Czego szukasz

Być mamą, pracować i podróżować. Jak to można pogodzić?

Czy można podróżować po świecie kiedy ma się dwójkę małych dzieci i pracę na etacie? Co sprawia, że to jest możliwe? Jak przekonać pracodawcę do rocznego urlopu? I który pracodawca da gwarancję zatrudnienia po powrocie? Poznajcie historię Eweliny Marczewskiej, Senior HR Consultant w Franklin Templeton Investments, mamę dwójki dzieci i podróżniczkę!

  • Anna Łabno - Kucharska - 05/08/2019
Ewelina Marczewska z dziećmi

aktualizacja: 05.08.2019

Ewelino Twoja droga do Franklin Templeton Investments jest niezwykle ciekawa, możesz nam opowiedzieć, jak wyglądała Twoja rekrutacja?

Moja historia z Franklin Templeton Investments zaczęła się dość niestandardowo. Zanim trafiłam tutaj pracowałam w agencji rekrutacyjnej i dla wybranych firm prowadziłam rekrutacje na stanowiska specjalistyczne średniego oraz wyższego szczebla. Właśnie Franklin był jednym z moich klientów. Miałam to szczęście, że zanim zdecydowałam się aplikować na otwarte stanowisko dobrze wiedziałam na co się piszę ☺. W czasie pracy w agencji zdążyłam poznać firmę, standardy pracy, kulturę organizacyjną i wiedziałam, że dobrze się tutaj odnajdę. Natomiast, wbrew pozorom, moja droga do Franklina nie była taka prosta.

Kiedy pojawił się wakat w dziale HR, ja niestety nie mogłam aplikować ze względu na moją ówczesną sytuację rodzinną (związaną z koniecznością przeprowadzki do mojego rodzinnego miasta). Kiedy później, po przeprowadzce do Poznania, byłam zainteresowana zmianą pracy, akurat nie było wolnego stanowiska, na które mogłabym aplikować i tak się to wszystko rozmijało.

W końcu do trzech razy sztuka i… się udało. Wkrótce po urodzeniu mojej córki pojawiła się możliwość aplikowania do działu HR, nie zastanawiałam się ani chwili, wzięłam udział w procesie rekrutacyjnym i jestem tutaj ☺.

Opowiedz o swojej pracy. Czym zajmujesz się w Franklin Templeton Investments?

Moja praca każdego dnia wygląda inaczej i chyba to najbardziej w niej lubię. Pracuję w dziale Global Client Partnering, w którym na bieżąco udzielamy wsparcia z obszaru HR wszystkim naszym pracownikom zatrudnionym w Poznaniu i Warszawie, jak również ich przełożonym, którzy często znajdują się w innych lokacjach (za granicą).

Ewelina z całą rodzinką!

Praca wymaga bardzo częstego kontaktu z innymi osobami zarówno w języku polskim, jak i angielskim. Dużo czasu poświęcam na spotkania (te na miejscu, jak i te online). Moja praca polega w dużej mierze na doradzaniu i rozwiązywaniu bieżących problemów, wsparciu w zarządzaniu, prowadzeniu szkoleń, ale jest też w tym wszystkim trochę miejsca na tworzenie analiz, statystyk i bieżącą pracę procesową.

Pracujesz zawodowo i podróżujesz z całą rodziną. Być mamą, pracować i podróżować, jak to łączysz?

Podróżowanie od zawsze było moją pasją, chyba zaszczepioną przez rodziców. Od kiedy zaczęłam studia, każde wakacje spędzałam za granicą pracując, po to, żeby tak zarobione pieniądze wydać ponownie na podróże. Po wyjściu za mąż zaczęłam z moim mężem myśleć nad realizacją naszego największego marzenia i powoli nieśmiało zaczęliśmy planować dłuższą podróż dookoła świata… Potem, no właśnie… potem pojawiły się dzieci. Wydawałoby się, że to powinno dość skutecznie przekreślić nasze plany, a jednak wbrew pozorom stało się zupełnie odwrotnie.

Po tym jak pojawił się Gustaw, a potem Helena, czas nieubłaganie przyspieszył. Zorientowaliśmy się, że jeśli kiedykolwiek będziemy chcieli zrealizować nasze plany, to musimy zdążyć zanim dzieciaki pójdą do szkoły. Tym, (dość pragmatycznym) sposobem dzieci stały się w zasadzie naszą motywacją do realizacji tego planu. Zanim jednak rzuciliśmy się na głęboką wodę wcześniej zabieraliśmy dzieci na nasze normalne, 2 tygodniowe wakacje.

Przetestowaliśmy najpierw Europę, potem Azję i okazało się, że chyba (na szczęście) nasze dzieci otrzymały gen podróżowania we krwi od rodziców. To tylko utwierdziło nas w przekonaniu, że nie ma innego wyjścia, jak tylko zrealizować nasz plan. Spakowaliśmy się więc w dwa plecaki i wyjechaliśmy na 9 miesięcy.

Tak po prostu? Praca w międzynarodowej organizacji pomaga w wyjazdach?

Dzięki temu, że pracuje w takim miejscu, globalnej międzynarodowej organizacji, która skupia ludzi o różnych zainteresowaniach, wiedziałam, że mój pomysł, choć dość niestandardowy, nie wyda się zupełnie absurdalny. W ramach naszej firmy działają też globalne grupy pracowników, którzy podróżują i na forum dzielą się swoimi doświadczeniami oraz spostrzeżeniami. Bardzo fajne jest to, że mogę dzielić swoje zainteresowania z osobami z drugiego końca świata i wymieniać się informacjami.

Myślę, że człowiek, który może realizować swoje pasje i godzić je z obowiązkami zawodowymi jest zwyczajnie lepszym pracownikiem. Cieszę się, że jest otwartość i zrozumienie dla tego co robimy. Kiedy mówię, że jadę na urlop do Uzbekistanu nikt nie przewraca oczami ze zdziwienia.

Dla mnie największą wartością dodaną każdego, choćby najkrótszego wyjazdu, jest tak naprawdę czas spędzony z dziećmi. Przy pracy na pełen etat i obowiązkach domowych ten czas bardzo szybko ucieka. Gdzieś pomiędzy zawiezieniem dzieci na piłkę nożną, a zmywaniem naczyń, łapię się na tym, że mam tego czasu na co dzień dla dzieci zdecydowanie za mało.

Przy podróżach zupełnie zapominamy o obowiązkach. Odcinamy się od wszystkich stresujących czynników i po prostu spędzamy czas razem. Każda wyprawa dzięki nim zyskuje inny wymiar, np. w Birmie przy zwiedzaniu Pagod zawsze szukaliśmy Tajemniczego Zwoju Kung Fu Pandy. W Omanie, każdy odwiedzany meczet zamieniał się w zamek Sułtana. Dla tak małych dzieci tak naprawdę nie ma znaczenia czy czas spędzają nad jeziorem na Mazurach, czy na ryżowych tarasach na Filipinach. To co w tym czasie robimy daje im największą frajdę, a fakt, że przy okazji realizujemy swoje marzenia, jest tylko i wyłącznie na plus.

Ewelina Marczewska - być mamą, pracować i podróżować

W jaki sposób planujecie podróże? A może działacie spontanicznie?

To zależy, ale raczej spontanicznie. Jest mnóstwo miejsc, które chcielibyśmy zobaczyć. To, gdzie w danym momencie pojedziemy zależy przede wszystkim od budżetu jakim dysponujemy i bieżących promocji na bilety lotnicze. Mając już kupione bilety zawsze jesteśmy ograniczeni datami wyjazdu i powrotu. Planujemy co w tym czasie chcielibyśmy zrobić, zobaczyć, gdzie pojechać. Natomiast w trakcie wyjazdu jest to już realizowane dość spontanicznie.

Słucham o Twoich podróżach z dziećmi i pierwsze co przychodzi mi do głowy – poza zachwytem, to to: czy nie bałaś się o choroby, nie tylko tropikalne?

Oczywiście, że się bałam. W zasadzie boję się o nie cały czas, nawet będąc na miejscu, ale to chyba jest po prostu wpisane w macierzyństwo. Udaje mi się jednak jakoś swoje „strachy” oswoić. Do tematu zdrowia podchodzimy zadaniowo: do tej pory zawsze sprawdzam poziom opieki medycznej w krajach, do których jedziemy. Zawsze też dbamy o to, żeby przed wyjazdem wykupić odpowiednie ubezpieczenie i jeśli to konieczne, skonsultować się z lekarzem w sprawie ewentualnych dodatkowych szczepień.

Mamy jednak to szczęście, że nasze dzieci są generalnie zdrowe i naprawdę rzadko chorują. Podejrzewam, że mój zapał do podróżowania z dziećmi znacznie by spadł, gdyby połowę czasu w roku szkolnym spędzały w łóżku z przeziębieniem. Na szczęście do tej pory nie mieliśmy jakichś bardzo nieprzyjemnych doświadczeń. Ze wszystkich najbardziej egzotycznych krajów w jakich kiedykolwiek byliśmy, największe problemy zdrowotne u Gustawa przydarzyły nam się… w Barcelonie.

Ewelina Marczewska - być mamą, pracować i podróżować

Ewelino, a co zyskaliście dzięki wyjazdom i dalekim podróżom?

Oprócz całej tony magnesów wiszących na lodówce 😉 to chyba odpowiedź będzie dość standardowa: wspomnienia i poczucie spełnienia. Widzę też ogromną wartość dodaną dla dzieci, (chcąc nie chcąc) w czasie takich podróży chłoną wiedzę jak przysłowiowa gąbka. Dużo rozumieją z otaczającego ich świata: wiedzą jak ważna jest umiejętność porozumiewania się w innych językach, zdają sobie sprawę, że w różnych miejscach na świecie dzieci nie mają zabawek a ich dzień polega np. na pomocy przy zbieraniu ryżu lub wypasaniu zwierząt. Jest dla nich zupełnie oczywiste, że ludzie mają różny kolor skóry i wierzą w różnych Bogów. Nasz syn do dzisiaj, zanim co zje, sprawdza czy napewno w składzie nie ma oleju palmowego i wie jak bardzo plastik zanieczyszcza nasz planetę. To są takie małe cegiełki, które powoli budują ich osobowość i światopogląd i to napawa mnie największą dumą. Plus satysfakcja jeśli uda mi się kogoś tą pasją zarazić ;-).

Mówiłaś o tym, że przełożeni byli bardzo wspierający, kiedy jasno powiedziałaś o swoich planach podróży. A jak na co dzień Twój pracodawca wspiera Cię w łączeniu życia zawodowego z prywatnym?

To wsparcie jest bardzo ważne i odczuwalne na co dzień: w naszym dziale mamy elastyczne godziny pracy, mogę przyjść do pracy pomiędzy 7 a 11 i adekwatnie skończyć ją po 8h. To bardzo pomaga w godzeniu pracy z codziennymi obowiązkami. Jeśli chodzi o realizację moich pasji to przede wszystkim bardzo sobie cenię elastyczność mojej przełożonej, ale też wszystkich osób pracujących w moim zespole, co do planowania urlopów (szczególnie tych na ostatnią chwilę). Wiem, że w czasie mojej nieobecności są w pracy osoby, na których wsparcie mogę liczyć, to daje mi bardzo duży komfort psychiczny w czasie każdego wyjazdu.

A możesz podzielić się z nami jakąś cenną radą odnośnie godzenia macierzyństwa, pracy i pasji?

Nie mam na tutaj “złotej recepty” i uniwersalnej rady, która sprawdzi się u każdego. Ale mogę powiedzieć, że u mnie udaje się to dzięki kombinacji wielu czynników. Jestem chyba w odpowiednim miejscu i czasie. Mam pracę, która daje mi satysfakcję. Niesamowitą radość, którą na co dzień dają mi dzieciaki. A przy tym wsparcie mojego męża (który de facto jest głównym motorem napędowym i realizatorem naszych podróżniczych przygód) 😉

Ewelina Marczewska - być mamą, pracować i podróżować

I już na sam koniec, poproszę Cię o jedną radę odnośnie podróżowania z dziećmi.

Wiesz, myślę że mogę poradzić, żeby nie rzucać się od razu na głęboką wodę z tym podróżowaniem. Każde dziecko jest inne, zanim wyruszymy z nim na 2 tygodniowy trekking po Laosie, warto najpierw pojechać w inne (bliższe, mniej egzotyczne) miejsce, gdzie sami będziemy się czuli dobrze, bezpiecznie. W taki sposób sprawdzić jak się to uda.

Bardzo Ci dziękuję za rozmowę! Aż chce się od razu ruszyć w podróż 😉

A może chciałabyś dołączyć do firmy, w której pracuje Ewelina? Sprawdź najnowsze oferty Franklin Templeton Investments >>>

www.franklintempletoncareers.com

Zdjęcia: własność Ewelina Marczewska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Anna Łabno - Kucharska
Jestem mamą mądrej indywidualistki. Posiadam doświadczenie w koordynacji projektów, prowadzeniu szkoleń oraz doradztwa. Uwielbiam spędzać czas z rodziną, podróżować, czytać książki i celebrować picie kawy. W "wolnym" czasie wspieram osoby chore onkologicznie.

Czas! Najlepszy benefit dla pracującej mamy

Czego najbardziej brakuje każdej mamie, każdemu tacie? Czasu! Zgodzisz się ze mną? Bo to jest dobro, które znika wraz z wydłużającą się listą obowiązków… Ale jest usługa, a właściwie ktoś, kto oszczędza mój czas i wyręcza w mniejszych i większych zadaniach. Brzmi ciekawie? Sprawdź, to działa!
  • Ewa Moskalik - Pieper - 27/07/2020

Czas! Najlepszy benefit dla pracującej mamy

Od jakiegoś czasu – hmmm … już zapomniałam od kiedy, bo mam wrażenie, że są z nami od zawsze – testujemy usługę osobistego asystenta AskHenry. Usługa dostępna zarówno dla pracowników firm (jako benefit, który daje czas), jak i osób prywatnych!

Kiedy na początku tego roku Bartosz zawitał w naszych „mamopracowych” progach, czułam się lekko skonsternowana. Pomyślałam, jak to ktoś ma za mnie stać w kolejce do pocztowego okienka, albo odbierać sklepowe zamówienia, czy wyszukiwać fachowca w necie? Przecież świetnie radzę sobie z tym sama, ba! wcale mi to nie zajmuje wiele czasu. Okazało się, że owszem, zajmuje i to sporo. A zobaczyłam to dopiero, gdy ktoś odciążył mnie z tych obowiązków.

To rozwiązanie już działa w wielu firmach, w kilku miastach w Polsce i od razu zyskuje swoich wiernych użytkowników!

Gdzie AskHenry oszczędza czas i komu? Sprawdź lokalizacje i umów się na niezobowiązującą rozmowę!

Moje pierwsze zlecenie

Marynarki mojego męża leżały przygotowane do pralni … długo. Albo zapominałam je ze sobą zabrać, albo nie było mi po drodze. Przez jakiś czas woziłam je w bagażniku z nadzieją, że przyjdzie TEN moment, a że nie były to jedyne marynarki, które posiada mój mąż, nie traktowałam tego jako priorytet. Coś na zasadzie – “przy okazji się załatwi”. Dlatego pomyślałam, że to będzie moje pierwsze zlecenie dla AskHenry – oddać marynarki do pralni. Michał – który jest naszym Henrym na miejscu w Krakowie, sprawił, że po kilku dniach miałam czyste marynarki w swoim domu.

AskHenry – Osobisty Asystent dla każdego

Zwłaszcza, albo przede wszystkim dla mamy. Nie dość, że załatwi wiele spraw dla Ciebie “na mieście” – zrealizuje receptę w aptece, (szkoda, że nie mogłam korzystać z usług Henryka kiedy moje dzieci były malutkie – pamiętam te kolejki z zasmarkanym maluchem do okienka w aptece), zrobi zakupy w galerii, zaniesie buty do szewca, torebkę do kaletnika, albo ubrania do naprawy u krawcowej. Co jeszcze? Pandemia sprawiła, że AskHenry poszerzył swoje usługi o zakupy spożywcze z dostawą do domu, ale wiesz co jest naszym zespołowym hitem?

Zakupy w IKEA! Sama nie miałam kiedy pojechać do sklepu na drugi koniec miasta po ramkę, która tak bardzo podobała mi się podczas poprzednich zakupów. Po jedną rzecz przecież nie pojadę. Jeszcze istnieje ryzyko, że pojadę po ramkę i wrócę – wiesz przecież – z łóżkiem, szafą, dywanem i wyciskaczem do czosnku. 😉 A Henry pojedzie po ten jeden drobiazg. I nie musisz się martwić, że jedzie tylko dla Ciebie. Takich jak Ty i ja jest więcej. 🙂

Z AskHenry nie straszna była nam nawet izolacja. Dotychczas raz w tygodniu spotykałyśmy się w biurze (bo praca zdalna to nasza codzienność). Mogłyśmy wymienić się dokumentami, materiałami potrzebnymi do pracy, ale też podrzucałyśmy sobie książki lub wymieniałyśmy się dziecięcymi ubraniami, z których powyrastały nasze dzieci. Przed pandemią nasz opiekun z AskHenry pojawiał się w biurze i przyjmował nasze zlecenia. Odbierał zamówienia i przywoził te zrealizowane.

W czasie lockdownu również korzystałyśmy z jego usług. Mogłyśmy przekazywać bezpiecznie rzeczy z domu do domu. I nadal korzystamy z pomocy Henryka, jak choćby ostatnio przy przekazaniu zespołowego prezentu dla naszej Agnieszki z okazji urodzin, czy wysyłce nagród do laureatek konkursu z okazji Dnia Matki. To sprawna usługa Henryka sprawiła, że tak szybko nagrody trafiły do naszych Czytelniczek.

Dla każdej z nas dzisiaj pomoc Henryka to wiele zaoszczędzonych minut, które możemy wykorzystać w inny sposób, np. na wspólny czas z rodziną.

AskHenry – Osobisty Asystent od spraw codziennych

Szukasz noclegu nad morzem, ale nie masz cierpliwości i czasu, aby robić to skutecznie, odkładasz wizję przeglądania stron w nieskończoność? Poproś Henryka. Zrobi to za Ciebie i pomoże zaplanować Twoje wakacje. Dostaniesz możliwość najlepszego wyboru, czyli kilka propozycji. Chcesz coś sprzedać na OLX, a może szukasz prezentu dla kogoś bliskiego?

Sprawy urzędowe? A może potrzebujesz zwrócić bluzkę lub inną rzecz w konkretnym sklepie? W tym też Henry Cię zręcznie wyręczy. Zrobi zakupy w drogerii albo w sklepie budowlanym, wyśle list polecony i znajdzie najlepszego hydraulika w mieście. Ty tylko wchodzisz na swój panel klienta i zlecasz. W panelu widzisz wszystko, że zlecenie zostało przyjęte i kiedy będzie gotowe. Potem przywiezie zrealizowane zamówienie do biurowca, w którym na co dzień pracujesz. Wygodne prawda?

Czy Tobie to pytanie też przyszło do głowy? 😉 Nie, Henry nie zajmie się Twoim dzieckiem, nie odbierze go ze szkoły, żłobka, czy przedszkola, ale pomoże poszukać dobrej opiekunki, z referencjami. 🙂 Znajdzie też ciekawą ofertę zajęć dodatkowych.

Dodatkowy atut to, że Henry ma swoich partnerów, z którymi współpracuje, więc może się okazać, że korzystanie z usług zaufanych pralni, rzemieślników za pośrednictwem Henrego, może dodatkowo wiązać się z oszczędnością pieniędzy dla Ciebie.

Ile czasu zaoszczędziłam?

Bardzo dużo. Mój syn miał urodziny, więc nie szukałam prezentu, tylko napisałam Henrykowi czego potrzebuję. Zamówiony prezent odebrał za mnie Henryk, a gdybym chciała go zwrócić, to nie musiałabym jechać tylko zrobiłby to AskHenry – Osobisty Asystent.

Zaoszczędzony czas mogłam przeznaczyć na pracę bez presji, bez świadomości, że przede mną lista zadań, które są też ważne, ale w sumie mógłby za mnie zrobić je ktoś inny. To ogromny komfort psychiczny.

Już nie spędzam czasu szukając dobrego fachowca od spłuczki, czy stojąc w kolejce na poczcie. I to samo dotyczy dziewczyn z naszego zespołu.

AskHenry oszczędza czas mamy, a co za tym idzie czas naszych rodzin. Jest go więcej na rowerowe wycieczki, oglądanie filmów, czy dla siebie samej. Można złapać równowagę, o którą tak trudno pracując zawodowo i będąc rodzicem jednocześnie.

Jest jeszcze jeden bonus korzystania z usług AskHenry. Oszczędność pieniędzy. Nie żartuję. Dla mnie mniej wizyt w galeriach i sklepach, to mniej wydanej kasy. Zawsze coś “upolowałam”, a nie zawsze tego potrzebowałam. Zatem sprawdza się stare powiedzenie “czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal”.

Zastanawiasz się, czy Ty także możesz korzystać z pomocy AskHenry? Tak! Są dwa modele współpracy

To benefit, jaki Twój pracodawca może zaoferować wszystkim swoim pracownikom – na takiej zasadzie nasz zespół korzysta z usługi i wiele firm w Polsce (w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Gliwicach, Katowicach i Wrocławiu, a wkrótce, bo od września również w Trójmieście).

Spodobało Ci się? Skontaktuj się Janem Graca i umów na rozmowę ([email protected]).

Możesz zostać klientem indywidualnym? Sprawdź szczegóły!

Niech Twój czas zostanie z Tobą!

Zdjęcia: Agnieszka Kaczanowska i Ewa Moskalik Pieper

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Praca przy komputerze – jak chronić swój wzrok?

W dzisiejszych czasach wprost nie da się uniknąć kontaktu z komputerem. Nie jest też tajemnicą, że przedłużona ekspozycja na niebieskie światło z ekranu monitora męczy nasze oczy, nie pozostając bez wpływu na zdrowie.
  • Marta Łaczkowska - 27/07/2020
laptop leży na stole, na nim okulary, obok laptopa mysz i smartfon

Ryzyko komputerowego zmęczenia dodatkowo zwiększa się wśród mam. W końcu praca to tylko jeden z wielu tysięcy innych obowiązków, które wiążą się z wychowaniem i utrzymaniem domu. Dodatkowo obecna pandemia i związany z nią lockdown sprawiły, że jak nigdy wcześniej popularna stała się praca zdalna, z której skorzystało wielu rodziców. O czym więc każda pracująca przy komputerze mama powinna pamiętać?

Przeczytaj także: Presja idealnego macierzyństwa – jak z nią żyć?

Oczy kontra monitor

Monitor często nazywany jest najgroźniejszym rywalem zdrowego wzroku. Długi czas spędzony przed komputerem rzeczywiście pogarsza nasze widzenie, powodując zmęczenie oczu prowadzące do trwałych wad wzroku. Długotrwałe wpatrywanie się w monitor wymaga utrzymywania przez mięśnie oka tylko jednej pozycji – powstające w ten sposób napięcie to główna przyczyna zmęczonych oczu.

Gdy pracujemy przy komputerze, spada też częstotliwość mrugania, wskutek czego powierzchnia oka staje się sucha, sygnalizując kłopoty poprzez pieczenie i uczucie obcego ciała pod powiekami. Problem ten jest tak powszechny, że doczekał się nawet oficjalnej klasyfikacji na liście czynników chorobowych. Zespół suchego oka na świecie znany jest pod wymowną nazwą Computer Vision Syndrome.

Jak zaaranżować domowe biuro?

Jak więc radzić sobie z tymi problemami? Przede wszystkim pamiętać o odpowiedniej aranżacji stanowiska pracy w domowym biurze. Monitor powinien być przez cały czas oddalony od naszych oczu o ok. 40-50 cm (długość przedramienia dorosłej osoby – z małym hakiem). Ponadto całe pomieszczenie powinno być dobrze oświetlone światłem dziennym. Pracując po zmroku, pamiętajmy o włączeniu lampki – tak, by monitor nie był jedynym źródłem światła w pokoju.

Proste ćwiczenia relaksacyjne na wzrok

Pamiętajmy także o odpoczynku, robiąc sobie regularne przerwy: wystarczy przez około 5 minut – co trzy-cztery kwadranse – oderwać wzrok od komputera. Spróbujmy też rozruszać nasze oczy poprzez proste ćwiczenia zaproponowane przez pioniera relaksacji wzroku, Williama H. Bates’a.

Wystarczy wyjrzeć przez okno, zawiesić wzrok na pojedynczym przedmiocie i utrzymując nasz “cel”, zataczać głową koła. Kilka minut możemy też poświęcić na wpatrywanie się w niebo i rozmaite obiekty położone na różnej odległości. Zamknijmy oczy i na krótko spójrzmy prosto w słońce, poruszając głową tak, by promienie mogły paść na twarz z każdej strony. I skoro już mamy zamknięte powieki, wyobraźmy sobie leżący pod nimi znak nieskończoności: wodząc wzrokiem po jego kształcie, również pogimnastykujemy trochę oczy.

Przeczytaj także: Dbanie o siebie zaczyna się w głowie

Nie lekceważ wpływu środowiska

Wzrok męczy się także wtedy, gdy męczy się całe ciało. Hałas, długie sesje na siedząco, powietrze zanieczyszczone smogiem lub papierosowym dymem – te i inne czynniki wpływają na wzrok. Niezwykle istotnym aspektem będzie tu odpowiednia ilość snu, chociaż doskonale zdajemy sobie sprawę, że małe dziecko w domu wymaga poświęceń. Do tej mieszanki dorzućmy także stres oksydacyjny, który sprawia, że w naszym organizmie uwalnia się nadmierna ilość wolnych rodników, atakujących połączenia nerwowe wewnątrz oka.

W takiej sytuacji trudno o jedną dobrą poradę – najczęściej bowiem mamy ograniczone możliwości wprowadzania zmian w naszym domowym biurze. A gdyby tak popracować trochę na świeżym powietrzu? Albo spróbować zastąpić kawę zieloną herbatą, która wyłapie część wolnych rodników? Lub pozwolić sobie na krótki stretching w regularnych odstępach czasu? W końcu zrelaksowany organizm to także zrelaksowany wzrok. Na bieżąco wietrzmy nasz pokój: masy suchego powietrza zalegające w domowym gabinecie również przyczyniają się do przemęczenia wzroku.

Progresywnie w okularach

Jeśli podczas pracy przy komputerze używamy okularów, warto przyjrzeć się modelom wyposażonym w tzw. szkła progresywne. To bodaj najbardziej zaawansowany technologicznie rodzaj okularów: widzenie jest w nich podzielone na trzy strefy, z których pośrednia odpowiada właśnie za odległości idealne przy obsłudze komputera. Dzięki temu nie musimy zmieniać okularów w zależności od sytuacji, zaś oczy po całym dniu męczą się mniej.

Szkła progresywne warto połączyć z funkcją odbijania niebieskiego światła: takie modele rozpoznamy właśnie po niebieskawym filtrze widocznym na powierzchni okularów. Z takich oprawek skorzystać mogą również osoby, których wzrok na co dzień nie wymaga korekcji, lecz wystawiony jest na długotrwałe działanie monitora – wtedy wybieramy popularne “zerówki”. W ten sposób również można skutecznie ograniczyć szkodliwy wpływ komputera prowadzący do pogorszenia widzenia (zwłaszcza z bliska).

Jak jeszcze możesz pomóc swoim oczom?

Opisaliśmy najważniejsze przyczyny zmęczonego wzroku wraz z prostymi sposobami zaradzenia problemom. Jak jeszcze możemy pomóc swoim oczom? Pracując przy monitorze o wysokiej rozdzielczości, zbawienne może być powiększenie rozmiaru wyświetlanego tekstu: w ten sposób mięśnie oczu nie będą musiały się notorycznie wysilać, by dojrzeć niewielkie literki.

Znaczenie ma również odpowiednia dieta. Tutaj zastosowanie mają standardowe porady dietetyczne, mówiące o dużym udziale naturalnych składników w każdym posiłku. Naszym oczom pomogą zwłaszcza witaminy A, C i E. Znajdziemy je m.in. w tłustych rybach, orzechach, surowej marchewce i cytrusach – te ostatnie zawierają również mnóstwo korzystnych flawonoidów. W walce ze stresem oksydacyjnym, oprócz wspomnianej zielonej herbaty, pomogą także świeże warzywa – również w zielonym kolorze (szczaw, brokuł, botwina).

Przeczytaj także: 12 rzeczy, które powinna dla siebie zrobić każda mama

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Łaczkowska
Specjalistka ds. marketingu. Swoją pracę najbardziej ceni za wyzwania i brak nudy. Lubi chłonąć nową wiedzę, dlatego chętnie podejmuje się ciekawych projektów, rozwijających umiejętności i pobudzających kreatywność. W wolnych chwilach relaksuje się podczas prac w ogródku warzywnym lub podróżuje. Prowadzi blog wOkularach.pl, gdzie możecie przeczytać, jak dobrać odpowiednie okulary i w jaki sposób zadbać o zdrowy wzrok.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail