Czego szukasz

Dlaczego nie powinnaś zostać programistką?

Maciej Aniserowicz to mąż i tata, zafascynowany wszystkim, co wiąże się z programowaniem, twórca dev-bloga i podcasta DevTalk, trener i prelegent. Wydał także książkę „Zawód programista”, która jak sam podkreśla jest „książką dla świadomego programisty na każdym etapie kariery… albo jeszcze przed jej rozpoczęciem”. Maciej odpowiada na pytania dlaczego kobiety mają pod górkę w branży IT i na co powinny być gotowe.

  • Joanna Gotfryd - 19/01/2018
Maciej Aniserowicz

Już niedługo konkurs na naszej grupie MamoPracujwIT, a do wygrania dwie książki Macieja Aniserowicza „Zawód programista” z autografem autora! 🙂

Maćku, wydałeś właśnie książkę „Zawód programista”. Stworzyłeś ją w oparciu o swoje wieloletnie doświadczenie w branży programistycznej. Opisujesz w niej długą drogę jaką przechodzi programista w swojej karierze zawodowej. Może to dziwne pytanie, ale co takiego specyficznego jest w tym zawodzie, że powstała ta książka? Tytuł sugeruje jakbyśmy wybierali inne życie… 😉

Tak, ta książka to spełnienie mojego marzenia i bardzo ważny krok w mojej misji „odczarowania” branży IT. Od ponad dekady niezmiernie aktywnie działam w IT, wcielając się w różne role. Może się wydawać, że robiłem „wszystko, co jest do zrobienia”. I całe to doświadczenie – prawdziwie, szczerze, czasami aż do bólu – umieściłem na prawie 300 stronach.

To przedsięwzięcie jest szczególnie ważne akurat teraz, gdy tak wiele osób zastanawia się nad karierą programisty. I nieraz kończy się to łzami, bo ta decyzja nie jest podjęta w pełni świadomie. Trudno o materiały autentyczne, odarte z marketingowych haseł. Przekaz medialny o naszym zawodzie jest niesamowicie zniekształcony, zaróżowiony, a momentami wielce niesprawiedliwy.

Branża IT, a w szczególności profesja programisty, jest specyficzna. Choć, prawdę mówiąc, przecież każdy zawód taki jest. Po prostu o programistach zrobiło się w ostatnich latach bardzo głośno. W tej dyskusji brakuje wyważonych, i – co niezmiernie istotne – popartych wieloletnim doświadczeniem opinii. Moja książka wypełnia tę lukę.

Zostanie programistą to czasami faktycznie wybranie „innego życia”. To zagadnienie przewija się przez całą treść książki, bo to wcale nie musi być pozytywne zjawisko. Programowanie jest piękne, a zawód programisty to profesja dająca ogromne możliwości rozwoju, jednak w tym wszystkim potrzebny jest umiar. I realne spojrzenie na benefity, bez jednoczesnego ignorowania wad i zagrożeń.

W czym Twoja książka pomoże początkującym w branży lub takim osobom, które dopiero zastanawiają się nad wejściem na ścieżkę IT? Co wyjaśni, usystematyzuje, itp.

„Zawód: Programista” kieruję do wszystkich programistów oraz osób zainteresowanych IT. Siłą rzeczy osoby startujące w branży wyniosą z lektury najwięcej, bo praktycznie cała treść może być dla nich nowością. One uzyskają realne spojrzenie na mity związane z pracą jako programista, wyniosą ogromną liczbę praktycznych porad, znajdą odpowiedzi na dręczące pytania.

Dużo opowiadam (oczywiście) o zarobkach, elastycznych godzinach pracy, teoretycznej łatwości w znalezieniu pracy czy wieku jako przeszkodzie w spróbowaniu swoich sił. Znajdzie się także wiele receptur: jaki język wybrać na początek, jak się uczyć programowania, jak napisać CV, przygotować się do rozmowy rekrutacyjnej i po prostu: jak znaleźć pierwszą pracę. Bo to ona jest najważniejszym celem.

To tylko niewielka część wszystkich kwestii poruszanych w książce. Dokładny spis treści można znaleźć na stronie książki: zawodprogramista.pl. W wielu recenzjach pojawia się pochwała, że nie kupuje się kota w worku. Ta strona dokładnie oddaje wszystko, co książka oferuje.

książka Zawód programista

Na naszym spotkaniu w Białymstoku dla mam „zniechęcałeś” je do bycia programistkami. Pół żartem, pół serio, ale opowiadałeś, że nie jest tak różowo jak wszyscy (w tym i my na portalu) piszą. Na co powinna być gotowa mama/kobieta, która jednak zapragnie swoją karierę skierować w stronę IT i programowania?

„Zniechęcałeś” to zdecydowanie za mocne określenie :). Moja prezentacja miała tytuł „IT bez lukru”. I dostarczyła dokładnie taką treść. Książka również jest taka: po prostu prawdziwa, wyjęta prosto z programistycznego życia. Wielu Czytelników bloga i widzów VLOGa na YouTube pisze mi, że jestem jak Max Kolonko: „mówię jak jest” :). I… tak, to staram się robić.

Nie można udawać, że w programistycznym światku jest idealnie. W wielu miejscach „sprzedaje się” wizję perfekcyjnej pracy, bez skazy. A to po prostu nieprawda. I takie fałszowanie rzeczywistości jest szkodliwe. Sprzedaje się programowanie jako panaceum na wszelkie zło, a walutą w tej transakcji jest przecież ludzkie życie! Wiem, że to może zbyt mocne słowa, ale… mimo wszystko, decyduję się na nie.

Przez swoją społecznościową działalność mam styczność z dziesiątkami przerażających historii, spowodowanych nieprzemyślanymi decyzjami i wygładzonymi obietnicami. O tym się rzadko mówi, skupiając się tylko na pięknych obrazkach, uśmiechniętych młodzikach przed klawiaturami i pensjach pięciokrotnie przekraczających średnią krajową. Otóż… to nie do końca tak!

Niektórzy Czytelnicy pisali mi, że po lekturze książki „zostanie programistą” przestało być ich wielkim marzeniem. Że otworzyłem im oczy i już nie patrzą na IT jako na świetlistą, łatwą drogę do lepszego życia. I bardzo mnie to cieszy! Bo ta droga jest piękna i satysfakcjonująca, ale nie jest jedyna. I nie jest łatwa! Ta książka nie ma namówić każdego do wejścia do świata IT, a potem zostawić na pastwę losu. Ona ma pomóc podjąć – świadomą! – decyzję. I z radością widzę, że to zadanie spełnia w stu procentach.

Żeby była jasność: ja bardzo trzymam kciuki za wszystkich próbujących swoich sił. Biję brawo, kibicuję i w miarę możliwości pomagam.

Bo ta droga naprawdę MOŻE zmienić życie na lepsze. Ale nie musi – i trzeba być świadomym zarówno jej plusów, jak i minusów. Przygotować się nie tylko na nagrody, ale także na wyboje i zakręty.

maciej aniserowicz, zostać programistką

Twoja żona też programuje, a Ty we wpisie na blogu piszesz o kobietach w branży IT – dziewczyno, ty się do tego nie nadajesz (wiem, że to tytuł, który przyciąga uwagę) – czy rzeczywiście kobiety mają tak bardzo pod górkę w tej branży? Jak możemy to zmienić?

Tak, mojej żonie jesienią „stuknęło” 10 lat pracy zawodowej. Czasami żona pracuje z domu i mam okazję obserwować, jak ona „to robi”. Potrafi na dwóch monitorach programować trzy projekty w trzech różnych technologiach… jednocześnie. Ja bym tak nigdy nie potrafił i nie znam żadnego faceta, który byłby do tego zdolny.

Jednak moja żona to nie jedyna kobieta w IT, którą znam. Mam koleżanki w branży, a tytuł mojego tekstu to bardziej luźny cytat, niż moje przekonania. Niestety w tym ultra-męskim światku cały czas można natknąć się na dyskryminację. Czasami jest ona ukryta pod płaszczykiem luźnego humoru, czasami – niedojrzałych komentarzy, kiedy indziej: deprecjonowania osiągnięć i pobłażliwego traktowania z góry.

Ja sam staram się z tym walczyć, naświetlając takie postawy, i… zawsze natykam się na niezmiernie silny opór. Trudno jest przyznać, że problem istnieje. Trudno jest uderzyć się w piersi. Łatwo za to krzyknąć, że to „wydumane durnoty rozpuszczonych feministek”, jeśli samemu nie miało się z tym styczności.

Zresztą ja sam tak kiedyś twierdziłem… dopóki nie spotkałem kobiet, które zmieniły moje postrzeganie tematu swoimi historiami. Właśnie kilka takich historii umieściłem w tekście „Dziewczyno! Nie nadajesz się do programowania!”.

Moją wrażliwość zwiększyło też zostanie ojcem. Moja córeczka ma teraz pięć lat, i te ostatnie pięć lat dało mi bardzo wiele. Czasami, rubasznie zaśmiewając się z sytuacji opowiadanych w męskim programistycznym gronie, zadawałem sobie pytanie: czy to nadal byłoby śmieszne, gdyby dotyczyło mojej Moniki?

Prawie zawsze uśmiech znikał z ust, a pojawiała się refleksja: to jest złe! Oczywiście nie wszędzie jest „źle”. Nie ma reguły. Wszystko zależne jest zarówno od środowiska, jak i indywidualnej wrażliwości. Należy jednak wiedzieć, że problem istnieje – w różnej skali.

A jak to zmieniać? Myślę o tym od dawna i identyfikuję możliwe kroki. To chyba najbardziej drażliwa kwestia w środowisku, więc trzeba zachować niezmierną ostrożność, by mieć szansę odnieść jakikolwiek pozytywny skutek.

Dwa lata temu rozpocząłem swoje działania od naświetlania problemu. W najbliższej przyszłości zamierzam nadal edukować o tej kwestii, dodatkowo posiłkując się doświadczeniami i autorytetem innych osób.

Ale to nie wszystko. Staram się pokazywać – ale bez niepotrzebnego wyróżniania, przeginania w drugą stronę – że kobiety wyśmienicie radzą sobie w branży i są równoprawnymi członkami zespołów.

W moim konkursie „Daj Się Poznać”, w którym wzięło udział ponad 1000 polskich developerów, przez dwa lata z rzędu dziewczyny zajmowały bardzo wysokie miejsca.

Jako organizator konferencji staram się zawsze zaprosić przynajmniej jedną kobietę w roli prelegenta. W moim podkaście DevTalk także będzie pojawiać się więcej gości płci żeńskiej w roli ekspertów. Bez podkreślania tego faktu, bez afiszowania się, bez nachalnej femi-reklamy… ale demonstrując, że mamy w Polsce wiele świetnych specjalistek. Wydaje mi się, że tą drogą można osiągnąć bardzo wiele i że te działania pozostaną zauważane latami.

Dziękuję Ci bardzo za rozmowę!

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Zdjęcia: prywatne archiwum Macieja Aniserowicza

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Jak zostać analitykiem biznesowym IT? 5 wskazówek od mamy, która się przebranżowiła

Pola Figacz jest mamą dwójki dzieci i od kilku lat pracuje jako analityk biznesowy IT. Choć najpierw ukończyła studia humanistyczne, świetnie odnalazła się w branży IT. Jaka była jej droga do analityka biznesowego? Jakie działania, książki i blogi poleca, żeby zmienić swój zawód i zacząć swoją drogę zawodową od początku?
  • Joanna Gotfryd - 01/07/2018
Ręce kobiety na laptopie

Pola w rozmowie z nami opowiedziała dokładnie jak wyglądała jej droga od studiów humanistycznych do pracy jako analityk biznesowy. Dlaczego zdecydowała się na własną firmę i co zyskała dzięki elastyczności.

Poznaj rekomendacje Poli i dowiedz się jak przebranżowić się krok po kroku.

Zanim Pola została analitykiem biznesowym IT, zaczęła pracę w firmie, która zajmuje się tworzeniem oprogramowania. Na początku zajmowała się tworzeniem dokumentacji dla użytkownika końcowego systemów, które tworzyła firma. Z czasem miała coraz więcej różnorodnych zadań i obowiązków. Zajmowała się testowaniem manualnym, poznawała technologie, obsługę baz danych, zasady modelowania procesów biznesowych, pracy z klientem itp.

Potem nadeszła pora na zmiany.

Czym zajmuje się analityk biznesowy w IT?

Analityk biznesowy to taka osoba w zespole projektowym, która pełni trochę rolę tłumacza – przede wszystkim pomiędzy klientami, a programistami, lub bardziej ogólnie między biznesem, a technologią.

1. Znajdź firmę, w której możesz się uczyć i w której znajdziesz mentorów

W firmie, w której w zasadzie zaczynałam pracę jako analityk zdobyłam ogromną wiedzę codziennie ucząc się od bardziej doświadczonych ode mnie i uważam, że jest to najlepszy sposób na zdobywanie wiedzy. Miałam seniora analityka, do którego mogłam się zwrócić w razie pytań i wątpliwości, mogłam też pracować w zespole i uczyć się warsztatu pracy – od prowadzenia rozmów z klientem po organizację dokumentów, jakie analityk musi przygotować.
Jak się zaczyna przygodę z analizą, dobrze jest znać zagadnienia np. z zakresu inżynierii wymagań, jeśli ktoś wie w czym chce się specjalizować, to też dobrze jest taką wiedzę zgłębiać – ja np. bardzo dużo czytałam i szkoliłam się z zakresu portali internetowych, ich użyteczności, sposobu powstawania stron www, zarządzania nimi itd.

2. Kursy, konferencje i spotkania branżowe.

Kursy mogą też pomóc w zdobywaniu wiedzy z konkretnych zagadnień związanych z zawodem analityka, np. modelowaniem procesów biznesowych, tworzeniem przypadków użycia czy diagramów klas.

Dobrze jest na bieżąco śledzić co się dzieje w branży jako takiej i oczywiście co dzieje się w obszarze analizy – są konferencje i różne spotkania branżowe.

3. Blogi i książki

Polecam też blogi osób, które od lat zajmują się analizą biznesową w Polsce i są kopalnią wiedzy na ten temat. Ja z czystym sumieniem rekomenduję blogi Michała Wolskiego, Hanny Tomaszewskiej i Jarka Żelińskiego.
Jeśli chodzi o książki – to są już bardzo dobre po polsku z obszaru analityki biznesowej – odnośnie zbierania wymagań, modelowania w BPMN, ale dobrze jest się opierać na anglojęzycznej literaturze.

Analitycy mają też swoją „biblię” BABOK – to jest taki ustandaryzowany przewodnik wiedzy analitycznej stworzony przez organizację International Institute of Business Analysis.

4. Rozwijaj kompetencje miękkie i ciągle się ucz

Od samego początku staram się rozwijać swoje kompetencje dotyczące prowadzenia rozmów, zbierania wymagań, organizacji swojego czasu, zarządzania zespołami – dzięki temu jest mi zdecydowanie łatwiej pracować.
Oczywiście mając dzieci, męża, psa, obowiązki zawodowe i domowe oraz hobby czasem mam mało tego czasu, ale mam zasadę, że chociaż 5 minut dziennie poświęcam na to, żeby się czegoś nauczyć.

5. Nieważne z jakiego miejsca zaczynasz, pamiętaj, że czeka Cię dużo pracy!

Uważam, że nie trzeba mieć studiów technicznych, żeby rozpocząć pracę jako analityk, trzeba mieć ciekawość, pasję i szczęście do ludzi, którzy chcą się wiedzą podzielić. Trzeba tylko zakładać, że droga do zdobycia wymarzonego zawodu może potrwać dłużej i może wiązać na początku z wyrzeczeniami, które trzeba wziąć pod uwagę jak się planuje zmianę zawodu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Analityk biznesowy w IT – co robi, jak nim zostać i dlaczego warto – historia Poli

Nie trzeba mieć studiów technicznych, żeby rozpocząć pracę jako analityk biznesowy w IT. Trzeba za to mieć ciekawość, pasję i szczęście do ludzi, którzy chcą się podzielić wiedzą. I warto pamiętać, że droga do zdobycia wymarzonego zawodu może potrwać dłużej i może wiązać na początku z wyrzeczeniami, które trzeba wziąć pod uwagę” – mówi Pola Figacz, mama 2 chłopców i analityk biznesowy w IT. Jaką ścieżkę do nauki zawodu proponuje i czym zajmuje się na co dzień? Przeczytaj jej historię!
  • Joanna Gotfryd - 10/06/2018
Pola Figacz (analityk biznesowy w IT) z synem przy komputerze

Polu, jesteś pierwszą mamą – analitykiem biznesowym, z którą robimy wywiad na portalu Mamo Pracuj. Proszę powiedz czym zajmujesz się na co dzień w pracy i za co odpowiadasz?

Analityk biznesowy to taka osoba w zespole projektowym, która pełni trochę rolę tłumacza – przede wszystkim pomiędzy klientami, a programistami lub bardziej ogólnie, między biznesem, a technologią.

Analityk spotyka się z klientem, który ma określone potrzeby w zakresie stworzenia lub rozbudowania jakiegoś systemu, np. do rezerwacji lotów, ma być sklepem internetowym lub być oprogramowaniem do zarządzania klientami jakiejś firmy usługowej itd.

Analityk zbiera wymagania, dokładnie określa co i jak ma robić system. Jeśli ma to być system dla jakiejś organizacji to zapoznaje się z firmą, dla której rozwiązanie ma być przygotowane, jak ta firma funkcjonuje, jakie procesy biznesowe się w niej odbywają, jakie czynności, które w firmie odbywają się obecnie „ręcznie”, mają zostać zautomatyzowane oraz jak wygląda struktura organizacyjna firmy.

Jeśli system jest dedykowany dla użytkowników z zewnątrz, czyli np. osób, które mają rezerwować sobie przez internet loty, to trzeba się dowiedzieć kim jest taki użytkownik, jakie ma potrzeby, jaki cel ma osiągnąć korzystając z systemu itd.

Czyli analityk trochę projektuje taki system, nadaje mu kształt?

Tak, dokładnie. Analityk biznesowy po przeanalizowaniu tych wszystkich informacji, po przedyskutowaniu wymagań z architektem systemowych lub programistą, tworzy koncepcję jak ma wyglądać system, który ma powstać. Jak ma działać, z jakich elementów i funkcji będzie się składał, jak będzie wyglądał.

Na tym etapie analityk współpracuje z grafikiem i UX Designerem – w zakresie wyglądu zewnętrznego i funkcjonalności rozwiązania. Analityk ściśle współpracuje z zespołem programistów, bo wspólnie określają jak teraz wymagania „przerobić” na działanie systemu.

Analityk nadzoruje proces tworzenia systemu od strony merytorycznej, weryfikuje czy system spełnia zdefiniowane funkcje. Oczywiście współpracuje też z zespołem testerów, wspiera przy tworzeniu scenariuszy testowych i samych testach.

Analityk jest też do pewnego stopnia odpowiedzialny za zarządzanie zmianami, za określanie ryzyka w projekcie. Zakres zadań analityka bardzo mocno zależy od wielkości firmy w jakiej się pracuje i od metodyki w jakiej projekt jest zarządzany.

Uff, sporo tych zadań i wydają się bardzo ciekawe! Jak Ty znalazłaś się w branży IT, bo wiem, że ukończyłaś studia na wydziale filologii?

Moja pierwsza poważna praca po skończeniu studiów to udział w projekcie tworzenia Dolnośląskiej Biblioteki Cyfrowej na Politechnice Wrocławskiej. Idealne połączenie dla absolwentki Informacji Naukowej na Wydziale Filologicznym z ciągotami w kierunku IT.

Tworzenie wymagań dla biblioteki cyfrowej, współtworzenie strony www, zgłębianie technologii związanych z digitalizacją zbiorów i ich użytecznym prezentowaniem użytkownikom tak mnie wciągnęło, że postanowiłam rozpocząć uzupełniające studia magisterskie na Wydziale Informatyki i Zarządzania na Politechnice tym bardziej, że były w akceptowalnym dla mnie stopniu techniczne. Wtedy jeszcze nie było tak dużego jak obecnie wyboru studiów podyplomowych dedykowanych analitykom biznesowym.

Ukończyłaś studia informatyczne magisterskie i zaczęłaś szukać pracy?

Tak, zaczęłam szukać pracy w firmie, która zajmuje się tworzeniem oprogramowania. Pracę znalazłam i na początku zajmowałam się przygotowywaniem dokumentacji dla użytkownika końcowego systemów, które tworzyła firma. Po zdobyciu doświadczenia dopuszczano mnie do coraz większej ilości zadań i obowiązków.

Zajmowałam się w tej firmie testowaniem manualnym, poznawałam technologie, obsługę baz danych, zasady modelowania procesów biznesowych, pracy z klientem w obszarze utrzymania tworzonych systemów itd.

Czyli wdrażałaś się do branży IT, przechodząc przez wiele stanowisk?

Właśnie tak ☺ W międzyczasie jeszcze zaszłam w ciążę, obroniłam magistra w 9 miesiącu ciąży i zajęłam się wychowywaniem synka. A kiedy mój syn miał 9 miesięcy wróciłam do pracy, ale już do filii w Warszawie, gdzie wynegocjowałam, że będę 2-3 razy w tygodniu pracować zdalnie.

I już jako pracująca mama doszłaś do wniosku, że pora na zmianę pracy… ☺

No właśnie, dość szybko stwierdziłam, że obecna praca to nie jest to, co chciałabym robić docelowo, więc zaczęłam szukać pracy jako junior analityk biznesowy. Trafiłam do mniejszej firmy, z bardzo fajnym zespołem analityków. Przez kilka lat zdobywałam wiedzę i doświadczenie jako analityk biznesowy. Potem zmieniłam firmę na dużą korporację, bo chciałam zobaczyć jak to jest pracować w takiej organizacji.

Trzy lata temu ponownie zaszłam w ciążę i ponownie zrobiłam sobie przerwę, tym razem zdecydowanie dłuższą, dzięki czemu miałam więcej czasu dla rodziny. Po urlopie macierzyńskiem nie wróciłam do korporacji, ponieważ zupełnie nie znalazłam zrozumienia dla moich potrzeb jako mamy, która chce zachować zdrową równowagę między pracą, a rodziną.

W związku z tym urlop macierzyński przedłużyłam o roczny urlop wychowawczy. Dodatkowo okazało się, że mój młodszy syn ma dość poważne problemy zdrowotne, co ostatecznie zaważyło na tym, że założyłam własną firmę i obecnie pracuję jako analityk biznesowy na zlecenie.

I tak dochodzimy do momentu, w którym jesteś teraz. Prowadząc własną działalność robisz to samo co robiłaś w korporacji, tylko masz więcej elastyczności i czasu dla swoich synów?

Jestem mamą 2,5 letniego Tymona i 7-letniego Mikołaja. Bardzo zależało mi na pracy zdalnej, bo dzięki temu mieszkając pod Warszawą nie tracę czasu na dojazdy i jestem bardziej dostępna dla mojej rodziny.

Do Warszawy jeżdżę tylko jak mam spotkania z klientem i czasem, żeby bezpośrednio spotkać się z zespołem, z którym akurat współpracuję. Oczywiście jeśli ten zespół jest w Warszawie, bo najczęściej programiści lub testerzy są rozsiani po całej Polsce lub nawet świecie.

Praca zdalna wymaga ogromnej samodyscypliny i dobrej organizacji. Ja już wiedziałam, że mam wypracowany system działania i zdrowe podejście do tematu – czyli to, że pracuję w domu nie oznacza, że w tym czasie robię pranie i gotuję obiad.

Założyłam też firmę, żeby pracować w zgodzie ze sobą – mam swój system wartości, który przekłada się na projekty jakie robię. Obecnie mogę pracować z ludźmi lub firmami na partnerskich zasadach, co bardzo mi odpowiada. A poza tym cenię sobie spokój i ciszę, jaką mam pracując w domu, czego nigdy nie miałam pracując w wieloosobowych pokojach w firmach.

Praca analityka to oprócz rozmawiania, praca „sam na sam”, w skupieniu. Cenię sobie to, że jak potrzebuję kogoś spytać o coś, to po prostu dzwonię, robię wideokonferencję, piszę maila i mam konkretne odpowiedzi – nie marnuję czasu, który jest dla mnie wartością, bo chcę go spędzać produktywnie, a potem mieć czas dla rodziny lub po prostu dla siebie.

Twoje podpowiedzi jak zostać analitykiem biznesowym IT możemy znaleźć w artykule: Jak zostać analitykiem biznesowym IT? 5 wskazówek od mamy, która się przebranżowiła>>>

Tak, to konkretne wskazówki dla wszystkich, którzy chcą się przebranżowić.

To, co chciałam jeszcze raz podkreślić, to, że nie trzeba mieć studiów technicznych, żeby rozpocząć pracę jako analityk, trzeba mieć ciekawość, pasję i szczęście do ludzi, którzy chcą się swoją wiedzą podzielić. Trzeba tylko zakładać, że droga do zdobycia wymarzonego zawodu może potrwać dłużej i może wiązać na początku z wyrzeczeniami, które trzeba wziąć pod uwagę gdy się planuje zmianę zawodu.

Polu, mówiłaś, że nie jesteś osobą „techniczną”, nie programujesz. Jakie kompetencje, umiejętności, cechy charakteru są najważniejsze w zawodzie analityka biznesowego?

Po pierwsze analityk musi lubić rozmawiać, ale jeszcze ważniejsze jest to, żeby umiał rozmawiać. Analityk non stop z kimś rozmawia – z klientem, programistą, architektem, testerem, project manegerem i każdy mówi inaczej, a on każdego musi zrozumieć i jeszcze musi postarać się o to, żeby wszyscy inni też zrozumieli przekaz.

Podstawa to otwartość, pozytywne nastawienie, pewność siebie, asertywność, elastyczność w myśleniu. W tej pracy dobrze jest być dociekliwym i generalnie ciekawym świata, gotowym na poszerzanie wiedzy.

Bardzo często trzeba dość szybko poznać jakąś nową dziedzinę wiedzy, bo np. będzie się tworzyło system dedykowany dla firmy logistycznej, więc po prostu trzeba ten obszar poznać.

Mnie w pracy bardzo pomaga moje pesymistyczno-realistyczne podejście do życia, bo jak tworzę nowe rozwiązanie to momentalnie włącza mi się myślenie „a co będzie, gdy…” i tu umieszczam dowolny mniejszy lub większy problem. Takie podejście powoduje, że na etapie projektowania „wyłapuję” problemy, jakie mogą się potencjalnie wydarzyć w systemie.

Dobrze jest umieć „analitycznie” myśleć – rozkładać zagadnienia na czynniki pierwsze, widzieć powiązania między elementami. Warto jest znać języki obce – analityk, który zna angielski lub inny język obcy jest bardzo mile widziany.

Znam bardzo wielu filologów, którzy właśnie z tego powodu wykonują ten zawód. Natomiast umiejętność programowania nie była mi nigdy potrzebna, oczywiście podstawy trzeba mieć, żeby łatwiej rozmawiać z programistą czy architektem, ale nigdy nie wgłębiam się w szczegóły techniczne, bo to nie jest moja rola.

Podpytam Cię jeszcze o work-life balance i dzielenie się obowiązkami w Twoim domu. Jak to wygląda u Ciebie?

W mojej rodzinie podstawą jest to, że oboje z mężem wspieramy się w łączeniu pracy i obowiązków rodzinnych. Mój mąż również pracuje w domu z dokładnie takich samych powodów jak ja. W naszym związku oczywiste jest i było to, że wspólnie zajmujemy się dziećmi i domem.

Czasem mój mąż zajmuje się tymi tematami w większym stopniu, czasem to ja biorę na siebie więcej – jest to omawiane, planowane i działamy. Nie wyobrażam sobie mieć innego niż wspierającego układu w związku.

Polu, a jak Ty odpowiesz mamom, które dopiero myślą o zmianie zawodu i wejście do branży IT – czy warto, dlaczego warto i jak się nie bać zmiany zawodu?

Jeśli ktoś czuje, że chce coś zmienić, że chce spróbować w branży IT, to oczywiście warto podjąć takie wyzwanie. Najważniejsze jest, żeby po prostu lubić to co się robi, bo to daje wewnętrzną motywację. Jeśli kogoś interesują technologie, czuje, że go ciągnie w tym kierunku, to jestem jak najbardziej za tym, żeby podejmować wyzwania.

Ja uwielbiam to co robię, choć moja praca bywa bardzo stresująca i absorbująca. Jednocześnie jako doświadczony analityk mam możliwość zapewnienia rodzinie dobrego poziomu materialnego.

Zawód analityka może dać bardzo dużo satysfakcji i radości, że stworzyło się jakiś pomocny ludziom system. Ja zawsze myślę o ludziach, którzy korzystają z „moich” systemów, które projektuję i to mnie bardzo pozytywnie nakręca.

Fajnie jest mieć poczucie dobrze spełnionego obowiązku, że dzięki mojej pracy, np. jakaś mama może w prosty i szybki sposób umówić przez internet wizytę do lekarza dla swojego chorego dziecka.

Dziękuję Ci bardzo za rozmowę!

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Zdjęcia: archiwum Poli Figacz

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail