Czego szukasz

10 książek, przy których odpoczniesz

Myślę, że swobodnie można postawić tezę – ile osób, tyle sposobów na odstresowanie się i zrelaksowanie. Czytanie książek jest niewątpliwie jednym z nich. Zanurzając się w fabułę, można odpłynąć i zapomnieć o wszystkim. Czytajmy to co daje nam przyjemność, a jeśli tylko mamy ochotę spróbować czegoś nowego, to wychodźmy ze swojej strefy komfortu i odkrywajmy nowe gatunki. Może nam się spodobają? A TY co dodałabyś do tej listy książek?

  • Katarzyna Denisiuk - 26/03/2020
otwarta książka i kwiaty

Poniżej proponuję Wam dziesięć tytułów książek, różnych gatunkowo, których czytanie sprawiło mi ogromną przyjemność. Może i Wam dostarczą niezapomnianych wrażeń? (kolejność alfabetyczna)

1. „Biały oleander” Janet Fitch – literatura współczesna – O samotnym dojrzewaniu i toksycznych relacjach z matką. Cudownie niebanalna, prawdziwa, pełna emocji, napisana z rozmachem i ogromną wrażliwością.

2. „Cztery Drogi” Tommi Kinnunen – literatura współczesna – Niezwykła podróż do odległej Finlandii. Książka daje mnóstwo emocji, a to sprawia, że chce się jeszcze, że chce się więcej. Przez swą wirtuozerię w ukazywaniu ludzkich uczuć, postaw życiowych i filozofii, Kinnunen pokazał, że można inaczej pisać o zwykłym człowieku.

3. „Dom tęsknot” Piotr Adamczyk – literatura współczesna – Tęsknota, to piękne uczucie… „Dom tęsknot”, to przede wszystkim obraz powojennego Wrocławia, przenikania się kultury niemieckiej z polską i przemian społeczno-politycznych w regionie i kraju. Poprzez trafione i dobrze wyważone dawki liryzmu, komizmu, realizmu, historii i współczesności otrzymujemy idealną powieść o miłości, przyjaźni, odnajdywaniu się w burzliwych latach przemian i dążeniu do określenia własnej tożsamości.

4. „Gołębiarki” Alice Hoffman – literatura piękna – Fakty plus fikcja. Kobiety z krwi i kości plus ich nadprzyrodzone zdolności. A do tego ich przeżycia, rozterki, smutki. „Gołębiarki” to książka o sile kobiet, ich waleczności, trosce o najbliższych, chęci i woli przerwania.

5. „Księga nocnych kobiet” Marlon James – literatura piękna – Książka jest surowa, obdarta z upiększeń, dokładnie tak jak winno się pokazać niewolnictwo z punktu widzenia ciemiężonych ludzi, pozbawionych godności i traktowanych przedmiotowo. Inspirowana prawdziwymi wydarzeniami dobitnie i brutalnie pokazuje, w jaki sposób człowiek człowiekowi potrafi sprawić ból, przysporzyć niezliczonej ilości blizn zarówno na ciele, jak i na duszy. Doskonała książka pełna skrajnych emocji, która zostanie ze mną na długo.

6. „Na południe od Brazos” Larry McMurtry – western – Cudowna przygoda na Dzikim Zachodzie. To męski, szorstki świat, w którym jest miejsce na przyjaźń, miłość, poświęcenie, oddanie, który potrafi wzruszyć i rozczulić. „Na południe od Brazos” jest jak najwspanialsza przygoda, o której się nie zapomni. Pędźcie bydło z Gusem, Callem i ich kompanami, bo ta podróż naprawdę dostarczy Wam całego wachlarza wrażeń, a o to właśnie w literaturze chodzi, żeby nie zostawiła nas obojętnymi.

7. „Pępowina” Majgull Axelsson – literatura współczesna – To było wspaniałe spotkanie. Przyznam niewesołe, trudne, bo ludzkie relacje nigdy nie są proste i oczywiste. A już te pomiędzy najbliższymi sobie osobami, najtrudniejsze. To w jaki sposób Axelsson opowiedziała o stosunkach matka-córka, matka-syn, daje dużo do myślenia. Dla mnie jako matki wychować dzieci na dobrych ludzi i wskazać im drogę do szczęścia, to zadanie wyjątkowo trudne. Nie ma złotego środka, ale na pewno trzeba uczyć się na błędach i ich nie powielać.

8. „Rdza” Jakub Małecki – literatura piękna – Prosta, ale niebanalna historia o przyjaźni, o rodzinie, o wyborach, które potrafią zmienić całe życie. Niesamowitym jest jak wyobraźnia autora potrafi z tak swojskiej historii stworzyć wielobarwny, urzekający kalejdoskop wrażeń.

9. „Ojciec Chrzestny” Mario Puzo – sensacja – Mario Puzo zaprosił nas do gangsterskiego świata, ale również zabrał nas w piękną podróż na Sycylię. Jest niesamowitym opowiadaczem, bo potrafi wspaniale żonglować emocjami, przenosić w różne obszary i tym samym trzymać stopień zaciekawienia na najwyższym poziomie.

10. „Wanda. Opowieść o sile życie i śmierci. Historia Wandy Rutkiewicz” Anna Kamińska – biografia – Czytając historię Wandy Rutkiewicz, po raz kolejny uświadomiłam sobie, że ikony, herosi, których podziwiamy, są zwykłymi ludźmi. Wszystko w ich życiu miało swój początek, w tym czym osiągnęli szczyty byli kiedyś maluczkimi. Może w swoich górskich wędrówkach w Tarach, na Babią Górę dotykałyśmy tych samych kamieni? „Najbardziej drażni ludzi to, że ryzykujemy życie dla czegoś, co wydaje się kompletnie bezużyteczne, nikomu niepotrzebne. Ale może to jest potrzebne tym, którzy to robią! Może oni po prostu potrzebują tego, żeby żyć.”

9 maja swoją premierę mają dwie książki polskich autorów. Jedna, to powieść obyczajowa pt.: „Twarz Grety di Biase” autorstwa Magdaleny Knedler, a druga to thriller napisany przez Wojciecha Chmielarza pt.: „Żmijowisko”. Polecam Waszej uwadze te dwa tytuły. W mojej ocenie będą błyszczały wśród powieści swojego gatunku.

Zdjęcie główne: Katarzyna Denisiuk

Pozostałe zdjęcia: Radosław Denisiuk (www.in-art.pl)

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Katarzyna Denisiuk
Książkoholik od kilkudziesięciu lat i bloger książkowy od dwóch lat. Uwielbiam czytać i czytam w każdej wolnej chwili. Książka towarzyszy mi zawsze, czy to w formie papierowej, elektronicznej – niebywale wygodnej, gdyż czytnik mieści się praktycznie wszędzie, czy też audio. Przecież prasowanie i mycie okien wcale nie musi być nudne ;-) Szczęście to nie tylko czytanie, to przede wszystkim dwójka dzieci, mąż i szalony labrador.
Podyskutuj

Video: Jak planować rodzinnie na nowo?

Chcesz zacząć planować rodzinnie na nowo? Szukasz czegoś co będzie nie tylko praktyczne, ale także wygląda pięknie i ma w sobie mnóstwo dodatków? Mamy dla Ciebie inspirację!
  • Stasia Serwińska - 13/07/2020

Mamy kalendarz powstał z potrzeby. Z potrzeby zarządzania domową logistyką z kilkoma dziećmi na pokładzie. 8 lat temu na rynku nie było takich kalendarzy, które odpowiadały by potrzebom twórczyniom tego kalendarza. A dodatkowym atutem działań z własnym projektem była chęć bycia niezależną, elastyczność, a także poczucie sprawczości i wpływu na swoje życie. Planowanie rodzinne stało się inspiracją do czegoś większego! A planować rodzinnie może zacząć każdy: mama, tata, dzieci.

Ania i Agnieszka tworzą MaMy kalendarz już od 8 lat!

Dla kogo jest kalendarz?

Ja mówią same autorki tego kalendarza, „MaMy Kalendarz był od samego początku tworzony przez rodziny dla rodzin. Miał być jak najbardziej uniwersalny, przez co funkcjonalny dla każdej rodziny, która zdecyduje się rozpocząć planowanie z MaMy Kalendarzem.”

Zobacz nagranie webinaru przygotowanego we współpracy Ani i Agnieszki z MaMy Kalendarz

Przeczytaj też: Mój pierwszy rok z MaMy Kalendarzem

W trakcie nagrania odpowiadamy na pytania:

  • Jak planować rodzinnie?
  • Od czego zacząć?
  • Jak zaangażować innych członków rodziny?
  • Jakie rytuały pomagają, a co przeszkadza w planowaniu?
  • Czy warto planować przyjemności?
  • Czy i kiedy odpuścić planowanie?

A także dzielimy się inspiracjami w jakich sytuacjach MaMy kalendarz uratował niejedno spotkanie czy wydarzenie rodzinne.

Webinar odbył się 23.06.2020 r. o godz. 21:00

Na stronie www.mamykalendarz.pl możesz zamówić MaMy kalendarz w dwóch wersjach, a także możesz pobrać dodatkowe karty do wykorzystania w trakcie całego tygodnia oraz zamówić zestaw naklejek, gdy Ci ich zabraknie.

Zdjęcie: MaMy Kalendarz

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Stasia Serwińska
W Mamo Pracuj koordynuje projekt "Odważ się mamo i wróć z nami do pracy" oraz wspiera inne działania Fundacji. Jest żoną faceta, który nie zna słów "Nie wiem, nie umiem" i mamą 3 energicznych dzieci. Pasjonatka rozwoju, miłośniczka sportu i górskich wycieczek, a książki są dla niej ważniejsze niż nowe ubrania :) Uwielbia wyzwania i ciekawe historie, pisane ludzkim doświadczeniem.

Zapiski z czasu zarazy – Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

"Zmywając z siebie resztki stresu, zmęczenia, frustracji i obaw o to co teraz będzie, zastanawiałam się co chcę mieć kiedy sytuacja wróci do normy. Dochodzę do formuły: dwoje żywych dzieci, dwa żywe koty, męża, z którym się nie rozwiodłam i nie byłam w separacji. Fajnie byłoby to osiągnąć przy minimalnej ilości alkoholu, ale bądźmy realistami, tak zupełnie na trzeźwo się nie da". Przedstawiamy Wam pracę Zuzanny Angelosanto, laureatki III miejsca w naszym konkursie Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy, który zorganizowałyśmy wspólnie z Wydawnictwem Mamy dla Mamy i serwisem The Mother Mag z okazji Dnia Matki. Życzymy miłej lektury!
  • Listy do Redakcji - 13/07/2020
dziecko i kot leżą na podłodze

“Słyszałam, że 2020 ma szansę stać się rokiem wzrostu przypadkowych ciąż, rozwodów oraz separacji. Zobaczymy. Z tego co mogłam zaobserwować, to na pewno już jest rokiem najpiękniejszych ogrodów i balkonów.”

Jak funkcjonowaliśmy dotychczas?

To, że dla dwójki dorosłych, dwóch małych chłopców oraz dwóch kotów – którym wydaje się, że są psami – mamy niecałe czterdzieści metrów kwadratowych sprawia, że zostaliśmy miejskimi nomadami.

Zwykle wychodzimy wcześnie rano. Starszy syn do przedszkola, mąż prowadzić zajęcia, kiedy młodszy syn i ja na zakupy, spotkania z przyjaciółmi i spacery. Mieszkanie jest naszą bazą wypadową. Zwykle nie spędzamy w nim dużo czasu.

Perspektywa całkowitego zamknięcia nas wszystkich w czterech ścianach na nieokreślony okres, jest co najmniej przerażająca. Moje życie zorganizowane jest obecnie wokół zajęć starszego syna i jego dodatkowych terapii. Jeździmy do i z przedszkola, potem na fizjoterapię, terapię widzenia, techniki prebrailowskie. Po drodze staramy się wciskać wizyty w naszych ulubionych miejscach, placach zabaw i kawiarniach dla dzieci. Jedynie w soboty, dla równowagi i relaksu chodzi z tatą (Szkotem) na muzyczne zajęcia po angielsku. Teraz wszystko stanęło.

Przeczytaj na czym polegał nasz konkurs Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

Zapiski matki podczas zarazy

11 marca

Rząd zamyka przedszkola, ale nie wytrąca mnie to z równowagi.

Pierwsze dni chaosu dały mi siłę związaną z nowym początkiem. Zanurzyłam się w tym co mi wychodzi najlepiej – planowaniu. Na stole porozkładane mam wszystkie narzędzia:

  • Planer posiłków razem ze spisem zawartości spiżarni, lodówki i zamrażarki.
  • Planer sprzątania mieszkania plus tygodniowe zadania pozbywania się niepotrzebnych przedmiotów.
  • Planer zabaw edukacyjnych dla obu chłopców.
  • Planer moich mini projektów, które wreszcie będę miała czas zrealizować.

14 marca

Wprowadzono stan zagrożenia epidemicznego w Polsce.

Irytuję się kiedy po raz kolejny ktoś czegoś ode mnie chce. Jeść. Pić. Mogę pada? Siku. A gdzie jest kot? Poproszę daktyla. A dlaczego ta elektryczna hulajnoga ma alarm? Mamo? Kiedy to młodszy zaczął mówić, zastanawiam się z nad tabelek.

18 marca

Odwołali Eurowizję.

Nie zrobię corocznej blachy nachos. Wszystko jest kwestią organizacji, więc jak tylko to ogarnę będzie dobrze. Gdyby tylko dali mi skończyć…

Spinka trwa od kilku dni. Muszę odpuścić, bo wszyscy zrobiliśmy się nerwowi. Łącznie z kotami. Biedaki nie rozumieją, dlaczego tak dużo czasu spędzamy nagle na ich terenie.

21 marca

Netflix i YouTube obniżają jakość przesyłu swoich filmów w UE ze względu na wzrost obciążenia sieci.

Wieczorem, kiedy wszyscy poszli spać, wpełzłam do jedynego miejsca w naszym mieszkaniu, które zawsze mnie uspokajało. Do wanny wypełnionej wodą. Zmywając z siebie resztki stresu, zmęczenia, frustracji i obaw o to co teraz będzie, zastanawiałam się co chcę mieć kiedy sytuacja wróci do normy. Dochodzę do formuły:

  • dwoje żywych dzieci,
  • dwa żywe koty,
  • męża, z którym się nie rozwiodłam i nie byłam w separacji.

Fajnie byłoby to osiągnąć przy minimalnej ilości alkoholu, ale bądźmy realistami, tak zupełnie na trzeźwo się nie da.

30 marca

W telewizji podobno jest nowy program komediowy – Szkoła w TVP.

Wstałam rano z chłopcami. Wbrew rozpisce zrobiliśmy serowe placki z jogurtem i dżemem gruszkowo-borówkowym. Potem do południa leżałam z nimi w małym pokoju, czytając na głos “Findus się wyprowadza” myśląc – cholera, ja też bym chciała, chociaż na kilka godzin. Zawiesiłam hamak z chusty pod łóżkiem piętrowym i uśpiłam w nim młodszego.

16 kwietnia

Wprowadzono konieczność noszenia masek.

Z nowych rzeczy mężowi zaczęła się, jak to zwykle o tej porze roku, alergia na wszystko co lubię, czyli kwitnące krzewy, kwiaty, drzewa, trawy i nie wiem co jeszcze.
Kicha, dmucha, nos ma zatkany, oczy czerwone i wszystko go wkurza. A on wkurza mnie.

Tak sobie myślę, że nawet gdyby złapał grypę to pewnie i tak by tego nie zauważył przez tę alergię. Wzdycham podając mu wapno z kwercetyną.

Przeczytaj kto wygrał nasz konkurs Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

8 maja

Unia Europejska ogłosiła, że przedłuży zamknięcie swoich zewnętrznych granic do połowy czerwca.

Z przedszkola dostaję codziennie maile z zadaniami do wykonania w domu. Terapeuci wrzucają pomysły na ćwiczenia. Czytanie tego wszystkiego zajmuje dużo czasu i napawa mnie dodatkowymi lękami:

  • czy będę w stanie wskazać młodemu odpowiednią pozycję języka podczas wymawiania głoski L?
  • skąd mam wziąć pióra do zrobienia bociana na jutro?
  • czy zdążą przyjść figurki zwierząt do tematu tygodnia “na farmie”?

Zastanawiam się, czy jak wszystko wróci do normy to dostanę papiery potwierdzające nowe kompetencje. Stałam się bowiem nagle logopedą i tyflopedagogiem. Dobrze, że przynajmniej zadania z angielskiego mogę sobie odpuścić bez wyrzutów sumienia – myślę i przestaję otwierać maile z przedszkola.

15 maja

Niestety dostaję zaproszenie do grupy stworzonej przez mamy z przedszkola.

Wysyłają jak wyglądają prace plastyczne wykonane przez ich dzieci, a ja zastanawiam się dlaczego stylem tak bardzo różnią się od tych, które widziałam na tablicy w przedszkolu. Widać, że na kwarantannie małolaty lepiej radzą sobie z niemalowaniem poza liniami, klejeniem i posługiwaniem nożyczkami. Szacun. Zwłaszcza biorąc pod uwagę dysfunkcje wzroku. Podejrzenie, że to dorośli, a nie dzieci wykonali prace jest przecież śmieszne.

24 maja

Usuwam aplikację komunikatora z telefonu i wychodzę na spacer, bo już można.

30 maja

Dzwonię do przyjaciółki. Jest lekarzem w dużym szpitalu.

  • Co jej powiedziałaś?! – parsknęłam w słuchawkę opluwając koszulkę kawą.
  • No, że może to dobry moment, aby zacząć uczyć dzieci, jak mają bawić się same – powtórzyła nieco speszona.
  • Życie ci nie miłe? Cholera! Rozumiem, że w szpitalu jesteś na pierwszej linii frontu każdego dnia. Zrobili o tobie mural i wszyscy są w podziwie, ale to?
  • No wiem, ale ile można słuchać, że ma już dość.

1 czerwca

Do 26 czerwca, czyli końca zajęć dydaktycznych będzie realizowane kształcenie na odległość.

Nadal prawie nie otwieram laptopa. Odbieramy z Paczkomatu piłki z dzwonkami dla chłopców i idziemy wypróbować je w naszym sekretnym miejscu przy Łazienkach.

Zdjęcie: 123 rf

Grafika: The Mother Mag

A może Ty też prowadzisz dziennik i nie zdążyłaś wysłać swojej pracy na nasz konkurs? Możesz to zrobić! Skontaktuj się z redakcją i wyślij nam swoją pracę: [email protected]

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail