Czego szukasz

Czarno-biały świat nie istnieje!

Rozmowa z Clare Mackintosh o karierze w brytyjskiej policji, wyrzutach sumienia, fascynacji psychologią i terapii poprzez pisanie. Clare jest autorką książki pt. „Pozwolę Ci odejść”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Prószyński. A dla Was mamy 3 egzemplarze książki do wygrania. Szczegóły na naszym profilu na Facebooku!

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 04/08/2015

Jak to się stało, że zostałaś policjantką?

Bardzo prozaicznie. Kiedyś zainteresowałam się sprawami policyjnymi. Podczas studiów wybrałam się na zajęcia temu poświęcone i byłam pod takim wrażeniem, że niemal natychmiast się w to wkręciłam. Świadomość, że mogę w ten sposób pomagać innym ludziom, też nie była bez znaczenia.

Czym się zajmowałaś?

Wieloma sprawami. Muszę przyznać, że zrobiłam tam nawet małą karierę. Byłam sierżantem i inspektorem. Nieobce mi były rozruchy czy burdy na meczach piłkarskich.

Wow!

Bywało różnie, to prawda. Oczywiście zdarzały się sytuacje, w których mogłam się czuć poważnie zagrożona. Ale na szczęście dostawałam wsparcie kolegów. Poza tym podpisuję się pod twierdzeniem, które mówi, że jesteśmy policjantami, bo społeczeństwo nam na to pozwala. To sprawia, że to zajęcie traktuje się w specyficzny sposób, bardziej odpowiedzialny.

Zrezygnowałaś jednak z tego i zajęłaś się pisaniem.

Bo policja zajmowała mi za dużo czasu. Zdarzało się, że nie widziałam dzieci przez dłuższy czas. Miałam wtedy trójkę i zdawałam sobie doskonale sprawę z tego, że one bardzo mnie potrzebują. Ich życie i ich czas, tak ważny, przeciekały mi przez palce. Tymczasem ja byłam cały czas na posterunku. I miałam wyrzuty sumienia.

Wyrzuty sumienia?

Tak się bowiem składa, że dałam życie czwórce. Dwukrotnie były to pary bliźniąt. Chłopak z pierwszej pary jednak umarł, gdy miał ledwie pięć dni. To bardzo bolesne doświadczenie sprawiło, że zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy aby nie za mocno poświęcam się temu wszystkiemu, co niezwiązane z domem. Ten czas, który mogłabym spędzić z dziećmi, przepada przecież bezpowrotnie. Nadszedł więc dzień, w którym postanowiłam radykalnie odmienić swoje życie. I mimo że uwielbiałam to, co robiłam, uznałam, że to chwila na wzięcie oddechu i zajęcie się rodziną.

Co takiego zrobiłaś?

Wbrew pozorom to nie było takie skomplikowane. Zostałam dziennikarką. Lubiłam przecież pisać i szybko załapałam się do różnych tytułów, m.in. do „The Guardian”. Dzięki pisaniu wreszcie miałam więcej czasu dla najbliższych.

Twoja wydana właśnie w Polsce książka, Pozwolę ci odejść, to thriller psychologiczny. Rozumiem, że psychologia fascynowała Cię już w trakcie pracy w policji?

To prawda. Zawsze zadawałam sobie pytanie, dlaczego ludzie popełniają przestępstwa. Poza tym zawsze czułam, że nie ma czegoś takiego jak podział na czarne i białe. Po prostu nie ma ludzi zupełnie niewinnych i kompletnie złych. Najgorszego rodzaju kryminaliści mają pewne pozytywne cechy charakteru.

Czyste zło i czyste dobro nie istnieje?

Chodzi o to, że nie ma tego czarno-białego podziału, w który tak wielu chce wierzyć. Pomiędzy tymi skrajnościami jest mnóstwo szarości, gdzie rzeczy się mieszają. I to jest właśnie nasz świat.

Przypuszczam, że gdy myślisz o tych sprawach w trakcie pisania, nie jest łatwo z Tobą się porozumieć.

Gdy pracuję, jestem straszna. To muszę przyznać. Myślę, że trudno w tym czasie ze mną wytrzymać. Rano odprowadzam dzieciaki do szkoły, potem wychodzę z psem, ale już wtedy zaczynam komponować książkę w głowie. Myślę o bohaterach, wchodzę w ten swój świat. Potem, przy biurku, zapisuję pomysły. Staram się każdego dnia wyrobić normę około 1000 wyrazów.

Udaje się?

Myślę, że jednak spędzam za dużo czasu na Twitterze i Facebooku. Muszę przestać.

Research zajmuje Ci sporo czasu?

Może Cię zdziwię, ale nie potrzebowałam specjalnie się nim zajmować. Po prostu dużo spraw znałam z doświadczenia. To, co teraz przygotowuję, jest o wiele bardziej wymagające, a to dlatego, że rzecz się dzieje w Londynie. A ja słabo znam metropolitalne obyczaje policyjne.

Czytelnicy nie pomagają?

Dostaję od nich mnóstwo listów. To jest chyba ulubiona część pracy w byciu pisarzem i od razu powiem, że będę zachwycona, jeśli napiszą do mnie także czytelnicy z Polski.

O czym piszą do Ciebie Twoi fani?

Najczęściej o emocjach, jakie towarzyszą im w trakcie lektury. Niektórzy komentują fabularne rozwiązania. Dostaję także listy od ludzi, którzy dopytują, czy pojawi się w kolejnych książkach któryś z moich bohaterów. Wtedy odpowiadam, że nie wiem. Są wreszcie listy, które mówią o bardzo osobistych sprawach. Ale nimi akurat nie chciałabym się dzielić.

Rozumiem.

Powiem tylko tyle, że często czytelnicy dziękują mi za to, jak opisałam stratę i żałobę. To jest faktycznie temat, który rozumiem bardzo dobrze, bo współdzielę go, jako że sama straciłam kiedyś dziecko.

Wybacz tę uwagę, ale brzmi to wszystko jak terapia.

Dla mnie w pewnym sensie nią jest. No i jest pociechą dla pisarza, gdy dotyka spraw ważnych nie tylko dla siebie, ale też dla innych. 

Zdjęcie: fragment okładki książki pt. „Pozwolę Ci odejść”, Prószyński

Tekst: przesłany przez Wydawnictwo Prószyński
 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Jak pokonać kryzys w związku?

Miłość Ci wszystko wybaczy? Patrząc na statystyki, warto od razu powiedzieć: nie. Kierując się zdrowym rozsądkiem, trzeba orzec: zdecydowanie nie. Są tacy, którzy zdają sobie z tego sprawę i tacy, co lekceważą każdy sygnał ostrzegawczy. Niezależnie jednak od tego, jak bardzo człowiek by się nie starał, kryzys prędzej czy później dosięgnie każdą parę. Jak wyjść z niego obronną ręką?
  • Kinga Gąska - 14/05/2020
para stoi nad brzegiem morza

Przyczyn kryzysów jest wiele. Tak samo jak sytuacji, w których do niego dochodzi. Z problemami mogą borykać się młodzi małżonkowie, ale też pary z wieloletnim stażem. Są badania, które wskazują, że dochodzi do niego np. gdy minie okres zakochania, czyli po 2-3 latach, po 7 latach, po narodzinach pierwszego dziecka, po opuszczeniu przez dorosłe dzieci domu… Nie oznacza to jednak, że każda relacja musi napotykać na trudności właśnie w tym momencie, ani że w innych można czuć się całkowicie bezpiecznie.

Nie, nie należy panikować. Bo chorobliwe doszukiwanie się problemów faktycznie je przyciągnie. Warto jednak zdać sobie sprawę z tego, że każdy człowiek jest indywidualnością i każda relacja rządzi się swoimi prawami.

Jeżeli dopada Was właśnie kryzys, nie udawaj, że problemu nie ma. Zamiatanie niezałatwionych spraw pod dywan zwykle źle się kończy, bo prędzej czy później trzeba zmierzyć się z hałdami śmieci. Mała kupka piasku jest łatwiejsza do uprzątnięcia, niż hałda gratów sięgająca sufitu. A jej, nawet najpiękniejszy dywan nie przykryje.

Szczera ocena sytuacji

Najważniejsze to być szczerym ze samym sobą. Pierwsze podstawowe pytanie, które należy sobie zadać, to czy chcę wyjść z kryzysu? Czy zależy mi na tej drugiej osobie? Czy to, co nas łączy, jest dla mnie coś warte? Ile i dlaczego? Czy jestem gotowa/gotowy zmienić coś w sobie, swoim zachowaniu, swoim podejściu? Czy raczej będę wymagać tylko od tej drugiej strony? Jeżeli dojdziesz do wniosku, że naprawdę chcesz o Was zawalczyć, dopiero wówczas przejdź do drugiego etapu.

Gdy macie poważny problem, wycofywanie się w połowie drogi niczego nie uzdrowi, a może tylko pogorszyć sprawę. Jeśli czujesz, że poczucie krzywdy przerasta Twoje możliwości zrozumienia, wybaczenia – daj sobie spokój. Przynajmniej do czasu, gdy naprawdę zechcesz naprawić sytuację. Jest tylko jeden problem – nie można odwlekać tej decyzji w nieskończoność i raczej masz na zdecydowanie się mniej niż więcej czasu. Dlatego – nie zmarnuj tego.

Przeczytaj także: 10 książek, które pomogą odbudować Twój związek

Rozmowa

Do tanga trzeba dwojga. To prawda stara jak świat, a wielu z nas lubi ją ignorować. Wszelkie wątpliwe kwestie musisz przedyskutować ze swoją drugą połową. Podstawą udanej relacji jest rozmowa. Nie ma co liczyć, że ON się domyśli, ani że ONA powie, jak coś będzie nie tak. Owszem, są wyjątki, ale tylko potwierdzają regułę. Szczera rozmowa to podstawa w każdym związku, a już tym bardziej w momencie, gdy coś zaczyna iść nie po Waszej myśli. Tylko ktoś musi ją zainicjować.

Gdy już do tego dojdzie, warto jednak odłożyć na bok złośliwości, zadawnione żale i chęć wygranej. Kopiecie do tej samej bramki. Musicie sobie nawzajem pomagać, a nie ze sobą konkurować. Często dzięki omówieniu pewnych spraw, przypomnieniu, co jest dla Was ważne, można zrobić pierwszy krok do wyjścia z kryzysu. Czasami jednak i to się nie udaje, co wówczas?

Pomoc

Nie warto wstydzić się poprosić o nią kogoś z zewnątrz. Jeżeli czujesz, że sami nie dacie rady pokonać trudności, które się przed Wami spiętrzyły, warto zwrócić się do fachowca. Psychologa, psychoterapeuty, mediatora. Kogoś, kto spojrzy na Wasz związek obiektywnie, ma doświadczenie w rozwiązywaniu problemów i nie będzie angażował się emocjonalnie w spór. Tylko znowu – ta decyzja musi zostać zaaprobowana przez oboje partnerów. Ciągnięcie drugiej połówki za uszy, pasek od spodni czy wymykającą się rękę nic nie da. Jeżeli partner nie zrozumie, że terapia jest Wam obojgu potrzebna, trudno będzie posunąć się naprzód. A chyba o to chodzi, prawda?

I jeszcze jedna uwaga – lepiej w swoje sprawy nie angażować bliskich. Nie mają oni odpowiedniego dystansu ani wiedzy, by wspomóc Waszą walkę o lepsze jutro. Trzeba kierować się przede wszystkim swoim rozsądkiem, a nie ulegać namowom innych. Owszem, warto posłuchać dobrej rady, ale mimo wszystko, lepiej gdy sformułuje ją fachowiec, a nie siostra, teściowa, kuzyn, kolega z pracy.

Te osoby zazwyczaj znają sytuację tylko z perspektywy jednego z partnerów, dodatkowo są z jedną ze stron silniej związani – nie przerzucajmy na nich naszych problemów i nie oczekujmy, że je za nas rozwiążą. To prosta droga do rezygnacji nie tylko z partnera, ale także z bliskich nam osób. Bo gdy sprawy ułożą się nie po naszej myśli, do kogo będziemy mieć żal? Tak, zazwyczaj nie do siebie, choć sami przede wszystkim powinniśmy odpowiadać za to, co dzieje się w naszym życiu.

Czas

Na wszystko potrzebny jest czas. Nie oczekujmy, że problemy, które czasami
nawarstwiały się latami, zostaną natychmiast rozwiązane. Dawne urazy, ale też przekonania są w nas silnie zakorzenione. Niełatwo przyznajemy się do własnych win przed samym sobą, a co dopiero przed tą drugą stroną. Zwłaszcza jeśli nadal nie rozumiemy, że chodzi o wspólne dobro, a nie jednostkową wygraną. Wyciągajmy do siebie rękę raz za razem, doceniajmy drobne gesty i z optymizmem patrzmy w przyszłość. Czarnowidztwo, choć kuszące, na pewno nie pomoże uporać się z kryzysem.

Spędzajmy także ten czas wspólnie. Na tym, co kiedyś sprawiało nam radość. Przypomnijmy sobie, co nas w tej drugiej osobie zafascynowało, na co czekaliśmy z niecierpliwością, a odrzućmy to, co rani i wywołuje niesmak. Pomyślmy, co jeszcze wspólnie możemy osiągnąć? Jakie nowe cele czekają na nas? W jaki sposób możemy razem z radością witać każdy kolejny dzień. Gdy przepracujemy najtrudniejsze sprawy, może odkryjemy siebie na nowo? I z kryzysu wyjdziemy wzmocnieni, pewniejsi siebie, drugiej osoby, uczucia nas z nią łączącego.

Przeczytaj także: Co zrobić, aby poprawić relacje w związku?

Zdjęcie: Storyblocks

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kinga Gąska
Wierzy w moc słowa, uważa, że na świecie jest sporo zła do opisania, a ludziom warto dodawać otuchy lub przynajmniej skłaniać ich do uśmiechu. Z książkami jest związana od zawsze. Zadebiutowała powieścią „Miłość aż po rozwód”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Filia. Pracuje jako nauczycielka i redaktorka. Jest wegetarianką, miłośniczką zwierząt, szczególnie kotów, a w ramach odstresowania biega. (Lub mieli kawę, którą uwielbia i pija nałogowo.)

Jak dobrać nawilżający krem do twarzy?

Skóra twarzy wymaga szczególnego nawilżenia. Nieodpowiednia pielęgnacja, dieta, i działanie czynników zewnętrznych przyczyniają się do przesuszania cery. Dlatego w codziennej pielęgnacji twarzy najważniejsze jest jej odpowiednie nawilżenie. Niezbędnym kosmetykiem, który pomoże nam w dbaniu o naszą skórę, jest nawilżający krem do twarzy.
  • Jagoda Jasińska - 24/03/2020
kobieta nakłada na twarz krem

Najważniejszy jest skład

Dobry nawilżający krem do twarzy powinien mieć skuteczny, naturalny skład o właściwościach wiążących wodę w naskórku. Odpowiednio dobrane składniki sprawią, że warstwa lipidowa naskórka zostanie odbudowana, co zapobiegnie utracie wilgoci i odparowywaniu wody. Jeżeli nawilżający krem do twarzy będzie regularnie stosowany, skóra twarzy będzie także bardziej elastyczna i odporna na uszkodzenia.

Substancje aktywne, które zawiera nawilżający krem do twarzy, dzielą się na emolienty i humektanty. Pierwsza grupa składników odpowiada za natłuszczenie cery. Ich obecność w kremie powoduje, że skóra zachowuje swoje naturalne nawilżenie. Ponadto emolienty zapobiegają wnikaniu do skóry substancji szkodliwych, wspierają jej naturalne funkcje i przyspieszają regenerację. Humektanty wiążą w skórze wodę na stałe i zatrzymują w niej wodę z otoczenia.

Nawilżający krem do twarzy powinien zawierać wazelinę, która sprawi, że woda nie odparuje z powierzchni skóry, a nasza cera będzie miękka i wygładzona. W skład kremu powinny także wejść parafina ciekła, tłuszcze roślinne (np. masło shea, masło kokosowe, olej jojoba, olej migdałowy), tłuszcze zwierzęce i kwasy tłuszczowe (np. kwas stearynowy, kwas mlekowy), kwas hialuronowy czy sok z aloesu. Pożądanym składnikiem jest także wosk pszczeli, który ma działanie antybakteryjne, antyoksydacyjne oraz sprawia, że skóra staje się elastyczna.

Krem nawilżający do twarzy podstawą pięknej i zdrowej cery

W trosce o naszą cerę przy zakupie kremu powinnyśmy kierować się jego składem. Jeżeli nasza skóra jest wrażliwa, pozbawiona blasku i odwodniona, najlepszym kosmetykiem dla niej będzie krem do twarzy nawilżający Hyalurogel od marki Mixa. HYALUROGEL krem intensywnie nawilżający zapewni naszej skórze nawilżenie na 24 godziny. Skład produktu został wzbogacony o kwas hialuronowy, który jest zdolny wiązać tysiąc razy więcej wody niż sam waży. Kosmetyk dzięki glicerynie zapewni intensywne nawilżenie, natłuszczenie i wzmocnienie bariery ochronnej. Nawilżający krem do twarzy Mixa ochroni skórę przed wysuszeniem i czynnikami zewnętrznymi. Cera zostanie intensywnie odżywiona i ukojona. Kosmetyk ma wodno-żelową konsystencję, dzięki czemu szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jagoda Jasińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail