Czego szukasz

Biznes i zabawa w… Ciuciubabkę

„Wszystko jest możliwe, niemożliwe potrzebuje trochę więcej czasu”. Agnieszka jest mamą 8-letniej Nataszy i 9-miesięcznej… Ciuciubabki, którą nazwano małym domem kultury dla mam z dziećmi i kobiet szukających ciekawych spotkań w Trójmieście. Jest też przykładem, że można jak się bardzo chce! A jak bardzo? Poczułam to osobiście czerpiąc z tej pozytywnej energii i wyjątkowego miejsca, do którego często wracam…

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 15/05/2015

Zacznijmy od samego początku – zapytam bardzo ogólnie – co, gdzie i dlaczego Ciuciubabka? Skąd inspiracja na taką właśnie nazwę dla kawiarni?

Historia jest pewnie dość banalna. Kiedy blisko 8 lat temu zostałam mamą, jak to często w takich momentach bywa, wiele się zmieniło nie tylko wokół mnie, ale i we mnie. Często powtarzam, że Ciuciubabka powstała z egoizmu i pragnienia miejsca dla kobiet, które chcą w aktywny sposób spędzać czas z dzieckiem na mieście. Chciałam stworzyć dla siebie, ale i tym samym dla kobiet podobnych do mnie miejsce, w którym można pobyć nie tylko mamą, ale znowu kobietą, gdzie dziecko ma czas i przestrzeń dla siebie. A w tym czasie mama może mieć pyszną i cenną chwilę dla siebie. Skąd nazwa? Nie mam pojęcia ;). Po prostu przyszła do mnie wraz z tym pomysłem. Od razu wiedziałam, że marzę o Ciuciubabce, a nie o jakiejś tam kawiarni.

Dziś patrzę na to trochę inaczej i samej nazwie dodaję już nieco innego znaczenia. Łączy ona w sobie bowiem zarówno zabawę, słodycz, jak i kobiecość. Lepszej nazwy dla tego miejsca nie mogłam sobie wymarzyć ani wymyśleć.

Czyli można powiedzieć, że Ciuciubabka to po prostu cała Ty Agnieszko, Twoje spełnione marzenie? Ile czasu i odwagi potrzebowałaś, żeby je zrealizować?

Ciuciubabka to moje drugie dziecko. Ciągle jeszcze niemowlak w trudnym okresie adaptacji ;). Ale oczywiście to „dziecko” wymarzone i wyczekane blisko 7 lat. Jak już wspomniałam, Ciuciubabka pojawiła się w moim sercu i głowie wraz z urodzeniem mojej córki. Jednak pomysł potrzebował czasu, aby dojrzeć. A ja potrzebowałam gotowości na to, by wyjść ze swojej dotychczasowej strefy komfortu i powiedzieć, „tak, to jest ten moment”. Los mi trochę pomógł i wypchnął mnie z mojej strefy. Potrzebowałam więc nie tylko czasu i odwagi, ale ogromnych pokładów determinacji, marzycielstwa i cudownych ludzi wokół mnie, którzy wspierając mnie na każdym kroku, dopingowali mnie. No i jeszcze trochę pieniędzy, pozwoleń i formalności.

Miałam okazję osobiście poznać Ciuciubabkę i nie jest to typowa kolejna knajpka w centrum miasta, tylko czuć tam Twój osobisty wkład, dbałość o każdy szczegół i dogadzanie Twoim gościom. Taki był zamysł, żeby zrobić coś więcej niż tylko kawiarnię?

Kiedy opowiadałam o swoim pomyśle jednemu z moich życiowych i biznesowych „mentorów-kibiców”, zdziwiony zauważył, że przecież ja wcale nie otwieram kawiarni, ale dom kultury. Jest w tym trochę racji. Może nie dom, ale domek kultury. W tym miejscu tak naprawdę kawa wcale nie jest najważniejsza. To miejsce jest właśnie tym, czym jest jego nazwa. Połączeniem zabawy, słodkości i kobiecości.

Marzę o tym, aby Ciuciubabka była identyfikowana jako przestrzeń, gdzie jest się u siebie, w swobodnej atmosferze, gdzie można spotkać kogoś ciekawego, czegoś się nauczyć, uśmiechnąć, wzruszyć, a przy okazji zjeść np. bananowe cudo, dla którego goście wracają z odległych zakątków Trójmiasta.

Tak jak wspomniałam, Ciuciubabka powstała z egoizmu, zatem oprócz zajęć dla dzieci są też wieczorne spotkania dla kobiet. Uwielbiam tę atmosferę, kiedy dziewczyny przychodzą odetchnąć od codzienności, porozkoszować się bezkarnie tortem bezowym i latte. Podczas takich spotkań u wielu dziewczyn często następuje taki moment ulgi, kiedy z domu przychodzi sms, że dzieci śpią. Przecież jak śpiewała Cyndi Lauper, dziewczyny też chcą się bawić.

Widać, że Ciuciubabka to jest Twoje „dziecko” i że robisz to co kochasz, ale przede wszystkim jesteś mamą prawie 8-letniej Nataszy. Jak sobie z tym wszystkim dajesz radę? Czy doba nie jest dla Ciebie za krótka?

… (śmiech) oczywiście, że jest za krótka. Jak w pierwszym roku życia każdego „dziecka” Ciuciubabka jest bardzo wymagająca, pochłania wiele uwagi, czasu na sen i cierpliwości.

Moja córka natomiast chodzi już do szkoły i jej dzień wygląda zapewne tak jak dzień większości jej rówieśniczek. Czasem spędza ze mną popołudnia w kawiarni, pomaga piec ciasto, czy uczestniczy w warsztatach, ale też próbuję zachować w tym wszystkim równowagę, aby Ciuciubabka jej się „nie przejadła” ;).

Mam bardzo duże wsparcie od rodziny i przyjaciół zarówno przy opiece nad moją córką, jak i przy sprawach związanych z samą Ciuciubabką. Bywają trudne momenty, ale na szczęście do morza mam jakieś 3 minuty, więc zdarza się, że rano przed otwarciem, idę na chwilę na bulwar, aby naładować akumulatory.  

Stawiam Cię za przykład dla innych kobiet, które się jeszcze wahają, czy podołają pracować tam, gdzie sobie wymarzyły i powołując się na Walta Disneya: „Jeśli potrafisz o czymś marzyć, to potrafisz także tego dokonać”.

W centralnym miejscu Ciuciubabki stoi piękna stara maszyna do pisania, w której jest kartka z moim ulubionym mottem „wszystko jest możliwe, niemożliwe potrzebuje trochę więcej czasu”. Gdybym w to nie wierzyła, nie byłabym tu gdzie jestem. Spełniania marzeń jest piękne, ale i trudne. Tu nie chodzi o to, by porywać się z motyką na słońce, czy bujać obłokach. Najważniejsze jest, aby najpierw pogadać szczerze ze sobą, zrozumieć czego się pragnie, czego się boi i dlaczego, a potem powiedzieć sobie, „czemu nie?”.

Dziękuję za inspirującą rozmowę i trzymam bardzo mocno kciuki za Ciuciubabkę! Do zobaczenia 😉

Rozmawiała Marzena Gólska

Ciuciubabka Cafe

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Jestem właścicielką szkoły angielskiego – Mamy kupują u Mam

"Wielu rodziców nie wie, jak kreatywnie wykorzystywać angielskie książki w domu, więc tworzę gotowe narzędzia i uczę rodziców, jak uczyć swoje pociechy angielskiego w domu, z pasją i zaangażowaniem, budować relacje ze swoimi dziećmi poprzez czytanie obcojęzycznej literatury" - takim zdaniem opisuje dzisiaj siebie Aneta Dargiel-Ledwożyw, przedsiębiorcza mama, która prowadzi szkołę angielskiego i zgłosiła się do naszej akcji #MamyKupująUMam. Przeczytaj jak Aneta radzi sobie w czasie pandemii!
  • Listy do Redakcji - 28/05/2020
Aneta Dargiel-Ledwożyw

Aneta Dargiel – Ledwożyw zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Kiedy ktoś prosi, opowiedz mi swoją historię w kilku zdaniach, to nie ukrywam, że to nie lada wyzwanie. W życiu robię wiele rzeczy, których istnienie zawdzięczam głównie własnej wyobraźni i uporowi odziedziczonemu po przedsiębiorczej babci Sabinie.

Na dzień dzisiejszy najmocniej określa mnie takie oto zdanie „Wielu rodziców nie wie, jak kreatywnie wykorzystywać angielskie książki w domu, więc tworzę gotowe narzędzia i uczę rodziców, jak uczyć swoje pociechy angielskiego w domu, z pasją i zaangażowaniem, budować relacje ze swoimi dziećmi poprzez czytanie obcojęzycznej literatury” .

Przeczytaj także: Nie będzie już lepszej okazji, żeby zacząć działać dla siebie – Mamy kupują u Mam

Transformacja do świata online

Jestem też właścicielką szkoły angielskiego, która w czasach koronawirusa przeszła niemałą, przyspieszoną transformację do świata online. Na razie z sukcesem – jak będzie dalej, przyszłość pokaże.

Jak zareagowałam na zmieniającą się sytuację? Zadziwiająco ze spokojem. Bardziej niż o firmę, głowę zaprzątała mi troska o zdrowie moich najbliższych, gdyż wiem, że zawodowo zawsze sobie jakoś poradzę. Nie ma takiej sytuacji, z której nie ma wyjścia.

Książeczki i nauka angielskiego, pomimo nie są to potrzeby pierwszego rzędu, nie przestały być ważne dla moich klientów, być może dlatego,że chociaż na chwilę pomagają im zapomnieć o trudnościach dnia codziennego.

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Zarażam miłością do książek

Jestem też Mamą dwójki córek, które staram się zarażać miłością do czytania książek, bo głęboko wierzę, że ma to sens i w przyszłości zaprocentuje. Dzisiaj cieszę się chwilami, kiedy zamiast gier online – wybierają książki, których czytania domagają się wieczorową porą.

Takimi małymi sukcesami staram się dzielić z rodzicami, którzy czasami szukają drogowskazu. Stąd też pomyślałam o Państwa czytelnikach, którzy zapewne kochają książki, bo jakże by inaczej. 😉

Przeczytaj także: Tworzymy rękodzieło użytkowe w stempelkach – Mamy kupują u Mam

Z chęcią zaproponuję rodzicom 15% rabat na wszystkie książki dostępne u mnie.

Zdjęcia: archiwum prywatne Anety

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Igłą i nitką – Mamy kupują u Mam

"Długo szukałam sposobu na życie będąc jednocześnie mamą i żoną, aż wreszcie postanowiłam wrócić do tego, co kochałam już w dzieciństwie, czyli pracy z igłą i nitką" - opowiada o swojej działalności Aneta Kazalska - żona i mama trójki dzieci, kolejna przedsiębiorcza mama, która zgłosiła się do naszej akcji #MamyKupująUMam. Czym zajmuje się Aneta? Przeczytaj i zajrzyj na jej stronę!
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 25/05/2020
Aneta Kazalska

Aneta Kazalska zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Z wykształcenia jestem nauczycielem języka angielskiego i edukacji wczesnoszkolnej, a prywatnie żoną i mamą trójki. Sytuacja rodzinna spowodowała, że musiałam swoje plany zawodowe odłożyć na później, aby w pełni zająć się wychowaniem dzieci. Myślę, że poszłam trochę w ślady mojej mamy, gdyż ona też większość życia poświęciła, aby wychować mnie i moje rodzeństwo.

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Biżuteria haftowana

Długo szukałam sposobu na życie będąc jednocześnie mamą i żoną, aż wreszcie postanowiłam wrócić do tego, co kochałam już w dzieciństwie, czyli pracy z igłą i nitką. 🙂

Podpatrywałam inne osoby zajmujące się haftem i postanowiłam spróbować. Tak powstała moja Pracownia Hand Made – biżuteria haftowana. Tworzę medaliony, bransoletki, kolczyki zdobione haftem, a w planach mam jeszcze wprowadzenie innych ozdób, takich jak pierścionki, spinki do włosów.

Dopiero zaczynam przygodę z haftem. Swoją stronę założyłam w czasie pandemii, ale mam nadzieję, że się rozwinie i stanie źródłem dochodu, co jest moim skrytym marzeniem.

Przeczytaj także: Mamy kupują u Mam – wspieramy Wasze biznesy. Dołącz do akcji!

Przeczytaj także: Tworzymy rękodzieło użytkowe w stempelkach – Mamy kupują u Mam

Zdjęcia: prywatne archiwum Anety

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail