Czego szukasz

Sprzedaż w internecie? Czyli gdzie? 5 miejsc

Możecie być twarde jak hordy Romanów Bratnych, odważne jak zastępy Angelin Jolie, ale kiedy przyjdzie do inwestowania pierwszych pieniędzy w wymarzony biznes – wszystkim wam zadrży ręka. Jak stworzyć sklep, ale nie wydać na niego wszystkich oszczędności? I jak wydać jak najmniej na starcie, kiedy jeszcze nie wiadomo, czy pomysł chwyci? Tu pojawia się internet i jego możliwości. Jest pięć miejsc, w których można sprzedawać w sieci. Sprawdź gdzie!

1. Własny sklep internetowy

Pomysł dobry, ale dość drogi. Są dwa wyjścia: można kupić tzw. “sklep z półki” (koszt od kilkuset zł do kilkudziesięciu tysięcy oraz miesięczny abonament) lub własny projekt sklepu (koszt: od kilku/kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy). “Sklep z półki” to gotowy produkt, który kupuje się podobnie jak domenę internetową – w firmie, która takie rozwiązania oferuje. Jeśli ta opcja jest niewystarczająca, można też od zera stworzyć własny sklep. Do tego będzie potrzeby programista, grafik i mądra głowa, która zaplanuje jak wszystko powinno wyglądać. 

Zalety:

  • sklep z półki: szybki i dość prosty start sklepu, można liczyć na pomoc techniczną ze strony firmy, która taki sklep sprzedaje. Dodatkowo jest bardzo opłacalny, jeśli obrót sklepu jest duży – nieważne ile się sprzedaje, zawsze płacimy tyle samo (tylko abonament, zero prowizji)
  • własny sklep: duża kontrola nad tym jak finalnie wygląda strona internetowa i co umożliwia sprzedającemu i kupującemu

Wady:

  • stworzenie własnego projektu sklepu internetowego to duży koszt czasowy i finansowy, trzeba też mieć wiedzę odnośnie potrzeb konsumenta w internecie, więc przydałby się ekspert od ecommerce’u, czyli handlu w internecie
  • konieczność prowadzenia własnego marketingu, czyli środków finansowych i wiedzy na temat reklamy w internecie, Public Relations, pozycjonowanie firmy w sieci
  • niekoniecznie jest to najlepsza opcja na start – nie wiadomo, czy pomysł wypali, trzeba zapłacić za stworzenie sklepu, a w przypadku sklepów z półki dodatkowo pokryć koszt miesięcznego abonamentu.

2. Facebook i blog

Większość projektantów na DaWandzie ma za sobą ten etap: sprzedaż produktów poprzez własny fanpejdż na Facebooku i blog na platformie blogowej. Jak to działa? Fan profilu na Facebooku kontaktuje się bezpośrednio z właścicielem strony, a wysyłka produktu odbywa się po zanotowaniu wpłaty na koncie sprzedającego. Blog i Facebook dają możliwość ostrożnego zorientowania się jakie są reakcje na nasze produkty, a nic na tym nie tracimy. Poza tym budujemy społeczność, a to jest bardzo ważne!

Zalety

  • Brak jakichkolwiek kosztów utrzymania profilu i bloga
  • prosty mechanizm kupowania: sprzedawca pokazuje produkt na Facebooku i blogu, a sprzedaż odbywa się poprzez kontakt mailowy.

Wady

  • prosty mechanizm kupowania jest jednocześnie ograniczeniem. Nie każdy zdecyduje się na kupno na Facebooku, ludzie mają mniejsze zaufanie, jeśli nie widzą przekierowania do sklepu, zniechęcają też ograniczone opcje płatności (tylko przelew lub przy odbiorze osobistym)
  • brak narzędzi do sprzedaży na FB i blogu, czyli wtyczek i specjalnych aplikacji (aplikacje takie za darmo udostępniają platformy sprzedażowe)

3. Platformy aukcyjne

Swoje produkty można też wystawiać na aukcji. Czy to dobry pomysł? Wszystko zależy od tego co sprzedajemy i czy zależy nam na tworzeniu własnej marki. Mimo niskiej prowizji trzeba przemyśleć czy nie szkoda nam czasu na sprzedaż w takich miejscach i czy chcemy bardziej zarabiać krótkoterminowo czy budować markę.

Zalety:

  • na platformie aukcyjnej sprzeda się wszystko, liczy się uniwersalność
  • brak kosztów stałych: płaci się za wystawienie produktu i prowizję od sprzedaży

Wady:

  • bardzo duża konkurencja chińskich produktów
  • klient patrzy przede wszystkim na cenę
  • ciężko zostać znalezionym w ogromnej masie sklepów
  • liczy się sprzedaż – nie stworzysz tu marki i jej wizerunku

4. Platformy sprzedażowe

Platforma sprzedażowa to miejsce w internecie, gdzie można założyć własny butik, nic za to nie płacąc. Przeważnie taka platforma koncentruje się wokół jednej idei, wokół której tworzy się społeczność zainteresowanych nią osób. Tak np. działa DaWanda – można na niej kupić tylko produkty tworzone ręcznie i w krótkich seriach, a klientami butików są osoby, które szukają unikalnych produktów spoza wielkich sieciówek.

Jedyne koszty to prowizja od sprzedaży produktu. Platformy sprzedażowe same promują produkty ze swoich butików, a to pozwala na zmniejszenie kosztów marketingowych. Warto wykorzystać możliwości jakie dają takie platformy, bo dostajemy wiele rzeczy za darmo, testujemy czy nasz produkt się podoba i pokazujemy go dużej grupie klientów takich portali. Warto mieć na uwadze wysokość prowizji. Niska prowizja ogranicza ryzyko związane z wprowadzeniem produktu na rynek i daje wiele możliwości krótkoterminowych kampanii rabatowych.

Zalety:

  • platformy sprzedażowe za darmo dostarczają narzędzi do sprzedaży na Facebooku i blogu, można więc sprzedawać za pomocą wszystkich dostępnych kanałów bez żadnych kosztów
  • sklep na platformie to brak kosztów stałych – płaci się tylko prowizję od sprzedaży
  • dostęp do dużego grona zainteresowanych konsumentów – jest to wartość tym większa, im większa platforma, z którą współpracujemy.
  • dostęp do klientów z innych krajów, jeśli jest to platforma międzynarodowa (w przypadku DaWandy uzyskuje się dostęp do kilku milionów klientów zagranicznych, zainteresowanych produktami handmade i design)

Wady:

  • wysoka prowizja – zawsze musimy się z nią liczyć. Może to być koszt od 10% do 40% od ceny sprzedaży
  • platformy sprzedażowe działają w konkretnej niszy
  • ograniczony wpływ na wygląd finalny sklepu na platformie

Decyzja należy do Was. Warto brać byka za rogi, ale bez szaleństwa w oczach i z konkretnym planem.

Artykuł powstał we współpracy z serwisem DaWanda! Wkrótce jeszcze więcej tekstów!

 

Photo credit: springwools / Foter / CC BY

Photo credit: nromagna / Foter / CC BY

Photo credit: soapylovedeb / Foter / CC BY

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Podyskutuj

Lockdown dał Ci się we znaki? Czas na zmiany, czyli aktualizacja wizytówek i ulotek w salonie beauty!

Bez względu na to, jak długo Twój salon pozostawał zamknięty, lojalni klienci i tak z niecierpliwością czekają na jego otwarcie. Nie musisz się obawiać, że odeszli do konkurencji – tu także nie świadczono żadnych usług. Powrót na rynek po wielu tygodniach, a czasem nawet miesiącach przymusowego przestoju to nie to samo, co powrót do pracy po dwóch tygodniach upragnionego urlopu. Podpowiemy Ci jak krok po kroku wprowadzić zmiany, które nie tylko mile zaskoczą starych i przyciągną nowych klientów, ale także dobrze wpłyną na właścicieli salonów beauty – dadzą energię do działania i zmotywują do szukania nowych rozwiązań w nowej sytuacji.
przykłady wizytówek do gabinetu beauty

Aktualizacja wizytówek i ulotek w salonie beauty!

Jeszcze do niedawna wydawało nam się, że nie ma nic przyjemniejszego i bardziej ułatwiającego życie, niż możliwość rezerwowania usług i przeglądania oferty naszych ulubionych salonów fryzjerskich czy kosmetycznych w sieci. Pandemia zweryfikowała te poglądy.

Dziś o niczym bardziej nie marzymy, niż o osobistym kontakcie z naszą kosmetolożką/kosmetyczką oraz o wzięciu do ręki ulotki albo wizytówki – materiałów reklamowych, które dowodziłyby, że życie toczy się nie tylko zdalnie. Że znowu warto projektować atrakcyjne graficznie ulotki kosmetyczne i piękne wizytówki swojego salonu beauty, bo te właśnie drobiazgi klientki zawsze lubią mieć w zasięgu ręki – przypięte na lodówce, albo schowane w portfelu.

Jeżeli potrzebujesz nowych, fajnych materiałów marketingowych do salonu sprawdź tą stronę, gdzie znajdziesz ulotki reklamowe.

Wracamy po przerwie. Było ciężko, ale będzie lepiej

Grunt to motywacja. Na naszych oczach ziściła się stara klątwa: Obyś żył w ciekawych czasach! Nie da się ukryć, że ostatnie miesiące były ciężkie i dla przedsiębiorców oraz usługodawców, i dla ich klientów. Pierwsi doświadczyli trudności związanych z brakiem możliwości zarobkowania i rozwijania swojego biznesu, drudzy – z brakiem dostępu zarówno do usług pierwszej potrzeby, jak i tych, dzięki którym życie staje się po prostu przyjemniejsze.

Powrót po długiej, przymusowej przerwie wymaga od przedsiębiorców podjęcia rozważnych i metodycznych działań. O tym jak szkodliwe i przeciwskuteczne są działania chaotyczne, mieliśmy okazję przekonać się podczas pandemii niejeden raz…

Lista rzeczy do zrobienia po powrocie

Dlatego wracając do pracy, podejmij mocne postanowienie: żadnych improwizacji. Przygotuj listę rzeczy do zrobienia, od tych najpilniejszych, wymagających największego wkładu pracy czy inwencji, po te banalne, ale bez których trudno będzie ruszyć z miejsca. Zamknij więc oczy i wyobraź sobie, że wchodzisz do swojego salonu beauty po wielu tygodniach zamknięcia dla klientów. Od czego zacząć, żeby znów było tu tak jak kiedyś?

Odśwież swój salon

Bez gruntownych porządków się nie obejdzie. Chodzi nie tylko o przywrócenie porządku i odświeżenie pomieszczenia, wszystkich mebli i akcesoriów, ale także o wdrożenie norm sanitarnych związanych z pandemią. Teraz właśnie jest czas na przearanżowanie lokalu. Ostatnie, chude miesiące nie umożliwiają Ci przeprowadzenia żadnych inwestycji i poczynienia zakupów? Nic straconego – możesz dokonać przemeblowania i pomyśleć o drobiazgach nierujnujących już i tak przeciążonego budżetu. Ważne, żeby przestrzeń, w której będziesz pracować i przyjmować klientów była nieco odmieniona – to dobrze wpłynie na samopoczucie. Wielkich i nagłych zmian mamy już dosyć, ale te drobne, metodyczne warto wprowadzić. Zadbaj więc o:

  • Odkurzenie całego salonu i uporządkowanie wszystkich przedmiotów, z których znowu będziesz korzystać. Możliwe, że salon wciąż wygląda tak, jak w dniu, w którym go opuściłaś kilka tygodni temu, licząc na to, że resztę porządków zrobisz jutro przed otwarciem.
  • Sprawdź czy działają wszystkie urządzenia kosmetyczne, czy nie trzeba gdzieś wymienić baterii albo naładować akumulatora. Może niezbędna jest wymiana żarówek?
  • Koniecznie przejrzyj zapasy kosmetyków: część z nich mogła się przedatować. Usuń opakowania napoczęte dawno temu i niewykorzystane. Zrób listę preparatów, które trzeba zamówić.
  • Nawet jeśli wszelkie tekstylia (fartuchy ręczniki, opaski kosmetyczne, szlafroki itd.) są czyste, wrzuć je do pralki, żeby znowu pachniały świeżością.
  • Zadbaj o wymianę prasy tematycznej w poczekalni. Zapewne wciąż leżą tam kolorowe magazyny, zachęcające do wyjazdu na narty… Przygotuj powitalne smakołyki dla Twoich klientek, np. drobne cukierki, po które sięga się w oczekiwaniu na usługę. Koniecznie uzupełnij zapas wody w jednorazowych małych butelkach albo zadbaj o to, żeby firma, z którą współpracujesz dowiozła na czas butle oraz jednorazowe kubki do dystrybutora wody. A może w dniu otwarcia poczęstujesz swoje klientki ciastem?
  • Nowe otwarcie, nowa pora roku – w Twoim salonie nie powinno zabraknąć świeżych kwiatów.

Poinformuj znajomych o wznowieniu działalności

Teraz pora na poinformowanie znajomych i stałych klientów o wznowieniu działalności. Jesteś gotowa na nowe otwarcie, otwarta na zmiany i aż rwiesz się do pracy. Twoi klienci także nie mogli się doczekać, kiedy życie wróci na utarte tory. Skorzystaj ze wszystkich dostępnych kanałów, żeby dotrzeć do jak największej liczby osób.

O ile dotarcie do ludzi poprzez media społecznościowe będzie łatwe i przyjemne – najprawdopodobniej przez cały ten trudny czas jesteś w kontakcie ze swoimi klientami, bo życie nas wszystkich przeniosło się do sieci – o tyle wyjście z ofertą, nazwijmy ją, analogową wymaga nieco zachodu. Pamiętaj: Twoje klientki naprawdę chętnie sięgną po ulotki kosmetyczne oraz z chęcią znów włożą do portfeli nowe kolorowe wizytówki.

Przejrzyj swoją ofertę i materiały reklamowe

Nawet jeśli tuż przed lockdownem drukowałaś świeżutkie materiały reklamowe, kolejne zamknięcie salonu beauty na pewno sprawiło, że Twoja oferta uległa zmianie – zaplanowałaś pojawienie się nowych usług, inne będą także, z oczywistych powodów, ceny.

Zamiast korygować stare, zleć projekty nowych ulotek i wizytówek. Możliwość wybrania spośród wielu szablonów i motywów graficznych na pewno sprawi, że świeżym okiem spojrzysz na swoje materiały reklamowe.

Wizytówka wykonana według ciekawego, awangardowego projektu na pewno przyciągnie klientki z młodszych grup wiekowych. Z kolei intrygująco zaprojektowane ulotki mają większą szansę zawisnąć w domu klientek w widocznym miejscu, niż standardowe ulotki wrzucane do skrzynek pocztowych.

Zaktualizuj ofertę o nowe trendy i aktualizuj cenniki

Bezwzględnie zaktualizuj ofertę salonu o usługi, które pojawiły się w związku z zaistnieniem nowych trendów w branży beauty. Czas, który upłynął od zamknięcia salonu jest na tyle długi, że zmieniły się nie tylko trendy, ale także pory roku i potrzeby klientów.

Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że zmęczenie lockdownem sprawia, iż nasze ciała potrzebują o wiele więcej atencji i dbałości. Zaktualizowanie oferty salonu beauty musi uwzględnić także i to, a klienci na pewno będą usatysfakcjonowani.

Odśwież swoje materiały reklamowe

Odświeżenie materiałów reklamowych powinno objąć nie tylko ich weryfikację i aktualizację, ale także ich, nazwijmy to, wizualny remastering. Niech Twoi klienci poczują, że otwarcie ich ukochanego salonu beauty jest naprawdę nowe. Że choć przez długie tygodnie nie mogli korzystać z usług salonu, jego właściciele i pracownicy nie zasypali gruszek w popiele, poszukując nowych rozwiązań, śledząc trendy i dbając o własny wizerunek. Że ostatecznie czas zamknięcia salonu był po prostu twórczy – i teraz widać to na odświeżonych materiałach reklamowych.

Zaktualizuj cenniki na ulotkach

Nie ominie Cię aktualizacja cenników. Po wielu tygodniach przerwy, ceny Twoich usług zapewne pójdą w górę – to właśnie cennik będzie interesował klientów najbardziej, kiedy zechcą zaplanować wizytę w salonie. Nie możesz doprowadzić do sytuacji, w której ceny podawane na stronie www czy w mediach społecznościowych będą się różniły od tych na ulotkach!

Pomyśl o programie lojalnościowym na wizytówkach

Najwierniejszym klientom zaproponować możesz program lojalnościowy. Pamiętaj, że właśnie teraz wielu Twoich klientów potrzebuje, żeby specjalista zajął się ich problemami kompleksowo. Daj im znać, że im częściej zaglądać będą do Twojego salonu beauty, tym korzystniejsze zaoferujesz im ceny lub że będą mogli liczyć na innego rodzaju profity.

Program lojalnościowy przyciągnie także wielu nowych klientów. Może on obejmować:

  • zniżkę 50% na wybraną usługę,
  • zniżkę 50% na dziesiątą wizytę,
  • świecę zapachową lub inny uprzyjemniający życie gadżet w niższej cenie
  • masaż twarzy gratis,
  • zniżkę 50% na pierwszy zabieg dla koleżanki, której stała klientka poleci Twój salon.

A może wprowadzisz w swoim salonie system punktowy? Uzbieranie stosownej liczby punktów mogłoby skutkować np. ich zamianą na kosmetyk albo bonifikatę na usługę.

Wprowadź nowości w ofercie

A teraz bez wahania wprowadź nowości w swojej ofercie. Choć wszyscy czekamy na to, żeby było jak dawniej, nie oznacza to wcale, że nie oczekujemy od salonów beauty rozszerzenia oferty. Pandemia sprawiła, że czas się zatrzymał. Nowości w ofercie Twojego salonu sprawią, że czas znowu zacznie biec i poczujemy, że wszystko jest na dobrej drodze. Że było ciężko, ale będzie lepiej.

Nowości w ofercie Twojego salonu beauty mogą objąć:

• vouchery, które zawsze można sprezentować bliskiej osobie na urodziny czy imieniny, na zbliżający się wielkimi krokami Dzień Dziecka i Dzień Matki, czy po prostu bez okazji,
• pakiety usług typu 2w1,
• pakiety komunijne, ślubne itp.

Podsumowanie

Wracając do pracy po długiej przerwie spowodowanej pandemicznymi zawirowaniami, warto rzucić się w wir przygotowań i zmian. Dzięki temu uda Ci się pokonać wszechogarniające poczucie niemocy i przytłoczenia.

Dobry plan działania to podstawa sukcesu. Nowe, starannie zaprojektowane ulotki kosmetyczne na pewno przyciągną nowe klientki, a wizytówki z programem lojalnościowym sprawią, że stałe klientki poczują się docenione i wyróżnione.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu www.e-reklamowe.com

Zdjęcia: Radosław Szlendak, e-reklamowe

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:

Najważniejsze jest to, z kim pracujesz – historia Emilii, mamy 4 dzieci i właścicielki sklepów 5.10.15.

“Tak naprawdę miał być jeden sklep. Nigdy nie zakładałam, że będzie ich 5 czy 8, czy jeszcze więcej. Jeśli znajdowałam dobre miejsce, rozważałam wszystkie plusy i minusy, i tak firma się rozrastała” - opowiada Emilia Kazikowska, mama 4 dzieci, której współpraca z 5.10.15. przyniosła efekty, jakich sama się nie spodziewała. Sprawdź, czy własny sklep 5.10.15. to może być także pomysł dla Ciebie!
Emilia Kazikowska właścicielka sklepu 5.10.15

Chcesz prowadzić własny biznes – sklep 5.10.15.?

Przeczytaj historię Emilii! Dowiedz się czy to rozwiązanie dla Ciebie!

A jeśli masz więcej pytań, skontaktuj się z Romanem Trzcińskim: [email protected], tel. 602 433 600.

Zajrzyj też na stronę internetową 5.10.15.!

Emilio, co zdecydowało, że podjęłaś się współpracy właśnie z 5.10.15.? Co Cię zachwyciło w tej propozycji?

Duży wpływ na decyzję o otwarciu pierwszego salonu 5.10.15. miał fakt, że możliwa była współpraca na zasadach franczyzy. Wcześniej prowadziłam sklep z odzieżą, w którym tak naprawdę wszystko zależało ode mnie. A raczej każda rzecz była na mojej głowie, zajmowałam się wszystkim, od dostaw, wyceny, ekspozycji, po marketing i wiele różnych rzeczy, które odciągały moją uwagę od klientek. Dzięki modelowi franczyzowemu mogłam się w pełni poświęcić temu co najważniejsze, czyli klientowi.

Jesteś mamą 4 dzieci – co samo w sobie jest bardzo angażującą rolą. Plus zarządzanie 8 sklepami. Sporo jak na jedną osobę – jak wygląda Twój typowy dzień pracy?

W tej chwili wszystko jest już na tyle unormowane, że praca jest dla mnie prawdziwą przyjemnością. A mój typowy dzień wygląda zupełnie przeciętnie. Ranek oczywiście jest intensywny i głośny, tak jak w wielu domach. Gdy drzwi się zamykają za mężem, który odwozi dzieci do szkoły, nastaje cisza i mam chwilę dla siebie. To czas na zapoznanie się z zaleceniami centrali na bieżący dzień, oczywiście przy kawie. 😉

Lubię być przygotowana do pracy i wiedzieć, czego się spodziewać po wejściu do sklepu. W zależności od sklepu, w którym mam pracować i oczywiście wytycznych centrali staram się jak najefektywniej pomóc moim pracownikom. Z wieloma z nich współpracuję już długo, więc znamy swoje mocne i słabe strony, tak że współpraca przynosi naprawdę świetne efekty.

Emilio, a czym zajmowałaś się zanim założyłaś rozpoczęłaś współpracę z 5.10.15.? Czy wcześniej prowadziłaś własną firmę?

Z wykształcenia jestem handlowcem i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że innej pracy sobie nie wyobrażam. Od samego początku moje życie zawodowe było związane z handlem. Najpierw co prawda na początku był to sklep spożywczy, ale szybko okazało się, że to nie ta dziedzina. Potem był wspomniany wyżej własny sklep odzieżowy, z perspektywy czasu mogę śmiało stwierdzić, że było to moje najbardziej wymagające dziecko, któremu trzeba było poświęcić mnóstwo czasu. Dopiero współpraca z 5.10.15. okazała się strzałem w dziesiątkę.

Ubrania pochodzą z linii FAMILY CONCEPT od 5.10.15.

Co było najtrudniejsze, z jakimi wyzwaniami mierzyłaś się przy otwieraniu pierwszego sklepu?

W związku z tym, że mój pierwszy sklep 5.10.15. otworzyłam w innym mieście, spory kawałek od domu, to prawdziwym wyzwaniem okazało się znalezienie zaufanych pracowników, na których mogłabym polegać w 100%. Było to najtrudniejsze i najbardziej stresujące wyzwanie. Od samego początku współpracy poświęcam nowozatrudnionej osobie jak najwięcej czasu, aby przekazać całą wiedzę i nauczyć ją co potrafię w dziedzinie handlu. Staram się, aby dzięki takim zabiegom jakaś cząstka mnie była w każdym sklepie.

Przy 8 sklepach mogę śmiało powiedzieć, że najważniejsze jest to, z kim pracujesz. Dobry zespół to podstawa.

No właśnie, masz już 8 sklepów – zaczynałaś od jednego, a potem otwierałaś kolejne. Czy od samego początku planowałaś działanie na dużą skalę, czy to przychodziło z czasem?

Tak naprawdę miał być jeden sklep, ale dość szybko po otwarciu okazało się, że sklep z odzieżą dziecięcą ma potencjał i w krótkim czasie otworzyłam drugi. Nigdy nie zakładałam, że będzie ich 5 czy 8, czy jeszcze więcej. Jeśli znajdowałam dobrą lokalizację handlową, z automatu rozważałam wszystkie plusy i minusy. W ten sposób firma rozrasta się w naturalny sposób.

Moim doświadczeniem i wiedzą wspieram też inne osoby, które dopiero planują otworzyć swój sklep z odzieżą dziecięcą. Tu mogę się pochwalić, że z moim wsparciem kolejne osoby otworzyły sklepy pod szyldem 5.10.15. Bardzo chętnie będę służyć wsparciem oraz radą dla nowych osób chcących otworzyć swój sklep marki 5.10.15.

Zobacz także: Czy franczyza to dobry sposób na biznes dla mamy?

Podoba mi się to co mówisz, idea wspierania się w biznesie jest nam bardzo bliska. Zapytam Cię jeszcze na jaką pomoc Ty mogłaś liczyć ze strony franczyzodawcy? Zarówno kiedy otwierałaś pierwszy i kolejne sklepy, jak i tak „na co dzień”?

Wsparcie jest naprawdę ogromne, począwszy od pomocy w wybraniu lokalu, projektu sklepu i wyposażenia, po szkolenia wstępne. Pomoc „Wielkiego Brata” nie kończy się wraz z otwarciem sklepu, na co dzień korzystamy z pomocy specjalistów z zakresu: logistyki, IT, visual merchandisingu (czyli odpowiedniej ekspozycji w sklepie), marketingu oraz wykwalifikowanych kierowników regionalnych. To naprawdę daje niesamowity komfort i poczucie bezpieczeństwa, że nie wszystko jest na mojej głowie.

Ubrania pochodzą z linii FAMILY CONCEPT od 5.10.15.

Nie mogę nie zapytać Cię o to, jak pandemia wpłynęła na Twój biznes? Niedawno minął rok od wprowadzenia pierwszego lockdownu. Sklepy przez długi czas były zamknięte. Jak to wpłynęło na Twoją firmę?

Na początku było bardzo trudno, brak jakichkolwiek informacji wpływał paraliżująco na wszystkich – na moich pracowników, ale też na klientów. Co niestety wpłynęło negatywnie na całą firmę. Na szczęście jakoś udało nam się nauczyć funkcjonować w tym całym szaleństwie. W chwili obecnej ostrożnie, ale zdecydowanie rozpędzamy się i powoli wszystko wraca do normy. Mam nadzieję, że tak już pozostanie.

Zobacz także: Praca na etacie czy własna firma? Jak znaleźć idealne rozwiązanie dla siebie?

Ubrania pochodzą z linii FAMILY CONCEPT od 5.10.15.

Powiedz jeszcze na koniec jakie masz plany na przyszłość I czego można życzyć Ci na najbliższy rok?

Ostatni rok pokazał, iż nie wszystkie plany można zrealizować, więc staram się nie planować nic na dłuższą metę. Oczywiście w głębi duszy cały czas czuję niedosyt i chęć dalszego rozwoju. Zatem gdy pojawią się sprzyjające okoliczności, nie wykluczam otwarć kolejnych sklepów. Jeśli czegoś można w dzisiejszych czasach życzyć, to na pewno zdrowia, a na resztę sama zapracuję. Trzymajcie za mnie kciuki!

Dziękuję Ci za rozmowę!

Zdjęcie: prywatne archiwum Emilii

Chcesz prowadzić własny sklep 5.10.15.?

Jeśli chciałabyś dowiedzieć się więcej, skontaktuj się z Romanem Trzcińskim: [email protected], tel. 602 433 600.

Zajrzyj też na stronę internetową 5.10.15.!

Wywiad powstał w ramach akcji Franczyza dla Mamy

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×