Czego szukasz

Cieszę się, że mogę tu wychowywać dzieci – historia Kasi z Prowansji

Na co dzień mieszkamy w Prowansji, ale jedną nogą jesteśmy wciąż w Barcelonie, bo przynajmniej raz w miesiącu odwiedzamy Hiszpanię, skąd pochodzi mój partner i gdzie urodziły się nasze bliźniaki. Do Francji przyjechaliśmy w związku z projektem, przy którym pracuje firma mojego partnera, a teraz także moja. Może to nie jest praca moich marzeń, ale bardzo cenię sobie panujące tu warunki kids friendly, a brak kreatywnej pracy odbijam sobie na blogu, który prowadzę od jakiegoś czasu – Kids&Go – mówi Kasia – nasza kolejna bohaterka cyklu #mama za granicą.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 30/05/2018

Kasiu, z partnerem i dwójką dzieci mieszkasz na południu Francji, w Prowansji. Co Cię tam sprowadziło?

Do Francji przyjechaliśmy w związku z projektem, przy którym pracuje firma mojego partnera, a od jakiegoś czasu i moja. To ogromna międzynarodowa inwestycja – ITER, w którą zaangażowane są m.in UE, Indie, Japonia, Chiny, Rosja. Mieszkamy na prowincji, w małym miasteczku, ale dzieci w przedszkolu mają koleżanki i kolegów z całego świata.

W Polsce i w Hiszpanii pracowałam w komunikacji i marketingu. Do Barcelony wyjechaliśmy razem, gdy mój partner skończył projekt w Polsce. W Prowansji bez idealnej znajomości francuskiego, nie udało mi się znaleźć pracy w mojej branży.

Tak wygląda Południe Francji, w Paryżu przypuszczam, jest trochę łatwiej. Po 2,5 latach z dziećmi, gdy w końcu dostałam miejsce w żłobku na 3 całe dni i już się zabierałam do rozpoczęcia działalności freelance zwolniło się miejsce przy projekcie w dziale zakupów i kontraktów.

Skorzystałam z okazji ze względu na język, poza tym miałam ogromne pragnienie wrócić do pracy, nawet jeśli nie byłaby to praca marzeń. Wciąż tu pracuję. Jestem coraz mniej zadowolona, ponieważ po prostu tu się nie realizuję. Prawda jest taka, że trzymają mnie przyjazne warunki bardzo kids friendly.

Jeśli potrzebuję więcej dni wolnego, biorę urlop bezpłatny. Brak pracy kreatywnej odbijam sobie na blogu, który prowadzę od jakiegoś czasu. Kids&Go (www.kidsandgo.pl), to przewodnik i inspiracje z miejscami idealnymi na wypady z dziećmi.

Głównie opisuję nasze okolice, Katalonię i La Manchę, do których często jeździmy, ale także wszystkie te miejsca, do których docieramy. Bo prawda jest taka, że nie potrafię usiedzieć w miejscui od pierwszych miesięcy życia nasze dzieci gdzieś jeżdżą. Nie bez znaczenia jest także nasza sytuacja rodzinna

Zatem swoje pierwsze doświadczenia jako mama zdobywałaś w Hiszpanii. Stamtąd też pochodzi Twój partner. Jakie to były doświadczenia? Zwłaszcza, że zostałaś mamą bliźniąt, więc wszystko przeżywane podwójnie 🙂

Jak najbardziej pozytywne. Byłam oczywiście wszystkim bardzo przerażona, ale fantastyczne podejście lekarzy dodawało mi otuchy. Do tego akurat się tak złożyło, że w moim dziale były to już kolejne bliźnięta, więc miałam bardzo dużo wsparcia ze strony koleżanek i kolegów w pracy.

Chyba najlepsze, co wyniosłam z tamtego okresu to podejście moich dwóch ginekolog. Bardzo uspokajające z jednej strony, z ogromną dawką empatii z drugiej.

#mama za granicą

Jak wygląda opieka nad przyszłą mamą w Hiszpanii? A potem opieka nad świeżo upieczoną mamą i jej dziećmi?

Zarówno publiczna, jak i prywatna służba zdrowia w Hiszpanii jest na bardzo wysokim poziomie, jednym z najwyższych w Europie. Przed i w czasie ciąży korzystałam z prywatnej, jest po prostu wygodniej.

Dodatkowe ubezpieczenie to niewielki wydatek miesięcznie dający dostęp do najlepszych szpitali i specjalistów. Często pracownicy dostają takie ubezpieczenie od firm. Gdy tylko minęły pierwsze 12 tygodnie ciąży, moja doktor przekazała mnie w ręce specjalistki od wieloraczków, co napawało mnie spokojem. W ramach ubezpieczenia korzystałam także ze szkoły rodzenia.

Już po porodzie obowiązują cykliczne wizyty u pediatry. Tu już korzystałam z państwowej służby zdrowia ze względu na szczepienia. Mieliśmy wspaniałą pediatrę. Bardzo mi się podobało jej podejście – nie należy się trząść ani nad dziećmi ani nad dietą mamy.

Podobnie przy rozszerzaniu diety maluchów nie ma ceregieli. Od początku łączy się różne owoce, w tym pomarańcze. Dzieci się nie przegrzewa, żadnych czapeczek czy nadmiaru innych otulaczy. Od pierwszych tygodni życia dzieci biorą udział w życiu społeczności, czyli dużo wyjść i życia na zewnątrz domu 🙂

Z jakich przywilejów mogą korzystać kobiety w ciąży i po urodzeniu dziecka w Hiszpanii?

Urlop jest bardzo krótki, tylko 16 tygodni plus dwa tygodnie więcej w przypadku bliźniąt. Do tego oczywiście mamy dodają wakacje i łączą godziny wolnego na karmienie piersią. Można wziąć bezpłatny urlop wychowawczy, maksymalnie 3 lata. Po tym okresie firma ma obowiązek przyjąć mamę do pracy, nawet jeśli jej stanowisko jest zajęte.

Na jakie urlopy i zasiłki może liczyć młoda mama, czy jeszcze kobieta oczekując dziecka?

W czasach rządów socjalistów każde nowonarodzone dziecko otrzymywało 2.500 euro. Kryzys zabrał tę pomoc, ale zostawił przy narodzinach wieloraczków. Już nie na każde dziecko, tylko na poród. Także lokalne rządy przyznają swoje becikowe. Gdy urodziły się nasze bliźniaki otrzymaliśmy niewielkie becikowe od rządu Katalonii i wypłacono je po roku z uwagi na problemy finansowe regionu.

Wszystkie mamy pracujące otrzymują 100 euro miesięcznie na każde dziecko poniżej 3 roku życia. Jest to rodzaj ulgi podatkowej, którą można otrzymać w postaci miesięcznej wypłaty.

Od 4,5 roku mieszkasz w Prowansji i wspomniałaś, że bardzo cenisz sobie, że właśnie tu możesz wychowywać swoje dzieci? Dlaczego?

Powtarzam to chyba codziennie, to jest najlepsze miejsce na świecie do wychowywania małych dzieci. Chociaż zawsze lubiłam duże miasta, teraz delektuję się życiem na prowincji. A gdy zatęsknię za miastem, wsiadamy w samochód i jedziemy do Marsylii. Często także jeździmy do Barcelony.

Wracając do naszych okolic, po pierwsze zanieczyszczenie powietrza wynosi 0! Do tego mamy tu w miarę łagodny klimat i wynik jest taki, że w tym sezonie zimowym nie byliśmy z dziećmi ani razu u lekarza. Antybiotyki w całym swoim życiu dzieci brały może 3-4 razy. Jest to dla mnie bardzo ważny aspekt w ich rozwoju.

Mieszkamy w przepięknym miejscu i w wolnych chwilach aktywnie spędzamy czas na wędrówkach po górach lub zwiedzając okoliczne miasta i miasteczka. Na wyciągnięcie ręki mamy góry, jeziora, kawałek dalej morze. Jestem zwolenniczką tezy, że aktywne dzieci to radosne dzieci i staramy się to praktykować.

Oczywiście nasza sytuacja jest wyjątkowa ze względu na projekt, przy którym pracujemy. Bardzo sobie cenię możliwość wysyłania dzieci do międzynarodowej szkoły, gdzie od najmłodszych lat obcują z najróżniejszymi kulturami.

Z jakich praw i przywilejów może korzystać mama we Francji?

Przez pierwsze lata dziecka mamy mogą liczyć na zasiłki, jeśli udowodnią, że zrezygnowały z pracy zawodowej na rzecz pozostania w domu z maluchem. Jednak pracujące mamy nie mają specjalnych ulg. W ciągu roku można wziąć do 5 dni wolnego na dziecko poniżej 1 roku i 3 dni na starsze. Poza tym wiele kobiet redukuje godziny pracy, żeby mieć wolną środę.

Jak wygląda opieka nad dziećmi? Gdzie przebywają najczęściej dzieci w czasie gdy rodzice są w pracy (żłobek, niania, przedszkole, kluby malucha)?

Prawda jest taka, że we Francji na początku rodzicom jest trudno. Do żłobka należy zapisać się jeszcze w ciąży. Jest ich bardzo mało. Państwo wspiera system żłobków domowych, prowadzonych przez tzw. assistantes maternelles, popularnie nazywanymi nunu. Aby zostać opiekunką trzeba przejść szkolenie zakończone egzaminem oraz mieć odpowiednio wyposażone mieszkanie.

Praca opiekunek jest nadzorowana przez koordynatorki. Mogą w czasie godzin pracy w każdej chwili przyjść na kontrolę. Nunus w zależności od warunków mogą opiekować się nawet kilkorgiem dzieci. Mają własne lokale, do których zabierają dzieci i tam organizują im różne zajęcia.

Oczywiście opieka nunu wychodzi dużo drożej niż żłobek. Oprócz wynagrodzenia netto opiekunki, należy odprowadzić odpowiednie składki do tutejszego ZUS- u. Część wydatków można odpisać od podatku.

My pierwszy żłobek dostaliśmy na godziny, najpierw dwa, a z czasem trzy przedpołudnia w tygodniu. Po przeprowadzce do mniejszego miasteczka dostałam 3 dni, a gdy zaczęłam pracować 4 dni.

W każdym mieście i miasteczku są także miejsca, do których rodzice mogą przyjść z dziećmi pobawić się. Na miejscu są wykwalifikowani wolontariusze, z którymi można pogawędzić o rozwoju dziecka i różnych wątpliwościach i obserwacjach.

Zanim zaczęłam pracę, często korzystałam z tych miejsc. Ponieważ te osoby są bardzo nastawione na kontakt z rodzicami, z uwagą wysłuchiwały mojego dukania o podwójnym macierzyństwie. Języka uczyłam się dopiero na miejscu, po przyjeździe do Francji. Na Południu z angielskim jest słabo, więc nie za bardzo miałam możliwość kontaktu z innymi mamami.

Gdy tylko dziecko kończy 3 lata rozpoczyna naukę w przedszkolu. Przedszkola są wpisane w system szkolnictwa, są to tzw ecoles maternelles. Nie są obowiązkowe, ale chyba nie ma dziecka, które nie chodziłoby do przedszkola. W przedszkolu obowiązuje kalendarz szkolny.

Nabór odbywa się w marcu dla dzieci kończących 3 lata w danym roku. Występuje rejonizacja, oczywiście istnieją także przedszkola przy szkołach prywatnych. Zajęcia zaczynają się we wrześniu i trwają do początku lipca. Poza tym nie ma zajęć w środy! Ani w przedszkolu ani w szkole podstawowej. Co wtedy? Pracujący rodzice zostawiają dzieci w centrum prowadzonym przez ratusz. W środy odbywają się wszelkiego typu zajęcia, na które trzeba jednak dzieci dowozić.

Ja zredukowałam godziny pracy i środy mam wolne. To taki nasz dzień – spędzamy leniwy ranek w domu, a od południa zaczyna się jeżdżenie. Biorę jeszcze dzieci zaprzyjaźnionych rodzin i robię tour de France – chłopcy na piłkę, dziewczynki na gimnastykę, a potem wszyscy razem na judo.

W międzyczasie przerwa na park lub zimą na zabawę w domu i podwieczorek. Bardzo to lubię i jestem szczęśliwa, że nie umyka mi dzieciństwo moich maluchów. To niesamowita historia spędzać popołudnie z roześmianymi, rozbawionymi pięciolatkami. Dla nich to frajda mieć taki inny dzień, a ja się cieszę ich radością.

Jak pracodawcy wspierają rodziców? Jakie mają obowiązki wobec rodziców, a na jakie jeszcze dodatkowe przywileje może liczyć rodzic/mama?

We Francji cały system opieki społecznej jest zorganizowany tak, żeby pomagać rodzinie. Tak więc to państwo, a nie pracodawcy dbają o rodziny. Na każde dziecko przysługuje miesięczny zasiłek, którego wysokość zależy od zarobków rodziny. Dodatkowo rodziny o skromniejszych zarobkach mogą liczyć na dopłaty do półkolonii, wyjazdów na wakacje i mnóstwo innych pomocy, o których pewnie nie wiem.

W dużych firmach pracownicy mają wiele przywilejów związanych z dodatkowymi dniami wolnymi tzw RTT. To skomplikowany system przeliczania godzin przepracowanych ponad 35 tygodniowej normy na dni wolne. Mnie nie dotyczy, ponieważ mam umowę na 35 godzin. Zupełnie naturalne jest to, że wiele kobiet nie pracuje w środy.

Kolejny przywilej rodziców to rozliczenie z fiskusem. Po pierwsze od podatku odlicza się wydatki związane ze żłobkiem, świetlicą itp. Dochody rodziny, dotyczy to także związków partnerskich, dzieli się na ilość osób mieszkających pod jednym dachem. Osoby bezdzietne płacą więc większy podatek niż rodzice.

Za co jeszcze cenisz sobie bycie mamą we Francji i co przeniosłabyś na nasz polski grunt?

Jest tyle rzeczy, które mi się tu podobają. Przede wszystkim sposób, w jaki się traktuje dzieci. Bardzo po partnersku, od najmłodszych lat. To widać wszędzie, na placach zabaw, w salach zabaw – dorośli dużo z dziećmi rozmawiają i tłumaczą zamiast nakazywać i zakazywać.

Od najmłodszych lat zaszczepia się zasady dobrego wychowania. Francuzi może nie są najbardziej serdecznym narodem, ale na co dzień są bardzo uprzejmi, co powoduje, że po prostu jest miło – w sklepie, urzędzie i na poczcie. Dzieci od najmłodszych lat chłoną tę uprzejmość.

Od momentu pójścia dzieci do przedszkola, życie rodzinne jest bardzo ułożone i można sobie śmiało radzić bez wsparcia dziadków czy innej rodziny. Godziny zajęć są wszędzie takie same 8.30-11.30 i 13.30-16.30. W przerwie na obiad można zabrać dziecko do domu lub wykupić obiady w szkole.

Do tego jest możliwość zostawienia dzieci w świetlicy przed zajęciami i po zajęciach do 18.15. Wszystko to za symboliczną opłatą. Ja na początku miałam wyrzuty sumienia, że dzieci spędzają tyle czasu w przedszkolu. Ale gdy czasami przyjeżdżam po nie wcześniej i zaczynają mi płakać, że po co już przyjechałam, to myślę sobie, że chyba nic złego im się nie dzieje. Uwielbiają przedszkole.

Pamiętam, że gdy przyjechała do nas moja mama i zaprowadzałyśmy maluchy na zajęcia w poniedziałek po feriach jesiennych, stwierdziła, że nigdy jeszcze nie widziała dzieci idących do szkoły/przedszkola w podskokach, a tak to dosłownie wyglądało.

Poza tym jestem zachwycona ofertą zajęć dla dzieci od momentu rozpoczęcia przedszkola. To kolejna machina systemowa, która działa tutaj świetnie. Wszystko opiera się na stowarzyszeniach, które otrzymują dopłaty z budżetu państwa. Dzieci, ale także dorośli, mają więc dostęp do profesjonalnie prowadzonych zajęć za niewielkie pieniądze. W naszym małym miasteczku można uprawiać prawie wszystkie możliwe sporty, może z wyjątkiem hokeja i łyżwiarstwa, bo nie ma lodowiska. Ale całą resztę jak najbardziej. Korzystamy z tego pełnymi garściami 🙂

Podoba mi się także system wakacji. Już od przedszkola obowiązuje ten sam system, co w szkołach, czyli 2 tygodnie wolnego co 2 miesiące. I tak mamy wakacje na Wszystkich Świętych, Boże Narodzenie, ferie zimowe i 2 tygodnie ferii wiosennych. Wakacje letnie zaczynają się przez to trochę później niż w Polsce.

Dlaczego to lubię? Bo lubię wyjeżdżać i wakacje dzieci są świetnym pretekstem do bliższych i dalszych wypadów. Ale ponieważ nie mamy aż tyle dni urlopu, resztę czasu dzieci spędzają na półkoloniach, które organizuje ratusz. Oczywiście w bardzo atrakcyjnych cenach. Im starsze dzieci, tym oferta półkolonii jest większa i można wybrać tzw. staże zgodne z zainteresowaniami. To, co mnie osobiście odpowiada, to ogromny wybór zajęć sportowych.

No i nie można zapomnieć o wolnych środach, które bardzo sobie cenię. Przy naszym trybie życia dzieci nie chodzą za wcześnie spać, bo inaczej nie widziałyby praktycznie swojego taty w tygodniu, taki dzień przerwy dobrze im robi.

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: archiwum Katarzyny.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Kiedy kobiety wspierają kobiety, czyli o grupach biznesowych w firmie

„Angażując się, wzmacniamy pozycję kobiet w firmie i pokazujemy, że mamy głos, którego możemy używać do promowania zagadnień istotnych dla kobiet na forum firmy” – tak o swoich działaniach mówią członkinie lokalnej grupy [email protected] działającej w firmie Franklin Templeton i opowiadają o swoich projektach, które angażują różne grupy pracowników w firmie dając wszystkim wiele satysfakcji, która jest tak ważna w pracy.
  • Agnieszka Kaczanowska - 25/06/2019
Zespół Women@FTI w Poznaniu

Jaki jest cel grupy [email protected]? Jak powstała?

Grupa [email protected] Poznan Chapter Council to lokalny oddział globalnej grupy [email protected] Formalnie jest to przykład tzw. business resource group – oddolnej inicjatywy współtworzonej przez pracowników. W organizacji, której jesteśmy częścią, istnieje wiele takich grup. Łączą one osoby o wspólnym pochodzeniu etnicznym, orientacji seksualnej, wartościach – dzięki wspólnym celom i inicjatywom umożliwiają rozwój osobisty i zawodowy, a także wpływają pozytywnie na środowisko pracy.

Nasze cele skupiają się wokół propagowania i umacniania idei równouprawnienia. Istniejemy, by promować dobre praktyki w zakresie różnorodności i równouprawnienia w miejscu pracy oraz budować przestrzeń, w której wszyscy pracownicy będą mogli osiągnać swój zawodowy potencjał bez względu na płeć czy wiek. Wierzymy również w politykę otwartych drzwi.

Warto podkreślić, że swoimi działaniami wspieramy inicjatywy zarówno firmowe, jak i lokalne. Jako grupa zobowiązujemy się bowiem do utrzymywania relacji i wspierania lokalnej społeczności, czego przykładem może być m.in. nasze wsparcie dla akcji Shoebox[1].

Jak działa Wasza grupa? Jak często się spotykacie? Jak ustalacie cele?

Ponieważ pracujemy w oddziale Franklin Templeton w Poznaniu, swoje działania koncentrujemy właśnie tutaj. Nie oznacza to jednak, że nie współpracujemy z innymi biurami. Dla przykładu, ostatnio wspierałyśmy również powstanie grupy w Hajdarabadzie w Indiach, dzieląc się naszym lokalnym know how i wskazówkami. Współtworzymy także globalny program działań z koleżankami z USA, Kanady, Wielkiej Brytanii, Indii, Australii i innych krajów. Można więc powiedzieć, że cele – oczywiście w oparciu o politykę różnorodności firmy – ustalamy wspólnie.

Jako grupa spotykamy się raz w miesiącu. Częstotliwość spotkań zmienia się w zależności od tego, nad czym aktualnie pracujemy – organizacja bardziej skomplikowanych przedsiewzięć wymaga częstszych kontaktów. Oprócz tego oczywiście rozmawiamy ze sobą i wymieniamy się pomysłami. Do codziennej komunikacji wykorzystujemy wewnętrzne kanały, za ich pośrednictwem prowadzimy również akcje promocyjne.

Jak powiedziała Madeleine Albright „W piekle jest specjalne miejsce dla kobiet, które nie wspierają innych kobiet”. Dlaczego kobiety powinny się trzymać razem?

Kobiety stanowią w naszej firmie większość pracowników – mimo licznych obowiązków w życiu prywatnym i zawodowym, są bardzo aktywne w wielu obszarach. Chcemy tą aktywność zarówno propagować, jak i wspierać poprzez dedykowane wydarzenia i networking.

Uważamy, że kobiety powinny trzymać się razem. Mimo tego, że pracujemy w firmie, w której w Polsce większość stanowią kobiety (także na stanowiskach kierowniczych) ważnym jest, aby istniała grupa, której założenia wspierają utrzymanie równowagi. Kobiety to nadal grupa, która podlega społecznie krytyce zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym. Bardzo często kobiety narażone sa na komentarze oceniające ich decyzje, np. o powrocie do pracy (zbyt wczesnym, zbyt późnym) posiadaniu lub nie posiadaniu dzieci, byciu nadambitną lub zbyt mało ambitną, agresywną lub zbyt uległą. Dlatego tak ważne jest zajęcie się tym tematem – nie tylko tym, jak są postrzegane, ale też jak widzą same siebie – i tworzenia przestrzeni dla dialogu.

Opowiedzcie proszę na przykładzie, czym grupa się zajmuje.

Można powiedzieć, że grupa to przede wszystkim platforma wymiany doświadczeń i początek dla wspólnych inicjatyw organizowanych zarówno wewnątrz, jak i poza firmą. To również reprezentowanie głosu kobiet w radzie Diversity and Inclusion, która skupia się na propagowaniu i pielęgnowaniu idei różnorodności w naszej organizacji.

Z racji, że wydarzenia tworzą, promują i koordynują pracownicy, przyjmują one różną skalę i format.  Codzienna działalność to między innymi organizacja i udział w wydarzeniach charytatywnych, sesje poświęcone rozwojowi zawodowemu i osobistemu, mentorskie spotkania z liderami i specjalistami, tworzenie i facylitowanie grup dyskusyjnych, organizacja sesji z przedstawicielami działu HR na temat praw kobiet w ciąży i inne. Jednym z ostatnich naszych osiągnięć był marcowy Women’s Focus Month – całomiesięczna inicjatywa złożona z kilkunastu wydarzeń, towarzysząca obchodom Międzynarodowego Dnia Kobiet, odbywającego się pod hasłem Balance for Better.

[1] Celem akcji jest pomoc potrzebującym kobietom szukającym schronienia w ośrodkach pomocy, domach samotnej matki etc.

Co jest potrzebne, aby taka grupa powstała? Macie jakiś budżet na działania?

Przede wszystkim potrzebna jest inicjatywa i grupa zmotywowanych osób, które są gotowe wygospodarować swój czas na działania. Ponieważ oddziały grupy działały już wcześniej w innych, globalnych lokalizacjach naszej firmy, powstanie jej oddziału w Poznaniu było o tyle łatwiejsze. Dzięki międzynarodowym kontaktom mamy możliwość wymiany doświadczeń i wzajemnie napędzamy się do działania.

Większość aktywności, które podejmujemy nie wymaga budżetu – cenną walutą są tu jednak czas, wiedza i umiejetności osób zaangażowanych. Pomimo, że nie mamy stałego budżetu, udaje nam się zorganizować wsparcie finansowe na niektóre inicjatywy. W ramach Miesiąca Kobiet dzięki takiemu wsparciu mogłyśmy zorganizować warsztaty z samoobrony oraz warsztaty znajomości praw opieki okołoporodowej. Jak w każdym projekcie, działania poprzedzone były etapem planowania i budowania business case dla naszego pomysłu.

Co daje Wam zaangażowanie w działania grupy?

Tworzymy grupę, która jest zróżnicowana pod kątem prywatnym i zawodowym, co tylko pokazuje, że jesteśmy otwarte na współpracę z różnymi środowiskami. Angażując się, wzmacniamy pozycję kobiet w firmie i pokazujemy, że mamy głos, którego możemy używać do promowania zagadnień istotnych dla kobiet na forum firmy. Mamy realny wpływ na środowisko, w którym pracujemy. To ogromna satysfakcja!

Co Wy (każda z osobna) zyskujecie dzięki zaangażowaniu w działania grupy?

Magda: Będąc częścią takiej grupy, każda z nas ma możliwość nabycia nowych umiejętności, perspektywy oraz kontaktów – znajdujemy się na różnych etapach życia zawodowego i prywatnego, wiec dzięki pracy w tej grupie uczymy się od siebie wzajemnie.

Marta: Udział w tej grupie to dla mnie przede wszystkim szansa na networking, wymiana doświadczeń, spojrzenie na pewne tematy z nowej perspektywy, czyli ogólnie rzecz ujmując samorozwój. Dla osób, które na co dzień nie mają takich możliwości udział w grupie może być też okazją do podszkolenia umiejętności liderskich i zarządzania projektami.

Julia: Poczucie, że wspieram grupę, której wartości są zbieżne z moimi osobistymi wartościami i że mogę mieć wpływ na to, jak wyglądają relacje firmy z pracownikami. Cieszę się, że mogę dzielić się także własnymi doświadczeniami związanymi z macierzyństwem i powrotem do pracy, łączeniem życia zawodowego z rodzinnym. Być może moje doświadczenia będę dla kogoś pomocne/pożyteczne, i to już mi daje dużą satysfakcję.

Ola: Angażowanie się w działalność i przewodnictwo grupie daje mi satysfakcję – czuję, że mam realny wpływ na to, w jakim środowisku pracuję. Cieszę się jednocześnie, że spotykam na swojej drodze osoby, które myślą podobnie, wyznają podobne wartości i mają podobne zainteresowania. Działalność [email protected] to także nieocenione kontakty, ekspozycja na doświadczenie innych oraz okazja do wykorzystywania własnych umiejętności i budowania własnej marki.

Bardzo dziękuję za rozmowę! I serdecznie gratuluję efektów Waszej pracy!

Szukasz pracy w Poznaniu? Zobacz profil Franklin Templeton w Bazie Pracodawców Przyjaznych Mamie >

Albo odwiedź od razu stronę Franklin Templeton w Poznaniu!

Zdjęcia: własność Franklin Templeton

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  

Zmiana pracodawcy w czasie urlopu wychowawczego? Te 3 zasady musisz znać!

Pojawienie się w rodzinie dziecka jest niewątpliwie katalizatorem zmian w życiu jego rodziców – i to także zmian zawodowych. Zmiana pracodawcy w trakcie korzystania przez rodzica z urlopu wychowawczego jest jak najbardziej możliwa. Należy jednak pamiętać o kilku kluczowych zasadach.
  • Daria Milewska - 24/06/2019
mama z córeczką na rękach

Zmiana pracodawcy w czasie urlopu wychowawczego

Zasada nr 1: Łączenie pracy z urlopem wychowawczym jest zasadniczo dopuszczalne

Kodeks pracy dopuszcza łączenie korzystania przez rodzica z urlopu wychowawczego z pracą na rzecz dotychczasowego lub innego pracodawcy albo z inną działalnością, a także nauką lub szkoleniem.

Takie połączenie rodzicielstwa z pracą zawodową nie może jednak wyłączać możliwości sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem przez pracującego lub szkolącego się rodzica. W przeciwnym razie, pracodawca, u którego rodzic korzysta z urlopu wychowawczego, może pracownika z urlopu odwołać argumentując, że korzysta on z niego niezgodnie z celem urlopu wychowawczego.

Co jeśli nie stawię się w pracy po odwołaniu z urlopu wychowawczego?

Jeżeli pracownik nie stawi się w pracy po odwołaniu z urlopu, istnieje ryzyko, że pracodawca uzna to za ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych i rozwiąże z pracownikiem umowę o pracę bez zachowania okresu wypowiedzenia (czyli wręczy mu tzw. dyscyplinarkę).

Trudno określić z góry jaka działalność, czy jaki wymiar czasu pracy zawodowej będą zgodne z celem urlopu wychowawczego. Intuicyjnie można założyć, że studia podyplomowe, które odbywają się raz na dwa tygodnie w weekendy albo np. praca, polegająca na udzielaniu korepetycji popołudniami 2-3 dni w tygodniu, będą mieściły się w zakresie dopuszczalnym przez Kodeks pracy.

Natomiast przed podjęciem stałej pracy chociażby na pół etatu należałoby rozważyć, czy w takim przypadku sprawowanie osobistej opieki nad dzieckiem nadal będzie głównym zajęciem pracującego rodzica.

Zasada nr 2: W trakcie urlopu wychowawczego pracownik może rozwiązać umowę o pracę

Wiedza o tym, że pracownik w trakcie urlopu wychowawczego jest w pewnym stopniu chroniony przed wypowiedzeniem umowy o pracę jest dosyć powszechna. Natomiast należy pamiętać, że taka ochrona działa w jedną stronę – to pracodawca jest ograniczony w możliwości wypowiedzenia pracownikowi na urlopie wychowawczym umowy o pracę (nie jest to jednak całkowicie niedopuszczalne). Takiego ograniczenia nie doznaje jednak pracownik. Może on swobodnie w trakcie urlopu wychowawczego umowę rozwiązać za wypowiedzeniem lub za porozumieniem stron, jeśli pracodawca wyrazi zgodę na porozumienie.

Jeżeli w trakcie urlopu wychowawczego nie dojdzie do rozwiązania umowy o pracę, po urlopie wychowawczym pracownik wraca do pracy na dotychczasowym stanowisku, a jeżeli nie jest to możliwe, na stanowisku równorzędnym z zajmowanym przed rozpoczęciem urlopu lub na innym stanowisku odpowiadającym jego kwalifikacjom zawodowym.

Zasada nr 3: Zgromadzony dotychczas zaległy urlop wypoczynkowy „nie przechodzi” za pracownikiem do nowego pracodawcy

Rodzic korzystający z urlopu wychowawczego zazwyczaj gromadzi całkiem pokaźną liczbę dni zaległego urlopu wypoczynkowego. W przypadku zmiany pracodawcy w trakcie urlopu wychowawczego powstaje zatem pytanie w jaki sposób można te dni rozliczyć.

Należy pamiętać, że w przypadku klasycznej zmiany pracodawcy (tj. poprzez rozwiązanie dotychczasowej umowy z jednym pracodawcą i nawiązanie nowego stosunku pracy z innym), zaległy urlop „nie przechodzi” wraz z pracownikiem do nowego miejsca pracy.

Co z moim zaległym urlopem wypoczynkowym?

Pracownik zatem nie ma możliwości zwiększenia liczby dni urlopu wypoczynkowego u nowego pracodawcy, doliczając do puli urlopowej dni naliczonych w trakcie poprzedniego stosunku pracy. Takiemu pracownikowi należy więc wypłacić ekwiwalent za niewykorzystany urlop wypoczynkowy chyba, że pracownik wykorzysta urlop w naturze w okresie wypowiedzenia.

Tak się jednak nie stanie, jeżeli pracownik rozwiąże umowę o pracę z dotychczasowym pracodawcą w trakcie urlopu wychowawczego. Urlop wychowawczy bowiem w tym przypadku „wyprzedza” niejako urlop wypoczynkowy, co oznacza, że pracownik korzystający z urlopu wychowawczego nie może jednocześnie korzystać z urlopu wypoczynkowego.

Niemniej jednak, jeżeli pracownik przerwie lub zakończy urlop wychowawczy, wróci do pracy chociażby na jeden dzień i złoży w tym dniu wypowiedzenie umowy o pracę (lub takie wypowiedzenie w tym dniu złoży mu pracodawca), pracodawca będzie uprawniony do „zmuszenia” pracownika do wykorzystania zaległego urlopu wypoczynkowego w naturze w okresie wypowiedzenia. Tej decyzji pracodawcy pracownik nie będzie mógł się sprzeciwić.

Podsumowanie

Zmiana pracodawcy w trakcie urlopu wychowawczego nie jest niczym niespotykanym i nad wyraz skomplikowanym. Aby cały proces przeszedł możliwe bezproblemowo i nie spowodował dla żadnej ze stron negatywnych konsekwencji, należy pamiętać jednak o powyższych 3 zasadach.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Daria Milewska
Adwokat oraz mama kilkunastomiesięcznej Basi – absolutnego wulkanu energii. Prowadzi kancelarię adwokacką w Warszawie pod marką Milewska Legal. Wspiera od strony prawnej polskich i zagranicznych przedsiębiorców, a także fundacje i stowarzyszenia. Prywatnie miłośniczka podróży, zumby i języków obcych.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail