Czego szukasz

Życie…? Po sąsiedzku!

Połowę życia spędzamy w pracy, a drugą połowę w domu z bliskimi. Mieszkanie powinno być naszym bezpiecznym kątem, intymnym światem, gdzie dzielimy się miłością, ale też smutkami życia codziennego.
Moje bezpieczne życie zatruwają mi sąsiedzi, dla których rodzina z małym dzieckiem to wróg nr 1…

  • Listy do Redakcji - 28/10/2015
Blok wielorodzinny - życie sąsiedzkie

Jestem właśnie po rozmowie z sąsiadką i przy akompaniamencie Stinga staram się wyciszyć i pozbierać myśli, że podzielić się z Wami z tym co właśnie czuję… A czuję się fatalnie – bezsilna na ludzkie złośliwości, na niesprawiedliwość wobec młodych rodziców, którzy wcale nie mają łatwo w tym poplątanym świecie. Czuję się już trochę wyczerpana tą ciągłą i bezsensowną walką „o swoje”.

„Kochani” Sąsiedzi

Kilka dni temu natrafiłam na relację w DDTVN dotyczącą właśnie SĄSIADÓW i jeszcze bardziej się pogrążyłam. I nie dlatego, że nasze relacje są teraz trudniejsze, ale że nawet w najdłuższym bloku w Europie na gdańskim Przymorzu można – można być sobie ludzkim. Można choćby w najprostszych gestach codziennego „Dzień dobry” uśmiechnąć się do siebie życzliwie i szczerze. Można podnieść na duchu „chodnikową” rozmową, poczuć wspólnotę mieszkania razem czy nawet obok.

I owszem mam też takich sąsiadów, którzy są życzliwi, zwłaszcza od kiedy mamy dziecko. I jest to bardzo miłe i dla mnie, bo pracuję z domu i dla mojego syna, który mówi, że ten Pan/ta Pani to „dobry sąsiad”. Ale pyta też mnie (ma 3,5 roku), dlaczego „ten Pan jest zły i robi nam krzywdę”?! I same jako mamy pewnie przyznacie, że jest to strasznie przykre i pewnie też nie znałybyście nawet najdelikatniejszej dla takiego malucha odpowiedzi.

Codzienna walka

Dom jest moim biurem w czasie, kiedy synek jest w przedszkolu. Oznacza to, że przez większość czasu obcuję z ludźmi za ścianą. Nie jest to łatwe. I nie dlatego, że ktoś zachowuje się głośniej, bo np. odkurza czy słucha muzyki. Tylko dlatego, że słyszę ludzi mieszkających piętro niżej, którzy regularnie robią nam „pod górkę”.

A objawia się to budzeniem od 6-tej rano krzykami i stukaniem w kaloryfer, kiedy to my jeszcze godzinkę smacznie śpimy. Zakłócaniem naszego wieczoru głośnym oglądaniem TV i krzykami w miejscach, gdzie najbardziej słychać tzn. łazienka/kuchnia/pokój dziecka, choćby po to, aby utrudnić nam i tak już trudne usypianie synka.
I jest tak codziennie!
Odświętnie mamy przebite opony w aucie, porysowane drzwi, wsadzone dla niepoznaki gwoździe w opony, co wychodzi dopiero podczas jazdy samochodem i jest bardzo niebezpieczne!

Młodzi wśród Starszych

Nie chcę tu uogólniać, ale są to emeryci, czyli ludzie, którzy obok dzieci i nastolatków, młodych rodziców na macierzyńskim przebywają najwięcej w domu. Mają nadmiar wolnego czasu, aby uprzykrzać życie innym. A szczególnie młodym rodzicom, którzy mają „hałasujące”, bo żyjące, żywe dziecko, które płacze, biega, krzyczy, bawi się i oczywiście strasznie przeszkadza.

Którzy mają wózek i rowerek i sanki i małe piwnice, po to kiedyś wymyślono w blokach wózkarnie, które dzisiaj pełnią rolę prywatnych zamkniętych i niedostępnych piwnic, no bo przecież dzieci dorosły i się wyprowadziły (na „nowe osiedla”, albo wyemigrowały za chlebem). A Ci starsi już nie pamiętają, że ich dzisiejsze dorosłe dzieci też były maluchami, których było wszędzie pełno i głośno.

Im się należy teraz cisza i spokój i mieszkania, za którymi wystali swoje w kolejce, im się należą wszystkie pomieszczenia gospodarcze z założenia wspólne, aby wspólne już nie były, bo przecież im się należą w całości.

A wózek to możecie wyrzucić, bo macie już duże dziecko, a jak chcecie dla drugiego dziecka to sobie trzymajcie go w pokoju!

Mnie się należy wszystko, bo mieszkam w tym bloku od zawsze i nie będę dyskutował z „gówniarstwem” czyli nami, 30-latkami. A jak zaczną dyskutować, to rano młodzi mogą wzywać policję do przebitych opon w aucie, bo po sąsiedzku i życzliwie byli zwrócić w nocy uwagę.

Sąsiedzi wygrali

Sąsiedzi wygrali! Kupujemy mieszkanie na „nowym osiedlu” wśród młodych rodziców, z którymi mam nadzieję utworzymy wspierającą się wspólnotę. Tylko nie wiem czy starsi sąsiedzi osiągną w ten sposób pełną satysfakcję, która pozwoli im dożyć w spokoju późnej starości, czy po prostu poszukają sobie w sąsiedztwie inną młodą, bezsilną ofiarę, która ma dziecko, a której już serdecznie współczuję.

Jak Wy mamy radzicie sobie mieszkając w bloku? Jakich macie sąsiadów? Wspierają Was, czy utrudniają życie, tak jak nam?
Marzena z Gdyni

Zdjęcie: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Podyskutuj

Allegretto – chciałam zarażać ludzi pasją do muzyki

Jestem Muzykiem. Zawsze nim byłam. Jestem też Mamą. Od ośmiu lat! Tak się potoczyło, że od 3 lat jestem Mamą Samotną. A od 6 lat jestem też Przedsiębiorcą. Założyłam Autorską Szkołę Muzyki Allegretto we Wrocławiu. I właśnie o byciu Przedsiębiorczą Mamą Muzykiem, chcę Wam opowiedzieć - napisała do nas w swoim liście Urszula Polak z prośbą o pomoc, o wsparcie nie dla siebie, ale dla miejsca, które stworzyła, z wielką pasją i zaangażowaniem. Miejsca, w którym dzieci spotykają się z muzyką. Zobacz jak możesz wesprzeć Urszulę!
  • Listy do Redakcji - 09/07/2019
 dzieci na zajęciach w szkole muzycznej allegretto

Pasja do muzyki

Zakładając Allegretto przyświecał mi konkretny cel: chciałam zarażać ludzi pasją do muzyki, najlepiej już od samych narodzin. Bazowałam na nowatorskiej metodzie opartej o koncepcję Edwina Eliasa Gordona. Udało się wynająć małą salkę w prywatnym punkcie przedszkolnym, zorganizować ulotki, plakaty oraz reklamę na jednym z portali społecznościowych i tak się zaczęło.

Ruszyłam z 4 grupami dla dzieci od urodzenia do 3 roku życia, jedną grupą przedszkolną oraz 4 uczennicami gry na pianinie. Na tym etapie wszystkiego brakowało: uczniów, miejsca, a przede wszystkim finansowania. Mimo to, dawałam radę! Miałam ogromny zapał! Zaczęli pojawiać się uczniowie z polecenia, poczta pantoflowa zaczęła działać. Z czasem małych słuchaczy przybywało, zatrudniłam pierwszego pracownika, przeszkoliłam – śpiewaliśmy razem. Następnie zaczęłam organizować mini koncerty dla dzieci od 0 do 3 lat. Szło naprawdę nieźle.

Kiedy idzie nieźle, to czas na zmiany

Jest kilka rzeczy, których się nauczyłam, będąc Przedsiębiorcą. Oto jedna z nich. Kiedy idzie nieźle, znaczy, że czas na zmiany. Niektóre z nich jesteśmy w stanie przewidzieć, a inne totalnie nas zaskakują. Te drugie są zazwyczaj bardzo kosztowne pod każdym względem.

Więcej uczniów oznacza potrzebę większej sali, większej ilości wyspecjalizowanej kadry, a to wszystko oznacza większe nakłady finansowe. Jednocześnie, chcąc zapewnić synowi nowoczesną, alternatywną edukację, zdecydowałam się na otworzenie wraz z koleżanką wolnościowej szkoły podstawowej – Horyzonty Wyobraźni.

W tym celu wynajęłyśmy trzy duże sale. Dość szybko okazało się, że ta współpraca nie układa się i nasze drogi się rozeszły (Horyzonty nadal funkcjonują), a ja nie mogłam utrzymać tak dużych przestrzeni.

Nieszczęścia chodzą parami

W tym samym czasie kiedy Allegretto straciło lokal, moje małżeństwo legło w gruzach. Myślę, że dla każdej z Was byłoby to ciosem, trudnym do udźwignięcia. Ja – Przedsiębiorcza Mama Muzyk stanęłam na skraju rozpaczy. Za wszelką cenę chciałam ratować Allegretto, jakby nie patrzeć – moje drugie dziecko. Wydawałoby się, że znalezienie nowego lokalu w tak dużym i serdecznym miejscu, jakim jest Wrocław, nie stanowi najmniejszego problemu.

Szansa na rozwój

Oto kolejna rzecz, jaką nauczyło mnie prowadzenie własnego biznesu. W nieoczekiwanych zwrotach akcji, szukaj szansy na rozwój. Ostatecznie udało się wygrać wyścig z czasem i Allegretto otworzyło się zgodnie z moimi obietnicami sprzed ówczesnych wakacji. Wynajęłam starą willę na Karłowicach. Prawda jest taka, że nigdzie indziej nie chciano mieć szkoły muzycznej za sąsiada lub lokatora. Jak na tamte potrzeby, willa była w sam raz, ale wynajem drogi. Układ budynku, jego niezależność, pozwoliło znacznie rozszerzyć ofertę. To jednak wymagało sporych inwestycji, a zatem kredytów, a więc (jak część z Was już wie) stresów.

Ostatecznie odświeżyłam i przygotowałam do użytku trzy sale do nauki, dwie łazienki, sekretariat, kuchnię oraz przedpokój. Zakupiłam instrumenty, podręczniki i inne pomoce naukowe. Zatrudniłam pracowników i przeszkoliłam z koncepcji E.E. Gordona oraz z NVC (Nonviolent Communication). Wszystkie te działania z jednej strony kosztowały mnie olbrzymią ilość pracy i mocno nadszarpnęły moje zszargane nerwy. Z drugiej strony pozwoliły mi poradzić sobie z tym złym stanem psychicznym i uwierzyć we własne siły. Jako Przedsiębiorcy, jako Muzykowi, jako Matki.

Druga szansa

Obecnie odbieram kolejną lekcję. Dawanie drugiej szansy. Allegretto pod nowym adresem rozwinęło skrzydła! Mamy (nie sposób pisać dalej w liczbie pojedynczej :)) 250 dzieci pod opieką; prowadzimy zajęcia dla dzieci od urodzenia; uczymy grać na pianinie, wiolonczeli, skrzypcach i gitarze; stworzyliśmy dwa chóry dla dzieci przedszkolnych i starszych (które zdobywają nagrody!); uczymy dzieci o różnych schorzeniach, które nie mogłyby skorzystać z tradycyjnej edukacji muzycznej; przygotowujemy koncerty naszych wychowanków oraz koncerty dla maluszków co pół roku; w wakacje wyjeżdżamy na muzyczne kolonie; w weekendy szkolimy kadrę nauczycielską… Brzmi fantastycznie! I jest fantastyczne! I jestem dumna z każdego mojego wychowanka! Moja Szkoła napawa mnie dumą! Dla takich efektów wart był cały ten trud i stres!

Jednocześnie każdego dnia spotykają mnie (tu niestety wraca liczba pojedyncza) niby malutkie problemy: niezrozumienie zasady ciszy opiekuna podczas zajęć, wchodzenie w butach na teren szkoły, zatkane toalety i inne usterki, pretensje sąsiadów o źle zaparkowane auta, roszczenia rodziców na temat odrabiania zajęć niezgodnie z umową, nieopłacone zajęcia, rozstrojone instrumenty, choroby kadry, zmęczeni lub sfrustrowani uczniowie… Kamyczek do kamyczka, a nagle czuję się, jakbym dźwigała ciężki wór gruzu! Która kobieta tego nie zna? Mimo to, staram się zrozumieć każdą sytuację i zastanowić się zanim coś powiem. Zawsze szukam pojednania, zawsze daję drugą szansę, choć czasem nie jest łatwo! Dziś ja szukam drugiej szansy.

Proszę o Wasze zrozumienie i wsparcie:

https://zrzutka.pl/pkvdaj

Cała droga, którą pokonałam wraz z Allegretto, spowodowała zaciągnięcie olbrzymich długów. Czy można było postąpić inaczej, aby znaleźć się tu, gdzie jestem? Może. Może gdybym była Przedsiębiorczą Matką Ekonomistką, albo gdybym nie była Samotną Matką, albo gdybym nie była Matką?

Fakty są takie, że miesięczne raty zobowiązań sięgają 7 tysięcy złotych. Sami nie wydostaniemy się ze spirali kredytów, które umożliwiły mi stworzenie tego wyjątkowego miejsca. Bez tych rat, szkoła jest rentowna. Z nimi zatonie, a wraz z nią ja – Przedsiębiorcza Mama Muzyk.

Zdjęcie: archiwum Urszuli Polak

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Dostałam pracę! – list od Agnieszki

Od takich słów serce nam rośnie i dostajemy ogromną dawkę energii do działania. Agnieszka podzieliła się z nami wspaniałą wiadomością - dostała pracę, a przyczynił się do tego w dużym stopniu nasz Kurs Online Mamo Pracuj, w którym brała udział. W dodatku wszystko wydarzyło się bardzo szybko. Zresztą sama przeczytaj!
  • Listy do Redakcji - 25/02/2019
uśmiechnięta kobieta z kubkiem w rękach

Zaczynam pracę

Właśnie mail do Was wisi mi w roboczych już od tygodnia, bo ciągle biegam. A koniecznie chciałam opowiedzieć, co się u mnie wydarzyło 😉

W poniedziałek zaczynam pracę i jestem bardzo podekscytowana 😉 Oczywiście stresuję się, jak ja to teraz wszystko ogarnę, jak pogodzę życie rodzinne i pracę, ale cała rodzina jest postawiona na nogi do pomocy, mąż pociesza, że damy radę, więc tylko pozostaje mi w to uwierzyć 😉

Trzymajcie za mnie kciuki

Co do samych poszukiwań, to poszło takim migiem, że byłam w szoku. Był bardzo duży odzew na moje cv, codziennie chodziłam na jakieś rozmowy. Ostatecznie dostałam propozycje pracy w 5 firmach, z czego 2 były na mojej top liście 😉 Wybrałam firmę, w której stanowisko i zakres obowiązków są dl mnie najciekawsze, w której pracują na najnowocześniejszych narzędziach i wychodzą naprzeciw oczekiwaniom pracownika.

Cały proces szukania pracy trwał niecały miesiąc, bardzo krótko!

Dziewczyny, bardzo Wam dziękuję za wszystko! Pomogłyście mi uwierzyć, że nie jestem jeszcze totalnie przegrana na rynku pracy i na spotkaniach czułam się dobrze przygotowana i pewna siebie.Osiągnęłam zamierzony cel, chociaż nie wierzyłam, że się uda;) dzięki dzięki dzięki!

Stworzyłyście bardzo fajny projekt i ciągle o Was mówię komuś, kto tak jak ja wraca do pracy po dłuższym czasie, albo kisi się gdzieś, gdzie nie czuje się doceniany. Mam nadzieję, że będziecie się rozrastać i docierać do coraz większej liczby odbiorców.

Od redakcji: Agnieszko, cieszymy się razem z Tobą i dziękujemy za miłe słowa!

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail