Czego szukasz

Czy rezygnacja ze swoich projektów boli?

Myślisz: „Rzucę to w cholerę”, albo „Już tak bardzo chcę z tym skończyć, ale przecież klienci, przecież szkoda, tyle lat pracy i zaangażowania…”, „No i wyjdzie na to, że się myliłam, że nie potrafię, że nie umiem być konsekwentna…”. Decyzja o rezygnacji z wszelakich projektów, w jakie jesteśmy zaangażowane, to jedna z trudniejszych… I nie ma znaczenia, czego ta decyzja dotyczy – rezygnacja to trudne zadanie. Do takiej ważnej i trudnej rozmowy namówiłyśmy Olę Budzyńską, Panią Swojego Czasu. Z czego zrezygnowała Ola? 

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 22/06/2015

Olu, tak sobie pomyślałam, że pewnie nawet nie trzeba Cię przedstawiać, ale mimo to, dla zachowania porządku 😉 Jesteś Panią Swojego Czasu, żoną i mamą dwóch urwisów, właścicielką firmy, blogerką… na pewno coś pominęłam… Zatem, gdybym zapytała czym sie zajmujesz to co odpowiesz?

Zgodnie z tym, czego uczę (a uczę, by skupiać się na rzeczach najważniejszych) odpowiedziałabym, że zajmuję się czasem. Uczę Kobiety jak wziąć czas w swoje ręce i zarządzać nim po swojemu. To obecnie moja najważniejsza funkcja, choć faktycznie pełnię też wiele innych.

A ja, pisząc do Ciebie z prośbą o rozmowę chciałam zapytać Cię tak naprawdę o to czego już nie robisz. To znaczy, wiem, że ostatnio z czegoś zrezygnowałaś. Jak to jest? jak doszłaś do tego aby czemuś powiedzieć koniec a czemuś witaj?

To prawda, kilka miesięcy temu podjęłam decyzję o zamknięciu jednej z moich firm, a nie była to łatwa decyzja, gdyż firma przynosiła dochody i to spore. Podejrzewam, że wiele osób nazwałoby tę decyzję niemądrą, ale ja w działaniu kieruję się swoimi priorytetami, a nie opiniami innych osób.

W marcu podjęłam decyzję o zamknięciu jednej z moich firm „Governess Lane” dlatego, że pochłaniała zbyt dużo mojego cennego czasu, choć tak jak mówię – przynosiła dochody. Jednak dla mnie, oprócz pieniędzy, najważniejsza jest pasja, możliwość rozwoju i robienie czegoś, co kocham. Wszystko to mam budując obecnie moją markę Pani Swojego Czasu, więc nie widzę powodu, by się rozmieniać na drobne 😉

Pytam oto, bo mam poczucie, że my kobiety staramy się za wszelką cenę być konsekwentne, i że jak cos zaczniemy to trudno nam zrezygnować, bo albo się boimy, co to będzie, albo że inni ocenią – „A nie mówiłam/łem?” Albo jeszcze tak, że nasze projekty/firmy traktujemy jak dzieci a dzieci się nie porzuca… Zawsze znajdziemy tysiące powodów, dla których warto coś robić nadal… Proszę Cię o komentarz do tych moim przemyśleń 😉

Zgadzam się z Twoimi przemyśleniami – widzę również takie zachowania u Kobiet, z którymi pracuję. Jednak ja działam zupełnie inaczej. Po pierwsze zawsze daję sobie prawo do błędów i porażek, bo są one czymś zupełnie normalnym i  z nich składa się życie. Dobrym przykładem są tu sportowcy. Gdyby porzucali swoje nadzieje za każdym razem gdy przegrają, to nigdy by nie doszli do wygranej.

Gdy ktoś mówi mi „a nie mówiłem”, odpowiadam: „Owszem – mówiłeś. Miałeś rację. Ale ja chciałam spróbować i nie żałuję”. Bo ja swoich błędów nie żałuję – na nich się uczę i myślę, że głównie dzięki nim odnoszę sukcesy!

Jeśli chodzi o drugą sprawę, czyli konsekwencję to jest to stary jak świat mechanizm społeczny – lubimy siebie postrzegać jako osoby konsekwentne, bo to przecież coś dobrego. Otóż nie zawsze – czasami konsekwencję warto „przeliczyć” na kalkulatorze i zobaczyć czy wychodzi nam ona na dobre.

Mówisz, ze zawsze znajdziemy tysiące powodów, by robić coś nadal. To prawda. Ale jak pracuję z Kobietą, która ma problem z tym czy kontynuować jakieś działanie czy je porzucić (bo przecież zabiera czas) to nigdy nie pytam o te tysiące powodów do kontynuowania tego. Pytam o to, co by się stało gdyby tego NIE robiła. To zupełnie zmienia perspektywę i otwiera nowe klapki w głowie.

Czy możesz powiedzieć mi, jak dokonałaś takiej kalkulacji – robisz sobie matrycę, jakąś analizę? Pytam już tak czysto technicznie. A może to po prostu myśl? Albo rachunek finansowy?

Wszystko po trochu. No może poza matrycą J Najważniejsze jest dla mnie to jak ja się z czymś czuję i jakie mam emocje, gdy zabieram się za daną pracę. Gdy moje emocje są negatywne to jest to dla mnie sygnał, że coś jest nie tak i trzeba wdrożyć zmianę. I tak naprawdę większość ludzi właśnie w tym momencie podejmuje decyzje, choć o tym nie wie. Bo my decyzje podejmujemy na podstawie emocji (nie tylko Kobiety, mężczyźni również) ale jej podjęcie uzasadniamy racjonalnymi argumentami.

Ja zrobiłam tak samo. Czułam już, że to nie moja droga, ale żeby przekonać siebie samą w 100% zrobiłam kalkulację. A z tej kalkulacji wyszło mi, że „Governess Lane” jest biznesem stacjonarnym, w którym mogę na pieniądze przeliczać swoje godziny pracy. Oznacza to, że żeby więcej zarabiać muszę więcej pracować i muszę być fizycznie obecna. Podczas gdy moim docelowym modelem, który realizuję jako Pani Swojego Czasu, jest biznes online, w którym mogę zarabiać  z każdego miejsca na świecie, i w którym nie muszę wyceniać godzin swojej pracy (i tak to się dzieje przy sprzedaży moich kursów online).

A jakie są sygnały, które świadczą o tym, że czas zakończyć dany projekt?

Szczerze Ci powiem, że nie mam pojęcia co nauka ma do powiedzenia na ten temat, napiszę więc jakie są moje odczucia i po czym ja poznaję, że czas już porzucić dany projekt (a robiłam w swoim życiu już wiele rzeczy) Po pierwsze emocje – czuję się źle i mam wrażenie, że coś jest nie tak, choć początkowo nie umiem tego nazwać. Przestaję czerpać radość z tej pracy i przestaję odczuwać stan flow (to wtedy gdy robiąc jakąś czynność zapominasz o całym świecie i płynącym czasie).

Po drugie fizyczne zmęczenie, które zaczynasz odczuwać gdy zabierasz się za cokolwiek związanego z tym projektem. To tak jakby cały organizm krzyczał „nie chcęęę, nie zmuszaj mnie do tego”.

I po trzecie – wszystkie przesłanki racjonalne, które za tym stoją. Spędzasz na tym za dużo czasu, a masz z tego za mało korzyści. Wydajesz na to mnóstwo pieniędzy a nie sprawia Ci to radości.

A co mogłabyś poradzić wszystkim tym Czytelniczkom, które codziennie rozważają „zakończyć czy nie?” „zacząć coś nowego”. Słowem jak nie bać się zmiany?

Każdy człowiek z definicji boi się zmiany. Jest to atawizm bardzo mocno w nas „wdrukowany”, który kiedyś miał nas chronić przed niebezpieczeństwem (bo zmiany były niedobre), ale dzisiaj nam przeszkadza. Lęk przed zmianami można zmniejszyć, a do zmian się przekonać, poprzez częstsze ich doświadczanie. Czyli po prostu trening. Nie trzeba zaczynać od zmiany pracy, można zacząć od zmiany wystroju mieszkania. Przekonywanie się do zmian to ciągłe wychodzenie poza własną strefę komfortu i by to przetrwać potrzebujemy wsparcia. Takiego prawdziwego czyli kogoś kto nas zmobilizuje do wejścia w zmianę, a potem będzie czuwał, pocieszał i motywował zamiast mówić „a nie mówiłem”. Niewielu osobom udaje się zrealizować taką zmianę bez tego wsparcia, więc zachęcam, żeby poszukać w swoim otoczeniu takich ludzi.

Dziękuję Ci bardzo i życzę wszelkiego powodzenia!

Z Olą Budzyńską, Panią Swojego Czasu, rozmawiała Agnieszka Czmyr-Kaczanowska

Zdjęcie: archiwum Oli Budzyńskiej

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Mama robi kurs wirtualnej asystentki – czyli o tym, jak pracować nie wychodząc z domu

Albo wychodząc i pracując tam gdzie chcesz :) Cieszy mnie myśl, że mogę jechać w ukochany Beskid zabierając laptopa i robić to co lubię, a potem pójść z dziećmi w góry - Czy możliwa jest praca zdalna jeśli nie jesteś grafikiem, programistą ani blogerką? Oczywiście!
  • Ewa Wczelik - 12/08/2019
kobieta pracuje z domu na laptopie

Dylematy mamy i taty

Końcówka urlopu macierzyńskiego plus Przedszkolak na pokładzie. Pojawiają się pierwsze pytania i dylematy. Wracać do pracy? Zostawić Mrówkę z… tylko z kim? Niania? Żłobek?!

Żłobek odpada na starcie – nie jestem przekonana do tego typu opieki. Szukam “cioci” na etat. Robię research, trzeba sprawdzić jakie obecnie panują stawki. Szybka kalkulacja i niemały szok – braknie pensji! Nawet na waciki nie zostanie… Co teraz? Wieczorna rozmowa z mężem. Biała kartka: zaczynamy wypisywać plusy i minusy. Wreszcie jest decyzja! Mama idzie na wychowawczy.

Kamień z serca. Najgorszy jest brak decyzji, a tu jeden wieczór i już jest. Uff… Ale i tysiące myśli bombardują mi głowę. Czy aby na pewno finansowo damy radę? Czy pojedziemy na wakacje w przyszłym roku? Czy będę musiała przerwać treningi? A jeśli nam braknie na podstawowe rzeczy?

Może udałoby się znaleźć pracę, którą mogę wykonywać z domu? Taką, gdzie sama ustalę co będę robić i ile godzin na to poświęcę. Dzięki której nie będzie problemem zająć się chorym Przedszkolakiem gdy będzie taka potrzeba. Po naszym pierwszym sezonie przedszkolnym wiem, że tamtejsze prezenty to nie tylko laurki, ale i glut po kostki. Katar potrafi przerodzić się w istną walkę pod hasłem “oby tylko nie opadło na oskrzela” itd.

Kurs na szerokie wody – czyli jak znalazłam kurs wirtualnej asystentki

Pierwsza myśl: chyba nie ma takiej pracy, którą mogłabym wykonywać tylko zdalnie. Nie jestem grafikiem, programistą, blogerką itp. Zaczynam ponownie przeszukiwać internet i trafiam na informację: kurs wirtualnej asystentki na mamopracuj.pl. Czytam z wypiekami na twarzy. Nie muszę być programistą, ani grafikiem. Uff. Trochę rzeczy już potrafię. Rozmową z drugą połówką – wchodzimy w to. Idę na kurs – nie wychodząc! 🙂

Pierwsza lekcja z mentorką daje dużo nadziei. Dziewczyny współkursantki – fantastyczne. Jest moc! Lekcje odbywają się dwa razy w tygodniu wieczorami. Nawet kiedy moja Mrówka Z. się obudzi i w te pędy biegnę, by ją ululać, to nasze wirtualne spotkania są nagrywane i mogę do nich wrócić, kiedy tylko mam taką możliwość. Oprócz lekcji codziennie komunikujemy się na ​slacku​. Wymieniamy się wrażeniami, dzielimy naszymi pracami oczekując nie tylko konstruktywnej krytyki, ale i wsparcia czy pochwały. Czuję, że nabieram wiatru w żagle. Poznaję nowe rzeczy. Chłonę, ile tylko mój zmęczony i niewyspany mózg przyjmie 🙂 Idzie nowe!

Praca zdalna na końcu świata

Pisząc ten wpis jestem w “Chacie na końcu świata” w Beskidzie Niskim. Mrówka Z. drzemie w wózku, Przedszkolak ze swym najlepszym Tatą odkrywa dziką roślinność i robactwo wszelkiej maści, a ja? Ja siedzę w chacie na werandzie z kubkiem herbaty i laptopem na kolanach. Delektuję się zapachem lasu, trawy i kwiatów. Słucham jak świergolą ptaszki, odganiam upierdliwe muchy i podnosząc wzrok znad ekranu cieszę się widokiem gór. Spoglądam z ciekawością na krążącego po niebie myszołowa.

Można być realną mamą – zajmującą się dzieckiem i wirtualną asystentką, która rozwija się zawodowo.

Tak wyobrażam sobie moją przyszłą pracę: robię to co chcę i lubię, tam gdzie chcę – oczywiście jeśli tylko mam dostęp do internetu 🙂 Cieszy mnie myśl, że mogę jechać w ukochany Beskid zabierając laptopa i robić to, co lubię zawodowo, a potem pójść z dziećmi w góry. Cieszę się na myśl, że będę z Mrówką Z., że będę mogła lepiej zająć się Przedszkolakiem, jeśli zostanie w domu. Czuję po prostu wolność. Wcześniej drżałam na samą myśl, że jedno czy drugie dziecko choruje, a ja muszę powiedzieć szefowi, że znowu (!) mnie nie będzie przez dwa tygodnie… To już za mną, a kolejne wyzwania przede mną.

Ok, ale WA to nie cukiereczki, górki, ptaszki itd. To jest praca. Tak samo wartościowa jak etat, do której również trzeba się przygotowywać, doszkalać, pracować nad sobą i marką. Nawet więcej: jesteś sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem. W którą stronę popłyniesz, taki cel osiągniesz. A zadbany okręt pomoże dobić do celu.

Chcesz poznać inne historie kobiet, które odmieniły swoje życie zawodowe? Przczytaj:

Powodzenia!

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Wczelik
Zawodowo wirtualna asystentka w twojaprawareka.pl. Swoją pracą pomaga przedsiębiorcom odzyskać ważny dla nich czas, aby mogli skupić się na swoim sukcesie. Prywatnie żona przewodnika beskidzkiego, mama dwojga małych odkrywców pragnąca pokazać im świat. Choć w biegu, łapie wolne chwile zaczytując się w literaturze z okresu II wojny światowej, smakuje w kuchni indyjskiej, a bywa że i coś "zaszyje" na maszynie do szycia. Najbardziej odpoczywa w Beskidzie Niskim.

Docenianie w pracy jest dla Ciebie ważne? Powiedz o tym pracodawcom! Wypełnij ankietę

Czy docenianie Twoich wysiłków i rozwoju działa na Ciebie motywująco? Czy daje Ci poczucie spełnienia i szczęścia? Czy fakt, że jesteś doceniana w pracy jest dla Ciebie ważny? A czy Ty sama doceniasz swoich przełożonych czy pracowników? Wypełnij ankietę i wygraj nagrody >>>
  • Dominika Wassermann - 12/08/2019
Indeks_doceniania _troje uśmiechniętych ludzi

Docenianie – jak wielka jest według Ciebie jego siła?

Chyba każdy z nas lubi czuć się docenionym, mieć poczucie, że to co robi jest ważne i potrzebne. W wielu miejscach pracy standardem są już kwartalne czy roczne rozmowy z przełożonym, w czasie których dostajemy informację zwrotną na temat wykonywanej przez nas pracy. Częstą praktyką jest też regularne chwalenie pracowników za perfekcyjnie wypełnione obowiązki. Niestety niektórzy pracodawcy, czy managerowie zapominają o tym prostym, acz ważnym aspekcie. Docenianie – czy jest dla Ciebie istotne?

Weź udział w badaniu na temat doceniania – Twoja opinia ma znaczenie!

Serdecznie zapraszamy Cię do wzięcia udziału w badaniu i wyrażeniu swojej opinii na temat jakim jest docenianie.

  • Czy dla Ciebie docenianie jest istotnym elementem pracy?
  • Czy ma wpływ na Twoją pracę?
  • Czy docenianie daje Ci poczucie spełnienie i szczęścia?
  • Czy dostajesz feedback od razu, czy w czasie tzw. rozmowy rocznej?
  • Czy sam/a doceniasz współpracowników i kierownictwo?

Opowiedz o tym! Weź udział w drugiej edycji badania przeprowadzanego przez @Preeshare, AmRest i @HRM Institute.

Badanie jest anonimowe, a biorąc w nim udział można wygrać super nagrody:

  • 1 x Kindle Paperwhite,
  • 5 x zestaw: kawa + kubek Starbucks + zaproszenie do kawiarni,
  • 10 x książka biznesowa,
  • 10 x voucher do Empik-u o wartości 50zł.

Zapraszamy!

Zdjęcie: indeksdoceniania.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dominika Wassermann
Absolwentka Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, oraz Liceum Plastycznego w Nowym Wiśniczu , która po dziesięciu latach postanowiła powrócić do zajmowania się grafiką komputerową. Prywatnie "zwierzolub", opiekunka 3 kotów, miłośniczka kuchni roślinnej, spędzająca wolny czas na rowerowych wycieczkach.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail