wyruszymy do portu. Wstajemy świtem. Greckie, nadmorskie miasto powoli budzi się ze snu. Mamy pojechać taksówkami, które wyglądają, jakby nie miały zbyt dużo przestrzeni na bagaże – ku naszemu zdziwieniu, taksówkarze, po niezrozumiałej dla nas naradzie, upychają walizki i otwarte bagażniki wiążą linkami!

Jesteśmy już w porcie, gdy wstają pierwsze promienie słońca. Wsiadamy na prom i od tego momentu nasza cudowna grecka przygoda zaczyna się naprawdę… Jest ciepło, wieje wiatr. Mamy do pokonania 26 km., czeka nas 1,5 godz. na statku.

Nasza grupa to mieszanka wspaniałych kobiet. Jest 30-letnia urocza singielka, 40-letnie mamy w moim wieku, które zostawiły w domu maluchy w wieku przedszkolno-szkolnym, jest też parę doświadczonych kobiet, które na co dzień borykają się już z problemami nastolatków. Zadziwia i imponuje grupa fantastycznych, świetnie wyglądających przyjaciółek, które okazują się być już babciami. Radości życia i energii można się od nich uczyć!

Liczę na to, że ten wyjazd, pomimo grupowego charakteru da mi przestrzeń do tego, by pobyć sama ze sobą, by poczuć „odrębność”. Warto skorzystać z okazji, by odnaleźć się na nowo, by definiować się jako „Ja” a nie mama, żona, HR-owiec…

Na wyspie

Egina zachwyca. Port w małym miasteczku wita nas zgiełkiem sobotniego poranka, topiącymi się w blasku słońca łódkami, mnóstwem straganów i ludzi z bagażami. Trwa właśnie „Festiwal pistacji”, bo wyspa słynie z tego smakołyku. Weekendy na Eginie to zalew turystów z Aten. Od poniedziałku wyspa cichnie i zmienia się nie do poznania. Doświadczę tego w najbliższych dniach.

Mieszkamy w klimatycznym XIX-wiecznym dworku, miejscu seminariów i warsztatów, związanych z rozwojem. Dom zachwyca atmosferą, ma piękny ogród i mnóstwo nieodkrytych zakamarków. Śniadanie jemy w ogrodzie, przy ogromnym drewnianym stole, pokrytym smakołykami – owocami, lokalnymi serami, figowym dżemem domowej roboty, oliwkami i pomidorami.

Gotują dla nas przemiłe Greczynki – siostry, które wkładają w to całe swoje serce. Ustalamy dyżury, bierzemy na siebie przygotowywanie stołu i znoszenie naczyń po posiłkach. Jest w tym pewien urok, wracam myślami do studenckich, międzynarodowych wyjazdów-wolontariatów, dzięki którym poznałam Portugalię, Turcję, Włochy. Tam też towarzyszyły nam posiłki na dworze, długie rozmowy przy stole i niestandardowa, mało turystyczna przestrzeń.

Kolejne dni z jednej strony przynoszą pewną rutynę – poranne i popołudniowe sesje jogi, śniadania i obiadokolacje. Z drugiej strony mamy do dyspozycji morze czasu wolnego. Zwiedzamy okoliczne miejscowości i miasteczka, jeździmy na plażę.

Egina zachwyca dzikością, zaskakuje brakiem infrastruktury hotelowej. Rowerem przemierzam wyspę i zachwycam się zapierającymi dech widokami i błękitną, przejrzystą wodą, które wygląda jak egzotyczny basen z widokiem na góry.

Na urlopie wciąż Mama

W tym wszystkim wciąż staram się kontrolować sytuację w domu. Po dwóch dniach powoli odpuszczam – mąż dzielnie sobie radzi, rozśmiesza młodszego syna, gdy smutny maluch nie chce iść do przedszkola, przytula dzieci zamiast mnie w nocy. Pilnuje naszego 9-latka, by odrobił lekcje, spakował kanapkę i strój na WF.

Moim zmartwieniem pozostają zajęcia pozalekcyjne – wciąż tylko ja mam wszystkie dane, niezbędne do tego, by zgrać angielski, taniec, zajęcia architektoniczne. Jak dostosować nasze oczekiwania, do potrzeb, pasji syna i planu lekcji, nie zapominając, że czas wolny też jest ważny? Leżąc na plaży piszę do organizatorów kursów, rozmawiam ze starszym synem o emocjach, zmęczeniu, trudnych wyborach.

Pewnego wieczoru sprzeczam się wirtualnie z mężem, nasze pomysły, dotyczące zajęć syna różnią się. Ze złości nie mogę zasnąć. Dwa dni później dostrzegam w sobie zmianę. Natura, oddech, rozmowy o rozwoju pomagają mi złapać inną perspektywę – skoro ja uczę się ponownie odnajdywać lekkość i radość życia to dlaczego mam bronić synowi robić to, co lubi, kosztem mojej czy powszechnie akceptowanej wizji rozwoju? Wiem, że ta decyzja będzie niosła ze sobą konsekwencje, ale czuję, że mimo wszystko jest uwalniająca.

Są dwa momenty, w których jest mi bardzo źle, że nie jestem z dziećmi. Syn bierze udział w wyborach do trójki klasowej. Strasznie to przeżywa, ćwiczy przemówienie. Mąż pisze do mnie, że boli go brzuch, zżera stres… przecież to nie ma sensu, może powinien odpuścić? Nie jestem tam, nie wiem, co im poradzić. Piszę „A może pożałuje, że nie spróbował? Zastanówcie się, co będzie dla niego prawdziwą porażką.” Następnego dnia Julek dzwoni, że został zastępcą przewodniczącego, jest bardzo szczęśliwy a ja się wzruszam.

Dzień przed moim powrotem nasz maluch ma pasowanie na przedszkolaka. Dostaję od męża i mamy zdjęcia na bieżąco. Bardzo żałuję, że nie mogę tam być.

W zgodzie z naturą

W połowie tygodnia płynę małym statkiem na wyspę Moni, na której nie ma dróg i samochodów – można tam spotkać jelenie, pawie, zatrzymać się na skalistej, dzikiej plaży. Czas dla mnie zwalnia, chwilowo nie istnieje nic, poza tym, czego doświadczam.

Innego dnia idziemy razem o świcie w góry, do oliwnego gaju, gdzie praktykujemy medytację. Taka cisza w umyśle pojawia się pierwszy raz w moim życiu.

Natura składania do rozmyślań, na które tak dawno nie miałam czasu. Zastanawiam się, jak znajdować w życiu przestrzeń dla siebie i swoich marzeń. Jak dbać o dobre samopoczucie i nie pochłaniać niepotrzebnej energii na walczenie z przeciwnościami, ze złością i zmęczeniem. Jak patrzeć na problemy z pozycji obserwatora, żeby złapać do nich dystans.

Moim odkryciom towarzyszy lekki niepokój, że zapomnę o nich po powrocie do naszego codziennego biegu i domowo-zawodowego zamieszania.

Pożegnanie i powitanie

Z Eginy wypływamy siódmego dnia rano. Tym razem podróż promem jest inna, bardziej refleksyjna. Trochę mi smutno, że ten czas się kończy, ale tęsknię już za naszymi najbliższymi. W samolocie rozmowy cichną, myślę o tym jak zapamiętać i utrwalić tę tygodniową lekcję.

Chłopcy witają mnie uściskami i śmiechem. Mam wrażenie, że zaraz zaleją mnie miłością, którą kumulowali przez tydzień. Cieszę się, że Leoś całkiem nieźle zintegrował się z tatą. Wieczorem domaga się męskiej kąpieli, okazuje się, że już nie tylko ja potrafię go uśpić 🙂

Następnego dnia, po odwiezieniu dzieci do szkoły i przedszkola, siadam w ogrodzie, praktykuję oddech kalabati, zamykam oczy i próbuję wyciszyć umysł. Potem ćwiczę powitanie słońca, by trochę rozruszać ciało. Po takim starcie dnia pracuje się najlepiej.

Czy czas tylko dla siebie jest możliwy? Jak najbardziej. Wygospodarowanie go to wyzwanie, które wymaga dobrego przygotowania i wsparcia innych ale jeśli możecie, warto go sobie podarować. Skorzystacie na tym nie tylko Wy 🙂

Zdjęcia: własność Natalii

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Natalia Gozdowska
Zawodowo zajmuje się rozwojem, projektami HR, kulturą organizacyjną, budowaniem marki pracodawcy. Prywatnie mama dwóch wrażliwców, zakochana żona, pasjonatka reportaży, teatru tańca i psychologii. Pisze, fotografuje i wspiera tych, którzy tego potrzebują :)

500+ nie tylko na dziecko. Sprawdź, jak otrzymać darmowe pieniądze

Zastanawiasz się, skąd wziąć dodatkowe pieniądze na wymarzoną sukienkę, rodzinny weekend czy wieczór ze znajomymi? Myślisz sobie, że Tobie też od życia coś się należy i nie można wyłącznie oszczędzać. Przedstawiamy idealny sposób na to, jak zyskać dodatkową gotówkę - poznaj cashback, dzięki któremu otrzymasz zwrot części pieniędzy wydanych podczas internetowych zakupów. W końcu, nie tylko rząd rozdaje pieniądze. Sprawdź, jak to działa i pozwól sobie na odrobinę przyjemności podczas zakupów.
  • Zofia Kowalska - 17/09/2019
Dlonie_trzymajace_tablet_800

Czym właściwie jest cashback?

Wydaje Ci się, że darmowe pieniądze to musi być jakaś ściema? Nic bardziej mylnego! Otóż, dzięki portalom cashback jest to jak najbardziej możliwe. Robiąc zakupy za pośrednictwem jednego z serwisów cashback, otrzymujesz z powrotem część pieniędzy wydanych podczas składania zamówienia.

Portale cashback zazwyczaj współpracują z wieloma sklepami partnerskimi, a każdy Twój zakup oznacza dla nich prowizję, którą następnie dzielą się z Tobą. To idealna symbioza dla wszystkich zainteresowanych darmowymi pieniędzmi: Ty oszczędzasz, portal cashback otrzymuje prowizję za działania reklamowe dla swoich partnerów, a sprzedawca otrzymuje wynagrodzenie za sprzedaż swoich produktów. Czego chcieć więcej?

Tipli.pl – najlepiej oceniany portal cashback w Polsce

Zastanawiasz się, który portal cashback sprosta wszystkim Twoim oczekiwaniom? Gdzie założyć konto, aby zyskać jak najwięcej? Tipli.pl to najwyżej oceniany portal w Polsce, dzięki któremu otrzymasz nawet 25% cashbacku. Uzbierane pieniądze przelejesz na swoje konto bankowe już od 1 grosza i to Ty zdecydujesz, na co je spożytkować. Nie zwlekaj, zarejestruj się bezpłatnie poprzez podanie swojego adresu e-mail lub za pośrednictwem Facebooka i ciesz się najwyższym cashbackiem w Polsce. Na portalu znajduje się ponad 815 sklepów, więc z pewnością znajdziesz coś dla siebie.

Aby cashback zarejestrował się na Twoim koncie wystarczy, że przekierujesz się do wybranego przez siebie sklepu poprzez przycisk “Kup teraz”. Gdy już znajdziesz się na stronie internetowej danego sklepu, nie pozostaje Ci nic innego, jak złożyć zamówienie. Cashback pojawi się na Twoim koncie Tipli w ciągu 48 godzin od chwili zakupu. Jak widzisz, to bardzo proste! Zakupy robisz dokładnie tak samo jak dotychczas, jednak robiąc je za pośrednictwem Tipli zawsze się bogacisz. Dołącz do osób, które już zarabiają na zakupach i ciesz się pewnymi rabatami.

Tipli_grafika_informacyjna
Czy wiesz, że…? Za pośrednictwem Tipli możesz robić zakupy na AliExpress. Na tej chińskiej platformie znajdziesz praktycznie wszystko, czego tylko dusza zapragnie, a dzięki Tipli zgarniesz nawet do 10% cashbacku.

Tipli – jeszcze więcej korzyści

Z Tipli nie tylko zyskujesz darmowe pieniądze, ale możesz też liczyć na wiele zakupowych porad, inspiracji, ekskluzywnych zniżek czy konkursów z niesamowitymi nagrodami. Znajdziesz tu także gazetki promocyjne najpopularniejszych sklepów w Polsce, z którymi planowanie cotygodniowych wydatków będzie dziecinnie proste. Przeglądaj gazetki online, korzystaj z najlepszych zniżek i pokaż innym, że darmowe pieniądze to nie tylko puste słowa. Ty i Twój portfel na pewno będziecie zadowoleni, a pozostali będą Ci tylko zazdrościć.

Tipli.pl to same plusy:

  • darmowa rejestracja,
  • cashback w wysokości nawet 25% wartości złożonego zamówienia,
  • wypłaty na konto bankowe bez żadnych prowizji,
  • specjalne oferty,
  • ekskluzywne rabaty,
  • gazetki promocyjne,
  • gazetki promocyjne,
  • bonus za polecenie,
  • liczne konkursy,
  • inspiracje i porady zakupowe.

Oszczędzanie to nie tylko odkładanie pieniędzy do skarpety. Jest wiele sposobów, które pozwalają zyskać więcej za mniej. Tylko od Ciebie zależy, czy z nich skorzystasz.

Cashback z Tipli – czy to się naprawdę opłaca?

Wciąż się wahasz i zastanawiasz się, ile tak naprawdę możesz zaoszczędzić podczas zakupów z Tipli? Sprawdźmy to i wybierzmy się na zakupy w sklepach partnerskich portalu. Dziś uzupełnimy garderobę na jesień, kupimy prezent urodzinowy dla mamy oraz zarezerwujemy hotel na weekendowy wypad w góry.

Kupując w sklepie Orsay klasyczny płaszczyk na jesień, dwa cieplejsze swetry oraz parę jeansów zapłacimy około 500 zł, a dzięki Tipli na tym zamówieniu zyskamy aż 3,5% cashbacku, co oznacza, że na nasze konto wróci 13,48 zł. Świetnym prezentem dla mamy z pewnością będzie luksusowy zabieg Spa, który na portalu Superprezenty.pl kosztuje 199 zł. W tym przypadku Tipli oferuje 5% zniżki, oszczędzamy zatem 7,66 zł. Na portalu Booking za weekendowy wypad do Zakopanego dla dwóch osób zapłacimy około 230 zł, z cashbackiem z Tipli zaoszczędzimy nawet 7,49 zł. Zyskaliśmy aż 28,63 zł nie robiąc właściwie nic.

Pytanie, czy to się opłaca staje się bezpodstawne. Chyba wszyscy się zgodzą, że zdecydowanie warto! Nie ma co się zastanawiać, tylko założyć konto i wydawać 100+, 200+, 300+ czy 500+ na co tylko się chce. Pieniądze nie rosną na drzewach, ale z Tipli.pl zdobywasz je bez żadnego wysiłku. Sprawdź i przekonaj się sam!

Artykuł powstał we współpracy z partnerem portalu

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Zofia Kowalska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail