Czego szukasz

Zabawki edukacyjne dla dzieci od Pomysłowej Mamy

Agata Skjold to Pomysłowa Mama czwórki dzieci, która każdego dnia łączy macierzyństwo z prowadzeniem własnego biznesu i jak sama mówi – kocha ten swój zaplanowany chaos. Z wykształcenia jest pedagogiem, a zawodowo tworzy piękne edukacyjne zabawki. Wszystkie produkty testuje na swojej rodzinie. A pomysłów Agata ma zdecydowanie więcej niż mocy przerobowych, ale ma też kilka pomysłów jak to zmienić 😉

  • Agnieszka Kumorek - 27/12/2017
Agata Skjold, Pomysłowa Mama

Z wykształcenia jesteś pedagogiem. Postanowiłaś jednak założyć własny biznes? Co spowodowało, że podjęłaś taką decyzję?

Decyzję tak naprawdę podjęło za mnie życie. Kiedy robiłam magisterium miałam już dwuletnie dziecko i niemowlaka. Już wtedy wiedziałam, że zawodową pracę z dziećmi będę musiała zawiesić na kołku.

Mąż pracował jako nauczyciel, a ja zajmowałam się dziećmi. Od samego początku czułam, że to „za mało”. Szukałam więc jakiegoś zajęcia, które oprócz poczucia satysfakcji, pozwoli mi również zarobić jakieś pieniądze.

Nasze częste rodzinne podróże do USA do rodziny męża, zaowocowały zakupami rożnych pomocy dydaktycznych, które chciałam wykorzystać w pracy ze swoimi dziećmi. W tych czasach USA było jeszcze jakieś 2-3 lata do przodu w zakresie takich zabawek – wszystko, co pojawiało się tam, miało u nas swoją premierę z opóźnieniem 🙂

Kiedy przywiozłam swoje pierwsze zdobycze do domu, szybko okazało się, że muszę je zmodyfikować pod moje dzieci i – wykorzystując moje wykształcenie – sprawić, by rzeczywiście zadziałały i przyniosły wymierne efekty.

Kiedy zaczęłam zmieniać pewne szczegóły z pomocą mojego taty, który wtedy mocno działał w branży poligraficzno-drukarskiej, wszystko zaczęło układać się w całość. Zaczęli się tym interesować moi znajomi. Z jednej tablicy moich obowiązków powstało dziesięć. A potem pięćdziesiąt.

Okazało się, że moja całkowita biznesowa ignorancja, niewiedza dotycząca absolutnie wszystkiego związanego z prowadzeniem własnego biznesu, okazała się moim atutem. Wiedziałam już, co chcę robić i nie przerażała mnie perspektywa, że tego nie osiągnę, bo będzie za trudno, bo za duża jest konkurencja.

Ja po prostu jeszcze wtedy o tym nie miałam zielonego pojęcia. Wiedziałam co chcę robić i konsekwentnie, krok po kroku dążyłam do tego, żeby to osiągnąć, ucząc się jak dziecko wszystkiego od zera.

Dlaczego akurat Pomysłowa Mama?

Kiedy rejestrowałam firmę – miałam już troje dzieci. Drugi człon nazwy mojej firmy jest więc oczywisty. Pierwszy zaś… wziął się z tego, że kłębią się we mnie niewyczerpane pokłady ciekawości, chęci zmian i udoskonalania wszystkiego, co robię. Mam tysiąc pomysłów na minutę. Wiele z nich zapisuję w grubym, staroświeckim zeszycie i odkładam na później. Wiele z nich weryfikuje życie i możliwości produkcyjne oraz finansowe.

Mam zdecydowanie więcej pomysłów niż mocy przerobowych. Ale mam kilka pomysłów jak to zmienić.

Agata Skjold, Pomysłowa Mama

Na Facebooku wspominasz, że jesteś żoną amerykańskiego nauczyciela i muzyka 😉 Czy on także miał swój wkład w Pomysłową Mamę?

Absolutnie tak. Mój mąż znosi moje produkcyjne i sezonowe humory od prawie 15 lat naszego małżeństwa i prawie dekady mojego życia zawodowego.

Trzyma mnie również w finansowych ryzach i wspiera, kiedy przeżywam chwilę kompletnego załamania. Jego niekończące się pokłady optymizmu i kręgosłup emocjonalny pozwalają mi rzucać się we wszystkich kierunkach jak chorągiewka na wietrze.

Josh przyjechał do Polski z Minnesoty w USA po ukończeniu swoich studiów i zaczął pracę w Łodzi jako nauczyciel. W tym czasie ja, po zrobieniu licencjatu w Kolegium Nauczycielskim w Zgierzu, pracowałam w Minnesocie jako Au Pair. Totalny zbieg okoliczności – ja byłam w jego mieście, a on w moim.

Do Polski miałam wracać 11 września 2001 roku z Waszyngtonu. Wszyscy wiemy, co stało się tego koszmarnego dnia – ja jednak odczułam go bardziej „na własnej skórze” niż większość z nas. Uziemione samoloty, brak kontaktu z rodziną przez ponad dobę, i w końcu – opóźniony o 2 tygodnie powrót do Polski spowodowały, że kolejny rok spędziłam ucząc angielskiego w Łodzi.

Ponieważ jednak ostatnie miesiące pobytu w USA mieszkałam w Maryland, gdzie rozpoczęłam naukę hiszpańskiego, postanowiłam kontynuować ją również w domu. Znalazłam fajną szkołę językową, w której… uczył angielskiego mój przyszły mąż. Po lekcjach często chodziłam na jego koncerty, które grał ze swoim zespołem… reszta to już historia 🙂

Udało Ci się połączyć wykształcenie z biznesem. Tworzysz zabawki edukacyjne dla dzieci, które jednocześnie bawią i uczą (i są pięknie wykonane). Co obecnie znajdziemy w Twojej ofercie?

Moje produkty rozwijają się wraz z dorastaniem moich dzieci i moim własnym rozwojem. Nadal sprzedaję (i wiecznie modyfikuję) swoje TABLICE OBOWIĄZKÓW, które zawsze są u mnie hitem nr 1. Ich sukces zawdzięczam prostej zasadzie: motywować można jedynie pozytywnie.

Nie ma czegoś takiego w pedagogice jak negatywna motywacja. W moich tablicach nie znajdziecie smutnej buzi, pioruna czy innego słoneczka wystającego zza chmury, informującego malucha, że „źle zrobił”, że mu się „nie udało” czegoś osiągnąć.

Jeśli czegoś nie udało się zrobić – to nie koniec świata – zostawiamy po prostu na naszej tablicy puste miejsce tam, gdzie miał znaleźć się piktogram i jutro próbujemy znowu.

Proste zasady kreślone na samym początku, codzienne wieczorne 5 minutowe podsumowanie dnia wspólnie z opiekunem, łatwe – na początek – do osiągnięcia cele, dają dziecku poczucie kontrolowania sytuacji. A to z kolei sprzyja chęci pracy z Tablicą. Im się po prostu wtedy CHCE. Kiedy dostaję taki feedback od rodziców, którzy kupili moją tablicę – serce mi rośnie… I już kombinuję, co jeszcze mogę dla nich zrobić.

tablica obowiązków

Drugim numerem jeden w mojej ofercie jest wykonany dwoma metodami – MAGNETYCZNY KALENDARZ POGODY – uczy dziecko nazw miesięcy, dni tygodnia, pór roku, określenia warunków pogodowych, dat etc… praca z nim nie ma końca. Dziecko codziennie budząc się rano, na nowo zmienia piktogramy magnetyczne zgodnie z tym, co widzi na oknem.

Kalendarz jest wieloletni – rodzice piszą do mnie, że młodsze dzieci odziedziczyły tę zabawkę dydaktyczną po starszym rodzeństwie. Proszą jedynie o możliwość dokupienia kilku zgubionych piktogramów. I od niedawna jest taka możliwość. Nawet w 4 językach.

Kalendarz obecnie sprzedaję z piktogramami w językach: polskim, angielskim, niemieckim i francuskim. Można kupić pojedynczy egzemplarz, a potem dokupić sobie jedynie inną wersję językową. Oczywiście poszerzam swoją ofertę – wkrótce pojawi się język hiszpański. Proszono mnie również o niderlandzki i szwedzki… możliwe więc, że z czasem będzie ich coraz więcej 🙂

kalendarz pogody

W ofercie mam również ZEGAR MAGNETYCZNY, który uczy posługiwania się „starodawną”- jak to określa moja córka – metodą odczytywania czasu. Wszystko jest tu kolorystycznie ustawione i współgrające z piktogramami z cyferkami tak, że nie da się tego nie opanować 🙂

Moje najnowsze – roczne już – dziecko produktowe to KALENDARZ XXL. Zmieści notatki i plany wszystkich w rodzinie. Nie lubię dziubania długopisem po kalendarzu, z którego potem nic nie wynika, bo nie można się doczytać. Jego prostota polega na tym, że jest… pusty.

Można go zacząć używać w dowolnym miesiącu. Można nie używać, np. w wakacje, kiedy nie za dużo się dzieje – i od razu po czerwcu następną kartę uzupełnić naklejką wrzesień 🙂

Zestaw naklejek, dowolność uzupełniania, minimalistyczna forma i wielkość kalendarza sprawia, sprawiły że od dawna jest to hit nie tylko wśród rodziców – zamawiany jest także do biur, kochają go wiecznie zmieniający swoje plany architekci, ludzie reklamy i… lekarze 🙂 Bardzo się cieszę słysząc, że moi klienci nie wyobrażają już sobie planowania bez niego.

kalendarz XXL

Zabawki są dokładnie przetestowane przez czwórkę Twoich dzieci. Swoje produkty tworzyłaś z myślą o nich? To dzieci były inspiracją, w myśl – potrzeba jest matką wynalazków?

Wszystko, co tworzyłam i tworzę, robię pod swoje dzieci. Wiem, że skoro ja – jako rodzic – mam takie potrzeby, mają je również inni. Jak do tej pory – metoda ta sprawdzała się idealnie. Kilka z moich produktów nie przeszło próby czasu, kilka prototypów musiałam zmodyfikować, kilka wycofać… dzięki temu, że mam na kim to wszystko testować – wiem, co działa, a co nie funkcjonuje.

Własny biznes i czwórka dzieci to nie lada wyzwanie? Kiedy znajdujesz czas na to wszystko? Udało Ci się osiągnąć Twój własny work-life balance? Myślałaś kiedykolwiek o powrocie do pracy na etat? Miałaś chwile wyczerpania?

Nie umiem, nie wiem, jak pracować inaczej niż teraz. Nigdy nie pracowałam „dla kogoś”. Mam elastyczne godziny pracy, jeśli tak można nazwać dyspozycyjność „bez przerwy”.

Codziennie odpowiadam na wiele maili z prośbą o porady – od prowadzenia biznesu, po karmienie piersią czy „odpieluchowywanie” młodego lub pyskowanie starszego 🙂 Lubię to robić.

Uważam, że skoro ja wiem coś, czego nie wie ktoś inny, skoro ja jako matka czy przedsiębiorca przeszłam już przez coś z czym boryka się inna osoba – to dlaczego mam się tą wiedzą nie podzielić?

Dzień staram się planować do przodu. Często jednak w środku wypada jakiś spontan – i na to też muszę mieć plan 🙂 Życie z czwórką dzieci i własny biznes prowadzony z domu to nie lada wyzwanie. Powie Wam to każdy, kto tego próbował.

Ja jednak ten mój zaplanowany chaos kocham. Tylko tak czuję się spełniona.

Wiem, że kiedy moje dzieci podrosną i będę mieć więcej czasu na inne rzeczy, będzie to dla mnie bardziej drenujące niż ekscytujące. Mając czwórkę dzieci, liczę na gromadę wnuków… Może jeszcze dla nich będę wymyślała nowe pomoce dydaktyczne i zabawki – kto wie?

Agata Skjold, Pomysłowa Mama

Co dalej? Robisz plany na przyszłość? Planujesz tworzenie nowych cudownych edukacyjnych zabawek?

W styczniu ukaże się Tablica NASZYCH Obowiązków, która obsłuży dwoje dzieci naraz. Chwilę po niej – magnesy dla nastolatków – one też mają swoje zadania i obowiązki. Tutaj jednak, obserwując swoje dzieci wiem, że poprzeczka zawieszona jest wysoko, dlatego wraz z graficzką, z którą współpracuję, mamy ciężki orzech do zgryzienia, szurając planami pomiędzy sobą w dwie strony od kilku miesięcy. Jesteśmy już jednak prawie na finiszu.

Pomysłów na więcej… mam więcej. Chciałabym jednak, żeby czas był bardziej z gumy, żeby udało mi się wszystkie je zrealizować.

Co powiedziałabyś mamie, która zastanawia się nad stworzeniem własnego biznesu?

Największe pomysły cechuje prostota!

To moje motto, które sprawdza się u mnie od lat. Rób co chcesz, co sprawia ci satysfakcję. Krok po kroku. Nie daj się zwariować. Nie daj się przekonać, że ci nie wyjdzie, że to za trudne, za drogie, że nie masz na to: czasu, znajomości, pieniędzy, wiedzy… ja też nie miałam. I nadal się uczę. I cieszę się, że mogę się uczyć. Cieszę się, że tyle jeszcze przede mną.

Uczucie, że stworzyłaś, osiągnęłaś coś sama jest obezwładniające – to najlepsze uczucie pod słońcem. I Ty jesteś warta tego, żeby się o tym przekonać na własnej skórze!

Dziękuję Ci za rozmowę.

Wszystkie piękne zabawki edukacyjne od Pomysłowej Mamy znaleźć można na pomyslowamama.pl 🙂

Rozmawiała: Agnieszka Kumorek

Zdjęcia: prywatne archiwum Pomysłowej Mamy

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbatki w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czy mieszkając za granicą, można założyć firmę w Polsce?

Osoby fizyczne mające miejsce zamieszkania inne niż Polska coraz częściej decydują się na założenie działalności właśnie na terenie naszego kraju. Pierwszym pytaniem, które może się pojawić w takiej sytuacji jest to, czy taką działalność w ogóle będzie można założyć, skoro nie zamieszkuję w Polsce.
  • Wioleta Bednarek - 14/01/2018

Odpowiedź na pytanie, czy mieszkając za granicą można założyć działalność gospodarczą w Polsce jest bardzo prosta – można 🙂 Poniżej prezentujemy warunki, które należy spełnić, aby można było taką działalność założyć.

Kto może założyć firmę w Polsce?

W myśl polskich przepisów prawa podejmowanie, wykonywanie i zakończenie działalności gospodarczej jest wolne dla każdego na równych prawach.

Co do zasady w Polsce jednoosobową działalność gospodarczą może założyć osoba fizyczna, która ukończyła 18 lat oraz posiada pełną zdolność do czynności prawnych, którą nabywa się z chwilą uzyskania pełnoletniości.

Zgodnie z ustawą o swobodzie działalności gospodarczej, działalność w Polsce na takich samych zasadach jak polscy obywatele, będą mogli założyć obcokrajowcy:

  • z państw Unii Europejskiej,
  • z państw członkowskich Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (EFTA) – stron umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym,
  • z państw niebędących stronami umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym, które mogą korzystać ze swobody przedsiębiorczości na podstawie umów zawartych przez te państwa z Unią Europejską i jej państwami członkowskimi.

Działalność w Polsce mogą założyć również obywatele innych państw niż te wymienione powyżej. Konieczne jest wówczas spełnienie dodatkowych warunków opisanych poniżej:

1. Posiadanie w Rzeczypospolitej Polskiej:

  • zezwolenia na pobyt stały,
  • zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego Unii Europejskiej,
  • zezwolenia na pobyt czasowy udzielony członkowi rodziny cudzoziemca w celu połączenia z rodziną,
  • statusu uchodźcy,
  • ochrony uzupełniającej,
  • zgody na pobyt ze względów humanitarnych lub zgody na pobyt tolerowany,
  • zezwolenia na pobyt czasowy i pozostania w związku małżeńskim, zawartym z obywatelem polskim zamieszkałym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej,
  • zezwolenia na pobyt czasowy w celu wykonywania działalności gospodarczej, udzielone ze względu na kontynuowanie prowadzonej już działalności gospodarczej na podstawie wpisu do CEIDG.

2. Korzystanie w Rzeczypospolitej Polskiej z ochrony czasowej,
3. Posiadanie ważnej Karty Polaka,
4. Bycie członkiem rodziny cudzoziemca będącego lub nie będącego obywatelem Unii Europejskiej.

O czym pamiętać zakładając firmę? 5 ważnych zagadnień

Składki ZUS – w którym kraju podlegamy ubezpieczeniu?

W sytuacji, gdy osoba prowadząca działalność na terytorium Polski zamieszkuje w innym kraju członkowskim Unii Europejskiej podlega ona ustawodawstwu tego państwa, w którym prowadzona jest działalność gospodarcza. Nie ma znaczenia w takim wypadku fakt miejsca zamieszkania tej osoby.
Inaczej sytuacja wygląda w przypadku prowadzenia działalności w Polsce i dodatkowo zatrudnienia na umowę o pracę w jednym z państw członkowskich Unii Europejskiej. W takim wypadku osoba ta podlega przepisom prawa państwa, w którym wykonuje pracę na podstawie podpisanej umowy o pracę.

Czy na macierzyńskim można założyć firmę? Czy warto i jak to zrobić?

Podatki – właściwość urzędu skarbowego

Osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą w Polsce, mające miejsce zamieszkania inne niż adres prowadzenia działalności podlegają na terenie Rzeczypospolitej Polskiej obowiązkowi podatkowemu tylko od dochodów (przychodów) osiąganych na terenie Polski (jest to tzw. ograniczony obowiązek podatkowy).

Zgodnie z ustawą o podatku dochodowym za dochody osiągane na terytorium Polski uważa się dochody z:

  • pracy wykonywanej na terytorium RP na podstawie stosunku służbowego, stosunku pracy, pracy nakładczej oraz spółdzielczego stosunku pracy, bez względu na miejsce wypłaty wynagrodzenia;
  • działalności wykonywanej osobiście na terytorium RP, bez względu na miejsce wypłaty wynagrodzenia;
  • działalności gospodarczej prowadzonej na terytorium RP;
  • położonej na terytorium RP nieruchomości lub praw do takiej nieruchomości;
  • papierów wartościowych oraz pochodnych instrumentów finansowych
    niebędących papierami wartościowymi;
  • tytułu przeniesienia własności udziałów (akcji) w spółce;
  • tytułu należności regulowanych.

Wg polskich przepisów właściwość urzędu skarbowego dla celów podatku dochodowego i podatku VAT określana jest wg miejsca zamieszkania przedsiębiorcy prowadzącego jednoosobową działalność gospodarczą.

W sytuacji, gdy osoba prowadząca działalność w Polsce posiada miejsce zamieszkania inne niż terytorium Polski, to w takim wypadku właściwym organem podatkowym jest Naczelnik Drugiego Urzędu Skarbowego Warszawa – Śródmieście.

11 zalet samozatrudnienia. Znasz je wszystkie?

Założenie działalności krok po kroku – jakie czynności należy wykonać?

Krok 1 – Złożenie wniosku CEiDG-1

Jednoosobową działalność gospodarczą możemy założyć w dowolnym urzędzie miasta lub gminy na terenie całej Polski.
Na wniosku CEiDG-1 podajemy pełną i skróconą nazwę firmy, a także wskazujemy kody PKD określające rodzaj wykonywanej przez nas działalności gospodarczej.

W kolejnych krokach wskazujemy wybór formy opodatkowania podatkiem dochodowym (do wyboru mamy zasady ogólne, podatek liniowy, ryczałt od przychodów ewidencjonowanych lub kartę podatkową), a także wskazujemy naczelnika urzędu skarbowego, pod który będziemy podlegać (w przypadku osób niemających miejsca zamieszkania na terenie Polski właściwym urzędem skarbowym dla celów podatku VAT i podatku dochodowego PIT jest Naczelnik Drugiego Urzędu Skarbowego Warszawa – Śródmieście).

Od 20 maja 2017 roku przedsiębiorca na wniosku CEiDG-1 może dokonać również zgłoszenia do ZUS. Wraz ze złożeniem wniosku CEiDG-1 możemy złożyć następujące dokumenty: ZUS ZUA, ZUS ZZA, ZUS ZCNA, ZUS ZIUA i ZUS ZWUA.

Krok 2 – Rejestracja do ZUS-u

W momencie, gdy przedsiębiorca nie dokona zgłoszenia do ZUS na wniosku CEiDG-1 będzie musiał tego dokonać na oddzielnym wniosku. Na podstawie wniosku CEiDG-1 przedsiębiorca zostaje zarejestrowany w ZUS jako płatnik.

Konieczna będzie jeszcze jednak rejestracja jako ubezpieczonego, której dokonujemy na formularzu ZUS ZUA i ZUS ZZA.

Krok 3 – Zgłoszenie do VAT

Ostatnią już kwestią do rozważenia przez przedsiębiorcę na początku własnego biznesu jest rejestracja do VAT.
Większość podatników może korzystać ze zwolnienia z VAT już od samego początku prowadzonej firmy.

Możemy skorzystać ze zwolnienia podmiotowego (do limitu osiąganego przychodu w wysokości 200 000 zł) lub zwolnienia przedmiotowego (ze względu na rodzaj prowadzonej działalności).

Przedsiębiorca, który zdecyduje się na bycie VAT-owcem, składa do właściwego urzędu skarbowego (Drugiego Urzędu Skarbowego Warszawa – Śródmieście) wniosek VAT-R.

Podatnik, który przy rejestracji do VAT chciałby od razu uzyskać numer VAT-UE, na deklaracji VAT-R zaznacza wówczas odpowiednie pola w części C3. Informacje dotyczące wykonywania transakcji wewnątrzwspólnotowych.

Działalność w Polsce można założyć samodzielnie lub zlecić to firmie zewnętrznej. Z pewnością druga opcja jest wygodniejsza dla przyszłego przedsiębiorcy, pozwoli ona zaoszczędzić czas związany z wizytami w urzędach na rozwój swojego biznesu.

Jak założyć firmę – co, gdzie, jak i kiedy? Q&A

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Wioleta Bednarek
InFakt łączy obsługę księgową przez biuro rachunkowe z dostępem do aplikacji www oraz mobile. Firma specjalizuje się w obsłudze branż IT, Internet, reklama, media. Osoby, które nie prowadzą jeszcze działalności, mogą skorzystać z pomocy i usługi Zakładania Firmy (specjalna oferta dla Mamopracuj).
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Biznes z przyjaciółką – ręcznie malowane kubki

Justyna i Kasia to dwie przyjaciółki, które tworzą ręcznie malowane kubki oraz inne cudowne rękodzieła. Swój talent przekuły w biznes, kiedy pojawiły się dzieci, a świat stanął na głowie. Jaki jest ich przepis na sukces? Jak godzą macierzyństwo z biznesem? Poznajcie Pracownię Faramuszka!
  • Agnieszka Kumorek - 09/01/2018
Justyna i Kasia, Pracownia Faramuszka

Kiedy się poznałyście i skąd pomysł na biznes związany z rękodziełem?

Poznałyśmy się na studiach – obie jesteśmy paniami magister Informacji Naukowej i Bibliotekoznawstawa UJ 🙂 Zaprzyjaźniłyśmy się dość późno, bo dopiero na trzecim roku, chyba przy okazji jakiegoś wspólnego projektu i…tak zostało, a to już prawie 10 lat!

Obie jesteśmy kreatywne, od zawsze lubiłyśmy prace plastyczne, próbowałyśmy różnych technik. Kasię ciągnęło bardziej w kierunku rysunku, akwareli, malowania na szkle, a mnie do pracy z papierem, kartkami okolicznościowymi, zaproszeniami. Na początku była z nami jeszcze Paulina – fanka decoupage i renowacji staroci.

Szybko okazało się, że to nasze wspólne hobby. Pojawiały się jakieś pierwsze prace, głównie jako odskocznia od codziennych zajęć. Zaczęłyśmy nieśmiało myśleć o tym, że mógłby być to sposób na podreperowanie studenckiego budżetu.

Pierwszym wspólnym „projektem” były ręcznie lepione aniołki z masy solnej. Klejone w 3 pary rąk, na stole kuchennym w mieszkaniu rodziców Kasi. Rozprowadzane wśród znajomych, rodziny, znajomych znajomych i rodziny rodziny 😉

Spodobały się bardzo, więc miałyśmy dziką satysfakcję. Aniołki te zresztą lepimy do dziś, z sentymentu, jako naszą Faramuszkową tradycję świąteczną.

Później pomyślałyśmy o tym, aby zająć się zaproszeniami ślubnymi, wymyśliłyśmy kilka kolekcji. Same stworzyłyśmy swoją pierwszą stronę internetową, bazując na naszej wiedzy z zajęć na studiach! Zamieszczałyśmy tam zdjęcia naszych prac, traktując bardziej jako galerię internetową.

Później skończyły się studia, zaczęła praca, wyszłyśmy za mąż, Kasia urodziła synka, czasu było już mało i na jakiś czas porzuciłyśmy naszą przygodę z rękodziełem.

Pracownia Faramuszka

Ale udało się – wystartowałyście jednak z Faramuszką 🙂

Praca pracą, rodzina rodziną, ale to rękodzieło dalej siedziało nam w głowie 🙂 Nasza strona internetowa nadal działała. Pojawiła się klientka, która zachwyciła się naszymi zaproszeniami i koniecznie chciała zamówić je na swój ślub. Wtedy znowu pomyślałyśmy o tym, żeby wrócić do naszego hobby – tym razem na poważnie.

Kasi i tak już świat stanął na głowie po urodzeniu pierworodnego. Chyba pomyślała, że skoro dała radę urodzić syna, to nic jej już nie straszne 😉 Optymizmem zaraziła mnie. Popracowałyśmy trochę nad sceptycznymi mężami i podjęliśmy wspólnie decyzję – zakładamy firmę.

Nie da się rozwijać skrzydeł bez legalnej działalności. Chciałyśmy móc sprzedawać nasze produkty, reklamować się, dołączyć do portali sprzedażowych, a do tego potrzebna była nam firma. Pracownia Faramuszka działa od 5 czerwca 2014 roku.

Kiedy zakładałyśmy firmę, miałyśmy zajmować się głównie tworzeniem zaproszeń ślubnych! Pomysł na malowanie kubków powstał w głowie Kasi, a reszta ekipy początkowo podeszła do niego sceptycznie, bo przecież tyle jest już kubków na rynku, kto by chciał kupować kolejne. Jednak co nam szkodziło spróbować.

Wymyśliłyśmy pierwszą serię Kubków Oswajaczy. Były to kubeczki z rysunkami przedstawiającymi różne lęki, miały pomagać w ich „oswajaniu”. Okazało się, że ludzie bardzo chętnie kupują oswajacze lęku przed pająkami, lęku wysokości czy lęku przed potworem spod łóżka. Przy okazji pytali o możliwość namalowania kubków ze wzorami według własnego pomysłu. Część z tych pomysłów wprowadzałyśmy do naszej stałej oferty.

I tak nasza kolekcja rozrosła się o inne modele, a także o ofertę kubka na specjalne życzenie. Teraz zajmujemy się głównie malowaniem kubków. Strach pomyśleć co by było, gdyby Kasia nie wpadła na ten pomysł 🙂

Dlaczego faramuszka?

Nazwa powstała jeszcze na studiach, wymyśliłyśmy ją we trójkę. Chciałyśmy sympatyczną nazwę, bez nadęcia. Pomyślałyśmy, że mogłoby to być stare, zapomniane polskie słowo, określające jakiś miły upominek, drobiazg, przedmiot.

Tak odkryłyśmy faramuszkę – czyli drobiazg, błahostkę. Pasowała idealnie 🙂

ręcznie malowane kubki

Czy wszystko układało się po Waszej myśli? Jakie były początki?

Wszystkie formalności związane z założeniem firmy załatwiałyśmy same, bazując na wiedzy z Internetu oraz na pomocy zaprzyjaźnionej księgowej. Nie miałyśmy problemu z formalnościami, szybko przebrnęłyśmy przez biurokrację. Nasza stara strona internetowa już działała, ale niezbyt zachęcała do zakupów.

I tu znowu na pomoc przyszli znajomi, koleżanka Kasi potrzebowała zrobić stronę do swojego portfolio. Z całą przyjemnością pozwoliłyśmy jej na to 🙂 Same zrobiłyśmy zdjęcia i opisy naszych produktów. Zarejestrowałyśmy się na kilku portalach sprzedażowych m.in. DaWanda i Pakamera i czekałyśmy na pierwsze zamówienia.

Zaczęły spływać, na początku powolutku, stopniowo coraz więcej. Nasza strona internetowa nie była sklepem, więc klienci musieli składać zamówienia przez maile, część przez fanpage na facebooku.

Na każdego maila trzeba było odpisać, zamówienie wpisać odręcznie, wraz z adresem i dodatkowymi życzeniami do arkusza w Excelu oraz sprawdzić czy wpłynęła płatność. Kubek namalować, zapakować i nadać, wypełniając odręcznie list przewozowy.

Gdy zamówień było kilkanaście – kilkadziesiąt, żaden problem, ale nadszedł Dzień Matki 2015 roku, gdzie zamówień było nagle kilkaset. Pracy był ogrom, zaczęły się zarwane noce, pomyłki w zamówieniach, braki towaru.

Oczywiste stało się, że jeśli nie usprawnimy pracy, to nie przetrwamy kolejnego tak intensywnego miesiąca. Nikt nam nie doradzał co robić, wszystkich rozwiązań szukałyśmy same.

W styczniu 2016 roku miałyśmy już sklep internetowy stworzony przez profesjonalną firmę, umowy z przewoźnikami, kontakty u hurtowników i internetowy program do obsługi zamówień. Życie stało się łatwiejsze, kryzys zażegnany! 🙂

A jak prowadzi się Wam biznes we dwójkę? 😉 Macie swoje obszary działania czy wszystko robicie wspólnie?

Obie malujemy kubki, większość wzorów jest Kasi, część moich. Dodatkowo zajmuję się zaproszeniami i papeterią ślubną, która wciąż jest w naszej ofercie i ma się dobrze 🙂

Poza tym odpowiadam za kontakt z klientem, odpisuję na maile, prowadzę konto na Instagramie oraz utrzymuję ład i porządek w naszych sklepach.

Obie prowadzimy nasze konto na Facebooku, robimy zdjęcia produktom, suszymy kwiaty do zaproszeń i wspólnie wymyślamy nowe wzory kubków.

Za wszystkie sprawy urzędowe i biurowe oraz dostawy produktów odpowiada mąż Kasi, powszechnie zwany Prezesem 🙂 Mój mąż też wspomaga nas w okresach największego ruchu.

Dogadujemy się świetnie, jesteśmy chyba bardziej jak rodzina, niż wspólnicy. Mamy ze sobą stały kontakt i pełne zaufanie. Wszystkie ważniejsze decyzje podejmujemy wspólnie.

Jesteśmy dla siebie nawzajem największym wsparciem, motywatorem i krytykantem, a to chyba najlepsze połączenie w biznesie 🙂

ręcznie malowane kubki

Jak godzicie biznes z macierzyństwem?

Obie jesteśmy mamami. Kasia ma już 4 letniego synka i 2 letnią córkę, ja mam 10 miesięcznego synka. Jest ciężko, bo pracujemy głównie nocami, ale dzięki wszystkim usprawnieniom, które udało nam się z czasem wprowadzić, teraz pracuje nam się lżej niż na początku istnienia firmy.

Mężowie bardzo nas wspierają, bo Faramuszka to też takie nasze „wspólne dziecko”, chyba zresztą najbardziej wymagające 🙂 Ja pracuję dodatkowo w Bibliotece Jagiellońskiej, ale obecnie przebywam na urlopie macierzyńskim. Później planuję zostać w domu z synkiem.

Nie udałoby mi się połączyć opieki nad dzieckiem, pracy na pełen etat oraz pracy na nocną zmianę w Faramuszce, więc na razie urlop wychowawczy wydaje się najlepszym rozwiązaniem.

Wkładacie dużo serca w swoją pracę, i dbacie o szczegóły. Do Waszych ręcznie malowanych kubków dołączacie saszetkę herbaty – czy to jest Wasz przepis na sukces?

Zdecydowanie! Jeśli wkłada się dużo serca w swoją pracę, to widać to w jej efektach. Zwracamy bardzo dużą uwagę na szczegóły, czy to we wspomnianej ręcznie szytej saszetce (a saszetki szyje Prezes 😉 ), czy opakowaniu naszych kubków. Mamy bardzo pozytywny odzew od naszych klientów, którzy piszą często, że paczki są ślicznie zapakowane, a otwierając pudełko czują się jakby dostali prezent. Takie opinie utwierdzają nas w przekonaniu, że warto poświęcić więcej czasu na dopracowanie takich, wydawałoby się nieistotnych, szczegółów.

Co powiedziałybyście mamom, które dopiero zastanawiają się nad założeniem własnego biznesu?

Powiedziałybyśmy, że warto spróbować i nie odkładać tej decyzji na później. Najważniejsze to mieć pomysł na siebie, oparcie w najbliższych i pozytywne nastawienie, a wtedy nie taki biznes straszny!

Gdybyśmy te 3 lata temu nie podjęły decyzji o założeniu firmy, pewnie dalej tworzyłybyśmy do szuflady i dla znajomych, mając głowy pełne pomysłów i niezrealizowanych planów na później, z narastającym żalem, że mogłyśmy spróbować.

A jeśli myśl o prowadzeniu firmy w pojedynkę przeraża, może warto znaleźć wspólnika i, tak jak my, radzić sobie razem?

Dziękuję za rozmowę!

Ręcznie malowane kubki oraz inne piękne rękodzieła od Kasi i Justyny z Pracowni Faramuszka znajdziecie w ich sklepie internetowym faramuszka.pl 🙂

Rozmawiała: Agnieszka Kumorek

Zdjęcia: prywatne archiwum Pracowni Faramuszka

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbatki w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail